Szkoła Ziemi Mazowieckiej

Skutkiem rewolucji 1905 roku w Rosji i Królestwie Polskim było zelżenie ucisku aparatu carskiego. Powstała możliwość zakładania polskich instytucji oraz organizacji społecznych. Wśród wielu inicjatyw powstaje w Warszawie gimnazjum męskie pod nazwą „Szkoła Ziemi Mazowieckiej”. Organem prowadzącym było Towarzystwo Szkoły Mazowieckiej. Wśród założycieli byli m.in.: Mieczysław Marszewski, projektant i budowniczy mostu Poniatowskiego w Warszawie (zamieszkały w Pilaszkowie), Kazimierz Kujawski późniejszy poseł na Sejm w latach 1922-1927, dyrektor szkoły do 1925 roku.

SZM

Budynek Szkoły Ziemi Mazowieckiej przed 1915 r.

Szkoła została założona jako ośmioklasowe gimnazjum męskie o profilu filologicznym z dodatkowymi zajęciami praktycznymi. Przed wybuchem wojny Towarzystwo miało pod swoją opieką liceum i gimnazjum. Początkowo szkoła mieściła się przy ul Hożej 27, od roku 1908 przeniosła się do budynku przy ulicy Klonowej 16 w Warszawie należącym do Towarzystwa Szkoły Mazowieckiej. Towarzystwo było organem prowadzącym szkołę i odpowiadało za jej utrzymanie. Zachowały się sprawozdania Zarządu Towarzystwa za lata szkolne: 1916/17, 1927/28 oraz 1937/38. Sprawozdania obejmują działania w danym roku szkolnym, podana jest lista nauczycieli jak i nazwiska uczniów kończących szkołę. Ujęte są przeprowadzone remonty, zakupy pomocy dydaktycznych jak również rozliczenie prac z lat poprzednich. W sprawozdaniach podano wielkości wpływów finansowych oraz kosztów.

Wychowanie patriotyczne stało na wysokim poziomie, a absolwenci szkoły dali dowody patriotycznej postawy i ofiarności w czasie wojny, okupacji i powstania warszawskiego. Przy szkole założona została drużyna harcerska 21 WDH im. Gen. Prądzyńskiego. Do członków tej drużyny należeli m.in. Jan Rodowicz – Anoda, Andrzej Romocki – Moro, Stefan Mirowski – Bolek, Stanisław Jankowski –Agaton. To młodzi bohaterowie Powstania Warszawskiego. Wielu innych absolwentów szkoły zginęło w powstaniu w bardzo młodym wieku jak 19. letni poeta Jan Romocki – Bonawentura.

Czytając te sprawozdania daje się zauważyć, że najczęściej członkami Towarzystwa byli rodzice uczniów uczęszczających do szkoły.

Dnia 22 maja 1928 roku odbyła się uroczystość poświęcenia sztandaru szkolnego wg projektu prof. Dzierzbickiego. Poświęcenia dokonał nuncjusz apostolski ks. abp Francesco Marmaggi, a wśród obecnych był przedstawiciel ówczesnego ministerstwa oświaty oraz warszawskiego kuratorium oświaty.

Oprócz drużyny harcerskiej były również inne możliwości działania. Działało kółko klasyczne w dwóch sekcjach: języka greckiego i łaciny. Kółko historyczne pod kierunkiem prof. Aleksandra Jarzębskiego założone zostało w 1936 roku i w roku szkolnym 1937/38 liczyło 14 członków. Działało kółko matematyczne oraz koło sportowe i krajoznawcze. Prężnie działało również koło Sodalicji Mariańskiej, w roku szkolnym odbyło się 14 wspólnych nabożeństw oraz 10 zebrań, na których omawiano przygotowane referaty.

Wśród rodziców działała sekcja kapliczkowa pod przewodnictwem księdza Prefekta, której zadaniem było dbanie o należyty porządek w kaplicy szkolnej. Sekcja ta urządzała tradycyjny opłatek dla uczniów i rodziców.

Sekcja śniadaniowa prowadziła bufet w szkole gdzie wydawano przeciętnie 180 śniadań miesięcznie w tym 14 bezpłatnych dla niezamożnych uczniów. Dochód przeznaczony był na pomoc finansową dla potrzebującej młodzieży.

Sekcja kapliczkowa była częścią Koła Opieki Rodzicielskiej; sekcja samokształceniowa zorganizowała 2 odczyty dotyczące wychowania szkolnego. Sekcja dochodów niestałych zorganizowała dancing dla kadry nauczycielskiej oraz rodziców w hotelu Bristol skąd dochód przeznaczono na działanie Koła.

W roku 1928 Zarząd Towarzystwa mając upoważnienie Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia Członków zakupił od właściciela majątku Walewice pod Górą Kalwarią przeszło 4 morgi ziemi. Planowano budowę letniska dla kolonii szkolnych oraz uzdrowiska dla rekonwalescentów.

Czytając sprawozdania widać w nich troskę oraz zaangażowanie nie tylko rodziców w wykształcenie dzieci oraz młodzieży. Przykładano do tego wielką wagę i poświęcano wiele wysiłku i środków. Prawie w każdej dziedzinie życia mogliśmy spotkać absolwentów tej szkoły. Po wojnie szkoła nie została reaktywowana, w jej budynku mieści się obecnie liceum i gimnazjum im. N. Żmichowskiej.

Wśród absolwentów Szkoły byli znani inżynierowie, ludzie sztuki i nauki. Stanisław Żaryn absolwent Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, odbudowywał Warszawę z ruin powojennych; Kazimierz Rudzki, znany aktor grał jedną z głównych ról w serialu „Wojna domowa”; O. Marcin Chrostowski, dominikanin, doktor inżynier, kapelan w 1 Dywizji Pancernej Gen. Maczka; Jacek Karpiński w 1969 roku zaprojektował modularny minikomputer K-202; dr Tadeusz Faryna wybitny lekarz chirurgii dziecięcej; Bohdan Arct, – polski pilot myśliwski II wojny światowej w Anglii, pisarz, autor książek wspomnieniowych i o tematyce batalistycznej.

Szkoła Ziemi Mazowieckiej do dziś pozostaje przykładem właściwego podejścia do procesu edukacji dzieci i młodzieży. Zakłada autentyczne zaangażowanie w ten proces rodziców, nauczycieli i dyrekcji, władz oświatowych i organu założycielskiego szkoły. Realizowany proces edukacyjny polegał nie tylko na przekazywaniu wiedzy i informacji ale kształtowaniu postawy życiowej według nauczanych wartości.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM WE WRZEŚNIU 2015 ROKU.

 

Pełniejsza lista członków Towarzystwa Ziemi Mazowieckiej, nauczycieli i absolwentów Szkoły Ziemi Mazowieckiej.

Transatlantycka Stacja Radiotelegraficzna

W 1922 roku powstała w Polsce Transatlantycka Stacja Radiotelegraficzna, zapewniająca łączność poprzez Atlantyk.

Była to największa inwestycja radiokomunikacyjna w II Rzeczypospolitej. Stacja pełniła dwie funkcje: nadawczą w Warszawie i odbiorczą w Grodzisku Mazowieckim. Rozdział tych funkcji był korzystny, gdyż zapewniał maksymalny jej zasięg, przy równoczesnym spełnieniu obu funkcji.

Ośrodek nadawczy został usytuowany w rejonie Babic pod Warszawą. Budowa jego i uzasadnienie usytuowania zostały opisane w wielu publikacjach, których wykaz zamieszczam na końcu. Kilka zdań na ten temat podane zostaną w części, o polskiej Nadawczej Transatlantyckiej Stacji Radiotelegraficznej. W skład ośrodka nadawczego Stacji wchodziły: Zespół Nadawczy składający się z Anteny, Nadajnika, Elektrowni i obiektów pomocniczych, takich jak warsztaty, budynki dla obsługi stacji itp. Ogólnie obiekty te również zostały opisane w wielu publikacjach, między innymi wymienionych wcześniej, jednak niezbyt szczegółowo i nie we wszystkich szczegółach w sposób właściwy. Najważniejszymi obiektami Stacji, były:

Antena i Alternatory ALEXANDERSONA, szwedzkiego wynalazcy tych urządzeń, po wyemigrowaniu do USA inżyniera Firmy RCA (Radio Corporation of America), zajmującej się budową takich urządzeń, także w Polsce w miejscowości BABICE i Szwecji w miejscowości GRIMETON. Jednak wiedza o tych urządzeniach nie była i nie jest, w popularnym ujęciu i nie tylko, wystarczająco znana i rozpowszechniona. Pogłębiona została we współczesnych publikacjach. Wiadomo jednak, gdzie się one znajdowały, gdyż po wysadzeniu ich przez niemieckich saperów, w przeddzień wyzwolenia Warszawy 16 stycznia 1945 roku, pozostały po nich ślady.

Natomiast, gdzie się znajdowała elektrownia, trzeci ważny obiekt Stacji, do chwili obecnie nie wiemy. Wspomniane ślady są coraz mniej widoczne. Zarastają krzewami, drzewami, stają się coraz mniej zauważalne, nie tylko ze względu na wzrastającą i gęstniejącą roślinność, ale również coraz mniej widoczne z powodu podnoszącego się poziomu gleby, spowodowany nawiewaniem piasku, powstawaniem nowych warstwę próchnicy itp. Proces ten zauważyłem podczas badań, jakie przeprowadziłem dla określenia nieznanych parametrów geometrycznych cewek strojeniowych anteny, porównując zdjęcia z okresu działania Stacji, ze zdjęciami tych samych obiektów, jakie wykonałem po ich identyfikacji, współcześnie. Dlatego też od kilku lat dokumentuję fotograficznie widoki tych śladów. Dokumentacja ta dostarcza wiele informacji, szczególnie o budowie Anteny Nadajnika Babice oraz będzie przedstawiała fragment historii miejscowości BABICE i barbarzyństwie armii niemieckiej. Fragmenty tej dokumentacji zamieszczone są w Galerii Zdjęć Śladów po Antenie Nadajnika Babice.

http://www.nadajnik-babice.pl/

Informacja znaleziona w w necie którą warto rozpowszechnić by o naszej historii nie zapominać. Tym bardziej że dotyczy to nauki i techniki na światowym poziomie.

Obrona przed bolszewikami

Pisarz Adam Grzymała-Siedlecki, korespondent wojenny w roku 1920, w swojej książce „Cud Wisły” przytacza czynniki duchowe jakie złożyły się na zwycięstwo w bitwie pod Warszawą. Było to:

– publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu 19 czerwca 1920 r. przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy;
– powtórzenie zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca;
– ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze 26-27 lipca;
– nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie (6-15 sierpnia);
– nowenna i procesja z relikwiami błogosławionego wtedy Andrzeja Boboli w Warszawie, w dniach 6-15 sierpnia.
– nowenna błagalno-pokutna na Jasnej Górze w intencji ocalenia Ojczyzny (7-15 sierpnia);
– nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski, odprawiana w każdej świątyni w kraju;
– apel biskupów polskich do Ojca Świętego o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów polskich do episkopatów świata o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów do narodu – jego owocem było 105 714 zgłoszeń do Armii Ochotniczej gen. Hallera.
Gdy prosimy Najświętszą Maryję Pannę o pomoc to nigdy nie zostaniemy opuszczeni.

Modlitwy i prośby zostały wysłuchane. Niestety nie potrafiliśmy przez 20 lat zdobyć się na podziękowanie za otrzymane łaski. Gdy przyszłą kolejna klęska wojenna wydawało się nam, że potrafimy obronić się własnymi, doczesnymi siłami. Zapomnieliśmy jak to wyglądało niecałe 20 lat wcześniej.

Kobieta w mundurze

Na początek parę cytatów z informacji publikowanych w Internecie.

W amerykańskiej armii służy blisko 300 tysięcy kobiet. Statystycznie, co trzecia z nich do końca swojej dwuletniej służby zostanie co najmniej raz zgwałcona. Nie przez wrogich partyzantów, lecz kolegów z wojska.

http://bliznyswiata.bloog.pl/id,6290212,title,Brutalne-gwalty-w-amerykanskiej-armii,index.html?smoybbtticaid=612f10

 

„Pamiętam, kiedy u nas w patrolu pojawiła się pierwsza kobieta. Proszę mi wierzyć – na każdej odprawie, gdy naczelnik wyznaczał pary patrolowe, wśród nas była grobowa cisza. Nikt nie chciał się wychylać, aby za karę nie dostać do pary policjantki” – pisał autor listu. Według niego obecność kobiety podczas interwencji przeszkadza w skutecznym przeprowadzeniu akcji, bo unika się wtedy obezwładnienia agresora. Z tego też powodu do niektórych wezwań wysyła się patrol z drugiego końca miasta, byleby tylko uniknąć angażowania zespołów żeńskich i mieszanych.

http://natemat.pl/80365,za-duzo-kobiet-w-policji-na-niektorych-stanowiskach-sie-sprawdzaja-ale-na-ulicy-sa-nieskuteczne

 

Wyniki raportu na temat sprawności fizycznej kobiet w US Marines Corps nie pozostawiają złudzeń. Tylko 3 na 15 kobiet w listopadzie ukończyło test sprawnościowy, podczas gdy wśród mężczyzn odsetek niezdających wynosi 1 proc. żołnierzy. 55 proc. kobiet, zarówno rekrutek jak i czynnych żołnierek, nie potrafi podciągnąć się na drążku 3 razy. Do czasu gdy wejdą nowe przepisy znoszące kilkudziesięcioletni wymóg podciągania się, kobiety muszą być w stanie zawisnąć na drążku z wyprostowanymi nogami przez 70 sekund. Kobiety, aby zaliczyć obóz treningowy i dostać stopień szeregowca, nie muszą się podciągać a przebiec 4800 metrów (3 mile) w 31 minut. Poza tym te w wieku 17-26 lat muszą zaliczyć minimum 50 skłonów.

http://wmeritum.pl/rownouprawnienie-zniszczy-armie-usa/

 

Z tych informacji wyłania się nam jasny przekaz. Kobieta w mundurze ładnie wygląda, ale na pierwszą linię w zupełności się nie nadaje. W policji, wojsku, straży pożarnej kobieta sprawdza się w drugiej linii, na zapleczu. Pierwsza linia, gdzie siła oraz często bezwzględność oraz szafowanie własnym zdrowiem i wystawianiem się często na ryzyko utraty życia jest na porządku dziennym, nie jest dla kobiet. To z natury rzeczy jest sprzeczne z kobiecością, gdyż ona powołana jest do dawania życia, do ochrony życia, do pielęgnowania zdrowia. Wystawianie się kobiet na hazard utraty zdrowia czy też życia jest sprzeczne z ich naturą. Zawód niańki w żłobku nie jest dla mężczyzny gdyż jego natura jest inna. Oczywistym jest, że życie indywidualne, prywatne toczy się trochę innymi drogami. Często jest tak, że w domu kobiety wykonują prace typowo męskie i na odwrót, ale nie jest to zajęcie zawodowe. Chęć dorównania przez kobiety mężczyznom powoduje, że mężczyźni stają się zniewieściali i stawiają sobie samym coraz niższe wymagania. Naturalną koleją rzeczy po feminizmie pojawia się gender. Działania sprzeczne z naturą stają się źródłem różnego rodzaju urazów, zranień i traumatycznych przeżyć, których skutki rzutują nie tylko na życie dziś ale dosięgną one również następnych pokoleń.

Irlandczycy dla cywilizacji łacińskiej

Książka THOMASA CAHILLA Jak Irlandczycy ocalili cywilizację przedstawia w sposób bez reszty przykuwający uwagę współczesnego czytelnika jeden z najkrytyczniejszych momentów w dziejach europejskiej kultury. Dobiega końca V stulecie. Hordy barbarzyńców plądrują Cesarstwo Rzymskie. Tysiącletni dorobek europejskiej myśli ulatnia się wraz z dymem palonych ksiąg. Mogłoby się zdawać, że średniowieczna ekspansja islamu natrafi jedynie na mizerny opór bezładnie rozsianych plemion animistów gotowych na przyjęcie nowej cywilizacji.

KTO OCALI EUROPĘ?

Ocalenie – o czym do dziś wiedzą tylko nieliczni spoczywało w rękach irlandzkich skrybów zakonnych, którzy podjęli się skopiowania skarbów grecko-rzymskiej i judeo-chrześcijańskiej kultury. Bez nich nasz świat, byłby czymś, co nawet trudno sobie wyobrazić – byłby światem bez książek.

Irlandia, mała wyspa na krańcu Europy, która nie zaznała ani renesansu, ani oświecenia – w pewnym sensie kraj Trzeciego Świata, według angielskiego poety Johna Bentjemana relikt „kultury epoki kamiennej” – przeżyła jeden moment bezdyskusyjnej chwały. Kiedy bowiem Imperium Rzymskie upadało, kiedy rozczochrani i niemyci barbarzyńcy spadali na rzymskie miasta, rabując dzieła sztuki i paląc książki, Irlandczycy (którzy właśnie uczyli się czytać i pisać) podjęli się gigantycznego zadania, jakim było skopiowanie całej zachodniej literatury – wszystkiego, co im tylko wpadło w ręce. Za pośrednictwem irlandzkich skrybów kultura grecko-rzymska i judeo-chrześcijańska zostały przekazane europejskim plemionom, które dopiero co zdążyły osiąść pośród gruzów i zniszczonych winnic pokonanej przez siebie cywilizacji. Bez tej służby skrybów wszystko, co potem nastąpiło, byłoby nie do pomyślenia. Bez misji irlandzkich zakonników, którzy w swoich wygnańczych siedzibach rozsianych nad licznymi zatokami i wśród łagodnych dolin wyspy uratowali własnymi rękami podwaliny europejskiej cywilizacji całego kontynentu – świat, który przyszedł po nich, byłby zupełnie inny – byłby światem bez książek. Tym samym nasz własny świat nigdy by nie istniał.
Fragment ze wstępu.

Co do tego, że książek by nie było to lekka przesada. Natomiast jest pewne, że byłyby inne i spuścizna rzymska, grecka i wczesnochrześcijańska byłaby stracona. Trzeba byłoby odkrywać dorobek starożytności na nowo i nie wiadomo ile pokoleń musiałoby na to pracować. Zasługa Irlandczyków jest oczywista.

Możemy poznać mentalność mieszkańców Zielonej Wyspy, jak i ich mitologię oraz ich misjonarza św. Patryka. Północne tereny dzisiejszej Francji, południowe tereny Niemiec, północne Włochy są to obszary gdzie wpływy irlandzkie są bardzo widoczne. Zakonnicy irlandzcy osiedlający się na terenach Europy kontynentalnej brali ze sobą księgi do przepisywania oraz posiadaną wiedzę i umiejętności. To przekazywali i w tamtym czasie była to rzecz najbardziej potrzebna.

Jak irlandczycy ocalili cywilizację?

Koedukacja w szkole

Czy szkoła ma być koedukacyjna czy też zróżnicowana w systemie nauczania? Na początek określimy sobie czym jest szkoła. Jest to instytucja zajmująca się kształceniem oraz pomaganiem i wspieraniem w wychowaniu dzieci i młodych ludzi do życia w społeczeństwie i w Państwie. Jest to działalność usługowa i powinna być nastawiona na najlepsze realizowanie celu jaki ma postawiony.

Jakie są zalety wychowania zróżnicowanego? Odpowiedź będzie dotyczyła raczej cech tego nauczania. Przede wszystkim taka metoda nauczania obowiązywała do początków XX wieku. Przez tyle setek stuleci kształcono elity budujące państwa, technikę, architekturę w szkołach niekoedukacyjnych. Wiadomym jest, że rozwój dziewcząt przebiega inaczej niż chłopców. Chłopcy i dziewczynki inaczej odbierają bodźce słuchowe i wzrokowe, wyniki badań są potwierdzeniem tego ca sami nauczyciele zauważają w swojej pracy. Sposób rozmowy z dziewczętami powinien być spokojny i raczej cichy. Do chłopców trzeba zwracać się zdecydowanie i konkretnie. W szkołach koedukacyjnych jest oczekiwanie, że chłopcy będą zachowywali się jak grzeczne dziewczynki, że będą chodzić parami, mówić szeptem.

W szkole podstawowej daję się zauważyć, że chłopcy lepiej sobie radzą z przedmiotami ścisłymi. Dziewczynki szybko to zauważają i przestają się starać w tych przedmiotach. Na studiach te różnicę zanikają. W szkole zróżnicowanej nie takiego problemu. Chęć popisywania się przed płcią przeciwną jest częstym zjawiskiem w klasach koedukacyjnych. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że szkoły niekoedukacyjne, zróżnicowane lepiej wywiązują się z powierzonych im zadań. Uczniowie lepiej są przygotowani, lepiej zdają zewnętrzne egzaminy.

Próbowałem znaleźć informację o zaletach kształcenia koedukacyjnego. Jedynym sensownym argumentem, jest że społeczeństwo jest koedukacyjne to i szkoła taka sama być powinna.

Kościół dla medycyny

Głodnych nakarmić,  med-2
Spragnionych napoić,
Nagich przyodziać,
Podróżnych w dom przyjąć,
Więźniów pocieszać,
Chorych nawiedzać
I umarłych pogrzebać.

Uczynki miłosierdzia względem ciała zapisane w nauczaniu Kościoła Katolickiego są fundamentem tworzenia dzieł pomocy biednym, opuszczonym, samotnym i chorym.

Opieka nad słabymi i chorymi pojawiała się w życiu człowieka od początków jego zorganizowanego życia. Działania instytucjonalne podejmowane w tym zakresie w starożytności zanikały często wraz ze śmiercią pomysłodawcy a powstałe instytucje upadały z powodu braku funduszy i dobrego prowadzenia.
Pierwsze założone przez Kościół szpitale powstały w drugiej połowie IV wieku w Azji Mniejszej z inicjatywy biskupa Cezarei Kapadockiej (obecnie Turcja) Bazylego Wielkiego. Szpitale zakładane w starożytności jak i w średniowieczu miały zupełnie inny charakter, cel i przeznaczenie niż znane nam dzisiaj. Według dzisiejszych pojęć pełniły funkcję zarówno domu pielgrzyma (hotelu) jak i ośrodka opiekuńczego oraz ośrodka zorganizowanej pomocy lekarskiej (szpital, przychodnia). Zajmowano się tam bezdomnymi, chorymi oraz podróżnymi. Opieka nad nimi wymagała często wiedzy medycznej a prawie zawsze pomocy z zakresu pielęgniarstwa. Określenie szpital pochodzi od łacińskiego słowa hospicjum, które znaczy gościna, gościnność.
W XII wieku zaczęły pojawiać się w Europie, również i na ziemiach polskich hospicja-ówczesne szpitale. Posiadamy informacje z roku 1108 z Wrocławia (kościół NMP) oraz z roku 1152 roku z Jędrzejowa (cystersi) o istnieniu takich placówek. Koniec XII wieku i wiek XIII to rozpowszechnienie się ruchu pielgrzymkowego a co za tym idzie powstawanie domów gościnnych przy klasztorach i opactwach. Pracujący w nich zakonnicy wykorzystywali swoją wiedzę z zakresu zielarstwa i medycyny w leczeniu podróżnych, przekazywali tę wiedzę następcom i uprawiali przy klasztorach rośliny lecznicze (receptura popularnego Amolu pochodzi od karmelitów i sięga XVI wieku).
Zwiększenie liczebności miast powoduje konieczność powołania instytucji zajmujących się bezdomnymi, wdowami, opuszczonymi i chorymi. Jednym z pierwszych był Zakon Świętego Ducha założony w roku 1195 we Francji jako Bractwo Szpitalników. Na ziemie polskie zostali sprowadzeni w roku 1221 do Prądnika pod Krakowem. W wielu miastach zakładali oni i organizowali placówki szpitalne, które przyjmowały wszystkich potrzebujących pomocy bez względu na płeć, pochodzenie społeczne, zawód czy wyznanie. „Duchacy” raz w tygodniu – zgodnie z nakazami swojej reguły – poszukiwali chorych i ubogich po wsiach i ulicach miast i sprowadzali ich do prowadzonych przez siebie domów Świętego Ducha. Przyjmowali bezpłatnie do szpitali porzucone sieroty, ciężarne kobiety a jeśli brakło miejsca w szpitalu, pielęgnowali chorych również w domach. Szczególną opieką otaczali dzieci, zwłaszcza nieślubne, znalezione, porzucone w przeznaczonym na to miejscu przed bramą szpitala, dostępnym o każdej porze i zapewniającym całkowitą dyskrecję osobie pozostawiającej dziecko. Współcześnie reaktywowano te rozwiązania pod nazwą „Okna życia”. W wielu miastach istnieją do dnia dzisiejszego szpitale pod wezwaniem Świętego Ducha. Mają one swoje początki często w średniowieczu i były założone przez Zakon Świętego Ducha zwany popularnie „Duchaczami” (Warszawa, Płock, Kraków, Kalisz).

med-3 W połowie XVI wieku powstaje w Hiszpanii Zakon Szpitalny św. Jana Bożego czyli zakon Braci Miłosierdzia, który już na początku XVII wieku zostaje sprowadzony do Polski do Krakowa. W niedługim czasie powstają następne ich domy: Zebrzydowice 1611, Wilno 1635, Warszawa 1649, Spisz 1650, Lwów 1659 i późniejsze Łódź, Katowice, Wrocław, Zakopane, Iwonicz, Prudnik, Legnica, Cieszyn, Ząbkowice Śląskie.
Zakonnicy starają się jak najlepiej realizować zawołanie swojego założyciela św. Jana Bożego „Bracia, czyńcie dobro” a tak szybki rozwój prowadzonych przez nich dzieł był efektem ich gorliwości i poświęcenia służbie chorym i potrzebującym i ich biegłości w sztuce medycznej, jak i pielęgnowaniu chorych oraz stosowaniu nowoczesnych metod leczenia. W Polsce nazywamy ich Bonifratrami od boni fratres – dobrzy bracia. Szpitale i przychodnie prowadzone przez bonifratrów cieszą się do dnia dzisiejszego dużym szacunkiem i zaufaniem i są oblegane przez chorych.
W roku 1773 powołano Komisję Edukacji Narodowej, natomiast już 2 lata później w roku 1775 powołano Komisję nad szpitalami. Zajmowała się ona zakładaniem szpitali, przytułków, domów starców, reformą służby zdrowia, powoływaniem lekarzy, aptekarzy, organizowaniem pomocy dla inwalidów, zwalczaniem żebractwa, zapobieganiem epidemiom i sprawami dobroczynności. Planowano w każdym województwie utworzyć przynajmniej jeden szpital generalny, który miałby przyjmować osoby niezdolne do pracy, sieroty, kobiety ciężarne i chorych. (za wikipedią). Było to pierwsze w Polsce ministerstwo zdrowia.
W XIX wieku szpitale były zakładane przez zakony jak również miasta. Lekarze byli coraz częściej osobami świeckimi, natomiast obsługa pielęgniarska realizowana była wyłącznie przez zgromadzenia zakonne. Do dnia dzisiejszego do pielęgniarek zwracamy się per siostro (dopiero pod koniec XIX wieku powstają świeckie szkoły pielęgniarskie).
Przez cały okres PRL obowiązywał zakaz zatrudniania sióstr zakonnych w szpitalach i przychodniach i dopiero po 1989 roku mogły one powrócić do szpitali do opieki nad chorymi. Po latach nieobecności odbudowanie dzieł szpitalnych i pielęgniarskich nie jest prostym zadaniem.
Ramy tego tekstu nie pozwalają na szczegółowe i szerokie przedstawienie wkładu Kościoła w rozwój medycyny i opieki medycznej. Podane przykłady wskazują, że to Kościół katolicki jest budowniczym instytucji szpitala, przychodni, aptek, domów opieki, hospicjów i hoteli.

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LUTYM 2012 ROKU.

 

Następny temat – Nauka

Co to jest sztuka?

Sztuka jest to przedstawienie Piękna czyli harmonii pomiędzy porządkiem cielesnym człowieka (zdrowie, dobrobyt) a porządkiem duchowym(prawda, dobro). Sztuka pokazuję tę harmonię, jak również przyczynia się do jej powstawania. Definicja ta wynika z teorii cywilizacji Feliksa Konecznego

A jak sztukę Ty postrzegasz, co dla Ciebie jest sztuką? Czy istnieje tylko Sztuka, czy też jest sztuka przez małe „s”? Jeśli tak to co nią jest? Czy Kwadrat Malewicza jest sztuką?

Czym jest cywilizacja?

Określenie cywilizacja jest bardzo często używane i najczęściej znaczenie jego jest różne w zależności od autora. Dla mnie samego nie było ono zbyt jasne do czasu zapoznania się z twórczością Feliksa Konecznego. Jest to polski historiozof. Jest on twórcą teorii cywilizacji.
To co mnie ujęło w jego nauce to podejście od dołu – czyli na początku zbiera fakty i dopiero później patrzy jaka jest w nich prawidłowość. Bardzo wiele teorii tworzonych jest odwrotnie. Powstaje najpierw myśli, idea a później poszukuje się do niej pasujące fakty, zdarzenia.
Zaprezentuje tu już końcowe wnioski Konecznego – sposób dotarcia do nich przedstawiają książki: O wielości cywilizacji, Cywilizacja bizantyńska, Cywilizacja żydowska, Państwo w cywilizacji łacińskiej, Prawa dziejoweO ład w historii.

Na samym początku należy określić o czym będziemy mówili, czyli co to jest cywilizacja? Cywilizacja jest to metoda ustroju życia społecznego. Zapoznając się z Konecznym nauczyłem się zwracać uwagę na to o czym dany autor piszę. Często, czytając książkę czy artykuł o cywilizacji nie wiem co autor ma myśli używając tego sformułowania. Koneczny jasno podaje: jest to sposób urządzenia, organizacji życia w danej społeczności. Gdy się chwilę zastanowimy to sami zauważymy, że społeczności różnią się między sobą. Różnicę mogą być bardzo znaczne a mogą być drobne. Z tego już widać, że nie może być jednej cywilizacji na ziemi. Nie ma jednej ziemskiej cywilizacji. Cywilizacji jest wiele. Z takiej definicji wynika również, że nie ma społeczności bez cywilizacji. Gdyż określenie społeczności, jej ram, zakresu i wewnętrznej struktury sprowadza się do określenia jaka jest jej cywilizacja.

W dniu dzisiejszym mówimy o siedmiu cywilizacjach:

  1. arabska
  2. bizantyjska
  3. bramińska
  4. chińska
  5. łacińska
  6. turańska
  7. żydowska

 

Każda z nich zawiera w sobie różnego odmiany które określane są jako kultury. Nie jest liczba zamknięta i są w świecie jeszcze inne cywilizacje. Te siedem jest znaczące, obejmują wielkie społeczności i mają rzeczywisty wpływ na historię świata.

Dla Feliksa Konecznego i jego teorii poziom techniki nie ma żadnego wpływy na cywilizację, jest to rzecz wtórna. Nie ma również znaczenia język jakim posługuje się dane społeczeństwa, gdyż można podać przykłady gdy jeden język funkcjonuje w dwóch cywilizacjach. Język i sposób zapisu myśli może być pomocny w rozwoju cywilizacji a może być również ograniczeniem dla jej wzrostu.
Czy m różnią się między sobą cywilizacje? Różnią się między sobą trójprawiem czyli prawem majątkowym, rodzinnym i spadkowym. Są to dziedziny prawa obecne w każdej społeczności i sposób ich regulacji odróżnia cywilizacje między sobą. Kolejną rzeczą jest pojmowanie abstraktów należących do pięciomianu bytu(tzw Quincunxu) czyli: zdrowie, bogactwo(dobrobyt), dobro, prawda i piękno. Najbardziej znaczące są różnice w sferze etyki gdzie można znaleźć siedem generaliów czyli pojęć wspólnych a są to: obowiązek, bezinteresowność, odpowiedzialność, sprawiedliwość, sumienie, stosunek do czasu i do pracy. Każde z tych pojęć jest różnie definiowane w poszczególnych etykach.

Dwa z pięciomianów bytu określają duchową stronę życia tj. Dobro i Prawda. Cielesną stronę określają dwa inne pojęcia: zdrowie i dobrobyt(bogactwo); piękno jest tym co jest wspólne dla ciała i dla duszy.
W życiu nie ma nic, co nie pozostaje w jakimś stosunku do jednej z tych kategorii a często do kilku jednocześnie. Między tym kategoriami zachodzę różne relacje i wzajemne oddziaływania,. W cywilizacji łacińskiej jest prymat wartości duchowych nad cielesnymi, materialnymi. Cywilizacja jest w pełni harmonijna gdy te 5 kategorii rozwijane i pielęgnowane są w sposób równomierny. Paradoksalnie obniżenie zasad dla ciała w konsekwencji prowadzi do obniżenia ducha. Nie darmo powstało powiedzenie, że w zdrowym ciele zdrowy duch. Rozwój cywilizacji polega na równomiernym rozwoju wszystkich pięciu kategorii bytu oraz na ściślejszym ich łączeniu ze sobą.

 

Kościół i nauka

Bardzo często słyszymy zdanie, że Kościół jest przeciwny nauce, że wiara i nauka wykluczają się. Patrząc na historię Kościoła Katolickiego, jak i na historię odkryć i wynalazków, możemy stwierdzić, że takie twierdzenie nie ma podstaw. Księża, zakonnicy są bardzo często autorami wynalazków usprawniających codzienną pracę i ułatwiających życie, ale też są prekursorami nowych kierunków w nauce.
Dobrym tego przykładem jest wynalazek w 1268 roku okularów, przypisywany mnichowi Rogerowi Baconowi. Bez nich wiele osób nie jest w stanie w pełni funkcjonować.
Również obserwacje astronomiczne zjawisk na niebie były bardzo wcześnie badane przez Kościół Katolicki. Początkowo było to spowodowane koniecznością określenia dnia Zmartwychwstania Pańskiego. Dlatego też już w V wieku opracowano metodę obliczania daty Wielkanocy. W drugiej połowie XVI wieku powstało Watykańskie Obserwatorium Astronomiczne. Dzięki jego pracom możliwe było wprowadzenie reformy kalendarza.
pomnik Kopernika w WarszawieDla każdego ucznia znane jest odkrycie Kopernika w dziedzinie astronomii. Niewielu pamięta, że Mikołaj Kopernik był kanonikiem, czyli księdzem. Jeszcze mniej osób wie, że był on odkrywcą prawa ekonomicznego mówiącego, iż „gorszy pieniądz wypiera z rynku lepszy pieniądz”.
Powszechnie uważa się, że dzieła Adama Smitha z XVIII wieku dotyczące gospodarki rynkowej, kapitalizmu i liberalizmu są początkiem nowożytnej teorii ekonomii. Tymczasem w jego pracach widać wyraźny wpływ teorii naukowych opisanych około 200 lat wcześniej przez grupę duchownych w Hiszpanii. Dorobek hiszpańskich scholastyków z XVI i XVII wieku w tej dziedzinie został zapomniany. Związani byli z Uniwersytetem w Salamance i należeli do różnych zakonów. Francisco de Vitoria (filozof, teolog i prawnik, teoretyk prawa międzynarodowego oraz idei wojny sprawiedliwej) i Domingo de Soto (teolog, wykładowca Uniwersytetu w Salamance, spowiednik króla Karola V Habsburga) byli dominikanami, franciszkanami byli Juan de Medina oraz Luis Saravia de la Calle, a do zakonu jezuitów należeli Luis de Molina i Juan de Mariana. Opierając się na nauce św. Tomasza z Akwinu, jednym z owoców ich prac było jasne określenie, że etyka ma wpływ na ekonomię. Nauki ekonomiczne opisują „to, co jest” etyka zaś opisuje „to, jak powinno być”. Będąc moralistami, duchowni ci sporo uwagi poświęcili rozważaniu, co jest sprawiedliwe i dobre. Prawo pobierania procentów, moralność osiągania zysków, sprawiedliwość podatków, czy też zakres prawa własności. Wiele tych zagadnień rozważa się również w dniu dzisiejszym nie wiedząc, że możemy posiłkować się analizami sprzed prawie 500 lat, które nie straciły nic ze swej wartości.
Wynalazek polskiego zakonnika ze zgromadzenia Zmartwychwstańców ratuje życie wielu ludziom na całym świecie, współcześnie i na bieżąco. Ojciec Kazimierz Żegleń, jako pierwszy opatentował w roku 1897 roku kamizelkę kuloodporną. Była to konstrukcja, składająca się z kilku warstw gęsto tkanego jedwabiu impregnowanego specjalną substancją, której skład ojciec Żegleń utrzymywał w tajemnicy.
Jest sporo różnych wynalazków, których autorami są zakonnicy lub księża. Papież Sylwester II, uznawany za najwybitniejszego matematyka X wieku, wprowadził cyfry arabskie w arytmetyce, dziesiętny system liczenia oraz skonstruował pierwszy zegar mechaniczny. Plaque_of_Guido_Monaco,_ArezzoKsiądz Jan Chrzciciel de la Salle (kanonizowany w 1900 roku) założył w 1679 roku pierwsze bezpłatne szkoły ludowe, w których nauka odbywała się w języku narodowym a nie po łacinie. Mnich Guido d’Arezzo na początku XI wieku stworzył gamę, czyli skalę muzyczną i podstawowe reguły nauki o harmonii w muzyce, Mnich Tageruss z Bawarii około 1000 roku zastosował malarstwo na szkle, a jezuita Pietro Angelo Secchi, pionier badań astroficznych w połowie XIX wieku opracował analizę spektralną gwiazd i w 1865 stworzył krążek Secchiego do pomiaru przejrzystości wody. Wcześniej od Benjamina Franklina proboszcz Prokop Divisch, mnich premonstratensów (norbertanie), wynalazł i zastosował w 1754 roku piorunochron. Cystersi, jako pierwsi zorganizowali straż pożarną a kapucyni byli do XVII wieku strażakami w Paryżu. Mnich Bertold Gusman w roku 1720 wobec całego dworu portugalskiego wzbił się w powietrze w swoim balonie (60 lat wcześniej od braci Montgolfier). Mnich Frea Mauro w 1450 roku narysował mapę, którą posługiwał się Krzysztof Kolumb w czasie swojej wyprawy. Żyjący w XVII wieku duński biskup Nicolas Steno uważany jest za ojca geologii i stratygrafii. Został beatyfikowany w 1988 roku przez Jana Pawła II. Światło gazowe jest wynalazkiem jezuitów, którzy w roku 1794 wprowadzili je w Stonyhurst w Anglii, a w roku 1815 utworzyli w Preston pierwsze towarzystwo gazowe. Jezuici mają też fundamentalne zasługi w rozwoju astronomii i powstaniu meteorologii, sejsmologii i kartografii.
ks Sedlak 2Zmarły w 1993 roku ks. prof. dr hab. Włodzimierz Sedlak jest twórcą nowej gałęzi nauki – polskiej szkoły bioelektroniki. Przez wiele lat kierował Katedrą Biologii Teoretycznej w KUL. Był badaczem interdyscyplinarnym o podejściu syntetyka. Ks. prof. objął swym zasięgiem kilka dyscyplin, takich jak: geologia i paleontologia Gór Świętokrzyskich, pochodzenie życia, paleobiochemia, paleobiofizyka i bioelektronika, czyli elektromagnetyczna teoria życia. Stworzył pojęcie dynamicznej bioplazmy – elementarnego pratworzywa, piątego stanu materii przynależnemu tylko żywym istotom.
Augustiański zakonnik Grzegorz Mendel, żyjący w XIX wieku, jest prekursorem genetyki i odkrywcą praw nazwanych jego nazwiskiem.
Przytoczone przykłady pokazują, ze ludzie kościoła Katolickiego byli nie tylko przewodnikami w życiu duchowym, ale potrafili dobrze poruszać się w świecie materialnym. Potrafili opanować materię i wytyczać nowe kierunki nauki.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W PAŹDZIERNIKU 2012 ROKU.

