Wiara

Ileż to razy w życiu używałam słów: wierzę, wierzysz, wierzyzawsze w jakiejś konkretnej sytuacji, albo w konkretnym celu. Czy było to często? Gdy zaczynam się nad tym zastanawiać i sięgam myślami w przeszłość zawsze przypominają mi się rzeczy ważne i czasem nie takie oczywiste. Dlaczego? Bo te słowa mają dla mnie głęboką treść. Nie mogą być używane tak zwyczajnie, pospiesznie. Wypowiadając słowo: wierzę deklaruję swoją ufność w opowieść, historię, którą słyszę. Potem nie może być już dla mnie obojętne, co będzie dalej, bo wierząc zgadzam się, że te słowa słyszane od mojego rozmówcy są prawdą i jeśli zajdzie potrzeba będę stać po stronie tej prawdy i osoby, której ta prawda, uznana przeze mnie, dotyczy. Tak to rozumiem. Dlatego, gdy ja pytam: czy mi wierzysz  jest dla mnie ważna odpowiedź, szczególnie, gdy brakuje dowodu i pozostaje tylko wola mojego rozmówcy.

A jak jest wtedy, gdy pada pytanie: Czy wierzysz i nie pochodzi ono od żadnego naszego rozmówcy, lecz z naszego wnętrza, z naszej duszy? Co wtedy? Czy słyszymy to pytanie? Czy zastanawiamy się nad odpowiedzią, czy pospiesznie wypieramy je z naszej świadomości, myśli, jak coś, co uwiera, co przeszkadza? A może rodzi się w nas obawa, że nasze wierzę do czegoś nas zobowiąże, coś zmieni. Może przeraża nas perspektywa zmiany misternie utkanego porządku naszego życia? Bo w myśl naszych rozważań: wierzę – to  nasza deklaracja, że stajemy po stronie pytającego i prawdy głoszonej przez Niego, a to może będzie wymagać od nas oddania Komuś innemu pierwszeństwa w naszym życiu, poukładania go na nowo. Jak to pogodzić w dzisiejszym świecie, który narzuca nam konieczność: samorealizacji, samodyscypliny, samozadowolenia i samo…, samo… i nawet nie zauważamy, gdy w tym pędzie stajemy się samotni.

A przecież wystarczy: uwierzyć, by życie nasze  nabrało innego wymiaru i sensu, bo przecież On Jest wszędzie, również tam skąd pada to pytanie: Czy wierzysz? I jeśli tylko odpowiesz: Tak wierzę, wszystko staje się inne. Przestają cię przerażać codzienne trudności, choroby czy niepowodzenia, bo masz Jego, największego Przyjaciela, Nauczyciela, Mistrza i Pana. Zaczynasz inaczej żyć. Coś co było tak ważne teraz spada na dalszy plan, albo w ogóle przestaje się liczyć. Ty przestajesz wszystkiego dociekać a więcej czuć. I powoli, czasem bardzo mozolnie i z wielkim trudem zaczynasz się zmieniać. Jeśli tylko tego pragniesz i taka jest twoja wola to wyuczona – może jeszcze w dzieciństwie – prosta modlitwa, lecz pełna wiary i oddania zacznie cię przybliżać do Tego, którego zaczniesz traktować jak Powiernika. Jemu będziesz oddawać swe smutki i lęki, a On je będzie przyjmować, by nieść je razem z Tobą, aby tobie było lżej. On cię pocieszy i włoży w twe usta słowa, którymi może zaskoczysz bliskich. On, Twój Pan prowadzi cię najlepszą ze wszystkich dróg, a jak upadniesz – podniesie cię, gdy tylko wyciągniesz do Niego rękę. On czeka na twoje otwarte serce. I może wtedy, gdy to serce otworzysz twoja modlitwa z prostej – zmieni się w pełniejszą. A ty nie zauważysz, jak przy Komunii duchowej wypowiadając słowa: ”Jezu mój wierzę, że jesteś prawdziwie obecny w Najświętszym Sakramencie…” po policzku spłynie ci łza… a ty poczujesz głęboki pokój.

Elżbieta K.

