Przemysł jednorazowy

Palety jednorazowe

Bardzo często korzystamy z produktów jednorazowych – czyli takich, które po ich użyciu najnormalniej w świecie wyrzuca się na śmieci. To są sztućce, kubki do kawy, talerze i wiele innych takich rzeczy. Do produktów jednorazowych zaliczyłbym również takie, których się nie naprawia. Z takimi mamy do czynienia coraz częściej. Są to np. pralki czy też lodówki – po upływie gwarancji zaczynają psuć się na potęgę i lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia niż naprawianie posiadanego. Obecnie naprawa drobnej rzeczy np. w samochodzie wiąże się z wymianą całego zblokowanego komponentu, którego koszt produkcji kilkudziesięciokrotnie przekracza wartość naszej usterki. Do tego należałoby dodać komputery, telefony. Minęły już czasy, gdy samochody miały po dwadzieścia lat  i jeździły bez problemów, czy też meble przechodzące na kolejne pokolenia.

Z produkcją jednorazowych towarów związane jest nieodmiennie to, że są one zasobożerne. Znacznie taniej (w znaczeniu zużycia energii i zasobów) jest wyprodukowanie jednego produktu i używanie go nawet z naprawami przez dwadzieścia lat niż w tym samym czasie wyprodukowanie takich czterech produktów. Tym to sposobem gospodarka nastawiona na przemysł jednorazowych produktów jest gospodarką produkującą masowo śmieci. Po takich dwudziestu latach przemysłu jednorazowego mamy cztery razy więcej odpadów, złomu i śmieci. Przemysł jednorazowy napędza PKB czyli wielkość i siłę naszej gospodarki stąd też mamy jednorazówek coraz więcej. Z rozmowy z przyjacielem działającym w kulturze  dowiedziałem się, że taniej jest przygotować i zaprezentować nowe przedstawienie teatralne niż wystawić je kolejny raz(!). Produkt jednorazowy w kulturze.

W tym całym naszym zagonieniu za nowym samochodem, telefonem, laptopem czy też pralką jest jednak iskierką nadziei. Jest to pomysł na Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym.

Gospodarka o obiegu zamkniętym (ang. circular economy) jest koncepcją zmierzającą do racjonalnego wykorzystania zasobów i ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko wytwarzanych produktów, które – podobnie jak materiały oraz surowce – powinny pozostawać w gospodarce tak długo, jak jest to możliwe, a wytwarzanie odpadów powinno być jak najbardziej zminimalizowane.

Jeśli realizacja takiego podejścia zlikwiduje produkty jednorazowe to będzie znaczyło, że produkcja śmieci i złomu zostanie znacznie zmniejszona.

 

Bł. Marcelina Darowska

Marcelina Darowska z d. Kotowicz urodziła się 16 stycznia 1827 roku w Szulakach, posiadłości rodziców Jana i Maksymiliany z Jastrzębskich, w pobliżu Kamieńca Podolskiego. Ojciec jej był dobrym gospodarzem i sąsiedzi wybrali go marszałkiem szlachty. W wieku 12 lat została wysłana na pensję dla dziewcząt do Odessy. W roku 1842 powraca do rodzinnego domu i pomaga ojcu w zarządzaniu majątkiem (była sekretarką i prowadziła kancelarię) oraz pracowała na rzecz ubogich i cierpiących. W 1849 roku wyszła za mąż za Karola Weryhę Darowskiego któremu trzykrotnie odmawiała ręki. W rok później urodził się syn Józef a w 1852 roku córka Karolina.

Rok 1852 jest tragiczny dla Marceliny, umiera na tyfus mąż Karol a w styczniu 1853 na błonicę syn.

Doświadczenia te odbijają się na zdrowiu młodej wdowy i za namową rodziny i przyjaciół wyjeżdża na leczenie trwające cztery miesiąca.

Następnie wyjeżdża do Paryża gdzie krewni chcą ją zabawić pokazując uroki światowej stolicy mody i kultury.

Przełomem w jej życiu jest poznanie o. Aleksandra Jełowieckiego przełożonego zakonu zmartwychwstańców. Po odbyciu spowiedzi generalnej rozpoczęła regularne życie sakramentalne. Za namową zakonnika udaje się do Rzymu. Tu spotyka się z założycielem zgromadzenia zmartwychwstańców ojcem Hieronimem Kajsiewiczem.

Ojciec Kajsiewicz wraz z Józefą Karską byli w trakcie tworzenia nowej żeńskiej wspólnoty zakonnej nakierowanej na pracę w Polsce.

W maju 1854 roku Marcelina Darowska składa ślub posłuszeństwa i dozgonnej czystości które mają doprowadzić do wstąpienia do klasztoru, co było jej pragnieniem po śmierci syna.

W 1859 roku odbyły się obłóczyny i pierwsze śluby wieczyste nowego zgromadzenia zakonnego – Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP. Pierwszą przełożoną zostało s. Józefa Karska która w niecały rok później, chorująca na gruźlicę płuc, zmarła. Na swoją następczynie wyznaczyła s. Marcelinę Darowską.

Już w czasie nauki na pensji przejawiały się w matce Darowskiej spore talenty dydaktyczne jak również zdolności organizacyjno-przywódcze. W 1861 roku zostaje przełożoną generalna zgromadzenia i w dwa lata później postanawia przenieść dom generalny z Rzymu do Jazłowca na Ukrainie.

Zgromadzenie nakierowane było na wychowanie młodzieży żeńskiej. Matka Marcelina w swoim programie nauczania odrzuciła zasadę tzw „ślepego posłuszeństwa” na rzecz indywidualizacji nauczania. W nauczaniu uwzględniono przedmioty dotyczące Polski tzn, nauka języka, historii, literatury. Nie tylko uczono dziewczęta ale i kształtowano aby mogły stać się dojrzałymi kobietami, żonami, matkami, zaangażowanymi w sprawy narodu i Kościoła. Była przekonana, że kobieta jest duchem rodziny i że to one ucząc nowe pokolenia przyczynią się do odrodzenia całego społeczeństwa. System jej opierał się na czterech punktach:

  1. Nauczyć dzieci żyć Bogiem.
  2. Nauczyć, żeby były dobrymi Polakami.
  3. Nauczyć, by kochały obowiązek.
  4. Nauczyć dzieci myśleć.

W niedługim czasie powstają kolejne domy niepokalanek w Jarosławiu, Niżniowie, Nowym Sączu, Słonimie i Szymanowie pod Warszawą. Było to możliwie dzięki licznym powołaniom zakonnym – w ciągu 10 lat do zakonu zostało przyjętych 60 osób. Szkoły prowadzone przez siostry niepokalanki działają do dnia dzisiejszego. Warto tu wspomnieć, że w 2008 roku Minister Obrony Narodowej przyznał siostrom niepokalankom z Szymanowa medal Pro Memoria za podtrzymywanie tradycji 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, opiekę duchową nad kombatantami, oraz wybitne osiągnięcia w pracy wychowawczej młodego pokolenia.

Wydarzeniem w życiu szkoły sióstr w Jazłowcu, była wizytacja abp Zygmunta Felińskiego oraz poświęcenie w 1883 roku figury Matki Boskiej ufundowana przez arcybiskupa, która była zamówiona u polskiego rzeźbiarza i zesłańca Oskara Sosnowskiego. W lipcu 1939 roku figura została uroczyście ukoronowana i znana jest jako „Figura Matki Boskiej Jazłowieckiej”. Po drugiej wojnie światowej została przeniesiona do siedziby sióstr w Szymanowie pod Warszawą gdzie nawiedzana jest przez liczne pielgrzymki.
W czerwcu 1907 roku matka Darowska miała wypadek, skutkiem czego doznała złamania szyjki kości udowej. W 1908 roku, mimo podeszłego wieku(81 lat) kapituła generalna Zgromadzenia wybrała ją na kolejną kadencję.

W połowie października 1910 roku doznała udaru mózgu i została sparaliżowana. Zmarła 5 stycznia 1911 roku w Jazłowcu w otoczeniu sióstr i swojej rodziny, córki Karoliny wnuków i prawnuków.

Mając porywczy i ostry charakter matka Darowska wypracowała w sobie cierpliwość i determinację. Przywiązywała szczególną wagę do relacji osobistych czego przykładem jest zachowane w Zgromadzeniu ponad 11 tys. jej listów. W archiwum Zgromadzenia znajdują się jeszcze nie opublikowane jej m.in. Pamiętniki, Memoriał o nauce i wychowaniu.

Błogosławiona Marcelina Darowska była nie tylko osobą czynną w działalności zewnętrznej. Należy ona również do polskich mistyczek XIX wieku. Dzięki jej obszernej korespondencji między innymi z kierownikiem duchowym o. Kajsiewiczem, wiemy o jej przeżyciach i doznaniach.

W roku 1900 miała wizję, że umierać będzie w wielkim cierpieniu, co spełniło w 11 lat później. Pogrzeb jej odbył się 9 stycznia 1911 roku w Jazłowcu, któremu przewodniczył arcybiskup obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz.

6 października 1996 roku w Rzymie została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II. Jest patronką wielu placówek oświatowych prowadzonych przez siostry niepokalanki.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2019 ROKU.

Powody odmawiania Różańca

Błogosławiony Alan z la Roche wylicza powody odmawiania Różańca. Oto one:

  1. Najpierw dlatego, żebyście mieli sto pięćdziesiąt skał, w których jest w każdej piętnaście kopalń nieskończenie szlachetnych kamieni.
  2. Następnie, żebyście osiągnęli sto pięćdziesiąt razy piętnaście najpiękniejszych darów Dziewicy Maryi, do których należą: niewinność, mądrość, wdzięk, piękno, szlachetność, szczodre miłosierdzie, status synów Boga i Maryi, uczciwość, pomyślność, odpoczynek, zachowanie wszystkich rzeczy, pokarm od Matki Bożej, wszelkie bogactwa, doskonałe zbawienie, przyjęcie sakramentów, definitywne ukoronowanie prawdy, i szczęśliwego życia. W tych rzeczach zawiera się w całej pełni wszystko, czego można pragnąć. Ponieważ według Bernarda i Alberta Wielkiego cały Stary i Nowy Testament, a nawet cały świat zawarte są w Pozdrowieniu anielskim.
  3. Ażeby chwalebna Dziewica, wraz ze swym Synem, była czczona za tak wielkie Jej zasługi
  4. Żebyś ty był codziennie wyzwalany od stu pięćdziesięciu stających przeciw tobie rodzajów zła.
  5. Żeby cały wojujący Kościół został przez ciebie ukoronowany stu pięćdziesięcioma wińcami.
  6. Ażeby zmarli wierni zostali za twoją sprawą uwolnieni od stu pięćdziesięciu kar.
  7. Żeby święci cieszyli się w ojczyźnie stu pięćdziesięcioma radościami.
  8. Ze względu na sto pięćdziesiąt radości, które Dziewica Maryja miała przy poczęciu i narodzeniu swego Syna i które ta Dziewica niekiedy objawiała i przypominała w szczególny sposób.
  9. Ze względu na sto pięćdziesiąt cierpień, które Maryja znosiła podczas męki swego Syna.
  10. Ze względu na sto pięćdziesiąt radości, które teraz ma w niebie więcej niż wszyscy święci.
  11. By przeciwstawić się stu pięćdziesięciu grzechom najczęściej popełnianym na świecie; również o nich Maryja przypominała.
  12. Z powody stu pięćdziesięciu śmiertelnych niebezpieczeństw.
  13. Z powodu stu pięćdziesięciu straszliwych rzeczy, które na Sądzie wystąpią przeciw grzesznikom.
  14. Z powodu stu pięćdziesięciu dobrodziejstw, które otrzymał świat dzięki wcieleniu Chrystusa.
  15. Z powodu stu pięćdziesięciu szczególnych przywilejów, które otrzymują odmawiający Różaniec, zarówno w rzeczach zewnętrznych, jak i w duszy, zarówno w śmierci, jak i w chwale. Dlatego przed śmiercią otrzymają szczególną łaskę wśród wszystkich żyjących, co potwierdzają niezliczone przykłady i doświadczenia.

Wszystkie te rzeczy Dziewica Maryja nieraz objawiała i wyraźnie po imieniu nazywała.

 

 

Betlejem a przeszłość

Rzuty oka w przeszłość u wejścia do groty betlejemskiej. a) Widzę przed sobą świat rzymski, w którym główną rolę odgrywa siła, prawo i polityka. Do tej potęgi cały świat należy. To młockarnia, w którą wtłoczone są narody, to żelazny mechanizm, którego ramiona sięgają od słupów Herkulesa po granice Indii. W białej, purpurą obramowanej todze chodzi dusza wyniosła a chora. – Wydaje »edykt«, zresztą nie troszczy się o Niemowlę. Później łamie kości jego apostołom i wiernym, ale Dziecina zwycięża. O święta, wzniosła, czcigodna mocy duszy, tyś silniejsza niż prawo i polityka! W tej mocy togę się obleczemy!

b) Patrzę na świat grecki, w którym rozum, dowcip, jaskrawa wielobarwność myśli rej wodzi. To zabawki ludu pokonanego. Słodki Jezu, większyś Ty od Platona, praktyczniejszy od Zenona, głębszy niż Heraklit. Wszakże jeden cień nosisz na sobie, który przeraża człowieka światowego. Oto odrywasz duszę od czaru kłamstwa i ułudy. Wielu daje się usidlać »zmamieniu marności«, urok błyskotliwego krasomówstwa odwidzi ich od wiary. Lecz Ty potęgą swej osobistości torujesz drogi i nowe stwarzasz światy, otrzeźwiasz nas z obłędu i mówisz: »Czyż ja nie więcej niż to wszystko?« – Pójdę za twym głosem.

c) Patrzę na świat żydowski, gdzie dusze jęczą w zaduchu i skostniałego formalizmu. Naród to złamany, czyniący z religii politykę. Żądają Mesjasza, któryby Rzymian pokonał. Takiego Bóg nie przyśle. Przyszedł Mesjasz, który przynosi żywot wieczny i uczy, jak tenże przenikać winien formy życia osobistego, rodzinnego i narodowego. Tamte mogą przepaść, temu nawet w ruinach nie wolno się zachwiać.

d) Sięgam wzrokiem i w świat chiński i hinduski, w te starożytne kultury, które zbudowały dla umysłu ludzkiego ulice bez wylotu, ulice wspaniałe, wysadzone pagodami, wybrukowane porcelaną, ale zamknięte ponurą rezygnacją i niemożliwością dalszego postępu. Te mrowiska ludzkie, te hordy koczownicze nie oczekują Wybawiciela. Czują kajdany swej niewoli, atoli nie ożywia ich patos nadziei. My zaś spodziewamy się z niezachwianą wiarą wyzwolenia z naszej nędzy.

e) Rzucam okiem wreszcie na świat barbarzyński, świat ludów błąkających się po lasach i gąszczach, mieszkających w kolibach, to w budowlach nawodnych. I nad ich lasami i jeziorami również przepływa powiew nocy Bożego Narodzenia. Niepostrzeżony przyszedł Pan, wszelako i onym barbarzyńcom śle swoje błogosławieństwo. Widzi w nich przygotowany dla siebie materiał surowy, bloki kamienne, z których niezadługo ciosać będzie katedry, ołtarze i świętych. – O święta, błogosławiona nocy! Ja, potomek rodziców barbarzyńców, witam, cię z całego serca. Ukształtuj mą duszę wedle twoich motywów, by z rysów barbarzyńskich wyzierało oblicze Chrystusa.

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

Protestanci i różokrzyż

Znalazłem w księgarni książkę p. Michała Krajskiego „Luter i różokrzyżowcy” – a znając już autora z wcześniejszych publikacji oraz zachęcony wstępem Grzegorza Brauna, drogą kupna nabyłem tą pozycję. Oczywiście, nie omieszkałem jej przeczytać, gdyż bardzo pochlebna opinia G. Brauna dawała podstawy do lektury przynoszącej nowe informację, jak i nowe spojrzenie na już posiadane wiadomości.

Pierwszym mottem książki jest cytat z autora, który jest różokrzyżowcem – Jan van Rijckenborg: „Raz jeszcze chcieliśmy zwrócić uwagę na wielką reformację kościelną Lutra, która ruszyła pod wpływem Różokrzyża”.

To, że różokrzyżowiec chce przedstawić swoją idee, swoje wierzenia jako starożytne(vide masoneria odwołująca się do budowniczych piramid) lub też mające wpływ na dzieje świata nie jest czymś dziwnym ani też rzadkim.

We wprowadzeniu Michał Krajski jasno mówi o czym będzie ta pozycja: „W książce tej dowodzę, że różokrzyżowcy, którzy następnie założyli masonerię, inspirowali działania Marcina Lutra(…).” Jasno i wyraźnie powiedziane, że różokrzyżowcy byli i działali przed Lutrem, że luteranizm był następcą, wywodził się z różokrzyżowców.

 

W rozdziale I zatytułowanym „Doktryna różokrzyżowców” ostatni podrozdział nosi tytuł „Alchemia” i jego początek brzmi: „Różokrzyżowcy określani są także jako alchemicy. Ich swoistą »Biblią« jest dzieło Alchemiczne gody Christiana Rosenkreutza. Napisał ją Johann Valentin Andrea w 1616 r. uważany za oficjalnego twórcę Różokrzyża”.

Kim był Johann Valentin Andrea? Okazuje się, że to był syn niemieckiego pastora (!). Opisuje on przygody i przeżycia adepta tajemnej i mistycznej sztuki oraz przedstawia założenia tej egipskiej i arabskiej wiedzy będącej kwintesencją poznania hermetycznego. W roku 1619 Johann Valentin Andrea przyznał, że niewidzialne bractwo Christiana Rosenkreutza, opisane w opublikowanym dziele, tak naprawdę nigdy nie powstało. Publikację tę należałoby umieści na jednej półce z Utopią Morusa.

W drugim rozdziale autor przytacza cytat z pracy Tadeusza Cegielskiego Ordo ex Chao: „… poprzedzająca wolnomularstwo formacja Różokrzyżowców w istocie miała protestancki – choć daleki od ortodoksji – charakter.”

To, że różokrzyżowcy biorą swój początek od utopi nie jest czymś dziwnym. Dziwnym i zastanawiającym jest kolejność wydarzeń. Marcin Luter i jego herezja to jest rok 1518, a dzieło początkujące różokrzyżowców to sto lat później, to 1616 rok. Jak w takim razie Marcin Luter(zmarł w 1546 roku) mógł być inspirowany dziełem które powstało 70 lat po jego śmierci???

Niestety w książce Michała Krajskiego nie znajduje odpowiedzi, na to bardzo intrygujące pytanie.

Mogę zrozumieć, że Marcin Luter i różokrzyżowcy czerpali z tych samych źródeł, że mieli wspólne korzenie.

W dalszych rozdziałach autor konsekwentnie trzyma się tezy, że różokrzyżowcy byli prekursorami protestantów, że to oni byli inspiratorami reformacji. Z prostego zestawienia dat wynika, że różokrzyżowcy są dziećmi protestantyzmu, jak i o 200 lat późniejsza masoneria.

Natomiast analiza współczesności, aktualne zdarzenia, jak również wpływów protestantyzmu na katolicyzm jest przedstawiona klarownie i bez zastrzeżeń. Bardzo ciekawym jest dodatek podający 50 argumentów za tym, że protestantyzm to zjudaizowane chrześcijaństwo. Jeśli nie będziemy zwracali uwagi na początkową tezę książki to pozycja w swoim rozwinięciu jest warta zapoznania.

Wartościowanie języka

Trafiła w moje ręce książka Krzysztofa Zanussiego „Uczyń ze swojego życia Arcydzieło”.

Krzysztof Zanussi Fot. Dawid Skoblewski

Tytuł trochę intrygujący – przeczytałem informację z ostatniej strony okładki o rozmowie autora z Umberto Ecco na temat wartościowania języków i zaciekawiłem się do lektury.

Pierwszy rozdział „Wprowadzenie” i znany mi temat, na który również zwracałem uwagę – infantylizacja życia, jak również życie zabawą, traktowanie siebie i otoczenia jako źródło żartów, śmiechu i zabawy. Na dłuższą metę jest to uciążliwe i spłyca nasze życie. Może być dobre z pewnym okresie życie, ale powinno się z tego wyrosnąć.

O klasie autora świadczy również to, że nie boi się przyznać do swoich wad. Jak sam powiada, mimo swojego wieku, jest osobą nieśmiałą. A według niego, człowiek nieśmiały jest w gruncie rzeczy pyszałkiem. Ponieważ, kiedy człowiek myśli za dużo o sobie, zastanawia się jak wypadnie, jak go ocenią inni ludzi, co robi tu i teraz – to zaczyna się zbytnie skupienie na sobie samym, które jedynie nakręca, a nie rozwiązuje problemy.

Jeden z kolejnych rozdziałów zatytułowany jest „Nie uciekaj przez wartościowaniem” – dotyczy oceny zjawisk, sytuacji, zdarzeń ale nie ludzi jako takich. Oceniania ludzi autor nie robi i widać to w każdym jego słowie; stara się odbiorcę nie urazić swoimi słowami. To jednak nie przeszkadza by inne rzeczy wartościować.

Przy tym pojawia się wątek o wartościowaniu w kulturze, na co przytaczane są słowa Samuela Huntingtona, że kultury „zjadają siebie” nawzajem. Przy tych rozważaniach dochodzimy do wartościowania języków i konstatacji, że w XIX wieku językiem dominującym był francuski, dziś jest angielski a w przyszłości może nim być chiński – gdyż jest to potężnym kraj z kulturą liczącą sobie tysiące lat.

Tu przypomina się od razu Feliks Koneczny i jego rozważania o języku w cywilizacji, i o tym że język a właściwie alfabet, a w przypadku języków Dalekiego Wschodu należy powiedzieć, że jest to sposób zapisu, może być warunkiem rozwoju cywilizacji lub jej hamulcem. W jaki sposób zapis języka może być hamulcem? Dobrze to będzie widać na piśmie chińskim. Pismo chińskie składa się z ok. 50 tysięcy znaków. Co w porównaniu do pisma wyrosłego na bazie łaciny czy też greki gdzie ilość liter jest raczej nie większa niż 50, jest ilością przeogromną. Co prawda do codziennego posługiwania się pismem wystarczy znajomość ok 5 tysięcy znaków ale i tak jest ilością bardzo dużą. Pismo chińskie jest pismem otwartym, to znaczy, że powstają nowe znaki(w XX wieku wymyślono znaki na określenie pierwiastków chemicznych). W przypadku pisma europejskiego ilość znaków jest ustalona i niezmienna. Dzięki nim można wyrazić każdą myśl, każde pojęcie nawet bardzo skomplikowane i abstrakcyjne. W piśmie chińskim należy nie tylko opracować, czy też zdefiniować jakiś abstrakt ale również wymyślić i podać sposób jego zapisu. Możemy się zżymać, że nie mamy własnych nazw na komputer, joystick czy też hardware lub software ale do zapisania tych pojęć nie potrzebujemy wymyślać jakichś dodatkowych znaków pisarskich. Inaczej to wygląda w piśmie chińskim czy też japońskim.

Sposób zapisu jaki jest używany w Chinach czy w Japonii jest hamulcem i z pewnością nie pozwoli aby stały się one językami międzynarodowymi jakim był język francuski czy też jaki jest obecnie język angielski.

 

Błogosławiony Rafał Chyliński

Błogosławiony Rafał Chyliński urodził się w szlacheckiej rodzinie, we wsi Wysoczka w Wielkopolsce, dnia 6 stycznia 1694 roku. Z tego powodu na chrzcie otrzymał imię Melchior. Rodzicami jego byli Arnold Jan i Marianna z domu Kierska. Naukę zaczął pobierać w szkole parafialnej w pobliskim Buku razem ze swoim bratem Michałem. Kolejnym etapem był Poznań z założonym przez ks. Jakuba Wujka kolegium jezuickim. Po trzech latach nauki, z powodu choroby i śmierci ojca rezygnuje z dalszego kształcenia i w 1712 roku zaciąga się do wojska, otrzymując przydział do regimentu królewskiego. Prawdopodobnie był w szeregach wojska króla Stanisława Leszczyńskiego. Posiadał stanowisko odpowiedzialne za rozliczenia finansowa z władzami, mając wykształcenie jak również zaufanie dowództwa (niektórzy biografowie uważają, że służył w rajtarii króla Augusta II Sasa). Widząc demoralizację żołnierzy i bratobójcze walki (był to czas walk między zwolennikami Sasa – Augusta II i Lasa – Stanisława Leszczyńskiego) opuszcza szeregi wojska i wstępuje do zakonu franciszkanów konwentualnych w Krakowie. 4 kwietnia 1615 zostaje obłóczony i przyjmuje imię zakonne Rafał. Studiuje Pismo Święte, teologię dogmatyczną, moralną oraz liturgikę w kolegium franciszkańskim w Kaliszu oraz w Obornikach koło Poznania. W następnym roku składa śluby wieczyste i w czerwcu 1717 roku przyjmuje święcenia kapłańskie.

Przełożeni wysyłali go na misje wewnętrzne – do różnych województw i klasztorów. Przebywał w Radziejowie, Pyzdrach, Kaliszu, Gnieźnie, Warszawie, Poznaniu, Warce. Słynął wielkim talentem misjonarskim i prowadził ascetyczne życie jak w wiekach średnich – nosząc włosiennicę i stosując biczowanie. Umartwiał się by zadośćuczynić Bogu za grzechy ludzi. Często powtarzał: „Miłujmy Pana, wychwalajmy Pana zawsze, nigdy Go nie obrażajmy”. Był bardzo dobrym kaznodzieją – wierni chętnie słuchali jego kazań; ulubioną tematyką była Męką Pańska oraz kazania maryjne.

W trakcie zarazy w 1736 roku zgłasza się do opieki nad chorymi i zostaje wysłany do Krakowa. Według zeznań świadków, bez obrzydzenia przystępował do chorych leżących w barłogach, z których wydzielał się niesamowity smród.

Po ustaniu zarazy powrócił do Łagiewnik koło Łodzi gdzie przebywał najdłużej. Było to miejsce postoju pielgrzymek zamierzających z Pomorza do Częstochowy.

Ojciec Rafał zasłynął jako opiekun biednych i opuszczonych, spowiednik, pokutnik i egzorcysta. Przez jego konfesjonałem ustawiała się długa kolejka oczekujących penitentów. Brak czasu powodował, że nie zawsze zdążył wszystkich  wyspowiadać. Przepraszał oczekujących i odnajdywał ich po pewnym czasie i spowiadał. Wspierał potrzebujących nawet oddając swoje odzienie jak i korzystając ze spiżarni klasztornej. Dla każdego potrzebującego miał serce, radę, dobre słowo. Określany był ironicznym określeniem „dziadowski biskup”.

Zmarł dnia 2 grudnia 1741 roku w Łagiewnikach koło Łodzi (teraz jest to część miasta) i w tamtejszym klasztorze został pochowany.

Po śmierci wsławił się wieloma cudami. Do klasztoru w Łagiewnikach (tych koło Łodzi) przyszłą kobieta z podziękowaniami dla ojców za dostarczony jej chleb przez jednego zakonnika. Żaden z obecnych ojców nie przyznawał się do takiego czynu w ostatnim czasie. Kobieta stwierdziła, że łatwo rozpozna tego mnicha, gdyż nachylając się nad piecem, aby się ogrzać, z paleniska wypadł kawałek rozżarzonego węgla i wypalił dziurę w habicie. Przyglądała się wszystkim zakonnikom ale to nie był żaden z nich. W pewnym momencie zakrzyknęła – To ten na obrazie! Ależ on nie żyje już parę lat – stwierdzili franciszkanie. Gdy otwarto trumnę błogosławionego Rafał Chylińskiego znaleziono jego nienaruszone ciało, ubrane w habit, w którym była świeżo wypalona dziura.

Sława jego świętości rozchodziła się szybko – biedacy którymi opiekował się za życia, otrzymywali za jego wstawiennictwem wiele łask.

Świątobliwe życie zakonnika i cuda za jego przyczyną były podstawą do wszczęcia procesu beatyfikacyjnego już w 1761 roku. Komisja przygotowująca opinię o życiu i niezwykłych wydarzeniach związanych z o. Rafałem dokonała otwarcia jego grobu, w którym znaleziono ciało nie poddane procesowi rozkładu.

Wydarzenia historyczne następnych dwóch stuleci (Rewolucja we Francji, rozbiory Polski oraz kasaty zakonów franciszkańskich we Francji, Włoszech, krajach niemieckich) nie pozwoliły na zakończenie wszczętego postępowania. Mimo to kult o. Rafała Chylińskiego, pochowanego w podziemiach kościoła w Łagiewnikach przetrwał wśród wiernych. Dokumenty dotyczące beatyfikacji o. Rafała Chylińskiego odnalezione zostały dopiero po I wojnie światowej we Francji. Dnia 13 maja 1949 roku wydany został dekret o heroiczności cnót o. Rafała Chylińskiego. Dokument ten jest zasadniczym etapem w procesie kanonizacyjnym. W poczet błogosławionych Kościoła Katolickiego został zaliczony dnia 9 czerwca 1991 roku, na Mszy św. w Warszawie przez Ojca świętego Jana Pawła II.

Postać bł. Rafała Chylińskiego żyjącego w czasach saskich, znanych z rozrzutności,  prymitywnej zabawy, upadku moralnego oraz intelektualnego nabiera szczególnego znaczenia. Na przekór tej sytuacji asceza katolicka, pokuta i umartwienie miały jednak szeroki wpływ na ówczesne społeczeństwo, dając nadzieję na odrodzenie narodu. Postać błogosławionego franciszkanina może być wzorem również dla nas żyjących w XXI wieku wobec zagrożeń: konsumpcjonizmu, utraty wartości oraz wszelkich uzależnień.

W Łodzi-Łagiewnikach znajduje się Sanktuarium św. Antoniego Padewskiego i bł. o. Rafała Chylińskiego. Do specjalnie przygotowanej kaplicy przeniesiono zachowane relikwie błogosławionego.

Wspomnienie liturgiczne bł. Rafała Chylińskiego w Kościele katolickim obchodzone jest 2 grudnia.

 

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W grudniu 2018 ROKU.

Oczekiwanie adwentowe

Adwent oczekiwaniem Chrystusa. Ubiegłe czasy wyczekiwały Chrystusa, tęskniły za jego wcieleniem. My także go wyglądamy i pragniemy, by ukształtował się w naszych duszach. Prócz tego oczekujemy jego przyjścia na końcu świata.

  1. W dawnym adwencie wyglądano Chrystusa, który miał przyjść w ciele. Wcielenie to dowód bezgranicznej łaskawości bożej, to fakt najdonioślejszy, to wielki punkt środkowy w dziejach świata, to nieskończone dobrodziejstwo boże. Prze wcieleniem lód mroził serca, zima panowała na świecie, dusze ogarniała ciemność. Grzech podnosił swe czoło ukoronowane. Człowiek był poniekąd zagrzebany w ciemności i chłodzie. Śród tej nocy grobowej zagrzmiał głos proroków i rozbudził lepszą nadzieję. Gruba noc i świtająca śród niej nadzieja to cechy pierwszego adwentu. Dopełniła się wreszcie miara nędzy, zabłysła zorza i przyszedł Ten, którego dusze wyglądały z takim pożądaniem. O święta nadziejo proroków, która sięgasz w nieskończoność, ty cnoto boska, która śród nędzy oczekujesz szczęścia, a śród słabości marzysz o sile, wstąpże i do mojej duszy! Chcę ufać silnie, z zapałem. Mimo słabość i nędzę swą spodziewam się zwycięstwa. Chcę żyć w nastroju adwentowym. Słodka, silna, święta nadziejo, w tobie moja moc i moje oparcie!
  2. W obecnym adwencie gotujemy się również na przyjście Chrystusa. Czekamy, żeby przyszedł i ukształtował się w duszach naszych, czekamy nadto na drugie przyjście Pańskie, które nastąpi pod koniec świata. W to ostatnie wierzę, nad pierwszym zaś, nad przyjściem Chrystusa do duszy, pracuję. Obecny adwent jest dla mnie najważniejszy. I jego także poprzedziła gęsta ciemność i mroźny chłód śmierci. I w nim również panował sen głęboki i długa noc, ale rozlegają się też głosy budzących wezwań, nawoływania pełne zachęty. Dawny adwent minął, teraźniejszy ciągle trwa i w każdej duszy z osobna się powtarza. Dusza śpi… błądzi… zamarła w odrętwieniu. Należy ją zbudzić. Niejedną duszę przygłusza ciało, żyje w niej zwierzę, a człowiek uśpiony. Inne zamroczył obłęd, więzi ułuda. Żyje w nich człowiek pełen samego siebie, a drzemie człowiek boże. Każdy z nas jest w mniejszym lub większym stopniu lunatykiem na tym świecie. Żyje, porusza się, lecz jakby we śnie. Nasza świadomość przyćmiona niewiadomością, pełna uprzedzeń, zwątlona. Życie boże, by dotrzeć do wnętrza duszy, przebijać się musi przez skorupę kamienną, lodową. Gdy zajrzę w głąb swej duszy, ile tam odkrywam jednostronności, pomyłek i braków, ile małostkowości, drażliwości, antypatii, ile dymu, cienia i mroku, ile ścieżek wydeptanych przez nieświadome poruszenia namiętności. Istotnie, pod niejednym względem pogrążony jestem w ciemnościach. Sumienie moje i natchnienia boże to tyleż głosów proroczych, które mię budzą, mną wstrząsają i usiłują mię wyzwolić z pod ułudy tych majaków. „Oświeć oczy moje!…” Chcę widzieć, chcę ujrzeć samego siebie. Chcę się oczyścić i nabrać kształtu. Po co mi chodzić po niegodnych ugorach instynktu, miłości własnej, impulsów i reakcji?

Będę prosił Boga, by mię oświecił, będę zastanawiał się nad sobą i porównywał siebie z innymi, szlachetniejszymi duszami, żeby naśladować je w tym, co mi się w nich podoba. Precz z lunatyzmem duszy! Objaw to nie normalny , choroba i niemoc! Kto rozpozna Wać zaczyna swoje błędy, ten już się budzi, a kto silną ręką zabiera się do ich naprawy, ten już stanął do służby bożej.

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

Schemat Różańca

Święty Dominik zwalczając herezje albigensów dotarł do Tuluzy. Mieszkańcy miasta nie byli chętni do słuchania nauk zakonnika. Oddalił się on od miasta i w grocie, w pobliskim lesie modlił się do Najświętszej Maryi Panny poszcząc i umartwiając ciało jako zadośćuczynienie za grzechy i zatwardziałość mieszkańców Tuluzy.

Gdy leżał w modlitwie na ziemi podeszła do niego Patronka i Królowa niebios i natchnęła go nadzieją. Obok świętej Królowej niebieskiej stały trzy inne towarzyszące Jej królowe, twarzą i strojem podobne do Niej, jednak Jej nie dorównujące. Obok każdej z nich stało pięćdziesiąt dziewic, jakby im towarzyszących, majestatem swym górujących zad zwykłą ludzką naturą i we wspaniałych szatach. Na twarzy Dominika widać było zdumienie. Czcigodna Dziewica skierowała do niego następujące słowa: „Dominiku, synu mój i serdeczny oblubieńcze, ponieważ natchniony przez Jezusa i wspomagany przeze mnie mężnie zwalczałeś nieprzyjaciół wiary, oto ja sama, ta, którą wzywasz, przychodzę ci z pomocą”. Tak powiedziała i jednocześnie trzy królowe podniosły leżącego niemal bez życia i przyprowadziły z szacunkiem do Maryi. Ona zaś przywrócił go do życia i powiedziała do niego: „Najmilszy synu mój, Dominiku, powiedz szczerze, jaką bronią trzykrotnie posłużyła się Trójca Święta, gdy postanowiła odnowić świat cały?” Na to on: „O Pani świata, wiesz dobrze, że zbawienia świata dokonało się przez Ciebie, i dzięki Twemu pośrednictwu świat został odnowiony i odkupiony”. Ona zaś, uśmiechając się do swego oblubieńca, rzekła: „Chcąc zniweczyć wszystkie przestępstwa świata Błogosławiona Trójca jako najskuteczniejszą broń wybrała Pozdrowienie anielskie, z którego składa się nasz Różaniec, fundament całego Nowego Testamentu. Dlatego jeśli oczekujesz upragnionych owoców swego przepowiadania, głoś mój Różaniec. Wówczas od razu żywo poczujesz wsparcie po trzykroć Świętej Trójcy”.

Następnie przekazała mu schemat Psałterza(Różańca).

Powiedziała: „Na potwierdzenie tego powiem ci, że towarzyszące mi trzy królowe przedstawiają Trójce Świętą.

Pierwsza z nich, przyodziana jasną szatą, ukazuje Moc Ojca, którą ukazał w swoim Synu zrodzonym ze mnie przez najświętsze wcielenie. Te dziewice(pięćdziesiąt), także zasługujące swym blaskiem na cześć, oznaczają zaś pierwszy Jubileusz łaski i chwały, z przy tym moc, która jest w Ojcu i z Niego promieniuje. Druga królowa, odziana w purpurowe szaty, oznacza mądrość Syna, która w Jego męce objawiła w świecie odkupienie. Pięćdziesiąt jej towarzyszek w podobnych purpurowych szatach wskazuje drugi Jubileusz pięćdziesiątego roku łaski i chwały pochodzący od zasług cierpiącego Chrystusa. Trzecia królowa, przyozdobiona gwiazdami, oznacza łaskawość Ducha Świętego i miłosiernie wskazuje na uświęcanie odkupionego świata. Towarzyszące jej pięćdziesiąt dziewic, jaśniejących z wszystkich stron gwiazdami, zapowiada trzeci Jubileusz łaski i chwały, mający źródło w Duchu Świętym i od Niego pochodzący.

Wiedz przy tym, że jako Królowa tych trzech królowych jestem też Królową trzech Jubileuszy, tu na ziemi, i w ojczyźnie. Jestem bez wątpienia Królową prawa naturalnego, prawa spisanego i prawa łaski, które trwają przez wieki dla szczęśliwości błogosławionych. To jest powód, dla którego Święta Trójca dała mi tutaj (na tym świecie) Psałterz ze świętą liczbą stu pięćdziesięciu. W pierwszej pięćdziesiątce jaśniej on bielą wcielenia, w drugiej czerwieni się purpurą męki Syna, a w trzeciej błyszczy gwiazdami zmartwychwstania i chwały świętych.

Dalej więc! Weź ten Psałterz i razem ze mną rozgłaszaj go nieustannie. Wejdź odważnie do miasta, między zastępy nieprzyjaciół i tam, gdzie zbierało się najwięcej ludzi, wysławiaj go i zalecaj. Zachęcaj do modlitwy i wierz, że zaraz zobaczysz przedziwne dzieła Bożej mocy”. To powiedziawszy, znikła ponad gwiazdami.

 

Wg Psałterz Jezusa i Maryi; błogosławionego Alana z la Roche

 

 

Święty Rafał Kalinowski

Święty Rafał Kalinowski – carski oficer, inżynier, powstaniec styczniowy, sybirak, nauczyciel, wychowawca oraz odnowiciel zakonu karmelitów. Samo wyliczenie czym zajmował się w swoim życiu pokazuje nam osobowość nieprzeciętną. Urodził się w Wilnie w 1835 roku i na chrzcie otrzymał imię Józef. Ojciec jego Andrzej był nauczycielem i dyrektorem elitarnego Instytutu Szlacheckiego w Wilnie, gdzie nauki pobierał Józef i ukończył je z wyróżnieniem. Wstępuje do Mikołajewskiej Szkoły Inżynieryjnej w Petersburgu, którą kończy w 1855 roku. W 1856 roku otrzymuje awans na podporucznika i podejmuje pracę jako wykładowca w tejże uczelni. Na początku 1859 roku rezygnuje z pracy w Mikołajewskiej Akademii Inżynieryjnej i zatrudnia się w prywatnym przedsiębiorstwie budującym kolej żelazną na linii Odessa-Kursk. Początek lat 60 XIX wieku to czas zwiększonego ruchu patriotyczno-religijnego. Znając sytuację militarną Rosji jak również oceniając możliwości powodzenia powstania styczniowego jest krytyczny co do jego istoty. Mimo to prosi o dymisję z wojska rosyjskiego i przyjmuje nominację na ministra wojny na Litwie. Zawiadamia Warszawę, o złej organizacji podziemia powstańczego, o słabej dyscyplinie, o braku łączności, o braku broni. W grudniu 1863 roku zawiadamia władze powstańcze o upadku powstania na Litwie.

25 marca 1864 roku Józef Kalinowski zostaje aresztowany i poddany śledztwu. Początkowo wypierał się uczestnictwa w powstaniu, ale postanowił wziąć na siebie jak najwięcej winy i przyznać się do wszelkich zarzutów. W czerwcu 1864 roku zostaje skazany na karę śmierci. Karę zamieniono na zesłanie na Syberie pod wpływem opinii, że wykonanie wyroku śmierci na Józefie Kalinowskim może uczynić go męczennikiem w oczach Polaków.

W czasie studiów w Petersburgu Kalinowski zaniechał praktyk religijnych. Wspierany modlitwami macochy (jego matka Józefa z Połońskich zmarła kilka dni po jego urodzeniu), Zofii z Puttkamerów, córki Maryli Wereszczakówny oraz swojego przyrodniego rodzeństwa powraca do praktyk religijnych ze szczególną gorliwością. W połowie 1864 roku zostaje zesłany na Syberię, pracuje w kopalni soli w Usolu, przebywa w Nerczyńsku oraz Irkucku. Na zesłaniu odznaczał się głęboką religijnością, mocą ducha, która była wsparciem dla otoczenia, był cierpliwy i delikatny, czuwał nad chorymi i pomagał potrzebującym. Na zesłaniu sybiracy stosowali inwokację litanijną zawierającą słowa „Przez modlitwy Kalinowskiego wysłuchaj nas Panie!” Po usunięciu księży i zakonników z Usoli, zesłańcy w sprawach duchowych zwracali się do Kalinowskiego.

Zaopiekował się i był wychowawcą opuszczonej młodzieży. Po dziesięciu latach powraca do ziem polskich w 1874 roku. Podejmuje się wychowania młodego księcia Augusta Czartoryskiego (beatyfikowanego w 2003 roku). Jest mu wychowawcą oraz nauczycielem przez trzy kolejne lata.

W lipcu 1877 roku mając już 42 lata Józef Kalinowski wstępuje do zakonu karmelitów bosych w Grazu w Austrii i przyjmuje imię brat Rafał od św. Józefa. Składa śluby zakonne w listopadzie 1878 roku. W styczniu 1882 roku w Czernej pod Krakowem otrzymuje święcenia kapłańskie od bp Albina Dunajewskiego.

Jedną z represji po powstaniu styczniowym była kasata zakonów. Klasztor w Czernej pozostał jako jedyny karmelitański zakon na terenach dawnej Rzeczpospolitej bez możliwości przyjmowania kandydatów. W Czernej byli jedynie schorowani i postarzali już zakonnicy niezdolni do regularnego życia zakonnego. Już w listopadzie 1882 roku zostaje przeorem klasztoru w Czernej.

Święty Rafał był niezłomnym spowiednikiem, potrafiącym spowiadać nieraz po kilkanaście godzin w ciągu dnia. Posiadał niezwykłą intuicję i dążył do wzbudzenia w penitencie autentycznej skruchy. Osobom dręczonym przez lęki i niepewności potrafił przywrócić spokój. Przez własne doświadczenia potrafił dotrzeć do zbuntowanych przeciwko Bogu i błądzących w swoich wyborach. Działalność św. Rafała doprowadziła do odnowienia życia karmelitańskiego w Galicji. W 1884 roku założony został z jego inicjatywy klasztor karmelitanek bosych w Przemyślu i w cztery lata później we Lwowie. W Wadowicach na początku 1892 roku założono klasztor męski i niższe seminarium. Święty Rafał jest pierwszym karmelitą kanonizowanym od św. Jana od Krzyża.

Święty Rafał Kalinowski zmarł w Wadowicach 15 listopada 1907 roku. Za życia był uważany za świętego: ks. Mieczysław Kuznowicz, jezuita opowiadał jak ludzie klękali i prosili o błogosławieństwo na dworcu w Krakowie, gdy przechodził o. Rafał, a szeptu „Idzie święty” nie zagłuszał dworcowy zgiełk. Już w roku 1934 nastąpiło otwarcie procesu beatyfikacyjnego. Błogosławionym został ogłoszony 22 czerwca 1983 roku w Krakowie, a świętym dnia 17 listopada 1991 roku w Watykanie. W Kościele wspomnienie obchodzimy 20 listopada. W 2007 roku, w setną rocznicę śmierci został ogłoszony przez Senat RP wzorem patrioty, oficera, inżyniera, wychowawcy i kapłana.

Jest patronem sybiraków, oficerów, żołnierzy, osób przeżywających sprawy trudne lub beznadziejne, diecezji sosnowieckiej oraz odradzającego się Kościoła na Syberii.

Według polskiego historiozofa i twórcy nauki o cywilizacjach Feliksa Konecznego przed czynem jest praca duchowa. Widać to w czasach zaborów, w II połowie wieku XIX, kiedy to ciężką i cichą pracę prowadzili: święty Rafał Kalinowski, bł. Honorat Koźmiński, św. brat Albert Chmielowski i inni. To dzięki ich pracy nastąpiło odrodzenie duchowe, wzmocnienie i pojawiła siła i mądrość, dzięki czemu możliwe było działanie na rzecz odzyskania niepodległości przez Polskę.

W Czernej pod Krakowem znajduje się klasztor karmelitów bosych ufundowany przez Agnieszkę z Tęczyńskich Firlejową w 1629 roku. Pośrodku zabudowań klasztornych stoi wybudowany w latach 1631-40 kościół św. Eliasza. Jest on podwójnym sanktuarium: Matki Bożej Szkaplerznej i św. Rafała Kalinowskiego, którego szczątki spoczywają w kaplicy jego imienia.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W listopadzie 2018 ROKU.

O błogosławieństwo kraju

Boże! którego dobroć się unosi,
Gdy Cię cnotliwe serce o co prosi,
Wysłuchaj modły, które ten lud czyni
W Twej świątyni.

 

Błogosław Panu, który nami włada,
Niech tron swych ojców szczęśliwie posiada;
Na szczęściu ludu niech swą wielkość kładzie
W męstwie i radzie.

 

Niech pobożność krwi jego nie ginie,
Co wzorem cnoty w dziejach świata słynie;
By dobrych królów wiekopomna chwała
We wnukach została.

 

Błogosław, Panie, i temu rządowi,
Które złe znosi, a dobro stanowi;
W pracy, gdzie idzie o szczęśliwość ludu,
Niech nie zna trudu.

Męstwu wojsk naszych daj ogromne siły,
By sławę ojców swoich odnowiły;
Niech w nich najezdnik odpór znajdzie wszędzie
W swoim zapędzie.

 

Niech się na ziemi tej zbrodzień nie rodzi,
Co depcąc prawa szczęścia braci szkodzi,
Zdradą i fałszem żyjąc niespokojny
Krwi chce i wojny.

 

Pokój wam daje, wyrzekłeś to, Panie,
Niech głos ten prawem świata zostanie,
By zgoda sprzęgła sąsiedzkie narody
Wśród ich swobody.

 

Kazałeś ziemi, aby nas karmiła,
Deszcz i pogodę Twa ręka przesyła;
Niech więc z jej daru rolnik chleb swój kraje
I nędznym daje.

 

Tak obdarzeni Twojemi łaskami,
Prosim Cię, Panie, z pokorą i łzami:
Odpuść nam winy, niech nas w dobrym stanie
Wieczność zastanie. Amen

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich

 

 

Uroczystość Wszystkich Świętych

Jest to jedna z najwspanialszych, najwznioślejszych uroczystości Kościoła św., jego apoteoza i apologia. „Społeczność Świętych” oddziela się tutaj od hałaśliwej, zgiełkliwej, chaotycznej „gromady nieświętych”.

