Grzech pierworodny

Tegośmy czekali, który zgładzi „grzech świata”, grzech pierworodny.

  1. Ziemia przeznaczona była człowiekowi jako dziecku bożemu. Atoli człowiek nie zadowolił się Bogiem, lecz przywołał dwóch strasznych gości: grzech i śmierć. – Co to jest grzech pierworodny? To wcielenie przekleństwa „precz od Boga!”. Człowiek należał do Boga, który go piastował w odwiecznej swej myśli, stworzył go, w łasce do siebie przygarnął, przybrał za dziecko i wychowywał, obcując z nim poufale. – Taki był stosunek pierwotny Boga do człowieka. Aliści człowiek posłuchał obcych poduszczeń, omamiła go pycha z zatruła zmysłowość. Odwrócił się od Boga i krocząc ścieżkami bałwochwalstwa, złudzeń i nadętego samolubstwa, zabłąkał się w ciemności i rozpoczął smutną grę błędów i pomyłek, tragedię ludzką. – co za szkoda, co za okropna strata! Sprzeciwiajmy się kierunkowi, tkwiącemu w grzechu pierworodnym. Bądźmy oddani jedynie Bogu. Do czego też chce należeć całem usposobieniem, jego czcząc i jego słuchając. Uczucia przeciwne będę zwalczał jako bunt.
  2. A nie tylko duch się zaćmił w zbuntowanym człowieku, w nim samym również wybuchła rebelia. W jego krwi, popędach i skłonnościach zbudziło się zwierzę. Odwróciwszy się od uroczego świata duchowego, zniżył się do kultu pięknego ciała, szedł śladami węża, jadł ziemię, ubierał się z skóry zwierząt i krył się po lasach, słowem zwyrodniał. Odtąd trapiony gorączką krwi, nieokiełznany, zdziczały człowiek nosi w sobie wszystkie stygmaty i choroby dekadencji. Stał się słaby i zwiędły na ciele i na duszy, stał się człowiekiem zwierzęcym. „Wo Götter nicht regieren, dort spucken Gespenster”. Nawet ciało tam tylko silne i zdrowe, gdzie włada niem silna dusza. – Ujmę w karby całego człowieka, by wlać weń duszę, czyli myśl, charakter i siłę,.
  3. W ślad za grzechem przyszła śmierć. Umrzesz, boś zgrzeszył! Zrozumiał to niebawem Adam, gdy ujrzał przed sobą Abla, zamordowanego ręką brata. Śmierć – co za ohydna, zimna, okrutna, nieprzeparta potęga. Za jej dotknięciem chwyta nas zgroza. Jej oddech mrozi nas, krew nam ścina. Zniszczenie znaczy jej drogę. Bezwład ogarnia żyły i nerwy człowieka, rozpadamy się w proch. O duszo, pierwiastki piękna i siły, jakże zapatrujesz się na śmierć, którąś sprowadziła na siebie swoim buntem? – Będę odwracał się od grzechu z tym samym wstrętem, jaki czuję do śmierci, z jakim życie ucieka przed unicestwieniem. Chcę żyć! Życie – to muzyka dla mnie, to moja pieśń radosna!

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

 

Jacek – uczeń Dominika

Wesołe niebo z radości wykrzyka,
Gdy wchodzi w niebo uczeń Dominika,
Jacek, nasz ziomek, dwojakiej korony
Chwałą uczczony

On świątobliwie wiódł życie zakonne,
Wiary nauczał ludy zabobonne,
Z niego cnót wszelkich wzięły grunta mocne
Kraje północne.

W pokoju wiecznym królujesz wysoko,
Na nas mizernych, Jacku, skłoń swe oko;
Oddal, które ma nędze i uciski
Ten padół niski.

Bogu cześć, chwała i niezmierne dzięki,
Z których ty, Jacku, królujesz na wieki,
Broń swej ojczyzny, broń kraju naszego
Chrześcijańskiego!

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich – Św. Jacek Odrowąż

 

 

Wniebowzięcie

Marja wzięta jest do nieba, weselą się aniołowie.

  1. Najsilniej pachnie łąka, kiedy ją koszą. „Róża mistyczna” zaś wtedy najcudowniejszą wydawał woń, gdy zrywał ją Pan, a woń ta czarowna napełniła wtedy ziemię całą i do dziś nas wszystkich upaja…
    Uleciała dziś z ziemi do nieba dusza najpiękniejsza, perła świata spadła na łono Boga. – Śmierć jej nie była połączona z bólem lub trwogą. My kurczowo trzymamy się życia i lękamy się przyszłości. Św. Dziewica przeciwnie z całego serca pragnęła śmierci bo nie miała się czego obawiać. Śmierć nie była dla niej bramą, lecz łukiem triumfalnym, grób nie był przepaścią, lecz błoniem kwiecistem. Ona naprawdę idzie do domu swego, a Bóg pocałunkiem wita jej duszę. Odchodzi z tego świata „in osculo Domini”. Starajmy się, póki jesteśmy na ziemi, upodobnić się do Boga i róść w jego łasce. Wtedy zawsze ku niemu podążać będziemy, a śmierć nie będzie dla nas groźna.
  2. Nic piękniejszego nad zwłoki Najśw. Dziewicy. Żadnego w nich niemasz zepsucia, rozkładu. Tak chciał Jezus. Jak on sam miał grób chwalebny, tak matce chciał zapewnić grób kwiecisty. Jak trzeciego dnia zmartwychwstał, tak i matka jego miała powstać z martwych. Jak on wstąpił do nieba, tak i ona miała być wzięta do raju niebieskiego. Piękna to zmarła, ta „arka przymierza!” Nie rozkłada się, ciało niepokalane stoi pod szczególną opieką opatrzności, wspaniałej duszy mieszkanie nie może w proch się rozsypać. – Oto jak należy wychowywać i uszlachetniać ciało. Jedynie duchem, zwłaszcza duchem karności i czystości moralnej.
  3. Pod wpływem duszy uwielbionej przeduchowiło się jej ciało i zmieniło swój wygląd. Oblicze jej zajaśniało jak twarz anioła, piękność nieskalanej Dziewicy i powab Matki Bożej zlał się w jedno z majestatem uwielbionej Królowej. Nie nosi wieńca ani korony, użyczając tylko zewnętrznej piękności, bo ona całą jest urodą promienną, najwspanialszym arcydziełem Boga. – Jezus po nią przychodzi. Powiedział, iż wróci i zabierze ją. Odprowadza swą matkę. Archanioł Michał pozdrawia „niewiastę mężną”. Gabriel „pełną łaski”, aniołowie zaś pytają się ze zdumieniem: „Któraż to jest, która idzie jako zorza powstająca?” Jakie to wejście uroczyste! Jaki tron, jaka potęga będzie jej udziałem! Odtąd naszego królestwa niebieskiego pierwszą gwiazdą jest „Panna chwalebna”, Pani nasza!

