Doskonała miłość bliźniego

Miłość to nadprzyrodzona cnota, sprawiająca, że miłujemy Boga nade wszystko, a swoich bliźnich jak siebie samych ze względu na miłość Boga. Tak więc po Bogu mamy miłować swojego bliźniego jak siebie samych i to nie w byle jaki sposób, lecz ze względu na miłość Boga i w posłuchu Jego praw. Cóż to jednak znaczy miłować? „Miłować to życzyć dobrze temu kogo się miłuje”. Komu mamy życzyć dobrze zgodnie z nakazem miłości bliźniego? Naszemu bliźniemu, to znaczy nie tylko temu czy tamtemu człowiekowi, lecz każdemu. Czym jest owo dobro, którego życzy miłość bliźniego? Przede wszystkim dobrem nadprzyrodzonym, a następnie dobrami z porządku naturalnego, które nie są sprzeczne z tym pierwszym. Wszystko to zawiera się w sformułowaniu „ze względu na miłość Boga”.

Wynika stąd, że możemy miłować naszego bliźniego także wtedy gdy okazujemy mu swoją dezaprobatę, sprzeciwiamy się mu, wyrządzamy mu jakąś szkodę materialną, a nawet w pewnych przypadkach, pozbawiamy go życia; krótko mówiąc, wszystko sprowadza się do tego, czy w przypadku, gdy okazujemy mu swoją dezaprobatę, sprzeciwiamy się mu lub upokarzamy go, czynimy to dla jego własnego dobra, czy też dla dobra kogoś czyje prawa są większe niż jego, czy po prostu, by bardziej przysłużyć się Bogu.

Jeżeli okaże się, że okazując mu dezaprobatę lub narażając naszego bliźniego działamy dla jego dobra, to jest rzeczą oczywistą, że go miłujemy, nawet sprzeciwiając się mu lub krzyżując jego zamierzenia. Chirurg wypalający tkanki pacjenta lub amputujący mu zgangrenowaną kończynę może mimo wszystko go miłować. Jeżeli karcimy występnych ludzi, nakładając im ograniczenia lub karząc ich, to mimo wszystko ich miłujemy. Jest to miłość bliźniego – doskonała miłość bliźniego.

 

Liberalizm jest grzechem; Ks. Dr Felix Sarda y Salvany

13 myśli nt. „Doskonała miłość bliźniego

  1. Z tym „pozbawieniem życia” bliźniego dla jego dobra, to nikomu bym nie radził, a to dlatego, że można źle kogoś znać, nie wiedzieć wszystkiego o nim lub mieć na jego temat fałszywe informacje itp. Po takiej decyzji już się (gdy jest zła) jej nie cofnie.

      • Nie tylko do Kościoła. Także do władców katolickich. Oczywiście mówimy o stanie, którego nie ma, bo państw katolickich już nie ma, a Kościół się zepsuł i długo jeszcze będzie go trzeba naprawiać, przechowując skarb Tradycji, tak poniewierany dzisiaj.

      • Nie usprawiedliwiajmy przypadków bandytyzmu, np. banderowcom też ich klechy „święciły” noże i siekiery. Zbrodnicze klechy i bydło, bo normalni księża stronią od zbrodni. Z resztą rozmiar tej zbrodni pokazuje z kim mamy do czynienia, trudno to bydłem nazwać nawet, to jest ujma dla bydła.

  2. Nie do końca rozumiem co tu jest innego ?
    ale…
    wg mnie największym wyrazem miłości a jednocześnie cierpienia jest podjęcie decyzji przez Matkę o aborcji jeśli jest przekonana (można polemizować o poprawności badań i diagnoz lekarzy ale nie o tym mowa ), że jej dziecko będzie chore i żyło w ciągłym cierpieniu.
    Identycznie wg mnie jest jeśli chodzi o osobę cierpiącą na nieuleczalną chorobę, osoba ta prosi o skrócenie cierpienia, a ktoś kto jej pomaga musi stoczyć ze sobą walkę czy się nie myli… i podjęcie decyzji jest aktem miłości bliźniego.
    Akt miłości a jednocześnie miłosierdzia.
    ale to jak napisałem wg mnie…

    • Tak naprawdę to obie tu poruszone sprawy sprowadzają się do jednego. Cierpienie bliźniego lub też możliwe jego
      cierpienie(aborcja) są tak dla nas żyjących i zdrowych nieprzyjemne, że chcemy je skrócić nawet za cenę śmierci tego
      który będzie przynosił nam te nieprzyjemne przeżycia.
      Poza tym kto ma być „egzekutorem” tak rozumianej miłości? Jeśli lekarze, to warto poczytać informację, do czego doprowadziło zawód lekarza w Holandii zalegalizowanie eutanazji.

      • Dla Katolików niech to będzie Kościół.
        Praktycznie w każdym szpitalu jest kaplica i kapłan.
        Dlaczego niby nie miałby brać udziału w pomocy bliźnim w większym zakresie niż ostatnie namaszczenie.

          • Skoro KK jest kręgosłupem moralny Katolików, to kapłani jako znawcy teologii i etyki jak również filozofii są jak najbardziej przygotowani do opiniowania czy eutanazję wykonać czy nie … w przeciwieństwie jak sugerowałeś do „bezdusznych” pracowników służby zdrowia, nie odważę się powiedzieć lekarzy gdyż lekarze składają przysięgę Hipokratesa, oni są poza podejrzeniem. Dokładnie tak samo jak kapłani, którzy są wyświęcani.

            Poza tym wyszliśmy od możliwości uśmiercenia ciała celem zbawienia duszy, a to już miało miejsce wielokrotnie w historii, gdzie nawracano „pogan” na jedyną słuszną wiarę katolicką, ociekającą zrozumieniem i miłością bliźniego a nie przemocą i krwią.

            Wiec nie widzę zbyt dużej rozbieżności w tym zagadnieniu. Wykształcona kadra jest. Doświadczenia historyczne również odpowiednie. Dlaczego wiec nie rozszerzyć zakresu posługi swym wyznawcom. Rodzina i pracownicy służby zdrowia mogą nie patrzeć trzeźwo bez uprzedzeń na sprawę.

            • Widzę tu próbę dyskusji z własnymi wyobrażeniami. Kościół Katolicki w osobach jego księży, wypowiedział się nie raz, w sposób jednoznaczny na temat eutanazji.

              • Wyszliśmy od prawa KK do unicestwienia ciała celem zbawienia duszy.
                To, że KK na jakiś temat się wypowiada i określa swoje stanowisko nie świadczy że zjawiska nie ma, niejednokrotnie na przestrzeni dziejów, KK zmieniał swoje stanowisko w kluczowych sprawach a tego co wiem biblia od jakiegoś dłuższego czasu nie zmieniła się.

  3. Nie.
    Ustawienie poprawnej relacji ciała i duszy. Dla ratowania duszy, dla zbawienia wiecznego, zabicie ciała jest dopuszczalne. Nie jest to grzech a wręcz odwrotnie. Ciało ma być podporządkowane duszy a nie tak, jak to jest teraz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *