Pokora potrzebna do zbawienia

Bez pokory nie możemy się zbawić, o tym dał nam naukę Chrystus Pan w żywym przykładzie.

Oto kiedy razu pewnego Jego uczniowie spierali się ze sobą o to, kto z nich będzie większym w królestwie niebieskim, wtedy Pan Jezus wezwał dziecię i postawił je pośrodku nich i rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, jeśli się nie nawrócicie i nie staniecie się jako dziatki, nie wnijdziecie do królestwa niebieskiego (Mat. 18, 1-3).

Potrzeba się nawrócić, a nawrócenie musi rozpocząć się od porzucenia pychy, zaprzestania  szukania własnego wywyższenia, w czym jest początek każdego grzechu, trzeba stać się małym jak dziecię i tak przyjść na nowo do utraconego pierwotnego stanu, względnej bezgrzeszności. I tu dziecko danym jest za przykład nie tylko w tym, że jest małe wzrostem, ale jeszcze bardziej w tym, że jest małym w grzechu i w rozumieniu o sobie, i że jako takie czuje się szczęśliwym w zupełnej zależności od swoich rodziców. Podobnie trzeba stać się dzieckiem Boga, i tak zachować się wobec Niego jak się dzieci zachowują wobec swych rodziców, którzy je kochają, opiekują się nimi, są dla nich powagą, a dzieci w miłości rodzicom wierzą, od nich są we wszystkim zależne, są im uległe.

To, co dzieci czynią z natury, to chrześcijanin czynić ma ze zrozumieniem, z przekonaniem i z wolną wolą; a do tego potrzeba pokory.

Przez pychę zatraca się usposobienie dziecięce względem Boga, traci się też pojęcie o tym, jak na objawieniu Bożym zasadza się chrześcijańska wiara, i jak Kościół ustanowiony przez Chrystusa, wsparty Duchem Świętym, jest powagą w rzeczach odnoszących się do zbawienia.

Dla człowieka pysznego jest jedyną powagą jego własny płytki i ograniczony rozum, wsparty przy tym zdaniami umysłów przewrotnych, odwróconych od wiary; dla niego nic nie znaczy cudowna moc chrześcijaństwa, trwającego tyle wieków, żadną nieprzyjacielską siłą nie zwalczona; niczym mu są światła, jak tylu Doktorów Kościoła i geniuszów, których chrześcijaństwo wydało, on swoim głupim rozumem przenosi swoje zdanie o rzeczach, na których się nie rozumie, nad orzeczenia tych powag i samego Kościoła, i pycha jego nie pozwala mu na światło Bożej prawdy oczu otworzyć.

Jakżeż to smutne!

Dziecko wierząc rodzicom którzy przecież mylić się mogą, może być w błąd wprowadzone, lecz chrześcijanin, wierząc Kościołowi, żadną miarą nie może być w błąd wprowadzonym, bo Bóg, który prawdę swoją powierzył Kościołowi, uczynił go, jak św. Paweł mówi, filarem i utwierdzeniem prawdy (1 Tym. 3, 15). Jako Ojciec Bóg stworzywszy wszystko dla Siebie, nie mógł ludzi pozostawić bez prawdy Swojej w rzeczach największej wagi, nie mógł zatem chcieć religii bez danego z nieba objawienia. To zaś, co dla zdrowego rozumu tak jasne, to dla pychą zamąconego rozumu jest ciemnym; sprawia to duch ciemności, ojciec pychy; tu więc, a nie gdzie indziej jest przyczyna wszelkiej niewiary: niemożebność przyjęcia światła Bożego w duszy zmazanej grzechem pychy.

 

Ks. Jan Adamski; Pokora podstawą życia chrześcijańskiego; Wyd. św. bp J.S.Pelczara Rzeszów 2017

Ściąganie w nauce

Ściąganie w procesie nauczania jest rzeczą bardzo częstą. Jakie są skutki ściągania oprócz tych podanych w zalinkowanej stronie? Efektem ściągania przez uczniów i studentów jest brak wiary w posiadaną wiedzę. Często dochodzi do przekonania, że jeśli odpowiedź na pytanie sprawdzę z tym co mam na ściągawce, to jestem pewien, że udzieliłem prawidłowej odpowiedzi. Jestem pewien, że jest to prawda. Prowadzi to w życiu już dorosłym, do sytuacji, że dopiero weryfikacja przez kogoś z zewnątrz mojego zdania utwierdza mnie w nim. Prowadzi to do braku swobodnego, niezależnego myślenia, do nieumiejętności wyciągania wniosków z dostępnych informacji.
Niestety widać to wśród całej kadry naukowej. Jest dosłownie paru naukowców, którzy myślą niezależnie i jako naukowcy nie boją się zaprezentować swojego zdania na forum publicznym. Cała reszta nie chcę się „wychylać”, woli iść za większością, nie ma podejścia krytycznego do zastanych autorytetów i obiegowych(jak i narzucanych) opinii. Widząc nawet błędy nie chcą o nich mówić, nie chcą ich potępiać, nie dążą do prawdy, do weryfikacji w imię powiększania wiedzy o świecie i społeczeństwie.
Zezwolenie, jak i brak zdecydowanego wyeliminowania ściągania w szkole i na uczelniach przyczynia się do tego, że elity nasze są miałkie, bez charakteru, uległe, brak im wytrwałości w dążeniu do celu oraz podejścia, iż każdy środek jest dobry jeśli prowadzi do celu. To również pokazuje uczniom i studentom, że działania niezgodne z prawem (ściąganie) może przynieść spory zysk(zaliczenie egzaminu), jeśli nauczyciel/wykładowca nie zauważy. A nawet jeśli zauważy, to ewentualna kara jest do przyjęcia wobec zysku. Uczymy takiej postawy osoby mające być naszymi elitami, przyszłych nauczycieli, przyszłych naukowców i profesorów.

Raj Boga

Nie ma i nigdy nie będzie stworzenia, w którym Bóg, poza sobą samym i w sobie samym, byłby większy niż w Najświętszej Maryi, nie wyłączając ani błogosławionych, ani cherubinów, ani najwyższych serafinów w samym raju…

Maryja jest rajem Boga, i Jego niewysłowionym światem, który nawiedził Syn Boży, by dokonać w nim cudów, by go strzec i mieć w nim upodobanie. Stworzył świat dla człowieka pielgrzyma, to właśnie ten świat; stworzył świat dla człowieka błogosławionego, jest nim raj; ale stworzył jeszcze inny świat dla siebie, któremu nadał imię Maryja; świat prawie nieznany śmiertelnikom na ziemi i niepojęty dla aniołów i błogosławionych tam w górze, w niebie, którzy podziwiając Boga tak wzniosłego i tak wywyższonego, dalekiego im wszystkim, tak oddzielonego i tak ukrytego w swoim świecie, w Najświętszej Maryi, wołają dniem i nocą: Święty, Święty, Święty.

Szczęśliwa, po trzykroć szczęśliwa jest dusza na ziemi, której Duch Święty objawia tajemnicę Maryi, by ją poznała; i dla której otwiera ten zamknięty ogród, by weszła; ten zdrój zapieczętowany, aby zanurzyła się w nim i piła wielkimi łykami żywe wody łaski! Ta dusza znajdzie w tym umiłowanym stworzeniu tylko Boga samego, nic ze stworzenia; lecz Boga jednocześnie nieskończenie świętego i wzniosłego, nieskończenie łaskawego i odpowiedniego do jej słabości. Ponieważ Bóg jest wszędzie, można Go wszędzie znaleźć; nie ma jednak miejsca, gdzie stworzenie mogłoby Go znaleźć bliższego mu i bardziej odpowiedniego do jego słabości niż w Maryi, gdyż właśnie z tego względu w Nią zstąpił. Wszędzie indziej jest On Chlebem mocnych i aniołów; ale w Maryi jest Chlebem dzieci…

Niech więc nikt nie sądzi, jak kilku fałszywych proroków, że Maryja , będąc stworzeniem, jest przeszkodą w zjednoczeniu ze Stwórcą, to już nie Maryja żyje, to sam Jezus Chrystus, to sam Bóg żyje w Niej. Jej przemienienie w Boga przewyższa przemienienie świętego Pawła i innych świętych, bardziej niż nieba przewyższa ziemię swą wzniosłością.

Maryja została stworzona tylko dla Boga i daleka jest od tego, by zatrzymywać duszę dla siebie, przeciwnie, rzuca ją w ramiona Boga i jednoczy z Nim z tym większą doskonałością, im dusza bardziej się z Nią jednoczy. Maryja jest wspaniałym echem Boga, które odpowiada jedynie: Bóg, kiedy do Niego wołamy: Maryja, która wielbi tylko Boga, kiedy wraz ze świętą Elżbietą nazywamy Ją błogosławioną. Gdyby fałszywi prorocy, którzy zostali tak nędznie oszukani przez złego ducha nawet w modlitwie, umieli znaleźć Maryję, a przez Maryję Jezusa, a przez Jezusa Boga, nie upadliby tak bardzo. Gdy ktoś raz znalazł Maryję, a przez Maryję Jezusa, a przez Jezusa Boga Ojca, to znalazł wszelkie dobro, mówią święte dusze: Kto mówi wszystko, nie wyklucza niczego, wszelka łaska i wszelka przyjaźń u Boga; wszelkie bezpieczeństwo od nieprzyjaciół Boga; wszelka prawda przeciw kłamstwu; wszelka łaskawość i wszelkie zwycięstwo wbrew trudom zbawienia; wszelka słodycz i wszelka radość w goryczach życia.

Nie jest tak, że ten, kto znalazł Maryję przez prawdziwe nabożeństwo, jest wolny od krzyża i cierpień, przeciwnie; jest nimi bardziej osaczony niż ktokolwiek inny, gdyż Maryja, będąc Matką żyjących, daje wszystkim swoim dzieciom cząstki Drzewa Życia, którym jest krzyż Jezusa, ale ciosając dla nich dobre krzyże, daje im łaskę znoszenia ich cierpliwie, a nawet radośnie; tak że krzyże, które daje tym co do Niej należą, są raczej słodkimi krzyżami niż krzyżami gorzkimi; albo jeśli czują oni w nich przez jakiś czas gorycz kielicha, który trzeba wypić, by być przyjacielem Boga, to pociecha i radość, jakie ta dobra Matka zsyła po smutku, pobudzają ich z mocą do znoszenia jeszcze cięższych i bardziej gorzkich krzyży.

 

Tajemnica Maryi; Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort

Święty Alojzy Gonzaga

Luigi Gonzaga należał do znamienitego rodu władców miasta Mantui we Włoszech. Był pierworodnym synem margrabiego Ferdynanda rządzącego w Castigliano. Matką jego była Laura de Gonzaga, dama dworu królowej Hiszpanii. Urodził się 9 marca 1568 roku w Castiglione della Stievere w księstwie Mantui. Był bardzo wątłym dzieckiem a jego matce groziła śmierć przy porodzie. Rodzice złożyli przyrzeczenie odbycia pielgrzymki do Loreto aby uprosić szczęśliwe narodziny syna i zdrowie dla matki. Co też zostało zrealizowane po szczęśliwym porodzie. Przyszły święty został ochrzczony będąc jeszcze w łonie matki – z powodu zagrożenia życia.

Ojciec marzył o karierze rycerskiej dla swojego syna. W 1571 roku miała miejsce sławetna bitwa pod Lepanto, w której flota chrześcijańska pokonała armię muzułmańską – ojciec Alojzego brał w niej udział. Po zwycięstwie ubrał trzyletniego syna w strój rycerski i zabierał go na ćwiczenia wojskowe, by się przyglądał i uczył przyszłego zawodu. W 1573 roku ojciec Alojzego podąża na wyprawę wojenną do Tunisu a opiekę nad małym Alojzym przejmuje matka.

W wieku siedmiu lat doznaje on niechęci do świata i odczuwa wielką tęsknotę do Boga. Jak sam to później określił – doznał „nawrócenia”. Oddaje się modlitwie i pokucie. Oprócz normalnych pacierzy rano i wieczorem odmawiał również siedem psalmów pokutnych oraz oficjum do Matki Bożej. Tak wspomina jeden ze służących rodziny tego chłopca: „uciekał od zabaw, widowisk i uroczystości. Gdy wyrażaliśmy się niezbyt czystym językiem, wzywał nas i napominał z wielką grzecznością i łagodnością”.

Ojciec Alojzego nie był z tego zadowolony i postanawia umieścić syna na dworze księcia Francesco de Medici we Florencji. Młodzieniec znajduje dla siebie miejsce w sanktuarium Annuntiaty i tam przed ołtarzem Matki Bożej składa ślub dozgonnej czystości. Jak podają jego biografie w nagrodę otrzymał przywilej braku pokus przeciwko anielskiej cnocie czystości.

W 1579 roku udaje się razem z ojcem do Monferrato w Piemoncie gdzie jego ojciec został mianowany gubernatorem. W następnym roku wizytację kanoniczną odbył arcybiskup Mediolanu kardynał, święty Karol Boromeusz. Wtedy to Alojzy Gonzaga przyjmuje od świętego hierarchy pierwszą komunię świętą.

Jesienią 1580 roku rodzice jego przenoszą się do Madrytu i tam na dworze królewskim spędzają dwa lata. Pomimo tak niespokojnego trybu życia Alojzy rozwija życie duchowe. Podczas pobytu w Hiszpanii rozczytuje się w „Ćwiczeniach duchowych” Ignacego Loyoli oraz pismach św. Piotra Kanizjusza. Obok lektury była również modlitwa, na którą poświęcał nawet do pięciu godzin dziennie.

Alojzy Gonzaga postanawia wstąpić do zakonu jezuitów. Mimo gniewu ojca trwa przy swojej decyzji. W wieku siedemnastu lat zrzeka się prawa do dziedzictwa na korzyść swego brata Rudolfa i udaje się do Rzymu.

Jest 25 listopada 1585 roku gdy zostaje przyjęty do nowicjatu jezuitów w Rzymie. Jak sam podaje, praktyki pokutne obowiązujące w zakonie były znacznie lżejsze od tych, które sam sobie nakładał. Zakon dawał mu również możliwość ćwiczenia się w różnych innych cnotach.

Jeszcze w tym samym roku bierze udział w dyspucie filozoficznej w Kolegium Rzymskim. Wystąpienie jego olśniło słuchaczy subtelnością z jednej strony i siłą argumentacji z drugiej strony.

W niedługim czasie składa śluby zakonne i otrzymuje niższe święcenia i zostaje skierowany na studia teologiczne.

W 1579 roku przełożonym Kolegium Rzymskiego zostaje mianowany św. Robert Bellarmin. Był on również spowiednikiem Alojzego Gonzagi. Wysłał on młodego kleryka do Castiglione aby pojednał swojego brata z ojcem, który chciał wydziedziczyć syna za popełniony mezalians (poślubił osobę z niższego stanu). Młodemu zakonnikowi udaje się misja i wraca do Rzymu na czwarty rok studiów.

O pokorze Alojzego pisze jego kolega z Kolegium Rzymskiego o. Cepari:  „Alojzy pragnął jak najniższe i najpodlejsze odprawiać posługi. Cieszył się niewymownie, gdy mu kazano pomywać talerze i miski, zamiatać, lampy czyścić. Każdy rozkaz przełożonych spełniał tak wiernie, jakby to sam Bóg był rozkazał, albowiem wierzył, że przez przełożonych Bóg objawia wolę swoją. Rozmowy, które nie miały Boga na celu były mu przykre, prosił przeto, żeby i w czasie przeznaczonym na rozrywkę wolno mu było rozmawiać o rzeczach Boskich. Na rok przed śmiercią wszystkie pisma, które był ułożył, oddał przełożonemu, a gdy go ten pytał, czemu się własnego pisania pozbawia, rzekł, iż czyni to dlatego, że one są jedyną jeszcze jego uciechą na świecie, więc i tej chce się wyrzec”.

W latach 1590-1591 szaleje w Rzymie epidemia dżumy. Na usilną prośbę Alojzego przełożeni zgadzają się aby młody kleryk pielęgnował chorych w szpitalach. Udaje się na ochotnika, z innymi klerykami, do szpitala św. Sykstusa oraz do szpitala Matki Bożej Pocieszenia. Wyczerpany studiami i umartwieniami również on sam zapada na tę chorobę. 21 czerwca 1591 roku chorego kleryka odwiedza ojciec prowincjał i pyta go: „Cóż porabiamy, bracie Alojzy?”, na co chory odpowiedział: „Idziemy, ojcze” – „A dokąd?”, spytał zdziwiony nieco prowincjał – „Do Nieba” – brzmiała odpowiedź świętego młodzieńca, po czym dodał: „Mam nadzieję w miłosierdziu Boskim, iż dziś tam jeszcze będę”. I tak się stało. Alojzy Gonzaga nie doczekał się święceń kapłańskich, zmarł w 23 roku życia. Już w 1605 roku został ogłoszony błogosławionym. Natomiast kanonizacja nastąpiła wraz ze Stanisławem Kostką w 1726 roku. Jest patronem młodzieży, szczególnie studiującej. Przedstawiany jest w białej komży a jego atrybutami są krzyż, białe lilie, mitra książęca i trupia czaszka.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W czerwcu 2019 ROKU.

Pobożność prawdziwa

Pobożność prawdziwa oświeca umysł, rozgrzewa serca, rozszerza pogląd – fałszywa zaś zacieśnia formułkami, zaciemnia zabobonem, oziębia samolubstwem.

Pobożność prawdziwa uspokaja, rozwesela, upraszcza – fałszywa jest źródłem niepokojów, smutków, skrupułów, udręczeń, komplikacji.

Pobożność prawdziwa sprawia, że „jarzmo Pańskie jest wdzięczne, a brzemię jego lekkie” – fałszywa zaś przeciąża i przygniata mnogością praktyk i nabożeństw.

Pobożność prawdziwa wypełnia służbę Bożą w duchu i w prawdzie – fałszywa trzyma się ciasno litery prawa.

Pobożność prawdziwa obdarza tych, którzy ją pełnią, wolnością prawdziwą dzieci Bożych – fałszywa kształci niewolników formułek i recept.

Pobożność prawdziwa uczy w duchu Bożym spełniać każdy obowiązek – fałszywa odrywa od obowiązku rzeczywistego, a tworzy fikcyjne powinności, według własnego upodobania.

Pobożność prawdziwa trzyma na drodze cnót cichych i ukrytych – fałszywa lubuje się w nadzwyczajnościach.

Pobożność prawdziwa buduje i pociąga bliźniego, jest najwymowniejszym kazaniem do Boga skłaniającym – fałszywa gorszy i od miłości Bożej odstręcza.

Pobożność prawdziwa jest najpiękniejszym kwiatem rozumu ludzkiego – fałszywa jest wielkim nierozumem, nielogicznością, karykaturą dobra.

Pobożność prawdziwa odrywa człowieka od siebie, a jednoczy go z Bogiem i bliźniemu poświęca – fałszywa zasłania człowiekowi Boga i bliźniego, a w sobie wyłącznie pogrąża.

 

O pobożności prawdziwej i fałszywej; Cecylia Plater-Zyberkówa; Wydawnictwo Monumen; Poznań 2016

Spadkobiercy PRL

Jak i kiedy zakończył się PRL? No takie pytania, nawet dziecko w szkole odpowie, że końcem PRL był Okrągły Stół.

A czym był, tak naprawdę Okrągły Stół? Było to przygotowane, przez władze PRL pokojowe, spokojne, bez rozlewu krwi przekazania władzy.
Przekazanie władzy było przygotowywane – najpierw przez wybranie osób, środowisk które zostaną dopuszczone do tego „zaszczytu”(Nie zapominajmy, że do obrad Okrągłego Stołu nie zostały dopuszczone wszystkie środowiska opozycyjne). Przekazanie władzy miało swoją cenę, którą środowiska opozycyjne musiały zaakceptować. Te które się z tym nie zgadzały, nie były dopuszczone do obrad.
Jaka była cena przejętej władzy po PRL? Ceną było nie rozliczanie ludzi z poprzedniej ekipy. Ceną było nie rozliczanie dotychczasowych beneficjentów, nomenklatury, członków PZPR za dotychczasowe – mówiąc bardzo delikatnie – „dokonania”. Aktualny stan z dokonanymi zbrodniami i rabunkami został przyjęty jako istniejący stan zerowy. Zamykamy oczy na istniejące układy i zależności.
Patrząc z perspektywy minionego czasu, widzimy, że plan ten udało się zrealizować. Co prawda są głosy i mówi się o pociągnięciu do odpowiedzialności poszczególnych ludzi z poprzedniego systemu, ale są to zdarzenia pojedyncze, jednostkowe które nie wpływają na całość. Osoby z poprzedniego systemu, ich dzieci, czy też inny spadkobiercy bez skrupułów korzystają z majątku „zdobytego” w bardzo szemrany sposób.

Tak naprawdę to sposób zakończenia PRL nie jest czymś nowym. Nasi rodzimi komuniści mieli wiedzę historyczną i wykorzystali rozwiązanie które było już wcześniej zrealizowane.
Wielka rewolucja we Francji dała im przykład jak można przejść do następnego etapu nie tracąc dotychczasowych zdobyczy, czy też z minimalnymi stratami. Król Ludwik XVIII, w trakcie trwania Kongresu wiedeńskiego, nomen omen, 4 czerwca 1814 roku wydał Kartę Konstytucyjną która wprowadzała rządy liberalne a także zostawiała w rękach nowych właścicieli tzw dobra narodowe (czyli majątki zagrabione prawowitym właścicielom), pensję, rangi i odznaczenia (w tym Legię Honorową) oraz uznanie tytułów „nowej szlachty”.
Tu mamy źródło naszej „grubej kreski”, tu mamy wzór z którego skorzystano w XX wieku w Polsce.
III RP w obecnym układzie jest „córką” PRL, jest jej spadkobierczynią i tak naprawdę jest kontynuatorką PRL. III RP jest tylko inną twarzą PRL.

Oporów

40-IMG_0276

Oporów gotycki zamek obronny XIV w.

Dziś wioska, kiedyś miasto. Zaprasza do odwiedzin czterech zachowanych historycznych obiektów:

  • Gotycki, warowny zamek z XIV w. z późniejszymi zmianami,
  • Gotycki kościół św. Marcina z pierwszej połowy XV w.
  • Klasztor ojców Paulinów fundowany w połowie XV w.
  • 11. hektarowy park otaczający wyspę z zamkiem.

To tylko 40 km na północny –zachód od Łowicza, a 11 km od Kutna. Z Warszawy trzeba przejechać 125 km.

Zapraszamy do galerii.

Święty Jan Nepomucen

Urodził ok. 1350 roku w miejscowości Pomuk która obecnie nazywa się Nepomuk i jest położona w Czechach niedaleko Pilzna. Ojciec jego Velfi był urzędnikiem miejskim. Z 1370 roku pochodzą wiadomości o kleryku Janie, który był równocześnie notariuszem przy arcybiskupie w Pradze czeskiej. Jan odbył studia w Pradze oraz Padwie i Bolonii. W roku 1380 został wyświęcony na kapłana. Po powrocie ze studiów został mianowany przez arcybiskupa wikariuszem generalnym i kanonikiem przy praskiej katedrze. Jan był faktycznie drugą osobą w archidiecezji po arcybiskupie.

W owym czasie władcą Czech oraz Niemiec był król Wacław IV Luksemburczyk. Był osobą impulsywną, prowadzącą hulaszczy tryb życia. Wacław IV popierał antypapieża Klemensa VII i było to powodem konfliktu z arcybiskupem praskim Janem z Jenstejnu. Jan Nepomucen bywał na dworze królewskim jako kaznodzieja i był spowiednikiem królowej Zofii. Król, podejrzewając żonę o zdradę, pragnął potwierdzenia u Jana swoich przypuszczeń. Jan Nepomucen popadł w niełaskę królewską i w 1393 roku został uwięziony. Według zachowanych relacji był torturowany i w umęczeniu brał udział sam król Wacław IV. Na wpół żywy Jan został w nocy 20 marca 1393 roku zrzucony z mostu do Wełtawy. Przekazy podają, że kapłan miał uwiązany do szyi młyński kamień, który się urwał. Ciało męczennika zostało odnalezione 17 kwietnia dzięki pięciu gwiazdom wskazującym jego położenie. Pochowany został w kościele Świętego Krzyża w pobliżu rzeki a następnie w grobowcu pod katedrą, na którym umieszczono napis Johannes de Pamuk.

Po śmierci króla Wacława IV Luksemburczyka w 1419 roku kult Nepomucena spontanicznie szerzył się nie tylko w Czechach.

W 1683 roku na moście Karola w Pradze, w miejscu, z którego wrzucono Jana Nepomucena do rzeki, postawiona została figura przyszłego świętego. W postumencie wmurowane zostały płyty ze scenami z jego życia. W 1719 roku otwarto trumnę ze zwłokami męczennika. Ciało było zupełnie spróchniałe, natomiast kości zachowały się dobrze a język nie tylko nie uległ rozkładowi lecz zachował pewną świeżość. 31 maja 1721 roku Innocenty XIII ogłosił Jana błogosławionym a 19 marca 1729 roku Benedykt XIII kanonizował heroicznego spowiednika.

Święty Jan Nepomucen jest jednym z najbardziej uwiecznianych oraz zapracowanych świętych. Z uwagi na sposób swojej śmierci jest patronem żywiołu wodnego. Ma pod swoją opieką rzeki, strumienie, jeziora i stawy. Pilnuje mostów, grobli, fos, brodów i przepraw promowych. Dlatego też w ich pobliżu można spotkać – w całej Polsce, Litwie, w Niemczech, Czechach, Austrii, na Węgrzech aż po same Włochy – figury tego świętego. Doczekały się one nawet swojej odrębnej nazwy – są to nepomuki. Mają one, w zdecydowanej większości, wzór wzięty z figury tego świętego z mostu Karola w Pradze. W serwisie internetowym nepomuki.pl opisano 9842 nepomuków z czego 5746 znajduje się na terenie Polski. Podane jest jak rozpoznać nepomuka oraz, że możemy spotkać pseudonepomuki (np. figura św. Jana Sarkandra, Franciszka Ksawerego, Stanisława Kostki i paru innych).

Święty Jan Nepomucen przedstawiany jest w stroju kapłańskim, w sutannie, rokiecie (rodzaj komży noszonej na sutannie) i birecie. Trzyma palmę męczeńską w ręku, krucyfiks, niekiedy palec trzymany na ustach, symbolizujący dochowanie tajemnicy spowiedzi. Atrybutami jego są klucz, książka, kłódka, krzyż w ręku, zapieczętowany list, most, pieczęć, aureola z pięcioma gwiazdami (jedyny święty, obok Najświętszej Maryi Panny przedstawiany z gwiazdami wokół głowy), wieniec z gwiazd mający w środku napis TACUI – „milczałem”, woda, zamek. Jest patronem zakonu jezuitów, Pragi, królestwa Czech i języka czeskiego (mimo tego, że zapewne nie mówił w tym języku), spowiedników, szczerej spowiedzi, dobrej sławy, tonących i wsparciem w trakcie powodzi. Patronuje mostom oraz studniom i źródłom a w dniu dzisiejszym  wodociągom. Według tradycji chronił nie tylko przed powodziami ale również przed suszą. Z tej przyczyny figury i kapliczki jemu poświęcone można spotkać w okolicach mostów, rzek ale również na placach publicznych czy też na skrzyżowaniach dróg. Portugalscy i hiszpańscy żeglarze przyozdabiali dzioby swoich statków rzeźbami świętego Jana Nepomucena. Do niego orędują ludzie związani zawodowo z żywiołem wodnym – marynarze, flisacy, rybacy, płetwonurkowie, wioślarze, żeglarze, ratownicy wodni.

Na jednym z postumentów z figurą św. Jana Nepomucena na Dolnym Śląsku jest łacińska inskrypcja:

„Co często nieżyczliwość, nienawiść i zazdrość wymyśli nagannego, a oprócz tego trucizna złych języków wyrządzi złośliwą szkodę naszej godności – odwróć przez swe wstawiennictwo. Spraw, aby ich złośliwe poczynania nie miały Twojego błogosławieństwa. Kto złośliwości zmyśla, przez nieprzyzwoite plotkarstwo poniża godność bliźniego. Spraw przez swoje wstawiennictwo i uwolnij nas od grzechu oraz występku, ponieważ życie w grzechu jest największym wstydem przed Bogiem”.

Święty Jan Nepomucen uważany jest za pierwszego męczennika tajemnicy spowiedzi.

 

Modlitwa do św. Jana Nepomucena

Boże, któryś przez śmierć świętego Jana, dla nieprzezwyciężonego milczenia sakramentalnego, Kościół Twój nową męczeństwa koroną przyozdobił, daj za jego przyczyną i przykładem przezorną w języku ostrożność, abyśmy raczej wszystko złe, niźli uszkodzenie duszy na tym świecie ponosili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Święty Janie Nepomucenie, módl się za nami!

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W maju 2019 ROKU.

Niewystarczające poświęcenie Rosji

Abyśmy mogli zrozumieć, o co dokładnie prosi Maryja, porównajmy Jej prośbę z Tuy ze słowami jakie wypowiedziała w lipcu 1917 roku. 13 lipca 1917 roku Matka Boża oznajmiła: „Przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli Moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój.” Niepokalana nie powiedziała „Moje życzenie”, ale „Moje życzenia”, a zatem chodzi o wypełnienie ich obu.

13 czerwca 1929 roku w Tuy Matka Boża podała cztery warunku poświęcenia Rosji, pragnąc, aby Ojciec Święty:

  1. W jedności „z wszystkimi biskupami świata”
  2. Dokonał poświęcenia
  3. Rosji
  4. Niepokalanemu Sercu Maryi.

13 maja 1930 roku s. Łucja wyjaśniła wolę niebios i podała dwa kolejne warunki:

  1. „uroczysty akt wynagrodzenia i poświęcenia Rosji Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi”;
  2. „obietnica, że po zakończeniu prześladowania Kościoła (przez tych, którzy idą śladami błędów Rosji) zatwierdzi on i poleci praktykowanie nabożeństwa wynagradzającego”.

 

W 1942 roku s. Łucja ujawniła drugą część tajemnicy wraz z prośbą o poświęcenie Rosji. Od tego momentu różni papieże dokonywali aktów konsekracji, które – choć częściowo odpowiadały prośbie Matki Bożej – to jednak nie spełniały dokładnie Jej życzeń. W tabelce pokazano stopień w jakim, akty poświęcenia dokonane przez Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła II odnoszą się do sześciu wymogów, wymienionych powyżej.

Synteza poświęcenia Rosji przez papieży

 

Data
Papież
W jedności z wszystkimi biskupami
Poświęcenie
Rosji
Niepokalanemu Sercu Maryi
Publiczne wynagrodzenie
Zatwierdzenie nabożeństwa wynagradzającego
Październik 1942Pius XIINIETAKNIE(3)TAKNIENIE
Grudzień 1942Pius XIINIETAKNIE(3)TAKNIENIE
Czerwiec 1952Pius XIINIETAKTAKTAKNIENIE
Listopad 1964Paweł VINIE(1)NIE(2)NIENIENIENIE
Czerwiec 1981Jan Paweł IINIENIE(2)NIENIENIENIE
Grudzień 1981Jan Paweł IINIENIE(2)NIENIENIENIE
Maj 1982Jan Paweł IINIE(1)TAKNIE(3)NIENIENIE
Marzec 1984Jan Paweł IITAKTAKNIE(3)NIENIENIE

 

Uwagi do tabelki:

  1. Paweł VI nie wydał żadnego polecenia biskupom. Jan Paweł II jedynie ogłosił, że akt konsekracji został dokonany w „duchowej łączności” z biskupami,
  2. Podczas tych aktów używano słów „zawierzyć”, a nie „poświęcić”.
  3. Formuła użyta przez Piusa XII brzmiała „[…] przede wszystkim tym, którzy okazują szczególne nabożeństwo do Ciebie, i w których krajach nie ma domu, gdzie nie czczono by Twej świętej ikony”. Jan Paweł II użył następujących wyrażeń: „W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego zawierzenia i poświęcenia najbardziej potrzebują” oraz „zwłaszcza te narody, których konsekracji i zawierzenia od nas oczekujesz”.

 

Te wszystkie próby poświęcenia Rosji łączy fakt, że żadna z nich nie była związana z publicznym aktem wynagrodzenia, a żaden z papieży nie zatwierdził komunii wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca. Z ośmiu wymienionych aktów tylko w pięciu przypadkach użyto prawidłowego słowa „poświęcenie” (consecratio), jedynie konsekracja dokonana przez Piusa XII została skierowana do Niepokalanego Serca Maryi, natomiast Jan Paweł II był jedynym papieżem, który zrobił co w jego mocy, żeby zaangażować biskupów. Rosja została wymieniona tylko raz – w 1952 roku; w siedmiu innych przypadkach ten kraj został wcale zapomniany bądź wzmiankowano o nim ogólnikowo.

Podsumowując, że chociaż wymienione konsekracje świata przyniosły pewne owoce, to jednak poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi nie zostało jeszcze dokonane w taki sposób, w jaki prosiła o to Matka Boża. Dwa fakty potwierdzają ten wniosek. Po pierwsze, 25 lat po ostatniej konsekracji nadal nie doszło do zapowiedzianego w Fatimie nawrócenia Rosji. Po drugie, s. Łucja – pomimo wielu głosów mówiących co innego – aż do 1989 roku konsekwentnie twierdziła, że dokonane do tamtej pory akty poświęcenia nie są zgodne z życzeniem Matki Bożej.

Potwierdzenie ze strony s. Łucji?

W watykańskim dokumencie z 2001 roku dotyczącym Fatimy kard. Bertone tak się wyraził na temat aktu poświęcenia dokonanego 25 marca 1984 r. przez Jana Pawła II: „Siostra Łucja osobiście potwierdziła, że taki uroczysty i powszechny akt odpowiadał temu, czego żądała Matka Boża”. Kardynał powołał się na list karmelitanki z 8 listopada 1989 r. Do 1989 roku s. Łucja wyraźnie stała na stanowisku – które jest podane wyżej – że doszło jedynie do poświęcenia świata, bez wspomnienia Rosji i z pominięciem aktu wynagrodzenia.

Z listem cytowanym przez kard. Bertone wiąże się kilka poważnych problemów:

  1. Skoro akt poświęcenia z 1984 r. był zgodny z prośbami Matki Bożej, to dlaczego s. Łucja potwierdziła ten fakt dopiero pięć lat później?
  2. Dlaczego aż do 1988 roku s. Łucja była innego zdania, twierdząc, że konsekracja nie została jeszcze dokonana?
  3. W listach pisanych przed 1982 r. s. Łucja podaje argumenty, które potwierdzają, że dokonane do tamtej pory akty poświęcenia były niewystarczające: nie pojawiło się w nich słowo „Rosja”; konsekracje były dokonywane jedynie przez papieża bez udziału wszystkich biskupów; nie użyto w nich kluczowych terminów, takich jak „poświęcenie Rosji” i „Niepokalane Serce Maryi”. Na jakiej podstawie s. Łucja miałaby później twierdzić, że akt poświęcenia dokonany w 1984 był zadowalający? Przecież argumenty, których karmelitanka używała do wykazania, że poprzednie próby konsekracji nie były wystarczające, można zastosować również i w tym przypadku.
  4. Dlaczego s. Łucji nie pozwolono na publiczną wypowiedź w tej kwestii? Czy nie powinien dziwić nas fakt, że zdecydowano się na formę listowną? Czy nie byłoby lepiej usłyszeć, jak wizjonerka z Fatimy osobiście potwierdza akt poświęcenia Rosji?
  5. Dokument opublikowany przez Watykan zawiera jedynie kopię jednego zdania z listu s. Łucji. Nie podano adresata listu. W kontekście pojawiających się pytań o przyczynę tak radykalnej zmiany w postawie s. Łucji dotyczącej poświęcenia Rosji zadziwia fakt, że Watykan podał jedynie mały fragment tak ważnego dokumentu.
  6. Kardynał powołuje się tylko na jeden list z lat 1989-2000, jednak czy po 1989 r. s. Łucja nie pisała innych listów, np. do swoich bliskich, w których potwierdzałaby, że poświęcenie Rosji zostało dokonane zgodnie z prośbami Matki Bożej? Jeśli po 1988 r. zmieniał zdanie, to z pewnością starałaby się poinformować o tym każdego, komu wcześniej mówiła, że konsekracja nie została dokonana.
  7. 13 maja 1991 r. papież Jan Paweł II spotkał się z s. Łucją. Dlaczego wtedy nie potwierdziła ona swej aprobaty dla dokonanej przez niego konsekracji?
  8. W okresie od 1989 r. do 1990 r. napisano na komputerze pięć listów, na których rzekomo widnieje podpis s. Łucji. Według tych listów konsekracja Rosji została dokonana i to właśnie jeden z tych listów był cytowany przez kard. Bertone. Jednak s. Łucja nie potrafiła korzystać z komputera: wszystkie dokumenty, jakie po sobie zostawiła, są pisane odręcznie. Dlaczego w wieku 82 lat do pisania listów miałaby nagle zacząć używać komputer? Jeśli nawet tak było, to dlaczego użyła takiej formy jedynie pięć razy?
  9. List cytowany przez kardynała zawiera poważne błędy. Wspomniano w nim o tym, że papież Paweł VI poświęcił Rosję podczas swojej pielgrzymki do Fatimy. Jednak w tamtym czasie Paweł VI nie dokonał żadnego aktu poświęcenia. Kardynał twierdził, że konsekracje dokonane przez 1984 rokiem były niewystarczające ze względu na brak jedności wszystkich biskupów, jednak s. Łucja podkreśliła, że w konsekracji dokonanej w 1982 r. zabrakło wzmianki o Rosji, jak również w akcie z 1984 r. Rosja nie została wymieniona.
  10. Dlaczego kard. Bertone nie otrzymał od s. Łucji listu potwierdzającego jego słowa podczas wizyty w Fatimie w kwietniu 2000 r.?
  11. Dlaczego w Watykanie nie mówiono wcześniej o tym „dowodzie s. Łucji”? List pojawił się znienacka i miał być ostatecznym argumentem w debacie, którą kard. Bertone podsumował następująco: „Z tego powodu wszystkie dyskusje i jakiekolwiek nowe wnioski są bezpodstawne”.

Komentarz

Zdaje się, że kwestia poświęcenia Rosji poruszyła serca papieży pomimo ich krytycznego podejścia do pism s. Łucji. Dołożono wszelkich starań, aby stworzyć pozory, że wypełniono prośby Matki Bożej, nie zważając na obiektywne dowody jasno wskazujące, że warunki poświęcenia Rosji nie zostały zachowane. Dlaczego dokonano tych aktów konsekracji, przy jednoczesnym pominięciu ich warunków? Ponieważ były one nie do zaakceptowania przez tych, którzy przylgnęli do „ducha soboru”’ ponieważ były im one solą w oku, stojąc w sprzeczności z ich zasadami.

 
Karol Stehlin; Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych, część III.
 

150 Pozdrowień Maryi

Dlaczego w Psałterzu jest sto pięćdziesiąt pozdrowień Maryi? Z radością posłuchajmy tu samej Błogosławionej Dziewicy Maryi, która przytoczyła dwadzieścia powodów tego. Oto one:

  1. „ponieważ w Psałterzu Dawidowym jest sto pięćdziesiąt psalmów, w których zawierają się symboliczne Ojcze nasZdrowaś tak jak owoc w kwiecie;
  2. ponieważ otrzymałam sto pięćdziesiąt niezwykle cennych duchowych radości w poczęciu Syna i noszeniu Go w sobie – były to ekstazy, widzenia, objawienia i natchnienia;
  3. ponieważ doznałam stu pięćdziesięciu radości przy rodzeniu i karmieniu piersią Syna;
  4. ponieważ doznałam stu pięćdziesięciu radości ze słów i czynów Syna podczas Jego publicznej działalności;
  5. ponieważ w czasie męki Syna znosiłam sto pięćdziesiąt najcięższych cierpień różnego rodzaju – jak bardzo kochałam, tak bardzo też współcierpiałam;
  6. z powodu stu pięćdziesięciu najważniejszych darów, które Chrystus przyniósł światu, od swego przyjścia do odejścia z niego;
  7. z powodu stu pięćdziesięciu cierpień które znosił Chrystus, z których każde miało dziesięć odniesień: I – do Boga; II – do własnej duszy; III – do ciała; IV – do świętych; V – do Mnie; VI – do uczniów; VII – do Żydów; VIII – do Judasza; IX – do ludów; X – do dusz w czyśćcu. Oprócz tego cierpiał, ogólnie rzecz biorąc, w piętnastu różnych rzeczach, czyli w swych zmysłach: w pięciu wewnętrznych i pięciu zewnętrznych oraz wpięciu władzach wyższych (umysł, wola, skłonność do pożądań i gniewu oraz siła poruszania);
  8. z powodu stu pięćdziesięciu radości Syna i moich z Jego zmartwychwstania;
  9. z powodu stu pięćdziesięciu owoców męki Pana
  10. z powodu stu pięćdziesięciu cnót najpotrzebniejszych dla zbawienia(chodzi zaś o cnoty teologiczne, kardynalne, główne, moralne i osiem błogosławieństw);
  11. z powodu stu pięćdziesięciu wad przeciwnych tym cnotom;
  12. z powodu stu pięćdziesięciu nieszczęść świata, do których należą: głód, pragnienie, zimno, gorąco, nagość, zniesławienie, krzywda, choroba, niezgoda, ogień, powodzie, dzikie zwierzęta, niewola, ignorancja, itp.;
  13. z powodu stu pięćdziesięciu zagrożeń życia, a są pośród nich: choroba, smutek, terror, niepewność, ataki demonów, wyrzuty sumienia, utrata dóbr, pozbawienia używania członków, niecierpliwość, osłabienie itp.;
  14. z powodu stu pięćdziesięciu lęków przez Sądem, takich jak choćby: lęk przed Sędzią, lęk przed Jego asystentami, napaści demonów, wyjawienie, grzechów, wieczna niesława, strach, lęk z powodu własnego sumienia, wyrzuty sumienia, rozpacz, złośliwość, pragnienie śmierci, gniew wzbudzony przez stworzenia itp.;
  15. z powodu stu pięćdziesięciu najcięższych kar piekła odpowiadających tyluż wadom: podobne rzeczy są również w czyśćcu, a takie rzeczywistości są przeogromne od strony: duszy, ciała, demonów, Boga, miejsca, ognia, zmysłów, utraconej chwały i wieczności potępienia;
  16.  
  17. z powodu stu pięćdziesięciu bardziej ogólnych radości Błogosławionej Maryi i Chrystusa w niebie;
  18. z powodu stu pięćdziesięciu najważniejszych pomocy dawanych psałterzystom;
  19. z powodu stu pięćdziesięciu dni albo godzin uprzedzania o śmierci dawanych pobożnym psałterzystom w celu przygotowania się do niej;
  20. z powodu stu pięćdziesięciu szczególnych radości dawanych psałterzystom z racji kultu w formie Psałterza, a co ważne, radości tym będą odpowiadały również proporcjonalnie nagrody w postaci wieńca”.

Na te słowa oblubieniec tak odpowiedział: „O, Maryjo, najsłodsza radości serca, kto by rozważył to wszystko, całego siebie by oddał w sławieniu Cię przez odmawianie Psałterza”. Na to Maryja: „Powiadam ci: błogosławieni w chwale bez przerwy powtarzają Ojcze naszZdrowaś z najwyższą radością, dziękując Bogu za daną im chwałę i modląc się za świat”.

 

Znalezione w Psałterzu Jezusa i Maryi; błogosławionego Alana z la Roche

Święta Katarzyna ze Sieny

Przedstawiając jej życiorys na początku można zadać przewrotne pytanie: czy analfabeta może zostać doktorem Kościoła? W jej przypadku będzie to odpowiedź twierdząca.

Urodziła się 25 marca 1347 roku w Sienie (Włochy) jako jedna z bliźniaczek w rodzinie bardzo wielodzietnej – były jako 23 i 24 dzieci swych rodziców Jakuba Benincasy i Monny Lapy Piangenti. Jej bliźniaczka Joanna zmarła w dzieciństwie – natomiast wdzięk, urok i rezolutność małej Kasi zachwycały nie tylko rodziców ale i krewnych oraz sąsiadów.

Była pobożnym dzieckiem i już w wieku siedmiu lat złożyła Bogu w ofierze swoje dziewictwo. Jej matka chciała by prowadziła życie jak inne dziewczynki w jej wieku – natomiast ona sama chciała wieść życie pokutne. Nie mogąc w domu rodzicielskim urządzić pustelni – własne serce zamieniła w celę zakonną. Z miłości do Chrystusa pracowała nad swoim charakterem, między innymi upatrując w woli rodziców wolę Zbawiciela. Pomimo sprzeciwów w 1363 roku wstępuje do zakonu tercjarskiego dominikanek w Sienie. Tam prowadziła surowe życie zakonne. Jadła skąpo, bardzo mało spała, spędzała dużo czasu na modlitwie i często biczowała się do krwi.

W 1367 roku pod koniec karnawału zostaje w mistyczny sposób zaślubiona Chrystusowi – jako znak tego pojawił się ślad obrączki na jej palcu. Była również obdarzona śladami męki Chrystusa – stygmatami i koroną cierniową.

W tym samym czasie dostała polecenie wyjścia z samotni do rodziny i do tych co jej potrzebują.

Jej działania były nietypowe, miała cięty, ostry język, raczej brak ogłady, porywczy charakter oraz mówiła prawdę prosto w oczy. Mimo tego była orędowniczką pokoju jak i skutecznym mediatorem w sporach.

Katarzyna zaczęła nie tylko przemawiać ale również wysyłała listy do kapłanów, biskupów a nawet samego papieża. Listy były przez nią dyktowane skrybom i według relacji jej spowiednika, była w stanie dyktować nawet cztery listy jednocześnie, nie myląc wątków, nie mieszając faktów, nie tracąc nic z głębi przekazu. Jej nauczanie zostało sprawdzone przez trybunał świętej inkwizycji jako wolne od błędów herezji i zgodne z nauką Kościoła.

Czas, w którym żyła był okresem, w którym papież urzędował w Awinionie. To dzięki napomnieniem, namowom, prośbom i modlitwom Katarzyny Sieneńskiej jak również jej pobycie w tej rezydencji, papież Grzegorz XI w 1377 roku przeniósł z powrotem swoją siedzibę do Rzymu.

Owocami jej działań były liczne nawrócenia ludzi z różnych warstw społecznych. Tak samo martwiła się o duszę biednego rozbójnika jak i błądzącego kardynała. To były dla niej dusze potrzebujące ratunku.

W czasie trwającej dżumy w mieście poświęciła się posłudze chorym i potrzebującym z heroicznym oddaniem. Za kolejnego papieża Urbana VI w Kościele doszło do tzw. wielkiej schizmy zachodniej. Część kardynałów nie zgadza się z wyborem papieża i wybierają spomiędzy siebie antypapieża który przyjmuje imię Klemensa VII. Katarzyna pisze listy do kapłanów i kardynałów, którzy nie uznają prawowitego papieża. Napomina ich i nakłania do jedności z władcą Rzymu. Adresatami jej listów są również królowie i władcy ówczesnej Europy. Jednocześnie pociesza i umacnia papieża Urbana oraz zanosi w jego intencji wiele modlitw.

Oprócz listów perłą mistyki katolickiej jest jej „Dialog o Bożej opatrzności”. Zawarte w nim są zapisy jej rozmów mistycznych z Panem Bogiem. Dialogi te spisywane były na bieżąco przez dominikanów. Powstały najprawdopodobniej między 1377 a 1378 rokiem.

Jej życie duchowe znane jest nam z relacji zatytułowanej „Żywot świętej Katarzyny ze Sieny” autorstwa bł. Rajmunda z Kapui, który był jej spowiednikiem i przewodnikiem duchowym.

„Sam niejednokrotnie byłem świadkiem, jak tłum tysiąca i więcej ludzi, zwołany przez jakąś niewidzialną trąbę, zbiegał się z gór i innych okolic Sieny, aby zobaczyć Katarzynę i jej słuchać. Nawet jej słów nie potrzeba było, sam jej widok wystarczał, aby ludzie kruszyli się ze swoich zbrodni. Płakali i żałowali za swoje grzechy, i biegli do spowiedników (wśród których i ja byłem). Spowiadali się zaś z taką skruchą, że nie było wątpliwości, iż wielka obfitość łaski została wylana z góry w ich serca. Zdarzało się to nie jeden czy dwa razy, ale bardzo często.

Z tego względu świętej pamięci papież Grzegorz XI, uradowany i szczęśliwy z takiego pożytku dusz, upoważnił mnie oraz dwóch moich towarzyszy do odpuszczania takich grzechów, które rozwiązać mogą tylko biskupi. Ten, co jest Prawdą, która nie oszukuje i nie da się oszukać, wie, jak wielu zbrodniarzy i obciążonych wielkimi grzechami przychodziło wówczas do nas.

Przychodzili tacy, którzy nigdy jeszcze się nie spowiadali, oraz tacy, którzy nigdy jeszcze ważnie nie przyjęli sakramentu pokuty. Często na czczo staliśmy aż do samego wieczora i nie byliśmy w stanie wysłuchać wszystkich, którzy chcieli się spowiadać.

Żeby zaś wyznać własną niedoskonałość oraz płodność tej świętej dziewicy, tak się cisnęli ludzie do spowiedzi, że wielokrotnie byłem zmęczony i prawie nieprzytomny od tej pracy ponad siłę. Ona zaś nieustannie się modliła i jak zwyciężczyni zagarniając łup, tym bardziej radowała się w Panu. Pozostałym zaś synom i córkom nakazywała, aby usługiwali nam, pracującym przy sieciach, które ona zarzuciła.”

Katarzyna Benincasa zmarła z wycieńczenia 29 kwietnia 1380 roku mając 33 lata. Uroczyście beatyfikowana przez papieża Piusa II 26 czerwca 1461 roku w bazylice św. Piotra. W 1866 roku ogłoszona została patronką Rzymu. Papież Paweł VI w 1970 roku ogłosił ją Doktorem Kościoła. Jest patronką Europy, Włoch, Rzymu, Sieny oraz pielęgniarek, strażników i strażaków, osób cierpiących oraz kobiet, które poroniły. Jej atrybutami w ikonografii są: lilia, książka, krzyż, korona cierniowa, biało-czarny habit dominikański, stygmaty na dłoniach, serce gorejące. Wspomnienie jej obchodzimy w dzień jej śmierci – 29 kwietnia.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W kwietniu 2019 ROKU.

Historia antykultury według Krzysztofa Karonia

Spotkałem reklamę książki pana Krzysztofa Karonia, jak i wywiady z nim w miejscach, o których wiem, że podchodzą do takich rzeczy poważnie. Zainteresowało mnie to i zacząłem lekturę.

Chcąc mówić czy też pisać o antykulturze autor podaje nam na początku czym jest sama kultura. I jest to podejście jak najbardziej prawidłowe.

Czym zatem jest kultura według Krzysztofa Karonia?

Na początek podana jest definicja angielskiego antropologa Edwarda Tylora. Ma ona chyba dla autora znaczenie, gdyż jej treść jest wyróżniona pogrubioną czcionką.

Kultura lub cywilizacja, ujęta w szerokim sensie etnograficznym, jest to kompleksowa całość obejmująca wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje, oraz wszelkie inne zdolności i nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa.

Zagłębiając się i wyjaśniając różne odniesienia podanej definicji dochodzimy do takiego stwierdzenie: „Najwięcej nieporozumień budzi często spotykane rozróżnienie pojęć na elitarną kulturę wysoką i masową (popularną) kulturę niską. Wyjaśnienie tego rozróżnienia wykracza poza ramy tego szkicu, wymaga zresztą ustalenia, czym jest sama kultura”(!).

I tu rodzi się pytanie: po co jest podana definicja kultury gdy parę zdań dalej autor podaje, że jeszcze nie ustalił czym ona jest?

I dalej.

Do prezentacji swoim przemyśleń w zakresie kultury Krzysztof Karoń posługuje się pojęciem „mechanizm kultury”. Jest podana jego definicja (pogrubionym drukiem): Wewnętrzny mechanizm automatyzacji skłaniający człowieka do podejmowania nieprzyjemnego wysiłku w celu stworzenia dzieła umożliwiającego przeżycie satysfakcji to podstawowy mechanizm kultury.

I dalszy ciąg już normalnym drukiem: „Kultura w znaczeniu społecznym to taka formacja społeczno-ekonomiczno-polityczna, która umożliwia uruchomienie i działanie w człowieku podstawowego mechanizmu kultury tworzącego motywację do dobrowolnego podejmowania celowego wysiłku prowadzącego do powstania społecznie użytecznego dzieła (produktu, dobra)”.

I taki jeszcze cytat: „Zasadnym wydaje się rozumienie pojęcia kultura jako zbioru tylko takich wzorców zachowań, których celem jest doskonalenie (budowa, konstruowanie, rozwój) osiągane kosztem wysiłku (praca, nauka, trening) zwieńczonego dziełem (materialnym lub niematerialnym) i nagradzanego satysfakcją (podziwem, uznaniem, zachwytem, szacunkiem, pieniędzmi).”

Parę akapitów dalej, dosłownie na sąsiedniej stronie, mamy pogrubione zdanie: Kultura może prowadzić do zbrodni.

 

W jaki sposób „mechanizm kultury”(tworzący społecznie użyteczne dzieła), powodujące zachwyt może prowadzić do zbrodni, tego autor nie wyjaśnia, mimo, że stwierdza, że tak jest i jest to dla niego oczywistością.

 

Podrozdział Kultury dobre i złe zawiera takie stwierdzenie: „Istnieją przecież różne kultury(…), jednak nikt nie ma (a raczej nie powinien mieć) również wątpliwości, że jedynie kultura chrześcijańska stworzyła najwyżej rozwiniętą cywilizację wysokich technologii, powszechnego dobrobytu i powszechnej wolności.” Jasne zauważenie jakiejś sytuacji. Zaraz pojawia się stwierdzenie, że różnice między kulturami sprowadzają się do różnic w systemach wartości wyznaczających ich cel, kierujących nimi w drodze do tegoż celu i hamujących przed rozbiciem się lub stoczeniem w przepaść. Jakie to są wartości? Nie ma wyjaśnienia.

Podobne stwierdzenia możemy znaleźć w podrozdziale Hierarchia elementów: Przykładowo akapit: „Jedyną kulturą, jaka stworzyła cywilizację wysokich technologii, jest kultura chrześcijańska, i tylko system wartości chrześcijańskich (a mówiąc precyzyjniej katolickich – nie ma tu miejsca na szczegółowe uzasadnienie) dzięki upowszechnieniu kultury w postaci etosu pracy umożliwił niespotykane wcześniej poszerzenie sfery wolności. Współcześni ludzie cenią sobie ten cywilizacyjny i wolnościowy dorobek, nawet nie zadając sobie sprawy z jego źródła.”

Jasno z niego wynika, że według autora kultura w stosunku do cywilizacji jest rzeczą sprawczą, że kultura tworzy cywilizacje.

 

Drugi rozdział książki to Errata do historii kultury a jego pierwszy podrozdział nosi tytuł Instytucje zła.

Co jest, według autora pierwszą instytucją zła? Może to będzie zaskoczenie a może i nie, dla autora jest nim Kościół Katolicki oraz chrześcijaństwo a zwłaszcza katolicyzm.

Jaki jest zdaniem p. Karonia negatywny dorobek chrześcijaństwa?

– wspieranie opresyjnej władzy świeckiej,

– ekspansjonizm ideologiczny,

– monopolizacja systemu edukacji i wychowania,

– restrykcyjna moralność religijna i obyczajowość,

– hamowanie rozwoju nauki,

– hamowanie postępu społecznego,

– ograniczenie wszelkich form wolności słowa i myśli i krzewienie nietolerancji.

 

Prawdę mówiąc każdy z tych punktów wymaga sporego referatu wyjaśniającego błędy. Zwłaszcza, że autor rzuca sformułowania hasłowo, bez uzasadnienia. Opiera się na pobieżnej i obiegowej opinii środowisk antykatolickich, nie chcąc nawet zajrzeć do źródeł – niekoniecznie katolickich. Wystarczy popatrzeć na początki uniwersytetów by zauważyć, że to właśnie Kościół Katolicki a zwłaszcza katolicyzm stał za powołaniem takich instytucji, dawał swoich kapłanów jako rektorów i wykładowców oraz dbał o to by były one nieskrępowane w swoich badaniach. Ciężko również udowodnić monopolizację edukacji, gdy w XIV-XVIII wieku państwo jako takie nie było w ogóle zainteresowane kształceniem dzieci i młodzieży. Kościół nie był monopolistą – był jedyną instytucją, która działa w tym zakresie. Dlatego też nie można mówić o monopolu, gdyż to sugeruje, że były inne instytucje działające na tym polu – a tak nie było.

Dotyczy to również innych zarzutów stawianych przez p. Karonia Kościołowi Katolickiemu.

Czytając tą książkę, dziwię się bardzo, że jest ona promowana przez portale, które chcą uchodzić za katolickie. Z jednej strony chaos myślowy, brak dyscypliny pojęciowej, zlepek myśli i pojęć często ze sobą nie powiązany a nawet stojących w opozycji, trudność z uchwyceniem przyczyny i skutku a z drugiej strony otwarty antykatolicyzm i walka z Kościołem Katolickim dyskredytują promowanie jej gdziekolwiek.

Niewykluczone, że promowana jest ta pozycja jako antidotum na powszechny jeszcze marksizm. Ale niestety książka pisana jest z pozycji marksisty, z pozycji materialistycznej. I tak naprawdę wprowadza ona większy zamęt niż porządkowanie pojęć i zjawisk.

 

Moc kapłana

Syn Boży posiada mądrość nieskończoną, która zarządza światem, dając mu inteligencję i wiedzę. Największą mądrością obdarzył aniołów, ażeby z jej pomocą dokonywali licznych przedziwnych i wielkich rzeczy. 1. O ileż wyższa od niej jest jednak łaska dana kapłanom, z pomocą której stwarzają nie rzeczy skończone, lecz samego Syna Bożego, Pana i Twórcę wszelkiej mądrości. To zaś jest czymś o wiele więcej niż gdyby im dano moc obdarzania wszelką wiedzą stworzoną albo mocą jej pozbawioną. 2. Spróbuj przeto zestawić Boską wielkość najświętszej Eucharystii z jakąkolwiek wiedzą aniołów, musimy przyznać, że nie dorównuje jej godnością, co więcej – wiedza Eucharystię adoruje. Tymczasem najświętsze kapłaństwo jej godne, bo stwarza ją, dotyka swymi rękami i podaje do adorowania aniołom, którzy ją drżący otaczają. 3. Czcisz człowieka przyodzianego purpurą, który w swym złotym pierścieniu ma niesłychanie cenną perłę, a przecież nie mógłby jej stworzyć, nie chciałby też dać jej innemu ani też by nie chciał, żeby wielu ją nabyło. A na ileż większy szacunek zasługuje każdy kapłan, który trzyma w rękach Boską Perłę i jednym swoim słowem tworzy ich tysiące, tysiącom też rozdaje i nigdy mu ich nie zabraknie. 4. Tej czci ustępuje wszelka cześć okazywana aniołom. Co więcej, ich cześć z pokorą klęka przed tamtą i z drżeniem pragnie jej służyć, a służba ta jest dla niej zaszczytem i napełnia ją najwyższą radością. 5. Jak bardzo by się radował ten, kto by mógł dać sobie albo drugiemu jakąś wielką wiedzę! A przecież nie można i nie należy jej nawet porównywać z darem Eucharystii. Toteż: a) jakże wielkiego dobra pozbawia świata ten, kto mogąc, nie odprawia mszy; b) jak trudno będzie, niestety, usprawiedliwić tak poważne zaniedbanie; c) niemożliwe też będzie zwrócenie tego wielkiego dobra zabranego innym przez zaniedbanie, bo też nie można zwrócić tego, czego się nie zrobiło, jak nie można przywrócić dnia, który minął, tak też nieodprawionej poprzedniego dnia mszy.

Tak więc w jednej Eucharystii zawarte są wszystkie rzeczy tego świata, Światło na światłami, Stwórca, który dostarcza wiedzę: wargi kapłana niech tej wiedzy strzegą. Nawet gdyby Bóg nie chciał, żeby Maryja była przy Synu i kimś najważniejszym na świecie, i Tą, która oświeca wszystkich, to by jednak nie tylko było słuszną rzeczą, ale nawet trzeba by było, by przede wszystkim kapłani stwarzali tę Gwiazdę Maryję i w Pozdrowieniu anielskim pozdrawiali Ją jako światło i zbawienie. A ponieważ w żadnym innym miejscu nie pojawia się rzecz bardziej czcigodna nie w Różańcu, trzeba niewątpliwie, żeby to nabożeństwo kapłani praktykowali jak najczęściej i pobożnie oraz żeby swym przykładem i w kazaniach zalecali je świeckim. Czy Kościół nie czcił zawsze Maryi, Matki Bożej jako orędowniczki i opiekunki wszelkiej wiedzy i blasku świętości bijącego od Ojca? Zadaniem kapłanów jest więc codziennie strzec i umacniać w sobie tę wiedzą, a także przekazywać ją ludowi i rozpowszechniać.

 

Z „Psałterza Jezusa i Maryi” błogosławionego Alana de la Roche

 

Życie wyobraźnią

Ach, to życie wyobraźni! My nie rozumiemy dobrze, jakie ono miejsce w życiu zajmuje naszym, inaczej czuwalibyśmy nad nim w daleko inny sposób. Powiedzieć można, że jaka wyobraźnia, taki człowiek, jakie wyobraźni życie, takie i życie człowieka. I znowu można powiedzieć, że jeżeli nieczystość zmysłów przyrównana być może do kanałów, czyli ścieków, przez które plugastwo przepływa, tedy wyobraźnię przyrównać potrzeba do ściekowiska samego, w którym plugastwo samo w sobie grzęźnie i z sobą samym w fermentację wchodzi.

Powiedziałem, że jaka wyobraźnia, taki człowiek! I powtarzam, bo to, niestety widoczna jak na dłoni. Ledwie dziesiąty może rządzi się rozumem i rzeczywistością, a może tysięczny rozumem chrześcijańskim nadprzyrodzonym i rzeczywistością Bożą i wiekuistą; wszyscy inni, miliony – wyobraźnią. Szczęśliwy jeszcze ten, kto ma poczucie, kto ma czyste serce; takie serce obroni go i od wyobraźni; ale takich niewiele! Zresztą wszędzie wyobraźnia panuje i rządzi; ona nie wie i ani się troszczy o to, co rzeczywistość, co obowiązek, co wola Boża szczególniej; ani się pyta o to. Ona idzie na ślepo, pozwala sobie wszystkiego, żyje i panuje samowolnie, samowładnie, po tyrańsku, urojeniami, kaprysami, widzimisiami, zachciankami, sympatiami, antypatiami, goniąc za tym tylko, co się podoba, co na tę chwilę szczęśliwym uczyni i tak na oślep pędzi naprzód, a biedne popychadło tej szalonej samorządności, człowiek, ani pomyśli nawet o tym, by się obejrzeć, aby się wstrzymać, a tym mniej, aby kiedykolwiek zwyciężyć siebie i do rzeczywistości świętej, do Boga się obrócić. Istne zwierzątko; trzy rzeczy go wiodą: instynkt, wyobraźnia, apetyt! I to człowiek? I to dzieło Boże? I to dusza Krwią Chrystusa zbawiona? Męką Jego okrutną tak drogo odkupiona? O człowieku! Czyżeś ty raczej nie jeden z tych oprawców Chrystusowych, którzy Jego skronie cierniami przebodli? Czyś nie jeden z tych okrutniejszych albo szaleńczych, którzy biorą ową trzcinę fatalną do ręki i uderzają raz po razie, bez miary i liczby, po tej koronie boleści? Czy przesadzę, jeżeli zapytam, czy nie gorzej jeszcze czynisz: tamci przez godzinę jaką bawili się w swoją grę okrutną, a twoja wyobraźnia tej gry nigdy nie przerywa, a ty od rana do wieczora i znowu od wieczora do rana tylko kolce dawać umiesz Zbawicielowi swemu. O nieszczęśliwy!

Ach, wiemci, wiem, że wielu z was, o ludzie żyjący wyobraźnią, nie wiedzą, co czynią, że nigdy się nie zastanowią: ależ w tym wina wasza, w tym nieszczęście, że nie myślicie o tym, co czynicie, i nie zastanowicie się nigdy nad tym waszym nieszczęściem.

O Jezu mój, o Zbawicielu, gdyby ci ludzie wiedzieli, coś Ty za nich wycierpiał, choćby w tym cierniem ukoronowaniu Twoim! Gdyby uczuli całą tej boleści, że tak powiem, i głębokość, i szerokość, i długość, a szczególniej długość, przeciągłość, okrutniejszą niż okrucieństwo Męki samej!

 

Piotr Semenenko CR; Kazania o męce i śmierci Pana Jezusa; Oficyna Wydawnicza Viator, Warszawa 2001

Pochwała Krzyża

Krzyż jest dobry i drogocenny z bardzo wielu powodów:

  1. Ponieważ upodabnia nas do Jezusa Chrystusa;
  2. Ponieważ czyni nas godnymi dziećmi Ojca przedwiecznego, godnymi członkami Jezusa Chrystusa i godnymi świątyniami Ducha Świętego. Bóg Ojciec karze wszystkie dzieci, które przyjmuje: to są wyrocznie: „castigat… omnem filius quem recipit”(Hbr 12,6). Jezus Chrystus przyjmuje za swoich tylko tych, którzy niosą swój krzyż. Duch Święty ociosuje i wygładza wszystkie żywe kamienie niebieskiego Jeruzalem, to znaczy wybranych;
  3. Krzyż jest dobry, ponieważ oświeca umysł i daje mu więcej rozeznania niż wszystkie księgi świata: qui non est tentatus, guid scit(Syr 34,9: Kto nie był kuszony, cóż wie?)?
  4. Ponieważ, kiedy się go dobrze niesie, jest przyczyną, pokarmem i świadectwem miłości. Rozpala ogień boskiej miłości w sercu, odrywając je od stworzeń. Podtrzymuje i pomnaża tę miłość; i jak drewno jest strawą ognia, tak Krzyż jest strawą miłości. Jest najpewniejszym świadectwem, że kocha się Boga. Tym właśnie świadectwem posłużył się Bóg, by nam pokazać, że nas kocha; i jest to także świadectwo, jakiego Bóg od nas oczekuje, byśmy Mu pokazali, że Go kochamy;
  5. Krzyż jest dobry, ponieważ jest obfitym źródłem wszelkiego rodzaju słodkości i pociech; i rodzi w duszy radość, pokój i łaskę;
  6. Wreszcie jest dobry, ponieważ gotuje temu, kto go niesie, bezmiar chwały w niebie: immensum gloriae pondus operatur(2 Kor 4,17).

Gdybyśmy znali cenę Krzyża, kazalibyśmy odprawiać nowenny, jak święty Piotr z Alkantary, by otrzymać ten subtelny kawałek raju. Mówilibyśmy za świętą Teresą: „Aut pati, aut mori: Cierpieć albo umrzeć”; albo za świętą Marią Magdaleną Pazzi: „Non mori, sed pati: Nie umrzeć, ale cierpieć”. Ze świętym Janem od Krzyż prosilibyśmy jedynie o łaskę cierpienia czegoś dla Niego: „pati et contemni pro te”(Cierpieć i być wzgardzonym dla Ciebie). W niebie z rzeczy ziemskich ceni się jedynie Krzyż, mówił ten Doktor Kościoła do pewnej sługi Bożej po śmierci. „Mam krzyże, których cena jest tak wielka, mówił Pan do jednego ze swych sług, że jest to wszystko, co moja najdroższa Matka przy całej swej wszechmocy może uzyskać ode Mnie dla swoich wiernych sług”.

Mędrcze tego świata, światowcu, w ogóle nie rozumiesz tego tajemnego języka. Nazbyt kochasz przyjemności, nazbyt poszukujesz uciech, zbytnio kochasz dobra tego świata, zbytnio obawiasz się wzgardy i upokorzeń, jednym słowem, jesteś zbyt wielkim nieprzyjacielem Krzyża Jezusa. Cenisz, a nawet wychwalasz Krzyż w ogóle; ale nie swój, przed którym uciekasz jak możesz albo który wleczesz jedynie wbrew sobie, szemrząc, niecierpliwiąc się i skarżąc. Zdaje mi się, że widzę krowy, które rycząc, ciągnęły pod przymusem arkę przymierza, w której znajdował się to co najcenniejsze na świecie: trahentes et mugientes(1 Sm 6,12).

Nieskończona jest liczba głupców i nieszczęśników, powiada Mądrość(Koh 1,15), ponieważ liczba tych, którzy nie znają ceny Krzyża i noszą go wbrew sobie, jest nieskończona. Jednak wy pozostali, prawdziwi uczniowie Mądrości Przedwiecznej, którzy popadliście w wiele pokus i udręk, którzy cierpicie wiele prześladowań dla sprawiedliwości, którzy jesteście uważani za śmiecie świata, pocieszajcie się, weselcie się, drżyjcie z radości, gdyż Krzyż, który nosicie, jest cennym darem, który wzbudza zazdrość szczęśliwych; oni jednak nie są już do niego zdolni. Cokolwiek z czci, chwały, cnoty jest w Bogu i w samym Jego Duchu Świętym, spoczywa na was, gdyż wasza nagroda jest wielka w niebie, a nawet na ziemi, dzięki łaskom duchowym, jakie dla was uzyskuje.

Miłość Mądrości Przedwiecznej; Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort