Sens i cel piekła

„Cierpienia i modlitwy wzbijają się ku mnie hołdem chwały dla imienia mego. Tak, chcąc czy nie chcąc, złośnik pracuje dla mojej sławy, choćby nie ją miał na celu, lecz znieważenie Mnie.

Jak w tym życiu grzesznicy przyczyniają się do wzrostu cnót sług moich, tak w piekle diabli są wykonawcami mej sprawiedliwości i pracują dla Mnie. Wykonują wyroki na potępieńcach. Wspomagają też stworzenia moje, które odbywają podróż tego żywota, dążąc do Mnie, który jestem celem ich pielgrzymki. Pomnażają ich cnoty, doświadczając ich licznymi napaściami i różnymi pokusami, przez pobudzanie innych do znieważania i okradania ich, nie w celu wyrządzenia im obelgi lub odebrania dobra, lecz aby pozbawić ich miłości. Lecz sądząc, że przyprawiają o stratę sługi moje, umacniają w nich cnotę cierpliwości, męstwa i wytrwałości.

W ten sposób oddają cześći chwałę imieniu mojemu i tak spełnia się w nich moja Prawda. Stworzyłem ich dla sławy i chwały mojej, Ja, Ojciec wieczny, aby uczestniczyli w mej dobroci. Powstawszy przeciwko Mnie, upadli przez pychę swoją zostali pozbawienie mego widoku. Nie oddali Mi chwały miłości. Lecz Ja, Prawda wieczna, uczyniłem z nich swoje narzędzie, aby ćwiczyli sługo moje w cnocie, i jednocześnie zrobiłem ich katami tych, którzy przez swoje błędy idą na potępienie wieczne, oraz tych, co przechodzą przez męki czyśćcowe. Tak to, jak widzisz, Prawda moja spełnia się w nich. Oddają mi chwałę, nie jako mieszkańcy życia wiecznego, którego pozbawieni zostali przez swoje błędy, lecz jako wykonawcy mej sprawiedliwości! Przez nich objawiam mą sprawiedliwość względem potępionych i względem tych z czyśćca.”

 

Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności czyli księga Boskiej nauki, Poznań 2012

 

Śmierć grzeszników

Śmierć grzeszników, mówi św. Bernard, jest bardzo zła od strony ich stosunku do świata, który muszą opuścić, gorsza od strony ich stosunku do ciała, z którym muszą się rozłączyć, a najgorsza od strony ognia i nieumierającego robaka, które będą ich udziałem. To prawda, że strasznie jest widzieć się wyrwanym ze świata który się kochało; jeszcze bardziej strasznie, czuć się wyzutym z tak czule kochanego ciała, ale nieskończenie bardziej strasznie widzieć się wtrąconym w otchłań nieszczęśliwej wieczności.

Do tych męczarni dochodzi też mnóstwo innych: przypadłości choroby, bóle ciała, obawy duszy, tęsknoty chwili obecnej, niepokoje przyszłości, wspomnienie przeszłości i jej grzechów, strach przed sądem i tym, co po nim nastąpi, okropność pogrzebu, rozstanie się ze wszystkimi przedmiotami nieuporządkowanego kochania. Tu majątek, tu przyjaciele, tu żona i ubóstwiane dzieci; światło, powietrze, życie – wszystko to trzeba opuścić i to opuścić z nieopisanym bólem, stosownie do stopnia przywiązania, jakie się do tego czuło! Serce, mówi św. Augustyn, nie rozłącza się z tym, co je zajmowało, bez okrutnych boleści. Ten jedynie, mówi pewien filozof, kto mało doznał w życiu pociechy, mało obawia się śmierci.

Ale największą udręką grzesznika w tej ostatecznej godzinie jest jego występne sumienie i straszliwe oczekiwanie losu, na jaki zasłużył. W obliczu śmierci budzi się on z nieszczęsnego uśpienia. Otwiera oczy i widzi nareszcie to, czego nie chciał widzieć, póki żył na świecie. Dzieje się tak dlatego – mówi Euzebiusz Emisseński – że w owej chwili wszelki niepokój o życie teraźniejsze, wszelkie pożądanie godności i bogactw, wszelkie staranie, wszelkie zajęcia rzeczami tego świata ustają, a dusza jest całkowicie oddana myśli o ciężkim rachunku, jaki za kilka chwil będzie musiała zdać; jest całkowicie oddana rozpamiętywaniu sądów Pańskich. Na widok życia, które się oddala, i śmierci, która lezie mu w oczy, człowiek zapomina o teraźniejszości, która mu się wymyka, a całą swoją uwagę zatrzymuje na mającej go właśnie ogarnąć przyszłości. Widzi wtedy, że wszystkie jego uciechy znikły, a zostały tylko grzechy, którymi je okupywał i które pójdą z nim na sąd Boży.

 

 

Św. Ludwik z Granady; Przewodnik grzeszników; Wydawnictwo AA

 

Piekło to dusza zamknięta na Miłosierdzie

Wizja piekła w Dzienniczku św. Faustyny: Dz 43, Dz 153, Dz 741, Dz 1698

s-faustynaW pewnej chwili ujrzałam dwie siostry wstępujące do piekła. Ból niewymowny ścisnął mi duszę, prosiłam Boga za nimi i rzekł do mnie Jezus: idź do Matki Przełożonej i powiedz o tym, że te dwie siostry są w okazji popełnienia grzechu ciężkiego. Na drugi dzień powiedziałam o tym Przełożonej. Jedna z nich już jest w gorliwości, a druga w walce wielkiej. (Dz 43)

W pewnym dniu ujrzałam dwie drogi: jedna szeroka, wysypana piaskiem i kwiatami, pełna radości i muzyki i różnych przyjemności. Ludzie idąc tą drogą tańcząc i bawiąc się – dochodzili do końca, nie spostrzegają się, że już koniec. A na końcu tej drogi była straszna przepaść, czyli otchłań piekielna. Dusze te na oślep wpadały w tę przepaść, jak szły, tak i wpadały. A była ich wielka liczba, że nie można było ich zliczyć. I widziałam drugą drogę, a raczej ścieżkę, bo była wąska i zasłana cierniami i kamieniami, a ludzie, którzy nią szli ze łzami w oczach i różne boleści były ich udziałem. Jedni padali na te kamienie, ale zaraz powstawali i szli dalej. A w końcu drogi był wspaniały ogród przepełniony wszelkim rodzajem szczęścia i wchodziły tam te wszystkie dusze. Zaraz w pierwszym momencie zapominały o swych cierpieniach. (Dz 153)

Dziś byłam w przepaściach piekła, wprowadzona przez Anioła. Jest to miejsce wielkiej kaźni, jakiż jest obszar jego strasznie wielki. Rodzaje mąk, które widziałam: pierwszą męką, którą stanowi piekło, jest utrata Boga; drugie – ustawiczny wyrzut sumienia; trzecie – nigdy się już ten los nie zmieni; czwarta męka – jest ogień, który będzie przenikał duszę, ale nie zniszczy jej, jest to straszna męka, jest to ogień czysto duchowy, zapalony gniewem Bożym; piąta męka – jest ustawiczna ciemność, straszny zapach duszący, a chociaż jest ciemność; widzą się wzajemnie szatani i potępione dusze, i widzą wszystko zło innych i swoje; szósta męka jest ustawiczne towarzystwo szatana; siódma męka – jest straszna rozpacz, nienawiść Boga, złorzeczenia, przekleństwa, bluźnierstwa. Są to męki, które wszyscy potępieni cierpią razem, ale to jest nie koniec mąk, są męki dla dusz poszczególne, które są męki zmysłów, każda dusza czym grzeszyła, tym jest dręczona w straszny, i nie do opisania sposób. Są straszne lochy, otchłanie kaźni, gdzie jedna męka odróżnia się od drugiej; umarłabym na ten widok tych strasznych mąk, gdyby mnie nie utrzymywała wszechmoc Boża. Niech grzesznik wie, jakim zmysłem grzeszy, takim dręczony będzie przez wieczność całą; piszę o tym z rozkazu Bożego, aby żadna dusza nie wymawiała się, że nie ma piekła, albo tym, że nikt tam nie był i nie wie jako tam jest.

