Nabożeństwo do NSPJ

Dlaczego należy czcić Serce Jezusowe?
Oto dlatego, że to Serce jest świątynią Bóstwa, tronem łaski, stolicą miłosierdzia i źródłem życia nadprzyrodzonego, życia Bożego na ziemi. Z niego bowiem wypłynęły wszystkie dzieła miłości, z niego wyszedł święty katolicki Kościół, z niego wytrysnęło siedem zdrojów zbawczych – siedem sakramentów. Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest źródłem pociech i skarbnicą pełną darów, z której wszyscy mogą czerpać, bo dla wszystkich jest otwarte, a nawet samo nas wzywa i prosi, abyśmy się wzbogacali jego img_0001-528x1024darami: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie maci pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! (Iż 55, 1). Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest najdoskonalszym dziełem Bożym, zamykającym w sobie niewysłowione skarby mądrości i miłości Bożej, że jest siedzibą najświętszych uczuć i szkołą najwznioślejszych cnót. Dlatego szczególnie, że to Serce jest ogniskiem i godłem miłości Pana Jezusa – tak tej, którą ma jako Bóg, wspólną z Ojcem i Duchem Świętym, jak i tej, która wypełniała Jego słowa i czyny; tej miłości, która Go uczyniła wyniszczonym, pokornym, miłościwym, słodkim i oddającym się wszystkie cierpienia; tej miłości, która Mu kazała płakać nad grobem Łazarza i dopuścić do swoich stóp pokutującą grzesznicę; tej miłości, która Go przybiła do krzyża i uczyniła więźniem naszych przybytków. Otóż tę miłość wyobraża Jego Najświętsze Serce, tę miłość chcę On przelać w nasze serca i to jest właśnie pobudką nabożeństwa do Serca Jezusowego.

 

 

Św. J.S. Pelczar „Życie Duchowe”; str 338 – t2

Tauler i żebrak

Uczony i pobożny Jan Tauler przez długi czas, bo przez osiem lat, gorąco modlił się, aby mu Bóg zesłał mistrza biegłego w życiu duchowym. Pewnego poranka słyszy głos wewnętrzny: Idź do kościoła, a znajdziesz tego, kogo szukasz. Tauler pospieszył natychmiast do kościoła i spostrzegł u bramy żebraka w łachmanach. „Dzień dobry, przyjacielu” – rzecze do niego. „Nie przypominam sobie, mój mistrzu – odrzekł żebrak – abym miał kiedy dzień zły”. „A więc szczęść ci Boże”. „Dziękuję za dobre życzenie, lecz ja nie byłem nigdy nieszczęśliwy”. „Niech cię Bóg błogosławi, mój drogi, lecz mów, proszę, nieco jaśniej, bo ja cię nie rozumiem”. „Bardzo chętnie – odrzekł żebrak – Powiedziałeś mi najpierw: dzień dobry, a ja odrzekłam, iż nie miałem nigdy złego dnia. I słusznie, bo gdy głód cierpię, chwalę Boga; gdy mi zimno, chwalę Boga; gdy słońce świeci lub burza wyje, chwalę Boga; gdy mi dadzą jałmużnę lub za drzwi mnie wyrzucą, zawsze chwalę Boga. Życzyłeś mi dalej szczęścia, a ja powiedziałem, że nie byłem nigdy nieszczęśliwy. I znowu słusznie, bo przyzwyczaiłem się pragnąć tego tylko, czego Bóg pragnie. Dlatego cokolwiek mi się zdarza, czy miłe, czy przykre, przyjmuję z radością, jako dar najlepszy, który mi ręka Boża podaje”. „Dobrze mój przyjacielu – odrzekł Tauler – a cóż by się stało z twoim pokojem, gdyby Bóg chciał cię potępić?” „Gdyby mnie Pan chciał potępić, mam dwa ramiona, aby się Go uchwycić. Ramieniem lewym, a tym jest pokora, objąłbym Jego człowieczeństwo; ramieniem prawym, a tym jest miłość, objąłbym Jego Bóstwo, i trzymałbym się tak silnie, że gdyby mnie chciał do piekła wtrącić, musiałby razem ze mną tam zstąpić. Wtenczas zaś byłoby dla mnie stokroć większym szczęściem być w piekle z Panem aniżeli w niebie bez Niego”. „Skąd ty idziesz?” – pyta teolog zdziwiony. „Idę od Boga”. „Gdzie Go znalazłeś?” „Tam, gdzie zgubiłem siebie i stworzenie”.” Gdzie jest Bóg?” „W sercach czystych i ludziach dobrej woli”.”Kto ty jesteś?” – pyta dalej Tauler.”Ja jestem królem”.”Gdzie jest twoje królestwo?” „W mojej duszy, w której nad żądzami panuje rozum, nad rozumem Bóg”. „Skąd nabyłeś takiej mądrości?” „Z milczenia – milczałem wobec ludzi, ale za to rozmawiałem często z Bogiem”. „Skąd nabyłeś takiego szczęścia i pokoju?” „Stąd, iż nie mogąc znaleźć szczęścia w stworzeniach, szukałem go w Bogu i znalazłem”.

Za św. J. S. Pelczar „Życie duchowe”, t.2

Pobudki naszych działań

Jeden świątobliwy pustelnik rozmyślał długo w nocy nad tym ostrzeżeniem Pisma Świętego, że wszystkie nasze uczynki będą ważone na wadze. Gdy wreszcie znużony zasnął, miał następujący sen. Zdawało mu się, że widzi Sędziego, Chrystusa, siedzącego na tronie, przed którym stał anioł z wagą w ręku. Co chwila przychodzili na sąd zmarli, a każdy z nich miał dwa brzemiona: jedno dobrych uczynków, drugie grzechów. Anioł kładł te brzemiona na wagę, po czym następował Archaniol Michal z waga 2wyrok zbawienia, jeżeli dusza zeszła z tego świata w stanie łaski i po dokonanej pokucie, albo potępienia, jeżeli w chwili śmierci plamił ją choćby tylko jeden grzech ciężki. Właśnie zbliżała się jakaś staruszka niosąca wielkie brzemię dobrych uczynków, lecz jakież było zdziwienie pustelnika, gdy anioł je zważył i przeważyło brzemię grzechów! „I któż się zatem zbawi – zawołał ze strachem – jeżeli ta niewiasta, mająca tyle dobrych uczynków, została odrzucona!”. Na te słowa zbliżył się do niego anioł i rozwinął przed nim owo brzemię, a w nim było wiele mniejszych brzemion, z napisami: modlitwy, posty, jałmużny, Komunie św. itd. I jeszcze bardziej pustelnik zdziwił się, jak tyle dobrych uczynków może ważyć tak mało. Wtedy anioł rzekł: „Otwórz te brzemiona”. Pustelnik otworzył je i spostrzegł, że były próżne. „Widzisz – rzecze mu dalej – wszystkie te uczynki mają wartość tylko w oczach ludzkich, lecz nic nie znaczą wobec Boga, bo były wykonane z pragnienia własnej chwały i z miłości własnej, szukającej zawsze swej pociechy lub korzyści. Oto się sprawdziły na tej niewieście słowa proroka, że niektórzy zasnęli, myśląc, że są bogaci, a obudzili się z próżnymi rękami. Zasnęła ona snem śmierci sądząc, że jest bogata w dobre uczynki, a teraz obudziła się, mając puste ręce”. Po tych słowach starzec przebudził się i wziął je sobie do serca.

