Doktryna Giedroycia

W latach 60tych Jerzy Giedroyć, redaktor naczelny paryskiej „Kultury”, sformułował nową koncepcję polityki zagranicznej przyszłej Polski. Koncepcja opierała się – w ogromnym uproszczeniu – na założeniu, że Rosja nie jest w stanie stanowić zagrożenia dla Polski, jeżeli oba państwa będzie przedzielać pas niezależnych krajów powstałych z byłych republik radzieckich. Dlatego celem Polski jest zarówno wspieranie powstania tych państw, jak i dbanie o dobrosąsiedzkie stosunki z nimi tak, aby na powrót nie wpadły na orbitę Rosji. Podstawowym warunkiem tych dobrosąsiedzkich stosunków jest wyrzeczenie się na zawsze wszelkich nastrojów rewizjonistycznych.

Po przewrocie z 1989 roku, doktryna Giedroycia stała się jednym z głównych drogowskazów polskiej polityki zagranicznej. Przejawiało się to chociażby w blankietowym uznawaniu wszystkich postsowieckich republik, aktywnym wspieraniu ich na arenie międzynarodowej i obronie ich interesów nawet wtedy gdy byliśmy o to nie proszeni. Co więcej, działo się to często kosztem pozostawienia polskich mniejszości samych sobie, puszczaniu w niepamięć wydarzeń historycznych, niewspieraniu polskich przedsiębiorców mających problemy z tamtejszymi władzami czy wręcz na poświęcaniu polskich interesów (sztandarowym przykładem był tu rurociąg północny). Nie za bardzo za to udało się zaskarbić przyjaźń owych państw, gdyż przynajmniej niektóre z nich swoją tożsamość oparły w znacznej mierze na nacjonalizmie i antypolonizmie.

Od odzyskania niepodległości minęły już 22 lata, a doktryna Giedroycia do niedawna była aksjomatem naszej polityki. Wydaje się, że dopiero w ostatnich latach następuje przewartościowanie naszych stosunków ze wschodnimi partnerami.

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=84125&mode=linear

W końcu lat 50. minionego stulecia Juliusz Mieroszewski oraz Jerzy Giedroyć sformułowali doktrynę geopolityczną, która zawierała się w prostej maksymie: „nie może być wolnej Polski bez wolnej Litwy, Białorusi i Ukrainy”. Jerzy Giedroyć pierwszy zwrócił oczy rodaków na Wschód, w stronę narodów dotąd przez nich lekceważonych, zupełnie nieobecnych na mapie Europy podbitej przez Związek Radziecki. Redaktor naczelny paryskiej „Kultury” nawoływał do uznania podmiotowości Białorusinów, Ukraińców, Litwinów, udzielenia im pomocy w odzyskaniu niepodległości bez względu na to, czy będą oni w przyszłości lojalni wobec Polski czy nie. Uznawał bowiem, że sam fakt istnienia niepodległych sąsiadów odsuwa od Polski niebezpieczeństwo ponownego starcia z Rosją.
Po 1989 roku Rzeczpospolita zaczęła realizować doktrynę Giedroycia, wspierając dążenia sąsiednich narodów do uzyskania samodzielności politycznej. My nigdy nie zapomnimy, że Polska jako jedna z pierwszych uznała niezależność Białorusi, a stosunki polityczne nawiązała długo przed uzyskaniem przez nasz kraj niepodległości.

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,689,Doktryna_ULB_?_koncepcja_Giedroycia_i_Mieroszewskiego_w_XXI_wieku

Patrząc z perspektywy czasu na założenia tej doktryny jest ona dla naszego państwa a zwłaszcza narodu ideą ze wszech miar szkodliwą i zabójczą. Prowadzi ona do sytuacji gdy interes obcego państwa(Litwy, Ukrainy) stoi wyżej niż interes tam mieszkających Polaków. Jak to działa, widać w realizacji umów międzynarodowych, gdy w imię tejże doktryny nie domagamy się praw dla naszych rodaków na Litwie mimo podpisanych umów. Podobnie dzieje się na Ukrainie, gdy popieramy nawet ruchy ewidentnie antypolskie aby tylko doprowadzić do przyjęcia Ukrainy do UE. Wspieramy inne kraje kosztem naszych rodaków tam zamieszkałych.
Poświęcanie interesów Polaków mieszkających za granicami kraju w bardzo szybkim czasie doprowadzi do tego, że nie będzie tam nikogo kto będzie się deklarował jako Polak. Jest to doktryna samobójcza dla narodu, jest to doktryna rozpaczy i braku nadziei. W latach 60 XX wieku mogła mieć rację bytu, natomiast w XXI wieku jest jak najbardziej szkodliwa i destrukcyjna.

3 myśli nt. „Doktryna Giedroycia

    • Doktryna Giedroycia jest głupia i szkodliwa. Dzięki niej Polska w praktyce popiera wszelkie działania antypolskie na Litwie i Ukrainie, których jest dużo, wręcz te kraje opierają swoją tożsamość na antypolonizmie. Polska nie może popierać tych działań, a co za tym idzie, Polska musi być przeciwko tym krajom dopóki są antypolskie. To oznacza, że Polska musi się sprzymierzyć z Rosją w celu zlikwidowania tych działań i tylko w tym celu. To jednak oznacza, że Doktryna Giedroycia nie sprawdziła się i należy ją porzucić. Tylko pytanie na rzecz czego? Pozostaje balansowanie czyli sojusze taktyczne w jednych sprawach z Litwą, Ukrainą, a w drugich z Rosją. Jest też druga możliwość, która dzisiaj się wydaje nierealna, ale w dalszej przyszłości jest najlepsza czyli przywrócenie ustaleń pokoju wiedeńskiego w 1815 roku z jedną istotną zmianą: unia personalna z Rosją, a zmiana polega na tym, że teraz będzie na odwrót czyli prezydent Polski będzie automatycznie carem Rosji i będzie w Rosji gorliwym sprzymierzeńcem prawosławia. A dla lepszego przypieczętowania unii Ziemia Smoleńska będzie z powrotem przyłączona do Polski (oczywiście z szeroką autonomią dla Rosjan i językiem urzędowym rosyjskim).

  1. Wielokrotnie zastanawiałam się – dlaczego tak mało dbamy o naszych rodaków – mam przekonanie, że równie mało troszczymy się o wszystkich potrzebujących w kraju.Tłumaczymy ten fakt niedoceniania [polepszania własnej kondycji] tym, że po prostu nie umiemy dbać o swoich, doceniać ich intelektu, umiejętności, potrzeb. Nie zdawałam sobie sprawy, że realizuje się „doktrynę” – choć przecież może być błędna, jak w tym przypadku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *