Dlaczego 150 „Zdrowaś Mario”?

W rozdziale V pięknej pozycji jaką jest „Psałterz Jezusa i Maryi” błogosławionego Alana de la Roche przytaczana jest argumentacja za tym aby Różaniec (Psałterz Maryi, jak go określa bł. Alan) miał 150 razy powtarzaną modlitwę „Zdrowaś Mario”.

  1. Powód ku temu nie ma nic wspólnego z zabobonem ale jest to naśladowanie Kościoła. Różaniec bowiem odpowiada takiej samie liczbie psalmów z Księgi Psalmów.
  2. Psałterz Dawidowy jest proroczą zapowiedzią Chrystusa i Jego Matki, dlatego ich cnoty i doskonałość czcić należy tyloma właśnie Pozdrowieniami Anielskimi.
  3. Motyw mistyczny odnosi się do pełnej różnych treści liczby 150, na co są liczne przykłady. Wśród nich: budowa Arki, Przybytek Mojżesza, świątynia Salomona i wizja Ezechiela.
  4. Motyw fizyczny. Filozofowie i teologie utrzymują, że jest jedenaście sfer niebieskich:
    1. Empirejska;
    2. Pierwsza ruchoma;
    3. Krystaliczna lub wodna;
    4. Firmament gwiaździsty;
    5. Niebo Saturna;
    6. Jowisza
    7. Marsa;
    8. Słońca;
    9. Wenery;
    10. Merkurego;
    11. Księżyca.

Oprócz tego istnieją cztery pierwsze zasady i dlatego każdy człowiek potrzebuje tych piętnastu elementów do życia w sposób zgodny z naturą. Dołącza się do tego fakt, że każdy z tych elementów na dziesięć różnych sposobów wpływa na życie ludzkie. Sposoby te zwane również kategoriami są następujące:

  1. Substancja,
  2. Jakość,
  3. Ilość,
  4. Relacja,
  5. Działanie,
  6. Namiętność(gwałtowne uczucie),
  7. Położenie,
  8. Pora(czas),
  9. Gdzie(przestrzeń),
  10. Możność

 

Jak widać każdy człowiek ma w sobie 150 naturalnych dyspozycji. Ponieważ wszystkie one i każda z nich trwają niezmiennie lub podlegają zmianom pod panowaniem Chrystusa i opieką Matki Bożej, stosowną jest rzeczą, kto chce w nich trwać i usuwać wszelkie sprzeciwiające się im zło, powinien sławić i czcić Jezusa i Maryję taką samą ilością Pozdrowień Anielskich.

Tego samego dowodzi motyw moralny. Jest przecież piętnaście najważniejszych cnót chrześcijańskich:

  1. Trzy cnoty teologalne – wiara, nadziej i miłość;
  2. Siedem cnót głównych – pokora, hojność, czystość, uprzejmość, wstrzemięźliwość, cierpliwość i pobożność;
  3. Cztery cnoty kardynalne – roztropność, sprawiedliwość, umiarkowanie i męstwo(tej ostatniej towarzyszy jeszcze abstynencja).

I tak mamy w każdym chrześcijaninie 150 bezwzględnie koniecznych dyspozycji moralnych. A ponieważ wszelkie dobro pochodzi z wysoka, dlatego nie tylko dla otrzymywania różnych dóbr od Boga, ale i do unikania przeciwnego im zła, koniecznym jest zwracanie się do Boga i Matki Bożej tą samą ilością Pozdrowień.

 
Motyw moralny przeciwstawia się następującym piętnastu wadom lub grzechom:

  1. Niewierność,
  2. Rozpacz,
  3. Presumpcja(zarozumiałość),
  4. Nienawiść,
  5. Pycha,
  6. Chciwość,
  7. Rozpusta,
  8. Zazdrość,
  9. Obżarstwo,
  10. Gniew,
  11. Gnuśność,
  12. Nieroztropność,
  13. Bojaźliwość,
  14. Nieufność,
  15. Bezbożność,

Ta sama ilość odpowiada wielkości nagród w niebie za wszystkie cnoty oraz ilość kar w piekle za przewinienia jak również i ilości nieszczęść jakie się przydarzają w życiu doczesnym.

Dlatego należy przestrzegać i pilnować ilości 150 modlitw w Różańcu.

Jest również motyw naturalny który również prowadzi do takiej ilości modlitw. Każdy człowiek posiada piętnaście władz naturalnych. Mamy pięć zmysłów zewnętrznych(wzrok, słuch, węch, smak i dotyk) i pięć wewnętrznych. Zmysły wewnętrzne to: zmysł wspólny[1], wyobraźnia, fantazja, ocena i pamięć. Każdy z nas posiada jeszcze pięć władz wyższych: motywacja, zmysłowość, umysł czynny, umysł bierny i wolę. Powinniśmy służyć Bogu zgodnie z Dekalogiem, dlatego też trzeba te piętnaście dyspozycji naturalnych pomnożyć przez dziesięć przykazań Dekalogu. I mamy tu 150 czynów zasługujących za które przyobiecanych jest tyle samo nagród na ziemi i tyle samo w niebie.

 

 


[1] Zmysł wspólny (sensus communis) stanowi „korzeń”, zasadę zmysłów zewnętrznych, ponieważ jego aktem jest postrzeganie aktów właśnie tych zmysłów. Zmysł wspólny odróżnia zmysłowe jakości właściwe dla poszczególnych zmysłów(oko – np. kolor żółty; smak – np. słodycz; węch – np.kwiatostan lipy; dotyk – np. kleistość), następnie wydaje sąd stwierdzający dokonywanie się postrzegania przez zmysły zewnętrzne – „widzę, że widzę” (czego z pewnością żaden ze zmysłów nie potrafi). Właściwym przedmiotem zmysłu wspólnego są  tzw. „wspólne przedmioty  zmysłowe”, nieuchwytne przez konkretne zmysły, np. ruch, liczba, kształt, wielkość. Źródło

Imię Maryi

Imię to jest znakiem w krainie myśli, uczucia, woli, namiętności i cierpienia. Znak to, który sieje blaski lub pomrokę, budzi słodką radość lub zaprawia goryczą. Jakie znaczenie ma dla mnie imię Maryi?