 

Następny temat – Edukacja

Demografia

Zapaść demograficzna

Nowy rok skłania nas do planowania i podejmowania zobowiązań. Te nasze działania opierają się na przewidywaniu przyszłości, tej osobistej, naszych rodzin, kraju a nawet całego świata. W planowaniu korzystamy z naszych wyobrażeń i wiedzy, ale też wspomagamy się przepowiedniami, prognozami i analizami. Zapowiadany koniec świata nie nastąpił, kalendarz Majów odszedł do historii a my mamy żyć dalej. I patrząc na nasze życie codzienne nie zawsze zauważamy, że jest nas Polaków coraz mniej. Każdy zaraz powie, że tak jest, bo zna nie jedną osobę, która wyjechała w poszukiwaniu lepszego życia za granicą. Ale jest to tylko jeden z powodów. Innym, i to znacznie ważniejszym, jest niski współczynnik dzietności. To określenie, choć brzmi jak z komedii Stanisława Barei, po bliższym poznaniu i analizie powinno nas przerazić i zakłócić najczęściej optymistyczne wizje przyszłości. Współczynnik ten określa liczbę urodzonych dzieci przypadających na jedną kobietę w wieku od 15 do 49 lat. Przyjmuje się, iż współczynnik dzietności między 2,10 a 2,15 jest poziomem zapewniającym zastępowalność pokoleń.
W roku 2012, według informacji „Dziennika Gazeta Prawna”, w Polsce wskaźnik ten wynosi 1,3 i na 228 krajów na świecie nasz kraj zajmuje 208 miejsce. Oglądając się wokół siebie nie jesteśmy zdziwieni wielkością tego wskaźnika. Coraz więcej rodzin ma tylko jedno dziecko lub wcale. Rodziny z większą ilością dzieci to rzadkość.
Wielu może zapytać, jakie to zjawisko może mieć skutki dla nas i naszego życia? Do czego w życiu codziennym potrzebna jest zastępowalność pokoleń?
Oznacza to, że osób starszych będzie więcej niż młodzieży. W konsekwencji prowadzi to do sytuacji, że jest coraz więcej osób na emeryturze a zmniejsza się liczba osób pracujących. Żłobki i przedszkola będziemy zamieniali na domy dla starców. Koniecznym stało się już dziś przesunięcie czasu przejścia na emeryturę. Dzisiejszy 67 rok życia do przejścia na emeryturę jest skutkiem zapaści demograficznej.demografia Można powiedzieć, że dzisiejsi emeryci doprowadzili do konieczności wprowadzenia takich rozwiązań. Nie możemy się łudzić czy oszukiwać – będzie coraz trudniej. Coraz mniejsza liczba Polaków będzie powodować, że emerytury w przyszłości będą coraz mniejsze. Będą powstawały domy opieki dla osób starszych, tylko nie wiadomo, kto będzie w nich pracował. Jak sami widzimy jest część młodzieży, która chce dorabiać się poza granicami Polski. To powoduje, że ci, którzy pozostają muszą podjąć się większych obowiązków.
Wskaźnik dzietności na poziomie 1,3 sprawia, że Polacy jako naród wymierają. Już od roku 1990 ludność w Polsce przestała wzrastać, a niedługo wejdziemy w fazę zmniejszania się liczebności narodu.
Rozmawiając o tym zjawisku wiele osób twierdzi, że nie stać nas na posiadanie dzieci. Słyszy się głosy, że wychowanie dziecka jest kosztowne i nie stać nas na posiadanie więcej niż jednego, no może dwójki dzieci. Patrząc na zamieszczony wykres możemy zastanowić się nad taką opinią. Wynikałoby, że przez cały okres PRL’u byliśmy bardzo bogaci, gdyż był przyrost ludności. Widać, że dopiero po 1989 roku zatrzymaliśmy się w naszym przyroście liczebnym. Okazuje się, że to nie tylko polski problem. Niemal wszystkie kraje europejskie mają podobne wskaźniki i zdążają do zapaści w mniejszym lub większym tempie. Twierdzenie, że bieda w Polsce jest przyczyną zastoju przyrostu ludności jest błędem. Z problemem demografii próbują od dawna uporać się Niemcy, Austriacy, Węgrzy, Szwedzi, Holendrzy, Rosjanie, Ukraińcy. Niemal wszystkie kraje europejskie. Z wyjątkiem Francji i Anglii, ale tylko dlatego, że w tych krajach jest spora mniejszość z krajów muzułmańskich i to te społeczności zawyżają wyniki demograficzne.
Przyczyną zapaści demograficznej w Polsce, jak i całej Europie, jest promowany styl życia. Jest to nastawienie na konsumpcję, na życie poświęcone zaspokajaniu rozdmuchanych przez media potrzeb i skupienie na własnych przyjemnościach i rozrywkach. Przy takim rozumieniu życia zaczyna brakować miejsca nawet na jedno dziecko lub postrzegane jest ono, jako istotna przeszkoda w karierze i realizacji siebie. Większe rodziny są już bardzo rzadko spotykane. Okazuje się, że partie rządzące i opozycyjne nie są zainteresowane rozwiązywaniem problemów demograficznych, gdyż skutki działań w zakresie podniesienia dzietności i lansowania wielodzietnego modelu rodziny będą widoczne za 15 czy 20 lat, gdyż w demografii o takich przedziałach czasu mówimy. Dla polityków najważniejsze jest zwycięstwo w najbliższych wyborach a to ogranicza perspektywę do 4 lub 6 lat.rodzina
Poddawanie się współczesnej modzie w tym zakresie jest ignorowaniem Bożego polecenia: „Po czym Bóg im błogosławił, mówiąc do nich: Bądźcie płodni i rozmnażajcie się, abyście zaludnili ziemię i uczynili ją sobie poddaną; abyście panowali nad rybami morskimi, nad ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami pełzającymi po ziemi”(Rdz 1,28).
Często pojawia się pytanie, dlaczego ludzie cierpią, dlaczego spotyka nas nieszczęście, a nie widzi się, że sami na siebie je sprowadzamy przez ignorowanie Bożych poleceń i nakazów. Bóg oczekuje wykonania swojej woli a cała historia przedstawiona w Starym Testamencie uczy, że za swoje grzechy naród musi odpokutować lub ponieść karę.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W STYCZNIU 2013 ROKU.

