Dojrzewanie w oczach antropologów

Pierwsze obyczajowe tabu naszej kultury pękło po opublikowaniu przez młodą amerykańską badaczkę Margaret Mead pracy dotyczącej obyczajów panujących na archipelagu Samoa. Mead przebywała na Samoa w 1925 roku, swoją publikację zatytułowała Dojrzewanie na Samoa. Wynikało z niej jasno, że mieszkańcy wysp za nic mają rygory moralne, a współżycie z wieloma partnerami i partnerkami jest obyczajową normą. Swoboda ta nikogo nie krępuje, wszyscy są szczęśliwi i czują się wolni. Młoda antropolożka zachwyciła się tym rajskim życiem i prawdę o nim przeniosła wprost do skostniałego purytańskiego świata białych Amerykanów. Wielu uczonych z radością powitało te rewelacje i uznało je za objawienie. Przez całe dziesięciolecia wierzono, że wśród „dzikich” panuje nieskrępowana konwenansami swoboda obyczajowa, a monogamia zachodniej cywilizacji to wynik wiary w grzech pierworodny. Nie wiadomo właściwie, dlaczego akurat w grzech pierworodny, bo przecież inne monoteistyczne religie także zabraniają rozwiązłości i regulują ostro sprawy seksu, a o grzechu pierworodnym nie wspominają.
Publikacja Margaret Mead nie uwolniła Zachodu z ciasnego gorsetu surowych obyczajów, ale wyznaczyła kierunek, w którym przez następne dziesięciolecia rozwijała się myśl wielu uczonych zajmujących się antropologią. Ich badania dążyły wprost do sformułowania takiej mniej więcej konkluzji: skoro „dzicy” mogą i jest to u nich naturalne, to my też możemy i to także będzie naturalne. Niepokój co do autentyczności zachowań ludzi cywilizowanych w sferze seksu został na razie zasiany w głowach uniwersyteckiej elity.
(…)
Margaret Mead i jej osiągnięcia naukowe zostały wprost wyśmiane w roku 1983 przez australijskiego badacza Dereka Freemana z uniwersytetu w Canberze, który mieszkał wśród Samoańczyków i prowadził tam badania prawdziwe, a nie symulowane. Na ich podstawie dowiódł, że życie tych ludzi w niczym nie przypomina tego, co znajduje się w książkach Mead. Mieszkańcy Samoa żyją w świecie regulowanym bardzo surowymi zasadami moralnymi, nie ma tam mowy o jakichś nieodpowiedzialnych zachowaniach seksualnych. Freeman dotarł także do kobiety, która przed półwieczem udzielała informacji amerykańskiej badaczce. Przyznała ona, że wraz z koleżanką miały niezłą zabawę, odpowiadając na pytania młodej białej kobiety, która przyjechała na wyspy z gotową tezą do udowodnienia. Nikt dziś nie traktuje poważnie badań Margaret Mead, nie mają one żadnej wartości naukowej.

Jest to fragment artykułu umieszczonego w 2009 roku na portalu 02.pl

Mamy to pokazane na czym opiera się tzw „rewolucja seksualna” Zachodu. Widać, że walka z cywilizacją łacińska jest bez pardonu i stosowane są wszelkie możliwe chwyty. Poza tym pokazuje, że wielu naukowców czy też osób które za takie chcą uchodzić, daje się oszukać czy też nabrać bardzo prostym ludziom. Panią Mead, jej rozmówczyni proste a pewnie i prymitywne dziewczynki okłamały w sposób koncertowy i kłamstwa te były podłożem do do zanegowania dorobku wielu stuleci cywilizacji łacińskiej.

10 myśli nt. „Dojrzewanie w oczach antropologów

  1. Tak odnośnie naszej cywilizacji to bardzo spodobało mi się określenie pana Stanisława Michalkiewicza. Cytuję z pamięci. Co nas odróżnia od cywilizacji innych ?
    Ano to ,ze w myśl greckich filozofów prawda leży tam gdzie leży a nie gdzie byśmy chcieli lub byśmy sobie życzyli. To po pierwsze. Po wtóre. Zgodnie z rzymską zasadą ,wszyscy obywatele są równi wobec prawa czyli nie ma równych i równiejszych. No i na koniec a w zasadzie na początek , kodeks moralny oparty jest o Dziesięć Przykazań i Ewangelię.
    Mając taką bazę bardzo łatwo odpowiedzieć sobie na pytanie kto i w jaki sposób walczy (pośrednio lub bezpośrednio to już mniej istotne) z cywilizacją łacińską.

    • Uważam, że określenie p. Feliksa Konecznego jest bardziej ścisłe i lepiej oddaje sens cywilizacji; cywilizacja jest według Konecznego metodą ustroju, organizacji życia zbiorowego.

  2. Tezy niezbyt popularne – ładny eufemizm 😉
    Za co sądzono i skazano Galileusza?
    Messori stwierdza: „Galileusz nie został skazany za to, co mówił, lecz za to jak mówił. (…) Z braku obiektywnych dowodów, wspierał się nowym dogmatyzmem, nową religią Nauki rzucając przeciwko swoim kolegom takie inwektywy jak te, które znajdują się w jego prywatnych listach: kto zaraz i całkowicie nie zaakceptuje systemu kopernikowskiego jest (wyrażenie dosłowne) imbecylem z głową napełniona ptakami, kimś kogo „z trudnością można obdarzyć mianem człowieka”, „plamą na honorze rodzaju ludzkiego” (…). W gruncie rzeczy mniema, iż nieomylność bardziej jest po jego stronie niż po stronie władzy kościelnej. (…) Próżnością było wyciąganie na światło dzienne (między innymi z równoczesną pogardą dla wiary ludzi bardziej skromnych) hipotez, które właśnie dlatego, że nie były jeszcze udowodnione, winny być szeroko dyskutowane jedynie w kręgach uczonych”. Ocenę Messoriego potwierdzałyby słowa papieża Jana Pawła wygłoszone 31 października 1992 r., na sesji plenarnej Papieskiej Akademii Nauk. Według papieża Galileusz „odrzucił sugestię, jaką mu podsunięto, by system Kopernika przedstawił jako hipotezę, dopóki nie znajdzie on potwierdzenia w niezaprzeczalnych dowodach. Chodziło zatem o wymóg narzucony przez metodę eksperymentalną, której on sam był pionierem”.
    http://www.krajski.com.pl/820sksapienza.html
    Kościół stał na stanowisku obrony nauki i dlatego „postawił do pionu” 😉 Galileusza.

    • Jak dla mnie, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, prawo jakie zostało zastosowane wobec Galileusza było jak by to najbardziej delikatnie ująć … Bardzo rygorystyczne. Wg mnie zbyt rygorystyczne. Ale czy to właśnie zmiany zachodzące w świadomości społecznej nie spowodowały zmiany poglądów na temat surowość kar ?
      Czy to właśnie nie w raz z rozwojem cywilizacji zmienia się również prawo ?
      Dość niedawno jeszcze 100 lat temu w wielu krajach cywilizacji łacińskiej kara śmierci wykonywana była „powszechnie”, obecnie „powszechnie” uważana jest za barbarzyństwo.
      Czy to oznacza rozwój czy cofnięcie się w rozwoju cywilizacji, ocenę pozostawiam każdemu z osobna.

      Wracając do rozważań na temat rzekomego ataku na podwaliny cywilizacji łacińskiej poprzez publikację Pani Margaret Mead w moim mniemaniu jest to nadużycie. Można przypuszczać, że publikacja nie poparta była „prawidłowo” przeprowadzonymi badaniami. Można przypuszczać, że badania przez nią przeprowadzone wykonane były nierzetelnie. Można również przypuszczać, że osoby, które zapoznały się z publikacją odniosły mylne wrażenie o „rozwiązłości seksualnej” na Samoa. Ale wniosek o ataku na podwaliny cywilizacji …

      Czy badania naukowe prowadzone w klasztorach KK przyniosły pozytywny wpływ na kulturę agrarną cywilizacji łacińskiej ? Przypuszczam, że tak, miały pozytywny wpływ.
      Czy zatem podniesienie wiedzy w w/w zakresie spowodowało większe i bardziej efektywne wykorzystanie zasobów, poprzez co większe plony ? Prawdopodobnie tak też było.
      Czy zatem można postawić następującą tezę :
      KK szerzył wiedzę w zakresie szeroko rozumianej kultury agrarnej w celu podniesienia własnych zysków w podatku „dziesięcina” ? Tego nie wiem, trzeba by to zbadać, czy jest to możliwe również nie wiem.
      Czy zatem można również postawić tezę :
      KK poprzez szerzenie wiedzy agrarnej minimalizował głód wśród wiernych ? Tego też nie wiem podejrzewam, że tak było.
      Czy sformułowane tezy są atakiem na podwaliny KK ? Osobiście bardzo wątpię. Ale tezę postawić sformułować może każdy, najważniejsze to ją udowodnić. Co nadal nie jest pewnikiem, bo za jakiś czas może będziemy mieli inne możliwości badawcze i obalimy tą czy inną tezę…