 

Dusze czyśćcowe

Żyjących katolików na ziemi nazywamy Kościołem wojującym, gdyż muszą walczyć aż do śmierci z pokusami i grzechami. Dusze w niebie, ci, którzy są już zbawieni, nazywamy Kościołem tryumfującym. Dusze tych, którzy przebywają w czyśćcu określamy Kościołem cierpiącym. Te trzy części Kościoła są świętych obcowaniem i tworzą mistyczne ciało Chrystusowe, którego głową jest Bóg-Człowiek.
Czyściec jest miejscem oczyszczenia duszy. Jest wiele dusz schodzących z tego świata, które nie zdążyły w pełni odpokutować za grzechy ciężkie lub też zeszły z grzechami lekkimi. Skażenie choćby grzechem lekkim jest przeszkodą do oglądania Bożej chwały. Czyściec dla tych dusz jest miejscem przejściowym, skąd po oczyszczeniu dostępują one zbawienia wiecznego.
O czyśćcu możemy dowiedzieć się już z 2 Księgi Machabejskiej (12, 46) – „Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu”. Jezus nauczał: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym”(Mt 12, 34). Z tego wynika, że są winy, które mogą być odpuszczone w naszym życiu doczesnym, jak i są takie, które będą odpuszczone w życiu przyszłym. Sobór florencki w roku 1439 w dekrecie dla Greków orzekł:czysciec „Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutnymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych”.
Kary w czyśćcu są takie same jak i w piekle. Jedyna różnica to świadomość, że będąc w czyśćcu mamy nadzieję zbawienia, mamy nadzieję przebywania w Bożej obecności. Najgorszą, najbardziej dotkliwą karą i cierpieniem w piekle jest świadomość, że nie ma dla nas żadnej nadziei, że cierpienia nigdy się nie skończą i nie przynoszą żadnego zmniejszenia winy.
Miłość Boga jak i miłość bliźniego skłania nas, aby wstawiać się za duszami czyśćcowymi, aby modlić się o złagodzenie kar dla nich. Modląc się za zmarłych mamy na myśli właśnie dusze w czyśćcu będące – wzywamy zbawionych do pomocy i wstawiennictwa za nimi przed Bogiem. Potępionym nasze modlitwy są już zbędne – im już nic nie jest w stanie pomóc. Duszom w czyśćcu będącym i tam cierpiącym nasze modlitwy są bardzo potrzebne. Wypraszają tym duszom skrócenie kar. Mamy obowiązek modlić się za tych, którzy z naszej winy, z powodu naszych zgorszeń i zaniedbań popadli w grzech i cierpią w czyśćcu. Powinniśmy modlić się również za dusze naszych rodziców, krewnych, dobroczyńców, znajomych jak i za dusze tych, o których nikt nie pamięta w modlitwie. Nigdy nie mamy pewności czy modlimy się za dusze oczyszczającą się w czyśćcu czy potępioną. Ufamy jednak, że miłosierny Bóg skieruje nasze modlitwy najbardziej potrzebującym duszom czyśćcowym.
Jak możemy pomóc duszom czyśćcowym?

  1. Ofiarować Mszę św, w ich intencji,
  2. Każde cierpienie ofiarować w ich intencji (zastępcze cierpienie pokutne przynosi im dużą ulgę),
  3. Odmawiać Różaniec będący po Mszy św. najbardziej skutecznym środkiem pomocy duszom czyśćcowym,
  4. Odprawiać Drogę Krzyżową,
  5. Ofiarować odpusty w ich intencji przez nawiedzenie kościoła lub kaplicy 2 listopada i odmówienie tam, Ojcze Nasz i Wierzę w Boga; a w dniach 1-8 listopada nawiedzenie cmentarza z modlitwą za zmarłych (za nawiedzenie cmentarza w inne dni przewidziany jest odpust cząstkowy). To są odpusty przypisane tylko duszom czyśćcowym. Wszystkie inne odpusty możemy również ofiarować w ich intencji.

m.simmaPatronami dusz czyśćcowych są Św. Michał Archanioł oraz św. Odilo, który jako młody człowiek został mnichem i pełniąc funkcję opata w Cluny dał się poznać, jako wybitny reformator i organizator stanu zakonnego w pierwszej połowie XI wieku.Znane są objawienia dusz czyśćcowych np. św. Małgorzacie Marii Alacoque, św. Janowi Bosko, św. Brygidzie. W XX wieku w Niemczech żyła Maria Simma, do której dusze czyśćcowe zwracały się z prośbą o pomoc. Dzięki jej modlitwom i pokutom, wiele dusz dostąpiło skrócenia mąk. Swoje doświadczenia opisała w książce dostępnej w księgarniach „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”. Maria Simma pisze: „Wielu ludzi trafia do piekła, ponieważ za mało się za nich modlimy. Należy codziennie rano i wieczorem odmawiać modlitwę za konających: „O najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz naszych, błagam Cię, przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleść Matki Twej Niepokalanej, obmyj we krwi Twojej grzeszników całego świata, co dziś umrzeć mają. Serce Jezusa konającego zlituj się nad konającymi.
Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!”.

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2013 ROKU.

Duszom na ratunek

A zebrawszy 12 tysięcy drachm srebra, posłał do Jeruzalem, aby złożono za grzechy umarłych ofiarę, dobrze i pobożnie o zmartwychwstaniu myśląc (…) i ponieważ uważał, że ci, którzy pobożnie zasnęli, bardzo dobrą łaskę mieli zachowaną. A tak święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów rozwiązani”.
(2 Mch 12, 43-46)

Ratunek dla grzeszników

Słowa ze Starego Testamentu z 2 Księgi Machabejskiej stały się podstawą do zapisu „Komunii ze zmarłymi” w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Starotestamentowi wyznawcy Boga, oczekując na przyjście Zbawiciela-Mesjasza, składali Bogu, również za zmarłych, ofiary materialne połączone z modlitwą czy intencją. Przyjście na świat Jezusa Chrystusa, jego zbawcza śmierć na krzyżu i złożona z Siebie ofiara za nasze grzechy, dały ludziom źródło nieprzebranych łask, jakim jest ofiara Mszy świętej.
Podobnie jak opisane w Starym Testamencie ofiary składane za zmarłych, tak i teraz msza święta może być odprawiana i ofiarowana w intencji tych, którzy zakończyli ziemską wędrówkę.
Zwyczaj odprawiania mszy świętych za zmarłych jest tradycją zrodzoną w początkach chrześcijaństwa. Wiąże się z przekonaniem, że dusza ludzka nie umiera wraz z ciałem i oczekuje na zbawienie. Ci, którzy pozostają jeszcze w doczesności nie powinni zapominać o duszach tych, którzy odeszli z tego świata. Mogą modlić się do Boga pełnego miłosierdzia o umniejszenie lub darowanie kar, na jakie zmarli zasłużyli w swoim ziemskim życiu. Najpiękniejszą modlitwą w Kościele jest Msza Święta. Jej moc jest mocą samego Jezusa Chrystusa, mocą Jego zbawczej Ofiary i zasług w odkupieniu ludzkości.
Sobór Trydencki w XVI wieku uznał msze święte za zmarłych za najbardziej skuteczny sposób modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące.
Jednym z rodzajów mszy świętej w intencji osoby zmarłej jest msza gregoriańska.
Mszami gregoriańskimi nazywane jest 30 mszy odprawianych w intencji jednej osoby zmarłej w ciągu 30 kolejnych dni, przez jednego lub wielu kapłanów. Praktyka ta datuje się od VI wieku. Zwyczaj ten zapoczątkował papież Grzegorz Wielki, święty i Doktor Kościoła.
To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa tych mszy w intencji zmarłego.
Święty Grzegorz Wielki w jednej z Ksiąg Dialogów (IV,57,8-16) opisał historię zmarłego benedyktyńskiego mnicha Justusa z klasztoru na wzgórzu Celio w Rzymie, który sam założył w 575 roku w swoim domu rodzinnym zanim został wybrany papieżem. W celi zmarłego zakonnika znaleziono trzy złote monety a reguła zakonna zobowiązywała mnichów do ubóstwa i nie pozwalała na posiadanie prywatnych dóbr.