  1. Oznacza blask i światłość świt życia duchowego, promieniowanie wszelkiej cnoty, jak pokory, prostoty, posłuszeństwa, skromności, zgadzania się z wolą Bożą. Atoli w szczególności oznacza ono nienaruszoną, dostojną czystość, która rozlana jest po obliczu Najświętszej Panny i po całym jej jestestwie, oznacza wcielone, chwałą uwieńczone dziewictwo. Imię Marji jest słupem ognistym dla zmysłowego, zbrukanego świata. W zepsutej naszej naturze raz po raz budzą się chuci cielesne, często wybucha ponury ogień nieczystości, wzniecający pokusy w myślach, pragnieniach i słowach. Ogień ten wkrada się do duszy przez oczy, umie się uśmiechać, schlebiać, oczarować, a poczucie wstydu utrudnia potem wyznawanie tych grzechów na spowiedzi. Im bardziej będziemy kochać Maryję, której samo imię już jest czystym blaskiem, tym większy wstręt i obrzydzenie ogarnie nas do wszystkiego, co lubieżne. Pismo święte z naciskiem podnosi jej potęgę: „Któraż to jest… ta piękna i straszna jak wojsko uszykowane?” A skąd taka jej moc? 1. Z piękności i jasności jej duszy, wszystko podbijającej. Jej się poddajmy, a wyzwolimy się z nagabywań złego. „Wywyższyłam się jako palma…” 2. Z jej wstawiennictwa. Ona Matką i obroną dzieci bożych.
  2. „Marja” znaczy gorycz. Ona matką Syna, przybitego do krzyża, zatem i sama do tego krzyża była przygwożdżona. Przystaje więc do niej to imię. Przypominając sobie jej gorzkie przejścia, uczuwamy współczucie i boleść. I z cicha szepczemy jej imię: „Mario, morze goryczy”, przyjmij moje pozdrowienia, wieleś ucierpiała, wieleś zniosła, by stać się moją matką. Gdy słyszę twe imię, gorzkość morza przychodzi mi na myśl, atoli imię twoje zawsze dla mnie słodkie. Gdy zgorzknieje mi kiedykolwiek życie, będę sobie przypominał imię św. Dziewicy, ono mię napełni pociechą i otuchą.
  3. „Marja” znaczy także tyle, co „pani, władczyni”. Kiedy Izraelici przeprawili się przez morze Czerwone, a Egipcjanie utonęli w falach, Marja, siostra Mojżesza, zanuciła hymn zwycięstwa, a za nią szły niewiasty, bijące w bębny i ugrupowane w chóry śpiewaczek. Marja ta jest typem Najświętszej Panny, która również umie zwyciężać i wznosić hymny triumfalne. Zwyciężyła grzech, który nigdy nie miał do niej przystępu, i potężna była przez miłość Syna Bożego, który był jej poddany. Jest panią pokoleń, składających jej hołdy i błogosławiących jej, pokoleń, które się do niej uciekają i u niej znajdują ukojenie… O Marjo, twoim chcę być sługą!

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

Medjugorie – pochwała nieposłuszeństwa

O objawieniach w Medjugorie chyba każdy z katolików słyszał. Ale dla porządku przytoczę tło historyczne wydarzeń. Przez czterysta lat Bośnia i Hercegowina, gdzie położona jest diecezja Mostar w której znajduje się Medjugorie, była pod panowaniem tureckim. Dopiero w drugiej połowie XIX wieku ludność uzyskała swobodę wyznawania wiary katolickiej. Kościół katolicki na tym terenie przetrwał dominacje muzułmańską dzięki obecności i pracy franciszkanów. Byli oni tolerowani przez państwo tureckie. Z początkiem XX wieku zaczęto budować normalne struktury kościelne: parafie, dekanaty, biskupstwa. Zakonnicy franciszkańscy niechętnie oddawali dotychczasowe obszary swojej pracy, nie zauważając, że ich praca powinna ulec zmianie wobec zmiany sytuacji polityczno-społecznej. Stąd wynikały nieporozumienia między zakonem franciszkanów a biskupem Mostaru.

Same objawienia rozpoczęły się w dzień narodzenia św. Jana Chrzciciela roku Pańskiego 1981. Miejscowy biskup Pavao Żanić przyjmuje wobec nich postawę otwartą i broni franciszkanów jak i samych widzących przed atakami prasy i władz laicko-komunistycznej Jugosławii.

Tak, jak to jest w takich przypadkach, bp Żanić powołuje komisję celem której jest zbadanie tej sprawy. Pod koniec marca 1984 roku ukazuje się komunikat z pracy komisji. Stwierdza on, że zdecydowaną większością głosów członków komisji – non constat de supernaturalitate (nie stwierdza się nadprzyrodzoności). Zawiera on również zalecenia aby nie organizować pielgrzymek do Medjugorie, nie publikować o nim artykułów, nie składać w prasie oświadczeń o objawieniach i cudownych uzdrowieniach, nie organizować publicznych prezentacji widzących, nie wyróżniać w jakikolwiek sposób widzących w czasie liturgii. W tym samym roku w kolejnym komunikacie zawarte jest zdanie: „W orędziach z Medjugoria zauważa się trudności o charakterze dyscyplinarnym i teologicznym”. Obecny biskup miejsca Ratko Perić stwierdza zaś, że objawienia nie są nadprzyrodzone.

 

W 1991 roku ukazał się komunikat Konferencji Episkopatu Jugosławii na zakończenie prac komisji przez siebie powołanej. Zawarte są tam stwierdzenia: „Na podstawie przeprowadzonych do tej pory badań nie można stwierdzić, że chodzi o nadnaturalne objawienia”. Wnioski tej komisji były zgodne z wcześniejszymi zaleceniami.

 

Jednym z powodów zastrzeżeń był np. list wysłany przez Ivana jednego z widzących do biskupa Żanića w którym znalazły się słowa jakoby wypowiedziane przez Gospę: „Powiedz Ojcu Biskupowi, że proszę go o jak najszybsze uznanie wydarzeń w parafii w Medjugoriu (…) Przesyłam mu przedostatnie ostrzeżenie. Jeżeli się nie nawróci i nie poprawi, to dosięgnie go mój sąd, jak również sąd mego Syna Jezusa. Jeżeli nie wprowadzi w czyn tego, co mu przekazuję, to zechciej mu powiedzieć, że nie znalazł drogi mego Syna Jezusa”. W objawieniach pojawiała się również obrona franciszkanów w ich nieposłuszeństwie biskupowi miejsca jak i swojemu generałowi.

 

Kongregacja Nauki Wiary w latach 1995-96 podtrzymała opinie Konferencji Episkopatu Jugosławii dodając: „Z tego wynika, że nie należy organizować oficjalnych, tak parafialnych, jak diecezjalnych pielgrzymek do Medjugoria, rozumianego jako miejsce autentycznych objawień maryjnych, bo byłoby to niezgodne z tym, co stwierdzili poprzednio biskupi byłej Jugosławii”.

 

Jakie są owoce objawień w Medjugorie?

Popatrzmy na trzech pierwszych kapłanów którzy byli przy początkach objawień – proboszcz Jozo Zovko, jego wikary Tomislav Vlasić oraz kolejny opiekun kościelny widzących ks. Slavko Barbarić.

Proboszcz Zovko twierdził, że również ma objawienia – obecnie nie wolno mu mieszkać w Bośni-Hercegowinie ani też publicznie wypowiadać się na temat tych objawień.

Ojciec Vlasić – określał siebie jako „kierownika duchowego wybranego przez Gospę”. Odsunięty od widzących, zakłada wspólnotę „Krajilce mira”, i w późniejszych latach ma dziecko z jedną z sióstr ze wspólnoty. Usunięty z zakonu franciszkanów, porzucił stan kapłański.

Ksiądz Barbarić otwarcie sprzeciwia się biskupowi w decyzji o zakończeniu objawień w kościele parafialnym. W jego postanowieniu popiera go Gospa : „Życzę sobie, aby Slavko pozostał tutaj i zaopiekował się wszystkimi szczegółami i transkrypcjami, abyśmy mieli jasny obraz wszystkiego na koniec mojej wizyty”. Według objawień Gospy ksiądz Barbarić będzie żył aż do końca objawień – tymczasem zmarł on w 2000 roku a objawienia trwają nadal.

Ciężko jest uwierzyć, że Matka Boga wspiera nieposłuszeństwo względem nakazów biskupa. Nieposłuszeństwo jest grzechem pierworodnym człowieka – to nim zgrzeszyli nasi rodzice, Adam i Ewa. Również upadli aniołowie swoim hasłem „non serviam”(nie będę służył) okazali nieposłuszeństwo Bogu.

Trzeba zaznaczyć, że to nie widzący, charyzmatycy, czy też wizjonerzy lecz biskupi ustanowieni zostali przez Ducha Świętego by kierować Kościołem Bożym.

Początek objawień w Medjugorie przypada na pontyfikat św. Jana Pawła II który cały czas w swoim pontyfikacie popierał stanowisko Konferencji Episkopatu z 1991 roku. A mimo to pielgrzymki(określane mianem „wycieczek”) do Medjugorie były organizowane. Pojawiają się informacje, że polski papież prywatnie popierał Medjugorie. To by tylko znaczyło, że papież tak naprawdę, nie popiera własnego oficjalnego stanowiska. Świadczyłoby to tylko o dwulicowości nauczania papieskiego.

W maju 2019 roku został zniesiony zakaz organizowania pielgrzymek do Medjugorie. Zniesienie tego zakazu nie spowodowało aby istniejące zastrzeżenia straciły swoją wartość. „Watykański rzecznik prasowy poinformował, że nie należy tej decyzji interpretować jako uznania domniemanych objawień, do jakich miało tam dojść”.

 

 

O Najświętszej Maryi Pannie Częstochowskiej

Witaj, Jutrzenko rano powstająca,
Śliczna jak miesiąc, jak słońce świecąca,
Ty świecisz w miłej światu Częstochowie,
Gdzie czołem biją świata monarchowie.Tobie z dwunastu gwiazd koronę dano,
Panią cię świata wszystkiego nazwano,
Na Jasnej Górze, jaśniejesz nad słońce,
Tu lud upada do nóg swej Patronce.

Pocieszycielko ludzi utrapionych,
Do ciebie, Panno, w nędzy niezliczonych
Lud się ucieka i prosi serdecznie,
By za przyczyną twoją żył bezpiecznie.

Pamiętaj, Panno, na Polską koronę,
Którąś raz wzięła pod swą obronę,
Wszakżeś jest Polską, Marya, Królową,
Której Bóg oddał za tron Czestochową.

Tam twoje serce, kędy skarb przebywa,
Gdzie królewski stół twój obraz nakrywa,
Niech odrobiny z niego nam spadają,
Twoi synowie niech głodu nie znają.

Otwórz twój skarbiec, niech mamy twe dary,
Któreś tu synom dawała bez miary;
Niech dziatki twoje doznają twej mocy,
Strzeż nas, o Panno, jak we dnie, tak w nocy,Lubośmy Boga, ciężko rozgniewali,
Jednakżeśmy się do ciebie udali;
Obróć na nas twe miłosiernie oczy,
Niech nieprzyjaciel od twych sług wyboczy.

Zastaw nas, Matko, twojemi piersiami,
I Syn twój niech nas zasłoni ramionami,
Niech gniew Boski w miłość się obróci,
Z złotym pokojem ku nam się nawróci.

A my cię za to, ludzie utrapieni,
Gdy będziem przez cię, Panno, pocieszeni,
Wychwalać będziem tu póki żyjem,
A potem wiecznie, gdy w Bogu zaśniemy.

 

Amen.

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich

 

Najświętsza Maryja Panna i współczesne grzechy

Maryja pozwala nam zrozumieć, że wiara nie jest jakimś subiektywnym doświadczeniem, uczuciem, stanem emocjonalnym, jakimś głosem wydobywającym się na powierzchnię z głębin samoświadomości czy podświadomości człowieka. Niepokalana wzywa nas do wiary będącej świadomym i dobrowolnym aktem rozumu, który przyjmuje prawdę objawioną nie dlatego, że sam coś zrozumiał, tylko dlatego, że tę prawdę objawił Bóg.

Szczególnie pomocna jest mądrość Maryi w kwestii rozpoznania błędów godzących w czystość wiary. Niektóre błędy noszą jaskrawe znamiona i przez to łatwo je rozpoznać. Inne mają barwy maskujące, co sprawia, że nie tylko trudno je rozpoznać, ale i zapobiec ich wnikaniu do oficjalnych dokumentów Kościoła (jak to miało miejsce podczas ostatniego soboru). Wobec takich uchybień ubranych w szaty prawdy człowiek wydaje się, bez pomocy mądrości Maryi, niemal zupełnie bezbronny.

Przede wszystkim chodzi tu o następujące błędy: ekumenizm z „dialogiem międzyreligijnym”, wolność religijna zrównująca prawdę z fałszem i kolegializm zmieniający ustrój Kościoła. Bez mądrości Maryi trudno też dostrzec istotę różnicy między tradycyjną i posoborową liturgią Mszy świętej. Maryja jest na wskroś antyekumeniczna. Należy w Niej widzieć przeciwniczkę wszystkich herezji, które detronizują Jej Syna. Niemożliwym jest wyobrazić Ją sobie w „dialogu” z wyznawcami pogańskich religii. Ona cała jest afirmacją wyłącznej chrześcijańskiej prawdy. Zapatrzona w Chrystusa, żyjąca tajemnicami Trójcy Przenajświętszej, niejako oddychając prawdą, wobec niechrześcijańskiego świata może tylko pragnąć jego nawrócenia. Każdemu człowiekowi przykładem swego życia chrystocentrycznego mówi, że Chrystus jest jedynym i prawdziwym Synem Bożym, drugą osobą Trójcy Przenajświętszej, wcielonym Bogiem, a nie jedną z wielu wybitnych, równorzędnych postaci w panteonie bohaterów. Przypomina nam, że nikt nie ma prawa do swobodnego wyboru religii bez uwzględnienia tego, czy jest ona prawdziwa czy fałszywa. Wszyscy zaś mają obowiązek wybrać i przyjąć religię prawdziwą. Nie wolno zrównywać religii prawdziwej z fałszywymi wierzeniami, bo Chrystus nie jest równy Mahometowi, Buddzie, Mojżeszowi, Wisznu, Zoroasterowi czy Konfucjuszowi. Mądrość Maryi prowadzi do Chrystusa jako do tego, który jest ponad wszystkimi i który jest prawdą!

Cały wszechświat został stworzony jako jedna wielka hierarchia, na czele której stoi sam Chrystus. Hierarchicznym musi więc też być Kościół. Chrystus uczynił św. Piotra widzialną głową Kościoła. Władza papieska nie może być zależna od takich czy innych „gremiów”, „kolegiów” lub „rad”. Kościół jest organizmem monarchicznym, a nie demokratycznym. Kościół ma w osobie Chrystusa – swego króla, a jeśli tak, to nie może być zarządzany przez reprezentantów większości obywateli republiką.

