Życie wewnętrzne

Na czym polega życie wewnętrzne?

Często o tym mówimy, lecz trzeba wciąż powtarzać by nie zapomnieć. Przede wszystkim trzeba, by to pióro czy pędzel były posłuszne. Stąd trzeba usuwać różne opory i przeszkody, które nie pozwalają dobrze dać się kierować. W życiu wewnętrznym tymi przeszkodami są wady, które trzeba pousuwać, wykorzenić. Do tego zmuszają rozmyślania, rachunek sumienia by poznać wady, poznać cnoty i do Pana Jezusa się upodobnić.

Jest to walka z samym sobą i dlatego taka trudna. Łatwiej jest rozwijać działalność na zewnątrz, niż walczyć z umiłowanymi swoimi wadami. Miłość własna kocha te wady i nie chce ich się pozbyć. Te wady umie nawet pokrywać cnotami. Na przykład, gdy kto nie słucha, to mówi o niezłomności woli i charakteru; kto ostygł w modlitwie, myśli o pracy zewnętrznej. I miłość własna potrafi to brać za cnoty.

mid_24834Taka wada jest jakby szkodliwą rośliną. Odciąć łodygę, to z korzenia wyrośnie druga, wyrwać korzeń, zostaną w ziemi drobne korzonki i znów po niejakim czasie odrosną. Wady zawsze odrastają i zawsze trzeba je wyrywać, jak odrosną. (…)

Sprawa własnego zbawienia i uświęcenia jest o wiele ważniejsza od pracy nad duszami innych. Bardzo jest ważne, żebyśmy w tej pracy nad innymi nie zapomnieli o własnej duszy, bo nasze zbawienie i uświęcenie jest najważniejsze. Gdyby wolą Bożą było, by to wszystko zacieśnić, chętnie należy się do tego zastosować.

Pan Bóg czasami tak kieruje, żeby z naszych dobrych chęci była ofiara. Zachoruje na przykład najgorliwsza dusza; Pan Bóg chce tej ofiary, by przez nią oczyścić jej intencję, bo miłość własna wszędzie się wciska i wywołuje chociażby zadowolenie z rezultatów jej działalności .Nam się zdaje, że dla chwały Niepokalanej pracujemy, ale do tego wmiesza się miłość własna i brudzi tę intencję. Gdy Pan Bóg złoży chorobą taką duszę, to ta intencja łatwiej się oczyszcza. Dlatego zawsze mówię, że infirmeria jest u nas najwydatniejszym działem.

W tej robocie apostolskiej nawrócenie i uświęcenie jest skutkiem tylko i jedynie łaski Bożej. Modlitwą te łaski Boże możemy zdobyć.

Pamiętajmy więc o życiu wewnętrznym, o walce z samym sobą. Starajmy się przede wszystkim być doskonałym narzędziem, dać się Niepokalanej kierować, bo to jest istota świętości. Trzeba też potrafić spokojnie spoczywać, gdy Matka Najświętsza ten pędzelek odłoży.

 

Niepokalanów, niedziela 13 marca 1938 r., do braci profesów solemnych na rozmyślaniu.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.