 

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

Wzięta do nieba Maryja Królowa

 

Wzięta do nieba Maryja Królowa,
Już jaśnieje w koronie,
Odeszła od nas Matka Jezusowa,
Siedzi z Synem na tronie;
Wydają nieba tryumf wesoły,
Wielbią Królowę Święci z Anioły,
Widząc ją na boskim łonie
Ze dwunastu gwiazd uwita korona
Panieńskie wieńczy skronie,
I nad Anielskie chóry wyniesiona
Blisko przy Boskim tronie;
Dziw wielki w niebie, każdy się pyta:
Cóż to za Pani, którą Bóg wita
I sadza po prawej stronie?
Piękna jak księżyc, jak słońce wybrana,
miesiąc pod jej nogami,
Na niej purpura ze słońca utkana,
Haftowana gwiazdami;
Z dworem Aniołów weszła do chwały,
Równych widoków nieba nie miały
Z takimi wspaniałościami.
Odchodzisz od nas, o Matko jedyna,
Byś nam zjednała Boga,
Więc racz się wstawiać do swojego Syna
Zawsze, gdy na nas trwoga,
Ażeby od nas odwrócił wojny,
Uśmierzył burze, dał czas pokoju,
Niech twoja sprawi przyczyna.

Amen.

 

Zaślepienie, ciemność świata

granada_fray_luisCo jeszcze powiększa niebezpieczeństwo świata – co sprawia, że jest ono niemal nie do uniknięcia – to zaślepienie tych, którzy są temu światu oddani. Egipt został niegdyś pokryty okropnymi ciemnościami. Były one tak gęste, że można było namacać je ręką. Przez całe trzy dni nikt nie mógł ruszyć się z miejsca, w którym go te ciemności zastały; nikt nie był w stanie niczego wokół siebie dojrzeć. Podobne, i głębsze jeszcze, są ciemności rozlane po świecie.  Rzuć okiem na to, co się tam dzieje. Zobacz złudzenia, które tam panują, szaleństwa, jakie się tam dzieją, i powiedz mi, czy zaślepienie nie jest tam powszechne? Czy może być większe zaślepienie niż to, żeby tak bardzo cenić ludzi, a tak mało Boga?! Żeby mieć tak wielkie poszanowanie dla praw ludzkich, a tak wielką pogardę dla praw Bożych?! Żeby tak gorliwie pracować dla całkiem zwierzęcego ciała, a zapominać o duszy, w której jaśnieje żywy obraz Majestatu Bożego? Żeby bezustannie zbierać zasoby do życia, które jutro się skończy, a nie robić niczego dla wieczności, która ma nastąpić zaraz po tym jutrze? Żeby się wyniszczać dla spraw ziemskich, a nie zrobić jednego kroku dla dóbr niebieskich? Czy może być większe zaślepienie, niż ten stan lenistwa i gnuśności, w jakim żyjemy, jakbyśmy mieli nigdy nie przestać żyć: pomimo pewności naszej śmierci, pomimo pewności, że ta straszliwa godzina, postanowi o naszym losie na wszystkie wieki wieków? Gdyby ludzie mieli zapewnienie życia na wieki, czy postępowaliby inaczej niż teraz, gdy nie mają wątpliwości o niechybnej śmierci? Jakie może być większe zaślepienie, niż okupywanie zaspokojenia cielesnej chuci ceną niewysłowiony rozkoszy nieba? Czy być tak rzutkim w sprawach majątku, a tak niedbałym o własne sumienie? Czy tak dbać o to, by utrzymać w porządki sprawy doczesne, a tak mało o to, by przyzwoicie urządzić swoje własne życie? Wszystkie te niedorzeczności i tysiące jeszcze innych są tak na świecie normalne, że jeśli się im dobrze przyjrzysz, cały świat wyda ci się jakby zaczarowany. Zobaczysz ludzi, którzy mają oczy, a nie widzą, mają uszy, a nie słyszą, ostro widzą rzeczy świata, a są kretami w sprawie wieczności. Św. Paweł, powalony na drodze do Damaszku, otwiera oczy i nie widzi nic. Oto obraz nędznego miłośnika świata: wszystko widzący dla świata, jest on zupełnie ociemniały dla Boga.

 

 

Św. Ludwik z Granady; Przewodnik grzeszników; Wydawnictwo AA

 

 

Zrzeczmy się nałogu

Zrzeczmy się, zrzeczmy się nałogu
Obmierzłego ludziom, Bogu,
Porzućmy nałóg pijaństwa,
Co gubi domy i państwa,

Tępi rozum, duszę szpeci,
Niszczy zdrowie, żądze nieci,
Mądrość pożera i cnotę,
Sprowadza hańbę, sromotę,

Gwałci samo przyrodzenie,
Marnuje czas, dobre mienie,
Śmierć przyspiesza w życia kwiecie
Karę w tym i przyszłym świecie.

Puśćmy się ślady świętymi,
Postanówmy być trzeźwymi;

Trzeźwość wiary, cnoty stróżem,
Nakazana prawem Bożem.

Kro wstrzemięźliwość przyrzeka,
Powinność pełni człowieka,
Z odwagą chrześcijanina
Walczyć sam z sobą zaczyna.

Wstrzemięźliwość wzmocni siły,
Sercu zwróci pokój miły,
Do dzieł szlachetnych pobudzi
W obliczu Boga i ludzi;

Zjedna szacunek i sławę,
Zbawienia ułatwi sprawę,
W niebie wieniec nagotuje,
Gdzie Bóg ze Świętymi króluje.

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich – Bractwo Trzeźwości

 

 

 

Szkaplerz – herb Maryi

Dworzanie noszą na sukniach wyszyte herby i godła swej królowej, a nawet ubranie jej koloru. Podobnie dworzanie Maryi noszą szkaplerz, jakby herb Maryi, na znak, że całe życie poświęcają Jej służbie, że pragnie wszędzie bronić Jej honoru i zawsze wstępować w Jej ślady. Ten rodzaj czci, jeżeli z nim łączy się pobożne życie, jest bardzo miły Maryi, a dla nas bardzo korzystny. Szkaplerz bowiem jest z jednej strony godłem, po którym Najświętsza Panna poznaje swoje sługi, z drugiej jest jakby suknią, którą Ona ochrania swe dzieci od mrozu świata, i jakby tarczą, w którą je uzbraja do walki. Kiedy Izraelici walczyli z Filistynami, wychodził z obozu filistyńskiego mąż olbrzymiego wzrostu i olbrzymiej siły, aby wyzywać Izraelitów do walki. Wśród ogólnego popłochu występuje do boju młody pasterz Dawid, a za całą broń ma kij w ręku, pięć kamieni z potoku, które wkłada do torby, i procę do wyrzucania kamieni. Tak uzbrojony wychodzi naprzeciw olbrzymowi, strzela do niego kamieniami z procy, trafia go w czoło, powala na ziemię i zabija. Takim Dawidem jest każdy chrześcijanin, bo on musi walczyć z Goliatem, to jest szatanem. A gdzie jego broń? Oto kij, to jest krzyż Chrystusa, w którym jest nasze zwycięstwo; pięć kamieni, to jest pięć ran Jezusowych, z których płynie nasza moc; dalej proca, to jest Różaniec, i torba pasterska, to jest szkaplerz. Dlatego też święci, stając do walki, zbroili się w szkaplerz. Noś i ty szkaplerz – czy karmelitański, czy Niepokalanego Poczęcia, czy co lepsze, jeden i drugi, albo na mocy przywileju św. Piusa X zamiast szkaplerzy medalik poświęcony przez upoważnionego do tego kapłana. Pod szkaplerzem czy pod medalikiem miej czyste i prawdziwie pobożne serce.

 

 

Józef Sebastian Pelczar; Życie Duchowe; t2, Wyd. Św. Stanisława BM; Kraków 2012

 

Witaj, kwiecie Szkaplerza

Witaj, kwiecie Szkaplerza, Panno ozdobiona,
Nad wszystkich nieba Świętych jesteś wywyższona.Wita cię, piękna różdżko, ogród Karmelowy,
Tobie służyć, wychwalać, jest zawsze gotowy.

Ciebie, różo kwitnąca, zdawna już świat cały
Błagał, byś mu przywilej chciała dać wspaniały.

Dałaś, lilio wdzięczna, Szkaplerz, znak zbawienia
Dla całego na świecie ludzkiego plemienia.

W nim cię wszyscy chwalimy, za to dziękujemy,
Że w twej szacie pomocy wszelkiej doznajemy.Bądź nam łaskawą Matką z miłosierdzia twego,
Przybądź nam z twym Szkaplerzem czasu potrzebnego.

Pokaż nam Syna twego, jakoś pokazała
Sługom twym, Karmelitom, kiedyć brzmiała chwała.

O Pani nieba ziemi i Świętych kochanie!
Sprządź nam w czystem niebie po śmierci mieszkanie.

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich – O Najświętszej Maryi Pannie Szkaplerznej

 

 

O wyrzeczeniu się siebie

W ślubach wszystkich jest jeden charakter wspólny: pewne wyrzeczenie się – pewna ofiara. Wszelka ofiara ma pewne elementy przykre. Gdyby wziąć ją w znaczeniu negatywnym – to byłaby nieznośna i wprost niewykonalna, bo nie może być poświęcenia dla poświęcenia. Natura człowieka domaga się, by poświęcenie było dla jakiegoś większego, wyższego dobra, które by przewyższało to poświęcenie. Dlatego też gdyby w zachowaniu ślubów nie było miłości Bożej, nie bylibyśmy  w stanie dotrzymać ich. Miłość każda karmi się ofiarą i poświęceniem. Miłość, która się od kogoś czegoś spodziewa, nie jest prawdziwą miłością. Miłuje ktoś bogatego, bo spodziewa się od niego majątku; miłuje wpływową osobę, bo spodziewa się lepszej posady. To jest miłość nie osoby, ale darów, jakich się od niej spodziewa. Miłość prawdziwa musi coś z siebie ofiarować.

W Japonii jest zwyczaj, że gdy ktoś drugiego odwiedza, przynosi ze sobą jakiś owijak z podarunkiem. Są to rzeczy nieraz bardzo drobne, ale jednak taki jest zwyczaj. Tak samo i miłość ku Panu Bogu musi Mu coś zawsze ofiarować. Dusza zakonna, jeżeli nie kocha Pana Boga – będzie miała krzyż w zachowaniu ślubów.

Pan Bóg, jak każdy twórca, kocha swoje stworzenie i udziela się im. Szczyt tej ofiary widzimy, kiedy zstępuje na ziemię, umiera na krzyżu i pozostaje w Najświętszym Sakramencie Ołtarza. Tak samo i dusza miłująca – nie może wytrzymać, żeby nie dawać ze swojego, żeby nie oddać siebie, nie unicestwić się. Jak akcja stworzenia od Boga wychodzi – tak reakcja do Boga również się zwraca. Ofiara staje się koniecznością – pokarmem miłości.

Wielka św. Teresa, kiedy nie cierpiała, mawiała, że dzień straciła. Zachowanie ślubów, a zwłaszcza posłuszeństwa nadnaturalnego, jest największą ofiarą, bo przezeń człowiek oddaje samego siebie – to co ma najdroższego: rozum i wolę. Dusza, kiedy się zastanowi nad tym, że się Niepokalanej oddała, że wszystko, cokolwiek się przytrafia, dzieje się z Jej woli, nabiera bardzo dużo pokoju, zażywa po prostu szczęśliwości niebieskiej na ziemi. Staje się ona pędzlem w ręku malarza.

Ten duch ofiary jest konieczny do nabycia miłości, jeśli jej jeszcze nie ma.

Co to jest miłość?

Praktycznie mówiąc, jest to zjednoczenie naszej istoty z istotą Bożą, czyli zjednoczenie stworzenia ze Stwórcą. Jest to więc zbliżanie się do Stwórcy. Miłość jednoczy, zespala. Tylko, że zawsze, a nawet w niebie, osoba nasza będzie różna; natomiast natura będzie się stale upodabniać do natury Bożej. Są to tajemnice, które po śmierci trochę lepiej poznamy, ale też niezupełnie.

Na tym świecie jest jakby rozpędzenie się, bo wedle szybkości na tym świecie, na drugim będzie proporcjonalna intensywność. W niebie jest również powrót stworzenia do Stwórcy i ciągłe wzrastanie w zjednoczeniu z Bogiem – w ubóstwianiu. Żeby człowiek stał się „Bogiem”, co nigdy nie nastąpi, trzeba całej wieczności, aby stworzenie powróciło całkowicie do Boga, ubóstwiło się z Nim – potrzeba nieskończoności. Człowiek zaś jest skończony, bo ma swój początek, stąd przez całą wieczność będziemy w niebie szczęśliwi.

Gdziekolwiek jest jakikolwiek postęp, jest on odcieniem lub odbiciem powrotu do Boga. Na przykład człowiek, jadąc pociągiem, chciałby być i tu, i tam, bo wszędzie piękne są okolice. Przez to swoje pragnienie upodabnia się do Pana Boga, Pan Bóg jest wszędzie.

Żeby zatem miłość mogła istnieć, potrzeba ofiary, A są nią w zakonie śluby. Człowiek, gdy śluby złożone zachowuje, więcej Panu dać nie może. Duszy oddającej się całkowicie Panu Bogu – Pan Bóg też oddaje się cały. Śluby zakonne są po prostu powrotem do nicości z miłości ku Panu Bogu, bo przez nie wyrzekamy się wszelkich aktów przeciwnych ślubom i możliwości ich spełnienia. To są rzeczy, których na tym świecie nie możemy zrozumieć i pojąc. W niebie też wszystkiego nie pojmiemy, bo Pan Bóg jest nieskończony.

Niepokalanej się oddajcie, żeby Ona dała Wam zrozumienie, chęć i wolę – byście nie tylko te śluby złożyli, ale i je wykonali. Powołanie zakonne jest największą łaską po chrzcie świętym. Ci, co zachowują śluby, mają przywileje na tym i na tamtym świecie. Pan Jezus powiedział, że ci, którzy zachowują czystość, będą chodzić za Barankiem i śpiewać pieśń nową (por. Ap 14, 3-4). Jest więc wyróżnienie w chwale niebieskiej, którego nie dostępują wszystkie dusze.

 

Niepokalanów 1 IX 1937

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

 

Piekło pierwszą tajemnicą Fatimy

Objawienie z 13 lipca jest najważniejszą częścią objawień fatimskich. To wtedy Matka Boża obiecała, że w październiku wyjawi kim jest, czego oczekuje i uczyni cud aby wszyscy uwierzyli. Tego dnia przekazana została dzieciom wizja składająca się z trzech części z prośbą by jej nie ujawniały do chwili uzyskania zezwolenia. Dopiera w 1941 roku zostały spisane przez siostrę Łucję. Przesłania te określane są Trzema tajemnicami fatimskimi.