  1. Dusza człowieka światowego jest niespokojna, burzliwa, natrętna. Szuka tego, co lepsze. Taki jej instynkt, będący zarazem dla niej pokutą. Ma słuszność, wysilać się musi, bo człowiek rządzony jedynie popędem przyrodzonym, nieokrzesany jest i przyziemny. Wszak był mieszkańcem jaskiń, ludożercą, był dziki. Potem przebył ogromny rozwój dziejowy, doszedł do obecnego stopnia cywilizacji i mieszka dziś w Paryżu, Londynie, Warszawie. Zbudował sobie miasta, teatry, uprawia sztuki piękne i łamie sobie głowę pytaniem, co jeszcze będzie z niego. Na czoło tego niespokojnego, rwącego potoku wysuwa się chrześcijaństwo to, co ma najlepszego: „Dii estis”, jesteście bogami, i wskazuje na społeczność świętych. To nie ludzie ziemscy, ale „bogowie”. Na czele idzie Jezus Chrystus, Bóg wcielony, po nim idą Najświętsza Panna, dziewice czyste jak lilie… młodzieńcy z wińcami na głowach… dusze ofiarne, proste, nieskalane… bohaterzy i wyrobnicy… to dokonywa się proces przebóstwienia. Nieskończenie miłujący Bóg zakochany jest w duszach, ich życie jest dla niego skarbem (wszystko w nim zasługą), ich tchnienie ostatnie jest mu klejnotem („droga przed oblicznością Pańską śmierć świętych jego”). Żyje w nich swą łaską i rozbudza pragnienie żywota wieczystego. Vita… Vita aeterna – to kadencja ewangelii, jej finał harmonijny. Już tu na ziemi Bóg wskazuje zdroje żywota i piękne, szczęśliwe życie w ośmiu błogosławieństwach. O Chryste, kochać będę to życie, w niem wieczna młodość! Wiem, że jedynie przez Ciebie zdołam je posiąść. Do braci swoich w niebie, których kocham, wienienem stać się podobnym.
  2. Powiadają, że smutne to życie, które nie kocha rozkwieconej ziemi, błękitnego nieba, wonnej róży, marmuru lśniącego, które się nie uśmiecha, a marzy o śmierci. Przeciwnie! Życie święte kocha to wszystko. Lecz gdy zamracza się błękitne niebo, więdnie róża, kruszeje marmur, miłość świętych wychodzi daleko poza to wszystko i stwarza harmonie między ziemią a grobem, czasem a wiecznością, rozkwitem róż a znikomością. W głąb się spuszcza, a na skrzydłach wiary wznosi się w górę w żywot wiekuisty. W ośmiu błogosławieństwach ujmuje wszelkie wyzwolenie duszy i życia, czy je nazywają ubóstwem czy łzą, męczeństwem lub prześladowaniem. O boski, radosny, harmonijny żywocie, ten tylko oburza się na ciebie, kto nigdy nie ujrzał twego oblicza. Ja cię znam i kocham.
  3. Sądzono, że to życie podłe i nikczemne, że obrzydzenie i nienawiść ma do siebie, że poczytuje się za nieczyste i grzeszne i chce , by po nim deptano. Biczuje się i nie myje się nigdy, nie buduje domów lecz wydrąża sobie pieczary w ścianie skalnej. – Rysy zewnętrzne nie stanowią świętości. Także w psychologii życia duchowego zdarzają się objawy chorobliwe, przesady chwilowo modne, których naśladować nie ma potrzeby. Faktem jest, że przychodzimy na świat w grzechu pierworodnym i sami również grzeszymy, bolejemy zaś nad tym dlatego tylko, żeby dostąpić chwały, a w żalu i w pokucie pracujemy także tylko dla chwały. Zresztą życie duchowe podobne jest do fabryki budowlanej. Są tu wiadra z wapnem, skały piaski, kamieni i cegieł, a wśród nich uwijają się młoty i motyki. Dopiero dzięki tym przyborom i pracom powstaje dom lub świątynia. Dusza nasza jest takim terenem budowlanym. Pracuje na nim ogień, żelazo, łzy, krew, a skoro tylko wyrośniesz ze swych ułomności, powstanie z ciebie „świątynia boża”.
  4. Mniemano, że to życie bezsilne i tchórzowskie, jest słabe, bo miłosierne, bo miłuje cierpiącego i nędzarza. Mówi o litości i smuci się nad cudzą niedolą. Podnosi na duchu ubogiego i żebraka, nad którym się roztkliwia. Tak, to prawda. Lecz czyni to z miłości, która mocna jak śmierć. Zniża się, lecz po to, by podnosić do góry. „Mocna jak śmierć”, pełna łaski. Ten boży pierwiastek działa w niej, w jego mocy ściera się ze światem i nie lęka się.
  5. A gdzie rodzą się takie dusze? W obcowaniu Świętych. Tam żyje wiara, tam bije siedem zdrojów łaski, sakramenty św., tam Przenajświętsza Ofiara, klucz do bram wieczności, tam wspólna praca nad wielkimi zadaniami, tam samopomoc(zasługa) i pomoc wzajemna (modlitwa, miłość, wstawiennictwo, odpusty). A zatem jest ideał i jest siła w społeczności świętych. Zapalajmy się do czynu, mówiąc sobie: Powiodło się tym i tamtym, czemu by mnie nie miało się udać? W życiu duchowym panuje wieczna wiosna, w niej przebywają dusze uwielbione. Wszelako istnieje także wieczna śmierć, w której żyje dusza, zdruzgotana ku wiecznej dla siebie udręce. Ma też dusza swe lato, kiedy wydaje owoc, wreszcie jesień w życiu duszy, pora niedostatku, smutku, melancholii, opadu liści, ogołocenia i nagości, a jesienią tą jest ogień czyśćcowy na drugim świecie.

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

 

Szermierze Różańca

Głosiciele, obrońcy, krzewiciele i szermierze Różańca, nie powinni być pozbawieni należnej im chwały. Oto dlaczego:

  1. 1.Są oni wielkimi anioła Boga, którzy w niebie oświecali swym światłem najmniejszych, ażeby zajmowali pierwsze miejsce w miłości i oddawaniu czci Bogu Stwórcy. 2. Są, jak dobry Abel, tymi, którzy krzewią kult Boga; są jak Set, wzywającymi imienia Pana (zob. Rdz 4). 3. Są jak drugi Noe (Zob. Rdz 7), bo ocalają wiele dusz w arce bractwa. Oni rzeczywiście budują na znak pokoju Arkę przymierza dla grzeszników i błagają, żeby gołębica wzniosła się wysoko do kuszonych z gałązką oliwną Bożej łaskawości. 4. Są także jak Abram, bo wyzwalają więźniów z rąk grzeszników(zob. Rdz 14). 5. Są też jak Izaak, bo kopią studnie łaski i błogosławieństwa(zob. Rdz 26).
  2. 6.Budują podobnie jak Jakub drabinę do nieba(zob. Rdz 28), po której grzesznicy mogą wrócić do Boga. 7. Jak Izaak(zob. Rdz 26) zasiewają pola łask i w spichlerzach gromadzą przeobfite zbiory. 8. Dobre łaski i ich sława wznoszą się niczym snopy Józefa(Rdz 37) i stają się obiektem podziwu i czci dla innych. 9. Są jak Józef w Egipcie zbawcami świata, który podtrzymywany jest modlitwami Psałterza. 10. Jak Mojżesz pasą swymi modlitwami wierne owce, rózgą pokuty dokonują wielkich i przedziwnych rzeczy w nawracaniu grzeszników. Równie wiele czynią w świętych rozmowach, gdy zadają wielkich szkód demonom w celu wyzwalania z niewoli grzechów, gdy sprowadzają z nieba mannę łaski i Eucharystii, wreszcie, gdy dobywają ze skał łzy pokuty i doprowadzają braci na górę niebiańskiego, wiecznego odpoczynku.
  3. 11.Jak Jozue przeprowadzają przez Jordan świata suchą nogą, przez to, że zarówno dobrych, jak i złych kształtują i zaprawiają do kultu Bożego przykładem, zasługami i słowem. 12. Są Samuelem(1 Sm 8), ucząc lud i zachęcając go do prowadzenia godnego życia. 13. Są Dawidem(1 Sm 17), zabijając procą Różańca szatańskiego Goliata z pomocą pięciu najczystszych kamieni pięćdziesiątek. 14. Są Eliaszem (1 Krl 19) jako żarliwi obrońcy Prawa, piętnujący i zabijający zbuntowanych i prowadzący do zbawienia tych, którzy się opamiętają. 15. Są Elizeuszem, gdy dokonują mocą Różańca niezwykłych znaków i cudów.
  4. 16.To dumni Jeremiasze, co to noszą wszędzie zawieszony na szyi Różaniec, mówiąc jednocześnie grzesznikom o nieprawości i pokucie. 17. To Daniele, co to przez okna ran Chrystusa zanoszą do domu Bożego swe nieustanne modlitwy. 18. To Zorobabele wyprowadzający wielu z niewoli babilońskiej. 19. To Izajasze przez modlitwę i rozważania pilnie zgłębiający i głoszący wcielenie Chrystusa, mękę i źródła Jego nauki. 20. To Ezdrasze i Nehemiasze, którzy ożywiają przytłumiony i niemal wygasający ogień miłości, czym przywracają zapomniane Prawo i odbudowują świątynię jerozolimską.
  5. 21.Są oni towarzyszami Gabriela w pozdrawianiu Maryi i często o nim mówiącymi światu. 22. Są współbraćmi aniołów, głoszącymi pokój bractwu ludziom dobrej woli, sławiącymi Chrystusa zrodzonego z nienaruszonego łona Dziewicy. 23. Są uczniami i naśladowcami Chrystusa; są apostołami przekazującymi światu ewangelię Pozdrowienia [anielskiego] i Modlitwy [Pańskiej]. 24. Są orędownikami pogan i chorych, prowadzącymi ich do Chrystusa, żeby ich uzdrowił. 25. Są obecni przy przemienień Pana, są świadkami i głosicielami konania Jego w Ogrójcu, ukrzyżowania na Górze i wstąpienia do nieba. Znalazłem te rzeczy i przeczytałem w Mariale Jana ze Monte, kaznodziei nieodłącznego towarzysza kaznodziejstwa naszego świętego ojca Dominika.

 

Znalezione w Psałterzu Jezusa i Maryi; błogosławionego Alana z la Roche

 

Woda z kałuży

Od marca 1984 aż do maja 2019 roku obowiązywał zakaz organizowania pielgrzymek przez parafie, dekanaty, diecezje do Medjugorie. Mimo to takie „wyjazdy” były organizowane, w niektórych parafiach nawet w sposób cykliczny. Spotkałem się z opiniami osób które odwiedziły to miejsce(prywatne nawiedzenia nie były objęte tym zakazem). Nie spotkałem się z krytycznymi uwagami – raczej wszyscy byli zadowoleni, przedstawiali wiele korzyści duchowych, jak i informacji o nawróceniach. Próbując przedstawić oficjalne stanowisko Watykanu oraz początki objawień jak i losy pierwszych księży którzy mieli styczność z widzącymi, otrzymywałem odpowiedź, że przecież są tam nawrócenia, że odmawiany jest Różaniec, że tyle duchowych przeżyć, że nie może to być coś złego. Patrząc na oficjalne stanowisko Kościoła w sprawie „objawień” w Medjugorie nasuwa się porównanie do spragnionego wędrowca na pustyni. On, aby zaspokoić swoje pragnienia, będzie pił wodę z każdej napotkanej kałuży i będzie szczęśliwy, że ją znalazł. Nie patrzy na to czym ta woda jest, skąd jest, co w sobie zawiera – dla niego ważne jest, że gasi pragnienie.

J. Malczewski „Zatruta studnia” (1905)

Medjugorie jest niestety taką duchową zatrutą studnią do której można odnieść obraz Jacka Malczewskiego. Powołana przez biskupa Ratko Perića komisja nie stwierdziła nadprzyrodzoności w wydarzeniach w Medjugorie. Episkopat byłej Jugosławii jak i Kongregacja Nauki Wiary zgadza się z wnioskami tej komisji. Oczywiście modlić się można w każdym miejscu i łaskami jesteśmy obdarowywani na każdej Mszy świętej. Natomiast są miejsca gdzie łaski spływają na nas znacznie obficiej i są to miejsca szczególne. Do nich należą z pewnością miejsca objawień. Miejscami autentycznych i zatwierdzonych przez Kościół objawień są np. Gietrzwałd, Fatima, Lourdes, Guadalupe – te najbardziej znane.

Dlaczego nie gasić pragnienia wodą z czystego źródła, wodą która prawdziwe gasi pragnienie, z której korzystano przez pokolenia?

Tak licznie odwiedzane Medjugorie świadczy o pustyni duchowej w naszym życiu. Świadczy, że naszych potrzeb duchowych nie zaspokaja coniedzielna Msza św. – potrzebujemy więcej duchowości. W naszym pragnieniu zadowalamy się nawet wodą z kałuży, bo jest mokra i również ugasi pragnienie. Nie zwracamy w ogóle uwagi na niebezpieczeństwa, ważne jest dla nas zaspokojenie pragnienia – pragnienia duchowego przeżycia, autentycznej modlitwy, pragnienia sacrum.

 

Święta Jadwiga śląska

Przyszła święta i patronka Polski urodziła się w Andechsie na terenie dzisiejszych Niemiec. Dokładna data nie jest znana – było to między 1178 a 1180 rokiem. Rodzicami jej byli Bertold IV von Andechs oraz Agnieszka von Rochlitz z rodu Wettynów(z tego rodu pochodzili późniejsi królowie Rzeczpospolitej August II i August III). Miała czterech braci oraz trzy siostry, jedna z nich została żoną Andrzeja króla Węgier, a druga żoną króla Francji. Nauki pobierała w klasztorze sióstr benedyktynek w Kitzingen nad Menem. Do programu nauczania wówczas należała nauka łaciny, Pisma Świętego, dzieł Ojców Kościoła, żywotów świętych jak również haftu, malowania, muzyki oraz pielęgnacja chorych. Rodzice podjęli decyzje, że Jadwiga zostanie wydana za Henryka Brodatego księcia śląskiego. W wieku lat dwunastu przybyła na dwór swego przyszłego małżonka. Było to z jej strony podporządkowanie się woli rodziców, gdyż ona sama chciałaby zostać w klasztorze. Z przekazów zachowanych do dziś wiemy natomiast, że byłą wierną żoną i wspierała męża radą i pomocą. Gdy Henryk dostał się do niewoli Konrada Mazowieckiego nie zgodziła się zorganizowanie wyprawy w celu odbicia księcia, ale sama udała się w drogę na Mazowsze i padła do nóg księcia Konrada, który nie spodziewał się takiej sytuacji i uwolnił z niewoli Henryka Brodatego.

Jadwiga z poświęceniem wypełniała obowiązki żony, matki jak i księżnej. Bardzo dobrze poznała język polski gdyż samodzielnie odwiedzała chorych i ubogich wypytując o ich potrzeby. Aby móc lepiej wspierać potrzebujących stworzyła szpital objazdowy. Księżna Jadwiga była osobą skromną i oddaną swoim poddanym. Aby nie wyróżniać się od nich, sama chodziła boso. Nie podobało się to jej mężowi który wymógł na spowiedniku aby nakazał jej noszenie obuwia. Księżna, posłusznie wypełniając polecenie spowiednika zaczęła nosić buty… przywieszone na sznurku.

Oddanie się sprawom biednych i chorych było u Jadwigi działaniem życiowym. To za jej przyczyną powstał szpital Św. Ducha we Wrocławiu, w księstwie było to pierwszy tego typu ośrodek. W Środzie Śląskiej został założony szpital dla trędowatych kobiet. Wyprosiła u męża nadanie ziemi w Oleśnicy Małej dla rycerskiego zakonu templariuszy, który po kasacie zakonu, przejęli joannici(zwani również kawalerami maltańskimi).

Również z inicjatywy księżnej śląskiej powstało we Wrocławiu hospicjum dla duchownych. Na swoim dworze stale utrzymywała trzynaście kalekich osób (ta znamienna liczba miała przypominać Jezusa oraz dwunastu Apostołów).

Dwór jej znany był z dobrych obyczajów oraz żelaznej dyscypliny. Otaczała swoich podwładnych macierzyńską troską. Dbała aby jej urzędnicy nie uciskali kmieci, wstawiał się do męża o złagodzenie kar. W czasie klęsk nakazywała rozdawać żywność dla poszkodowanych. Dbała również o więźniów posyłając im jedzenie i odzież oraz wypraszając zamianę kary uwięzienia na pracę przy budowie kościołów lub klasztorów.

Jadwiga miała siedmioro dzieci, do pełnej dojrzałości weszli tylko Henryk II Pobożny, oraz Gertruda – ksieni założonego przez Jadwigę klasztoru w Trzebnicy.

W roku 1201 umarł Bolesław I Wysoki ojciec Henryka Brodatego, jednym z pierwszych działań młodych rządzących było ufundowanie opactwa cysterskiego w Trzebnicy w 1202 roku. Pierwsze mniszki przybyły w początkach 1203 roku przysłane przez brata księżnej Jadwigi Ekberta biskupa Bambergii. Opatką została nauczycielka i opiekunka Jadwigi z czasu jej nauki w klasztorze. Pod szczególną opieką Henryka Brodatego klasztor rozwijał się prężnie dając początek kolejnym pięciu opactwom.

W roku 1209 oboje małżonkowie składają przed biskupem wrocławskim Wawrzyńcem ślub dozgonnej czystości. Jadwiga miał wówczas ok. 30-37 lat, a jej mąż 42 lata. Na pamiątkę tego ślubu Henryk zapuścił brodę, stąd też otrzymał przydomek Brodaty.

W 1238 roku umiera książę Henryk Brodaty, Jadwiga przekazuje władzę synowi Henrykowi Pobożnemu i zamieszkuje w klasztorze sióstr cysterek w Trzebnicy.

Rok 1241 jest tragiczny – już w styczniu od wschodu zaczynają docierać rozpoznawcze oddziały zagonów mongolskich. Henryk Pobożny wraz z rycerstwem śląskim, małopolskim oraz wielkopolskim na początku kwietnia stoczył bitwę pod Legnicą.

Jadwiga w tym czasie przebywała w Krośnie Odrzańskim i w sennym widzeniu ujrzała jak aniołowie unoszą do nieba modlącego się Henryka ze śląskim sztandarem. Powiedziała: „Jak fruwa ptak, tak szybko odleciał ode mnie mój syn i nigdy więcej nie zobaczę go już w tym życiu”. Wieść o klęsce i śmierci syna nie była dla niej zaskoczeniem. Do rozpaczającej synowej powiedziała: „To jest wolą Bożą i musi nam się podobać to, czego Bóg chce i to, co się Bogu podoba”.

Święta Jadwiga Śląska zmarła 14 października 1243 roku, pochowano ją dwa dni później w klasztornym kościele w Trzebnicy. W 20 lat później wybudowano ku jej czci specjalną kaplicę a w 1680 roku przeniesiono jej ciało do grobowca w którym spoczywają po dzień dzisiejszy.

Jej kult rozpoczął zaraz po jej śmierci. Dnia 12 marca 1267 roku papież Klemens IV dokonał kanonizacji Jadwigi i była czczona jako patronka Polski i całego Śląska.

W ikonografii przedstawiana jest boso w habicie cysterskim lub płaszczu książęcym, z mitrą książęcą na głowie, w ręku trzyma buty, makietą kościoła lub klasztoru. Jest patronką Polski, Śląska, archidiecezji wrocławskiej, i diecezji w Gorlitz oraz miast: Andechs, Berlina, Krakowa, Trzebnicy i Wrocławia.

W 2017 Sejmik Województwa Dolnośląskiego nadał jej tytuł Honorowego Obywatela Dolnego Śląska CIVI HONORARIO

 

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W październiku 2018 ROKU.