Maryja pokazuje nam też, że grzech niszczący wiarę powinien nas przerażać nie z powodu kary, ale przede wszystkim jako obraza Chrystusa. Modlitwa dziękczynna jest wznioślejsza od błagalnej, a prośby o dobra duchowe (nawrócenie i uświęcenie) są szlachetniejsze od próśb o pomyślność doczesną. Widzimy, że do poznanej prawdy nie można przylgnąć w jakimś stopniu, częściowo. Prawda wymaga przylgnięcia całkowitego. W jej świetle należy postrzegać całą rzeczywistość, zarówno tę stworzoną (wszechświat), jak i stwarzającą, a więc samego Boga. Postrzegać w prawdzie Boga znaczy wierzyć w Niego. Ta wiara jest obowiązkiem człowieka i źródłem duchowego życia.

Życie Maryi stanowi piękne potwierdzenie słów proroka Habakuka: „Sprawiedliwy przez wiarę swą żyć będzie”(Ha 2,4b). Życie społeczne nie może osiągnąć swej pełni, jeśli jego uczestnicy nie są ludźmi prawdziwie wierzącymi. Wiara jest cnotą wlaną, nadprzyrodzoną; o nią powinniśmy przede wszystkim prosić Maryję.

 

ks. Karol Stehlin FSSPX, Immaculata – Sapientia, Misericordia, Caritas, Te Deum 2014

 

 

Doskonalenie posłuszeństwa

Doskonalenie posłuszeństwa jest doskonaleniem miłości ku Niepokalanej

Obecnie przygotowuje się cięższy atak masonerii na nas. Jest to stara historia, która obecnie się ciągle powtarza. Wąż wciąż czyha i Niepokalana wciąż mu głowę miażdży(por. Rdz. 3,15). Polecajmy sprawę Niepokalanej, żeby wszystko było według Jej Woli. Trudności też są potrzebne, żebyśmy czuwali. Jak żołnierz czuwa na warcie, tak samo trzeba, żeby każdy z nas czuwał. […]

Im oddanie się nasze Niepokalanej będzie gruntowniejsze, tym miłość nasza ku Niej będzie głębsza i sprawy zewnętrzne lepiej się będą układały.

Jeden z braci pisze do mnie, żeby mu odpisać, jak ja kocham Niepokalaną, gdyż on tak samo chce kochać. Na akademii niedzielnej (w niedzielę MI) poruszyłem sprawę doskonalenia posłuszeństwa, które jest istotą miłości. Na czym więc ono polega? Czy może na uczuciu? – Uczucie nie jest rzeczą istotną. Uczucie jest przemijające. A nawet może być i może go nie być. Miłość nie polega na uczuciu. Nie trzeba się trapić, jeśli go brak, i nie radować się zbytnio, jeśli się w nie obfituje. Uczucie wprawdzie wzmacnia miłość, lecz nigdy nie jest istotą miłości. – Nieraz bierze się uczucie za miłość. – Jeśli chodzi o miłość ku Niepokalanej – to można sobie pofolgować. Więc owszem i uczucie jest dobre. Przede wszystkim jednak doskonalenie posłuszeństwa, zlanie się naszej woli z Jej wolą.

To posłuszeństwo nadnaturalne wciąż trzeba pogłębiać. Łatwo nam się miesza posłuszeństwo nadnaturalne z posłuszeństwem naturalnym. Nieraz dusz jest przekonana, że jest posłuszna nadnaturalnie, gdy tymczasem okazuje się, że jest posłuszna naturalnie.

Jak poznać kiedy posłuszeństwo jest nadnaturalne? Weźmy pod uwagę takie przykłady: Żyd będzie słuchał, gdy powiedzenie jest mądre i korzystne dla niego; niewierzący – gdy powiedzenie jest zgodne z jego zapatrywaniami; inny znowu będzie słuchał, bo go za to spotka pochwała. – Tak słuchać potrafi i poganin.

Żeby było posłuszeństwo nadnaturalne, to musi pochodzić nie z rozumu, ale z wiary. Pismo Święte mówi: „Sprawiedliwy mój z wiary żyje”(por. Rz. 1,17). – Odległość między wiarą a rozumem jest nieskończona. Porządek nadnaturalny opiera się na wierze. Dusza zatem opierająca się na nieskończenie więcej działa, niż dusza opierająca się na rozumie. Stąd też, jeśli chcemy, by praca nasza w zdobywaniu dusz była owocniejsza, musimy więcej do Woli Bożej się dostosować, w naszym języku – do woli Niepokalanej.

Kiedy możemy się upewnić, że posłuszeństwo nasze jest nadnaturalne? Kiedy w naszym posłuszeństwie mniej jest motywów naturalnych. Kiedy przełożony nie jest doskonały, a nawet może gburowaty i jeśli wtedy z takim samym zadowoleniem spełniamy polecenia, jak gdyby ono pochodziło od człowieka cnotliwego i mądrego, to wtedy posłuszeństwo w nas jest nadnaturalne. Jeśli natomiast jest przeciwnie, wtedy jest jeszcze wiele do doskonalenia. – Komu się zdawało, że u niego jest posłuszeństwo doskonałe, niech je jednak jeszcze doskonali, bo „kto jest święty – mówi Pismo Święte – niech będzie jeszcze świętszy”(por. Ap 22,11).

Więc doskonalenie posłuszeństwa jest doskonaleniem miłości ku Niepokalanej. Kiedy mimo przykrości dla zmysłów, gdy braknie nawet uczucia – polecenie przyjmuje się z równym zadowoleniem, wtedy jest posłuszeństwo doskonałe i wtenczas można powiedzieć, że jest posłuszeństwo nadnaturalne. Jeśli się myśli inaczej, jeśli się jest innego zdania – a idzie się wbrew temu, wtedy jest się posłusznym nadnaturalnie. – Nie znaczy to, żeby nie poddawać racji, gdy zajdzie potrzeba. Gdyby kto zaniechał podania racji, nie byłoby to doskonałością. Więc i owszem i racje podać można, i trzeba. Chodzi tylko o to, żeby tak ze strony podwładnego, jak i przełożonego było swobodne wypowiedzenie się. To, że ze swej strony poda się racje, nie jest uszczerbkiem dla doskonałego posłuszeństwa. Jeśli jednak przełożony rozpatruje racje i mimo wszystko poleci rozkaz spełnić, wtedy już racje trzeba zostawić na boku i robić tak, jak każe posłuszeństwo.

I więcej pójdziemy drogą nadnaturalnego posłuszeństwa, tym bardziej Niepokalana będzie mogła nami kierować. Pogłębiajmy więc doskonalenie nadnaturalnego posłuszeństwa. U nas w Niepokalanowie niech każdy będzie Jej narzędziem. Tu niech nie będzie żadnego „ale”. Wtedy Ona będzie wszystkim kierowała. Wtedy te zewnętrzne rzeczy nie będą przeszkodą.

Niepokalanów, sobota 7 wrzesień 1938.

 

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

Fałszywi czciciele

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort w „Traktacie o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” podaje siedem rodzajów fałszywych czcicieli i fałszywych nabożeństw do Najświętszej Dziewicy. Są to czciciele:

  1. krytyczni
  2. skrupulatni
  3. powierzchowni
  4. zarozumiali
  5. niestali
  6. obłudni
  7. interesowni

 

  1. Czciciele krytyczni są to osoby zazwyczaj przepełnione pychą, umysły bystre, inteligentne, które żywią nabożeństwo Najświętszej Maryi Panny, ale krytykują niemal wszystkie praktyki prostych ludzi jak i tradycyjne nabożeństwa. Podają w wątpliwość znane i uznane cuda i historie z kronik zakonnych świadczące o przejawach miłosierdzia i mocy Najświętszej Dziewicy. Z wielką trudnością akceptują publiczne, zewnętrzne formy nabożeństwa. W ich ustach pojawiają się nawet słowa o bałwochwalstwie. Na przytaczane argumenty z nauczania świętych Ojców którzy głosili chwałę Najświętszej Maryi Panny odpowiadają, że jest to tylko oratorska przenośnia lub też możliwym jest niedokładne tłumaczenie ich słów.
  2. Skrupulanci są to ludzie, którzy obawiają się znieważyć Chrystusa okazując cześć i nabożeństwo Jego Matce. Nie mogą znieść pochwał Matce Boga, jakby szacunek Jej okazywany był w jakiejkolwiek sprzeczności z kultem Jezusa. Nie zauważają, że ci którzy modlą się do Najświętszej Dziewicy, modlą się przez Nią do Jezusa Chrystusa. Nie chcą aby Jej kult był powszechny. Jest to pułapka zastawiona przez nieprzyjaciela ukryta pod pozorem większego dobra. Nigdy nie czcimy bardziej Jezusa Chrystusa niż wówczas, gdy oddajemy większą cześć Najświętszej Matce, gdyż czcimy Ją po to by doskonalej uczcić Jezusa Chrystusa. Kościół święty wraz z Duchem Świętym najpierw błogosławi Maryję a następnie Jezusa Chrystusa. „…błogosławionaś Ty między niewiastami błogosławiony owoc żywota Twojego, Jezus”.
  3. Czciciele powierzchowni to ci których nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny polega na praktykach zewnętrznych i nie mają wewnętrznego ducha. Pospiesznie odmówią mnóstwo różańców, nieuważnie wysłuchają Mszy świętej, bez należnej pobożności pójdą w procesji, zapiszą się wielu bractw a nic nie poprawią w swoim życiu, nie walczą ze swoimi wadami. Nabożeństwa odbierają jedynie cielesnymi zmysłami nie smakując ich treści duchowej. Kiedy nie mają zewnętrznych impulsów wydaje się im, że wiara ich upada.
  4. Zarozumiały czciciel to grzesznik pochłonięty swoimi namiętnościami lub miłośnik świata. Określając się katolikiem skrywa w swoim wnętrzu pychę, skąpstwo, nieczystość, pijaństwo, przeklinanie, obgadywanie itd: i nie zadaje sobie żadnego trudu by to naprawić gdyż uważa, że oddając cześć Najświętszej Dziewicy, uzyska przebaczenie Boga, że nie umrze w grzechu, nie będzie potępiony gdyż odmawiał różaniec. Na uwagę, że ich nabożeństwo jest tylko szatańskim mamieniem i niebezpiecznym zarozumialstwem mogącym prowadzić do zguby odpowiadają, że Bóg jest dobry i miłosierny; że nie stworzył nas w celu potępienia; że nie ma ludzi bezgrzesznych; że nie umrą bez spowiedzi; że przecież w godzinie śmierci wystarczy wzbudzić żal doskonały. W celu uwiarygodnienia swoich argumentów przytaczają przeczytane lub zasłyszane prawdziwe lub fałszywe historie jak to w stanie grzechu śmiertelnego jakiś człowiek został jednak zbawiony gdyż praktykował jakieś nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny, bądź też w jakiś cudowny sposób został wskrzeszony aby odbyć spowiedź, bądź też za wstawiennictwem Najświętszej Dziewicy uzyskali od Boga skruchę i odpuszczenia grzechów. Jest to drugi z grzechów przeciwko Duchowi świętemu. Grzechy też, według słów samego Jezusa, nie będą przebaczone ani na ziemi ani w niebie. Jest to również grzech wobec samej Najświętszej Matki Chrystusa gdyż to Ona jest mieszkaniem Ducha Świętego.
  5. Niestali czciciele to ci, którzy oddają cześć Najświętszej Maryi Pannie dorywczo i kapryśnie; raz są żarliwi, a raz letni, wydają się być gotowi na wszystko aby Jej służyć a niedługo potem zmieniają się. Zapisują się do Jej bractw i zgłaszają chęć uczestnictwa a następnie nie przestrzegają stosownych reguł. Są zmienni jak księżyc dlatego Maryja Panna kładzie ich pod swoimi stopami razem z sierpem księżyca ponieważ są niegodni zaliczenia w szeregi sług Maryi. Słudzy Jej znamionują się wiernością i stałością. Lepiej jest nie podejmować się tylu modlitw i pobożnych praktyk, a spełniać ich niewiele z miłością i wiernością, wbrew światu, diabłu i ciału.
  6. Czciciele obłudni to tacy, którzy skrywają swoje grzechy i nałogi pod płaszczem nabożeństwa do Najświętszej Maryi Panny, aby w oczach ludzi uchodzić za kogoś, kim tak naprawdę, nie są.
  7. Interesowni czciciele, uciekają się do Najświętszej Maryi Panny jedynie po to, aby wygrać jakiś proces, uniknąć niebezpieczeństwa, wyzdrowieć z choroby, osiągnąć jakieś dobro materialne lub powodzenie w życiu doczesnym. Są to również fałszywi czciciele którzy nie są mili Bogu ani Jego świętej Matce.

 

 

 

 

 

Komunia święta

W jaki sposób nie tylko powinniśmy, ale wręcz musimy przyjmować Komunię świętą? Nie różnimy się od małego dziecka, które wraz z jego matką zaproszono na świąteczne przyjęcie. Dziecko widzi wspaniałe potrawy na stole i i intuicyjnie przeczuwa, że wszystkie są bardzo dobre, jednak nie ma pojęcia, od czego zacząć i nie wie, jakie potrawy połączone ze sobą dadzą razem przepyszny posiłek. Dziecko nie może samo sobie pomóc. Nie wie, które z dań są dobre i odeszłoby od stołu głodne, niezależnie od tego, jak suty posiłek by przygotowano. Na szczęście jego matka jest tam wraz z nim i to ona dokonuje wyboru: kładzie potrawy na talerzu, a następnie karmi je nimi. Podobni jest z nami przy nieskończenie obfitym stole Eucharystii. W życiu duchowym jesteśmy jak małe dzieci, nieświadomi i słabi. Co wiemy o boskiej strawie, która została dla nas przygotowana? Tak naprawdę nie wiemy, co jest dla nas najlepsze i jeśli spróbujemy „obsłużyć się” sami, przyjmują niebiański chleb jedynie z naszą własną mądrością, wtedy jak to małe dziecko sprawimy, że posiłek upadnie na ziemię i rozlejemy cenny napój, następnie zaś odejdziemy od stołu głodni! Jednak gdy Maryja jest przy nas, wszystko się zmienia. Ona daje nam to, co jest dla nas najlepsze i pilnuje, żeby wspaniały posiłek nie upadł na ziemię. Bardzo dobrze zna swojego Syna i Jego łaski, bardzo dobrze zna też nas samych – jest przecież naszą Matką. Gdy zatem jesteśmy wypełnieni dobrymi myślami i przeczuciami, będziemy miłować Jej Serce, Ona zaś będzie wielbić Boga, dziękować Mu i wznosić błagania w nas i przez nas. Krótko mówiąc, obecność Niepokalanego Serca Maryi w naszych serca stworzy najlepsze możliwe warunki do godnego i owocnego przyjęcia tego sakramentu.

