Próżność i zniechęcenie

Gdy wada próżności zapanuje w duszy, pod jej działaniem wysychają wszelkie źródła życia duchowego.

Nieustanna chęć podobania się staje na pierwszym planie i wszechwładnie rządzi duszą. To niezliczone starania wokół strojów, to radość z powodzenia, to zgryzota wobec zawodu, w każdym zaś razie ciągły niepokój.

Tysiące drobnych sprzeniewierzeń kiełkuje w umyśle i paczy serce.

I gdzie tu miejsce na myśli, w których nie ma niż pochlebnego, które nie nasuwają się same przez się; gdzie miejsce na to, co niewidzialne i co trzeba w duszy nieustannie odgrzebywać spod naleciałości świata; gdzie miejsce na ćwiczenia pobożne, przeciwne skłonnościom natury, a jednak konieczne?

Sumienie zostaje zagłuszone, siły do oporu się wyczerpują, życie opanowuje lekkomyślność.

 

Zniechęcenie

A oto dusza, która zadawała sobie wysiłki i mimo nich po raz kolejny upadła! I gdyby tylko raz! Ale tyle razy! „Bóg mnie opuszcza – woła. – Wszystkie moje usiłowania na nic!”

Jeśli przy spowiedzi postanawia powrócić do ćwiczeń pobożnych, odważyć się na jakiś wysiłek, uczęszczać do Komunii Świętej, to brak w tym wiary, brak przekonania; zabiera się do pracy pewna, że wkrótce ustanie, bez zapału, bez ufności, zatem bez męstwa.

Źródłem tego przygnębienia bywa nie tylko ciągłe powtarzanie się tych samych upadków, ale te spotykanie się z tymi samymi pokusami, trudnościami, z tym, co nas rani; bywa ono też następstwem wszelkiego niepowodzenia, zawodu, nieszczęścia.

Nie ma nic powszechniejszego nad zniechęcenie, nic bardziej niebezpiecznego – i nic bardziej nieuzasadnionego.

Zniechęcenie to tryumf szatana, to najzwyklejszy jego podstęp. Dusze niedoskonałe dają się wywieść w pole nie raz, ale setki razy i to zawsze w ten sam sposób.

 

Wg „Spowiedź – Przygotowanie do Sakramentu Pokuty”, Warszawa 2005

 

Odpust cząstkowy

„Uczczenie Przenajświętszego Sakramentu

Piękny jest ten pobożny zwyczaj odkrywania głowy, żegnania się i nawet przyklękania, przechodząc koło kościoła, w którym znajduje się Przenajświętszy Sakrament, bo znamionuje żywą wiarę, wolną od względów ludzkich; wielu też składa zarazem w sercu akt adoracji Boskiemu Gościowi naszych tabernakulów. Dla podniesienia zasługi tego zwyczaju, Ojciec Święty [św. Pius X] udzielił świeżo 300 dni odpustu, z możnością ofiarowania ich za dusze w czyśćcowe, każdej osobie, która przeżegna się lub odkryję głowę, przechodząc koło kościoła, gdzie przebywa Bóg utajony w Najświętszej Eucharystii”.

Informacja ta opublikowana została w miesięczniku religijno-społecznym „Rodzina Seraficka” nr 2, który ukazał się z datą 1 lutego 1911 r. w Warszawie.

Czym jest odpust a zwłaszcza odpust cząstkowy lub zupełny? Każdy grzech jest obrazą Boga, jest przekroczeniem Jego praw, jest nadużyciem wobec Jego Miłości, odwraca nas od Stwórcy i Dawcy życia. W sakramencie pokuty Boże Miłosierdzie przebacza nam wyznane grzechy, odpustza które szczerze żałujemy. Dzięki temu możemy osiągnąć wieczne zbawienie. Przebaczenie win nie uwalnia od kar doczesnych za skutki naszych grzechów oraz ich przyczyny. Aby to naprawić potrzebna jest pokuta. Brak pokuty za popełnione grzechy zatrzymuje nas po śmierci w czyśćcu.

Zgodnie z nauczaniem Kościoła odpust może być zupełny – czyli uwolnieni zostajemy w całości od wszystkich zaciągniętych do danej chwili, kar doczesnych. Do czasów Soboru Watykańskiego II odpust cząstkowy wyrażany był w dniach lub latach. Aktualnie nie stosuje się takiej miary (a szkoda bo to pokazuje, które praktyki są bardziej wskazane i przynoszą większe owoce).

odpust02

Odpust zupełny pod zwykłymi warunkami „dnia każdego, w całym roku od Piusa VII, papieża wiecznie nadany roku 1817” za nawiedzenie sanktuarium w Miedniewicach

Odpustów (cząstkowych jak również zupełnych) nie można ofiarować za innych żywych. Natomiast mogą być ofiarowane za dusze przebywające w czyśćcu. Kościół katolicki bardzo zachęca do ofiarowania odpustów za zmarłych. W ciągu jednego dnia można uzyskać tylko jeden odpust zupełny za to cząstkowych odpustów można uzyskać wiele razy. Odpust cząstkowy może w pewnych określonych sytuacjach być odpustem zupełnym. Adoracja Najświętszego Sakramentu obdarzona jest odpustem częściowym. Jeśli np. adoracja trwa co najmniej przez pół godziny oraz przystąpimy do sakramentu spowiedzi, przyjmiemy Komunię św. i odmówimy modlitwę w intencjach papieża obdarzona jest odpustem zupełnym. Pobożne wysłuchanie kazania lub homilii obdarzone jest odpustem częściowym, natomiast wysłuchanie kilku nauk w czasie misji parafialnych i udział w uroczystym ich zakończeniu (po odbyciu spowiedzi, przyjęciu Komunii św. i modlitwie w intencjach papieża) dają możliwość uzyskania odpustu zupełnego. Spowiedź sakramentalna, Komunia św. oraz modlitwa w intencjach Ojca świętego są warunkami koniecznymi do uzyskania odpustu zupełnego.

Jest wiele modlitw oraz praktyk, z którymi związany jest odpust cząstkowy. Jak widzimy samo oddanie czci przechodząc koło kościoła jest zauważane i można uzyskać odpust cząstkowy. W jaki jeszcze sposób możemy uzyskać odpust:

  • Odmówienie aktów cnót teologalnych i żalu za grzechy – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie przed zebraniami modlitwy: Stajemy wobec Ciebie, Panie – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie modlitwy: Do Ciebie, Święty Józefie – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie modlitwy: Dzięki Ci składamy, Wszechmogący Boże, za wszystkie dobrodziejstwa Twoje. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie modlitwy: Aniele Boży – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie modlitwy Anioł Pański, w okresie wielkanocnym Królowo nieba – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie hymnu Duszo Chrystusowa – odpust cząstkowy.
  • Nawiedzenie cmentarza w dniach 1-8 listopada i modlitwa za zmarłych – odpust zupełny; w pozostałe dni roku – odpust cząstkowy
  • Odmówienie modlitwy: Wieczny odpoczynek – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie psalmu 129: „Z głębokości…” – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie jednej z litanii: do Najświętszego Imienia Jezus, do Najświętszego Serca Pana Jezusa, do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana, Loretańskiej do Najświętszej Maryi Panny, do św. Józefa, do Wszystkich Świętych – odpust cząstkowy.
  • Odmówienie kantyku: „Magnificat” – odpust cząstkowy.
  • Odmawianie Małych oficjów: O męce Pańskiej, o Najświętszym Sercu Pana Jezusa, o Matce Bożej, o Niepokalanym Poczęciu(Godzinki), o św. Józefie – odpust cząstkowy.

W Polsce za pobożne odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego możemy uzyskać odpust zupełny pod zwykłymi warunkami (spowiedź, Komunia, modlitwa w intencjach Ojca św.) oraz uczestnictwo w nabożeństwie Gorzkich Żalów jeden raz w okresie Wielkiego Postu w dowolnym kościele.

Odpusty są to nieocenione dary Bożego Miłosierdzia dla nas grzeszników. Są one łaską Boga dla zagubionych, którzy poszukują swojego zbawienia. Korzystajmy z tych darów w jak największym stopniu, by po śmierci czyściec był nam lekki i krótki.

 

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM We wrześniu 2016 ROKU.

 

 

Męczennik jedności

Jozafat Kuncewicz – właściwie Iwan Kunc urodził się w 1580 roku we Włodzimierzu Wołyńskim w Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Rodzice jego byli prawosławnymi mieszczanami, ojciec był ławnikiem miejskim.

W latach dziecinnych miało miejsce wydarzenie, które wpłynęło na jego całe życie. Będąc z matką w cerkwi słuchał wyjaśnień czym jest Ofiara krzyżowa Jezusa, zauważył spadającą z Krzyża iskrzącą kroplę, i po chwili poczuł jak przenika ona do jego serca.

Podstawowe nauki pobierał w szkole katedralnej w rodzinnym Włodzimierzu. Rodzice chcieli by uczył się kupiectwa i wysłali go do Wilna gdzie miał poznawać tajniki fachu.

W tym czasie w Wilnie toczyły się gorące spory między unitami a prawosławnymi. W 1596 roku w Brześciu Litewskim została podpisana unia mająca na celu połączenie cerkwi prawosławnej z Kościołem katolickim w Rzeczpospolitej. Cześć wyznawców prawosławia uznała papieża za głowę Kościoła, przyjęła dogmaty katolickie zachowując bizantyjski ryt liturgiczny. Zwolenników unii nazywano unitami, przeciwników zaś – dyzunitami. W Wilnie przyszły święty spotkał się z unitami i zaprzyjaźnił się z Piotrem Arkadiuszem, uczonym grekokatolickim oraz Janem Welaminem Rutskim, który ukończył rzymskie Kolegium Ruskie i przystąpił do unitów. Iwan wzrastał duchowo i w 1604 roku wstąpił do zakonu bazylianów (jedyny w Polsce zakon męski obrządku grekokatolickiego). Zmienił nazwisko na Kuncewicz a w zakonie przyjął nowe imię – Jozafat. sw-jozafatW roku 1609 otrzymuje święcenia kapłańskie a w cztery lata później sprawuje funkcję przełożonego klasztoru i kościoła bazylianów w Wilnie. W 1617 roku zostaje koadiutorem (duchowny wyznaczony do pomocy z prawem następstwa) arcybiskupa Połocka Gedeona Brolnickiego, a w roku następnym 12 listopada przyjmuje święcenia biskupie i obejmuję diecezję po śmierci jej dotychczasowego ordynariusza.

W pamięci współczesnych Jozafat Kuncewicz zapisał się bardzo znacząco i wyraźnie. Stale nosił habit zakonny, nigdy nie jadał mięsa, mieszkał w jednej izbie, którą jeszcze dzielił z jakimś bezdomnym. Zupełnie nie dbał w własne wygody, natomiast bardzo troszczył się o podwładnych i nieustępliwie walczył o przywileje dla duchowieństwa unickiego. Szczególnie dbał o świetność nabożeństw liturgicznych. Był zwolennikiem częstego przyjmowania Komunii świętej oraz wczesnego Jej przyjmowania. Ogłosił konstytucję dla duchowieństwa unickiego oraz katechizm dla mniej wykształconych kapłanów jako podstawę do nauczania. Wprowadził obowiązek codziennego odprawiania Świętej Liturgii oraz odmawiania brewiarza i regularnej comiesięcznej spowiedzi dla kapłanów. Do kapłanów wysyłał listy wyjaśniające różnicę między katolicyzmem a prawosławiem.

Działania te były bardzo wrogo odbierane przez przeciwników unii, przez dyzunitów. W roku 1620 patriarcha Jerozolimy Teofanes ustanawia hierarchię dla dyzunitów w Rzeczpospolitej. Dyzunicki biskup Melecy Smotrycki zwalczał abp Kuncewicza publikując utwory polemiczne, prowokując do wzmagania się konfliktów religijnych.

W roku 1621 abp Kuncewicz wyjechał do Warszawy na obrady sejmu. Po powrocie przekonał się, że wszystkie miasta archidiecezji zbuntowały się przeciwko unii jak i jemu samemu. W Witebsku rada miejska przekazała wszystkie cerkwie dyzunitom, a unitów wypędzono z miasta. W Orszy i Witebsku doszło do prób zamachu na jego życie. Do króla szły listy ze skargami na działalność Kuncewicza. Oskarżano go m.in. o niszczenie cmentarzy prawosławnych.

W październiku 1623 roku abp Jozafat Kuncewicz udał się do Witebska by podjąć kolejną próbę rozwiązania konfliktu. Dnia 12 listopada wzburzony tłum mieszczan prawosławnych wtargnął do jego siedziby. Zaczęło się plądrowanie i niszczenie domu arcybiskupa. Naprzeciw tego tłumu wystąpił sam arcybiskup ze słowami: „Dziatki, dlaczego bijecie czeladkę moją. Nie zabijajcie ich. Jeśli macie coś przeciwko mnie, owóż jestem”. Gdy zapadła głucha cisza wydawało się, że sytuacja jest opanowana. Wtedy z bocznych drzwi wypadło dwóch zamachowców, jeden uderzył męczennika pałką w głowę a drugi rozpłatał ją toporem. sw-jozafat01Następnie pastwiono się nad ciałem a w końcu utopione zostało ono w rzece. Po sześciu dniach odnaleziono ciało, które zachowało się nienaruszone i przewiezione je do katedry w Połocku.

Mord dokonany na arcybiskupie wstrząsnął całą Rzeczpospolitą. Miasto Witebsk, w którym dokonała się zbrodnia straciło wszystkie przywileje, ratusz został zniszczony a ludności prawosławnej odebrano majątki i świątynie. Wstrząs po tym męczeństwie spowodował, że ogromne ilości prawosławnych zaczęło przechodzić do unitów. Wśród przyjmujących unię był sam abp Melecy Smotrycki ponoszący moralną odpowiedzialność za ten mord. 21 osób skazano na śmierć za uczestnictwo w tym zabójstwie, oprócz jednej, wszyscy pozostali przyjęli, przed egzekucją, unię.

Męczeńska śmierć abp Kuncewicza zmieniła całkowicie postrzeganie unitów w Rzeczpospolitej.

W zgodnej opinii większości historyków męczeńska śmierć abp Kuncewicza miała znaczny wpływ na rozwój unii brzeskiej.

Do rozwoju kultu znacznie przyczynił się metropolita kijowski, biskup halicki Józef Welamin Rustski, kolega abp Kuncewicza z lat szkolnych. Na jego polecenie spisano pierwszy żywot przyszłego świętego.

Relikwie nierozkładającego się ciała świętego Jozafata spoczywały w Połocku. Na początku XVIII wieku z obawy profanacji przez Rosjan zostały przeniesione do Białej na Podlasiu. W trakcie likwidacji unickiej diecezji chełmskiej w 1873 relikwie zostały zamurowane w podziemiach. Wydobyte zostały w 1915 roku i przewiezione do Wiednia, stamtąd po II wojnie światowej trafiły do Rzymu, do bazyliki św. Piotra i spoczywają pod ołtarzem św. Bazylego Wielkiego.

W roku 1642 papież Urban VIII ogłosił abp Jozafata Kuncewicza błogosławionym. Kanonizacja dokonano w 1867 roku kiedy na Podlasiu szerzyło się prześladowanie unitów przez cerkiew prawosławną i władze carskie.

Abp Jozafat Kuncewicz jest jednym z patronów Polski, Rusi, Litwy, Wilna. W ikonografii przedstawiany jest w stroju biskupim rytu wschodniego; atrybutem jego jest topór.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W listopadzie 2015 ROKU.

