Ściąganie w nauce

Ściąganie w procesie nauczania jest rzeczą bardzo częstą. Jakie są skutki ściągania oprócz tych podanych w zalinkowanej stronie? Efektem ściągania przez uczniów i studentów jest brak wiary w posiadaną wiedzę. Często dochodzi do przekonania, że jeśli odpowiedź na pytanie sprawdzę z tym co mam na ściągawce, to jestem pewien, że udzieliłem prawidłowej odpowiedzi. Jestem pewien, że jest to prawda. Prowadzi to w życiu już dorosłym, do sytuacji, że dopiero weryfikacja przez kogoś z zewnątrz mojego zdania utwierdza mnie w nim. Prowadzi to do braku swobodnego, niezależnego myślenia, do nieumiejętności wyciągania wniosków z dostępnych informacji.
Niestety widać to wśród całej kadry naukowej. Jest dosłownie paru naukowców, którzy myślą niezależnie i jako naukowcy nie boją się zaprezentować swojego zdania na forum publicznym. Cała reszta nie chcę się „wychylać”, woli iść za większością, nie ma podejścia krytycznego do zastanych autorytetów i obiegowych(jak i narzucanych) opinii. Widząc nawet błędy nie chcą o nich mówić, nie chcą ich potępiać, nie dążą do prawdy, do weryfikacji w imię powiększania wiedzy o świecie i społeczeństwie.
Zezwolenie, jak i brak zdecydowanego wyeliminowania ściągania w szkole i na uczelniach przyczynia się do tego, że elity nasze są miałkie, bez charakteru, uległe, brak im wytrwałości w dążeniu do celu oraz podejścia, iż każdy środek jest dobry jeśli prowadzi do celu. To również pokazuje uczniom i studentom, że działania niezgodne z prawem (ściąganie) może przynieść spory zysk(zaliczenie egzaminu), jeśli nauczyciel/wykładowca nie zauważy. A nawet jeśli zauważy, to ewentualna kara jest do przyjęcia wobec zysku. Uczymy takiej postawy osoby mające być naszymi elitami, przyszłych nauczycieli, przyszłych naukowców i profesorów.

Raj Boga

Nie ma i nigdy nie będzie stworzenia, w którym Bóg, poza sobą samym i w sobie samym, byłby większy niż w Najświętszej Maryi, nie wyłączając ani błogosławionych, ani cherubinów, ani najwyższych serafinów w samym raju…

Maryja jest rajem Boga, i Jego niewysłowionym światem, który nawiedził Syn Boży, by dokonać w nim cudów, by go strzec i mieć w nim upodobanie. Stworzył świat dla człowieka pielgrzyma, to właśnie ten świat; stworzył świat dla człowieka błogosławionego, jest nim raj; ale stworzył jeszcze inny świat dla siebie, któremu nadał imię Maryja; świat prawie nieznany śmiertelnikom na ziemi i niepojęty dla aniołów i błogosławionych tam w górze, w niebie, którzy podziwiając Boga tak wzniosłego i tak wywyższonego, dalekiego im wszystkim, tak oddzielonego i tak ukrytego w swoim świecie, w Najświętszej Maryi, wołają dniem i nocą: Święty, Święty, Święty.

Szczęśliwa, po trzykroć szczęśliwa jest dusza na ziemi, której Duch Święty objawia tajemnicę Maryi, by ją poznała; i dla której otwiera ten zamknięty ogród, by weszła; ten zdrój zapieczętowany, aby zanurzyła się w nim i piła wielkimi łykami żywe wody łaski! Ta dusza znajdzie w tym umiłowanym stworzeniu tylko Boga samego, nic ze stworzenia; lecz Boga jednocześnie nieskończenie świętego i wzniosłego, nieskończenie łaskawego i odpowiedniego do jej słabości. Ponieważ Bóg jest wszędzie, można Go wszędzie znaleźć; nie ma jednak miejsca, gdzie stworzenie mogłoby Go znaleźć bliższego mu i bardziej odpowiedniego do jego słabości niż w Maryi, gdyż właśnie z tego względu w Nią zstąpił. Wszędzie indziej jest On Chlebem mocnych i aniołów; ale w Maryi jest Chlebem dzieci…

Niech więc nikt nie sądzi, jak kilku fałszywych proroków, że Maryja , będąc stworzeniem, jest przeszkodą w zjednoczeniu ze Stwórcą, to już nie Maryja żyje, to sam Jezus Chrystus, to sam Bóg żyje w Niej. Jej przemienienie w Boga przewyższa przemienienie świętego Pawła i innych świętych, bardziej niż nieba przewyższa ziemię swą wzniosłością.

Maryja została stworzona tylko dla Boga i daleka jest od tego, by zatrzymywać duszę dla siebie, przeciwnie, rzuca ją w ramiona Boga i jednoczy z Nim z tym większą doskonałością, im dusza bardziej się z Nią jednoczy. Maryja jest wspaniałym echem Boga, które odpowiada jedynie: Bóg, kiedy do Niego wołamy: Maryja, która wielbi tylko Boga, kiedy wraz ze świętą Elżbietą nazywamy Ją błogosławioną. Gdyby fałszywi prorocy, którzy zostali tak nędznie oszukani przez złego ducha nawet w modlitwie, umieli znaleźć Maryję, a przez Maryję Jezusa, a przez Jezusa Boga, nie upadliby tak bardzo. Gdy ktoś raz znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa, a przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł wszelkie dobro, mówią święte dusze: Kto mówi wszystko, nie wyklucza niczego, wszelka łaska i wszelka przyjaźń u Boga; wszelkie bezpieczeństwo od nieprzyjaciół Boga; wszelka prawda przeciw kłamstwu; wszelka łaskawość i wszelkie zwycięstwo wbrew trudom zbawienia; wszelka słodycz i wszelka radość w goryczach życia.

Nie jest tak, że ten, kto znalazł Maryję przez prawdziwe nabożeństwo, jest wolny od krzyża i cierpień, przeciwnie; jest nimi bardziej osaczony niż ktokolwiek inny, gdyż Maryja, będąc Matką żyjących, daje wszystkim swoim dzieciom cząstki Drzewa Życia, którym jest krzyż Jezusa, ale ciosając dla nich dobre krzyże, daje im łaskę znoszenia ich cierpliwie, a nawet radośnie; tak że krzyże, które daje tym co do Niej należą, są raczej słodkimi krzyżami niż krzyżami gorzkimi; albo jeśli czują oni w nich przez jakiś czas gorycz kielicha, który trzeba wypić, by być przyjacielem Boga, to pociecha i radość, jakie ta dobra Matka zsyła po smutku, pobudzają ich z mocą do znoszenia jeszcze cięższych i bardziej gorzkich krzyży.

 

Tajemnica Maryi; Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort

Święty Alojzy Gonzaga

Luigi Gonzaga należał do znamienitego rodu władców miasta Mantui we Włoszech. Był pierworodnym synem margrabiego Ferdynanda rządzącego w Castigliano. Matką jego była Laura de Gonzaga, dama dworu królowej Hiszpanii. Urodził się 9 marca 1568 roku w Castiglione della Stievere w księstwie Mantui. Był bardzo wątłym dzieckiem a jego matce groziła śmierć przy porodzie. Rodzice złożyli przyrzeczenie odbycia pielgrzymki do Loreto aby uprosić szczęśliwe narodziny syna i zdrowie dla matki. Co też zostało zrealizowane po szczęśliwym porodzie. Przyszły święty został ochrzczony będąc jeszcze w łonie matki – z powodu zagrożenia życia.

Ojciec marzył o karierze rycerskiej dla swojego syna. W 1571 roku miała miejsce sławetna bitwa pod Lepanto, w której flota chrześcijańska pokonała armię muzułmańską – ojciec Alojzego brał w niej udział. Po zwycięstwie ubrał trzyletniego syna w strój rycerski i zabierał go na ćwiczenia wojskowe, by się przyglądał i uczył przyszłego zawodu. W 1573 roku ojciec Alojzego podąża na wyprawę wojenną do Tunisu a opiekę nad małym Alojzym przejmuje matka.

W wieku siedmiu lat doznaje on niechęci do świata i odczuwa wielką tęsknotę do Boga. Jak sam to później określił – doznał „nawrócenia”. Oddaje się modlitwie i pokucie. Oprócz normalnych pacierzy rano i wieczorem odmawiał również siedem psalmów pokutnych oraz oficjum do Matki Bożej. Tak wspomina jeden ze służących rodziny tego chłopca: „uciekał od zabaw, widowisk i uroczystości. Gdy wyrażaliśmy się niezbyt czystym językiem, wzywał nas i napominał z wielką grzecznością i łagodnością”.

Ojciec Alojzego nie był z tego zadowolony i postanawia umieścić syna na dworze księcia Francesco de Medici we Florencji. Młodzieniec znajduje dla siebie miejsce w sanktuarium Annuntiaty i tam przed ołtarzem Matki Bożej składa ślub dozgonnej czystości. Jak podają jego biografie w nagrodę otrzymał przywilej braku pokus przeciwko anielskiej cnocie czystości.

W 1579 roku udaje się razem z ojcem do Monferrato w Piemoncie gdzie jego ojciec został mianowany gubernatorem. W następnym roku wizytację kanoniczną odbył arcybiskup Mediolanu kardynał, święty Karol Boromeusz. Wtedy to Alojzy Gonzaga przyjmuje od świętego hierarchy pierwszą komunię świętą.

Jesienią 1580 roku rodzice jego przenoszą się do Madrytu i tam na dworze królewskim spędzają dwa lata. Pomimo tak niespokojnego trybu życia Alojzy rozwija życie duchowe. Podczas pobytu w Hiszpanii rozczytuje się w „Ćwiczeniach duchowych” Ignacego Loyoli oraz pismach św. Piotra Kanizjusza. Obok lektury była również modlitwa, na którą poświęcał nawet do pięciu godzin dziennie.

Alojzy Gonzaga postanawia wstąpić do zakonu jezuitów. Mimo gniewu ojca trwa przy swojej decyzji. W wieku siedemnastu lat zrzeka się prawa do dziedzictwa na korzyść swego brata Rudolfa i udaje się do Rzymu.

Jest 25 listopada 1585 roku gdy zostaje przyjęty do nowicjatu jezuitów w Rzymie. Jak sam podaje, praktyki pokutne obowiązujące w zakonie były znacznie lżejsze od tych, które sam sobie nakładał. Zakon dawał mu również możliwość ćwiczenia się w różnych innych cnotach.

Jeszcze w tym samym roku bierze udział w dyspucie filozoficznej w Kolegium Rzymskim. Wystąpienie jego olśniło słuchaczy subtelnością z jednej strony i siłą argumentacji z drugiej strony.

W niedługim czasie składa śluby zakonne i otrzymuje niższe święcenia i zostaje skierowany na studia teologiczne.

W 1579 roku przełożonym Kolegium Rzymskiego zostaje mianowany św. Robert Bellarmin. Był on również spowiednikiem Alojzego Gonzagi. Wysłał on młodego kleryka do Castiglione aby pojednał swojego brata z ojcem, który chciał wydziedziczyć syna za popełniony mezalians (poślubił osobę z niższego stanu). Młodemu zakonnikowi udaje się misja i wraca do Rzymu na czwarty rok studiów.

O pokorze Alojzego pisze jego kolega z Kolegium Rzymskiego o. Cepari:  „Alojzy pragnął jak najniższe i najpodlejsze odprawiać posługi. Cieszył się niewymownie, gdy mu kazano pomywać talerze i miski, zamiatać, lampy czyścić. Każdy rozkaz przełożonych spełniał tak wiernie, jakby to sam Bóg był rozkazał, albowiem wierzył, że przez przełożonych Bóg objawia wolę swoją. Rozmowy, które nie miały Boga na celu były mu przykre, prosił przeto, żeby i w czasie przeznaczonym na rozrywkę wolno mu było rozmawiać o rzeczach Boskich. Na rok przed śmiercią wszystkie pisma, które był ułożył, oddał przełożonemu, a gdy go ten pytał, czemu się własnego pisania pozbawia, rzekł, iż czyni to dlatego, że one są jedyną jeszcze jego uciechą na świecie, więc i tej chce się wyrzec”.

W latach 1590-1591 szaleje w Rzymie epidemia dżumy. Na usilną prośbę Alojzego przełożeni zgadzają się aby młody kleryk pielęgnował chorych w szpitalach. Udaje się na ochotnika, z innymi klerykami, do szpitala św. Sykstusa oraz do szpitala Matki Bożej Pocieszenia. Wyczerpany studiami i umartwieniami również on sam zapada na tę chorobę. 21 czerwca 1591 roku chorego kleryka odwiedza ojciec prowincjał i pyta go: „Cóż porabiamy, bracie Alojzy?”, na co chory odpowiedział: „Idziemy, ojcze” – „A dokąd?”, spytał zdziwiony nieco prowincjał – „Do Nieba” – brzmiała odpowiedź świętego młodzieńca, po czym dodał: „Mam nadzieję w miłosierdziu Boskim, iż dziś tam jeszcze będę”. I tak się stało. Alojzy Gonzaga nie doczekał się święceń kapłańskich, zmarł w 23 roku życia. Już w 1605 roku został ogłoszony błogosławionym. Natomiast kanonizacja nastąpiła wraz ze Stanisławem Kostką w 1726 roku. Jest patronem młodzieży, szczególnie studiującej. Przedstawiany jest w białej komży a jego atrybutami są krzyż, białe lilie, mitra książęca i trupia czaszka.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W czerwcu 2019 ROKU.

Pobożność prawdziwa

Pobożność prawdziwa oświeca umysł, rozgrzewa serca, rozszerza pogląd – fałszywa zaś zacieśnia formułkami, zaciemnia zabobonem, oziębia samolubstwem.

Pobożność prawdziwa uspokaja, rozwesela, upraszcza – fałszywa jest źródłem niepokojów, smutków, skrupułów, udręczeń, komplikacji.

Pobożność prawdziwa sprawia, że „jarzmo Pańskie jest wdzięczne, a brzemię jego lekkie” – fałszywa zaś przeciąża i przygniata mnogością praktyk i nabożeństw.

Pobożność prawdziwa wypełnia służbę Bożą w duchu i w prawdzie – fałszywa trzyma się ciasno litery prawa.

Pobożność prawdziwa obdarza tych, którzy ją pełnią, wolnością prawdziwą dzieci Bożych – fałszywa kształci niewolników formułek i recept.

Pobożność prawdziwa uczy w duchu Bożym spełniać każdy obowiązek – fałszywa odrywa od obowiązku rzeczywistego, a tworzy fikcyjne powinności, według własnego upodobania.

Pobożność prawdziwa trzyma na drodze cnót cichych i ukrytych – fałszywa lubuje się w nadzwyczajnościach.

Pobożność prawdziwa buduje i pociąga bliźniego, jest najwymowniejszym kazaniem do Boga skłaniającym – fałszywa gorszy i od miłości Bożej odstręcza.

Pobożność prawdziwa jest najpiękniejszym kwiatem rozumu ludzkiego – fałszywa jest wielkim nierozumem, nielogicznością, karykaturą dobra.

Pobożność prawdziwa odrywa człowieka od siebie, a jednoczy go z Bogiem i bliźniemu poświęca – fałszywa zasłania człowiekowi Boga i bliźniego, a w sobie wyłącznie pogrąża.

 

O pobożności prawdziwej i fałszywej; Cecylia Plater-Zyberkówa; Wydawnictwo Monumen; Poznań 2016

Spadkobiercy PRL

Jak i kiedy zakończył się PRL? No takie pytania, nawet dziecko w szkole odpowie, że końcem PRL był Okrągły Stół.

A czym był, tak naprawdę Okrągły Stół? Było to przygotowane, przez władze PRL pokojowe, spokojne, bez rozlewu krwi przekazania władzy.
Przekazanie władzy było przygotowywane – najpierw przez wybranie osób, środowisk które zostaną dopuszczone do tego „zaszczytu”(Nie zapominajmy, że do obrad Okrągłego Stołu nie zostały dopuszczone wszystkie środowiska opozycyjne). Przekazanie władzy miało swoją cenę, którą środowiska opozycyjne musiały zaakceptować. Te które się z tym nie zgadzały, nie były dopuszczone do obrad.
Jaka była cena przejętej władzy po PRL? Ceną było nie rozliczanie ludzi z poprzedniej ekipy. Ceną było nie rozliczanie dotychczasowych beneficjentów, nomenklatury, członków PZPR za dotychczasowe – mówiąc bardzo delikatnie – „dokonania”. Aktualny stan z dokonanymi zbrodniami i rabunkami został przyjęty jako istniejący stan zerowy. Zamykamy oczy na istniejące układy i zależności.
Patrząc z perspektywy minionego czasu, widzimy, że plan ten udało się zrealizować. Co prawda są głosy i mówi się o pociągnięciu do odpowiedzialności poszczególnych ludzi z poprzedniego systemu, ale są to zdarzenia pojedyncze, jednostkowe które nie wpływają na całość. Osoby z poprzedniego systemu, ich dzieci, czy też inny spadkobiercy bez skrupułów korzystają z majątku „zdobytego” w bardzo szemrany sposób.

Tak naprawdę to sposób zakończenia PRL nie jest czymś nowym. Nasi rodzimi komuniści mieli wiedzę historyczną i wykorzystali rozwiązanie które było już wcześniej zrealizowane.
Wielka rewolucja we Francji dała im przykład jak można przejść do następnego etapu nie tracąc dotychczasowych zdobyczy, czy też z minimalnymi stratami. Król Ludwik XVIII, w trakcie trwania Kongresu wiedeńskiego, nomen omen, 4 czerwca 1814 roku wydał Kartę Konstytucyjną która wprowadzała rządy liberalne a także zostawiała w rękach nowych właścicieli tzw dobra narodowe (czyli majątki zagrabione prawowitym właścicielom), pensję, rangi i odznaczenia (w tym Legię Honorową) oraz uznanie tytułów „nowej szlachty”.
Tu mamy źródło naszej „grubej kreski”, tu mamy wzór z którego skorzystano w XX wieku w Polsce.
III RP w obecnym układzie jest „córką” PRL, jest jej spadkobierczynią i tak naprawdę jest kontynuatorką PRL. III RP jest tylko inną twarzą PRL.