Papież Grzegorz polecił przeorowi klasztoru odprawienie w kolejnych dniach trzydziestu Mszy świętych i błaganie Boga o uwolnienie zmarłego współbrata od kary czyśćcowej za grzech sprzeniewierzenia się ślubowi ubóstwa. Po trzydziestu dniach Justus ukazał się we śnie bratu mówiąc, że został dopuszczony do wspólnoty. Potwierdził tym, że ofiarowane w intencji oczyszczenia go ze skutków grzechu msze święte, okazały się skutecznym błaganiem i pomocą w drodze do zbawienia.
Zwyczaj odprawiania trzydziestu Mszy św. zaczął się coraz bardziej rozprzestrzeniać, najpierw w klasztorach, potem w kościołach.
Formalne potwierdzenie zgodności tej praktyki z wiarą katolicką nastąpiło w 1884 roku w oświadczeniu Kongregacji Odpustów.
Deklaracja Tricenario Gregoriano Kongregacji Soboru (obecnie Kongregacji ds. Duchowieństwa) z dnia 24 lutego 1967 r. podkreśliła konieczność ciągłości w odprawianiu mszy gregoriańskich.
Kościół katolicki nie przypisał do mszy gregoriańskich żadnych specjalnych odpustów. Praktyka ta opiera się na przeświadczeniu wiernych o skuteczności ofiary Mszy Świętej w intencji zmarłych.
Wielu mistyków w swoich wizjach opisywało dusze w czyśćcu i wskazywało na ich pragnienie naszej modlitwy, a zwłaszcza ofiary Mszy świętej.
Ofiarujmy duszom czyśćcowym nasze modlitwy i prośmy świętego Grzegorza o szczególne wstawiennictwo u Boga poprzez msze gregoriańskie.

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w listopadzie 2012 roku.

Nowy Różaniec

List apostolski Jana Pawła II Rosarium Virginis Mariae(RVM) proponuje osiem zmian w odmawianiu różańca (włączając w to nowe tajemnice) jako całościowy plan „ożywienia” różańca w całym Kościele. Podejście to w niepokojący sposób przypomina twierdzenie, podtrzymywane po dziś dzień, że nowa Msza wynikała z potrzeby „odnowienia” liturgii.

Po pierwsze, RVM proponuje, by odtąd ogłaszaniu każdej tajemnicy towarzyszyło „odczytanie odnośnego tekstu biblijnego, który, zależnie od okoliczności, może być krótszy albo dłuższy”.

Po drugie, „przy pewnych uroczystych okazjach wspólnotowych” (tj. publicznym odmawianiu różańca w parafiach) krótszy lub dłuższy tekst biblijny można „objaśnić krótkim komentarzem”.

RVM usprawiedliwia dodanie czytań biblijnych i komentarzy w następujący sposób: „Przyjęte w ten sposób, wchodzi ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu «mówić»”. Innymi słowy, tradycyjny różaniec powoduje znudzenie i nie pozwala Bogu „mówić”.

Po trzecie, „stosowne jest, by po zapowiedzeniu tajemnicy i proklamacji Słowa przez odpowiedni czas zatrzymać się i skupić na rozważanej tajemnicy, zanim rozpocznie się modlitwę ustną”.

Po czwarte, RVM zaprasza cały Kościół do przyjęcia zwyczaju występującego rzekomo w pewnych miejscach, polegającego na kładzenia akcentu na imię Jezus w każdym Zdrowaś Maryjo, „dodając do niego refren (tak zwane «dopowiedzenia») nawiązujący do rozważanej tajemnicy”. Nie sposób zgadnąć, czym miałby być ów refren, wyobraźmy sobie jednak skutek umieszczania w każdym Zdrowaś Maryjo nowych refrenów po imieniu Jezus, różnych dla każdej z 20 tajemnic nowego różańca.

Po piąte, RVM proponuje śpiewanie wszystkich Gloria podczas różańca, kiedy tylko jest on odmawiany publicznie, ponieważ: „Ważne jest, żeby «Chwała Ojcu», szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione”. Zauważmy, że w ten sposób Zdrowaś Maryjo, a więc i sama Matka Boża spychana jest w tym nabożeństwie na dalszy plan, podczas gdy właściwym celem różańca jest błaganie Maryi o szczególne łaski Boga, udzielane jedynie poprzez Jej wstawiennictwo, jako Pośredniczki wszelkich łask.

Szósta zmiana: RVM sugeruje, by pod koniec każdej dziesiątki różańca odmawiana była „modlitwa o osiągnięcie specyficznych owoców konkretnej tajemnicy”. Dokument sugeruje, że te nowe „krótkie modlitwy końcowe” dla każdej dziesiątki powinny powstać „w uzasadnionej różnorodności” i że „różaniec uzyskuje w ten sposób również rysy bardziej odpowiadające różnym tradycjom duchowym i różnym wspólnotom chrześcijańskim”.

 

W oparciu o: Krzysztof A. Ferrara; Nowy Różaniec

 

 

Przy odmawianiu różańca prywatnie, indywidualnie druga i piąta zmiana może być pominięta. Według tego listu odmawianie różańca ma wyglądać następująco: najpierw czytanie z Pisma św., potem moment milczenia przed każdym pierwszym Zdrowaś Maryjo rozpoczynającym kolejną dziesiątkę, następnie dopowiedzenie przy każdym imieniu Jezus, nawiązujące do rozważanej tajemnicy i na zakończenie każdej dziesiątki modlitwa o owoce rozważanej tajemnicy. Jak ma się odmawianie różańca przed ogłoszeniem tego listu? Skuteczność tradycyjnej formy różańca była potwierdzona wieloma cudami.

W liście apostolskim dotyczącym odmawiania różańca zabrakło odniesienia do modlitwy anioła z objawienia w Fatimie. Z tego można wnosić, że ta modlitwa nie jest zalecana w nowym sposobie odmawiania różańca św.

Przy tak rozbudowanych propozycjach jedna część różańca to nie będzie już pół godziny ale przeciągnie się do dwóch godzin. Zastosowanie tych zmian powoduje skomplikowanie prostej modlitwy. Kto spamięta wszystkie dopowiedzenia do imienia Jezus oraz końcowe modlitwy? Czy można je gdzieś znaleźć?

List do pewnej zakonnicy

Wielebna i czcigodna Matko,

Nie mówi mi Matka niczego nowego, nie tylko Matkę niepokoją myśli! Nasz umysł jest niezwykle niestały, ale ponieważ to wola jest panią wszystkich naszych sił, przeto powinna go przywoływać i kierować ku Bogu jako ostatecznemu celowi.

Jeśli umysł, który nie był początkowo poddany dyscyplinie, nabył jakichś złych nawyków błąkania się i rozpraszania, stają się one trudne do przezwyciężenia i zazwyczaj pociągają nas wbrew nam samym ku sprawom ziemskim.

Myślę, że lekarstwem na to jest wyznanie naszych win i upokorzenie się przez Bogiem. Nie radzę Matce, aby dużo rozprawiała na modlitwie, ponieważ długie rozprawianie często jest okazją do roztargnienia. Proszę pozostawać przed Bogiem jak ubogi niemowa i jak paralityk u drzwi bogacza. Proszę starać się utrzymywać umysł w obecności Pana. Jeśli niekiedy się rozproszy i oddali, proszę się nie niepokoić, wzburzenie umysłu sprzyja raczej jego roztargnieniu aniżeli przywołaniu; trzeba, aby wola spokojnie przywołała go do porządku. Jeśli Matka będzie wytrwała, Bóg się nad Matką zlituje.

Aby łatwiej przywołać umysł do porządku w czasie modlitwy i utrzymać go w spoczynku, nie należy pozwalać mu w ciągu dnia na nadmierne błąkanie. Trzeba go wiernie utrzymywać w obecności Bożej: gdy przyzwyczai się Matka do pamiętania o niej od czasu do czasu, łatwo zachowa spokój podczas modlitw, a przynajmniej z łatwością będzie mogła przywołać umysł do porządku, gdy się rozproszy.

W innych listach mówiłem Matce obszerniej o korzyściach, jakie można czerpać z praktyki obecności Bożej. Zaangażujmy się w nią poważnie i módlmy się wzajemnie za siebie. Polecam się również modlitwom siostry N. oraz czcigodnej matki N. i pozostaję pokornie oddany Wam w Panu.

 

 

Pisma i rozmowy o praktyce obecności Bożej; Brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania; Wydawnictwo Flos Carmeli Poznań – Kraków 2012; str 118 – 119

Czym jest modlitwa

Modlitwa jest narzędziem do budowania duchowości. Jest ona „rozmową duszy z Bogiem i tłumaczeniem jej pragnień wobec Boga”, jest rozmową dziecka Bożego ze swoim Ojcem Niebieskim.

