Brody, Wielkopolska

Brody – wieś sołecka w Polsce położona w województwie wielkopolskim, w powiecie nowotomyskim, w gminie Lwówek. Położone 8 km na wschód od Lwówka, na lewym brzegu Mogilnicy.

Brody swoją nazwę zawdzięczają brodowi przez bagna, przy którym wzniesiono gród kasztelański. Przechodził nim szlak handlowy łączący Polskę z Niemcami. Była to najbardziej naturalna, wyznaczona przez przyrodę droga.

Najstarsze wzmianki o Brodach pochodzą z XI wieku. Ks. Prof. Józef Nowacki w książce „Archidiecezja Poznańska w granicach historycznych i jej ustrój” wymienia 28 parafii, które powstały w tamtym czasie. Pośród nich znajdujemy parafię w Brodach. Finansowe zabezpieczenie brodzkiego kościoła, począwszy od XI wieku stanowiły dobra rycerskie wsi Zgierzanka. Były to czasy, gdy na tronie zasiadał Książę Władysław I Herman (1079-1102). Brody były wówczas znaczącym grodem.

W XII wieku otrzymały godność grodu kasztelańskiego. Wieś stanowiła siedzibę Brodzkich herbu Łodzia.

W XV wieku z powodu powstania nowych, bardziej dogodnych szlaków handlowych gród brodzki traci swoje znaczenie.

W XVI w. Brody stanowią własność Bukowieckich herbu Drogosław, w XVII w. Marszewskich herbu Rogala, w XVIII w i aż do 1874 r. Sczanieckich. W 1804 r. urodziła się tu Emilia Sczaniecka- wielka patriotka i filantropka, która podczas powstania listopadowego opiekowała się chorymi w lazaretach warszawskich, a podczas wydarzeń 1848 r. działała we Wrześni, Miłosławiu i Śremie.

Od 1874 r. właścicielami zostali Niemcy Pflugowie, a od nobilitacji w 1910 von Pflug. Wybudowali oni neorenesansowy pałac, burząc jednocześnie stojący tam wcześniej, znacznie skromniejszy dwór.

Obecnie majątkiem folwarku i pałacem zajmują się gospodarstwa doświadczalne Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Sołectwo Brody liczy około 750 mieszkańców.

Legenda o Brodach – autor Piotr Sawczyn
Dziewięćset lat temu w podpoznańskich borach
Wójt Masław z drużyną zobaczył potwora
Bestia była straszna, takiej nie widzieli
Ba, o takiej strasznej nawet nie słyszeli.
Serca bić przestały. Wszystkich zdjęła trwoga,
Tylko jeden Masław sam ruszył na wroga.
Uderzył toporem i ryk przeszył knieje
I patrzy drużyna co się dalej dzieje.
Zwierz chwycił Masława, chociaż sam krwią broczył
W drugą łapę konia i zniknął im z oczu.
Wróciła drużyna zmartwiona bez pana,
Straszne wieści przynosząc wprost do kasztelana.
Ten niewiele myśląc ogłosił wyprawę,
Żeby pomścić Masława oraz zdobyć sławę.
Wyruszyli o świcie różnymi drogami
Uzbrojeni po zęby, konno z taborami.
Po wielu niedzielach słuch o nich zaginął,
Wreszcie sam kasztelan wyruszył z drużyną.
A po kilku dniach jazdy sam zabłądził w borach
I nagle co widzi – strasznego potwora.
Obok stoi Masław zdrowy, uśmiechnięty
I prosi w gościnę – kasztelan przejęty,
Nie wiedząc czy to jawa czy to jakieś czary
Ruszył wprost za Masławem drogą przez moczary.
Jechał za nim czas jakiś z duszą na ramieniu
Aż Masław przystanął przy wielkim kamieniu.
I co widzi kasztelan – na wielkiej polanie
Siedzą jego wojowie i jedzą śniadanie.
Wszyscy cali i zdrowi siedzą zgodnie za stołem
I częstują przybyłych wypieczonym wołem.
Gdy już zjedli, wypili, to kasztelan zapytał,
Co ma znaczyć ta uczta i polana tak skryta.
To oaza spokoju – na to wójt Masław rzecze –
Tu odpoczniesz prawdziwie, gdyś znużony człowiecze,
Z dala od województwa, różnych władz, kasztelana,
Tu wśród bagien i lasów ziemia jest obiecana,
Tu się czujesz szczęśliwie i nie doznasz tu szkody,
Bowiem w miejsce to wiodą tylko pewne dwa brody.
Na to znowu kasztelan : niech te brody zobaczę,
Jeśli takie bezpieczne, to postawię tu daczę
Z dala tu od biskupa, z dala od wojewody
I nazwę moją daczę tak po prostu – ot BRODY.
I tak Brody powstały. Dacza w dowód uznania
Czyli gródek maleńki zwany też kasztelania.
Potem zaś osuszali wokół bagna przez wieki,
Brody się dorobiły szkoły i dyskoteki.
Powstał kościół, wieś cała – też dzisiaj zapomniana
Przez biskupa, burmistrza, także przez kasztelana.
Zaś dzisiejsi mieszkańcy, uśmiechając się grzecznie,
Mówią – może to dobrze – nam się żyje bezpiecznie.
Nie ma tu opozycji, nie ma też zwolenników,
Ludzie tutaj pracują bez emocji i krzyków,
I niejeden im dzisiaj także tego zazdrości.
Tej oazy spokoju i tej normalności.

Ze strony Ochotniczej Straży Pożarnej w Brodach