Święty Hilary – doktor Kościoła

Urodził się we Francji, w Poitiers ok. 310 roku jako syn w znaczącej, pogańskiej rodzinie patrycjuszów. Rodzice zadbali o jego staranne wykształcenie. Z upodobaniem studiował Pismo Święte. Zafascynowało go szczególnie imię boskie ze Starego Testamentu – „Jestem, Który Jestem”. Uważna lektura Ewangelii według św. Mateusza i według św. Jana zaowocowała nawróceniem i przyjęciem chrztu świętego w 345 roku. Był już wtedy żonaty i miał córkę Abrę (w późniejszym czasie została świętą Kościoła Katolickiego). Gorliwość jego została zauważona i w roku 350 (podawane są również daty 353 jak i 354) zostaje obranym biskupem rodzinnego miasta które wówczas nazywało się Pictavium. Prawdopodobnie był on pierwszym biskupem Pictavium.

W 356 roku uczestniczy, jako biskup, w synodzie w Beziers na południu Francji. Synod ten został nazwany „synodem fałszywych apostołów” gdyż był on zdominowany przez biskupów będących pod wpływem ariańskiej herezji. Ci „apostołowie” zażądali od cesarza Konstancjusza potępienia i wygnania biskupa Hilarego gdyż nie popierał nauki Ariuszowej.

Ariusz był prezbiterem Kościoła w Aleksandrii w Egipcie. W swoim nauczaniu odrzucał on doktrynę o Trójcy Świętej. Według niego syn Boży poddany jest Bogu, został stworzony przez Boga co jednoznacznie mówi, że „był czas, kiedy nie było Syna”. Dotyczy to czasu przed Wcieleniem. Stąd też Duch Święty, pochodzący od Ojca i Syna, nie istniał od wieków.

Hilary otrzymuje sakrę biskupią – Ilustracja z XIV-wiecznego manuskryptu

Jednym z argumentów wykazującym fałszywość poglądu Ariusza jest nakaz misyjny Jezusa w którym dane jest polecenie udzielania chrztu „w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Święty Atanazy, biskup walczący z arianizmem pokazywał, że jeżeli uznać argumenty arian to wtedy chrzest polecany byłby Stwórcy i dwóm stworzeniom.

Biskup Hilary z Poitiers udał się na wygnanie do Frygii na terenie dzisiejszej Turcji. Przebywał tam parę lat. Okres ten poświęcił na poznanie dzieł teologicznych Wschodu. Bogactwo tych myśli, ich subtelność i precyzję pojęć starał się po powrocie przekazać swoim wierny. Mimo wygnania prowadził czynne życie i utrzymywał listowne kontakty z Kościołem w Galii. Nauczanie jego i walka z ariańską herezją przysporzyła mu miano „Atanazego Zachodu”. Przebywając na wygnaniu napisał słynne dzieło De Trinitate (O Trójcy) w którym na podstawie ksiąg Starego i Nowego Testamentu dowodzi bóstwa Pana Jezusa. Pokazuje, że Ojciec i Syn mają tę samą naturę. Jeśli nawet jakieś fragmenty Nowego Testamentu mogą sugerować, że Syn jest mniejszy od Ojca, to galijski biskup pokazuje nam precyzyjnie reguły do interpretacji pozwalającej uniknąć błędu: niektóre teksty mówią o bóstwie Jezusa, inne natomiast podkreślają Jego człowieczeństwo. Są fragmenty odwołujące się do Jego prabycia u Ojca, inne pokazują Jego uniżenie aż do śmierci, jeszcze inne kontemplują Go w chwale zmartwychwstania.

Biskup z Poitiers jest autorem komentarza do Ewangelii według świętego Mateusza. Jest to najstarsza, zachowany ciągły komentarz do tej Ewangelii i można w nim znaleźć ślady nauk wcześniej odebranych oraz lektury pism wcześniejszych autorów.

W 360 roku powraca z wygnania i zwołuje synod do Paryża. Na tym synodzie zatwierdzono dekrety Soboru Nicejskiego z 325 roku potępiające błędy ariańskie. Do dziś wyznajemy we Mszy św.: „Bóg z Boga, światłość ze światłości, Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego, zrodzony, a nie stworzony, współistotny Ojcu” – są to słowa odrzucające herezję ariańską. Sednem są słowa „współistotny Ojcu” gdzie wyrażamy prawdę, że Ojciec i Syn mają tę samą istotę, naturę – czyli Syn jest Bogiem, jedną osób Trójcy Świętej.