Modlitwa jest aktem duszy gdyż wszystkie władze w niej biorą udział. Pamięć przypomina doskonałości, dzieła i dary Boże, rozważane to jest przez rozum, serce przejmuje się uczuciami, wola czyni postanowienia a wyobraźnia przywołuje obrazy z świata wiary. Ciało składa również pewną ofiarę Bogu na modlitwie.

Modlitwa przenosi nas w świat nadprzyrodzony w towarzystwo Boga dlatego też jest aktem życia nadprzyrodzonego. Modlitwa jest doskonalsza jeśli łaska Boża łatwiej pobudza duszę do myśli, postanowień i świętych uczuć, to jest do żalu, upokorzenia się, ufności i miłości.

Bez łaski Bożej nie możemy modlić się należycie. Bóg swoich łask nie odmawia nikomu, jednak ducha modlitwy, a mianowicie zamiłowania i skupienia w modlitwie daje tylko proszącym.

Bóg ma upodobanie w modlitwie, tak jak ojciec ma upodobanie w rozmowie z dzieckiem. Św. Jan opisuje, iż widział anioła stojącego przed tronem Pańskim i trzymającego kadzielnicę pełną wonnych rzeczy a były nimi modlitwy świętych. Pismo Święte przyrównuje modlitwę do gry na cytrze, której Bóg chętnie słucha.

Bóg wymaga od człowieka modlitwy gdyż jest ona aktem uznania i uczczenia, jakie się Stwórcy należy od stworzenia, jest to jakby ofiara całopalenia dla Boga. Przez modlitwę wyznajemy swoją nicość i nędzę jak i wszechmoc i dobroć Boga. Oświadczamy, że sami z siebie nic nie mamy i znikąd nie będziemy mieli – tylko od Boga, który może dać wszystko i chce dać co jest nam potrzebne. Modlitwa jest aktem wiary, pokuty, ufności i miłości względem Boga.

Modlitwa jest hołdem stworzenia dla Stwórcy. Św. Jan Maria Vianey mówi, że człowiek wydaj dwojaki okrzyk – okrzyk anioła przez modlitwę, a okrzyk zwierzęcy przez grzech.

Dlaczego ludzie nie chcą się modlić? Jedni, gdyż utracili wiarę w Boga – dlaczego mieliby się modlić do Tego kogo nie uznają? Inni nie znają Boga i nie chcą Go poznać, nie będą się wobec tego modlili do kogoś kogo nie znają. Jeszcze inni stawiają człowieka lub ludzki rozum w miejsce Boga – nie będą się modlić do kogoś kto jest niższy od nich samych. Są też tacy którzy mają błędne wyobrażenie o modlitwie, że jest to tylko mechaniczne odmawianie słów i formułek co jest monotonne i nudne.

Modlitwa jest potrzebna do zbawienia.

Modlitwa jest w życiu chrześcijanina główną pomocą, pociechą, treścią i obowiązkiem, można powiedzieć, że życie chrześcijanina powinno być życiem modlitwy. Obowiązek modlitwy dany przez Zbawiciela (Łk 18,1; Mt 26,41;Mk 14,38; Łk 22,40) nigdy nie ustaje a w trzech sytuacjach staje się naglący: gdy dusza znajduje się w ciężkiej pokusie lub w stanie grzechu albo w niebezpieczeństwie śmierci. Według teologów zaniedbując przez miesiąc modlitwę jesteśmy niewolnikami grzechu.

Bez łaski nie można się zbawić. Bez modlitwy nie można otrzymać łaski. Św. Augustyn: „Wierzymy, że nikt nie może być zbawiony, kogo Bóg nie powoła; że żaden powołany nie może się zbawić, jeżeli mu Bóg nie użyczy pomocy; że nikt nie może sobie wyjednać pomocy, jeżeli się nie modli”. Kto potrzebuje łaski niech się modli.

Modlitwa jest kluczem, otwierającym skrzynię Bożego miłosierdzia.

Bez modlitwy nie zachowamy się w łasce uświęcającej. Czym oddech dla ciała, tym modlitwa dla duszy. Modlitwa uprasza pomoc Bożą! Jeśli zaniedbamy modlitwę z pewnością upadniemy. Św. Jan Chryzostom mówi: „Nie może być uniewinniony, kto w pokusie upada. Dlatego bowiem upada, iż nie chce się modlić”.

Bez modlitwy nie możemy odzyskać utraconej łaski. Aby uzyskać Boże przebaczenie trzeba uznać się winnym i rzucić się do stóp Sędziego błagając miłosierdzia. To się dzieje w modlitwie i poprzez modlitwę.

Modlitwa przygotowuje i usposabia duszę do przyjęcia łaski uczynkowej, współdziałania z tą łaską oraz wyprasza dar wytrwania w łasce uświęcającej. Człowiek zaślepiony pychą i miłością własną nie chce uznać swojej słabości i jest przywiązany do swojej woli. Świat i pożądliwość wprowadzają do duszy taki hałas i rozgardiasz, że nie możemy usłyszeć głosu Boga, co stawia tamę przypływowi łaski Bożej. Modlitwa z jednej strony upokarza człowieka, przypomina mu, że jest lichym żebrakiem, ucisza również gwar ziemski i odrywa choćby na chwilę od świata czym sprawia, że łaska Boża trafia łatwiej do rozumu i woli.

Z dwóch łotrów wiszących razem z Chrystusem na krzyżu zbawienia dostąpił ten, który się modlił. Jak powiada św. Bonawentura – kto umie się dobrze modlić, ten potrafi także dobrze żyć.

 

 

 

Obrona przed bolszewikami

Pisarz Adam Grzymała-Siedlecki, korespondent wojenny w roku 1920, w swojej książce „Cud Wisły” przytacza czynniki duchowe jakie złożyły się na zwycięstwo w bitwie pod Warszawą. Było to:

– publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu 19 czerwca 1920 r. przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy;
– powtórzenie zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca;
– ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze 26-27 lipca;
– nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie (6-15 sierpnia);
– nowenna i procesja z relikwiami błogosławionego wtedy Andrzeja Boboli w Warszawie, w dniach 6-15 sierpnia.
– nowenna błagalno-pokutna na Jasnej Górze w intencji ocalenia Ojczyzny (7-15 sierpnia);
– nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski, odprawiana w każdej świątyni w kraju;
– apel biskupów polskich do Ojca Świętego o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów polskich do episkopatów świata o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów do narodu – jego owocem było 105 714 zgłoszeń do Armii Ochotniczej gen. Hallera.
Gdy prosimy Najświętszą Maryję Pannę o pomoc to nigdy nie zostaniemy opuszczeni.

Modlitwy i prośby zostały wysłuchane. Niestety nie potrafiliśmy przez 20 lat zdobyć się na podziękowanie za otrzymane łaski. Gdy przyszłą kolejna klęska wojenna wydawało się nam, że potrafimy obronić się własnymi, doczesnymi siłami. Zapomnieliśmy jak to wyglądało niecałe 20 lat wcześniej.

