Głotowo – Kalwaria Warmińska

Głotowo - Kalwaria WarmińskaGłotowo (Glotowo, niem. Glottau, prus. Glātawa) – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie olsztyńskim, w gminie Dobre Miasto w dolinie rzeki Kwieli.

Znajduje się tu Sanktuarium Najświętszego Zbawiciela i Męki Pańskiej a kościół nosi tytuł bazyliki.

Barokowy budynek kościoła pochodzi z 1722 roku i został wybudowany w miejscu poprzednich, dużo starszych świątyń. Miejsce budowy kościoła wskazał kielich z Najświętszym Sakramentem wyorany na polu. Fresk na sklepieniu bazyliki obrazuje moment cudu eucharystycznego – pokłon zwierząt Hostii. Wystrój wnętrza „opowiada” we freskach i obrazach teologię Eucharystii.

Obok kościoła znajduje się Kalwaria Warmińska – zbudowana w malowniczym wąwozie w latach 1878-1894 na wzór Drogi Krzyżowej Pana Jezusa w Jerozolimie. W murowanych z kamienia i cegły kaplicach znajdują się artystycznie wykonane rzeźby, ukazujące naturalistycznie mękę Chrystusa. W każdej z nich jest też urna z kamyczkiem z danego miejsca przywiezionym przez bogatego mieszkańca Głotowa Jana Mertena z pielgrzymki do Ziemi Świętej. W budowie Kalwarii wykorzystano niewielki jar ze strumykiem. Szacuje się, że ręcznie budowało Kalwarię przez 16 lat około 70 tysięcy katolików diecezji warmińskiej.

Zapraszamy do Galerii zdjęć.

DOM Łaski NMP w Krzeszowie

W małej miejscowości Krzeszów położonej w Dolinie Kamiennogórskiej stoi Dom Łaski Świętej Maryi. To Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej zwanej też Królową Sudetów.
Barokowa świątynia została konsekrowana w 1735 a jej budowę zakończono w 1791 roku.
Cofnijmy się kilka stuleci wstecz. Tereny obecnego Dolnego Śląska znajdowały się pod panowaniem Piastów świdnicko – jaworskich. O te ziemie wciąż trwały boje miedzy Piastami, Czechami i Niemcami.
W roku 1163 książę Bolesław Wysoki sprowadził na Śląsk zakon cystersów. Był to najpotężniejszy zakon w średniowiecznej Europie. Opierał się na benedyktyńskiej regule, słynął z doskonałych umiejętności gospodarowania; hodowli bydła, zbóż, karpi, w budownictwie, produkcji win, ogrodnictwie i sadownictwie a w latach późniejszych z mecenatu sztuki. O potędze i znaczeniu zakonu cystersów świadczy chociażby to, że z tego zgromadzenia Kościół ma 850 świętych i błogosławionych.

W małej miejscowości Krzeszów w roku 1242 księżna Anna Świdnicka, wdowa po Henryku Pobożnym ufundowała i postawiła kościół i klasztor. 50 lat później Książę Bolko I świdnicko-jaworski sprowadził do Krzeszowa cystersów przekazując im również sąsiednią Lubawkę, winnice i chmielniki koło Bolkowa i Lwówka oraz ławy mięsne w kilku miastach Dolnego Śląska. Opactwo cysterskie w Krzeszowie było filią opactwa w Lubiążu. Dobrze uposażone nowe opactwo cysterskie dynamicznie się rozwijało i bogaciło a kościół przy nim stał się miejscem pochówku książąt świdnickich. Podobnie kwitły inne cysterskie klasztory na Śląsku: w Henrykowie, Kamieńcu, Krzeszowie, Rudach i Jemielnicy, a także pierwsze w Polsce opactwo cysterek w Trzebnicy. Pozostałością po gospodarowaniu cystersów jest założony przez nich a zachowany do dziś i użytkowany kompleks stawów do hodowli karpi w dolinie Baryczy.
Cystersi wznieśli w 1301 roku nowy kościół w miejscu fundowanego przez księżnę Annę. Otrzymał on wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W świątyni umieszczono ikonę Matki Bożej Łaskawej. Maryja lewą dłonią wskazuje na Dzieciątko i jednocześnie na swoje serce jako źródło wszelkich łask. Dzieciątko patrzy na Maryję, prawa ręką błogosławi a w lewej trzyma zwój pergaminu będący symbolem Bożej tajemnicy. Jedynie legendy opowiadają, jak bizantyjska w formie ikona znalazła się w Krzeszowie. Można przeczytać, że w czasie wypraw krzyżowych ikona została przywieziona z Bizancjum do Włoch i dostali ją cystersi, którzy przybyli z Krzeszowa do Rzymu w celu potwierdzenia przez Papieża nadanych im przywilejów. Badania przed koronacją dokonaną przez Jana Pawła II w 1997 roku potwierdziły bizantyjskie pochodzenie obrazu. Jest to najstarszy obraz maryjny w Polsce i jeden z pięciu najstarszych w Europie. Jest starszy około 200 lat od wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz zasłynął wieloma łaskami: uzdrowieniami, nawróceniami.
Opactwo cysterskie przeżywało trudne okresy w historii. W okresie wojen husyckich w XV wieku mnisi z klasztoru w Krzeszowie ukryli ikonę, aby nie ucierpiała w czasie najazdów. Niestety wszyscy zostali wymordowani i zabrali tajemnicę jej ukrycia do grobu. Prawie 200 lat potem, 18 grudnia roku 1622 w czasie remontu zakrystii pracujący ujrzeli w pewnym miejscu światło wydobywające się spod posadzki. Odkryli skrytkę a w niej zabezpieczony obraz Matki Bożej Łaskawej. Cudowna ikona mogła wrócić na swoje miejsce i skupiać przed swym obliczem wiernych polecających swoje prośby. Pamiątką cudownego odnalezienia ikony jest obchodzone do dnia dzisiejszego Święto Światła (Festum Lucis). Tego dnia odprawiana jest specjalna msza św. a bazylika jest wspaniale i bogato oświetlana.
Kolejne stulecie to okres reformacji, w czasie której katolicki Śląsk stał się protestancki. Trwająca od 1618 do 1648 roku wojna trzydziestoletnia między katolicką dynastią Habsburgów a państwami protestanckimi Cesarstwa Rzymskiego o prymat w Europie, przyniosła znaczne straty w krzeszowskim opactwie. Zniszczona została bezcenna biblioteka zakonna.
W roku 1660 opatem w Krzeszowie został Ślązak o. Bernard Rossa. Był nim 36 lat. Bez przesady można powiedzieć, że dokonał rechrystianizacji w ogromnym majątku krzeszowskim cystersów (40 wsi i 2 miasta). Ponad 130. letni okres protestantyzmu osłabił ducha religijnego wśród ludności i rozluźnił dyscyplinę wśród mnichów. Opat pielgrzymował do wszystkich miejscowości, głosił kazania, uczył modlitw, odmawiał różaniec, organizował pielgrzymki piesze i brał w nich udział (kroniki podają 1000 pątników w 1671 roku w pielgrzymce z Krzeszowa do Barda Śląskiego). Założył pierwsze na Śląsku bractwo św. Józefa, które po blisko 100 latach działalności przy opactwie krzeszowskim liczyło wg zapisów ok. 100 000 osób wszystkich stanów. Stosował też siłę w przywracaniu wiary katolickiej a nawet doprowadził do wysiedlenia ze wsi klasztornych ponad 1200 protestantów zastępując ich osiedleńcami z katolickich Czech, Łużyc i Brandenburgii. Dbał o życie wspólnotowe, wysyłał mnichów do renomowanych europejskich uczelni, założył trzyletnią szkołę łacińską dla młodzieży przekształconą później w gimnazjum, wzbogacał zbiory biblioteczne zakonu.
Kulminacją rekatolizacji terenów krzeszowskiego opactwa cystersów było wybudowanie w latach 1728-1730 nowego kościoła i klasztoru w miejsce zburzonych średniowiecznych budowli.
Nowe Opactwo cysterskie do dziś zachwyca swoim rozmachem i pięknością. Nazywane jest Europejską Perłą Baroku. Leży na Południowo- Zachodnim Szlaku Cysterskim, na szlaku św. Jakuba oraz rowerowym szlaku Jana Pawła II.
Cały zespół pocysterski składa się z klasztoru, Bazyliki Mniejszej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wraz z Kaplicą Loretańską, Mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich, kaplicą św. Marii Magdaleny z Grobem Pańskim, cmentarza klasztornego z monumentalną grupą Ukrzyżowania, kościoła brackiego św. Józefa, Domu Opata oraz Kalwarii Krzeszowskiej.
W ołtarzu głównym bazyliki umieszczony jest słynący łaskami od stuleci obraz Matki Bożej Łaskawej a sama bazylika zwana jest Domem Łaski Świętej Maryi. Na srebrnej ramie wyryty jest napis „Gratia Sanctae Mariae” (Łaska Świętej Maryi). Matka Boża w cudownej ikonie jest czczona od stuleci przez Czechów, Polaków, Niemców i Węgrów.
W 1810 roku zakon został skasowany przez władze pruskie a kościoły i klasztor splądrowane. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości do klasztoru wrócili w 1919 roku benedyktyni. Rozpoczęli prace konserwatorskie, które niestety przerwał wybuch II wojny światowej. W czasie jej trwania w obiektach opactwa umieszczono obóz śląskich Żydów a potem obóz przejściowy dla jeńców wojennych i składnicę muzealną (na strychu kościoła św. Józefa ukryto Bibliotekę Pruską). W 1949 roku objęły obiekt benedyktynki, które przyjechały ze Lwowa, a później również elżbietanki.
Barokowy zespół pocysterski jest obecnie pięknie wyremontowany i stanowi znane miejsce pielgrzymkowe, a także jedną z największych atrakcji architektonicznych i artystycznych na Dolnym Śląsku. Bazylika wyposażona jest w największe na Śląsku barokowe organy – dzieło Michała Englera młodszego, z rozbudowanym rzeźbiarsko prospektem autorstwa Antoniego Dorazila. Bazylika i kościół św. Józefa udekorowane są obrazami i freskami takich mistrzów jak zwany „śląskim Rafaelem” Michał Willmann, Jerzy Wilhelm Neunhertz, Piotr Brandl, Antoni Scheffler i rzeźbami takich artystów jak Ferdynand Maksymilian Brokoff, Antoni Dorazil i Antoni Lachel. Możemy podziwiać wspaniałe stalle, ołtarz główny i liczne boczne, ambonę i wiele elementów rzeźbiarskich ozdabiających wnętrza.
W 1998 r. kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny został podniesiony do rangi Bazyliki Mniejszej Krzeszów jest głównym sanktuarium Diecezji Legnickiej.
Odpusty: 2 czerwca, 29 czerwca, 3 lipca, 15 sierpnia, 29 sierpnia.