Według słów papieża Benedykta XVI z katechezy o tym świętym: „Niektórzy dawni autorzy uważają, że ten antyariański zwrot episkopatu Galii był w dużej mierze zasługą męstwa i łagodnego usposobienia biskupa z Poitiers. Był to właśnie jego dar: połączenie siły w wierze i łagodności w stosunkach międzyludzkich”.

Biskup Hilary był przewodnikiem duchowym późniejszego świętego biskupa z Tours – Marcina.

Biskup Hilary umiera w swoim mieście w 367 roku. Pochowany został w bazylice cmentarnej w Poitiers, która obecnie nosi jego imię. Niestety, wojujący heretycy w 1562 roku dużą jej część zniszczyli. Ocalała tylko ta część jego relikwii, która była umieszczona w kościele św. Dionizego w Paryżu i druga znaczniejsza podarowana do kościoła św. Jerzego w Le Puy. Te drugie z nich sprowadzono do Poitiers w 1698 roku i są otoczone szczególną czcią wiernych.

Święty Hilary przedstawiany jest w szatach biskupich, z książkami, przepędzający węże, jako pogromca smoków, wskrzeszający martwo narodzone dziecko.

Jest patronem miast: Poitiers, La Rochelle i Lucon, oraz słabowitych dzieci i ukąszonych przez węże.

Wspomnienie jego w Kościele katolickim obchodzimy 14 stycznia – w Poitiers czczony jest natomiast 26 czerwca.

Należy do pierwszych wyznawców, którym w Kościele na Zachodzie zaczęto oddawać publicznie liturgiczną cześć. Wcześniej było to zarezerwowane dla męczenników.

Święty Hilary z Poitiers był wybitnym teologiem i dopiero św. Augustyn swoim nauczaniem potrafił go przyćmić. Jego wkład w rozwój nauki o Trójcy Świętej został doceniony i 13 maja 1851 roku papież bł. Pius IX zaliczył go do grona doktorów Kościoła.

 

„O, Panie – podaje św. Hilary – spraw, abym zawsze zachowywał wiarę w to, co wyznałem w symbolu mojego odrodzenia, gdy zostałem ochrzczony w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Abym wielbił Ciebie, naszego Ojca, a razem z Tobą Twojego Syna; abym zasłużył na Twojego Ducha Świętego, który pochodzi od Ciebie, przez Twojego Jednorodzonego. Amen” („De Trinitate” 12, 57).

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2020 ROKU.

Światowość i życie duchowe

Jest sprawą najwyższej wagi dostrzec, że nawet w ludziach dobrych im mniej rzetelnej wiedzy o sobie, tym silniejsza staje się twierdza światowości. W zasadzie brak im właściwej opinii na temat przywiązania to tego, co światowe, ich serca w dużej mierze słusznie się od tego odwracają i gdyby tylko mogli, woleliby rzeczy światowych unikać. Mogą, co prawda, nie być gotowi na wielkie poświęcenie na tej drodze, jednak pewne są w stanie podjąć i to im się chwali. Są oni jednak światowi, a przynajmniej skłonni do tego przez sam brak wiedzy o samych sobie. I z faktem tym po prostu trudno dyskutować. Czyż nie jest to ciągłe zgorszenie świata – ta dziwaczna mieszanina światowości, przywiązania do rzeczy doczesnych i pobożności? To połączenie tak typowe dla ludzi głęboko religijnych, że aż świat, niezbyt dokładny w analizowaniu takich kwestii, uważa ten melanż za powszechny. Bo to mamy: modlitwa i piękne stroje, jałmużny i luksusową ekstrawagancję, sakramenty i zamiłowanie do uciech stołu, pokorę i elegancję, konferencje duchowe i uwielbienie dla sławy, bale i komunie, błogosławieństwa i pozerstwo, dzieła miłosierdzia i korzystne koneksje, życie wewnętrzne i elegancki wystrój wnętrz. Wszystko to zmieszane jest i połączone w sposób tak ścisły i mylący, że moglibyśmy przez rok cały roztrząsać ten temat w kazaniach, niby ku naprawie staromodnej duchowości, a obawiam się, że ów nastawiony krytycznie świat dałby się jeszcze w swej głupocie przekonać, iż mieszanka ta ma apostolski, ewangeliczny, biblijny i jaki tam jeszcze charakter. I nie ma tu znaczenia, czy to my jesteśmy winni tego zgorszenia, czy to może świat grzeszy naiwnością, przystając na taki wizerunek. Tak czy inaczej, faktem jest, że zgorszenie ma miejsce, a przyczyna tego tkwi w braku rzetelnej wiedzy o nas samych. Światowość to niezliczona liczba dopuszczalnych drobiazgów, które prowadzą do niedopuszczalnego końca. Powodem jest tu częściowo samo ich nagromadzenie, a częściowo – władza, jaką drobiazgi mają nad naszymi uczuciami. Rzeczy, które same w sobie złe nie są, stają się złe, gdy odgradzają nas od Boga, zaś arcyzłe zaczynają być wtedy, gdy uzurpują sobie miejsce Boga w naszych sercach. Nie widzimy nic złego w każdym z osobna, pojedynczym elemencie, jaki składa się na ducha tego świata, bo nie znamy samych siebie. Nie potrafimy tym samym ocenić szkodliwego ani zresztą żadnego szczególnego skutku, który sprawia, że ta czy owa całkiem dozwolona zabawa zaczyna być akurat w naszym przypadku niewskazana lub wręcz trucicielska. Analizując przywiązanie do rzeczy światowych, musimy zając się kwestią rodzaju i kwestią stopnia. Trzeźwy sąd w obu tych sprawach jest zupełnie niemożliwy bez wiedzy o sobie samym. Słowem, sekretna władza światowości zasadza się na naszej ignorancji względem siebie samych i to nie ignorancji nieświadomej, lecz na ignorancji wynikłej ze spaczonego sumienia, które już nie przyswaja trudnej lekcji wiedzy o własnej osobie. Wszystkie zasady życia duchowego, cała dzielność ducha opierają się na autentycznej i rzetelnej wiedzy o nas samych. Pozwól tylko, by to zdanie podrążyło teraz twoją duszę, a zobaczysz, jaką przyniesie ci przemianę!

 

O samozakłamaniu; Frederick Wiliam Faber; Warszawa 2016

 

Szymon Słupnik Starszy

Szymon Słupnik urodził ok. 390 roku w Sis w na pograniczu Cylicji i Syrii – dzisiaj jest to obszar należący do Turcji, w pobliżu Antiochii Syryjskiej. Miał liczne rodzeństwa, ale wcześnie zmarli jak i jego rodzice. Pozostał tylko z bratem, zajmował się wypasaniem owiec na ojcowiźnie. W wieku trzynastu lat pod wpływem proroczego snu pozbywa się majątku i udaje się do eremitów osiadłych w Teleda koło Antiochii. W 412 roku musi opuścić mury klasztoru gdyż dla mnichów tam żyjących jego praktyki ascetyczne są zbyt radykalne. Zakonnicy klasztorze jadali co trzeci dzień, Szymon zaś pomimo zniechęcania jadał co szósty dzień. Również był przepasany sznurem z liści palmowych który z biegiem czasu werżnął się powyżej bioder w ciało młodego pustelnika. Opat nakazał mu zdjęcie tego sznura, polecił wyleczyć go a następnie wydalił z klasztoru. Przez pewien czas tułał się po górach gdzie został odnaleziony przez mnichów wysłanych przez opata z klasztoru w Teleda.

W 413 roku osiadł w miejscowości Telanissos na północny wschód od Antiochii i wiódł tam życie pustelnicze. Sława jego życia ascetycznego, jego mądrość, dobroć i prostota przyciągały tłumy.

Fragmenty kolumny św. Szymona Słupnika

Chcąc dalej prowadzić życie ascetyczne jak i pustelnicze buduje kamienny słup o wysokości ok. 3 metrów na którym umieszcza platformę o powierzchni około 4 metrów kwadratowych. Żywi się jedynie tym co dostarczy mu okoliczna ludność, a przed deszczem, wiatrem i upalnym słońcem chroni go płaszcz z kapturem. Z biegiem czasu podwyższa słup który osiąga ostatecznie wysokość około 18 metrów. Żyje w tym miejscu przez 37 lat, poszcząc, modląc się i w godzinach popołudniowych rozmawiając z coraz liczniej przybywającymi pielgrzymami. Wiele godzin spędzał na kontemplacji, co w połączeniu z surową ascezą i modlitwą skutkowało nawróceniami wielu tysięcy przybyszów z pogańskiej Arabii i Persji. W swoich naukach bronił wiary przed herezją nestorianizmu, który wówczas szerzył się wśród najwyższych władz duchowych i świeckich. Wśród słuchaczy jego nauk był również cesarz Teodozjusz z żoną Eudokią. Zachowały się listy pisane do świętej Genowefy Paryskiej. Z listów tych wyłania się, osoba bardzo wyważona, kierująca się zdrowym rozsądkiem i umiarkowaniem których to cech nie spodziewalibyśmy się po człowieku prowadzącym tak radykalne życie ascetyczne. Szymon Słupnik zmarł 2 września 459 roku. W pogrzebie brał udział patriarcha Antiochii, sześciu biskupów, gubernator cesarski oraz niezliczone rzesze wiernych. Niebawem jego ciało zostało w uroczystej procesji przeniesione do Konstantynopola.

Ruiny Bazylik św. Szymona Słupnika

Na miejscu gdzie stał słup została wybudowana w latach 474-491 świątynia do której pątnicy przybywali nawet do XVII wieku. Później świątynia ta została zniszczona. Było to ogromna budowla wzniesiona na planie krzyża greckiego o wymiarach 80 na 90 metrów. Każde z czterech ramion krzyża tworzyła osobna bazylika o trzech nawach. Bazyliki łączyły się arkadami z ośmiobocznym dziedzińcem centralnym, prawdopodobnie nakrytym od góry drewnianą kopułą. Środkowy punkt dziedzińca stanowiła kolumna św. Szymona. Główne wejście, z czterema portalami, znajdowało się w zachodnim ramieniu krzyża. Przeciwległe, wschodnie ramię miało oś lekko przekrzywioną ku północy, co symbolizowało pochylenie głowy Chrystusa Ukrzyżowanego. Niżej, u stóp wzgórza, wyrosły natomiast klasztory, ksenodochia (domy noclegowe) i inne budynki przeznaczone dla pielgrzymów.

Święty Szymon Słupnik znalazł swoich naśladowców – zwano ich słupnikami lub też z greckiego stylitami. Jednym z uczniów Szymona był Daniel Stylita żyjący w latach 409-493 mieszkający na kolumnie niedaleko Konstantynopola. W następnym stuleciu żył Szymon Słupnik zwany Młodszym (521-592/597), zwany Cudotwórcą. Wokół niego również gromadzili się uczniowie i wzgórze na którym stała kolumna św. Szymona Młodszego nosiło nazwą Góry Cudów. Jeszcze w XII wieku spotykano słupników w Ziemi Świętej. Stylici pojawili się również i na Rusi – ostatnim znanym był Serafin z Saratowa.

Wspomnienie świętego Szymona Słupnika obchodzimy w Kościele Katolickim 5 stycznia. W ikonografii przedstawiany jest zwykle na słupie a jego atrybutem jest bicz.

Modlitwa

Boże, któryś świętego Szymona Słupnika do tak cudownej pokuty powołać raczył; daj nam za jego wstawieniem się wszelkie niegodziwe ciała i zmysłów podniety za łaską Twoją poskramiać. Przez Pana naszego, Jezusa Chrystusa, który z Bogiem Ojcem i Duchem świętym żyje i króluje w Niebie i na ziemi, po wszystkie wieki wieków. Amen.

Źródła: https://xportal.pl/?p=26840

https://ruda-parafianin.pl/swi/s/szymon02.htm

https://brewiarz.pl/czytelnia/swieci/01-05d.php3

https://docplayer.pl/68482379-Poczatki-monastycyzmu-w-syrii-oraz-postac-symeona-slupnika-wedlug-historiografii-koscielnej.html

https://szlomo.org/sw-szymon-slupnik/

https://pl.wikipedia.org/wiki/Symeon_S%C5%82upnik_Starszy