Komunia duchowa

Komunia duchowa jest to obudzenie w sobie gorącego pragnienia przyjęcia Pana Jezusa i połączenie się z nim. Tę Komunię możemy przyjmować niezależnie od Sakramentu Pokuty jak i miejsca przebywania oraz bez ograniczenia częstotliwości. Łaski i zbawienne skutki jej przyjmowania będą tak samo dostępne. Pan Jezus przebywając na ziemi uzdrawiał i odpuszczał grzechy nakładaniem rąk obecnym jak i tym nieobecnym a pragnącym uzdrowienia, tak jak córka niewiasty kananejskiej czy też sługa setnika. Do Komunii duchowej odnoszą się słowa Pana Jezusa: Jam jest chleb żywota; kto do Mnie przychodzi, łaknąć nie będzie, kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,35).
Przychodzić do Pana Jezusa to nic innego jak zbliżać się do Niego z wiarą, ufnością i miłością. Kto to czyni lub czynić pragnie ten komunikuje się w sposób duchowy i na wieki pragnąć już nie będzie. Łaski Pana Jezusa nie są przypisane tylko do Sakramentów, ale niejednej osobie w Komunii duchowej udzielono więcej łask niż innemu w Komunii sakramentalnej. Święty Alfons Liguori biskup i Doktor Kościoła podaje: „Jak przyjemne są Bogu duchowe Komunie, jak wielkie Łaski bywają nam przez nie udzielane, objawił to Bóg świątobliwej Paulinie Mareska, założycielce klasztoru św. Katarzyny z Sieny, gdy jej pokazał dwa naczynia: jedno złote, drugie srebrne, zapewniając ją że w pierwszym sakramentalne, a w drugim duchowe Komunię przechowuje; a św. Joannie od Krzyża powiedział, że w każdej duchowej komunii otrzymuje potrzebne Łaski, tak jak w Komunii sakramentalnej”.

o. Piotr Faber SJ

Bł. Agata od Krzyża czyniła to dwieście razy dziennie, a pierwszy towarzysz św. Ignacego Loyoli, o. Piotr Faber mawiał, że Komunia duchowa jest wspaniałym środkiem do wielkich łask w Komunii sakramentalnej. Dlatego też wskazane jest aby przy każdej Mszy świętej komunikować się duchowo, a jeszcze korzystniejsze jest aby czynić to trzy razy, na wstępie Mszy św. , w połowie i przy jej końcu.
Jest to łatwe do wykonania gdyż można to robić dyskretnie i niepostrzeżenie, bez konieczności poprzedniej spowiedzi, nie trzeba być na czczo i można to robić tyle razy ile pragniemy.
Wystarczy tylko wzbudzić w sobie akt miłości ku Panu Jezusowi, żalu i serdecznego pragnienia przyjęcia Go, np.:

Akt miłości. „Wierzę, mój Jezu, żeś istotnie i prawdziwie obecny w Przenajświętszym Sakramencie ołtarza. Miłuję Cię nade wszystko! Z miłości ku Tobie brzydzę się wszystkimi grzechami moimi i na wieki nie chcę już grzeszyć. Pragnę Cię obecnie mieć żyjącym w duszy mojej. Ponieważ nie wolno mi teraz przyjąć Cię sakramentalnie, wstąp przeto do serca mego przynajmniej z Łaską Twoją. Przytulam Cię, mój Jezu, jakby już prawdziwie w sercu mym żyjącego i łączę się z Tobą. Ach! Nie dopuszczaj żebym kiedy na nowo miał się rozłączyć z Tobą”.

Albo krócej:

„Mój Jezu, wierzę w Ciebie w tym Najświętszym Sakramencie! Mam nadzieję w Łasce i Miłosierdziu Twoim! Miłuję Cię nade wszystko! Z miłości ku Tobie żałuje serdecznie za wszystkie moje grzechy! Wolę tysiąc razy umrzeć, niżeli Cię obrazić. Pragnę Cię przyjąć. Przyjdź, mój Jezu! Przyjdź do mej duszy!”

 

Wg Marcina z Kohem, Wykład o Mszy Świętej Wyd. „MARIA VINCIT” Wrocław 2006

„Zamieszkały w Biblii”

Roman Brandstaetter

Roman Brandstaetter

Tymi słowami historyk literatury, biblistka prof. Anna Świderkówna określiła Romana Brandstaettera (1906-1987), polskiego pisarza, poetę, dramaturga, tłumacza i wybitnego znawcę Pisma Świętego.
W lecie 1987 roku zgłoszono czterotomowe dzieło „Jezus z Nazarethu” do nagrody Literackiej Nobla, ale nagła śmierć pisarza na zawał serca we wrześniu tegoż roku spowodowała wycofanie kandydatury. W tym wybitnym dziele autor połączył dogłębną znajomość Biblii i zwyczajów narodu wybranego z głębokim zrozumieniem zbawczej misji Jezusa Chrystusa nadając dziełu pełną poezji formę.
Roman Brandstaetter „zamieszkał w Biblii” podobnie jak jego przodkowie Żydzi, którzy w 1670 roku osiedlili się w Polsce uciekając przed prześladowaniami w Austrii. Na szlaku ich polskich wędrówek jest Brzesko, Tarnów, Warszawa i Poznań.
Pradziadek Romana, Abraham Brandstaetter osiedliwszy się w Tarnowie założył tam dwie tłocznie oleju, znany był ze swej dobroci (w każdy piątek na dziedzińcu swego domu rozdzielał biednym pieniądze, chleb i oliwę), mądrości i bogobojności wynikających z wcielania w życie nakazów Biblii.
Dziadek Romana, Mordechaj Dawid mieszkający w Tarnowie, badacz Biblii i Talmudu, był jednym z twórców literatury hebrajskiej i założycielem żydowskiego ruchu oświeceniowego w Galicji „Haskala” dążącego do wyjścia Żydów z izolacji społecznej i przeciwstawiającego się fanatyzmowi religijnemu.
To właśnie dziadek zostawił Romanowi Brandstaetterowi testament, który tak zapisał wnuk w w książce „Krąg biblijny”:
„Będziesz Biblię nieustannie czytał – powiedział do mnie. – Będziesz ją kochał więcej niż rodziców… Więcej niż mnie… Nigdy się z nią nie rozstaniesz… A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi”.
Roman Brandstaetter wychował się w domu gdzie przykładano wagę do tradycji i historii rodziny, do religii, kultury i literatury. Uczył się czytać i pisać z Biblii w polskim tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka, odebrał staranne klasyczne wychowanie, uczył się gry na fortepianie, i już, jako 13 latek podjął pierwsze poetyckie próby. Ukończył szkołę powszechną i męskie gimnazjum w Tarnowie, a maturę zdał w Krakowie gdzie też studiował filozofię i literaturę polską w Uniwersytecie Jagiellońskim. Podejmował kolejne próby poetyckie i pisał do różnych czasopism. Po studiach przebywał w Paryżu na rządowym stypendium badając działalność polityczno-społeczną Adama Mickiewicza i uzyskał w 1932 roku tytuł doktora filozofii. Po wybuchu II wojny światowej Roman Brandstaetter uciekł do Wilna, gdzie ożenił się z Tamarą Karren. Poszukiwany przez NKWD, dzięki pomocy rodziny żony przez Moskwę, Iran i Irak dotarł do Jerozolimy. W Palestynie dostaje pracę w nasłuchu radiowym Polskiej Agencji Telegraficznej. Niestety opuszcza go żona, zakochana w polskim oficerze, lekarzu chirurgu.
To czas ogromnej przemiany wewnętrznej autora dramatu „Powrót Syna Marnotrawnego”.
Roman Brandstaetter przyjął za prawdę słowa Jezusa: „Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63).
W 1946 roku autor „Kupca Warszawskiego” wyjechał do Rzymu i tam przyjął chrzest w Kościele Katolickim. Poznał w polskiej ambasadzie Reginę Brochwicz Wiktor, asystentkę ambasadora RP prof. Kota – swojego profesora z okresu studiów w UJ. Wkrótce pobrali się a po 40 latach małżeństwa pisarz napisał po śmierci żony: „Była mym domem. Mój dom umarł. Anioł opuścił mój dom”. Dramaturg powrócił na stałe do Polski w 1948 roku, 10 lat spędził w Zakopanem, aby potem osiąść aż do śmierci w Poznaniu, gdzie został pochowany na cmentarzu w Miłostowie. Roman Brandstaetter kazał umieścić na płycie grobowca, w którym spoczęła wcześniej jego żona słowa z 1 Listu Apostoła św. Jana „Przeszliśmy ze śmierci do życia” (1 J 3,14).
Autor dramatów „Medea”, „Dzień gniewu”, „Cisza”, „Upadek kamiennego domu” zawsze aktywnie pracował zawodowo i społecznie. Był kierownikiem literackim Teatru Polskiego w Poznaniu, a następnie Opery, przewodniczącym rady Kultury w MRN w Zakopanem, członkiem korespondentem francuskiej Academie Rhodanienne des Lettres. Dokonał przekładów wybranych dzieł Szekspira: „Hamlet”, „Król Ryszard III”, Kupiec wenecki” i innych.
Przede wszystkim jednak dokonał cudownych przekładów z języka hebrajskiego czterech Ewangelii, Dziejów Apostolskich, Apokalipsy oraz Listów św. Jana a ze Starego Testamentu „Pieśni nad pieśniami”, Antologii poezji Starego Przymierza, Czterech poematów biblijnych, Psałterza i innych.