Gregoriański śpiew Kościoła

„Chorał gregoriański jest śpiewem własnym liturgii rzymskiej i w liturgii on powinien zajmować pierwsze miejsce”, II Sobór Watykański, Konstytucja o liturgii, rozdział VI poświęcony muzyce.

choral14 listopada 1963 roku II Sobór Watykański zalecił kultywowanie tradycji śpiewu chorału gregoriańskiego. Musimy poznać jego źródła i zrozumieć jego miejsce i zadanie w liturgii.
Pomaga nam w tym wyznanie Tomasza Mertona, konwertyty, cystersa trapisty, pisarza i współczesnego mistyka, dotyczące śpiewu gregoriańskiego: „Ciepło śpiewu gregoriańskiego jest pełne surowej powagi. Ukrywa się głęboko pod powierzchnią zwykłego wzruszenia i dlatego nigdy cię nie nuży. Ta muzyka wciąga cię w głąb, gdzie kołysze cię w skupieniu i pokoju i gdzie odnajdujesz Boga. Spoczywa w Nim i On cię uzdrawia swoją ukrytą mądrością”.
Początki muzyki kościelnej wywodzą się z tradycji synagogalnej, greckiej i bizantyjskiej. Pierwsze śpiewy liturgiczne w kościele to psalmy i hymny. Muzyka w Kościele jest uzupełnieniem liturgii i jej integralną częścią a chorał gregoriański jest śpiewem kościelnym występującym od początku Kościoła katolickiego. Jest on modlitwą śpiewaną przez jedną lub kilka osób. Melodyka dostosowana jest do skali przeciętnego głosu ludzkiego. Nigdy nie miał być śpiewem koncertowym czy też estradowym. Jest śpiewem jednogłosowym, bez względu ile osób śpiewa zawsze brzmi jedna i ta sama melodia (choć nie wszystkie średniowieczne melodie udało się odtworzyć). I ta sama melodia trwa przez wieki aż do dzisiejszych czasów.

choral2Daje to uczestnikom liturgii poczucie trwania w Kościele w czasie i przestrzeni.. Chorał śpiewa się w języku łacińskim.

Chorał gregoriański jest muzyką wokalną dostosowaną do słów. Oznacza to, że tekst jest najważniejszy. Melodie gregoriańskie nie istnieją same dla siebie, są stworzone, aby uwypuklić tekst liturgiczny, z którym stoją w najściślejszym związku; melodia oddaje i podkreśla znaczenie słów. Melodia chorału jest dla tekstu dźwiękową szatą – ubiera go i ozdabia. Unika jednak ozdobników muzycznych i indywidualnych popisów wokalnych gdyż służy modlitwie, czyli rozmowie duszy z Bogiem. Stąd słuchając śpiewu chorałowego mamy odczucie dostojności i powagi, skupienia i „dotykania” Boga. Wszystko, co w naszej muzyce współczesnej, tak świeckiej jak i para religijnej, jest mdłe, sentymentalne, romantyczne, zniewieściałe – nie występuje w chorale gregoriańskim. Można powiedzieć zatem, że bogactwo tkwi w jego prostocie. To powoduje, że ten śpiew jest męski w swoim wyrazie i brzmieniu.
Śpiewy chorałowe są wtopione w liturgię. Chorał i liturgia to jedna nierozerwalna całość, jak dusza i ciało.
Wartość śpiewu gregoriańskiego jest doceniana i jest on stawiany kompozytorom i artystom za wzór, który wskazuje jak kościelna muzyka ma wyglądać i jakie cechy powinna posiadać. Wielu współczesnych wykonawców stylizuje swoją muzykę na wzór średniowiecznej nuty gregoriańskiej.
Chorał gregoriański zajmuje zaszczytne miejsce w liturgii Kościoła.
Jego rozkwit rozpoczął się za pontyfikatu św. Grzegorz Wielkiego w VI w. gdy papież zebrał i uporządkował zbiór używanych w liturgii melodii. Dzieło św. Grzegorza bardzo szybko rozszerzyło się na terenach dzisiejszych Włoch, a przez jego uczniów trafiło do Anglii. We Francji śpiew ten wprowadzany został przez króla Pepina. Na cześć św. Grzegorza Wielkiego nazwano zbiór tych melodii carmen gregorianum. Pierwszy raz użył tego określenia papież Leon IV około 850 roku.

choral3Historycy i badacze dziejów Kościoła wymieniają wśród źródeł chorału gregoriańskiego księgi liturgiczne rękopiśmienne lub drukowane. Najstarsze teksty zawarte są w sakramentarzach: leoniańskim (V w.), galezjańskim (VII-VIII w.) oraz gregoriańskim (VIII w.). Z tych ksiąg powstały następnie mszały (Missalia plenaria), w Polsce najstarszym tego typu mszałem jest rękopis pochodzący z opactwa benedyktyńskiego Niederaltaich k. Pasawy (ok. 1070-1131).
Innymi źródłami są kantatoria, zawierające śpiewy solowe liturgii mszalnej, antyfonarze, graduały oraz procesjonały. Najstarsze rękopisy tych źródeł zawierające chorał gregoriański zachowały się w bibliotekach opactw benedyktyńskich Sankt Gallen, Metz, Einsiedeln, Monte Cassino.
W Polsce opracowano wydanie śpiewów oparte na dawnych rękopisach. Graduał i Antyfonarz zatwierdzone zostały w 1621 i 1628 roku przez Synod Piotrkowski i Uniwersytet Jagielloński.
Prace nad rekonstrukcją chorału gregoriańskiego rozpoczęto w XIX w. Największe znaczenie zyskali benedyktyni z opactwa Solesmes we Francji, którzy zrekonstruowali średniowieczną wersję chorału gregoriańskiego (słynna szkoła solesmeńska). Ich praca została zaakceptowana przez papieża Leona XIII a papież Pius X w encyklice Tra le Sollecitudini z 22 listopada 1903 roku zlecił im nową redakcję ksiąg liturgicznych. (tzw. Editio Vaticana). Następnie Pius XI ogłosił konstytucję Divini cultus, dotyczącą pielęgnowania chorału gregoriańskiego, a Pius XII wydał 2 encykliki potwierdzające dawne przepisy. W 1957 r. benedyktyni przygotowali nowe wydanie Graduału rzymskiego, które zostało ostatecznie zatwierdzone przez Sobór Watykański II zwołany przez papieża Jana XXIII w 1963 roku.

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2012 ROKU.