Zapraszam do galerii zdjęć z Krzeszowa.

Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w marcu 2014 roku.

Objawienia w Quito

Quito – miasto w Ekwadorze, stolica pięknie położonego w Andach kraju. Ponad 400 lat temu Ekwador był kolonią hiszpańską. Na prośbę wielu mieszkańców Quito król Hiszpanii Filip II wydał quitodekret o fundacji klasztoru pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia. Zostaje on wzniesiony na głównym placu miasta. W roku 1576 do Quito w Ekwadorze przybywają z Hiszpanii: Matka Maria od Jezusa Taboada wraz ze swoją młodziutką siostrzenicą Marianną oraz czterema innymi zakonnicami.
Czternastoletnia Marianna Francisca Torres y Berriochoa wyruszyła w tę drogę gdyż w prywatnym objawieniu usłyszała, że ma udać się na misje. W październiku 1579 roku s. Marianna złożyła śluby zakonne wobec przełożonej Matki Marii i obrała predykat „od Jezusa”.
Zakonnica miała objawienia przez prawie 60 lat, aż do swojej śmierci. Najświętsza Maryja Dziewica objawiła jej wydarzenia z XIX i XX wieku, wzywała siostrę Mariannę do modlitwy i ponoszenia ofiar jako zadośćuczynienie za tragiczne wydarzenia, które nastąpią w życiu Kościoła w tym okresie.

Objawienia z dnia 16 stycznia 1599 roku dotyczyły przyszłości klasztoru oraz ówczesnej kolonii Hiszpanii. Przekaz mówił, że ziemie te staną się wolną republiką i przyjmą nazwę Ekwador. W XIX wieku będzie wybrany chrześcijański prezydent – mąż wielki, który zginie śmiercią męczeńską na placu przylegającym do klasztoru Zapowiedź sprawdziła się w latach 1861-1865 i 1869-1875 gdy prezydentem Ekwadoru był Gabriel Garcia Moreno, katolicki polityk, który m.in. poświęcił publicznie kraj Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Spowodowało to brutalny atak ze strony bojówek masońskich i zabójstwo prezydenta na placu przed katedrą 6 sierpnia 1875 r.

W roku 1610 Matka Boża w kolejnym objawieniu powiedziała między innymi, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów i kierowania się namiętnościami, a szatan prawie całkowicie będzie panował nad światem przez masońskie sekty, będzie trudno przyjąć sakrament chrztu i bierzmowania, a diabeł będzie starał się zniszczyć sakrament spowiedzi. „W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Sakrament małżeństwa będzie bardzo atakowany i dojdzie do jego profanacji. Sakrament, który symbolizuje związek Chrystusa ze swoim kościołem będzie ulegał niszczeniu i poprzez to ułatwiał życie w stanie grzechu. Skutki zeświecczenia będą narastać, co spowoduje brak powołań kapłańskich i zakonnych.
Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, wykpiwany i wzgardzony. W tym czasie zdeprawowani kapłani będą gorszyć lud chrześcijański czym wzbudzą nienawiść do wszystkich kapłanów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła.
W tych nieszczęśliwych czasach będzie wielki i nieopanowany poziom nieczystości, która będzie pociągała wiele dusz na wieczne zatracenie. Nie będzie niewinności w dzieciach ani skromności u kobiet.quito2
Tylko niewielka grupa ludzi zachowa skarb wiary i cnoty, ale będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień a nawet męczeństwa. Aby wyzwolić wiernych z tych herezji i cierpień potrzeba będzie wielkiej wytrwałości i siły woli. Gdy będzie się wydawało, że wszystko stracone a wszelkie wysiłki daremne i zło tryumfuje na całej ziemi nastąpi szczęśliwy początek odrodzenia.
Najświętsza Maryja Panna poleciła modlić się o zesłanie Kościołowi prałata, który będzie miał za zadanie odnowić ducha jego kapłanów. Będzie on napełniony wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożej woli oraz siły by móc bronić praw Kościoła. Będzie miał czułe i współczujące serce by ogarnąć wielkich i maluczkich proszących go o światło i radę w zwątpieniach i trudnościach.
Najświętsza Maryja Panna poprosiła o wykonanie figury ku Jej czci. Wyrzeźbiona figura pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia, została w cudowny sposób dokończona i nastąpiło jej wyniesienie w procesji na specjalnie przygotowany tron.

W roku 1634 Matka Marianna miała objawienie, które miało szczególne znaczenie. Po zakończeniu wieczornej modlitwy przed tabernakulum nagle zgasła wieczna lampka przed ołtarzem. W ciemnościach Matka Marianna ujrzała Najświętszą Maryję Pannę, która objawiła jej znaczenie tego znaku:

  • Pierwsze znaczenie – od końca XIX wieku i poprzez wiek XX rozpowszechni się wiele herezji i światło wiary wygaśnie w bardzo wielu duszach z powodu głębokiego i powszechnego upadku obyczajów. Będzie dużo katastrof fizycznych a wielu umrze z powodu gwałtownych cierpień.quito3
  • Drugie znaczenie – to wiele goryczy, trudności i cierpienia, które będą udziałem klasztoru Niepokalanego Poczęcia w Quito. Znikną powołania z powodu niedyskrecji i niewłaściwego formowania nowicjuszek. Pod maską fałszywej miłości, niesprawiedliwość będzie rujnować dusze.
  • Trzecie znaczenie – atmosfera nieczystości zalewać będzie ulice, place i miejsca publiczne, tak że prawie nie będzie dziewiczych dusz.
  • Czwarte znaczenie – duchowni świeccy (diecezjalni) porzucą swoje ideały, księża będą zaniedbywać swoje obowiązki. Zapomną o celu życia na ziemi, oddalą się od drogi Bożej i przywiążą się do dóbr doczesnych, bogactwa, którego zdobywanie będzie ich celem nadrzędnym.
  • Piąte znaczenie – słabość i nieczułość ludzi posiadających możliwość zmiany tragicznej sytuacji Kościoła. Obojętność na gnębienie Kościoła, prześladowanie cnoty i na tryumf zła przez uleganie namiętnościom i perwersyjnym żądzom. Najświętsza Maryja Panna oczekuje od zakonnic ofiar, dobrych uczynków i modlitwy w celu skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy.

Matka Marianna zmarła 15 stycznia 1635 roku.
W roku 1905 w trakcie remontu klasztoru została otwarta jej trumna, w której znaleziono nienaruszone i dobrze zachowane ciało Matki wizjonerki.
Na początku swoich objawień Marianna Francisca od Jezusa Torres y Berriochoa otrzymała od biskupa Quito nakaz zapisywania swoich objawień. Po śmierci Matki Marianny jej kierownik duchowy napisał jej biografię. W roku 1790 w oparciu o spisane objawienia o. Manueal Souza Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał książkę „Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito”.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LIPCU-SIERPNIU 2014 ROKU.

Objawienia w Gietrzwałdzie

gietrzwald-mNa ziemiach polskich jedyne, zaakceptowane oficjalnie przez Kościół objawienia miały miejsce w Gietrzwałdzie, małej miejscowości położonej na Warmii. Wydarzyły się one 137 lat temu, prawie dwadzieścia lat po objawieniach w Lourdes. Trwały prawie trzy miesiące: od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizjonerkami były dwie dziewczynki – trzynastoletnia Justyna Szafryńska oraz dwunastoletnia Barbara Samulewska.

Dnia 27 czerwca Justyna miała egzamin przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. Wracając ze swoją mamą do domu, na drzewie w ogrodzie przy plebanii ujrzała świetlistą Postać. Była to siedząca młoda kobieta z rozpuszczonymi włosami. Następnie z obłoków zeszło do niej Dziecko, które się jej ukłoniło a Niewiasta wstała wzięła Go za rękę i wstępując do nieba znikła. W trakcie tego objawienia pojawił się miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel, u którego Justyna zdawała egzamin. Po zakończeniu widzenia proboszcz od razu dokładnie wypytał dziewczynkę o to, co się wydarzyło. Następnego dnia w trakcie odmawiania Różańca pod drzewem, na którym była widoczna Postać, 12-letnia Barbara Samulewska miała również objawienie. W trakcie kolejnych widzeń, dziewczynki zadały pytanie: Kto Ty Jesteś? Usłyszały wypowiedziane po polsku słowa: „Jestem Najświętsza Maryja Niepokalanie Poczęta”. Na pytanie: „Czego żądasz Matko Boża?” – padła odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec!”

Jednym z efektów objawień w Gietrzwałdzie było prawie powszechne odmawianie Różańca w domach. Tak pisał proboszcz Gietrzwałdu ks. A. Weichsel do biskupa warmińskiego Filipa Krementza: „W całej polskiej Warmii, prawie we wszystkich domach Różaniec jest wspólnie odmawiany.(…) Miliony modlą się na Różańcu, przez co utwierdzają się w wierze katolickiej i ogromna ilość wyrwana została z doczesnej i wiecznej zguby. W tym widzę najlepszy dowód autentyczności objawień”.

Biskup Warmiński po zapoznaniu się ze sprawozdaniem proboszcza ks. Augustyna Weichsla wydelegował do Gietrzwałdu swoich przedstawicieli, aby uczestniczyli w nabożeństwach różańcowych. Mieli oni obserwować stan i zachowanie wizjonerek w trakcie objawień oraz zachowanie zgromadzonych pielgrzymów i wiernych. Relacje biskupich delegatów potwierdziły, że nie może tu być mowy o oszustwie czy kłamstwie a widzące zachowują się normalnie, nie ma w nich żadnej bigoterii, chęci zysku czy też pragnienia zdobycia uznania czy wzbudzenia sensacji. Dziewczęta wyróżniały się skromnością, szczerością i prostotą.

Pytania do Matki Bożej dotyczyły zdrowia i zbawienia różnych osób, ale nie tylko. Na zapytanie „Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony?”, „Czy osierocone parafie w południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?” widzące usłyszały w odpowiedzi: „Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów!”

gietrzwald2-mW czas objawień na mapie Europy nie było państwa polskiego. Ludność polska żyła i mieszkała w trzech zaborach. W tamtym czasie Gietrzwałd leżał w zaborze pruskim. Fakt, że Matka Boża przemawia do dziewczynek w języku polskim był dla narodu wielką pociechą i pokrzepieniem. Wieść o objawieniach błyskawicznie dotarła do Polaków mieszkających w trzech zaborach. W dosyć krótkim czasie zaczęły napływać do Gietrzwałdu pielgrzymki ze wszystkich dzielnic rozbiorowych. Oprócz Polaków przybywali Czesi, Węgrzy oraz Holendrzy.

Wśród wielu pielgrzymów przybywających do Gietrzwałdu z prośbą o zdrowie był pewien mieszkaniec Ornety. Na pytanie jednej z dziewcząt o zdrowie dla niego i jego żony, Matka Boża odpowiedziała: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki”. A po przekazaniu dziewczynkom prośby proboszcza o modlitwę za spętanych nałogiem, Maryja tylko westchnęła głęboko i powiedziała „Oni będą ukarani”. To pokazuje, że pijaństwo, uzależnienie od alkoholu prowadzi do zguby. W czasach zaborów alkoholizm był problemem nie tylko społecznym ale i narodowym. Zaborcy, chcąc mieć łatwość rządzenia zdobytymi terytoriami, wspierali pijaństwo wśród ludności polskiej. Powodowało to rozbicie więzów rodzinnych i społecznych oraz łamanie charakterów podbitej ludności.

Wypowiedzi Matki Bożej w trakcie objawień w Gietrzwałdzie odnośnie pijaństwa dało silny impuls do walki z tym nałogiem i innymi uzależnieniami. Ksiądz proboszcz Augustyn Weischel napisał: „Wszyscy wyrzekają się tu wódki i przyrzekają zawsze modlić się na różańcu” oraz: „Ogromna ilość pijaków została wyrwana z doczesnej i wiecznej zguby”. Objawienia w Gietrzwałdzie doprowadziły do powstawania Bractw Wstrzemięźliwości walczących z tym nałogiem.

gietrzwald3-mWidocznymi efektami objawień było odmawianie Różańca w Sanktuarium oraz w życiu codziennym napływających pielgrzymów. Objawienia przyniosły i przynoszą nadal owoce w postaci: przystępowanie do sakramentu pokuty z mocnym postanowieniem poprawy, życie w czystości młodzieży warmińskiej, powstawanie i rozwój stowarzyszeń abstynenckich, liczne przypadki nawróceń i przejść na religię katolicką.

W roku 1967 w 90.lecie objawień kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski koronował obraz Matki Bożej z Sanktuarium w Gietrzwałdzie.

Ordynariusz warmiński bp Józef Drzazga 11 września 1977 roku wydal dekret zatwierdzający „kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, jako nie sprzeciwiający się wierze i moralności chrześcijańskiej, oparty na faktach wiarygodnych, których charakteru nadprzyrodzonego i Bożego nie da się wykluczyć”.

Uroczystości odpustowe w Sanktuarium odbywają się 29 czerwca na św. Apostołów Piotra i Pawła, 15 sierpnia w święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz główne – Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – 8 września w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

 

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2014 ROKU.

Siewcy strachu

Ptasia grypa, świńska grypa, sepsa, choroba szalonych krów to najbardziej znane zagrożenia o skali ogólnoświatowej. Co roku przywoływane jest widmo pandemii. Dochodzi również strach przed zagrożeniem zewnętrznym – wojną, terroryzmem, ogólnoświatowym głodem, skutkami ocieplenia klimatu, zderzeniem Ziemi z ciałem kosmicznym. Ostatnie wydarzenia u naszego wschodniego sąsiada (zagrożenie wojną) wyciszyły na pewien czas strach przed epidemią. Podobnie przycichł temat molestowania dzieci, choć wciąż powraca „sprawa matki małej Madzi”, „sprawa Olewnika”, „sprawa Trynkiewicza”. Można zauważyć falowanie problematyki strumienia informacji, które docierają każdego dnia do przeciętnego Polaka.

mediaDla mediów takie tematy są jednak bardzo pożądane. Działają silnie na emocje odbiorcy, odwołują się do wielu instynktów, mocno pobudzają ciekawość i powodują chęć śledzenia rozwoju zdarzeń przez kolejne dni. W dłuższej perspektywie wywołuje to i potem utrwala w odbiorcy emocjonalne podejście do rzeczywistości. Na drugi plan schodzą racjonalne przesłanki, twarde argumenty i gołe fakty. Mediom o to chodzi.

Ekipy rządzące też potrafią takie mechanizmy wykorzystywać. Z jednej strony jest to odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów i zagrożeń. Wprowadza odbiorców w życie w wirtualnym świecie, gdzie mówi się o rzeczach tak naprawdę mało ważnych i w zdecydowanej większości nas nie dotyczących. Świat się nie zawali, ani nasze życie nie ulegnie żadnej zmianie, gdy zrezygnujemy ze śledzenia tych wydarzeń.

Z drugiej strony celem jest rozładowanie społecznych emocji. Emocji związanych z polityką rodzinną, oświatową, zapaścią demograficzną, problemem kondycji emerytów, działaniem służby zdrowia. Wentylem bezpieczeństwa dla poważnych i istotnych dla obywateli problemów jest ogłoszenie końca zagrożenia wyolbrzymioną „epidemią” a nie podjęcie dialogu i naprawa realnych nieprawidłowości i zagrożeń. Rozładowaniu emocji służy w pewnym sensie również, coroczna impreza w okolicach Nowego Roku – narodowa zbiórka funduszy na cel wyznaczony przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Media kreują się na czwartą władzę w państwie. Tak naprawdę to czasami są pierwszą władzą, gdyż kształtują poglądy, utrwalają stereotypy i posuwają się nawet do medialnego niszczenia wszystkiego, co nie jest zgodne lub nie chce się podporządkować lansowanej aktualnie wizji czy modzie, czyli „medialnej prawdzie”. Długofalowe skutki „wychowywania” odbiorców przez media to zanik samodzielnego myślenia i krytycyzmu. Bombardowanie „medialną prawdą” i presja mediów są tak silne, że odbiorcy przyjmują za własny podpowiadany przez telewizję, prasę i portale internetowe przekaz. I raczej nie ma możliwości kontrolowania czwartej władzy jak i jej rozliczania. Każda taka próba kwitowana jest stwierdzeniem o ograniczaniu wolności słowa. Media zaczynają być samowolne i bezkarne.

Można się przed takim ubezwłasnowolnieniem przez media bronić ograniczając i selekcjonując strumień przyjmowanych informacji.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2014 ROKU.

Objawienia w Lourdes – 1858 rok

W wieku XIX w wielu krajach Europy i Ameryki Południowej panował liberalizm. W rządach tych państw przeważali wolnomyśliciele i przedstawiciele masonerii. Powodowało to otwartą niechęć do Kościoła, podważanie nauczania katolickiego, krytykowanie księży, wyśmiewanie zakonnic i zakonników, jak i wyszydzanie szkół katolickich. Bardzo często niechęć ta była tak silna, że przeradzała się w agresję i otwarte zwalczanie Kościoła oraz dyskryminację i szykanowanie katolików.

W takich warunkach, w niecałe cztery lata po ogłoszeniu dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny następują objawienia w Lourdes, w południowo-zachodniej Francji. Osobą, która dostępuje tego wyróżnienia jest prosta 14-letnia dziewczynka Bernadetta Soubirous, córka ubogiego młynarza. Pierwsze objawienie ma w „tłusty czwartek” 11 lutego 1858 roku. Zdarzyło się ono w pobliżu rzeki Gawy, w grocie Massabielskiej Skały. Razem z Bernadettą była tam obecna jej młodsza siostra oraz koleżanka. Towarzyszki nie mają widzenia a jedynie obserwują zachowanie i reakcję wizjonerki.

Zgodnie z przekazem Bernadetty w owalnym obramowaniu groty stała postać kobieca. Mimo światłości i bijącej od niej jasności była to wyraźna ludzka postać. Różniła się niezwykłą pięknością, która nie dawała się opisać słowami, ani żadnymi porównaniami. Piękność ta nie dawała się namalować ani uchwycić żadnymi ludzkimi środkami gdyż była to piękność nieziemska.

grotaMPostać ukazywała dwudziestoletnią, średniego wzrostu kobietę. Jej piękno i młodość wydawały się być wieczne a jednocześnie emanowały dobrocią matki i monarszym majestatem. Nie miała na sobie żadnych ozdób a jedynie ze splecionych dłoni zwieszał się biały różaniec. Przesuwała palcami po jego paciorkach, ale nie poruszała wargami, nie szeptała słów modlitwy, była jakby zapatrzona i wsłuchana w dal.

To pierwsze objawienie zostało przez dorosłych zignorowane, jako fantazje dzieci. Po paru dniach, gdy nastąpiło drugie objawienie w mieście zawrzało od domysłów i pytań. Proboszcz parafii z uwagi na zbyt gorącą atmosferę wolał poczekać z oceną i podejmowaniem jakichś działań, inne osoby doszły do wniosku, że jest to dusza zmarłej niedawno mieszkanki miasta. W trakcie kolejnego objawienia dziewczynka została poproszona o wykopanie dołka u wejścia do groty. W trakcie kopania pojawiła się w nim wilgoć a następnie podeszła woda. Po paru dnia powstało małe jeziorko, z którego popłynął strumyk do pobliskiej rzeki. Bardzo szybko okazało się, że ta woda ma właściwości lecznicze. Informacja o tym szybko rozeszła się wśród okolicznych mieszkańców a z biegiem czasu rozprzestrzeniła się na cały kraj.

Liberalna prasa, wolnomyśliciele jak i znaczna część urzędników państwowych traktowała to, jako przejaw halucynacji dziecka lub też przedstawienie przygotowane przez kler. Bernadetta była przesłuchiwana przez komisarza policji w obecności naczelnika urzędu skarbowego. Również prokurator i sędzia wyrażali swój sceptycyzm w odniesieniu do informacji o objawieniach oraz następujących po nich cudach. Starano się doprowadzić do umieszczenia Bernadetty w zamkniętym zakładzie, jako osobę chorą. Na szczęście zdecydowana postawa miejscowego proboszcza zapobiegła temu. Były też próby innego zastraszenia dziewczynki, aby zmieniła relację i powiedziała, że to wszystko wymyśliła sobie. Były również usiłowania wywarcia nacisku na rodziców Bernadetty, aby zakazali dziecku chodzić do groty w Massabielskiej Skale.

Bernadetta była bardzo nieśmiała zwłaszcza wobec obcych sobie osób. To jednak nie przeszkadzało jej, by opisy widzeń były szczegółowe, bardzo wyraziste i relacjonowane z ogromną pewnością tego, co widziała oraz słyszała a jednocześnie były nacechowane pokorą i skromnością. Jej relacje były za każdym razem jednakowo dokładne i szczegółowe.

Bernadetta została poproszona o zapytanie ukazującej się Pani, kim ona jest. W trakcie widzenia, które miało miejsce 25 marca zadała to ważne pytanie. Powtórzyła trzykrotnie prośbę: „O, Pani, proszę Cię, racz być tak łaskawą i powiedzieć mi, kim jesteś i jakie jest Twe imię?” Dopiero za trzecim razem, świetlista postać, wznosząc ręce do Boga odpowiedziała: Ja jestem Niepokalane Poczęcie.

Mała Bernadetka nie zrozumiała tej odpowiedzi i idąc do proboszcza powtarzała sobie usłyszane słowa. Dla księdza było jasne, że to nie mogło być zmyślenie, fantazja czy halucynacja. To objawienie było prawdziwe. Takiej odpowiedzi nie można było sobie wymyślić.

W roku 1862 biskup Laurence potwierdził prawdziwość i rzeczywistość objawień oraz bezdyskusyjność uzdrowień za przyczyną wody ze źródła. Zatwierdzenie objawień było poprzedzone latami badań. lourdes2Badano przede wszystkim samą Bernadettę, jej prawdomówność jak i zdrowie umysłowe. Szczegółowym badaniom poddano osoby cudownie uzdrowione. Przeprowadzano rozmowy z lekarzami, którzy leczyli te osoby i stwierdzali, że choroby były nieuleczalne a wyleczenie było niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia. Bardzo uważnie i dokładnie sprawdzono cudowną wodę, jej skład chemiczny jak i zawartość minerałów i soli oraz działanie biologiczne.

Pielgrzymki trwają nieustannie do Massabielskiej Groty, gdzie następują ciągle uzdrowienia fizyczne jak i duchowe. Wypełniając prośbę Najświętszej Maryi Panny wybudowano kościół, który obecnie jest w randze bazyliki. Jedną z próśb Maryi było, aby ludzie przybywali do tego miejsca. Jest to nieprzerwanie i masowo realizowane do dnia dzisiejszego od ponad 150.lat.

Na przekór różnego rodzaju wolnomyślicielom, jak i masonerii Najświętsza Maryja Panna objawia nam, że szczęście można odnaleźć tylko w Bogu. Poszukiwanie wolności od Boga, ucieczka od Niego nie przynoszą dobrych owoców a wręcz przeciwnie rodzą przemoc, destrukcję a nawet autoagresję i prześladowania.

 

Na podstawie „Niepokalana z Lurd” – Henri Lasserre (pisownia oryginalna wydania Niepokalanów 1957 r.)

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LUTYM 2014 ROKU.

Sulisławice

Sulislawice cudowny obraz MB Bolesnej malyZapraszamy do Sulisławic, wsi w Polsce położonej w województwie świętokrzyskim, w powiecie sandomierskim. Odwiedzimy Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej złożone z dwóch kościołów: XIII wiecznego i XIX wiecznego. Oba są domami łaskami słynącego obrazu Matki Boskiej Bolesnej. Niewielki obraz jest wiekiem bursy – skrzyneczki na wiatyk, święte oleje dla chorych i umierających.

Klimontów

Klimontów - kolegiata św. JózefaZapraszamy do galerii zdjęć z Klimontowa – wsi w Polsce położonej na Wyżynie Sandomierskiej, około 30 km na zachód od Sandomierza. Wieś prawie 300 lat była miastem (1604-1870 rok). Klimontów leży  na Małopolskiej Drodze św. Jakuba.

W Klimontowie odwiedzamy kolegiatę św. Józefa (1643-1772), fundacji Jerzego Ossolińskiego, zaprojektowaną przez Wawrzyńca Senesa, gdzie zwraca uwagę nawa na planie elipsy przykryta kopułą.

Dwór – świadek historii

Świadek historii

dworOzarowDwór w Ożarowie Mazowieckim, choć ukryty za wysokim płotem i otoczony gęstwiną drzew przemawia do nas swą ponad 150.letnią historią. I jest to historia nie tylko lokalna, ale dotycząca całej Polski, w szczególności Warszawy.

Wybudowany w połowie XIX wieku dla rodziny Deskurów, został sprzedany w 1880 roku Wł. Kronenbergowi a następnie kupiła go wraz z pięknym parkiem rodzina Reicherów, warszawskich przemysłowców, całkowicie zasymilowanych żydów. W rękach Reicherów pozostawał do 1969 roku. Rodzina Reicherów zapisała się chlubnie w historii Polski. Ostatni jej przedstawiciele zamieszkujący dwór ożarowski to rodzeństwo Kazimierz i Aniela. Ich brat Michał Reicher to słynny anatom i antropolog, profesor zwyczajny dr nauk biologicznych. Współautor (wraz z prof. dr Adamem Bochenkiem) podręcznika „Anatomia Człowieka”. Twórca działającego do dziś wileńskiego Collegium Anatomicum oraz jeden ze współtwórców Akademii Lekarskiej w Gdańsku, żołnierz AK, odznaczony Złotym Krzyżem Zasługi z Mieczami. Swoją przedwojenną pracą naukową przyczynił się do ocalenia przed zagładą ludu Karaimów, których hitlerowcy niesłusznie uznali za Żydów i skazali na eksterminację. Kazimierz Reicher, współwłaściciel dworu był żołnierzem AK ps. „Pomian” i „Gryf”, członkiem sztabu VII obwodu ZWZ-AK „Obroża” Rejonu „Jaworzyn”, udostępnił dwór na magazyn broni i tajną radiostację, został wydany w ręce gestapo i zamordowany w 1944 r. Jego siostra Aniela mieszkająca w ożarowskim dworze ożeniona z warszawskim adwokatem i działaczem ludowym, obrońcą w procesie brzeskim Stefanem Urbanowiczem, straciła męża w obozie koncentracyjnym w Oranienburgu a 18-letnią córkę Ewę zamordowano w Oświęcimiu za działalność w organizacji harcerskiej „Wawer” zajmującej się propagandą antyhitlerowską w Warszawie. Aniela Urbanowicz wraz z drugą córką Haliną były uczestniczkami pracy konspiracyjnej i żołnierzami Powstania Warszawskiego.

Przed wojną dwór Reicherów w Ożarowie był miejscem spotkań elit przemysłowych, politycznych i kulturalnych Warszawy. Gośćmi bywali poeci i pisarze: Leopold Staff, Julian Tuwim, Kazimierz Wierzyński czy Antoni Słonimski. W 1936 roku kręcono w nim film „Trędowata”.

5 sierpnia 1944 roku dwór został zajęty na kwaterę generała SS Ericha von dem Bach – Zelewskiego, który sam zgłosił Reichsfuehrerowi SS Heinrichowi Himmlerowi gotowość tłumienia Powstania Warszawskiego i został powołany dowódcą oddziałów wykonujących rozkaz Hitlera i Himmlera z dnia 1 sierpnia 1944 roku: „Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców, Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy”.

Przez 63 dni powstańcy toczyli zacięte i krwawe boje o każdy skrawek stolicy. Walczyli samotnie i mimo iż potęga militarna Niemiec chyliła się ku upadkowi, musieli ulec wobec braku amunicji i żywności. W dniu 30 września 1944 r. parlamentariusze Komendy Głównej AK płk Wachnowski i por. Ścibor przekroczyli front u zbiegu ulicy Żelaznej z Alejami Jerozolimskimi i zostali przez Niemców dowiezieni do kwatery generała von dem Bacha w zabytkowym dworku należącym do rodziny Reicherów w Ożarowie. Był to początek pertraktacji kapitulacyjnych.NAC-podpisPWW dniu 2 października 1944 r. został zawarty w Ożarowie układ o zaprzestaniu działań wojennych w Warszawie. Ze strony niemieckiej do stołu negocjacyjnego zasiadł generał SS Erich von dem Bach-Zelewski, zaś ze strony polskiej upoważnieni przez dowódcę AK gen. dywizji Tadeusza Bora-Komorowskiego: płk Kazimierz Wincenty Iranek Osmecki (vel Kazimierz Jarecki, vel Włodzimierz Ronczewski) i płk Zygmunt Dobrowolski „Zyndram”. Żołnierze Armii Krajowej zostali uznani przez Niemców za jeńców wojennych, przyznanie zostały im prawa kombatanckie, ludność cywilna miała być natomiast chroniona i traktowana zgodnie z konwencjami wojennymi. Były to niektóre z warunków kapitulacji powstańców. Warunki w sprawie ludności cywilnej zostały przez Niemców złamane, gdyż osadzeni w obozie w Pruszkowie cywile, byli masowo wywożeni do obozów koncentracyjnych i na roboty przymusowe. Dwór w Ożarowie Mazowieckim był świadkiem napływu z Warszawy zarówno ludności cywilnej jak i żołnierzy Powstania. Już 3 października 1944 r. na terenie fabryki „Kabel” w Ożarowie został utworzony przez Niemców obóz przejściowy dla jeńców wojennych, przez który przeszło ponad 11 tysięcy żołnierzy Powstania. Część żołnierzy AK nie zdecydowała się na pójście do niewoli, nie ujawniła się i wyszła z ludnością cywilną do obozu w Pruszkowie.

 zolnierzePW

wygnancyPWDwór ożarowski przetrwał ten tragiczny dla losów Polaków czas a jego właścicielka Aniela Urbanowicz wróciła do Ożarowa po kilkuletnim pobycie w Słupsku, gdzie kierowała Domem Matki i Dziecka składającym się z 5 lub 6 dużych, dwu- i trzypiętrowych budynków mieszkalnych w centrum miasta (pomagając w ten sposób księdzu Janowi Zieji). Była współzałożycielką warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, którego zebrania odbywały się od 1959 roku w ożarowskim dworku Reicherów. W tych zebraniach brali udział m.in.: Konstanty Łubieński, Janusz Zabłocki, Andrzej Micewski, Leopold Staff, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma, Stefan Kisielewski, Jerzy Turowicz, Jerzy Zawiejski. Aniela Urbanowicz już w latach pięćdziesiątych odkryła i popularyzowała w Polsce wspólnotę Taizé. Zmarła w 2010 roku córka pani Anieli prof. Halina Urbanowicz – Woyke, harcerka Szarych Szeregów, łączniczka w Powstaniu Warszawskim, była wieloletnim pracownikiem naukowym SGGW, dyrektorem w Instytucie Sadownictwa w Skierniewicach, propagatorką pszczelarstwa i darczyńcą wielu organizacji społecznych.

Warto byłoby mieć możliwość bliższego poznania i zwiedzania tego miejsca tak bogatego w historię.Dwór jest w prywatnych rękach i nie jest udostępniany do zwiedzania.

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w Październiku 2012 roku

Święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego

krzyswiety14 września obchodzimy w Kościele Święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego. Zastanawiałam się czasami, dlaczego „podwyższenia”. Bardziej pasowało mi określenie „wywyższenia”. Sytuacja się zmieniła, gdy wakacyjne wędrówki zaprowadziły mnie na Warmii do Chwalęcina- Sanktuarium Podwyższenia Krzyża. Polichromia w kościele opowiadała historię znalezienia Krzyża, na którym skonał Jezus Chrystus. Choć odnalezienia Krzyża Świętego nie można udokumentować w naukowym tego słowa znaczeniu, to o samym fakcie pisała w IV wieku chrześcijańska pątniczka Egeria nawiedzająca święte miejsca a potem w VIII-IX wieku Teofanes Wyznawca i Nicefor patriarcha Konstantynopola.
Pierwsze wieki chrześcijaństwa spłynęły krwią wyznawców Chrystusa, którzy byli prześladowani przez 300 lat. Przełom nastąpił w 326 roku, gdy Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego wyruszyła z pielgrzymką do Ziemi Świętej i gdzie z jej polecenia poszukiwano na wzgórzu Golgoty szczątków krzyża. Znaleziono w starej cysternie na wodę pozostałości 3 krzyży, gwoździe i tabliczkę. Cudowna moc uzdrawiania chorych wskazała krzyż Jezusa.
Drzewo Krzyża Pańskiego zostało podzielone na trzy główne relikwie. Największa część została w Jerozolimie w wybudowanej przez syna św. Heleny Konstantyna Bazylice Grobu Pańskiego i Zmartwychwstania (obiekt obejmuje grób i Golgotę). Drugą wysłano do Rzymu i umieszczono potem w bazylice Santa Croce del Gerusalemme, ufundowanej przez papieża Sylwestra I a trzecią przekazano do Konstantynopola, gdzie ostatecznie w 537 r. spoczęła w pięknej świątyni Hagia Sophia ufundowanej przez cesarza Justyniana Wielkiego.
Persowie zrabowali relikwię w Jerozolimie, ale została ona „odbita” przez cesarza Herakliusza i triumfalnie, choć z pokorą (władca zrzucił insygnia władzy i wkraczał do miasta boso z relikwią Krzyża na ramieniu) została zwrócona Jerozolimie. Działo się to 14 września i potem przez wiele stuleci na pamiątkę tego wydarzenia była otwierana Złota Brama w Jerozolimie (otwierano ją jeszcze tylko w Niedzielę Palmową).
W czasie uroczystości w bazylice Grobu Pańskiego upamiętniających zdarzenia odnalezienia (3 maja) i powrotu relikwii do Jerozolimy (14 września) odprawiano obrzęd hypsosis, co oznacza po grecku wyniesienie, podwyższenie. Relikwie Drzewa Krzyża były podnoszone w czterech miejscach świątyni dla adoracji przez zebranych wiernych.
Reforma liturgiczna w 1969 roku połączyła oba święta pod datą 14 września.
Burzliwe były losy relikwii Drzewa Świętego. Ten sam Herakliusz uciekając przed kolejnym najazdem wywiózł relikwię jerozolimską do Konstantynopola gdzie spoczęła w Hagia Sophia obok relikwii bizantyjskiej. W X wieku relikwia jerozolimska została przekazana księciu Rusi Kijowskiej Włodzimierzowi, który przyjął wiarę katolicką i ochrzcił się w Chersonezie Taurydzkim, dawnej greckiej kolonii na Krymie. Jego syn, Jarosław Mądry zbudował w Kijowie sobór Mądrości Bożej, „matkę wszystkich cerkwi na Rusi”, wzorowaną na Hagia Sophia i w niej umieścił drogocenną relikwię Krzyża Świętego. W XIII wieku relikwia bizantyjska została przekazana do Cortony w Toskanii, do klasztoru franciszkańskiego.Procesja
Czas i sposób dotarcia jednej z głównych relikwii Krzyża do Polski jest trudny do udowodnienia. Relikwie były cenne, stanowiły o randze i ważności zgromadzenia czy władcy, który je posiadał. W celu podniesienia ważności zakonu, posuwano się nawet do niezgodnych z faktami zapisów w kronikach. Ostatnie badania zdają się wskazywać, że do Polski dotarła relikwia jerozolimska. Przywiózł ją w 1420 roku dominikanin, biskup Andrzej, (którego istnienie kwestionowano aż do znalezienia w 1995 roku jego pochówku w dominikańskiej bazylice w Lublinie). Słynące licznymi cudami Drzewo Krzyża Pańskiego z bazyliki Dominikanów w Lublinie zostało skradzione w 1991 roku i do dziś nie odnaleziono sprawców. Zapisane w annałach największe cuda za przyczyną tychże relikwii, to ochrona przed morowym powietrzem w 1592 roku, ocalenie miasta w 1649 roku przed najazdem Bohdana Chmielnickiego, klęskę w 1651 roku wojsk kozackich pod dowództwem pułkownika Daniela Neczaja, opanowanie pożaru miasta w 1719 roku, wygaśniecie epidemii cholery w 1853 roku i wiele innych cudownych interwencji.
Oprócz tych trzech głównych relikwii, były i mniejsze. Jedna z nich dotarła na ziemie polskie najprawdopodobniej już w XII wieku. Otrzymali ją benedyktyni budujący ufundowany przez króla Bolesława Krzywoustego klasztor na górze o nazwie Łysiec w paśmie Łysogór. swietykrzyzJest to najstarsze polskie sanktuarium narodowe (pierwotnie Świętej Trójcy a od XV w. Krzyża Świętego). Góra została nazwana po prostu Świętym Krzyżem, pasmo – Górami Świętokrzyskimi a szlak – Królewskim z racji pielgrzymek naszych władców w ważnych chwilach dziejowych ich panowania i modlitw zawierzających Krzyżowi losy państwa polskiego i narodu (Władysław Łokietek, Władysław Jagiełło, Kazimierz Jagiellończyk, Zygmunt Stary z żoną Boną i dziećmi, Zygmunt August).
Ślady kultu i symboliki relikwii Drzewa Krzyża Świętego odnajdziemy w postaci podwójnego złotego krzyża w herbie benedyktynów, jak i w godle Węgier czy Słowacji. Krzyż patriarchalny był też w herbie Bizancjum ze stolicą w Konstantynopolu.
Istotę czci i miłości, jaką wierni przenieśli przez stulecia dobitnie wyrażają słowa proboszcza powstałego w stanie wojennym kościoła pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Kłodzku.
„Wobec Krzyża, który prawie 2000 lat temu został wpisany w dzieje ludzkości, nie można przejść obojętnie. To Chrystus, przyjmując jego ciężar, ból i śmierć na nim zmienił kwalifikację jego wartości ze znaku hańby na znak odkupieńczej miłości Boga względem człowieka. Dzisiaj człowiek przez wiarę i miłość do Boga opowiadając się za znakiem Krzyża, włącza siebie i ludzkość w dzieło zbawienia. Delikatne zaproszenie:, „Kto chce iść za mną, niech weźmie swój Krzyż…” honoruje ludzką wolność, ale też czyni każdego z nas odpowiedzialnym za swoje zbawienie. Od Krzyża nie można uciec, bo albo zatraci się całą nadzieję i sens życia – odrzucając go albo uczyni się z niego bramę do zrozumienia przebaczającej miłości Pana Boga – przyjmując go. Dlatego zawołanie: „Ave crux. spes unica” – Witaj Krzyżu, Jedyna Nadziejo – jest najgłębszym zrozumieniem Krzyża, jako znaku zbawienia, nadziei i miłości” (ks. Ryszard Dominik).

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim we wrześniu 2012 roku

Jak dawniej pielgrzymowano na Jasną Górę

„..położą łzy swoje przed Panienką Najświętszą…”

Władysław Stanisław Reymont

Wyobraźmy sobie, że z wysoka, od stuleci mamy możliwość obserwowania przez cały rok ruchu katolików na świecie. Kilka punktów na tej swoistej mapie jaśnieje i pulsuje bardzo wyraźnie. Jest to Rzym a właściwie Watykan, jest Jerozolima w Ziemi Świętej, jest Santiago de Compostela, są miejsca objawień jak Lourdes, Fatima, La Salette, Guadalupe (do 20 mln pielgrzymów rocznie). Te miejsca każdego roku nawiedza kilka milionów pielgrzymów.
To nie wszystko. Ziemię oplata siateczka pielgrzymkowych szlaków. Niektóre, jak te wymienione powyżej, przypominają autostrady. jgoraJest też mnóstwo malutkich dróżek, którymi zdążają do miejsc szczególnej łaski okoliczni mieszkańcy. Można tu wymienić chociażby pielgrzymki do nieodległego Niepokalanowa, na Górę Święty Marek koło Sycowa, z Reszla do Świętej Lipki i wiele innych w Polsce i poza jej granicami.
Do małych kościółków i wielkich sanktuariów, od setek lat zdążają ludzie ufający Bogu i Matce naszego Zbawiciela. Idą dziękować, idą wysławiać, idą przepraszać i upraszać.
Cierpliwie, wytrwale, krok za krokiem, idą grupami, ale tak naprawdę każdy sam na sam z Bogiem, z Panem Jezusem i Jego Matką.
Pielgrzymujący przenieśli do naszych czasów pamięć cudownych zdarzeń, znaki Dobroci i Miłości Boga rozdawane proszącym.
Pielgrzymujący przez stulecia dorzucają cegiełki swojej ufności Bogu czyniąc z niej ogromny magnes, który przyciąga wciąż nowych wierzących pragnących czerpać ze źródła łaski, ale też pragnących wzmocnić swoja wiarę.
Jest też Matka Boska Częstochowska, Królowa Polski na Jasnej Górze. Odwiedza Jej sanktuarium około 4 mln pielgrzymów rocznie. Ikonę, przywiezioną z Bełza na Rusi, podarował paulinom książę Władysław Opolczyk, sprowadzając ich do Częstochowy z Węgier w 1382 roku. Obraz już słynął łaskami i szybko stał się magnesem przyciągającym na Jasną Górę rzesze pątników: królów, szlachtę, prosty lud. I tak pozostało i trwa do dziś. Wędrują do Częstochowskiej Pani od ponad 500 lat. Za pierwszą pielgrzymkę pieszą można uznać tę, która prowadziła obraz z Krakowa do Częstochowy po naprawie wykonanej na dworze króla Władysława Jagiełły w roku 1434. Oddano tam obraz zniszczony w czasie napadu rabunkowego kierowanego przez polskich szlachciców a wykonanego przez grupę zawodowych przestępców w roku 1430. Zgodnie z relacją historyka Jana Długosza winni zostali ukarani a na obrazie pozostały dwa cięcia na twarzy Matki Bożej i kilka na Jej szyi.
Sam król Jagiełło pielgrzymował do Matki Bożej i wspierał kościół i klasztor jasnogórski. Pozostały zapisy historyczne o pielgrzymkach polskich królów: Kazimierza Jagiellończyka, królów z dynastii Jagiellonów, królów z dynastii Wazów, Jana Kazimierza, Władysława IV, Michała Korybuta Wiśniowieckiego, Jana III Sobieskiego. Królowie z dynastii Sasów nie byli zainteresowani pielgrzymkami a ostatni polski król, Stanisław August Poniatowski, był jedynym, który niczym Jasnej Góry nie obdarzył a ją zubożył zaciągając ogromne pożyczki i wymuszając groźbą kosztowności ze skarbca.
Królowie pielgrzymowali pieszo. Michał Korybut szedł tak na Jasną Górę ze Starej Częstochowy i jak zapisał współczesny mu historyk Wespazjan Kochowski „widziano go przez trzy dni ciągle aż do północy zatopionego w modlitwie przed ołtarzem Najświętszej Panny”. Pozostawione przez niego złote serce zawierało królewskie ślubowanie całkowitego zawierzenia się Matce Bożej.
Sześciokrotnie nawiedził Jasnogórską Matkę św. papież Jan Paweł II.

jgora-bramawZwyczaj pielgrzymowania szybko rozwijał się i stał się tradycją, często przekazywaną w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Najstarszą trasą pielgrzymowania idzie Pielgrzymka Warszawska, nieprzerwanie zdążając do Królowej Polski od 1711 roku. W tym roku wyruszą 303. raz.
Pisarz i dziennikarz a późniejszy noblista w dziedzinie literatury z 1924 roku (powieść ‘Chłopi”) Władysław Stanisław Reymont wyruszył 5 maja 1894 roku na pielgrzymkę do Jasnej Góry i opisał to w książce pod takim właśnie tytułem. W dziesięciodniową drogę z warszawskiej Pragi do Częstochowy wyruszył sam, ubrany czy raczej przebrany, aby nie wyróżniać się wśród pielgrzymów (pielgrzymowali głównie chłopi, zubożała szlachta, mieszczanie, rzadko inteligenci). Wydaje się, że poszedł bardziej z ciekawości niż duchowej potrzeby, był sceptyczny, wątpił w wiarę prostych ludzi. Jego zapiski pokazują jak odnalazł sens wędrówki i odczuł „powinowactwo z innymi duszami” i „zatarcie się indywidualności”, zjednoczenie z innymi przy śpiewaniu pieśni i modlitwach. Zawdzięczamy pisarzowi barwny i wnikliwy opis pielgrzymowania ponad 100 lat temu. Pisał, że ludzie łączą się w kompanie dla swojego bezpieczeństwa, że 76 wozów zabierało bagaże za 30 kopiejek od zawiniątka a czasami i ludzi. Pielgrzymi kupowali skromne jedzenie w miejscowościach, do których przybywali: na rynku albo w karczmach. Przykładowo w Tarczynie, gdzie były 74 domy i 24 szynki cały miejski rynek był zastawiony stołami z samowarami, garnkami z zupą, stosami chleba i bułek. Większość pielgrzymów żyła suchym chlebem niesionym na plecach. Miejsc do spania w stodołach i domkach było niewiele, trzeba było noclegi opłacać, często pozostawał pisarzowi nocleg w przydrożnym rowie. Prawie wszyscy pielgrzymi szli boso lub w pończochach obszytych na stopach grubym płótnem, kobiety w łapciach (plecionym z łyka lub wikliny obuwiu), mężczyźni czasami w butach i łapciach. „Pielgrzymka do Jasnej Góry” Wł. St. Reymonta była jego pierwszą książką –reportażem i zwróciła od razu uwagę czytelników i znawców literatury.
jgora-wotaSzczególną wagę, jaką ma pielgrzymowanie do Matki Bożej na Jasnej Górze obrazują słowa niemieckiego okupanta z okresu II wojny światowej H. Frank, generalny gubernator, po wizycie w klasztorze napisał w swoim pamiętniku: „Gdy wszystkie światła dla Polski zgasły, to wtedy była jeszcze święta z Częstochowy i Kościół”.

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w lipcu 2012 roku

Jestem obdarowany, jestem wierny

 

Minął okres Pierwszej Komunii Świętej, Sakramentu Bierzmowania oraz Mszy Prymicyjnej w naszej parafii.
Co łączy te uroczystości?
To 3 z 7 Sakramentów Świętych, a właściwie 5, bo Chrzest i Sakrament Pojednania są też udziałem świętujących osób.
Pomyślałam, że spróbuję przyjrzeć się, czym są te szczególne dary Jezusa Chrystusa.
Zamysł pisania tego tekstu wywołał we mnie falę wspomnień dotyczącą mojej Komunii i Bierzmowania. Co pamiętam z tych uroczystości? Co wtedy przeżywałam? Jakie miało i czy w ogóle miało dla mnie znaczenie przyjęcie tych Sakramentów?

Ze swojej Pierwszej Komunii pamiętam śpiewany w kolegiacie hymn Veni Creator. Śpiewanie w kościele „O Stworzycielu, Duchu przyjdź” napełnia mnie do dziś nieuzasadnioną radością i żalem, że tak rzadko śpiewamy tę uroczystą pieśń. Pamiętam jeszcze wchodzenie do kościoła i oczywiście bardzo dokładnie pamiętam swoją sukienkę. Odkrywam z niejakim zaskoczeniem, że nie pamiętam żadnych swoich przeżyć, uniesień.
Moje Bierzmowanie natomiast wywołuje we mnie złość na samą siebie, że nie przyłożyłam się do świadomego wyboru swojego patrona a tym samym imienia z Bierzmowania. Smutek z powodu niepamięci przeżyć z czasów, gdy przyjmowałam Sakrament Bierzmowania i Pierwszą Komunię Świętą szybko minął.
chwilaTo gdzie teraz jestem, jaka jestem, w jaki sposób kroczyłam przez życie od szkolnych lat, gdy przyjmowałam te Sakramenty, są skutkiem, konsekwencją moich wyborów.
Doszłam do wniosku, że właściwa ocena siebie samego, skutków podjętych decyzji i konsekwentnego ich realizowania wymaga bycia dorosłym, upływu lat, które zapełniają się świadectwami pokazującymi czy udaje mi się kroczyć wybraną przez siebie drogą a raczej drogą, którą zaproponował mi Bóg.
Otrzymałam, jak wielu innych, wspaniałe dary od Boga, dary, które pomagają żyć według systemu wartości, wyznawanego przez moich rodziców, którzy w moim imieniu na Chrzcie Świętym otworzyli mi możliwość pójścia za Chrystusem w miarę mojego dorastania i dojrzewania.
Ja dorastając potwierdzałam tylko świadomie pierwotny wybór. Miałam, podobnie jak każdy, wolną wolę uczynienia ze swoim życiem, co zechcę.
Moim ulubionym motywem są ręce z fresku „Stworzenie Adama” Michała Anioła ze sklepienia Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie. Silna i władcza ręka naszego Pana kieruje się ku wiotkiej i osłabionej ręce pierwszego człowieka-każdego człowieka. Tak działają Boże Dary w postaci Sakramentów. Niosą siłę i wiarę oraz nadają sens naszym działaniom. Są tchnieniem Boga w nasze życie.
Czy będą nas prowadziły, czy będą dla nas źródłem wody żywej, czy pozostaną kręgosłupem wiary – to zależy od nas.
Boża i ludzka ręka kojarzy mi się również ze specjalnym błogosławieństwem księdza Prymicjanta odprawiającego swoją pierwszą Mszę Świętą po przyjęciu Sakramentu Kapłaństwa. Przeżyłam to wiele lat temu, gdy mój szkolny kolega położył rękę na mojej głowie i wymówił słowa błogosławieństwa. Doznałam tego odczucia przepływu Łaski Bożej po raz kolejny w czasie prymicji naszego parafianina.
Moja koleżanka mówi, że powinniśmy nieść w nasze życie, do rodziny, znajomych, bliźnich to, co dostaliśmy od Boga. I oddawać, oddawać…
Porównuje to do działania wody w dzbanie, która utrzymuje przy życiu zerwane kwiaty.
Mnie osobiście najbardziej urzeka w życiu to, że nie można zastygnąć, znieruchomieć. Życie wymaga działania, pracy, trudu, pasji, aktywności i troski.
Wspierani Bożą Mocą z radością kroczmy przez życie pielęgnując Dary płynące z Sakramentów, rozdając je innym, chroniąc je przed uszkodzeniem i zepsuciem.
Nawrócony poeta Jerzy Liebert napisał w wierszu „Jeździec” słowa, które oddają sens życia katolika.

Uczyniwszy na wieki wybór,
W każdej chwili wybierać muszę.

Michał Anioł „Stworzenie Adama”

Michał Anioł „Stworzenie Adama”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w maju 2010 roku

Wotum Narodu dla Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski

Kościół Święty i Ojczyznę naszą – Polskę, oraz naród nasz i to, co go stanowi – Tobie Matko zawierzamy, w opiekę oddajemy i o uproszenie Bożego Miłosierdzia błagamy!”

MBczestochowa8 września 2011 r. odbyła się w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze premiera dokumentalnego filmu w reżyserii Zdzisława Sowińskiego „Prawdziwie spadła z nieba”.
Film opisuje prace nad nowymi koronami i sukienką dla Matki Boskiej w cudownym, jasnogórskim obrazie. Tytuł filmu to słowa papieża Benedykta XVI wypowiedziane w 2010 roku w czasie poświęcenia nowych koron i prezentacji projektu sukienek.
W koronach wykorzystano m.in. ponad 2 tys. diamentów, meteoryty z Księżyca, Marsa i Merkurego, błękitne perły oraz kamienie z Ziemi Świętej, w tym kamień z Golgoty.
Są to dary serca pielgrzymów z Polski i zagranicy.
Nowe szaty i korony, to materialny obraz modlitw błagalnych i dziękczynnych pielgrzymów do Matki Bożej Jasnogórskiej.
Wykorzystana została biżuteria, monety, złoto, srebro, ale także plastikowe różańce, aluminiowe medaliki i zapisane modlitwy zamknięte w metalowych tulejkach.MB-fragment-sukienki Na sukni wyryto elektrokardiogram-wykres pracy serca-Matki Bożej i Narodu powierzającego Jej swoje troski i radości w modlitwach. W koralowych fałdach sukni Pana Jezusa umieszczono niewielki fragment skrzydła prezydenckiego samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem oraz obrączkę, którą wraz z adresem żony i modlitwą wyrzucił z pociągu więzień jadący do Auschwitz. Te dwa wota obrazują cierpienie rodzinne i narodowe i wyrażają naszą pamięć i hołd tym, którzy oddali życie za Ojczyznę.
Korony i sukienki są dziełem złotnika Mariusza Drapikowskiego i jego zespołu.
Są to już czwarte korony założone Matce Bożej w jasnogórskim obrazie.
Pierwsze korony papieskie otrzymała Matka Boża Jasnogórska 8 września 1717 r. Była to pierwsza ceremonia koronacji poza Rzymem. Korony podarowane przez papieża Klemensa XI skradziono w 1909 r. Ponowna rekoronacja Obrazu odbyła się w 1910 r koronami ofiarowanymi przez papieża Piusa X a trzecie pobłogosławił papież Jan Paweł II w 2005 r.
Obecne zostały założone we wrześniu ubiegłego roku. Korony i sukienki są wyrazem wdzięczności i miłości, cierpienia i nadziei Narodu Polskiego.
Warto przypomnieć, że papież Pius X w 1906 r. ustanowił dzień 26 sierpnia uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej. W 1908 r. zezwolił na wpisanie na stałe do Litanii Loretańskiej wezwania: „Królowo Korony Polskiej”.
Obecnie każdego roku 3 maja obchodzona jest uroczystość Maryi, Królowej Polski.

 Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2011 roku

Stań do Apelu!

Historia Apelu Jasnogórskiego jest bardzo krótka w porównaniu z ponad tysiącletnią historią chrześcijaństwa na polskich ziemiach czy ponad 600.letnią historią JasApelnej Góry. Oficjalnie tradycja ta rozpoczęła się 8 grudnia 1953 roku. To tylko 60 lat. Zdarzenia, które poprzedziły pierwszy Apel i leżały u źródeł jego powstania wydłużają tę historię do 95 lat. To bardzo świeża i młoda tradycja a jakże wrosła w polski kościół. Już nie tylko na Jasnej Górze, ale w wielu kaplicach i kościołach oraz w domach wiernych o godzinie 21 wieczorem, w łączności z modlitwą w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, rozbrzmiewają te słowa:
Maryjo, Królowo Polski,
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam,
jestem przy Tobie, pamiętam,
czuwam
.
Modlitwa w intencji Polski i Kościoła „rozrosła się” do całego nabożeństwa. Na Jasnej Górze, przy uroczystych fanfarach odsłaniana jest ikona, wierni śpiewają „Bogurodzicę”, następnie trzykrotnie antyfonę apelu (wyżej zacytowaną). Potem następuje krótkie rozważanie, często związane z aktualnymi potrzebami Narodu i Kościoła. Następnie odmawiana jest jedna tajemnica Różańca a na prośbę ostatnich papieży począwszy od Jana XXIII, dołącza się Zdrowaś Maryjo w intencji Ojca Świętego. Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem kapłańskim. Śpiewana jest antyfona „Pod Twoją obronę” i pieśń maryjna. Apel Jasnogórski jest transmitowany za pośrednictwem katolickich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Apel od 25 marca 1995 roku transmituje Radio Jasna Góra, Radio Fiat, a od 2 lutego 1996 roku Radio Maryja. Od 12 maja 2003 roku modlitwę pokazuje Telewizja Trwam.

Wprowadzony w 1953 roku codzienny Apel w intencji prześladowanego przez władze komunistyczne Kościoła w Polsce, szybko stał się modlitwą uniwersalną w intencji Kościoła i jego wiernych. Nabożeństwo upowszechniło się w innych krajach po wprowadzeniu tekstu w kilku językach współczesnych i z intencjami dotyczącymi kościoła powszechnego przez ręce Maryi Królowej Świata i Kościoła.

Na stronie Duszpasterstwa Akademickiego na Jasnej Górze można przeczytać, że upatruje się początków apelu jasnogórskiego w zdarzeniu z 4 listopada 1918 roku. Polska odzyskała po 123 latach niepodległość. Jasną Górę spod okupacji austriackiej wyswobadzał podporucznik Artur Wiśniewski wraz z 22.Pułkiem Piechoty. Żołnierze tego Pułku stanęli wraz z ojcami paulinami o godzinie 21:15 przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskanie wolności przez Ojczyznę.
Kolejną historię leżącą u podstaw Apelu Jasnogórskiego wielokrotnie przytaczał, powołując się na ustną tradycję rodziny, pallotyn ksiądz Michał Kordecki, kapelan AK Grupy „Północ”, ps. Augustyn, słynny rekolekcjonista, pochowany w Ołtarzewie. To zdarzenia z życia oficera, lotnika Władysława Polesińskiego.
Dopiero w roku 2006 ukazała się nakładem wydawnictwa „Soli Deo” książka „Człowiek mocny Bogiem”, będąca biografią prekursora Apelu Jasnogórskiego.
Ksiądz prałat Zdzisław J. Peszkowski, doktor filozofii, harcmistrz, legendarny kapelan „Rodzin Katyńskich” oraz kapelan ZHP we wstępie do tej książki napisał, że Polesiński „był człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, […]. „Człowiek mocny bogiem” to hasło jego życia”.
Kapitan Władysław Polesiński urodzony w 1906 roku w Żelechowie wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie a następnie ukończył w 1927 roku Oficerską Szkołę Lotniczą i podjął służbę w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Równolegle studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, co wymagało od niego heroicznego wysiłku.
W 1931 roku w czasie lotu ze Lwowa miał wypadek na Kujawach. Silniki samolotu odmówiły posłuszeństwa. Wewnętrzny głos nakazał, co ma robić. Działania te uratowały mu życie. Samolot spłonął doszczętnie. Po szczęśliwym powrocie do domu okazało się, że w godzinie wypadku żona poleciła go opiece Matki Bożej. Rodzina uznaje to za cud a kapitan obiera Matkę Bożą za swego dowódcę, swoją Hetmankę i codziennie o 21, w godzinie Jej cudownej interwencji, salutując, staje do apelu zdając meldunek z minionego dnia i prosząc o oświecenie, co ma z pomocą Mocy Bożej dokonać jutro. Kapitan podejmuje pracę apostolską wśród oficerów. Zakłada Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, którego żołnierze również o godzinie 21 wieczorem w modlitwie łączyli się z Chrystusem stając do apelu przed Matką Bożą Częstochowską.
Kapitan Polesiński pisał „Z synowskim tedy oddaniem – często, szczerze a z ufnością – prośmy Ją, Królową Korony Polskiej, Patronkę Polskiej Młodzieży Akademickiej i Patronkę naszego Zakonu, o światło dla oczu, o moc dla ramion naszych, moc na to, byśmy zbudowali Polskę Chrystusową, w której panowanie Maryi stanie się w każdej dziedzinie rzeczywistością”. Oddał życie w obronie Warszawy w 1939 roku zestrzelony 16 września przez Niemców.
Zwyczaj wieczornej modlitwy do Jasnogórskiej Matki Bożej był praktykowany w przedwojennych sodalicjach mariańskich w szkołach i na uczelniach.
W okresie okupacji pallotyn, ks. Leon Cieślak skupiał o 21.godzinie młodzież akademicką na tajnych kompletach na modlitwie zawierzenia Maryi, a na Jasnej Górze paulin, o. Polikarp Sawicki gromadził grupy akademickie o tej samej porze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Po wojnie 8 września 1946 roku Prymas Polski kardynał August Hlond oddał cały naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi.
Nabożeństwo Apelu Jasnogórskiego a w szczególności sam apel i pieśń rycerska „Bogurodzica” mają charakter wojskowy, kojarzą się z apelem w wojsku, w szkole, nawet z apelem poległych, z mobilizacją, porządkiem, To wezwanie dla każdego z nas, dla naszych rodzin o codzienne sprawozdanie z naszych działań w ciągu dnia, to powierzenie problemów naszej codzienności i lęków o dobro nas samych, rodziny czy narodu Maryi Królowej Polski, Maryi Matce Jezusa Chrystusa naszego Zbawcy. To modlitwa jak w „Credo” o „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Stańmy wszyscy do Apelu!

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2013 roku.

Sanktuarium MB Pocieszenia w Borku Wielkopolskim

Połączyło je Sanktuarium

Dwa miasta. Borek i Zdzież. Borek ma prawa miejskie od 1435 roku z nadania Władysława Jagiełły a Zdzież od 1392. Po pożarze w roku 1423 z miasteczka Zdzież została tylko gotycka Pieta i obraz Matki Bożej Pocieszenia namalowany przez nieznanego wiejskiego artystę. Wkrótce pojawiło się obok miasto Borek. I trwa do dnia dzisiejszego.
Po tym pierwszym pozostała nazwa ulicy Zdzież, przy której stoi Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, zwane popularnie „Klasztorem”. Stoi na krawędzi nowego miasta Zdzież-Borek zwanego współcześnie Borkiem Wielkopolskim. Na prawo i na lewo i przed Sanktuarium rozciąga się miasteczko a za nim nie ma już nic. Płynie tylko malutka rzeczka Pogona, która kończy miasto.
BorekKościół obecny zbudowany wg projektu Albina Fontany w latach 1599-1651 z fundacji Stanisława Przyjemnskiego jest czwartą budowlą w tym samym miejscu. Jak głoszą podania, próbowano przenieść kościół na wyższe miejsce (to jest wilgotne, teren zabagniony a mała rzeczka bywa czasami groźna), ale zwiezione materiały budowlane „wracały” na stare miejsce. Można traktować to jako legendę ale Matka Boża wyraźnie wskazywała gdzie chce aby stał Jej Dom. Podobne podania można usłyszeć w wielu innych sanktuariach.
Do połowy XX wieku za ołtarzem było źródełko, przy którym od ponad 600.lat proszący wierni doznawali uzdrowień i otrzymywali wiele łask. Sanktuarium było znane gdyż nawet rycerze wracający spod Grunwaldu odśpiewali w zdzieskiej świątyni uroczyste „Te Deum” i „Bogarodzicę” oraz zostawili cenne wojenne trofea. Już w roku 1619 komisja biskupia badała i potwierdziła cudowne interwencje Matki Bożej ze Zdzieża. W czasie dziejowych zawieruch obraz był wielokrotnie ukrywany m.in. w klasztorze cysterek w Trzebnicy. Okupację hitlerowską przetrwał w prywatnym mieszkaniu w Gostyniu.
Już w roku 1649 anonimowy autor napisał słowa pieśni śpiewanej do dziś przy odsłanianiu obrazu. Ruch pielgrzymkowy w drugiej połowie XVII wieku tak przybrał na sile, że sporządzano kopie obrazu Matki Bożej Boreckiej dla różnych kościołów. Jedna z takich kopii znajduje się w Poznaniu we franciszkańskim kościele św. Antoniego i nosi miano Matki Boskiej w Cudy Wielmożnej Pani Poznania. W 2011 roku, 19 września, w Święto Matki Bożej w Cudy Wielmożnej arcybiskup metropolita poznański Stanisław Gądecki odnowił akt zawierzenia miasta Pani Poznania.
W 1860 w Borku powstaje dom Sióstr Służebniczek Niepokalanego Poczęcia NMP z Pleszewa a Edmund Bojanowski otwiera jedną z pierwszych ochronek powierzając jej prowadzenie siostrom.
W 2006 roku rada miasta obrała MB Pocieszenia patronką Borku. Jej wizerunek jest na sztandarze miasta i gminy.
Już w kruchcie czujemy, ze jesteśmy w niezwykłym miejscu. Z trzech ogromnych obrazów patrzą na nas przejęci ludzie: cudownie przywrócony do życia po rażeniu piorunem burmistrz borecki idzie w procesji z zapaloną świecą do Matki Bożej Boreckiej podziękować za przywrócenie życia, ciocia z malutką bratanicą po wypadku na moście przy młynie również wracają do świata żywych dzięki modlitwie wszystkich świadków zdarzenia, a tajemnicza kobieta (była nią Matka Boża) przywraca na jeden dzień do życia gospodarza, który targnął się na swoje życie, aby wyspowiadał się i okazał żal za swój czyn.
W tle obrazów widzimy jak wyglądał Borek. To przedstawienia cudów, jakie się dokonały za wstawiennictwem MB Pocieszenia.
Zachowały się księgi łask i cudów z różnych stuleci.
Do wnętrza Sanktuarium wchodzi się przez portal ozdobiony terakotową płaskorzeźbą w medalionie, Białym Orłem, Pogonią i godłem Akademii Krakowskiej z lat 1635-1655.  Wystrój kościoła jest barokowy. Zwraca uwagę ambona w kształcie kuli ziemskiej podtrzymywanej przez anioła. Dla pielgrzymów w świątyni ustawione są drewniane konfesjonały z aniołkami na wieńczących hełmach oraz murowane w kształcie piramid. Na zewnątrz konfesjonałami są wybrzuszenia w murze.
Sanktuarium otoczone jest wianuszkiem grobów. Wywiera to niezwykłe wrażenie. Część z nich to groby powstańców wielkopolskich.
Każda środa gromadzi czcicieli MB Pocieszenia na specjalnym nabożeństwie, kiedy to wierni dziękują za otrzymane łaski i powierzają się opiece Pani Boreckiej.
W trakcie odsłaniania obrazu śpiewana jest stara pieśń:MB-Borek
Panno i Matko, bez wszelakiej skazy,
Któraś Adama nie uznała zmazy,
Niech w Moc piekielną przez grzech nie wpadniemy,
Ciebie prosimy!

A na zasłonięcie:
Nie opuszczaj nas, nie opuszczaj nas,
Matko nie opuszczaj nas.
Matko pociesz, bo płaczemy,
Matko prowadź, bo zginiemy.
Ucz nas kochać, choć w cierpieniu;
Ucz nas cierpieć, lecz w milczeniu.
Sanktuarium w Borku nazywane jest wielkopolską Częstochową i należy do najstarszych miejsc kultu maryjnego w Wielkopolsce.
Główne odpusty obchodzone są 2 lipca w święto Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny (doroczny tygodniowy od 29 czerwca) i 8 września w święto Narodzenia Najświętszej Marii Panny.
Pielgrzymów nie brakuje gdyż czasy współczesne pełne szybkich a często dramatycznych zmian powodują, że wielu z nas czuje się zagubionymi, samotnymi i poranionymi, wielu zmaga się z brakiem pracy i ze swoimi uzależnieniami. Szukamy pomocy i pocieszenia. Warto pielgrzymować do Matki Bożej Boreckiej, która otoczy nas opieką i pocieszy w dramatach codziennego życia.
HM-BorekWykonując zdjęcia sanktuarium z pewnej odległości zobaczyłam na podeście od schodów pierwszego domu przed kościołem staruszkę, która siedząc na krzesełku, pilnowana przez pieska patrzyła na Sanktuarium. To 96.letnia pani Helena Maciejewska, wdowa po organiście, matka 4. synów organistów i córki też organistki. W Sanktuarium pracuje jeden z jej synów. Wnuki też interesują się grą na organach. Pani Helena siedzi, patrzy na kościół i jak powiedziała – modli się …za wielu. I tak od wielu, wielu lat trwa między miastem a Matką Bożą Pocieszenia w boreckim Sanktuarium.

Zdjęcia w galerii Borek Wielkopolski

Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowiecki, w listopadzie 2013 roku.