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Roman Brandstaetter pozostawił po sobie ogromną spuściznę: dramaty, powieści, książki, tomiki poezji, jak Pieśń o moim Chrystusie, Hymny Maryjne, Dwie Muzy, Księga modlitw, Pieśń o życiu i śmierci Chopina i Księga modlitw starych i nowych. W 1975 roku wydał książkę „Krąg biblijny„ a potem „Krąg franciszkański”. Wiele opowiadań w tych książkach ma charakter autobiograficzny. Wszystkie wciąż powracają do Biblii, która dla pisarza była jednością Starego i Nowego Przymierza. Jednym z opowiadań jest „Lament nie czytanej Biblii”. Biblia, jako Słowo ma charakter osobowy. Skarży się i żali na właściciela, który ją kupił, postawił na półce, zapomniał o niej i w jego życiu nie odgrywa ona żadnej roli, choć uważa się za chrześcijanina. Anonimowy autor w Internecie zamieścił odpowiedź na lament Biblii. Tekst doskonale oddaje to, o czym myślę, czytając opowiadanie Brandstaettera.
„Droga Biblio!
Jesteś chyba jedyną księgą, która w różnych ludziach wywołuje tak mieszane uczucia. Każdy człowiek traktuje Cię inaczej. Dla jednego jesteś świętą księgą stanowiącą fundament życia duchowego, a dla drugiego, niestety, zwyczajną książką zapełniającą miejsce na półce. Często jednak i u tych drugich w końcu znajdujesz czołowe miejsce w życiu, nierzadko w ostatnich jego latach.
Uważam, że masz rację żaląc się na ludzi, dla których nie masz żadnego znaczenia. Ale nie wszyscy są tacy. Nie możesz o nich zapominać. Przecież tak wielu ludzi opiera na Tobie swoje życie, uczysz ich kochać, wybaczać, rozumieć innych… Oni wiedzieli, co robią wydając na Ciebie pieniądze i dźwigając Cię w torbie do domu. Nie zapominaj, Biblio, o tych osobach.
Pisząc ten list chciałabym Ci uzmysłowić, kochana Biblio, że istnieje na świecie bardzo wielu ludzi, dla których w Twoich naukach jest podstawa życia duchowego. Szacunek i miłość do Ciebie przekazywać oni będą przyszłym pokoleniom, które podobnie jak przodkowie poszukiwać będą na Twoich stronach wyjaśnienia sensu życia, pocieszenia lub pogłębienia swojej wiary. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą wybrać inną, błędną drogę do poszukiwania tych uczuć, ale i oni prawdopodobnie przekonają się, że najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu jesteś właśnie Ty, Biblio”.
Jaką Ty dajesz odpowiedź Biblii?

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w maju 2013 roku.

Stań do Apelu!

Historia Apelu Jasnogórskiego jest bardzo krótka w porównaniu z ponad tysiącletnią historią chrześcijaństwa na polskich ziemiach czy ponad 600.letnią historią JasApelnej Góry. Oficjalnie tradycja ta rozpoczęła się 8 grudnia 1953 roku. To tylko 60 lat. Zdarzenia, które poprzedziły pierwszy Apel i leżały u źródeł jego powstania wydłużają tę historię do 95 lat. To bardzo świeża i młoda tradycja a jakże wrosła w polski kościół. Już nie tylko na Jasnej Górze, ale w wielu kaplicach i kościołach oraz w domach wiernych o godzinie 21 wieczorem, w łączności z modlitwą w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, rozbrzmiewają te słowa:
Maryjo, Królowo Polski,
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam,
jestem przy Tobie, pamiętam,
czuwam
.
Modlitwa w intencji Polski i Kościoła „rozrosła się” do całego nabożeństwa. Na Jasnej Górze, przy uroczystych fanfarach odsłaniana jest ikona, wierni śpiewają „Bogurodzicę”, następnie trzykrotnie antyfonę apelu (wyżej zacytowaną). Potem następuje krótkie rozważanie, często związane z aktualnymi potrzebami Narodu i Kościoła. Następnie odmawiana jest jedna tajemnica Różańca a na prośbę ostatnich papieży począwszy od Jana XXIII, dołącza się Zdrowaś Maryjo w intencji Ojca Świętego. Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem kapłańskim. Śpiewana jest antyfona „Pod Twoją obronę” i pieśń maryjna. Apel Jasnogórski jest transmitowany za pośrednictwem katolickich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Apel od 25 marca 1995 roku transmituje Radio Jasna Góra, Radio Fiat, a od 2 lutego 1996 roku Radio Maryja. Od 12 maja 2003 roku modlitwę pokazuje Telewizja Trwam.

Wprowadzony w 1953 roku codzienny Apel w intencji prześladowanego przez władze komunistyczne Kościoła w Polsce, szybko stał się modlitwą uniwersalną w intencji Kościoła i jego wiernych. Nabożeństwo upowszechniło się w innych krajach po wprowadzeniu tekstu w kilku językach współczesnych i z intencjami dotyczącymi kościoła powszechnego przez ręce Maryi Królowej Świata i Kościoła.

Na stronie Duszpasterstwa Akademickiego na Jasnej Górze można przeczytać, że upatruje się początków apelu jasnogórskiego w zdarzeniu z 4 listopada 1918 roku. Polska odzyskała po 123 latach niepodległość. Jasną Górę spod okupacji austriackiej wyswobadzał podporucznik Artur Wiśniewski wraz z 22.Pułkiem Piechoty. Żołnierze tego Pułku stanęli wraz z ojcami paulinami o godzinie 21:15 przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskanie wolności przez Ojczyznę.
Kolejną historię leżącą u podstaw Apelu Jasnogórskiego wielokrotnie przytaczał, powołując się na ustną tradycję rodziny, pallotyn ksiądz Michał Kordecki, kapelan AK Grupy „Północ”, ps. Augustyn, słynny rekolekcjonista, pochowany w Ołtarzewie. To zdarzenia z życia oficera, lotnika Władysława Polesińskiego.
Dopiero w roku 2006 ukazała się nakładem wydawnictwa „Soli Deo” książka „Człowiek mocny Bogiem”, będąca biografią prekursora Apelu Jasnogórskiego.
Ksiądz prałat Zdzisław J. Peszkowski, doktor filozofii, harcmistrz, legendarny kapelan „Rodzin Katyńskich” oraz kapelan ZHP we wstępie do tej książki napisał, że Polesiński „był człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, […]. „Człowiek mocny bogiem” to hasło jego życia”.
Kapitan Władysław Polesiński urodzony w 1906 roku w Żelechowie wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie a następnie ukończył w 1927 roku Oficerską Szkołę Lotniczą i podjął służbę w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Równolegle studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, co wymagało od niego heroicznego wysiłku.
W 1931 roku w czasie lotu ze Lwowa miał wypadek na Kujawach. Silniki samolotu odmówiły posłuszeństwa. Wewnętrzny głos nakazał, co ma robić. Działania te uratowały mu życie. Samolot spłonął doszczętnie. Po szczęśliwym powrocie do domu okazało się, że w godzinie wypadku żona poleciła go opiece Matki Bożej. Rodzina uznaje to za cud a kapitan obiera Matkę Bożą za swego dowódcę, swoją Hetmankę i codziennie o 21, w godzinie Jej cudownej interwencji, salutując, staje do apelu zdając meldunek z minionego dnia i prosząc o oświecenie, co ma z pomocą Mocy Bożej dokonać jutro. Kapitan podejmuje pracę apostolską wśród oficerów. Zakłada Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, którego żołnierze również o godzinie 21 wieczorem w modlitwie łączyli się z Chrystusem stając do apelu przed Matką Bożą Częstochowską.
Kapitan Polesiński pisał „Z synowskim tedy oddaniem – często, szczerze a z ufnością – prośmy Ją, Królową Korony Polskiej, Patronkę Polskiej Młodzieży Akademickiej i Patronkę naszego Zakonu, o światło dla oczu, o moc dla ramion naszych, moc na to, byśmy zbudowali Polskę Chrystusową, w której panowanie Maryi stanie się w każdej dziedzinie rzeczywistością”. Oddał życie w obronie Warszawy w 1939 roku zestrzelony 16 września przez Niemców.
Zwyczaj wieczornej modlitwy do Jasnogórskiej Matki Bożej był praktykowany w przedwojennych sodalicjach mariańskich w szkołach i na uczelniach.
W okresie okupacji pallotyn, ks. Leon Cieślak skupiał o 21.godzinie młodzież akademicką na tajnych kompletach na modlitwie zawierzenia Maryi, a na Jasnej Górze paulin, o. Polikarp Sawicki gromadził grupy akademickie o tej samej porze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Po wojnie 8 września 1946 roku Prymas Polski kardynał August Hlond oddał cały naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi.
Nabożeństwo Apelu Jasnogórskiego a w szczególności sam apel i pieśń rycerska „Bogurodzica” mają charakter wojskowy, kojarzą się z apelem w wojsku, w szkole, nawet z apelem poległych, z mobilizacją, porządkiem, To wezwanie dla każdego z nas, dla naszych rodzin o codzienne sprawozdanie z naszych działań w ciągu dnia, to powierzenie problemów naszej codzienności i lęków o dobro nas samych, rodziny czy narodu Maryi Królowej Polski, Maryi Matce Jezusa Chrystusa naszego Zbawcy. To modlitwa jak w „Credo” o „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Stańmy wszyscy do Apelu!

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2013 roku.

Słowo w ciszy

Ewangelia św. Jana zaczyna się: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo”.cisza w lesie-d
Słowo było początkiem i jest Bogiem, Ono jest najważniejsze. Słowo jest nadawane przez Nadawcę i musi być odebrane przez odbiorcę. Każdy z nas jest odbiorcą Słowa, nie tylko katolik, ale każdy człowiek. Aby odebrać Słowo należy się wyciszyć gdyż Bóg przemawia do nas w ciszy. Cisza jest Jego domeną, hałas zakłóca nam obraz Boga. Zgiełk i gwar powodują, że Bóg staje się coraz bardziej odległy, mniej wyraźny, w tumulcie coraz trudniej Go odnaleźć, coraz trudniej Go usłyszeć i zrozumieć.

Codzienna bieganina powoduje, że tempo życia jest bardzo szybkie, co chwila nowe wrażenia; tu jesteśmy zdziwieni, za chwilę śmiejemy się by zaraz popaść w smutek nad tragedią przekazywaną w wiadomościach. Stajemy się powierzchowni, tępi się nasza wrażliwość na innych ludzi, szukamy nowinek, sensacji, wrażeń. Przebiegamy poranne wiadomości przy śniadaniu, następnie kupujemy gazetę by dowiedzieć się, co nowego wydarzyło się w polityce, co się dzieje w gospodarce, w pracy słuchamy radia by być na bieżąco, przeglądamy gazetki reklamowe, aby nie ominęła nas żadna cudowna promocja.. Z uwagą śledzimy losy gwiazd oraz innych osób znanych tylko z tego, że są znane. Z ciekawością czytamy, co będzie w następnym odcinku naszych ulubionych seriali. Żyjemy nierealnym życiem. Chcemy odpocząć od pracy, codziennych problemów, stresów i wieczorem zasiadamy przed telewizorem lub idziemy do kina. Zamieniamy jeden zgiełk i hałas na inny.

W takim tumulcie, zgiełku i hałasie nie da się usłyszeć Boga. Aby usłyszeć Boga musi być cisza nie tylko zewnętrzna, ale i wewnętrzna. Gdy w nas samych nie ma spokoju to żaden głos z zewnątrz nie dotrze gdyż uwaga nasza pochłonięta jest wewnętrznym rozgardiaszem. Naszą energię pochłania zaprowadzanie ładu i porządku w naszych sprawach, w nas samych. Dopiero, gdy jesteśmy wewnętrznie poukładani i wyciszeni to jesteśmy zdolni na słuchanie tego, co do nas dociera, na refleksję i kontemplację. Do tego jest potrzebna cisza zewnętrzna. Dlatego mamy ciszę w klasztorach, nie słyszymy tam głośnych rozmów, śmiechów, nawoływań i bieganiny. Cisza jest również w kościele, gdyż chcąc słyszeć Boga nie powinniśmy być rozpraszani hałasami, gwarem rozmów czy też głośną muzyką.

Jest anegdota o Arystotelesie, kiedy to pewien uczeń przeszkodził mistrzowi wbiegając do jego pokoju z chęcią przekazania mu bardzo interesującej według niego informacji. Filozof zapytał go najpierw: Czy to coś dobrego? – Raczej nie, odpowiedział uczeń. Czy jest w tym coś budującego? Nic szczególnego. Czy jest konieczne bym o tym wiedział? Niespecjalnie. W takim razie, powiedział Arystoteles, jeśli to nic dobrego, budującego, ani koniecznego, milczenie będzie cenniejsze od wszystkiego, co mógłbym usłyszeć.

Apostoł Jakub w swoim liście pisze: „Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, a powolny do mówienia i powolny do gniewu” (Jak 1,19). Bóg dał dwoje uszu i jeden język i używajmy tych organów w takiej proporcji.

Jezus w Ewangelii św. Marka nakazuje nam słuchanie Słowa Bożego. „Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie, który im się przysłuchiwał, gdy rozprawiali ze sobą. Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg, nasz Pan jest jeden” (Mk 12,28-29). Jak widać słuchanie jest wstępem do przykazań, jest tym, od czego zaczyna się wiara. Jest to przypomnienie nauczania Starego Testamentu gdzie nakaz słuchania był na samym początku, był wstępem do Dekalogu: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6,4-5).

Będąc w górach lub na pustyni ma się wrażenie, że Bóg dostępny jest fizycznie. W tych miejscach panująca cisza i bezkres uzmysławiają nam potęgę Boga i naszą słabość. Widzimy swoją małość wobec potęgi świata stworzonego przez Boga i zaczynamy wsłuchiwać się w te bezkresne przestrzenie. Rozpoczyna się poznawanie Boga, bo zaczynamy słuchać, zamieniamy się w słuch.

Św. Paweł w liście do Rzymian wyjaśnia, czym jest słuchanie: „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa”(Rz 10,17).

Jak widać nie ma to być słuchanie dowolne, ma to być słuchanie Słowa Bożego. Cytat ten pokazuje również, że słuchanie treści ze słowem Bożym sprzecznych może być źródłem niewiary. Tu widać jak duże znaczenie ma słuchanie. Jest ważne to, czego słuchamy jak również to, jak słuchamy. Jest jasnym, że jeśli nasze słuchanie będzie nieuważne, zakłócane hałasem to nasza wiara będzie płytka, podatna na nastroje i emocje, słaba. Diabeł jest mistrzem hałasu, zagłuszania oraz przekręcania wszystkiego, co mówi do nas Bóg. Dlatego stara się zakłócać naszą ciszę, burzyć ład i tłumić głos Boga.

Wzorem odbierania Słowa Bożego może być Najświętsza Maryja Panna i jej pokorne przyjęcie woli Boga i nasłuchiwanie Jego głosu i poleceń. Drugim przykładem słuchania i wypełniania boskich zaleceń jest św. Józef. Mamy w nim obraz doskonałego wsłuchiwania się w Słowo Boże. Jest on również przykładem posłuszeństwa oraz zaufania usłyszanemu Słowu. Nie było w nim wahania, gdy usłyszał słowa anioła, że ma uciekać do Egiptu.cisza w gorach_m

Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska (Ap 1,3).

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MAJU  2013 ROKU.

Boże Narodzenie 2013

 ikona

Nie było miejsca dla Ciebie,
W Betlejem, w żadnej gospodzie
i narodziłeś się Jezu
w stajni, w ubóstwie i chłodzie.

Aby z łatwością każdy znalazł miejsce dla Narodzonej Miłości w swoim sercu i rodzinie
w czas Bożego Narodzenia i każdego dnia Nowego 2014 Roku
życzą Grażyna i Rafał

 

Życie jak różaniec

rozaniecPodano do ręki różaniec wydarzeń,
które splecione codziennymi minutami,
idą wraz z nami
w wieczność.
Przeżywam na wyrywki tajemnice życia
w radości, w cierpieniu i w niebie.
Trzeba przejść wszystkie.
Każdego dnia podejmuję na nowo
własny los naznaczony wolą Pana.
Matce mojej Najświętszej
polecam dzisiejszy czas,
który ułożę w różaniec, jak
wyznanie złożone z róż.[1]

Jako opiekunka pojechałam około 20 lat temu z koleżanką do Raciborza, do siostry zakonnej, która leczyła ziołami i wykonywała zabiegi na kręgosłup. W poczekalni zebrało się około 20 osób. Wyszła starsza siostra z kartką w ręku i poprosiła oczekujących, aby rozpoczęli modlitwę różańcową. Wskazała na mnie „Pani poprowadzi różaniec”. Odpowiedź była natychmiastowa-„Nie potrafię”. Siostra podała mi trzymaną kartę ze słowami „Nie szkodzi, tu jest instrukcja”.
Wiele lat minęło nim dojrzałam do osobistego zaangażowania się w tę modlitwę. Dopiero trzy lata temu spróbowałam odmawiać ją codziennie. Największą trudność sprawiała medytacja towarzysząca odmawianiu modlitwy. Pomocą okazały się owoce różańca przypisane poszczególnym tajemnicom przez świętego Ludwika Marię Grignion de Montfort’a.
Zaczęłam wędrówkę przez życie Jezusa Chrystusa i Maryi zapisane w tajemnicach różańcowych. Oto moje rozważania:

Tajemnice Radosne                                      Owoc Tajemnicy
1. Zwiastowanie NMP                                  Pokora
Często rozmyślam, że chciałabym zawsze być gotowa do podjęcia zadań, jakich nie brakuje każdego dnia. Staram się wzbudzić w sobie ufność w to, że z Bożą pomocą, dam radę nowym obowiązkom. Dziękuję Matce Bożej za wzór pokory i zaufania Bogu. Proszę o wyzbycie się lęku przed nową pracą, nową znajomością, przed odwiedzinami u chorej znajomej.

2. Nawiedzenie św. Elżbiety                         Miłość bliźniego
Tu proszę o dar rozpoznawania potrzeb innych ludzi i obdarowywania ich tym, czego najbardziej w danej chwili potrzebują. Myślę, czy danego dnia poświęciłam dostatecznie dużo uwagi moim najbliższym. Proszę Matkę Bożą o większą wrażliwość, o umiejętność gospodarowania swoim czasem, aby dla innych go starczało.

3. Narodzenie Pana Jezusa                           Ubóstwo
To są trudne rozmyślania o nie uleganiu zazdrości, zawiści o dobra materialne, które mają inni. To prośba o radość z rzeczy codziennych. To temperowanie własnych zapędów do posiadania rzeczy, które nie są mi potrzebne, to dziękowanie za łaskę przyjścia na świat osoby Boskiej za pośrednictwem Maryi.

4. Ofiarowanie Pana Jezusa             Posłuszeństwo
Proszę Jezusa za pośrednictwem Maryi o akceptowanie porządku prawnego, zasad obowiązujących w pracy, o przestrzeganie przepisów i zakazów.

5. Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni     Szukanie Jezusa
Lubię tę tajemnicę, gdyż mogę dziękować Jezusowi za życie w wierze i prosić Matkę Bożą, aby mnie prowadziła do swojego Syna. Proszę też o radość ze świata, który został nam przez Stwórcę ofiarowany.

Tajemnice Bolesne                                       Owoc Tajemnicy
1. Konanie w Ogrójcu                                   Skrucha i żal za grzechy
Przepraszam każdego dnia za swoje grzechy: nie dotrzymanie słowa, zapomnienie o modlitwie porannej, odłożenie pilnej sprawy na kolejny dzień, niecierpliwość i zrzędzenie.

2. Biczowanie                                                Umartwienie zmysłów
Wspominam cierpienia Pana Jezusa i proszę o przyjęcie moich codziennych dolegliwości jak ból głowy, ból kręgosłupa, złe samopoczucie, niepewność pracy.

3. Cierniem ukoronowanie                           Umartwienie rozumu i serca
Proszę Pana Jezusa o łaskę skromności w życiu, o wyzbycie się fascynacji spotkaniami z intelektualistami, o dar patrzenia na każdego, którego w życiu spotykam jako na człowieka mi równego, Przepraszam, że lubię się chwalić swoimi osiągnięciami, nawet tymi na polu kulinarnym.

4. Dźwiganie krzyża                                 Cierpliwość i zgadzanie się z Wolą Bożą
Przez pamięć cierpień Pana Jezusa wypraszam cierpliwość i niezachwianą ufność w słuszność drogi, którą każe mi iść Pan. Przepraszam za zwątpienia, upadki i bunty.

5. Ukrzyżowanie                                      Miłość Boga i gorliwość o zbawienie dusz
Dziękuję Panu Bogu za dar Jego Syna, który odkupił mnie od grzechu pierworodnego. Proszę o Boże Miłosierdzie w godzinie śmierci.

Tajemnice Chwalebne                                  Owoc Tajemnicy
1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa              Wiara i nawrócenie
Proszę, aby radość ze Zmartwychwstania Jezusa była mi siłą w codzienności, źródłem pociechy w życiowych smutkach, mocą w chorobie.

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa               Nadzieja i pragnienie nieba
Cieszę się, że Jezus pokazał nam drogę do nieba, którą możemy do Niego podążać żyjąc w wierze.

3. Zesłanie Ducha Św.                                  Miłość i żarliwość apostolska
Dziękuję Panu Bogu i Jezusowi za dar obecności Ducha Świętego wśród nas. Proszę, aby Duch Święty rozjaśniał mój umysł, wzmacniał wolę i rozgrzewał serce.

4. Wniebowzięcie NMP                           Śmierć szczęśliwa i nabożeństwo do NMP
Zawierzam Matce Bożej swoją ziemską drogę ku wieczności. Dziękuję Jej za wierność Jezusowi do końca i misję Pośredniczki, której się podjęła dla ludzi.

5. Ukoronowanie NMP                                Ostateczne wytrwanie i ufność w Maryi
Wysławiam imię Maryi i dziękuję Jej za objawienia, które miały miejsce w świecie.

16 października 2002 roku Papież Jan Paweł II w Liście Apostolskim ROSARIUM rosarioVIRGINIS MARIAE zaproponował dołączenie IV części do różańca świętego.

Tajemnice Światła:
1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Myślę o tym, że czasem w życiu, wzorem Chrystusa, trzeba przed ludźmi wystąpić, poprowadzić jakieś dzieło, opowiedzieć się publicznie w słusznej sprawie.

2. Objawienie siebie na weselu w Kanie Galilejskiej
Przepraszam za słabość swojej wiary potrzebującej znaków dawanych przez Jezusa.

3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
Modlę się, aby nie ulegać pokusom zbaczania ze ścieżek wiary, aby zawsze mieć odwagę dawać jej świadectwo.

4. Przemienienie na górze Tabor
Pokazanie Boga w ziemskiej osobie Jezusa Chrystusa motywuje mnie do częstej spowiedzi. Wierzę, że Sakrament Pokuty i Pojednania przemienia mnie duchowo.

5. Ustanowienie Eucharystii
Eucharystia-Krew i Ciało naszego Pana Jezusa, prowadzi nas przez życie do zjednoczenia z Chrystusem w wieczności. Pragnę być wciąż zanurzona w Jego miłości.

Rozważanie tych Tajemnic przypomina nam słowa Jezusa Chrystusa zapisane przez Ewangelistę św. Jana: „Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie „(J,14, 6).



[1] Ks. Alojzy Henel wiersz „Mój różaniec”