„Pierwszą była wizja piekła. Matka Boża prosiła: «Ofiarujcie się za grzeszników i mówcie często, zwłaszcza gdy będziecie ponosić ofiary: O Jezu, czynię to z miłości dla Ciebie, za nawrócenie grzeszników i za zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi». Przy tych ostatnich słowach rozłożyła znowu ręce jak w dwóch poprzednich miesiącach. Promień światła zdawał się przenikać ziemię i zobaczyliśmy jakby morze ognia. Zanurzeni w tym ogniu byli diabli i dusze w ludzkich postaciach podobne do przezroczystych, rozżarzonych węgli. Postacie były wyrzucane z wielką siłą wysoko wewnątrz płomieni i spadały ze wszystkich stron, jak iskry podczas wielkiego pożaru, lekkie jak puch, bez ciężaru i równowagi wśród przeraźliwych krzyków, wycia i bólu rozpaczy wywołujących dreszcz zgrozy. Diabli odróżniali się od ludzi swą okropną i wstrętną postacią, podobną do wzbudzających strach nieznanych jakichś zwierząt, jednocześnie przezroczystych jak rozżarzone węgle. Przerażeni, podnieśliśmy oczy do Naszej Pani szukając u Niej pomocy. A Ona pełna dobroci i smutku rzekła do nas: Widzieliście piekło, do którego idą dusze biednych grzeszników”.

Pierwsza tajemnica fatimska dotyczy życia każdego człowieka a zwłaszcza tych którzy żyją w stanie grzechu śmiertelnego, którzy zaniedbują nawrócenie, ignorują Boże nakazy. Wizja piekła która samym swoim widokiem zabiłaby dzieci gdyby łaska od Boga ich nie ochraniała. Niebo albo piekło, wieczne szczęście lub wieczne potępienie to są jedynie ważne sprawy w życiu każdego człowieka. Jest to tak ważne, że Bóg posłał swojego Syna, powołał Kościół Katolicki któremu dał środki do zbawienia potrzebne, a wreszcie objawienia Najświętszej Maryi która ostrzega, wspiera i wskazuje sposoby ochrony przez niebezpieczeństwami. Wizje pokazane dzieciom są odpowiedzią na głosy, że może piekło jest puste. Jest odpowiedzią na głosy, że piekła nie ma. Pokazuje, że piekło jest realne i ci którzy tam są, będą tam cierpieć przez wieczność.

Boże Miłosierdzie pozwala nam na oczyszczenie się z naszych grzechów jakie by one nie były wielkie i ciężkie. Jeśli tylko zechcemy skorzystać z łaski sakramentu miłosierdzia, nawrócić się z grzechu, unikniemy piekła. Boże Miłosierdzie pozwala przyjąć Jego Matce i udzielać skarbów ukrytych w Jej Niepokalanym Sercu. Najświętsza Maryja Panna ogłasza, że przyjdzie raz jeszcze i poprosi o ustanowienia na świcie nabożeństwa do Jej Niepokalanego Serca. Co miało miejsce w objawieniach w Pontevedra, 10 grudnia 1925 roku.

 

W oparciu o „Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych”; ks. Karola Stehlina FSSPX.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W KWIETNIU 2017 ROKU.

O trzech Przenajświętszych Hostyach od żydów poznańskich nożami skłótych w 1399 roku

Jezu w dobroci nigdy nie przebrany,
Od żydów skłóty, powtórnie krwią zlany,
Przez to nowe rany Twoje
I wylane krwawe zdroje
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Kamienne serca z żydowskiej ulicy
W Świdwińskiej zwanej niegdyś kamienicy
Utopiły w Tobie noże,
W trzech Hostyach wieczny Boże.
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Takeś cierpliwy, luboś Pan nad Pany,
Choć się krwią twoją zbroczył stół i ściany;
Pomny na te krwawe strugi
Odpuść grzechów naszych długi
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Żydówka ślepa z krwi, która się toczy,
Zdrowe odbiera z podziwieniem oczy,
I my grzesząc nie widzimy,
Niech przez Twoją krew przejrzymy
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

O utajony Boże w Sakramencie!
Przez pozostałą krew na pawimencie
Niechaj we krwi nie giniemy,
Gdy się na sąd Twój stawimy
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Z studzienki, w której topiono Twe ciało,
Wiele już ludzi zdrowie odebrało.
Nadewszystko Cię prosimy,
Niechaj dusze uzdrowimy.
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Mamy tak wiele grzechowego brudu
A z tej studzienki nie brakło dla ludu
Zdrowia ciała lat czterysta;
Niech i dusza będzie czysta.

Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Na Kalwaryjskiej górze, gdzie skonałeś,
Drogą Krew z boku wraz z wodą wylałeś,
I tu po Krwi żywe wody
Są dotychczas dla ochłody.
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Niechaj w czyścowym ogniu wiernych dusze,
Które ponoszą straszliwe katusze,
Z tego sklepu folgę mają,
Tym się zdrojem zasilają.
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

My zaś w nagrodę zniewag Twego ciała,
Jakie złość żydów poznańskich zadała,
Oddajemy Ci pokłony
Boże skłuty i zraniony
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Tym, Boże, cudem pomnażaj w nas wiarę,
Przyjmij błaganie, dzięki, serc ofiarę,
Daj Siebie godnie pożywać,
Hojnie w łaski Twe opływać
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Byśmy o Panie, Zbawicielu słodki,
Jak bogobojnie niegdyś nasze przodki
W miłości świętej zapale
Żyli zawsze ku twej chwale
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie.

Ach, odwróć gniew Twój od miasta Poznania,
Twojem nas Ciałem zasil w dniu skonania,
Bądź przewodnikiem w podróży
Do wieczności Synu Boży
Zmiłuj się, zmiłuj, zmiłujże się, zmiłuj:
Jezu w Najświętszym Sakramencie

 

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich – na Boże Ciało

Na uroczystość Trójcy Przenajświętszej

Przyjdź Trójco prosim ubóstwo,
Równa jasność, jedno Bóstwo,
Ty, Panie, jesteś wszystkiego
Początkiem bez końca wszego.Wojska niebieskie Cię sławią,
Chwałę Twą, pokłonem bawią,
I trójna machina świata
Błogosławią w wieczne lata.

Ot jesteśmy i my niscy
Słudzy Twoi, i kłaniam wszyscy;

Nie gardź żądzą i proźbami,
Z niebieskiemi łącz hymnami,Jednem światłem wyznawamy,
Przed niem trójnie upadamy,
Alfa, Omega zowiemy,
Że wszelki duch chwali, wiemy.

Chwała Bogu przedwiecznemu,
Chwała Jednorodzonemu,
Chwała Duchowi Świętemu,
Bogu w Trójcy jedynemu.

 

Ze Zbioru pieśni nabożnych katolickich – na uroczystość Trójcy Przenajświętszej

 

Smutek Ducha Św.

Nie zasmucajcie Ducha Świętego Bożego (Ef 4,30)

  1. Dusza moja zachwyca się na myśl, że zasmucić możemy Ducha św. Jeśli to bowiem prawda, tedy pewnym także, że nas kocha i o nas się troszczy. I w istocie Duch św. ma powody do głębokiego smutku. Pierwszym jest piekło, przedmiot jego „gniewu posępnego”, drugim śmierć, która stanęła w poprzek jego woli, chcącej odżyć człowieka życiem nieśmiertelnym, trzecim grzech, „albowiem Duch Święty karności uciecze przed obłudnością” (Mądr 1,5). Zasmucając Ducha Św. właściwie sami siebie pogrążamy w smutku. Zwolna bowiem zanikają nasze prawdziwe radości, jakich doznają dusze, napełnione Bogiem, a nasz zmysły i skłonności zaczynają smakować sobie w ziemi. Duch natomiast i łaska wydają się nam czymś mglistym i nierealnym, na obliczu odbija się nuda i występują rysy starcze. Znak to, że zaczyna się rozkład. Niech nas Bóg od tego uchowa! Służmy więc Panu w czystości i „w radości”.
  2. Ducha nie gaście (1 Tes 5,19). Duch św. jest płomieniem ognistym, atoli ogień można zgasić, ducha można zabić. Często i lekkomyślnie popełniane grzechy powszednie gaszą z wolna życie wewnętrzne i przywiązanie do Boga, oziębiają tego ducha subtelnego i delikatnego, Nie dziw, że dusza lekkomyślna, nie dbająca o małe grzeszki, wpada także w grzech ciężki. Będę więc czuwał nad sobą i unikał wszelkiej dobrowolnej obrazy Boga. Chcę być wrażliwy na wszystko, co się odnosi do życia łaski.
  3. Nie odganiajcie Ducha … postępowaniem niskim, nieszlachetnym. Powinienem czuć głęboko, że Duch Św. zasługuje na uwagę, na gotowość do usług, uprzejmość i że zawsze wypada mi być na wysokości takiego wytwornego usposobienia. Dusza może sprostaczeć, utracić godność nieskazitelności i piękno poprawności, tak że ledwo odczuwać będzie natchnienia Ducha. Otóż przez wrażliwość moralną mogę zostać narzędziem Ducha Św., w którem Duch ten będzie mieszkał i przez które będzie działał. Ale mogę stać się również złamaną lutnią, zamuloną laguną. Będę więc uważał na pobudzenia i natchnienia Ducha Świętego.

 

Rozmyślania o Ewangelji; ks bp dr. Ottokar Prohaszka; Wydawnictwo Księży Jezuitów, Kraków 1931

 

Niepokalane Serce Maryi

Objawienie Niepolanego Serca Maryi było wyjawienie największego sekretu Maryi oraz celem wydarzeń w Fatimie. To właśnie w Fatimie to Serce zostało objawione światu. Pokazane zostało znaczenie, cel i konieczność uciekania się całej ludzkości do Jej Niepokalanego Serca.

Słowa przekazane dzieciom w Fatimie dotyczą nie tylko ich samych, skierowane są do każdego nas. To jest plan Boży głoszony przez Maryję Pannę dla świata:

„Jezus chce się posłużyć tobą, aby ludzie mnie poznali i pokochali. On pragnie ustanowić na świecie nabożeństwo do Mojego Niepokalanego Serca. Każdemu kto je przyjmie, obiecuję zbawienie; te dusze będą miłe Bogu jak kwiaty umieszczone przeze mnie dla ozdoby Jego tronu.

Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która Cię zaprowadzi do Boga. ”

Mamy tu najpierw czym jest Jej Niepokalane Serce. Wyjawiona został moc Jej Serca i skutki jakie można przez Nie osiągnąć, jeśli tylko zechcemy zastosować się do Jej wskazówek. Następnie Matka Boża ukazała dzieciom swoje Niepokalane Serce. Mogły one obcować w najbliższy możliwy dla ludzi sposób z Rodzicielką Zbawienia. „Przed prawą dłonią Matki Bożej znajdowało się SERCE, otoczone cierniami, które wydawały się je przebijać. Zrozumieliśmy, że było to NIEPOKALANE SERCE MARYI, znieważane przez grzechy ludzkości, które pragnęło zadośćuczynienia”.

We wcześniejszych objawieniach nie było prośby o jakieś specjalne nabożeństwa – Fatima jest pod tym względem pierwszym takim przypadkiem. To pokazuje doniosłość tego nabożeństwa jak również szczególną potrzebę w naszych czasach. Według słów Maryi nabożeństwo do Jej Niepokalanego Serca ma być ustanowione na całym świecie, aby każdy mógł przez Nie się uświęcać i osiągnąć zbawienie. Obietnica zbawienia jest odbiciem obecnego w Niej Boga, który poprzez kult i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny zsyła nam wszelkie łaski.

W 1930 siostrze Łucji został objawiony sposób praktykowania nabożeństwa do Niepokalanego Serca Maryi.

Jest pięć zniewag i bluźnierstw przeciwko Niepokalanemu Sercu Maryi:

  1. bluźnierstwa przeciw Niepokalanemu Poczęciu,
  2. bluźnierstwa przeciwko Jej Dziewictwu,
  3. bluźnierstwa przeciwko Boskiemu Macierzyństwu i nieuznawanie w Niej Matki ludzi,
  4. znieważanie czynione przez tych którzy usiłują publicznie wpajać w serca dzieci obojętność, pogardę, a nawet odrazę wobec Niepokalanej Matki,
  5. bluźnierstwa, które znieważają Maryję w Jej Świętych wizerunkach.

Z tego powodu dla tych co przez 5 kolejnych miesięcy w pierwsze soboty:

  1. odprawią spowiedź św.,
  2. przyjmą Komunię św.,
  3. odmówią Różaniec,
  4. przez 15 minut będą rozmyślać o 15 tajemnicach Różańca w intencji zadośćuczynienia,

Najświętsza Maryja Panna obiecuje przyjść z pomoc w godzinę śmierci ze wszystkimi łaskami potrzebnymi do zbawienia.

Mała Łucja usłyszała od Matki Bożej słowa: Nie trać odwagi. Nigdy cię nie opuszczę. Moje Niepokalane Serce będzie twoją ucieczką i drogą, która cię zaprowadzi do Boga. Słowa i zapewnienia możemy potraktować bardzo osobiście. Mimo naszych grzechów, mimo naszych upadków Orędowniczka nasza będzie zawsze przy nas. Tylko od nas samych zależy czy będziemy chcieli się do niej zwrócić w upadku, od nas zależy czy będziemy trwać w grzechu czy też udamy się Wszechpośredniczką Łask wszelkich, do Matki Miłosierdzia by oczyścić się z brudu grzechu. Ile razy byśmy nie upadli, jak głęboko byśmy nie upadli to Jej Serce jest zawsze otwarte i czeka na zbłąkane dusze. Jest ono dla ucieczką, obroną, schronieniem w walce z pokusami świata, ze słabościami ciała i duszy, w pokonywaniu zniechęcenia. Mamy również pewność, że Niepokalane Serce Maryi zaprowadzi nas do Boga. Prowadzi nas Ono do Boga, nie zbłądzimy w naszej wędrówce, nasze trudy życia nie będą zmarnowane. Jej Niepokalane Serce jest świątynią Ducha Świętego.

 

W oparciu o „Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych”; ks. Karola Stehlina FSSPX.

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MARCU 2017 ROKU.

Reinkarnacja

Kościół odrzuca naukę o reinkarnacji i naucza, że dusza  zaraz po śmierci przechodzi do nowej, ostatecznej i wiecznej formy istnienia: zostaje zbawiona po ewentualnym oczyszczeniu, zwanym czyśćcem, lub też potępiona na zawsze, nigdy jednak nie wciela się ponownie ani w kogoś, ani w coś. Dusza nowego poczętego dziecka zawsze jest stwarzana bezpośrednio przez Trójcę Świętą.

http://www.teologia.pl/m_k/zag03-03.htm

 

Wiara w reinkarnację duszy jest niezgodna z Objawieniem Bożym. Prawdopodobnie wynika ona z błędnych wniosków wyciągniętych ze złudnych doznań psychicznych. Częstym złudzeniem psychicznym jest wrażenie doświadczania „duchowych wędrówek” i wielokrotnych żywotów w różnych ciałach. Sadzę, że rozszczepienie jaźni jest podstawową przyczyną powstania wiary w reinkarnację duszy.(…)

Biblijna wizja powstania świata uczy, że wszystko, cokolwiek istnieje, stworzył Bóg aktem swojej woli – wszystko pojawiło się na rozkaz Boga(niekoniecznie natychmiast). W akcie stwarzającym człowieka, jak w żadnym innym, Bóg wyraża decyzję uczynienia istoty podobnej Sobie. To nie zwierzę stworzył na Swój obraz, ale mężczyznę i kobietę. Nie ma więc duchowego związku pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem! Bóg bardzo plastycznie poucza o tym w swym Objawieniu, gdy ukazuje Adama, który robi przegląd wszystkich żywych istot i odpowiednio je określa – nadaje im imiona – lecz nie znajduje stworzenia równego sobie. Dopiero gdy zobaczył Ewę, powiedział: „ta jest kością z mojej kości i ciałem z mego ciała!”(Rdz 2, 20-24). W ten sposób autor natchniony uczy o identyczności natury kobiety i mężczyzny. W Biblii nie ma też mowy, żeby Bóg stworzył różne gatunki ludzi; wszyscy mają tę samą naturę.

Biblijny opis stworzenia człowieka poucza, że nie dusza, lecz ciało człowieka ma związek z ziemią – pochodzi z ziemi. Niezależnie od tego czy zaistniało ono natychmiast, czy Bóg powoli kierował jego rozwojem, autor natchniony uczy o identyczności składników naszego ciała ze składnikami ziemi. To właśnie oznacza „lepienie z ziemi” i to także przypomina Kościół każdemu człowiekowi podczas posypywania głowy popiołem: „Pamiętaj człowieku, że prochem jesteś i w proch się obrócisz”. Dzięki ziemskiej  naturze naszego ciała, związki chemiczne wchodzące w skład roślin i zwierząt, poprzez odżywianie się nimi, stają się budulcem naszego ciała. Można więc mówić o „reinkarnacji” pierwiastków chemicznych, a nie o reinkarnacji duszy! To te same pierwiastki chemiczne, które wchodzą w skład organizmu roślinnego, są budulcem zarówno ciała zwierzęcego jak i ludzkiego; i odwrotnie: wydalone z ciała zwierzęcego czy ludzkiego, znów mogą wejść w organizm rośliny. Krążenie pierwiastków chemicznych w przyrodzie jest każdemu dobrze znane; nie można jednak w ten sam sposób rozumieć funkcjonowania duszy! Dusza ludzka nie jest materialna. Dzięki niej człowiek przewyższa wszelkie stworzenie na ziemi. Dlatego Bóg polecił ludziom, aby ziemię czynili sobie poddaną i panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem i wszelkim zwierzęciem naziemnym (Rdz 1,28).

Powołanie ludzi do współpracy w kierowaniu światem wymaga podporządkowania się jego Stwórcy. Dlatego tylko człowiekowi Bóg dał przykazanie: „Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść, bo gdy z niego spożyjesz, niechybnie umrzesz”(Rdz 2,17). Za złamanie Jego przykazania nie groził Bóg reinkarnacją, lecz śmiercią! W innym miejscu Pisma Świętego czytamy, że po śmierci nie ma powrotu (Syr 38,21) oraz że: „postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9, 27). Sąd zaś musi pociągać za sobą wymiar sprawiedliwości – nagrodę lub karę. Na temat wiecznej nagrody lub kary jaka czeka ludzi po śmierci, Pismo Święte podaje wiele dowodów. Nigdzie natomiast nie ma wzmianki o wędrówce duszy, ani o tym, że sąd czeka także zwierzęta. Prawo moralne zwierząt nie dotyczy, więc nie ma logicznych podstaw, by sądzić, że po śmierci czeka je nagroda lub kara nawet w formie lepszego czy gorszego wcielenia!

Na przestrzeni wieków Bóg pouczał, że dusza ludzka jest nieśmiertelna, choć nie odwieczna(nie istniała uprzednio przed poczęciem człowieka) oraz, że ma ona związek tylko z jednym ciałem, które kiedyś zmartwychwstanie. Prawdy tej Bóg tak strzegł, że nie pozwalał swemu ludowi naśladować pogan nawet w ich zewnętrznych praktykach, które by sugerowały reinkarnację. Również Jezus Chrystus nie uczył o reinkarnacji, lecz o zmartwychwstaniu i Sam zmartwychwstał. Prawda o zmartwychwstaniu była podstawową dobrą nowiną, jaką Apostołowie i pierwsi chrześcijanie głosili całemu światu. Chociaż za czasów Jezusa żyli ludzie wierzący w reinkarnację, to jednak Jezus nigdy tego poglądu nie potwierdził. Mówił o ponownym duchowym narodzeniu się, ale nie przez reinkarnację, lecz przez chrzest. Św. Paweł także pisze o wyzbyciu się „starego” człowieka i obleczeniu się w „nowego”, ale ma na myśli, nie reinkarnację, lecz zerwanie z grzechem, by żyć w łasce uświęcającej. Błędnie niektórzy zwolennicy reinkarnacji powołują się na Pismo Święte, jakoby były w nim dowody za istnieniem wędrówki dusz. Powołują się na to, że w Ewangelii jest mowa o Janie Chrzcicielu jako o Eliaszu(por. Mt 11, 14), ale nie biorą pod uwagę faktu co wspólnego miał Jan Chrzciciel z Eliaszem. Przecież jest wyraźnie powiedziane, że Jan Chrzciciel będzie działał „w duchu i mocy Eliasza”(Łk 1, 17). I faktycznie działał on w duchu i mocy Eliasza, czyli z taką gorliwością i stanowczością jaką miał Eliasz, co nie oznacza, że posiadał on duszę Eliasza! Zresztą sam Jan Chrzciciel, zapytany czy jest Eliaszem, odrzekł: „nie jestem”(J 1, 21). Mamy też dowód z Góry Tabor na to, że Jan Chrzciciel nie był reinkarnacją duszy Eliasza, gdyż obok Jezusa – w chwale – ukazał się wraz z Mojżeszem właśnie Eliasz, a nie Jan Chrzciciel! W ogóle nigdzie na kartach Pisma Świętego, ani w nauce Apostołów, czy Ojców Kościoła nie ma argumentów przemawiających za reinkarnacją.

Chrześcijaństwo, które wierzy w jedyność osoby ludzkiej (każdy człowiek jest jedyny w oczach Bożych) i w jej jedność(osoba ludzka jest cielesno-duchowa), wyklucza wszelką perspektywę wędrówki duszy z jednego ciała do drugiego. Jezus Chrystus w pełni odkupił wszystkich ludzi, pokonują grzech i śmierć, jak to jest napisane: „Jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni” (1 Kor 15, 22). Zbawieni po swym zmartwychwstaniu staną się podobni do Chrystusa i będą mieć udział w Jego chwale i szczęściu nie mającym końca. Tak więc nie da się pogodzić wiary chrześcijańskiej w zmartwychwstanie wszystkich ludzi z okultystyczną wiarą w reinkarnację duszy.

 

Michaela Pawlik OP; Nie dajcie się uwieść … ; Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu; Sandomierz 2008