 

„Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych” – cz. II; ks. Karol Stehlin FSSPX

Posłuszeństwo św. s. Łucji

Na czym polega posłuszeństwo? Należy być posłusznym tym, którzy są prawowitym głosem woli Bożej. Czy jednak przełożony może wymagać od nas, żebyśmy mówili czy robili coś, co sprzeciwia się Bożej woli?

Gdyby tak się zdarzyło, to w tym konkretnym przypadku nie byłby on narzędziem w rękach Pana Boga. Tak właśnie uczy Kościół; szczególnie wyraźnie widzimy to u św. Bernarda z Clairvaux i św. Tomasza z Akwinu.

W jakiej sytuacji znajdowała się Łucja? W 1917 roku jej zwierzchnikami byli rodzice i miejscowy proboszcz. Jednakże Łucja była im w w zasadniczy sposób „nieposłuszna”, kiedy chcieli na niej wymóc, żeby odwołała swoje słowa dotyczące tego, co widziała w Fatimie: po prostu odmówiła uczynienia tego. Kiedy władze cywilne i kościelne wywierały na nią presję, żeby postępowała niezgodnie z tym, co rozpoznała jako wolę Bożą(np. żeby wyjawić trzecią tajemnicę przed czasem lub żeby  wyjawić ją komuś innemu niż to jej zostało polecone, czyli komuś nie będącym papieżem, lub biskupem Leiria), Łucja nie zgodziła się na to, choć w każdej innej sytuacji była doskonale posłuszna. Objawienie Matki Bożej, szczególnie zaś „wielka tajemnica” z 13 lipca, udzieliły jej głębokiego i nadprzyrodzonego światła, które pozwoliło jej zrozumieć nadchodzący atak na Kościół. Trzeba pamiętać, że w swoim skromnym i prostym życiu karmelitanki s. Łucja nie miała ani możliwości, ani środków, żeby zapoznać się w sposób wystarczająco dokładny z modernistycznymi błędami, takimi jak ekumenizm, wolność religijna czy też nowa Msza. To zupełnie zrozumiałe, zważywszy na okoliczności jej życia – była wszak zakonnicą klauzurową. W karmelu nie było kontaktu ze światem, nie docierały tam informacja o wydarzeniach, które miały miejsce. W jej zgromadzeniu zakonnym nowa Msza była odprawiana w sposób konserwatywny. Pomimo tego, że z pewnością wiele cierpiała, widząc oznaki zanikającej wiary, nabożeństwa maryjne, życia duchowego, w tych wszystkich sprawach nie miała jednak pełnego obrazu i jako że żaden przełożony bezpośrednio nie polecił jej niczego złego, subiektywnie nie miała poczucia, aby żądano od niej czegokolwiek, co byłoby szkodliwe dla jej wiary i moralności. Właśnie dlatego trwała w posłuszeństwie.

Zasada posłuszeństwa jest następująca: jeśli wyraźnie widzimy, że duchowni sprzeciwiają się woli Bożej, musimy wybrać Boga i Jego wolę, nawet za cenę utraty życia. Gdybyśmy rozpoznali ich życzenie czy rozkaz jako grzeszne lub stojące w jawnej opozycji wobec woli Boga, musielibyśmy odmówić, gdyż lepiej jest „słuchać bardziej Boga niż ludzi”. Jeśli jednak w wyniku niemożliwej do pokonania niewiedzy nie mamy pełnej świadomości zła oraz gdy polecenia przełożonych nie wydają się stać w sprzeczności z wiarą ani zasadami moralnymi, wówczas naszym obowiązkiem jest posłuszeństwa.

Pełne zrozumienie obecnego kryzysu jest szczególną łaską i przywilejem. Można nawet powiedzieć, że jest to połączenie wielu łask, które możemy zyskać poprzez kontakt z mądrymi ludźmi, kapłanami bądź wiernymi, literaturą, kinem i innymi środami, które mogą być pomocne w odkryciu Tradycji katolickiej. Motywacja do poszukiwania prawdy, stanowcze dążenie do bycia dobrze poinformowanym, a także umiejętność znalezienia miejsc, gdzie jest odprawiana tradycyjna Msza święta, same w sobie są wielkimi przejawami działania łaski, porównywalnymi w pewien sposób do tych łask i przywilejów, których dostąpiły dzieci w Fatimie.

 

„Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych” – cz. II; ks. Karol Stehlin FSSPX

Kim jest Niepokalana

Na ogół zdawać się może, że znamy już, wiemy już, kim jest Matka Boża, ale właściwie musimy przyznać, że bardzo mało o tym wiemy. Jest o tym trochę książek, ale to wszystko mało, są to tylko pierwsze próbki. To jest jakby nieznany świat.

Ogólnie ludzie od samego początki istnienia znali i wiedzieli, że jest Bóg, ale to poznanie było niedoskonałe. Za bóstwo uważali stworzenia, jednak wiedzieli, że coś tam wyżej jest. Tylko tajemnica Trójcy Przenajświętszej była na ogół prawie nieznana. Dopiero, aby ludzie mogli Pana Boga lepiej poznać, druga Osoba Trójcy Przenajświętszej staje się człowiekiem, przychodzi na ten świat, ażeby ludzi lepiej poznali Trójcę Przenajświętszą. To jest pierwszy etap do doskonałego poznania Pana Boga. Ale, żeby i ten Syn Boży był lepiej poznany, jest trzecia Osoba Trójcy Przenajświętszej i przy zesłaniu Ducha Przenajświętszego było to poznanie.

Wszelkie łaski płyną od Ojca przez Syna i Ducha świętego. W Bogu Ojcu jest jedna natura i jedna osoba, w Synu Bożym jedna osoba i dwie natury, a w Duchu Świętym są jakoby dwie osoby i dwie natury, bo Matka Najświętsza z Duchem Przenajświętszym jest najściślej zjednoczona. I o tym pierwsi chrześcijanie wiedzieli, chociaż wiele z tych prawd było w zawiązku, nie były rozwinięte. Dlatego w przyszłości wiele jeszcze dogmatów będzie ogłoszonych.

Zastanawiając się nad tym, że łaski płyną od Ojca przez Syna i Ducha Przenajświętszego, dochodzimy do wniosku, Pośredniczką wszystkich łask jest Matka Najświętsza. Jak to jest, trudno nam dociec, trudno zrozumieć, ale gdyby kto twierdził, że Niepokalana jest wcieleniem Ducha Przenajświętszego, byłoby to prawdziwe[1].

Matka Boża jest po to, aby lepiej poznano Ducha Przenajświętszego. To są rzeczy tak głębokie, tak ponad rozum ludzki, że nigdy nie wyczerpiemy tego poznania, Tak samo, jeśli chodzi o Matkę Najświętszą, to mówimy, że jest Oblubienicą Ducha Przenajświętszego. Każda łaska przychodzi na ziemię od ojca przez Syna i Ducha. Co zrobić, żeby tak korzystnie poznać, kim jest Matka Najświętsza? Nasamprzód nie zaufać swemu rozumowi. Rozum jest za słaby, by mógł sobie dać radę. Tu nie wystarczy rozumować sobie. Rozumowanie może na manowce sprowadzić. Trzeba łaski, trzeba światła nadnaturalnego, trzeba modlitwy. Tylko modlitwą można wyprosić to poznanie, kim jest Matka Najświętsza. To jest środek skuteczny do tego poznania.

Trzeba więc prosić, i to z pokorą, trzeba to sobie jasno przedstawić, że nawet sprawiedliwy siedem razy na dzień upada[por. Prz 24,16], nawet tej którego nazwać można sprawiedliwym, a cóż dopiero my… Matka Najświętsza jest bez najmniejszej skazy grzechowej, jest święta, łaski pełna[por. Łk 1,28], że była godna zostać Matką Boga samego. Z jakąż więc pokorą my niegodni musimy stanąć przed Nią.

Ale i modlitwa o tę łaskę, byśmy poznali, kim jest Matka Przenajświętsza, niech będzie z pokorą, głęboką pokorą. Doskonały wzór takiej modlitwy pozostawił nam Duns Szkot mówiąc: „Dozwól mi chwalić Cię, o Panno Przenajświętsza, i daj mi moc przeciwko nieprzyjaciołom Twoim”. Więc z taką pokorą musimy się do Niej modlić jako do Niepokalanej, jako do będącej w najściślejszym zjednoczeniu z Bogiem. Pokornie prośmy, żeby była tak łaskawa, żeby dozwoliła, żebyśmy mogli Ją chwalić, mogli Ją wielbić.

Oczywiście, ta pokorna modlitwa nie wyklucza myślenia o tym, czytania o tym, rozmawiania o tym… Czytać dużo o Matce Najświętszej, myśleć o Niej często, często rozmawiać. Ale jako podstawa jest modlitwa, pokorna modlitwa. I nie tylko czytać, ale i modlić się przed czytaniem. I w tej rozmowie prosić, żeby Ona oświeciła, bo nie jesteśmy godni tej łaski poznania, kim Ona jest.

 

Niepokalanów, sobota 25 wrzesień 1937.

 

[1] Ewangelia wskazuje na wyjątkowe działanie Ducha Świętego w Maryi (por. Łk 1,35 – „Duch święty zstąpi na Ciebie…”), jednak zjednoczenie trzeciej Osoby Boskiej z Najświętszą Maryją Panną nie należy pojmować na sposób wcielenia Słowa Bożego.

Stacja – Anioł Boży

Chrystus się nam narodził

W pewnym amerykańskim szpitalu, na oddziale położniczym w momencie przyjścia na świat każdego dziecka włączane są dzwoneczki. Ich brzmienie dociera do wszystkich pacjentek, ich pociech, rodzin czekających na wieści z porodówki i personelu szpitalnego. Czysty dźwięk niesie wszystkim radość z narodzenia maleństwa i pośrednio nakazuje być w gotowości gdyby ta bezbronna istota potrzebowała pomocy. Uwaga wszystkich skupiona jest na nowonarodzonym dziecku.

„Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego, zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,4-7).

I to Maleństwo było długo oczekiwane a wieść o Jego narodzeniu rozeszła się po świecie z ludzką i Bożą pomocą:

„Gdy się Chrystus rodzi,

I na świat przychodzi,
Ciemna noc w jasności
Promienistej brodzi.

Aniołowie się radują,
Pod niebiosy wyśpiewują;
Gloria, gloria, gloria,
In excelsis Deo!”.

Było wiele innych znaków, o których głosi XIX.wieczna kolęda „Dzisiaj w Betelem” śpiewana na melodię poloneza:

 „Chrystus się rodzi,
nas oswobodzi,
Anieli grają,
króle witają,
pasterze śpiewają,
bydlęta klękają,
cuda, cuda ogłaszają.” czy inna polonezowa kolęda „Bóg się rodzi” napisana ponad 200 lat temu przez Franciszka Karpińskiego: „Bóg się rodzi, moc truchleje,
Pan niebiosów obnażony!
Ogień krzepnie, blask ciemnieje,
Ma granice Nieskończony…”.
Chrystus się nam narodził, przyszło na świat nasze Zbawienie.

„(…) anioł rzekł do nich: ‘Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie’. I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: ‘Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania’” (Łk 2,10-14).

Wyczekiwany cztery tygodnie Adwentu, narodził się.

I jest od ponad dwóch tysięcy lat wśród nas. 

Czy próbujesz, starasz się słuchać Jezusa? Czy o Nim myślisz i zastanawiasz się, jakie życiowe zadania ci powierzył? Myślałeś kiedyś, że dziecko, na które czekasz, matka i ojciec, którymi powinieneś się zaopiekować, gdy są słabi jak ty, gdy byłeś dzieckiem, niedołężna i samotna sąsiadka są jak znaki na niebie, jak głos Anioła Bożego wzywającego cię do Jezusa?

Czy jesteś gotów wygospodarować czas dla bliskich, tylko dla nich, nie dzielony z telewizją i komputerem?

Czy umiesz rozmawiać o codziennych sprawach w swojej rodzinie? Czy wybrałeś już drogę do Pana, z Panem – czy jeszcze ważniejszy jest wyjazd na działkę, budowa domu, zakup nowych mebli, wycieczka zagraniczna, nowe auto czy ciuchy?

Czy bierzesz przykład z pasterzy, z mędrców i spieszysz lub tylko westchniesz dziękując Panu Jezusowi za Jego dar – Odkupienia, Miłości i Miłosierdzia dla ciebie?

Czy twoja wiara jest źródłem radości i twojej siły? Czy potrafisz mówić o swojej wierze i dzielić się z innymi radością bycia dzieckiem Bożym?

Święty Paweł Apostoła pisał do Rzymian:

„Odrzućmy więc uczynki ciemności, a przyobleczmy się w zbroję światła. Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13, 12-14).

Janów Lubelski

DSC04340Zapraszamy do jednego z głównych miast Ordynacji Zamojskiej, powstałego w 1640 roku nad rzeką Białką. Założycielką jest Katarzyna z Ostrogskich Zamoyska a nazwa miasta Janów pochodzi od imienia jej syna Jana „Sobiepana” Zamoyskiego, III ordynata. Pierwotnie był to Janów Ordynacki, potem Lubelski.

Miasto znane jest z objawień Matki Bożej w 1645 roku i od tamtych wydarzeń do dziś ma w swoim herbie jej postać. Funkcjonuje Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej – Łaskawej. W mieście jest najstarszy na świecie pomnik Tadeusza Kościuszki, z 1818 roku oraz jeden z najstarszych parków miejskich założony w Królestwie Polskim w 1820 roku. Na obrzeżach miasta można zwiedzić Muzeum Leśnej Kolejki Wąskotorowej. Do odpoczynku zaprasza też Zalew Janowski i kompleks Lasów Janowskich będących częścią Puszczy Solskiej.

To wszystko zobaczycie w galerii. Zapraszamy.

 

Prostota s. Łucji

Co było dominującą cnotą s. Łucji? Jej przełożeni zgodnie stwierdzali: „Jej najbardziej uderzającą cnotą była prostota, z którą doprowadzała do doskonałości wszystkie pozostałe”. Była jakby odbiciem słów naszego Pana: „Jeśli oko twoje będzie szczere, całe ciało twoje będzie świetlane” (Łk  11, 34), co oznacza: żadnej obłudy, żadnej „polityki”, żadnego wyrachowania ani dyplomacji. Prostota Łucji była udziałem w prostocie samej Matki Bożej. W jej osobowości nie było nic skomplikowanego: jedynie, co się dla niej liczyło, to mówić to, co się podoba Bogu i mówić w taki sposób który się Jemu podoba. Jej myśli i pragnienia także były proste; nigdy nie komplikowała spraw ani też nie miało na nią wpływu to, co inni o niej myślą. Jedyną istotną sprawą była dla niej prawda, wyrażana w sposób delikatny, z prostotą i szacunkiem dla słuchacza.

Nasza miłość do niezmiennej prawdy i nasze pragnienie, by również i inni tę prawdę – czyli tradycyjną naukę Kościoła – poznali, miałoby znacznie lepszy skutek gdyby, za przykładem s. Łucji, nasze słowa i czyny były pełne prostoty. Jednakże nikt nie staje się prosty, nie będąc pokorny. Łucja zawsze była w pełni świadoma swej marności. W wielu listach i we wspomnieniach podkreślała swoje ograniczenie i prosiła o modlitwę w intencji tego, żeby żaden przejaw pychy ani subiektywizmu nie zakłócił misji, którą otrzymała. Nigdy nie użyła objawień w Fatimie jak ośrodka do wywyższenia samej siebie. Kiedy napotykała na czyjś sprzeciw, zawsze wiedziała, gdzie jest jej miejsce; nigdy nie liczyła na siebie, lecz opierała się wyłącznie na Matce Bożej. Ta pokora była szczególnie widoczna, kiedy doświadczała niechęci ze strony biskupów i księży, których prosiła o rozpowszechnianie nabożeństwa do Niepokalanego Serca; skarżyła się bardzo subtelnie, ale nigdy nie oskarżała i nie okazywała im zniecierpliwienia, oddając tę sprawę w ręce Matki Bożej.

 

„Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych” – cz. II; ks. Karol Stehlin FSSPX

 

Pośredniczka wszelkich łask

Życie w Trójcy Przenajświętszej jest od wieków i będzie na wieki i ono się nie zmienia. Bóg Ojciec rodzi Syna od wieków, Duch Święty pochodzi od Ojca i Syna od wieków. Bóg Ojciec  działa przez Syna, Syn przez Ducha Świętego. Tego dokładnie rozumem swym nie pojmiemy, bo nasz rozum jest skończony. Oto życie wewnętrzne Trójcy Przenajświętszej: Bóg Ojciec działa przez Syna, Syn przez Ducha Świętego. Odbija się ono w mniejszym lub większym stopniu w stworzeniach i rozchodzi we wszechświecie w dalekich echach… echach…

Najszczytniejszym stworzeniem wśród stworzeń jest człowiek, a znowu spośród ludzi Niepokalana. Ona jest najdoskonalszym stworzeniem bez najmniejszego grzechu – Niepokalana.

Wszędzie w przyrodzie i w prawach natury spotyka się akcję i reakcję. To wszystko jest odbiciem działania Trójcy Przenajświętszej. Akcję wywarza Pan Bóg, stwarzając z niczego stworzenie, reakcję wytwarza stworzenie, dążąc i powracając w mniej lub więcej dokonały sposób do Stwórcy – do Pana Boga.

Są trzy Osoby Boskie: Bóg Ojciec, Syn Boży i Duch Święty. Bóg Ojciec działa prze Syna, a Syn działa przez Ducha Świętego, a między Duchem Świętym a stworzeniem pomost stanowi najdoskonalsze ze stworzeń – Niepokalana. Między Bogiem Ojcem, Synem Bożym i Duchem Świętym działanie wzajemne Trzech Osób jest najściślejsze i do tego nie możemy mieć najmniejszych zastrzeżeń. Natomiast jeśli weźmiemy nasz stosunek do Boga, do Duch Przenajświętszego, to nie będzie on bez zastrzeżeń. I tu właśnie potrzeba pomostu, którym jest Niepokalana. Duch Święty to, co otrzymuje od Syna Bożego, a Syn od Boga Ojca, oddaje Niepokalanej i przez Nią działa na inne stworzenia. I dlatego Niepokalaną nazywa swoją Oblubienicą. Tego rozumem naszym nie pojmujemy, ani pojąć nie możemy, bo to przechodzi pojęcie rozum ludzkiego.

Jezus Chrystus posiada dwie natury: Boską i ludzką, złączone w jednej Osobie Boskiej. Niepokalana jest tak ściśle zjednoczona z Duchem Świętym, że tego pojąć nie możemy. Możemy niejako pod pewnym względem powiedzieć, że Duch Święty i Niepokalana to są dwie osoby o jednej „naturze” przez ścisłe zjednoczenie. Wszystkie zatem łaski, jakie spływają od Boga Ojca prze Syna i Duch Świętego, idą przez Matkę Bożą i dlatego Ona jest Pośredniczką.

Choćbyśmy więc o tym nie myśleli i modlili się do Pana Jezusa czy świętych – łaski zawsze otrzymamy przez Nią. Gdybyśmy zaprzeczyli, że nie chcemy, aby Niepokalana nam ich udzielała, nie otrzymamy nic, a nawet ubliżać będziemy Panu Bogu, nie uznając porządku, który On sam ustanowił. I dlatego szatan wysila się i używa wszelkich sposobów, aby zerwać nić łączącą nas z Niepokalaną. Zadowoli się wszystkim – odmawianiem „Ojcze nasz” i innymi modlitwami, lecz nie pozwoli na odmawianie „Zdrowaś Maryjo”. Potknął się już na tym i dlatego i innych pragnie doprowadzić w ten sposób do upadku. Teologowie przypuszczają, iż Pan Bo, wystawiając aniołów na próbę, odsłonił im człowieczeństwo Jezusa Chrystusa i zapowiedział, że będą się musieli kłaniać Bogu-Człowiekowi. Jeżeli On objawił aniołom człowieczeństwo Pana Jezusa, musiał też odsłonić postać Matki Bożej jako zwykłego stworzenia, które będzie ich Królową. Szatani unieśli się pychą i strąceni zostali w przepaść piekielną. To zdaje się Pan Bóg potwierdzać, przemawiając do węża kusiciela w raju: „Ona zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę Jej”(Rdz 3,15). Od tej chwili szatan stał się odwiecznym wrogiem Niepokalanej, czyhającym na piętę Jej, lecz Ona zawsze ściera jego pyszną głowę. Szatan jest utwierdzony w swej złości i dlatego i innych pragnie pozbawić tego szczęścia, które sam utracił.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.