Wierzę w świętych obcowanie

  1. Trzy istnieją potęgi w życiu człowieka, które tworzą społeczności, kształtują język, budują ognisko rodzinne i zbierają skarby. To ciało i krew, nauka i sztuka. Bóg i życie wieczne. Ciało i krew stwarza rodzinę i naród, w których istnieją wprawdzie nici duchowe, czyste zasady moralne, jednakże miłość i tradycja opierają się na pokrewieństwie i powinowactwie. Społeczność ta zna luby dom rodzinny, wonną atmosferę życia pełnego mocy i szczęścia, ale też pełne walk i zawodów. Ponad ogniskami i związkami ciała i krwi stoją społeczności ducha i myśli, wspaniałe, rozwijające nowy rodzaj życia w promiennej atmosferze. Jedność myśli nie zna różnic ciała i krwi, nie zna odrębności narodowych, jej kraina rozciąga się poza kamenie graniczne i słupy rogatek. Karpaty czy Alpy czy Kanał Angielski dla niej nie istnieją. Niezależne od rodzin i narodowości życie duchowe zakłada sobie inne ognisko domowe, innym mówi językiem, inne zbiera skarby, Jego potęgą wiedza, która nie dzieli, lecz jednoczy, ujarzmia nieokiełznane siły przyrody, zatrzymuje piorun, odsłania wnętrze ziemi, otwiera zdroje lecznicze, uzdrawia choroby. Wspaniała to zaiste społeczność! Jej królestwem myśl, jej siłą wynalazek, jej skarbem wiedza, a jej pragnieniem postęp.
  2. Postęp? Dokąd? I świat myśli, jak jest wysoki, tak jest niewystarczający Ciasne są ramy przyrody, nie wiele sił fizycznych zdołaliśmy ujarzmić, postęp dość skromny, a kończący się śmiercią. Nie zadowala nas, bo dusza nasza obdarzona jest zmysłem nieskończoności i wieczności, a tętni w niej myśl nieśmiertelnego życia. Dusza to nie ciało i krew, to nie tylko wiedza i myśl, lecz udział w bycie Boga i jego miłości. Prawdziwie piękne dusze rodzą się nie z ciała, ani z wiedzy, lecz z Boga, i tworzą społeczność dzieci bożych. Kierunek tej społeczności nadaje Nieskończony, jej siłą rozpędową jest miłość Boga, jej atmosferą pragnienie życia wiekuistego, jej językiem prawdziwy język ojczysty, język wiecznej szczęśliwości. Jej skarbem są zasługi nieśmiertelne, jej domami świątynie, jej grobami ołtarze. Klęczy na kolanach z bijącym sercem, promiennym okiem, czystym czołem, na pół otwartemi usty i twarzą rumianą od żaru nabożeństwa. Jej życiem jest cnota, dążeniem wyzwolenie się od śmierci i unicestwienia, ideałem doskonałość, spójnią wewnętrzna miłość Boga i bliźniego. Społeczność ta jest rozległa jak królestwo boże, w niej znikają kraj, języki, narody. Poprzez stulecia toczy się strumień życia tej społeczności głęboki od głębokości jej idei i myśli i uczuć serdecznych i ożywia wszystkie stosunki ludzkie. Nowe pokolenie „trzeci rodzaj”, dostarcza jej członków, nowe pokolenie, złożone z „synów światłości”, którzy świat zwyciężają, a których świat nie godzien.
  3. Popatrz na ten szereg! Tam Jezus, Najświętsza Bogarodzica, dusze świetlane. Ich atmosferą blask i ciepło, miłość i wzniosłość. Z ust Jezusa wychodzi miecz dwusieczny, błyskawica słowa bożego. Ku niemu lecą natarczywym lotem dzikich gołębi ci wszyscy, co go kochają. Przepiękne to dusze, żywe „Te Deum laudamus”. Nie tylko usty śpiewają, ich hymnem ich życie, muzyka najpiękniejsza, najsłodsza. Chwała Boża promienieje z ich postaci, nie światło słoneczne, lecz cnota. Wonne to dusze, róża i lilja ich kwiatami. Na czystych wyżynach mieszkają, żyją tchnieniem lasów.
  4. Co będzie z nami? Do której należymy społeczności? Wyszliśmy ze społeczności ciała i krwi, ale w niej na stałe nie pozostajemy. Gniazdo swoje zakładamy tam tylko na czas wiosny i lata życia ludzkiego. Żyjemy również w społeczności ducha i myśli, nauka jest naszą pociechą, z jej skarbów korzystamy, jej święta obchodzimy, ale nawet jej światło wskazuje drogę wiodącą poza tę społeczność do społeczności świętych, gdzie mieszka Bóg, gdzie wiara zespala, miłość rozgrzewa, gdzie mówią językiem czystych uczuć, gdzie rozkwitają duszę najpiękniejsze. Z niemi stopmy się w jedno wiarą, uczuciem i cnotą, by było „jedno serce i dusza jedna”. Ich przykład jest naszym skarbem, ich łaska naszą siłą, ich pomoc podporą naszej ufności!

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

Śmierć grzeszników

Śmierć grzeszników, mówi św. Bernard, jest bardzo zła od strony ich stosunku do świata, który muszą opuścić, gorsza od strony ich stosunku do ciała, z którym muszą się rozłączyć, a najgorsza od strony ognia i nieumierającego robaka, które będą ich udziałem. To prawda, że strasznie jest widzieć się wyrwanym ze świata który się kochało; jeszcze bardziej strasznie, czuć się wyzutym z tak czule kochanego ciała, ale nieskończenie bardziej strasznie widzieć się wtrąconym w otchłań nieszczęśliwej wieczności.

Do tych męczarni dochodzi też mnóstwo innych: przypadłości choroby, bóle ciała, obawy duszy, tęsknoty chwili obecnej, niepokoje przyszłości, wspomnienie przeszłości i jej grzechów, strach przed sądem i tym, co po nim nastąpi, okropność pogrzebu, rozstanie się ze wszystkimi przedmiotami nieuporządkowanego kochania. Tu majątek, tu przyjaciele, tu żona i ubóstwiane dzieci; światło, powietrze, życie – wszystko to trzeba opuścić i to opuścić z nieopisanym bólem, stosownie do stopnia przywiązania, jakie się do tego czuło! Serce, mówi św. Augustyn, nie rozłącza się z tym, co je zajmowało, bez okrutnych boleści. Ten jedynie, mówi pewien filozof, kto mało doznał w życiu pociechy, mało obawia się śmierci.

Ale największą udręką grzesznika w tej ostatecznej godzinie jest jego występne sumienie i straszliwe oczekiwanie losu, na jaki zasłużył. W obliczu śmierci budzi się on z nieszczęsnego uśpienia. Otwiera oczy i widzi nareszcie to, czego nie chciał widzieć, póki żył na świecie. Dzieje się tak dlatego – mówi Euzebiusz Emisseński – że w owej chwili wszelki niepokój o życie teraźniejsze, wszelkie pożądanie godności i bogactw, wszelkie staranie, wszelkie zajęcia rzeczami tego świata ustają, a dusza jest całkowicie oddana myśli o ciężkim rachunku, jaki za kilka chwil będzie musiała zdać; jest całkowicie oddana rozpamiętywaniu sądów Pańskich. Na widok życia, które się oddala, i śmierci, która lezie mu w oczy, człowiek zapomina o teraźniejszości, która mu się wymyka, a całą swoją uwagę zatrzymuje na mającej go właśnie ogarnąć przyszłości. Widzi wtedy, że wszystkie jego uciechy znikły, a zostały tylko grzechy, którymi je okupywał i które pójdą z nim na sąd Boży.

 

 

Św. Ludwik z Granady; Przewodnik grzeszników; Wydawnictwo AA

 

Akita i Trzecia Tajemnica Fatimska

12 czerwca 1973 roku w dalekiej Japonii w Yuzawadai, w pobliżu miasta Akita w zgromadzeniu Sióstr Służebnic Eucharystii jedna z zakonnic miała objawienia Matki Bożej. Matka Boża przestrzegała świat i duchowieństwo przed wielką tragedią. W 1984 roku biskup Niihata, John Shojiro Ito wydał oświadczenie, że wydarzenia te są prawdziwie nadprzyrodzone i zezwolił na oddawanie czci Matce Bożej z Akita. W czerwcu 1988 roku kardynał Józef Ratzinger wtedy prefekt Kongregacji Wiary wydał orzeczenie, i uznał przesłanie z Akita za autentyczne i godne wiary. Kardynał Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, stwierdził również, że orędzia z Fatimy i Akita są: „zasadniczo takie same”. Dnia 13 października 1973 siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa usłyszała słowa Matki Bożej: „…jeżeli ludzie nie zaczną pokutować i nie poprawią się, Ojciec ześle na ludzkość straszliwą karę. Będzie to kara większa niż potop, nieporównywalna z niczym, co widział świat. Ogień spadnie z nieba i unicestwi większą część ludzkości, dobrych na równi ze złymi, nie oszczędzając ani kapłanów, ani wiernych. Ci, co ocaleją, będą czuć się tak samotni, że będą zazdrościć umarłym. Jedyną bronią, jaka wam pozostanie, to Różaniec i Znak pozostawiony przez mego Syna. Codziennie odmawiajcie Różańcowe modlitwy. Na Różańcu módlcie się za papieża, biskupów i kapłanów.

Działanie szatana przeniknie nawet Kościół, do tego stopnia, że będzie można zobaczyć kardynałów sprzeciwiających się innym kardynałom i biskupów występujących przeciwko innym biskupom. Kapłani, którzy Mnie czczą, będą wyszydzani i prześladowani przez swych współbraci… świątynie i ołtarze będą plądrowane; Kościół będzie pełen tych, którzy pójdą na kompromis, a szatan będzie kusił wielu kapłanów i osoby konsekrowane, by opuścili służbę Panu.

Diabeł będzie występował szczególnie przeciwko duszom poświęconym Bogu. Powodem mego smutku jest myśl o zatraceniu tak wielu dusz. Jeśli grzechy będą coraz liczniejsze i poważniejsze, nie będzie już dla nich przebaczenia”.

Opublikowana i znana treść Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej pokazuje nam świat po zesłaniu kary Bożej. Modlitwa Różańcowa oraz poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi uchroni świat od wojny oraz tragedii i nieszczęść przekazanych w orędziach w Fatimie i w Akicie. Istniejąca schizma prawosławna oraz wojny na świecie pokazują, że poświęcenie o które prosiła Matka Boża w Fatimie nie zostało wypełnione.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM We wrześniu 2017 ROKU.

Święty profesor

Jan Wacięga urodził 23 czerwca 1390 roku w miejscowości Kęty niedaleko Oświęcimia. W dokumentach podpisywał się jako Jan z Kęt, Johannes de Kanti, Johannes de Kanty, Joannes Canthy. Był profesorem Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykładał logikę, fizykę i ekonomię Arystotelesa oraz teologię.sw-j-kanty

Ojciec jego Stanisław w miarę bogaty mieszkaniec Żywca, był przez pewien czas burmistrzem miasta. Nie posiadamy informacji o dzieciństwie Jana z Kęt ani czasach młodości. Wiadomo, że początkowe nauki pobierał w rodzinnym mieście a następnie udał się do Krakowa na nauki w Akademii. Nie wiemy co go do tego skłoniło gdyż miał już 23 lata gdy podjął taką decyzję. W roku 1415 uzyskuje stopień bakałarza (w dniu dzisiejszym powiedzielibyśmy – licencjat) a w roku 1418 stopień magistra filozofii. Pozwoliło to na objęcie funkcji wykładowcy. Przed rokiem 1421 uzyskuje święcenia kapłańskie.

W roku 1421 zostaje wysłany do Miechowa by tam prowadzić szkołę klasztorną. Szkołą opiekowali się bożogrobcy czyli zakon Kanoników Regularnych Stróży Najświętszego Grobu Jerozolimskiego. Do zadań Jana należały również wykłady z teorii muzyki, nauka śpiewu kościelnego oraz prowadzenie chóru. Wolny czas spędzał na przepisywaniu rękopisów potrzebnych mu do wykładów. Zajęciu temu poświęcił się do końca życia. Zachowało się 29 kodeksów przez niego przepisanych, 18 woluminów znajduje się w Bibliotece Jagiellońskiej, pozostałe zaś w Bibliotece Watykańskiej. Mistrz z Kęt jako kopista pracował przez 40 lat. Wśród kodeksów znajdują się traktaty husyckie, antyhusyckie, pisma uczestników soboru w Konstancji jak i dzieła św. Augustyna, Grzegorza Wielkiego i innych Doktorów Kościoła – łącznie 30 tys. stron. Prawie każdy z nich rozpoczyna inwokacja: „W imię Boże!”, a kończy: „Bogu dzięki i Matce Bożej, chwalebnej Dziewicy wraz z całym zastępem niebieskim aż po wszystkie wieki. Amen. Ku chwale Boga”.

W roku 1429 rozpoczyna wykłady w Krakowie na Wydziale Filozoficznym. Tu pracuje do swojej śmierci, która nastąpiła 24 grudnia 1473 roku w wigilię Bożego Narodzenia.

Mimo nauczania studentów sam nie zaprzestaje nauki i w roku 1443 uzyskuje tytuł magistra z teologii.

Istnieją pewne przekazy, że w roku 1450 był z pielgrzymką w Rzymie, był to rok jubileuszowy i można było uzyskać odpust. Prawdopodobnie pielgrzymował do Rzymu czterokrotnie.

Obok pracy wykładowcy, zdobywania wiedzy zajmował się pracą duszpasterską. Znany był z prawdomówności jak również z walki z obmową bliźniego. Na Uniwersytecie był otaczany ogromnym szacunkiem. Mówił do swoich studentów: „Walcz przeciw nieprawdziwym opiniom, ale niech twoją bronią będzie cierpliwość, pogodne usposobienie i miłość. Przemoc jest szkodliwa dla twojej duszy i rujnuje najlepszą sprawę”.

Słynął z miłosierdzia wobec słabych i poszkodowanych. Świętość jego była cicha i bardzo skromna, pracowita i gorliwa w wypełnianiu obowiązków dnia codziennego oraz miłosierna wobec bliźniego.

Znana jest historia z rozbitym dzbanem. Zdążając na poranną Mszę św. napotkał dziewczynę, która płakała gdyż rozbiła dzban pełen mleka. Bała się kary za swoją nieuwagę. Widząc to nieszczęście ksiądz Jan pochylił się, złożył porozrzucane skorupy jakby do sklejenia, ale nie mogąc nic więcej uczynić pośpieszył do kościoła by nie spóźnić się na Mszę. Gdy młoda służąca zwróciła wzrok na pozostawiony dzban okazało się, że jest on cały i pełen mleka.

Profesor Jan miał wielkie serce dla potrzebujących żaków jak również dla biednych. Nie potrafił przejść obojętnie obok ubogiego by go nie poratować. Zdarzało się, że wracał do domu bez butów, gdy nie miał nic innego, czym mógłby podzielić się z potrzebującym bliźnim.

Św. Jan Kanty zasłynął jako wspaniały kaznodzieja. Potrafił trafnie rozwiązywać kazusy, czyli zapytania spowiedników dotyczące problemów związany z teologią i moralnością.

W pracy duszpasterskiej zwracał szczególną uwagę na kult Najświętszego Sakramentu oraz Męki Pańskiej. Często i długo modlił się przed obrazem Chrystusa Ukrzyżowanego i Matki Bożej Bolesnej w kościele św. Anny w Krakowie.sw-j-kanty01

Św. Jan z Kęt miał sposobność spotkać się z innymi wybitnymi osobami żyjącymi w tamtym czasie w Krakowie, oddanymi Bogu. Byli to: św. Szymon z Lipnicy, św. Jan z Dukli, Świętosław „Milczący”, Michał Giedroyć, Izajasz Boner, św. Stanisław Kazimierczyk, Paweł z Pyskowic oraz św. Jan Kapistrant. Czas ich życia i pracy nazywany jest krakowskim szczęśliwym wiekiem.

Profesor z Kęt pochowany został w kościele św. Anny w Krakowie. Szacunek jakim był obdarzany za życia bardzo szybko przerodził się w kult pośmiertny. Szybko zaczęto odnotowywać cuda, jakie zdarzały przy jego grobie. Do jego grobu przybywali pielgrzymi z całej ówczesnej Polski oraz z Węgier, Rusi, Prus, Niemiec, Francji, Włoch, Moraw i Śląska. Wśród pielgrzymów nie brakło królów, byli u jego grobu: Zygmunt III Waza, Michał Korybut Wiśniowiecki i Jan III Sobieski.

Błogosławionym został ogłoszony 27 września 1680 a kanonizowany 16 lipca 1767 roku. Jest patronem Polski i Litwy oraz archidiecezji krakowskiej, miasta Krakowa i Kęt jak również profesorów, nauczycieli i studentów, szkół katolickich „Caritasu” oraz Akademii Krakowskiej. Przedstawiany jest w todze profesorskiej z krzyżem w ręku. W jego otoczeniu ukazywani są studenci lub ubodzy. Wspomnienie św. Jana z Kęt obchodzimy 20 października.

Papież Klemens XIII dokonując beatyfikacji Jana Kantego tak o nim powiedział: „W jego słowach i postępowaniu nie było fałszu ani obłudy: co myślał, to i mówił. A gdy spostrzegł, że jego słowa, choć słuszne, wzbudzały niekiedy niezadowolenie, wtedy przed przystąpieniem do ołtarza usilnie prosił o wybaczenie, choć winy nie było po jego stronie. Codziennie po ukończeniu swoich zajęć udawał się z Akademii prosto do kościoła, gdzie się długo modlił i adorował Chrystusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Tak więc zawsze Boga tylko miał w sercu i na ustach”.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W październiku 2015 ROKU.

Kult Maryi to nie bałwochwalstwo

Rozmawiając z różnymi osobami, ze świadkami Jehowy lub innymi protestantami spotykamy się z zarzutem, że katolicy są bałwochwalcami. Stawiany jest zarzut odrzucenia jednego z przykazań danych Mojżeszowi: „Nie będziesz czynił żadnej rzeźby ani żadnego obrazu tego, co jest na niebie wysoko, ani tego, co jest na ziemi nisko, ani tego, co jest w wodach pod ziemią! Nie będziesz oddawał im pokłonu i nie będziesz im służył, ponieważ Ja Pan, twój Bóg, jestem Bogiem zazdrosnym”(Wj 20,4-5).

Jak widać w Starym Testamencie był zakaz przedstawiania tego „co jest nisko na ziemi” czyli ludzi, zwierząt i roślin i oddawania im czci. Za bałwochwalstwo Bóg w Starym Testamencie karał winnych bardzo surowo. Sam Bóg jednakże nakazał Salomonowi umieścić figury dwóch cherubów w budowanej Świątyni. „W sanktuarium sporządził dwa cheruby dziesięciołokciowej wysokości z drzewa oliwkowego(…)Cheruby te pokrył złotem. Ponadto na wszystkich ścianach świątyni wokoło wyrył jako płaskorzeźby podobizny cherubów i palm oraz girlandy kwiatów wewnątrz i na zewnątrz.” (3 Krl 6, 23, 28-29). Świadczy to, że tworzenie przedstawień bytów niebiańskich czy roślin jest dozwolone jeśli nie wiąże się z oddawaniem im czci należnej jedynie Bogu.

Bałwochwalstwo traktowało posągi czy rzeźby jako bóstwo i nakazywało oddawanie im czci. „A gdy lud widział, że Mojżesz opóźniał swój powrót z góry, zebrał się przed Aaronem i powiedział do niego: «Uczyń nam boga, który by szedł przed nami, bo nie wiemy, co się stało z Mojżeszem, tym mężem, który nas wyprowadził z ziemi egipskiej». nmpAaron powiedział im: «Pozdejmujcie złote kolczyki, które są w uszach waszych żon, waszych synów i córek, i przynieście je do mnie». I zdjął cały lud złote kolczyki, które miał w uszach, i zniósł je do Aarona. A wziąwszy je z ich rąk nakazał je przetopić i uczynić z tego posąg cielca ulany z metalu. I powiedzieli: «Izraelu, oto bóg twój, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej»” (Wj 32 1-4).

Narodzenie Jezusa Chrystusa – Boga i Człowieka w jednej osobie wypełniło przekaz Starego Testamentu. Sam Chrystus jest obrazem Boga niewidzialnego. Poprzez Jego Wcielenie Bóg niewidzialny dla ludzi stał się namacalny, fizycznie obecny. Zostawiając swój „obraz” na chuście Weroniki jak również „zapis” męki na Całunie Turyńskim pokazuje nam nową rolę wizerunków.

nmp02Mają one przypominać, jak również unaoczniać życie, działalność, mękę i odkupienie Jezusa Chrystusa.

W kulcie obrazów i figur Matki Bożej oddajemy cześć i okazujemy szacunek samej Matce Zbawiciela. Obrazy mają za cel urealnienie osoby przedstawianej. W odniesieniu do ikon określa się, że są one „pisane” czyli stanowią malarski opis osoby lub zdarzenia natchniony modlitwą.

Obrazy i figury Matki Bożej prowadzą nas do Jej Syna. Skąd więc ich taka wielość gdy cel do którego prowadzą jest jeden?

Ukochanej osobie robimy wiele zdjęć, chcemy uwiecznić ją w najróżniejszych sytuacjach. Każde takie ujęcie pokazuje inny aspekt piękna, uwypukla pewne cechy charakteru. Podobnie jest z przedstawieniami Maryi. Pokazują nam Jej cnoty np MB Łaskawa, MB Ucieczka Grzeszników, MB Królowa Apostołów, Cierpliwie Słuchająca, Wspomożycielka. medalik-nmpInne przedstawienia Matki Bożej nawiązują do Jej objawień jak MB Fatimska, MB z Lourdes, MB Gietrzwałdzka. Z kolei kształt i wygląd cudownego medalika jest wynikiem Jej życzenia przekazanego Katarzynie Labouré w objawieniu w Paryżu w 1830 r.

Licheń, Częstochowa, Wilno są to miejsca gdzie znajdują się obrazy Matki Bożej ważne nie tylko dla wiary ale również mające duże znaczenie w historii Polski. Kult Matki Bożej Częstochowskiej czy też Ostrobramskiej przypomina o oddaniu narodu polskiego Matce Odkupiciela. nmp03Przejawem maryjności Polaków jest również duchowość św. Maksymiliana Marii Kolbego, założyciela Niepokalanowa, Rycerstwa Niepokalanej i wydawcy Rycerza Niepokalanej.

Dlatego też nie bójmy się i nie wstydźmy oddawać czci Matce Chrystusa w jej najróżniejszych przedstawieniach. To świadczy o bogactwie naszej duchowości i zawierzeniu Jej pośrednictwu w otrzymywaniu Bożych łask.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W Październiku 2015 ROKU.

Spostrzeżenie młodego seminarzysty

bł. Rolando Rivi – seminarzysta

W drugiej połowie lat 60 XXI wieku pewna kuria wydała list zakazujący propagowania na terenie diecezji przesłania z pewnego miejsca objawień. Właściwie nie napisano tego wprost – kiedy się jednak czytało ów list, takie właśnie odnosiło się wrażenie, przynajmniej przy pierwszej jego lekturze. Dopiero czytając go po raz drugi, młody seminarzysta zauważył, że w istocie zakaz taki w nim nie został sformułowany. Było całkowicie jasne, że kanclerz lub też inna osoba, będąca autorem tego listu pragnęła by odbiorcy uwierzyli, że zakaz taki został wydany, jednak po dokładnym przeczytaniu całego listu nigdzie nic takiego nie było.

Młody seminarzysta miał możliwość i zapytał wicekanclerza: „Gdy po raz pierwszy przeczytałem ten list, zrozumiałem, iż zakazuje on pewnych rzeczy, jednak po powtórnej jego lekturze dostrzegłem, że żaden zakaz tego rodzaju nie został sformułowany. Czy coś przeoczyłem?”

Z uzyskanej odpowiedzi, jak sam podaje, dowiedział się więcej o teologii i prawie kanonicznym, niż podczas wielu godzin wykładów. Była to bardzo smutna lekcja, ale każdy katolik powinien z tym się zapoznać. Seminarzysta usłyszał w odpowiedzi: „Zrozumiałeś list właściwie. Celowo napisaliśmy go w taki sposób”.

Tak więc celowo zostało stworzone wrażenie, wydania formalnego zakazu, wiążącego sumienie, a w istocie taki zakaz nie został ogłoszony!

W wielu kwestiach tak właśnie postępowano przez ostatnich 50 lat i niestety nadal takie podejście jest obecne.

 

Święty Hieronim

Hieronim ze Strydonu urodził się między 331 a 347 rokiem w Strydonie, na granicy Panonii z Dalmacją, na terenie dzisiejszej Chorwacji; zmarł 30 września 419 lub 420 roku w Betlejem. Doktor Kościoła, apologeta chrześcijaństwa, święty Kościoła koptyjskiego i Cerkwi prawosławnej. Autor tłumaczenia Pisma Świętego na język łaciński.

sw-hieronimRodzice jego byli zamożnymi ludźmi, rzymianami i katolikami. Mimo tego chrzest Hieronim przyjął w wieku młodzieńczym. Uczył się w Strydonie a następnie w Rzymie. Miał bardzo żywy charakter dlatego też wolał spędzać czas na zabawach i żartach niż nad książkami. Nie najlepiej wspominał swoje czasy szkolne.

W Rzymie uczy się gramatyki, retoryki i stylistyki, poznaje dzieła Salustiusa, Tytusa Liwiusza, Wergiliusza oraz Cycerona. Poznaje sztukę argumentacji przysłuchując się rozprawom sądowym. Rozmiłowany w literaturze, przez całe życie gromadzi i powiększa swoją bibliotekę. Czas spędzony w Rzymie poświęca nie tylko na naukę, prowadzi intensywne życie towarzyskie. „Bladły mi usta od postów, a umysł gorzał pożądaniami i w umarłym już prawie ciele kotłowały się tylko żądze. Przeto pozbawiony wszelkiej pomocy, leżałem u nóg Jezusa, oblewałem je łzami, włosami obcierałem, a niesforne ciało ujarzmiałem tygodniowymi postami. Nie wstydzę się wyznać nędzy mego nieszczęsnego stanu; co więcej opłakuję, że nie jestem tym, czym byłem.” Po przyjęciu chrztu z rąk papieża św. Liberiusza postanawia porzucić światowe uciechy. Udaje się do Trewiru, ówczesnej stolicy cesarstwa i rozpoczyna karierę urzędniczą. W tym samym czasie podejmuje studia teologiczne. Po ich zakończeniu, rozczarowany pracą na dworze cesarskim, udaje się w podróż na Wschód, do Jerozolimy. Z powodów zdrowotnych nie dociera do celu podróży, zatrzymuj się w Antiochii. Uczy się języka greckiego, studiuje Pismo święte, uczęszcza na wykłady egzegetyczne. Zapoznaje się twórczością Arystotelesa i podejmuje pierwsze kroki w dziedzinie pisarstwa. Tu miał widzenie, że stoi przed sądem Bożym. Na pytanie: „Kim jesteś” odpowiedział: „Chrześcijaninem jestem”. „Kłamiesz” rzekł –  Pan – jesteś bardziej wielbicielem Cycerona niż chrześcijaninem. Gdzie skarb twój, tam serce twoje”. Hieronim bierze sobie do serca wyrzut i udaje się do pustelni w okolicach Aleppo w Syrii. Spędza tam trzy lata. W tym czasie zapoznaje się dokładnie z Pismem Świętym ucząc się języka hebrajskiego.

Następnie przez trzy lata przebywał w Konstantynopolu, gdzie miał możliwość słuchania kazań św. Grzegorza z Nazjanzu. W tym czasie przełożył na język łaciński homilię Orygenesa oraz „Historię” Euzebiusza z Cezarei.

W 382 roku udaje się do Rzymu na zwołany przez papieża św. Damazego synod biskupów. Hieronim zostaje osobistym sekretarzem papieża oraz archiwistą synodu. Święty papież Damazy zleca Hieronimowi przetłumaczenie na język łaciński Pisma Świętego. Związane to było z istniejącymi wieloma przekładami Biblii. Rękopisy mieszały się wzajemnie, przyjmowały różne warianty zapisów z greckich oryginałów. Najwięcej różnic było w Ewangeliach i niemal każda wersja zawierała inny tekst Pisma Świętego.

Przekładu ksiąg Starego Testamentu Hieronim rozpoczął posługując się Septuagintą. Było to tłumaczenie Starego Testamentu z języka hebrajskiego i aramejskiego na język grecki dokonane pomiędzy 280 a 130 rokiem przed narodzenie Chrystusa w Aleksandrii. Wykonane został przez 70 uczonych żydowskich stąd łacińska nazwa septuaginta oznaczająca tę liczbę.

Ostatecznie przekładu ST dokonał z oryginału hebrajskiego, rezygnując z istniejącego przekładu. To w przekładzie św. Hieronima ustaliła się kolejność Ewangelii, wcześniej na zachodzie była: Mt, J, Łk, Mk a w greckich rękopisach Mt, Mk, Łk, J i taka jest używana do dziś.

Trudno jest przecenić znaczenie tłumaczenia Pisma Świętego dla Kościoła i całej kultury w okresie średniowiecza. Wulgata miała opinię najlepszego tłumaczenia w starożytności. Nazwa Wulgata jest nazwą wziętą z łacińskiego „wulgata editio” co znaczy wydanie popularne. Miała znaczący wpływ na literaturę, sztukę (zwłaszcza sakralną), muzykę. Średniowieczna łacina czerpała wzorce z Wulgaty i wiele określeń weszło do nowożytnych języków (creatio, testamentum). „Boska komedia” Dantego, i „Dekameron” Boccaccia cytują przekład Hieronima. Średniowieczne hymny kościelne korzystają z Wulgaty. Jan Sebastian Bach w Magnificat cytuje Wulgatę. Wulgata stanowiła podstawę do polskiego tłumaczenia Biblii przez ks. Jakuba Wujka.

Biblia Gutenberga, pierwsza drukowana książka, to była Wulgata. Do XXI wieku zachowało się ponad 8 tysięcy jej rękopisów.

Sobór trydencki w dniu 8 kwietnia 1546 podczas swojej IV sesji orzekł, że starożytne wydanie Wulgaty ma być uznane za autentyczne i jedynie dopuszczalne w liturgii, nauczaniu i rozprawach.

Na przestrzeni wieków tekst przepisywany wielokrotnie uległ skażeniu. Już w średniowieczu było kilka prób poprawienia tekstu, ale nie przyniosły one oczekiwanego rezultatu. Wypełniając zalecenie Soboru w roku 1592 wydana została poprawiona wersja Wulgaty, sw-hieronim02od panującego wówczas papieża Klemensa VIII zwana klementyńską. To wydanie do roku 2001 pełniło rolę oficjalnej Biblii w Kościele Katolickim. W 1907 roku papież św. Pius X powołał komisję mającą przygotować Neowulgatę, miało to być uwspółcześnione tłumaczenie pierwotnego, Hieronimowego brzmienia Pisma Świętego. W roku 1926 wydano Księgę Rodzaju, a w 1979 roku ostatni z tomów. Od 2001 roku Neowulgata jest oficjalną Biblią Kościoła Katolickiego. Jest ona podstawą do wszystkich innych tłumaczeń stosowanych w księgach liturgicznych.

Św. Hieronim zakończył pracę nad tłumaczeniem w 406 roku. Od śmierci papieża św. Damazego w roku 384 Hieronim osiadł w Betlejem i kończył swoją pracę nad przekładem.

Poza tłumaczeniem Biblii dokonuje między innymi przekładu „Reguły cenobitycznej” (formuła życia zakonnego we wspólnocie) i listów św. Pachomiusza, który jest twórcą tej formuły. Przetłumaczona wersja „Reguły” wywrze znaczący wpływ na duchowość św. Benedykta oraz na życie zakonne w katolicyzmie.

Św. Hieronim zmarł 30 września 419 lub 420 roku w Betlejem. Pochowany został w Betlejem a w późniejszym czasie szczątki jego przeniesiono do bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie.

Św. Hieronim nie należy do zbyt popularnych patronów. W Rzymie są tylko dwa Kościoły pod jego wezwaniem a w Polsce od niedawna są cztery parafię pod jego wezwaniem. Jest patronem archeologów, archiwistów, biblistów, bibliotekarzy, bibliotek, księgarzy, uczniów, studentów i tłumaczy. Wspomnienie jego obchodzimy 30 września.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM We wrześniu 2015 ROKU.

 

Św. Michał Archanioł

Św. Michale, broń nas w walce!

  1. Św. Michał jest duchem wojowniczym, wodzem dusz walczących. Wojsko to od pierwszych zawiązków, „od krwi niewinnego Abla”, szereguje się z tych, co chcieli dobra moralnego. Olbrzymie to szyki, a nowych bojowników bezustannie werbuje ten, co mówi: „Kto chce iść za mną, niech krzyż swój weźmie na siebie”. Zachwycająca to dla oczu bożych „rewia”, a zarazem wielkie pobojowisko. „Wszyscy święci, jakie cierpieli męki …” „Ciebie chwalebny chór apostołów, ciebie przesławny szereg proroków, ciebie męczenników wielbi hufiec jasny”. W niektórych okresach dziejów straszliwym płomieniem bucha zarzewie walk duchowych, wzniecając pożar na całym świecie ducha. Wtedy pomyślę, iż św. Michał potrząsa swoim mieczem i daje znak, kędy dążyć mamy. Czy nas prowadzi przez ciemności, czy przez środek błyskawic, śmiało idźmy za nim! W dzisiejszym świecie toczy się również zaciekła walka, bój najradykalniejszy o najwyższe zasady, bój o pogląd na świat, wojna „pro aris et focis”. Walka ta od wieków średnich począwszy zaostrza się coraz bardziej… O, wodzu dusz wojujących, naucz nas walczyć i zaufać twemu dowództwu, natchnij nas i uzbrój! Błyskawicą swego umysłu rozświecaj nasze ciemności, przykład kochającej, bohaterskiej wierności twej woli niech zapali nasze serca, byśmy wytrwać zdołali w walkach Kościoła. Spraw, byśmy zrozumieli drogi rozwoju świata i śród zmiennych warunków zachowali dawną głęboką wiarę i miłość.
  2. Walka toczy się koło pytania, czy winien się utrzymać nadal świat duchowy, moralny i społeczny, oparty na wierze i miłości chrześcijańskiej. Wielu rzuciło nań wyrok potępienia. Uczynili to tworzący teorie filozoficzne, z których każdy jest grabarzem systemu innego filozofa, którzy pożywają chleb społeczeństwa zbudowanego na chrześcijańskim porządku, oddychają jego powietrzem, a sami nie są zdolni stworzyć życia realnego. Są to gwałciciele słów i myśli, czarnoksiężnicy, których produkcję ograniczają się do sztuk kuglarskich. Prawda, że coś jednak umieją – umieją podkopywać wiarę, siać zwątpienie i szerzyć przesyt życia. Ich adepci cierpią na blednice myśli, a ci, ci uwolnili się z ich rąk – to także tylko rekonwalescenci, podobni do much jesiennych! O wzniosłe, słodkie, święte chrześcijaństwo, niebo twoje pełne jest blasku, twoja atmosfera przejrzysta, subtelna, a jednak przesycona siłami ważkimi. Weź nas w niewolę, ogarnij nas, by pierwotna siła twych zasad zbudziła w nas życie świeże a potężne, jak życie lasu dziewiczego. Sił nam potrzeba, nie słów, życia, nie teorii! Nam potrzeba nie wegetowania anemicznego, lecz zwycięskiej świadomości własnych sił. Archaniele Michale, broń nas w walce!
  3. Dusze jak much idą na lep żądzy używania. Wieś i miasto współubiegają się w podniecaniu nerwów i zmysłów. Jak woda w brudnych rowach ulic w czasie oberwania chmury, tak w życiu moralnym wzbiera potok nieczystości. Co pomoże polityka społeczna, ochrona pracy, podniesienie płac, jeśli nie ma ducha, to znaczy oszczędności, umiarkowania, zaparcia się, opanowania zmysłów, uczciwości, wierności! Co pomogą mistrzowskie programy polityki społecznej, jeśli się ma do czynienia z bydlętami? Potrzeba ascezy, odporności, zaparcia się wobec podniet złego… Archaniele Michale, broń nas w walce…
  4. Taka więc twoja broń, uwielbiony duchu! Przewalczyłeś boje stuleci. Znasz gorączki umysłu i serca, pychę i mizerność, nienawiść i obojętność. Polecam ci swą duszę w walkach życia i godzinie śmierci. Ty jako „przełożony raju” wprowadź mię do życia wiekuistego. Twe boje są drogami tego życia. I ja też chcę walczyć na tych szlakach.

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

III Tajemnica Fatimska

W 1944 roku siostra Łucja ciężko zachorowała. Biskup da Silva, który był jej przełożonym postanowił poprosić ją by spisała treść III tajemnicy. Siostra Łucja była bardzo posłuszna w realizacji otrzymywanych zakazów, nakazów i poleceń. Kiedy dostała wyraźny rozkaz biskupa aby spisać znaną tylko jej tajemnicę, powiedziała swojemu spowiednikowi: „Kazali mi spisać tę część Tajemnicy, którą Pani Nasza objawiła mi w roku 1917 i którą, z rozkazu Pana, wciąż zachowuję w sekrecie. Mówią mi, żebym albo spisał ją w zeszytach, w których nakazano mi prowadzić dziennik duchowy, albo, jeśli wolę, żebym spisała ją na kartce papieru, kartkę włożyła do koperty, potem zamknęła ją i zapieczętowała”.

Łucja nie mogła się zdecydować które polecenie ma wykonać. Rozterka nie pozwalała jej tego uczynić. Dnia 2 stycznia 1944 roku ukazała jej się Matka Boża i powiedziała by spisała trzecią cześć tajemnicy.

9 stycznia napisała do biskup da Silvy: ”Spisałam, o co mnie Ekscelencja prosił; Bóg zechciał doświadczyć mnie nieco, ale w końcu była to rzeczywiście Jego wola; to [tekst] jest zapakowane w kopertę i jest w zeszytach…”

Czytelnicy mogą zadawać sobie pytanie dlaczego jest to przedstawiane tak szczegółowo. Z tekstu siostry Łucji może nie wynika to jasno i wyraźnie, ale treść III tajemnicy fatimskiej została spisana w dwóch częściach. Przekazane zostały biskupowi na kartce oraz w zeszycie zapisów duchowych prowadzonych przez wizjonerkę Fatimy, w zapieczętowanej kopercie.

Na kopercie s. Łucja napisała: „Z wyraźnego rozkazu Pani Naszej, tę kopertę może otworzyć dopiero w 1960 roku kardynał Patriarcha Lizbony lub biskup Leirii”.

Na zadane pytanie dlaczego właśnie 1960 rok – odpowiedziała: „Ponieważ wtedy będzie bardziej zrozumiałe”. Nie wcześnie ale również nie później.

Według siostry Łucji koperta z przekazaną zawartością może być otwarta jedynie w ciągu 1960 roku.

W roku 1960 III tajemnica fatimska nie została upubliczniona ale to nie znaczy, że koperta nie została otwarta. 8 lutego 1960 roku pojawiła się wiadomość z Watykanu, że papież Jan XXXIII postanowił nie ogłaszać treści tajemnicy podając trzy powody:

  1. Siostra Łucja wciąż żyje,
  2. Watykan zna już treść listu
  3. Kościół, choć uznaje objawienia fatimskie, jednak nie ręczy za prawdziwość słów, o których troje pastuszków twierdziło, że słyszało je od Pani Naszej.

W tym samym komunikacie pojawiła się informacja, że treść tajemnicy fatimskiej będzie prawdopodobnie na zawsze utajniona.

 

Czytając w 2000 roku opublikowaną przez Watykan treść III tajemnicy fatimskiej nie mogę wyjść z zadziwienia, że zamach na papieża był taką przepowiednią, by przez 40 lat czekać z jej upublicznieniem. Czekać aż się ona dokona, by informację o tym podać po tym wydarzeniu.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LIPIEC-sierpeiń 2017 ROKU.

Podwyższenie św. krzyża

  1. Bóg wywyższył krzyż i zatknął go na czole świata jako święty, chwalebny znak, zwiastujący błogosławieństwo i oznaczający wiekuiste zwycięstwo. To znak pociechy, mocy, nadziei, to skarb i pamiątka równocześnie. Wielki jest krzyż, bo korzeń jego tkwi w sercu Jezusa. Krzyż wyrósł z serca, woli i miłości Jezusa. Jego obraz nosił i pieścił Zbawiciel w swojej duszy, na myśl o krzyżu żywiej biło jego serce. Jakże pragnę, wołał, tego dzieła, które wciąż stoi w przed oczyma mego ducha! Krzyż go boli i przyciąga, krzyż zaćmił jego duszę i rozdarł jego serce w ogrojcu. Tak wówczas na nim zaciążył, że wycisnął z niego krew świętą. Gdy żegnamy się znakiem krzyża, czynimy to zawsze z głębokim uszanowaniem.
  2. Wielki jest krzyż, bo jego owocem żywot wieczny. Z niego wykwitły zasługi Jezusa i oplotły go wieńcem. Z tych zasług płynie nam łaska, własna nasza zasługa i życie wieczne. Każda dusza wypływa z morza rozbicia na belce krzyża Jezusowego, każda po tym drzewie przechodzi ponad przepaścią piekła. Krzyż jest kluczem, otwierającym królestwo niebieskie; jest pługiem, którym Jezus rozorał kamienistą, przeklętą ziemię; jest pniem, po którym wspinają się do góry latorośle szczepu winnego, Chrystusa, a zatem my wszyscy. Drzewo to okrywają wieńce męczenników, dziewic, bohaterów i świętych. Chwalebne to drzewo. Krzyż jest moją mocą, przed nim drży szatan pokonany. Krzyż moją tarczą, moim mieczem, moim kijem pielgrzyma!
  3. Wielki jest krzyż, bo wielkim go czyni męka Jezusa, jego pierś oddychająca z trudem, jego ciało, drżące od bólu i zimna, jego głowa zgorączkowana, jego modły, westchnienia i łzy. Drzewo to Pan objął z miłością, ze wzruszeniem ucałował je i poniósł na swych barkach. Na nim się położył i rozpiął blade swoje dłonie. Na tym drzewie go podniesiono, na nim wysączył krew swą do ostatka. Krzyż chwytał bicie jego serca i drgania jego ciała, krzyż trzymał na swych ramionach i podnosił do góry zamęczoną wieczną ofiarę. W rzymskim kościele św. Wawrzyńca znajduje się kamień marmurowy, noszący na sobie plamy krwi i ślady ognia. Z głębokim wzruszeniem spoglądam na nie: ”Boże, jakie to musiały być męki, które zostawiły po sobie takie znaki!” A co byłoby, gdybym ujrzał prawdziwy krzyż Chrystusa, gdybym skroń przycisnął do jego twardego drewna i powiedział sobie: Na tym drzewie dogorywał umęczony i uwielbiony Chrystus – za mnie?! – Bracia, wysławiajmy krzyż, wieńczmy go różami! Niechaj nie padnie nań cień chrześcijanina zwyrodniałego! Krzyż naprawdę sławić możemy tylko własnym życiem.

 

Narodzenie Najświętszej Panny

Dzień tych narodzin jest uroczystością

  1. dla nieba. Bóg znowu stworzył duszę, której grzech nie skalał. Stworzenie to nie może ulec zniszczeniu, arcydzieło to nietykalne. Bóg Stwórca znowu może powiedzieć: „Tota pulchera, całkiem do mnie należysz”, i ta piękna dusza dziś rozpoczyna drogę żywota. Towarzyszy jej najobfitsza łaska, osobny anioł stróż, osobna opatrzność. „Witaj, witaj, Panno chwalebna!”
  2. Jest uroczystością dla ziemi, nowym świtem. Byliśmy w nocy i daremnie czekaliśmy dnia, wreszcie zajaśniała nad nami ta zorza w królewski płaszcz ubrana, zwiastująca nam dzień. A jak ptaki leśne zaczynają śpiewać i świcie, tak w duszy naszej budzi się pieśń dziękczynna, pełna hołdu… Przyszłaś nareszcie, słodka, śliczna jutrzenko, nadziejo życia naszego! Ile w nas wlewasz siły i ufności!
  3. Jest uroczystością dla chrześcijaństwa. Rodzi się wreszcie pierwsze dziecko boże, królewna nasza. A on nie tylko najpierwsza, lecz i najpiękniejsza i najpotężniejsza. Jako źrenica oka naszego i chwała nasza staje przed nami. Co czynią narody dla królowych, które wyszły z ich własnej krwi i związane są z ich dziejami? „Życie i krew za królowe i panią naszą. Maryję!”
  4. Jest uroczystością dla życia. Maryja jest pączkiem silnego, niepokalanego, niezniszczalnego życia, tego życia wspaniałego, które chlubą okrywa Kościół i zlewa na nas światło. Rodzi się jesienią, kiedy przyroda gotuje się do snu śmierci, jak gdyby chciała zaznaczyć, że w zamierającej naturze rodzi się życie łaski, i że nie potrzebujemy się lękać zwiędnięcia, którzy żyjemy w Bogu. Cieszymy się więc z tego miłego święta jesiennego, w którego prostocie i skromności tętni siła pierwotna i wieczny żywot. „Nie umrę, śpiewa moja dusza lecz żyć będę”.

 

 

Wartość pokory i nabożeństwa do Niepokalanej w życiu wewnętrznym

Przeczytałem książkę […] przeznaczoną dla młodzieży szkolnej. […]

Mam doświadczenia życiowego. Widziałem różne rzeczy. Ale jeżeli chodzi o utratę powołania – to dużo i prawie wyłącznie jest wskutek przekraczania szóstego przykazania Bożego. Zwyczajnie bywa tak, że młodzieńcowi zaczyna brakować pokory, a gdy jej nie ma – to i wszystkich innych cnót też – bo pokora jest ich fundamentem. Pan Bóg za karę dopuszcza na duszę upokorzenia, że wpada w te grzechy i tylko w tym celu, aby się upokorzyła i poznała swój błąd. Często się zdarza, że dusza załamuje się pod ich ciężarem, zamiast gruntować się w pokorze – gruntuje się w pysze. Gdy się coś stanie przeciwko jej honorowi – nadyma się itd.

Nie mówię, że pokusy lub to, co się niedobrowolnie dzieje, jest oznaką tego rodzaju upadków. Oznaką jest świadome i dobrowolne przekraczanie szóstego przykazania Bożego. Dlatego starajmy się o więcej pokory, o umiłowanie ostatniego miejsca, gdyż to jedynie jest gwarancją wytrwania.

Powstanie zaś z podobnych grzechów może być tylko dziełem łaski i dlatego do sprawy musi przyłożyć swą rękę Pośredniczka wszystkich łask. Kto do Niej się ucieknie, Jej się odda – wstanie, choćby u wrót piekła był i nawet świętym zostanie. Diabeł bardzo stara się, aby dusze od Matki Bożej odsunąć. Jeśli bowiem ich nie odsunie – nie ma racji do zdobycia tych dusz. Na temat oddania się Niepokalanej będziecie słyszeć wiele uwag i docinków. Bł. Grigniona biskupi wypędzili z diecezji, mimo że Ojciec Święty ustnie zatwierdził głoszone przez niego nabożeństwo. Jego własny brat, dominikanin, nie chciała z nim rozmawiać. Nie poganie, ale byli największymi przeciwnikami. Bądźcie i wy na to przygotowani. Dlaczego diabeł nie może użyć uczciwych ludzi do walki? Niedawno temu też słyszałem na ten temat od jednej osoby – a ile się przedtem nasłuchałem. O. Peregryn [Haczela] pisał mi, że przecież diabeł przez ludzi Bogu ducha winnych będzie przeszkadzał w pracy. Widać, że dzieło to jest coś warte, bo gdyby było przeciwnie – nie byłoby ataku. Będą mówić, że trzeba to nabożeństwo uregulować, żeby nie było przesady. – A wszystko, aby czci Panu Bogu ująć. To są „obrońcy” chwały Bożej.

Kiedy dusza odda się Niepokalanej, to diabeł, choć ją czasami skłoni do upadku – przyczynia się do jej większej świętości, bo ona jeszcze więcej oddaje się Matce Bożej.

Zawsze górować i sprawdzać się będą słowa Pisma Świętego: „Ona zetrze głowę twoją”[Rdz 3, 15]. Jego wściekłość bierze na to wszystko. Musimy iść w tym kierunku, żeby wszystkie dusze podbić, tym bardziej że widzi się, iż ta droga, jakąśmy obrali, jest jedyna i najskuteczniejsza. Diabeł pragnie dusze zezwierzęcić, oślepić i w niewolę wziąć. Starajmy się względem młodszych tę miłość ku Niepokalanej szerzyć. To jest misja kosztem naszego wygodnictwa. Pewien święty przygotowywał się nawet do rekreacji, by innym coś pożytecznego powiedzieć.

Jako starsi róbcie to za mnie, bo ja nie mogę być wszędzie. Matka Boża nam wszytkim daje, więc i my dajmy.

Niepokalanów, czwartek 3 III 1938r.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.