 

Następny temat – Architektura

Szybka śmierć

Rozmawiając z różnymi osobami(jak również czytając badania CBOS) spotkałem się z poglądem, że szybka śmierć jest najlepsza. Parę osób przekonywało mnie, że śmierć w czasie snu, poprzez zamarznięcie jest najlepszą jaka może nas spotkać. A najlepiej aby to stało się w momencie gdy będziemy jeszcze silni. Dobrze byłoby, aby śmierć wyprzedziła niedołęstwo, cierpienie, starość. Najlepiej aby śmierć przyszła do nas z zaskoczenia.
Zastanawiam się skąd takie podejście, skąd takie chęci, skąd takie pragnienia? Myślę, że są one skutkiem braku nadziei. Osoby wypowiadające takie chęci, nie mają nadziei na życie wieczne. Wygląda  na to, że nie wierzą, iż po śmierci może być cokolwiek. Śmierć bowiem nie jest końcem naszego  jestestwa. Jest to tylko przejście w inny wymiar. Śmierć jest egzaminem do wieczności. Jest  to sprawdzian, jak przygotowaliśmy się w naszym doczesnym życiu na życie wieczne. Śmierć z  zaskoczenia sprawia, że nie jesteśmy przygotowani i dlatego dużo trudniej będzie nam dostąpić  Zbawienia. Nie darmo Kościół od wieków nauczał, że „nagła a niespodziewana śmierć” jest tragedią od której należy się strzec.

Dzień otwarty w krematorium

Kremacja zwłok była zakazana i potępiana w Kościele Katolickim od samego początku. Sprzeciwiało się to historii Zbawiciela który został pogrzebany a nie skremowany. Dlatego też od początku wierni chcieli być chowani w sposób taki jak ich Przewodnik, jak Jezus Chrystus.
Dodatkowym czynnikiem było to, że poganie w zdecydowanej większości palili swoich zmarłych i jednym z wyróżników bycia chrześcijaninem był sposób chowania zmarłych.
Szacunek dla ciała ludzkiego wymagał aby ciało było pochowane z całych należnym szacunkiem dla śmierci. Spalenie ciała zmarłych sprzeciwia się określeniu „zaśnięcia” – które pokazuje, że śmierć nie jest czymś ostatecznym lecz tylko progiem i wstępem do wieczności. Spalenie, zniszczenie ciała które było nam pomocą w drodze do wieczności jest jakby zanegowaniem naszego doczesnego życia.

Trzeba tu podać, że papież Benedykt VIII w liście Detestandae feritatis abusum  z 1299 roku potępił paleni zwłok zmarłych jako proceder obrzydliwy dla Boga oraz ludzi i zagroził automatyczną ekskomuniką (latae sententiae) wszystkim, którzy go praktykowali, nakazując odmawiać katolickiego pochówku zwłokom, które zostały w ten sposób potraktowane. W wiekach takie zdarzenia nie pojawiały się aż do czasów Rewolucji we Francji. Na samym jej początki pojawiły się projekty palenia zmarłych – były one nastawione na walkę z nauczaniem o zmartwychwstaniu ciał i życiu wiecznym Kościoła Katolickiego. W roku 1886 w maju oraz grudniu, w 1892 oraz 1897 Święte Oficjum potępiło kremację jako „obrzydliwe nadużycie”. Na wykonawców takich rzeczy nakładano surowe kary, wzbronienie przystępowania do sakramentów i odmowa chrześcijańskiego pogrzebu. Również Kodeks prawa kanonicznego z roku 1917 potwierdzał taką naukę dotyczącą kremacji.

Kremacja uniemożliwia w wielu przypadkach udowodnienie przestępstwa lub oczyszczenia się niewinnej osoby z fałszywych zarzutów.

Za pontyfikatu Pawła VI nastąpiło zerwanie z Tradycją zakazu kremacji.
A dziś możemy spotkać plakaty reklamujące kremację i zachęcające do niej.

Cm. Północny w Warszawie

Zezwolenie w krajach zachodnich na kremację zwłok prowadzi do różnych dziwnych zjawisk jak np: odzysk metali szlachetnych ze spalonych zwłok. W Czechach, gdzie kremacja bardzo popularna, nawet do 30% prochów nie jest odbieranych przez bliskich. Trudno jest nam to zrozumieć, gdyż przy pochówku do ziemi taka sytuacja nie jest możliwa. Nawet gdy nie ma bliskich dokonuje się grzebanie zwłok. Jest to zgodne z przykazaniem kościelnym by zmarłych pogrzebać. Przy kremacji spotyka się często, że prochy w urnie przechowywane są w mieszkaniu np.: na półce.

Pomimo zezwolenie na kremację, to mając na względzie nauczanie Kościoła Katolickiego przez prawie 2 tys. lat nie powinniśmy tego promować, ani pochwalać czy też zalecać. Katolikom pragnącym wybrać taki rodzaj pochówku powinniśmy przedstawić i wyjaśnić dlaczego to nie jest dobre rozwiązanie.

Czy żyjącym potrzebne są cmentarze?

Wędrując latem po północnej Anglii i Szkocji zwracaliśmy uwagę na cmentarze. Zaczęło się od zwiedzania starych nekropolii przy katedrach, kościółkach i ruinach opactw. Cmentarze są podobne do tychże kościołów – surowe, proste, głównie z kamiennymi krzyżami pokrytymi celtyckimi ornamentami. Obecnie są to najczęściej parki z krzyżami bądź zabytkowymi pionowymi płytami w przeważającej większości bez poziomej części, czasem płytami położonymi na kamiennych podporach wyglądającymi jak stoły. Przemieszczając się między różnymi miejscowościami zauważyliśmy znikomą ilość a wręcz brak współczesnych cmentarzy.pln anglia Nie ma porównania do Polski, gdzie prawie w każdej wiosce jest cmentarz a w miastach może być kilka. Tam cmentarze pojawiają się bardzo rzadko. Na nich można znaleźć kilka współczesnych grobów, wśród dużej ilości grobów z XIX i pierwszej połowy XX wieku. Zastanawiające, gdzie ci ludzie są chowani, co się dzieje z ich ciałami po śmierci?
Po kilku dniach mieliśmy pełniejszy obraz. W zwiedzanych ruinach opactw, katedr i przy kościołach aktualnie funkcjonujących oraz w wielu miejscach widokowych stało wiele ławeczek. Uwagę naszą zwróciły tabliczki na tychże ławkach z sentencjami: „Pamięci moich rodziców”, „Mojemu ukochanemu mężowi”, czy też żonie lub dziadkom.
Anglia - DunkeldW parku wokół ruin katedry w Dunkeld, oprócz ławek z tabliczkami, pod drzewami lub też bezpośrednio na trawie leżały wiązanki kwiatów. Czy ktoś je zgubił – raczej nie, dlaczego więc są tu położone? O co tu chodzi?
Nasze przewodniczki wyjaśniły nam tę sytuacje. Były to miejsca gdzie zostały rozsypane prochy kogoś zmarłego. Rodzina wybiera ładne miejsca w parku czy innym ogólnodostępnym miejscu, wśród drzew, nad brzegami rzek czy jezior. Po skremowaniu, odbiorze i rozsypaniu prochów zaczyna żyjącym jednak brakować miejsca wspomnień o zmarłych. W Polsce możemy pójść na cmentarz, pomodlić się w intencji zmarłego, zapalić znicz czy też położyć kwiaty. W przypadku kremacji i rozsypania prochów z mostu brak jest takiego miejsca. CmentarzNiektórzy rozwiązują brak miejsca pochówku przez ufundowanie tablicy pamiątkowej w kościele, a w ostateczności tabliczki na ławce w miejscu gdzie rozsypali prochy lub gdzie ich zmarli lubili za życia spacerować, czy też przebywać.
Miejsca pochówku, groby i cmentarze służą nie tylko zmarłym, ale w równym stopniu potrzebne są żyjącym. To miejsca gdzie możemy zadumać się nad naszym życiem, wspomnieć tych, co już odeszli, pomodlić się za ich dusze, podziękować im za to, co dla nas zrobili.
Według mnie lepiej oddawać hołd zmarłym na cmentarzu, miejscu do tego przeznaczonym, niż w parku lub na szlaku turystycznym.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDNIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W Listopadzie 2010 ROKU.