Ściąganie w nauce

Ściąganie w procesie nauczania jest rzeczą bardzo częstą. Jakie są skutki ściągania oprócz tych podanych w zalinkowanej stronie? Efektem ściągania przez uczniów i studentów jest brak wiary w posiadaną wiedzę. Często dochodzi do przekonania, że jeśli odpowiedź na pytanie sprawdzę z tym co mam na ściągawce, to jestem pewien, że udzieliłem prawidłowej odpowiedzi. Jestem pewien, że jest to prawda. Prowadzi to w życiu już dorosłym, do sytuacji, że dopiero weryfikacja przez kogoś z zewnątrz mojego zdania utwierdza mnie w nim. Prowadzi to do braku swobodnego, niezależnego myślenia, do nieumiejętności wyciągania wniosków z dostępnych informacji.
Niestety widać to wśród całej kadry naukowej. Jest dosłownie paru naukowców, którzy myślą niezależnie i jako naukowcy nie boją się zaprezentować swojego zdania na forum publicznym. Cała reszta nie chcę się „wychylać”, woli iść za większością, nie ma podejścia krytycznego do zastanych autorytetów i obiegowych(jak i narzucanych) opinii. Widząc nawet błędy nie chcą o nich mówić, nie chcą ich potępiać, nie dążą do prawdy, do weryfikacji w imię powiększania wiedzy o świecie i społeczeństwie.
Zezwolenie, jak i brak zdecydowanego wyeliminowania ściągania w szkole i na uczelniach przyczynia się do tego, że elity nasze są miałkie, bez charakteru, uległe, brak im wytrwałości w dążeniu do celu oraz podejścia, iż każdy środek jest dobry jeśli prowadzi do celu. To również pokazuje uczniom i studentom, że działania niezgodne z prawem (ściąganie) może przynieść spory zysk(zaliczenie egzaminu), jeśli nauczyciel/wykładowca nie zauważy. A nawet jeśli zauważy, to ewentualna kara jest do przyjęcia wobec zysku. Uczymy takiej postawy osoby mające być naszymi elitami, przyszłych nauczycieli, przyszłych naukowców i profesorów.

Spadkobiercy PRL

Jak i kiedy zakończył się PRL? No takie pytania, nawet dziecko w szkole odpowie, że końcem PRL był Okrągły Stół.

A czym był, tak naprawdę Okrągły Stół? Było to przygotowane, przez władze PRL pokojowe, spokojne, bez rozlewu krwi przekazania władzy.
Przekazanie władzy było przygotowywane – najpierw przez wybranie osób, środowisk które zostaną dopuszczone do tego „zaszczytu”(Nie zapominajmy, że do obrad Okrągłego Stołu nie zostały dopuszczone wszystkie środowiska opozycyjne). Przekazanie władzy miało swoją cenę, którą środowiska opozycyjne musiały zaakceptować. Te które się z tym nie zgadzały, nie były dopuszczone do obrad.
Jaka była cena przejętej władzy po PRL? Ceną było nie rozliczanie ludzi z poprzedniej ekipy. Ceną było nie rozliczanie dotychczasowych beneficjentów, nomenklatury, członków PZPR za dotychczasowe – mówiąc bardzo delikatnie – „dokonania”. Aktualny stan z dokonanymi zbrodniami i rabunkami został przyjęty jako istniejący stan zerowy. Zamykamy oczy na istniejące układy i zależności.
Patrząc z perspektywy minionego czasu, widzimy, że plan ten udało się zrealizować. Co prawda są głosy i mówi się o pociągnięciu do odpowiedzialności poszczególnych ludzi z poprzedniego systemu, ale są to zdarzenia pojedyncze, jednostkowe które nie wpływają na całość. Osoby z poprzedniego systemu, ich dzieci, czy też inny spadkobiercy bez skrupułów korzystają z majątku „zdobytego” w bardzo szemrany sposób.

Tak naprawdę to sposób zakończenia PRL nie jest czymś nowym. Nasi rodzimi komuniści mieli wiedzę historyczną i wykorzystali rozwiązanie które było już wcześniej zrealizowane.
Wielka rewolucja we Francji dała im przykład jak można przejść do następnego etapu nie tracąc dotychczasowych zdobyczy, czy też z minimalnymi stratami. Król Ludwik XVIII, w trakcie trwania Kongresu wiedeńskiego, nomen omen, 4 czerwca 1814 roku wydał Kartę Konstytucyjną która wprowadzała rządy liberalne a także zostawiała w rękach nowych właścicieli tzw dobra narodowe (czyli majątki zagrabione prawowitym właścicielom), pensję, rangi i odznaczenia (w tym Legię Honorową) oraz uznanie tytułów „nowej szlachty”.
Tu mamy źródło naszej „grubej kreski”, tu mamy wzór z którego skorzystano w XX wieku w Polsce.
III RP w obecnym układzie jest „córką” PRL, jest jej spadkobierczynią i tak naprawdę jest kontynuatorką PRL. III RP jest tylko inną twarzą PRL.

Oporów

40-IMG_0276

Oporów gotycki zamek obronny XIV w.

Dziś wioska, kiedyś miasto. Zaprasza do odwiedzin czterech zachowanych historycznych obiektów:

  • Gotycki, warowny zamek z XIV w. z późniejszymi zmianami,
  • Gotycki kościół św. Marcina z pierwszej połowy XV w.
  • Klasztor ojców Paulinów fundowany w połowie XV w.
  • 11. hektarowy park otaczający wyspę z zamkiem.

To tylko 40 km na północny –zachód od Łowicza, a 11 km od Kutna. Z Warszawy trzeba przejechać 125 km.

Zapraszamy do galerii.

Święty Jan Nepomucen

Urodził ok. 1350 roku w miejscowości Pomuk która obecnie nazywa się Nepomuk i jest położona w Czechach niedaleko Pilzna. Ojciec jego Velfi był urzędnikiem miejskim. Z 1370 roku pochodzą wiadomości o kleryku Janie, który był równocześnie notariuszem przy arcybiskupie w Pradze czeskiej. Jan odbył studia w Pradze oraz Padwie i Bolonii. W roku 1380 został wyświęcony na kapłana. Po powrocie ze studiów został mianowany przez arcybiskupa wikariuszem generalnym i kanonikiem przy praskiej katedrze. Jan był faktycznie drugą osobą w archidiecezji po arcybiskupie.

W owym czasie władcą Czech oraz Niemiec był król Wacław IV Luksemburczyk. Był osobą impulsywną, prowadzącą hulaszczy tryb życia. Wacław IV popierał antypapieża Klemensa VII i było to powodem konfliktu z arcybiskupem praskim Janem z Jenstejnu. Jan Nepomucen bywał na dworze królewskim jako kaznodzieja i był spowiednikiem królowej Zofii. Król, podejrzewając żonę o zdradę, pragnął potwierdzenia u Jana swoich przypuszczeń. Jan Nepomucen popadł w niełaskę królewską i w 1393 roku został uwięziony. Według zachowanych relacji był torturowany i w umęczeniu brał udział sam król Wacław IV. Na wpół żywy Jan został w nocy 20 marca 1393 roku zrzucony z mostu do Wełtawy. Przekazy podają, że kapłan miał uwiązany do szyi młyński kamień, który się urwał. Ciało męczennika zostało odnalezione 17 kwietnia dzięki pięciu gwiazdom wskazującym jego położenie. Pochowany został w kościele Świętego Krzyża w pobliżu rzeki a następnie w grobowcu pod katedrą, na którym umieszczono napis Johannes de Pamuk.

Po śmierci króla Wacława IV Luksemburczyka w 1419 roku kult Nepomucena spontanicznie szerzył się nie tylko w Czechach.

W 1683 roku na moście Karola w Pradze, w miejscu, z którego wrzucono Jana Nepomucena do rzeki, postawiona została figura przyszłego świętego. W postumencie wmurowane zostały płyty ze scenami z jego życia. W 1719 roku otwarto trumnę ze zwłokami męczennika. Ciało było zupełnie spróchniałe, natomiast kości zachowały się dobrze a język nie tylko nie uległ rozkładowi lecz zachował pewną świeżość. 31 maja 1721 roku Innocenty XIII ogłosił Jana błogosławionym a 19 marca 1729 roku Benedykt XIII kanonizował heroicznego spowiednika.

Święty Jan Nepomucen jest jednym z najbardziej uwiecznianych oraz zapracowanych świętych. Z uwagi na sposób swojej śmierci jest patronem żywiołu wodnego. Ma pod swoją opieką rzeki, strumienie, jeziora i stawy. Pilnuje mostów, grobli, fos, brodów i przepraw promowych. Dlatego też w ich pobliżu można spotkać – w całej Polsce, Litwie, w Niemczech, Czechach, Austrii, na Węgrzech aż po same Włochy – figury tego świętego. Doczekały się one nawet swojej odrębnej nazwy – są to nepomuki. Mają one, w zdecydowanej większości, wzór wzięty z figury tego świętego z mostu Karola w Pradze. W serwisie internetowym nepomuki.pl opisano 9842 nepomuków z czego 5746 znajduje się na terenie Polski. Podane jest jak rozpoznać nepomuka oraz, że możemy spotkać pseudonepomuki (np. figura św. Jana Sarkandra, Franciszka Ksawerego, Stanisława Kostki i paru innych).

Święty Jan Nepomucen przedstawiany jest w stroju kapłańskim, w sutannie, rokiecie (rodzaj komży noszonej na sutannie) i birecie. Trzyma palmę męczeńską w ręku, krucyfiks, niekiedy palec trzymany na ustach, symbolizujący dochowanie tajemnicy spowiedzi. Atrybutami jego są klucz, książka, kłódka, krzyż w ręku, zapieczętowany list, most, pieczęć, aureola z pięcioma gwiazdami (jedyny święty, obok Najświętszej Maryi Panny przedstawiany z gwiazdami wokół głowy), wieniec z gwiazd mający w środku napis TACUI – „milczałem”, woda, zamek. Jest patronem zakonu jezuitów, Pragi, królestwa Czech i języka czeskiego (mimo tego, że zapewne nie mówił w tym języku), spowiedników, szczerej spowiedzi, dobrej sławy, tonących i wsparciem w trakcie powodzi. Patronuje mostom oraz studniom i źródłom a w dniu dzisiejszym  wodociągom. Według tradycji chronił nie tylko przed powodziami ale również przed suszą. Z tej przyczyny figury i kapliczki jemu poświęcone można spotkać w okolicach mostów, rzek ale również na placach publicznych czy też na skrzyżowaniach dróg. Portugalscy i hiszpańscy żeglarze przyozdabiali dzioby swoich statków rzeźbami świętego Jana Nepomucena. Do niego orędują ludzie związani zawodowo z żywiołem wodnym – marynarze, flisacy, rybacy, płetwonurkowie, wioślarze, żeglarze, ratownicy wodni.

Na jednym z postumentów z figurą św. Jana Nepomucena na Dolnym Śląsku jest łacińska inskrypcja:

„Co często nieżyczliwość, nienawiść i zazdrość wymyśli nagannego, a oprócz tego trucizna złych języków wyrządzi złośliwą szkodę naszej godności – odwróć przez swe wstawiennictwo. Spraw, aby ich złośliwe poczynania nie miały Twojego błogosławieństwa. Kto złośliwości zmyśla, przez nieprzyzwoite plotkarstwo poniża godność bliźniego. Spraw przez swoje wstawiennictwo i uwolnij nas od grzechu oraz występku, ponieważ życie w grzechu jest największym wstydem przed Bogiem”.

Święty Jan Nepomucen uważany jest za pierwszego męczennika tajemnicy spowiedzi.

 

Modlitwa do św. Jana Nepomucena

Boże, któryś przez śmierć świętego Jana, dla nieprzezwyciężonego milczenia sakramentalnego, Kościół Twój nową męczeństwa koroną przyozdobił, daj za jego przyczyną i przykładem przezorną w języku ostrożność, abyśmy raczej wszystko złe, niźli uszkodzenie duszy na tym świecie ponosili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Święty Janie Nepomucenie, módl się za nami!

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W maju 2019 ROKU.

Historia antykultury według Krzysztofa Karonia

Spotkałem reklamę książki pana Krzysztofa Karonia, jak i wywiady z nim w miejscach, o których wiem, że podchodzą do takich rzeczy poważnie. Zainteresowało mnie to i zacząłem lekturę.

Chcąc mówić czy też pisać o antykulturze autor podaje nam na początku czym jest sama kultura. I jest to podejście jak najbardziej prawidłowe.

Czym zatem jest kultura według Krzysztofa Karonia?

Na początek podana jest definicja angielskiego antropologa Edwarda Tylora. Ma ona chyba dla autora znaczenie, gdyż jej treść jest wyróżniona pogrubioną czcionką.

Kultura lub cywilizacja, ujęta w szerokim sensie etnograficznym, jest to kompleksowa całość obejmująca wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje, oraz wszelkie inne zdolności i nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa.

Zagłębiając się i wyjaśniając różne odniesienia podanej definicji dochodzimy do takiego stwierdzenie: „Najwięcej nieporozumień budzi często spotykane rozróżnienie pojęć na elitarną kulturę wysoką i masową (popularną) kulturę niską. Wyjaśnienie tego rozróżnienia wykracza poza ramy tego szkicu, wymaga zresztą ustalenia, czym jest sama kultura”(!).

I tu rodzi się pytanie: po co jest podana definicja kultury gdy parę zdań dalej autor podaje, że jeszcze nie ustalił czym ona jest?

I dalej.

Do prezentacji swoim przemyśleń w zakresie kultury Krzysztof Karoń posługuje się pojęciem „mechanizm kultury”. Jest podana jego definicja (pogrubionym drukiem): Wewnętrzny mechanizm automatyzacji skłaniający człowieka do podejmowania nieprzyjemnego wysiłku w celu stworzenia dzieła umożliwiającego przeżycie satysfakcji to podstawowy mechanizm kultury.

I dalszy ciąg już normalnym drukiem: „Kultura w znaczeniu społecznym to taka formacja społeczno-ekonomiczno-polityczna, która umożliwia uruchomienie i działanie w człowieku podstawowego mechanizmu kultury tworzącego motywację do dobrowolnego podejmowania celowego wysiłku prowadzącego do powstania społecznie użytecznego dzieła (produktu, dobra)”.

I taki jeszcze cytat: „Zasadnym wydaje się rozumienie pojęcia kultura jako zbioru tylko takich wzorców zachowań, których celem jest doskonalenie (budowa, konstruowanie, rozwój) osiągane kosztem wysiłku (praca, nauka, trening) zwieńczonego dziełem (materialnym lub niematerialnym) i nagradzanego satysfakcją (podziwem, uznaniem, zachwytem, szacunkiem, pieniędzmi).”

Parę akapitów dalej, dosłownie na sąsiedniej stronie, mamy pogrubione zdanie: Kultura może prowadzić do zbrodni.

 

W jaki sposób „mechanizm kultury”(tworzący społecznie użyteczne dzieła), powodujące zachwyt może prowadzić do zbrodni, tego autor nie wyjaśnia, mimo, że stwierdza, że tak jest i jest to dla niego oczywistością.

 

Podrozdział Kultury dobre i złe zawiera takie stwierdzenie: „Istnieją przecież różne kultury(…), jednak nikt nie ma (a raczej nie powinien mieć) również wątpliwości, że jedynie kultura chrześcijańska stworzyła najwyżej rozwiniętą cywilizację wysokich technologii, powszechnego dobrobytu i powszechnej wolności.” Jasne zauważenie jakiejś sytuacji. Zaraz pojawia się stwierdzenie, że różnice między kulturami sprowadzają się do różnic w systemach wartości wyznaczających ich cel, kierujących nimi w drodze do tegoż celu i hamujących przed rozbiciem się lub stoczeniem w przepaść. Jakie to są wartości? Nie ma wyjaśnienia.

Podobne stwierdzenia możemy znaleźć w podrozdziale Hierarchia elementów: Przykładowo akapit: „Jedyną kulturą, jaka stworzyła cywilizację wysokich technologii, jest kultura chrześcijańska, i tylko system wartości chrześcijańskich (a mówiąc precyzyjniej katolickich – nie ma tu miejsca na szczegółowe uzasadnienie) dzięki upowszechnieniu kultury w postaci etosu pracy umożliwił niespotykane wcześniej poszerzenie sfery wolności. Współcześni ludzie cenią sobie ten cywilizacyjny i wolnościowy dorobek, nawet nie zadając sobie sprawy z jego źródła.”

Jasno z niego wynika, że według autora kultura w stosunku do cywilizacji jest rzeczą sprawczą, że kultura tworzy cywilizacje.

 

Drugi rozdział książki to Errata do historii kultury a jego pierwszy podrozdział nosi tytuł Instytucje zła.

Co jest, według autora pierwszą instytucją zła? Może to będzie zaskoczenie a może i nie, dla autora jest nim Kościół Katolicki oraz chrześcijaństwo a zwłaszcza katolicyzm.

Jaki jest zdaniem p. Karonia negatywny dorobek chrześcijaństwa?

– wspieranie opresyjnej władzy świeckiej,

– ekspansjonizm ideologiczny,

– monopolizacja systemu edukacji i wychowania,

– restrykcyjna moralność religijna i obyczajowość,

– hamowanie rozwoju nauki,

– hamowanie postępu społecznego,

– ograniczenie wszelkich form wolności słowa i myśli i krzewienie nietolerancji.

 

Prawdę mówiąc każdy z tych punktów wymaga sporego referatu wyjaśniającego błędy. Zwłaszcza, że autor rzuca sformułowania hasłowo, bez uzasadnienia. Opiera się na pobieżnej i obiegowej opinii środowisk antykatolickich, nie chcąc nawet zajrzeć do źródeł – niekoniecznie katolickich. Wystarczy popatrzeć na początki uniwersytetów by zauważyć, że to właśnie Kościół Katolicki a zwłaszcza katolicyzm stał za powołaniem takich instytucji, dawał swoich kapłanów jako rektorów i wykładowców oraz dbał o to by były one nieskrępowane w swoich badaniach. Ciężko również udowodnić monopolizację edukacji, gdy w XIV-XVIII wieku państwo jako takie nie było w ogóle zainteresowane kształceniem dzieci i młodzieży. Kościół nie był monopolistą – był jedyną instytucją, która działa w tym zakresie. Dlatego też nie można mówić o monopolu, gdyż to sugeruje, że były inne instytucje działające na tym polu – a tak nie było.

Dotyczy to również innych zarzutów stawianych przez p. Karonia Kościołowi Katolickiemu.

Czytając tą książkę, dziwię się bardzo, że jest ona promowana przez portale, które chcą uchodzić za katolickie. Z jednej strony chaos myślowy, brak dyscypliny pojęciowej, zlepek myśli i pojęć często ze sobą nie powiązany a nawet stojących w opozycji, trudność z uchwyceniem przyczyny i skutku a z drugiej strony otwarty antykatolicyzm i walka z Kościołem Katolickim dyskredytują promowanie jej gdziekolwiek.

Niewykluczone, że promowana jest ta pozycja jako antidotum na powszechny jeszcze marksizm. Ale niestety książka pisana jest z pozycji marksisty, z pozycji materialistycznej. I tak naprawdę wprowadza ona większy zamęt niż porządkowanie pojęć i zjawisk.

 

Modlitwa w czasie zarazy

Ksiądz Marcin Dunin Sulgostowski był autorem „Książki do nabożeństwa dla wszystkich katolików”, którą od jego nazwiska nazywano popularnie Duninem.

Drugie wydanie Modlitewnika z 1844 roku – dla mężczyzn

Modlitewnik ten spisał na polecenie arcybiskupa ksiądz Jan Kanty Dąbrowski. Pierwsze wydanie książki zostało opublikowane w 1842.

Ksiądz Marcin Dunin Sulgostowski (ur. 11 listopada 1774 w Wale, zm. 26 grudnia 1842 w Poznaniu) był polskim biskupem rzymskokatolickim, arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i poznańskim oraz prymasem Polski w latach 1831–1842.

Źródło: Wikipedia https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Dunin

 

Modlitwa w czasie zaraźliwej choroby

Smutek i trwoga przerażają nas zewsząd, o Boże! gdy tak nagle, a tak wielu przyjaciół i braci zabierasz z pośród nas przez zaraźliwą chorobę. Wszyscy wprawdzie umrzemy, bośmy grzesznicy, przeto wyrokowi śmierci na grzeszników wydanemu uledz musimy. Lecz gdy tak wielu, o Boże! razem zabierasz ludzi, gdy umarły tuż za umarłym wynoszony bywa, i wszyscy prawie jakby w cieniu śmierci chodzimy; gdy się codziennie na lamentujących i płaczących braci patrzymy, i trwogą przerażeni sami, tylko wyglądamy zarazy, która i nas ma zgładzić z tej ziemi; ach Boże! Jakżeto okropne życie wśród takiej trwogi!

Ach zmiłujże się, Ojcze niebieski, nad nami!

Jeżeliśmy zgrzeszyli, patrz, oto się upokarzamy przed Tobą! Otośmy gotowi czynić pokutę, a przez poprawę życia pragniemy zasłużyć na Twoję łaskę i przebaczenie.

Użycz nam tylko Twojej pomocy i czasu do prawdziwej pokuty i poprawy życia, a wtedy ta chłosta i doświadczenie stanie się dla nas przestrogą, że się tem szczerzej do śmierci sposobić będziemy.

Zlitujże się, o Boże! I odwróć od nas ten ciężki bicz Twej kary. Jeżeli to bydź może, weź ten kielich od nas, o Boże i Ojcze!

Jeżeli zaś podług Twoich najmędrszych i najświętszych zamiarów postanowiłeś, aby ten smutny cios dłużej trwał jeszcze, udzielże nam przynajmniej cierpliwości, i dodaj odwagi!

Ulżyj, pokrzep schorzałe siostry i braci; pociesz umierających, umocnij zdrowych, aby sobie nie przykrzyli w pielęgnowaniu i usłudze chorym, a przyspiesz godzinę wybawienia od tego złego, abyśmy Ci dzięki składać, wielbić Cię znowu, i w radości serc naszych służyć Ci mogli. Amen.

 

Zachowano oryginalną pisownię.

E-pacjenci

Na portalu Onet.pl pojawiła się informacja o nowych możliwościach w realizacji zakupów leków na recepty.

Od 8 stycznia 2020 roku nie dostaniemy od lekarza papierowej recepty – przepisując leki specjaliści wystawiają już tylko e-recepty. Jak z nich korzystać? Gdzie szukać? Przedstawiamy najważniejsze informacje i praktyczne porady.

https://kobieta.onet.pl/zdrowie/trzymaj-swoje-e-recepty-w-telefonie-co-warto-o-nich-wiedziec/vqlcjt0

Ministerstwo Zdrowia podkreśla, że e-recepty to sposób na większą czytelność, mniej błędów i zwiększenie bezpieczeństwa. E-receptę trudniej zgubić, ryzyko błędnego jej odszyfrowania przez farmaceutę właściwie nie istnieje, a jeśli tylko nauczymy się, jak z nich korzystać, e-recepty oznaczają również znacznie większą wygodę. To między innymi w trosce o nią Ministerstwo Cyfryzacji wprowadziło aplikację mObywatel. Korzysta z niej już niemal milion osób. Aplikacja jest stale ulepszana i pojawiają się w niej nowe funkcjonalności. E-recepta jest jedną z nich.

Miękki początek zniewolenia – uzasadniając to jako bezpieczeństwo i wygoda. Takie argumenty trafiają do nas, zwłaszcza jeżeli chodzi o nasze zdrowie, lub też zdrowie naszych najbliższych.

A co zrobić z osobami które nie posiadają smartfona lub innego Androida? Co z osobami które mają telefony tylko do dzwonienia – lub też nie posiadają go w ogóle(posiadanie telefonu komórkowego nie jest jeszcze obowiązkowe)?

Pod złudnym argumentem bezpieczeństwa i wygody godzimy się na kolejne ograniczenie naszej swobody, godzimy się na śledzenie naszego zdrowia oraz sposobów i metod jego leczenia. Kolejnym krokiem będzie brak możliwości zakupu poprzez smartfona czy też innego Androida(znamienna nazwa dla aplikacji) usługi czy też towaru, bo mieliśmy wystawioną receptę na jakiś określony środek, czy też takiej recepty nie zrealizowaliśmy. Możliwości nacisku na nasze wybory i decyzję zwiększają się w lawinowy sposób(„pojawiają się w niej nowe funkcjonalności”). Bez posiadania telefonu komórkowego z dostępem do internetu, z odpowiednimi aplikacjami nie będzie można zrealizować recepty, nie będzie można dokonać zakupu, nie będziemy istnieli. Ostrzeżenie z Apokalipsy dotyczyło znamienia na ręku, lub na czole, a tu mamy wstęp do zniewolenia – posiadanie smartfona lub innego Androida.

Dla wielu osób e-recepta jest rozwiązaniem które przyspiesza realizację zakupu leków. Jest coraz więcej urządzeń i sposób które pozwalają zaoszczędzić czas(pralki elektryczne, zakupy przez Internet, itp) a mimo to coraz mniej mamy czasu, coraz więcej ludzi twierdzi, że brak im czasu. Im więcej czasu oszczędzamy tym większy mamy jego deficyt. Znamię współczesności.

 

Utrata wiary

Jest to przedostatni rozdział książki Michaela Davisa „Liturgiczne bomby zegarowe Vaticanum II – zniszczenie katolickiej wiary przez zmiany w katolickim kulcie”.

Najbardziej widocznym przykładem tego, że radykalna zmiana rytuałów prowadzi do radykalnej zmiany wierzeń, jest oczywiście reforma apostaty Thomasa Cranmera. W swej klasycznej historii reformacji w Anglii msgr Philip Huges wyjaśnia:

Niedostrzegalne, w miarę upływu lat, wierzenia – chronione starymi, obecnie nieużywanymi  obrzędami i ożywiane przez te obrzędy w ludzkich umysłach i uczuciach – znikły bez potrzeby jakiejkolwiek systematycznej pracy misyjnej i nauczania.

Tak więc podczas panowania Elżbiety I (1558-1603) większość angielskich katolików i niemal wszystkie ich dzieci utraciły wiarę w przeistoczenie, nie wskutek systematycznego kwestionowania tej prawdy, ale w wyniku uczestniczenia przez dziesięciolecia w liturgii, z której rytualne oznaki czci, ożywiające tę wiarę w umysłach i uczuciach, zostały usunięte. To, że radykalna i rozmyślna przeróbka Mszy po II Soborze Watykańskim musi doprowadzić w nieunikniony sposób do radykalnej zmiany wiary w przeistoczenie, wykazano jasno w „Homiletic and Pastoral Review” z lutego 1995 roku. W swym artykule Germain Griseza i Russel Shaw ubolewają nad faktem, że wiara w przeistoczenie w Stanach Zjednoczonych „nie jest jedynie coraz mniej wyraźna, ale w zasadzie wygasła”. Autorzy obwiniają o to pewne autoryzowane oficjalnie i obowiązkowe zmiany w liturgii po II Soborze Watykańskim, takie jak używanie języka angielskiego w modlitwie eucharystycznej, mnożenie form tej modlitwy, podkreślanie roli celebrującej wspólnoty, skrócenie postu eucharystycznego, i przekazywanie znaku pokoju przed Komunią. Jak skonkludowali: „Ogólnie rzecz biorąc, kryzys Kościoła w USA jest zjawiskiem poważniejszym i bardziej pilnym niż kryzys poszczególnych wiernych”. Badania, na których oparli oni swe opinie, wykazały, że większość dzisiejszych amerykańskich katolików uważa chleb i wino konsekrowane podczas Mszy raczej za „symboliczne wspomnienie” Chrystusa niż za postacie, pod którymi znajduje się Jego Ciało i Krew. Jedynie wśród katolików starszych niż 65-letni niewielka większość (51%) powiedziała, że podczas Mszy świętej chleb i wino zmieniają się w Ciało i Krew Chrystusa, a nie służą jedynie Jego wspominaniu. Wśród katolików w przedziale wiekowym 18-29 oraz 30-44 lat 70% uważało konsekrowaną Hostię i Krew Pana Jezusa jedynie za „symboliczne wspomnienie”.

Podczas 45 lat panowania Elżbiety I wiara angielskich katolików w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii przerodziła się w wiarę w Jego rzeczywistą nieobecność. Od czterdziestu lat w świeci anglojęzycznym dokonuje się proces, który pewien prałat nazywa klęską II Soboru Watykańskiego.

 

Polskie wydanie książki to jest rok 2004.

 

19 września 2019 roku na portalu pch24.pl ukazała się informacja pt „Bp Jenky: prawdziwa Obecność Pana Jezusa w Eucharystii to nie kwestia opinii, lecz fundament Wiary”.

Uznając dowody, że „przez kilka pokoleń” Kościół katolicki nie nauczał w wystarczającym stopniu swoich podstawowych prawd, biskup Daniel R. Jenky wezwał, by wszystkie parafie w jego diecezji (Illinois, USA) „celowo skoncentrowały się” na rzeczywistej obecności Pana Jezusa w Świętej Eucharystii.

Dokument biskupa zatytułowany „Prawdziwa Obecność” wydano 16 września – sześć tygodni po publikacji ankiety Pew Research Center, z której wynika, że ​​większość katolików w Stanach Zjednoczonych nie wierzy, iż chleb i wino używane podczas Mszy św. stają się Ciałem i Krwią Chrystusa.

„Ta porażka wiary i przekonań zdarzyła się pomimo faktu, iż otrzymane nauczanie sięga czasów apostolskich i zawsze było uważane za fundament naszej katolickiej tożsamości” – napisał duchowny. „Więc jako wasz biskup uważam, że jest to dla mnie poważny osobisty obowiązek, aby starać się mówić tak jasno, jak tylko potrafię, o kilku podstawowych prawdach dotyczących Najświętszego Sakramentu” – czytamy w liście.

Całość – https://www.pch24.pl/bp-jenky–prawdziwa-obecnosc-pana-jezusa-w-eucharystii-to-nie-kwestia-opinii–lecz-fundament-wiary,70960,i.html

 

Czasami zdarza mi się uczestniczyć we Mszy odprawianej wg NOM(Zwyczajna forma rytu rzymskiego, nowy porządek mszy) w kościele parafialnym, na ślubie, czy też na pogrzebie. Przyglądam się zachowaniu ministrantów. Jak się poruszają, gdzie i kiedy oddają pokłon. Jest to w zdecydowanej większości pokłon oddany stołowi przy którym sprawowana jest liturgia. Dosłownie, tylko parę razy widziałem aby pokłon był oddany przed tabernakulum. Jeśli wystawiony jest na stole ofiarnym Przenajświętszy Sakrament, to wtedy oddawany jest pokłon(no właśnie, w dalszym ciągu stołowi, czy też Chrystusowi obecnemu w Najświętszym Sakramencie?). Po schowaniu Hostii w tabernakulum pokłon oddawany jest stołowi.

Pokłon, cześć oddawana jest stołowi na którym dokonało się Przeistoczenie a nie samemu Chrystusowi obecnemu w tabernakulum.

Refren pieśni śpiewanej w czasie rozdawania Komunii świętej: „Chleb niebiański dał nam Pan, na życie wieczne” nie umacnia, nie podkreśla wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w Przenajświętszym Sakramencie

Przemysł jednorazowy

Palety jednorazowe

Bardzo często korzystamy z produktów jednorazowych – czyli takich, które po ich użyciu najnormalniej w świecie wyrzuca się na śmieci. To są sztućce, kubki do kawy, talerze i wiele innych takich rzeczy. Do produktów jednorazowych zaliczyłbym również takie, których się nie naprawia. Z takimi mamy do czynienia coraz częściej. Są to np. pralki czy też lodówki – po upływie gwarancji zaczynają psuć się na potęgę i lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia niż naprawianie posiadanego. Obecnie naprawa drobnej rzeczy np. w samochodzie wiąże się z wymianą całego zblokowanego komponentu, którego koszt produkcji kilkudziesięciokrotnie przekracza wartość naszej usterki. Do tego należałoby dodać komputery, telefony. Minęły już czasy, gdy samochody miały po dwadzieścia lat  i jeździły bez problemów, czy też meble przechodzące na kolejne pokolenia.

Z produkcją jednorazowych towarów związane jest nieodmiennie to, że są one zasobożerne. Znacznie taniej (w znaczeniu zużycia energii i zasobów) jest wyprodukowanie jednego produktu i używanie go nawet z naprawami przez dwadzieścia lat niż w tym samym czasie wyprodukowanie takich czterech produktów. Tym to sposobem gospodarka nastawiona na przemysł jednorazowych produktów jest gospodarką produkującą masowo śmieci. Po takich dwudziestu latach przemysłu jednorazowego mamy cztery razy więcej odpadów, złomu i śmieci. Przemysł jednorazowy napędza PKB czyli wielkość i siłę naszej gospodarki stąd też mamy jednorazówek coraz więcej. Z rozmowy z przyjacielem działającym w kulturze  dowiedziałem się, że taniej jest przygotować i zaprezentować nowe przedstawienie teatralne niż wystawić je kolejny raz(!). Produkt jednorazowy w kulturze.

W tym całym naszym zagonieniu za nowym samochodem, telefonem, laptopem czy też pralką jest jednak iskierką nadziei. Jest to pomysł na Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym.

Gospodarka o obiegu zamkniętym (ang. circular economy) jest koncepcją zmierzającą do racjonalnego wykorzystania zasobów i ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko wytwarzanych produktów, które – podobnie jak materiały oraz surowce – powinny pozostawać w gospodarce tak długo, jak jest to możliwe, a wytwarzanie odpadów powinno być jak najbardziej zminimalizowane.

Jeśli realizacja takiego podejścia zlikwiduje produkty jednorazowe to będzie znaczyło, że produkcja śmieci i złomu zostanie znacznie zmniejszona.

 

Boże Narodzenie 2019 i Nowy 2020 Rok

Domenico Ghirlandaio (1449-1494) Adoracja pasterzy

Boże Narodzenie, niech będzie dla nas czasem na zatrzymanie się,

czasem zadumy, czasem wspomnień.

Dla naszych najmłodszych czasem radości, ciepła i miłości.

Niech będzie to czas umacniania nas w Tradycji.

Spełnienia tego oraz wielu Bożych łask na kolejny rok

życzą

Grażyna i Rafał

O błogosławieństwo kraju

Boże! którego dobroć się unosi,
Gdy Cię cnotliwe serce o co prosi,
Wysłuchaj modły, które ten lud czyni
W Twej świątyni.

 

Błogosław Panu, który nami włada,
Niech tron swych ojców szczęśliwie posiada;
Na szczęściu ludu niech swą wielkość kładzie
W męstwie i radzie.

 

Niech pobożność krwi jego nie ginie,
Co wzorem cnoty w dziejach świata słynie;
By dobrych królów wiekopomna chwała
We wnukach została.

 

Błogosław, Panie, i temu rządowi,
Które złe znosi, a dobro stanowi;
W pracy, gdzie idzie o szczęśliwość ludu,
Niech nie zna trudu.

Męstwu wojsk naszych daj ogromne siły,
By sławę ojców swoich odnowiły;
Niech w nich najezdnik odpór znajdzie wszędzie
W swoim zapędzie.

 

Niech się na ziemi tej zbrodzień nie rodzi,
Co depcąc prawa szczęścia braci szkodzi,
Zdradą i fałszem żyjąc niespokojny
Krwi chce i wojny.

 

Pokój wam daje, wyrzekłeś to, Panie,
Niech głos ten prawem świata zostanie,
By zgoda sprzęgła sąsiedzkie narody
Wśród ich swobody.

 

Kazałeś ziemi, aby nas karmiła,
Deszcz i pogodę Twa ręka przesyła;
Niech więc z jej daru rolnik chleb swój kraje
I nędznym daje.

 

Tak obdarzeni Twojemi łaskami,
Prosim Cię, Panie, z pokorą i łzami:
Odpuść nam winy, niech nas w dobrym stanie
Wieczność zastanie. Amen

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich

 

 

Woda z kałuży

Od marca 1984 aż do maja 2019 roku obowiązywał zakaz organizowania pielgrzymek przez parafie, dekanaty, diecezje do Medjugorie. Mimo to takie „wyjazdy” były organizowane, w niektórych parafiach nawet w sposób cykliczny. Spotkałem się z opiniami osób które odwiedziły to miejsce(prywatne nawiedzenia nie były objęte tym zakazem). Nie spotkałem się z krytycznymi uwagami – raczej wszyscy byli zadowoleni, przedstawiali wiele korzyści duchowych, jak i informacji o nawróceniach. Próbując przedstawić oficjalne stanowisko Watykanu oraz początki objawień jak i losy pierwszych księży którzy mieli styczność z widzącymi, otrzymywałem odpowiedź, że przecież są tam nawrócenia, że odmawiany jest Różaniec, że tyle duchowych przeżyć, że nie może to być coś złego. Patrząc na oficjalne stanowisko Kościoła w sprawie „objawień” w Medjugorie nasuwa się porównanie do spragnionego wędrowca na pustyni. On, aby zaspokoić swoje pragnienia, będzie pił wodę z każdej napotkanej kałuży i będzie szczęśliwy, że ją znalazł. Nie patrzy na to czym ta woda jest, skąd jest, co w sobie zawiera – dla niego ważne jest, że gasi pragnienie.

J. Malczewski „Zatruta studnia” (1905)

Medjugorie jest niestety taką duchową zatrutą studnią do której można odnieść obraz Jacka Malczewskiego. Powołana przez biskupa Ratko Perića komisja nie stwierdziła nadprzyrodzoności w wydarzeniach w Medjugorie. Episkopat byłej Jugosławii jak i Kongregacja Nauki Wiary zgadza się z wnioskami tej komisji. Oczywiście modlić się można w każdym miejscu i łaskami jesteśmy obdarowywani na każdej Mszy świętej. Natomiast są miejsca gdzie łaski spływają na nas znacznie obficiej i są to miejsca szczególne. Do nich należą z pewnością miejsca objawień. Miejscami autentycznych i zatwierdzonych przez Kościół objawień są np. Gietrzwałd, Fatima, Lourdes, Guadalupe – te najbardziej znane.

Dlaczego nie gasić pragnienia wodą z czystego źródła, wodą która prawdziwe gasi pragnienie, z której korzystano przez pokolenia?

Tak licznie odwiedzane Medjugorie świadczy o pustyni duchowej w naszym życiu. Świadczy, że naszych potrzeb duchowych nie zaspokaja coniedzielna Msza św. – potrzebujemy więcej duchowości. W naszym pragnieniu zadowalamy się nawet wodą z kałuży, bo jest mokra i również ugasi pragnienie. Nie zwracamy w ogóle uwagi na niebezpieczeństwa, ważne jest dla nas zaspokojenie pragnienia – pragnienia duchowego przeżycia, autentycznej modlitwy, pragnienia sacrum.

 

Salome XXI wieku

Najbardziej znana Salome, to ta opisana w Nowym Testamencie – była córką Herodiady, żony króla Galilei i Perery, Heroda Antypasa. Matka jej bardzo chciała uciszyć św. Jana Chrzciciela, który głośno i publiczne piętnował związek Herodiady z królem. Nie mogąc nakłonić męża do pozbycia się proroka, spowodowała, że na uczcie wydanej przez króla, zatańczyła Salome. Król oczarowany jej tańcem obiecał spełnić jej życzenia. Za podpowiedzią matki poprosiła o głowę proroka Jana Chrzciciela. I dostała ją na złotej tacy.

Kim jawi się w tej przypowieści Salome? To tylko dziecko, które tak naprawdę nie zdawało sobie sprawy z toczących się wokół niej zdarzeń. Zaufała dorosłym, a w tym przypadku swojej matce. Została potraktowana przedmiotowo. Została wykorzystana, przez rodzoną matkę, do walki politycznej. Do zmuszenia władcy by dokonał rzeczy, co do której nie był przekonany i miał świadomość, że nie jest to działanie za które poddani będą go chwalić. Salome zaś była zadowolona, że mogła spełnić życzenie swojej matki – nie patrząc na to, że dokonało się to przez śmierć człowieka, a w tym przypadku proroka.

W naszych czasach pojawiły się również sytuację, że dzieci są wykorzystywanych przez dorosłych do osiągnięcia jakichś celów – czy to politycznych czy też ideowych. Za tymi dziećmi również stoją ich rodzice czy też opiekunowie. Mają oni również zaufanie tychże dzieci i tak naprawdę traktują je przedmiotowo. Jeśli nastolatek wypowiada się na tematy, co do których naukowcy (którzy kończyli nie jedną uczelnię) nie mają wyrobionego zdania, to od razu rodzi się pytanie – kto podpowiada takiej młodej osobie, kto nią kieruje? Młodym ludziom wydaje się, że już uczestniczą w życiu dorosły, wydaje się im, że już zmieniają świat. A tak naprawdę są tylko narzędziem w innych rękach, są manipulowani przez dorosłych.

 

 

Pochwała miłości

Wielka to rzecz miłość, wielkie dobro, ona czyni lekkim to, co ciężkie, i spokojnie znosi wszelkie niepokoje. Bo dźwiga ciężar bez ciężaru, a każdą gorycz zaprawia słodyczą i daje jej smak wyborny. Szlachetna miłość Jezusa popycha do czynienia rzeczy wielkich i pobudza do pragnienia coraz doskonalszych.

Miłość pragnie wznosić się wysoko, a nie grzęznąć w niskich popędach. Miłość pragnie być wolna i obca wszelkiej ziemskiej czułostkowości, aby nic nie przeszkadzało jej wewnętrznemu spojrzeniu, aby żadne przemijające szczęście nie uwikłało jej w drodze i nie zepchnęło w nieszczęście.

Nic łagodniejszego od miłości, nic silniejszego, nic wyższego, nic ogromniejszego, nic szczęśliwszego, nic pełniejszego i lepszego w niebie i na ziemi, bo miłość wywodzi się z Boga i dlatego tylko w Bogu może spoczywać wzniesiona ponad całe stworzenia.

Kto kocha – fruwa, biegnie, cieszy się, wolny i nieskrępowany. Wszystkim wszystko oddaje, wszystko we wszystkim posiada, bo spoczywa wysoko ponad wszystkim, tam, skąd wypływa i pochodzi wszelkie dobro. Miłość nie patrzy na dary, ale obraca się całą ku temu, kto daje, wznioślejsza niż samo posiadanie. Miłość nie zna miary, jej płomień przepala wszelkie miary.

Miłość nie odczuwa ciężaru, nie liczy trudu, nie mierzy zamiary na siły, nie tłumaczy się niemożliwością, sądzi, że wszystko może, wszystko potrafi. Porywa się więc na wszystko, wszystko zdobywa i osiąga tam, gdzie ten, kto nie kocha, znużony odpada.

Miłość czuwa i śpi nie śpiąc. Zmęczona, nie nuży się, spętana, nie daje się spętać, pełna trwogi – nieustraszona, jak płomień żywy i płonąca pochodnia wybucha w górę i bez szkody wszystko przenika.

Kto kocha, zna to wielkie wołanie. Żarliwa miłość ducha brzmi wielkim krzykiem w uszach Boga: Boże mój, moja miłości, należysz cały do mnie, jak i ja cały jestem Twój.

 

O naśladowaniu Chrystusa; Tomasz a Kempis – Cz. III; rozdział V

 

Imię Maryi

Imię to jest znakiem w krainie myśli, uczucia, woli, namiętności i cierpienia. Znak to, który sieje blaski lub pomrokę, budzi słodką radość lub zaprawia goryczą. Jakie znaczenie ma dla mnie imię Maryi?

  1. Oznacza blask i światłość świt życia duchowego, promieniowanie wszelkiej cnoty, jak pokory, prostoty, posłuszeństwa, skromności, zgadzania się z wolą Bożą. Atoli w szczególności oznacza ono nienaruszoną, dostojną czystość, która rozlana jest po obliczu Najświętszej Panny i po całym jej jestestwie, oznacza wcielone, chwałą uwieńczone dziewictwo. Imię Marji jest słupem ognistym dla zmysłowego, zbrukanego świata. W zepsutej naszej naturze raz po raz budzą się chuci cielesne, często wybucha ponury ogień nieczystości, wzniecający pokusy w myślach, pragnieniach i słowach. Ogień ten wkrada się do duszy przez oczy, umie się uśmiechać, schlebiać, oczarować, a poczucie wstydu utrudnia potem wyznawanie tych grzechów na spowiedzi. Im bardziej będziemy kochać Maryję, której samo imię już jest czystym blaskiem, tym większy wstręt i obrzydzenie ogarnie nas do wszystkiego, co lubieżne. Pismo święte z naciskiem podnosi jej potęgę: „Któraż to jest… ta piękna i straszna jak wojsko uszykowane?” A skąd taka jej moc? 1. Z piękności i jasności jej duszy, wszystko podbijającej. Jej się poddajmy, a wyzwolimy się z nagabywań złego. „Wywyższyłam się jako palma…” 2. Z jej wstawiennictwa. Ona Matką i obroną dzieci bożych.
  2. „Marja” znaczy gorycz. Ona matką Syna, przybitego do krzyża, zatem i sama do tego krzyża była przygwożdżona. Przystaje więc do niej to imię. Przypominając sobie jej gorzkie przejścia, uczuwamy współczucie i boleść. I z cicha szepczemy jej imię: „Mario, morze goryczy”, przyjmij moje pozdrowienia, wieleś ucierpiała, wieleś zniosła, by stać się moją matką. Gdy słyszę twe imię, gorzkość morza przychodzi mi na myśl, atoli imię twoje zawsze dla mnie słodkie. Gdy zgorzknieje mi kiedykolwiek życie, będę sobie przypominał imię św. Dziewicy, ono mię napełni pociechą i otuchą.
  3. „Marja” znaczy także tyle, co „pani, władczyni”. Kiedy Izraelici przeprawili się przez morze Czerwone, a Egipcjanie utonęli w falach, Marja, siostra Mojżesza, zanuciła hymn zwycięstwa, a za nią szły niewiasty, bijące w bębny i ugrupowane w chóry śpiewaczek. Marja ta jest typem Najświętszej Panny, która również umie zwyciężać i wznosić hymny triumfalne. Zwyciężyła grzech, który nigdy nie miał do niej przystępu, i potężna była przez miłość Syna Bożego, który był jej poddany. Jest panią pokoleń, składających jej hołdy i błogosławiących jej, pokoleń, które się do niej uciekają i u niej znajdują ukojenie… O Marjo, twoim chcę być sługą!

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931