      Do niedawna stwierdzenie jakoby prędkość światła była nieprzekraczalna, była swego rodzaju pewnikiem. Czy dziś po udowodnieniu możliwości przekroczenie prędkości światła, samoloty przestały latać ? Samochody przestały jeździć ? Czy może okręty przestały unosić się na wodzie ? Przecież podwaliny fizyki zostały zachwiane …

      • Jak dla mnie, patrząc z dzisiejszego punktu widzenia, prawo jakie zostało zastosowane wobec Galileusza było jak by to najbardziej delikatnie ująć … Bardzo rygorystyczne. Wg mnie zbyt rygorystyczne.
        ===========================================
        Jaką karę zastosowano wobec niego?
        Z Wikipedii: Trybunał Rzymskiej Inkwizycji stosunkiem głosów 7 do 3 skazał 69-letniego wówczas uczonego na dożywotni areszt domowy, który spędził najpierw w willi Medyceuszów w Pincio, następnie przeniósł się jako gość do pałacu arcybiskupiego w Siennie, by ostatecznie zamieszkać w willi Arcetri „Il gioiello” (”Perła”). W czasie pobytu w niej był odwiedzany zarówno przez naukowców jak i przez dostojników kościelnych, z którymi prowadził dysputy. Ostatecznie zakaz opuszczania willi został mu uchylony. Drugą częścią kary Galileusza było cotygodniowe odmawianie siedmiu psalmów pokutnych przez trzy lata, co czynił nadal po jej zakończeniu z własnej woli. Uczony w czasie procesu wyrecytował formułę odwołującą i przeklinającą swoje „błędy”, określającą je jako „obrzydliwe” unikając surowszej kary; wydrukowany już nakład Dialogu Inkwizycja nakazała spalić, a samo dzieło zostało przez Kościół wpisane na indeks ksiąg zakazanych (zdjęte z indeksu zostało w 1835 roku). Przez cały okres od wyroku do naturalnej śmierci (9 lat po nim) Galileusz kontynuował również pracę naukową, odkrył librację Księżyca, zbudował pierwszy zegar wahadłowy. W 1637 stracił wzrok.
        ====================================
        Czy to była drastyczna kara? Myślę, że adekwatna do przewinienia.
        Co do tez zawartych w notce to warto wiedzieć, że były te badania jednym z filarów rewolucji seksualnej w latach ’60 XX wieku. Innym, znacznie mocniej promowanym i cytowanym były „badania” Kinsey’a.

        • Czy kara była bardziej czy mnie dotkliwa czy była surowa czy nie, napisałem że była wg mnie zbyt surowa. Jest to tylko i wyłącznie moja ocena, do której jak rozumiem nie odbierasz mi prawa.

          Nadal nie widzę możliwości zachwiania podwalin cywilizacji łacińskiej, poprzez publikację wyników mniej lub nardzie rzetelnie przeprowadzonych badań.
          Nauka albo może jej podwaliny są bezstronne. Nie możemy się obrażać na ich wynik. W idealnym świecie każdy naukowiec jest nieomylny, bezstronny, i przeprowadza swoje badania rzetelnie. Idealnego świata niestety nie ma, może to i dobrze, nie odkryto by penicyliny (z zaniedbania jak głosi legenda), która pomogła „ogromnej” rzeszy ludzi przetrwać różne choroby.
          Dziś wiemy, że wirusy i bakterie mutują, uodparniają się na lekarstwa obecnie stosowane. Pewnie również i dlatego, że nie żyjemy w idealnym świecie i lekarze często chcieliby wyleczyć chorych jak najszybciej a chorzy jak najszybciej chcieliby być zdrowi, co powoduje bardzo często „drogę na skróty” czyli zbyt silny lek na błahą chorobę.
          Czy to oznacza, że penicylina była z zasady złem wcielonym ? Czy nie powinna być nigdy stosowana ?
          Czy może większym złem, lub może wręcz atakiem na cywilizację łacińską było wynalezienie i stosowanie penicyliny ? Skoro dziś wiemy, że wiele osób nie reaguje już na penicylinę i nie ma innego lekarstwa, które mogło by i pomóc. (skrót myślowy penicylina nie jest jedynym lekarstwem na wszystko)
          Badacze, naukowcy, może dziś bardziej pracownicy koncernów farmaceutycznych, pracują nad wynalezieniem nowych lekarstw. Może nie powinni ? Jeszcze wynajdą coś, co części cywilizacji łacińskiej zaszkodzi ?

          Ja zrozumiałem, w tekście który napisałeś, jakoby podwaliny cywilizacji łacińskiej zostały zachwiane poprzez „badaczy antropologów”. Taki było jak rozumiem przesłaniem tekstu.
          Jestem zwolennikiem posługiwania się rozumem, czyli po otrzymaniu jakiejkolwiek informacji, potrzebna jest chwila refleksji nad nią. W następnym kroku, po przemyśleniach, zmieniamy na dany temat pogląd, może i zmieniamy własne zachowanie (albo nie)
          Informacja :
          W ciepłe i słoneczne dni BoleK jeździ do pracy rowerem.
          hipoteza :
          1. BoleK ogranicza wydatki na palowo do samochodu.
          2. BoleK poprawia kondycję fizyczną jeżdżąc rowerem do pracy.
          3. BoleK przechodzi kryzys wieku średniego, poszukuje nowych wyzwań oraz dopustu adrenaliny (jazda rowerem po Warszawie jest ryzykowna).
          Każdą z tych tez prawdopodobnie da się udowodnić.
          Czy to oznacza że zachwiane zostało moje zdrowie psychofizyczne ?

          Identycznie jest z publikowanymi badaniami, ich wyniki odpowiadają na postawione pytania. niestety nie zawsze prowadzone są rzetelnie.
          Ale czy to niszczy podwaliny, matematyki, fizyki, historii, czy cywilizacji ?

          • Chyba tekst czytałeś niezbyt uważnie. Dlatego zacytuje zasadniczy fragment: Publikacja Margaret Mead nie uwolniła Zachodu z ciasnego gorsetu surowych obyczajów, ale wyznaczyła kierunek, w którym przez następne dziesięciolecia rozwijała się myśl wielu uczonych zajmujących się antropologią. Ich badania dążyły wprost do sformułowania takiej mniej więcej konkluzji: skoro „dzicy” mogą i jest to u nich naturalne, to my też możemy i to także będzie naturalne. Niepokój co do autentyczności zachowań ludzi cywilizowanych w sferze seksu został na razie zasiany w głowach uniwersyteckiej elity.

          • Rozumiem, żem jest jednostką mało rozgarniętą, zatem jeśli oczywiście mogę, proszę wytłumacz co tak naprawdę oznacza (wg mnie) najważniejszy fragment czyli konkluzja napisana przez autora :

            „… Widać, że walka z cywilizacją łacińską jest bez pardonu i stosowane są wszelkie możliwe chwyty…
            … były podłożem do zanegowania dorobku wielu stuleci cywilizacji łacińskiej…”

            Dla mnie, mało rozgarniętego wnioski są następujące :
            1. Badania przeprowadzone zostało nierzetelnie.
            2. Publikacja pomimo, że nosząca znamiona naukowej, była z założenia błędna.
            3. Tezy, wnioski opublikowane w publikacjach noszących znamiona naukowych mogą i bywają błędne.
            4. Publikacja wyników wywołała „modę” na pogląd o rozwiązłości seksualnej.
            Domniemam, że z pierwszymi czterema punktami zgadzamy się oboje.
            5. Autor tekstu wyciągnął wniosek o ataku na cywilizację łacińską. Ponieważ nie widzę ścisłego związku. Zapytuję autora o fakty, które mogłyby poprzeć tezę postawioną w tekście.

            • Źródła zjawisk często wyglądają bardzo niewinnie. Patrząc na nie trudno przyjąć, że są początkiem czegoś złego. Fakty widać wokół nas – jest to ideologia gender, prawa z powodu tego, że uprawia się seks tak a nie inaczej.

  3. W nauce nie ma nic stałego. Każda teoria może zostać obalona. Z kart historii wiemy o takich przypadkach.
    Wszyscy powszechnie wiedzą jak wychowanek cywilizacji łacińskiej Galileusz głosił tezy w owych czasach niezbyt popularne i jak „cywilizowani” ludzie podobno światli potraktowali go.
    Jeżeli możemy podważyć każdą teorie, to dlaczego do świata nauki zwraca w celu potwierdzenia lub obalenia tezy o cudownym uzdrowieniu ?
    Czy czasem nie na podstawie nauki właśnie i obecnie dostępnych metod badawczych ?
    Błądzić jest rzeczą ludzką.
    Każdy człowiek ma wolną wolę i rozum, którym powinien się kierować.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *