Wiara jest cnotą

Odmawiając różaniec przywołujemy na początku trzy cnoty Boskie: wiarę, nadzieję i miłość. Zadałem sobie pytanie: czym jest wiara? Jeśli wiara jest cnotą, to nie może być uczuciem. Cnota to postawa, zdolność i skłonność woli do czynienia dobrego a unikania złego.
„Wiara jest to cnota nadprzyrodzona, która pod natchnieniem i z pomocą łaskiksiega sprawia, że przyjmujemy za prawdę to, co Bóg objawił i przez Kościół do wierzenia podaje, przyjmujemy zaś to za prawdę, nie dlatego żebyśmy przyrodzonym światłem rozumu przejrzeli wewnętrzną prawdziwość tych prawd, lecz przez wzgląd na powagę samego Boga, który to objawił, a który się ani mylić, ani w błąd wprowadzać nie może”.

Jest to definicja wiary z katechizmu Piotra kardynała Gaspariego, która pozwala mi zrozumieć, czym jest wiara. Wiara jest decyzją rozumu, przyjęciem za prawdę rzeczy, których nie można wykazać. Nie ma możliwości udowodnienia, że w Przenajświętszym Sakramencie jest obecny Jezus. Przerasta to nasze ludzkie pojęcie. Tę prawdę przekazuje nam Objawienie. Od strony fizycznej Hostia jest tylko chlebem. Wiara mówi nam, że pod postacią Chleba ukryty jest Chrystus, Syn Boga. To właśnie jest jedna z Tajemnic wiary katolickiej, podobnie jak Niepokalane Poczęcie NMP, Wniebowzięcie NMP czy Zmartwychwstanie. To są zdarzenia, których ludzki rozum nie potrafi wytłumaczyć.
drzewo zyciaWyznajemy, że Bóg jest Stworzycielem nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. Nie mamy możliwości stwierdzić, sprawdzić, jak powstał świat, ziemia i gwiazdy. Nie ma możliwości powtórzenia tego zdarzenia. Możemy jedynie przyjąć za prawdę to, co podane jest w wyznaniu wiary. Alternatywą jest przyjęcie za prawdę tego, że istnienie człowieka jest rzeczą przypadku.
Wiara jako taka nie stoi w sprzeczności z nauką. Narzędzia naukowe nie mają zastosowania do badania prawd wiary. Nauka i wiara opisują rzeczywistość z różnych punktów widzenia.
Dokonując aktu zawierzenia przyjmujemy na siebie obowiązek zgłębiania wiary i jej poszerzania przez poznawanie i przyjmowanie za prawdę nauczania Kościoła od czasu Apostołów do dziś. Kościół przekazuje nam niezmienne i prawdziwe Objawienie Boże.
Bycie katolikiem nakłada na nas obowiązek życia zgodnie z wymogami wiary. Wybierając tylko te przykazania i/lub prawdy, które nam się podobają, popadamy w herezję. Odrzucanie lub podważanie tylko w jednym twierdzeniu czy jednej sprawie nauki Kościoła Katolickiego w sferze wiary i etyki, prowadzi do utraty łaski wiary.
Z wiarą jest podobnie jak z tamą na rzece – tylko pełna, bez uszczerbków jest skuteczna. Wyjmując z tamy choćby jedną belkę, jeden kamień osłabiamy całość tamy powodując uszkodzenie, a w konsekwencji jej nieprzydatność a nawet zagrożenie dla nas i innych.

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W STYCZNIU 2011 ROKU.

Rzecz o grzechach cudzych

Są w nauczaniu Kościoła Katolickiego grzechy, które popełniane przez innych, obciążają nasze sumienie. Są to grzechy cudze, za które my odpowiadamy.
Katechizm Kościoła Katolickiego wymienia je wszystkie:

  • do grzechu namawiać
  • grzech nakazywać
  • na grzech drugich zezwalać
  • innych do grzechu pobudzać
  • grzech drugich pochwalać
  • na grzech drugich milczeć
  • grzechu nie karać
  • do grzechu drugim pomagać
  • grzechu innych bronić.

Sama ta lista pokazuje, że każdy z nas codziennie jest narażony na odpowiedzialność za grzechy innych. Nasza postawa, ocena, reakcja wobec tych grzechów decyduje czy sami popełniamy grzech. Tymczasem w codziennym życiu, zagonieniu, braku refleksji często nie zauważamy grzechów cudzych, które obciążają nasze konto, za które będziemy musieli odpokutować. Często zdarza się, że z tych grzechów korzystamy. Coraz częściej nie reagowanie na grzechy jest czynione z wyrachowaniem.
Każdy z nas słyszał niejeden raz:„nie chcę zwracać innym uwagi, bo nie chcę by mnie zwracano uwagę”, „każdy (ja też) ma prawo sam decydować, co jest dobre, a co złe”, „może to jest grzechem, ale wszyscy tak czynią”, „ludzie są wolni i nikt nie ma prawa ich ograniczać”, „nie ma grzechów, bo nikogo nie zabił i nie okradł”, „nie potępiam grzechu innych, bo sam ulegam pokusom” i najczęstsze „to nie moja sprawa”.maupy

Ciche przyzwolenie na grzechy cudze prowadzi do osłabienia, negowania i nie podporządkowywania się normom etycznym, moralnym a nawet przepisom prawa. Za normę określającą, co jest dobrem czy złem często przyjmuje się powszechność jakiejś postawy czy zjawiska.
Przyzwolenie społeczne na zjawisko mieszkania ze sobą młodych ludzi bez sakramentu małżeństwa spowodowało, że w potocznym rozumieniu jest to wyznacznik nowoczesności a nawet znak współczesnych czasów.
Nie zauważa się, że jest to nieustannym łamaniem szóstego przykazania Bożego i grzechem wymienionym w punktach 3, 5 i 6 na początku tekstu.
Z grzechami cudzymi mamy do czynienia w przypadku aborcji. Ci, którzy namawiają do niej, dają pieniądze, uczestniczą w zabiegu (lekarz i pielęgniarki), ustanawiają przepisy zezwalające na aborcję, jak również wyborcy głosujący na partie popierające aborcję popełniają grzech.
Powszechnie już akceptujemy nieskromny, wyzywający ubiór, wulgarny język, agresywny sposób bycia, hałaśliwe zachowanie na ulicy, w środkach transportu i innych miejscach publicznych.
Pozwoliliśmy wszyscy rozplenić się w różnych instytucjach kumoterstwu i nepotyzmowi. Nie dziwi nas zatrudnianie członków bliższej i dalszej rodziny w instytucjach lub firmach im podległych, „ustawianie” przetargów, wydawanie zezwoleń, podpisywanie umów z naruszeniem interesów ludzi a czasem i państwa, załatwianie spraw nieoficjalną drogą.
Nie reagowanie, nie przeciwstawianie się grzechom innych, z którymi się stykamy, jest naszym uczestnictwem w tych grzechach. Ma też destrukcyjny wpływ na naszą postawę moralną, osłabia ją, burzy przyjęty system wartości. W skali całego państwa prowadzi do swoistego zdziczenia społeczeństwa, patologii i poważnych zaburzeń relacji międzyludzkich.
Niedawno odbyły się wybory do Sejmu i Senatu RP. Nie tylko w tych, ale w każdych innych wyborach również ci, którzy nie idą głosować biorą na siebie odpowiedzialność za wynik wyborów. Często nie bierzemy tego w ogóle pod uwagę.
Jeśli nawet będziemy bardziej czujni i zauważymy oraz zareagujemy na grzechy cudze, to trudno nam przyznać się do tego, że sami jesteśmy też dla innych źródłem grzechów, często dając zły przykład czy siejąc zgorszenie.
Nie rażą nas coraz brutalniejsze sceny w filmach i serwisach informacyjnych, gry komputerowe oparte na przemocy i agresji, piosenki pełne obscenicznych treści i wulgarnych słów. Oglądamy, kupujemy, zachwycamy się…
Przy okazji, na własne życzenie niszczymy się również emocjonalnie poszukując coraz większych dawek adrenaliny, coraz bardziej szokujących pożywek dla oka, ucha i ciała.

Życie zgodnie z przykazaniami Bożymi nie jest dla człowieka ograniczeniem, gdyż jest różnica między wolnością a samowolą. Czynienie zła nie jest przejawem wolności a nasze zachowanie nie może być warunkowane modą, reklamą czy wzorcami rodem z seriali telewizyjnych.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim, nr 11(100) 2011