Ja, Siostra Faustyna, z rozkazu Bożego byłam w przepaściach piekła na to, aby mówić duszom i świadczyć, że piekło jest. O tym teraz mówić nie mogę, mam rozkaz od Boga, abym to zostawiła na piśmie. Szatani mieli do mnie wielką nienawiść, ale z rozkazu Bożego, musieli mi być posłuszni. To com napisała, jest słabym cieniem rzeczy, które widziałam. Jedno zauważyłam, że tam jest najwięcej dusz, które nie dowierzały, że jest piekło. Kiedy przyszłam do siebie, nie mogłam ochłonąć z przerażenia, jak strasznie tam cierpią dusze, toteż jeszcze się goręcej modlę o nawrócenie grzeszników, ustawicznie wzywam miłosierdzia Bożego dla nich. O mój Jezu, wolę do końca świata konać w największych katuszach, aniżeli bym miała Cię obrazić najmniejszym grzechem. (Dz 741)

Często towarzyszę duszom konającym i wypraszam im ufność w miłosierdzie Boże i błagam Boga o wielkość łaski Bożej, która zawsze zwycięża. Miłosierdzie Boże dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby było wszystko stracone, lecz nie tak jest; dusza oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win i kar, a na zewnątrz nie daje nam żadnego znaku, ani żalu, ani skruchy, ponieważ już na zewnętrzne rzeczy oni nie reagują. O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło, udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą i nawet same wysiłki Boże…(Dz 1698)

 

Katechizm Kościoła Katolickiego 1035 – Nauczanie Kościoła stwierdza istnienie piekła i jego wieczność. Dusze tych, którzy umierają w stanie grzechu śmiertelnego, bezpośrednio po śmierci idą do piekła, gdzie cierpią męki, „ogień wieczny”. Zasadnicza kara piekła polega na wiecznym oddzieleniu od Boga; wyłącznie w Bogu człowiek może mieć życie i szczęście, dla których został stworzony i których pragnie.

Bóg stworzył nas bez naszego udziału, bez naszej świadomości, lecz zbawienie nasze bez naszego udziału, bez naszej aktywności i chęci nie jest możliwe, gdyż Bóg nie dokona zbawienia wbrew naszemu życiu, decyzjom i wyborom.

„Mistrzu – spytałem – skąd ten chór boleści,pieklo-f

Kto ów lud taką snadź rozpaczą zdjęty?”

 

On rzekł: „Męczarnię takiej podłej treści

Znoszą w tym miejscu te dusze mizerne,

Które bez hańby żyły i bez cześci.

 

Są zaś wmieszane między owe bierne,

Rzesze aniołów, które samolube,

Żyły, ni wrogie Bogu, ni też wierne.”

 

Dante Alighieri „Boska Komedia” Piekło, pieśń III, tłum. E. Porębowicz

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W lUtym 2015 ROKU.

Zbawieni i grzesznicy

Do cnoty dochodzi się jedynie przez poznanie samego siebie i przez poznanie Mnie. Poznanie to zdobywa się przede wszystkim w czasie pokusy. Wtedy człowiek poznaje, że nie istnieje, nie mogąc usunąć mąk i utrapień, których chciałby jednak uniknąć, i poznaje też Mnie w swej woli, którą umacnia dobroć moja, aby nie zgodziła się na te myśli. Widzi, że miłość Moja dopuszcza je, bo diabeł jest słaby; sam prze się nic nie może, chyba o ile mu pozwalam. A Ja dopuszczam pokusę z miłości, a nie z nienawiści, dla waszego tryumfu, a nie dla waszej klęski, abyście doszli do doskonałego poznania Mnie i siebie; ażeby cnota wasza przeszła próbę, a wypróbowana być może tylko przez jej przeciwieństwo.

Widzisz więc, że diabli są moimi sługami, aby dręczyć potępionych w piekle, a w tym życiu ćwiczyć i doświadczać cnotę w duszy. Nie aby zamiarem diabła było umacniać was w cnocie, gdyż nie posiada on miłości i chce pozbawić was cnoty; ale tego nie może uczynić, jeśli wy nie chcecie.

Jakaż to głupota człowieka, który sam czyni się słabym, gdy Ja uczyniłem go silnym, i oddaje się w ręce diabłów. Chcę więc, abyś wiedziała, co dzieje się w chwili śmierci z tymi, którzy w życiu poddali się władzy diabła. Nie z musu, bo nikt ich zmusić nie może, jak ci rzekłem, lecz dobrowolnie oddali się w ich ręce i nosili aż do śmierci haniebne jarzmo tej niewoli. W tej ostatniej chwili nie oczekują innego sądu, własne sumienie jest im sędzią i zrozpaczeni rzucają się w potępienie wieczne. U wrót śmierci czepiają się nienawiścią piekła, zanim się tam dostaną.

Inaczej sprawiedliwi, którzy żyli w miłości i umierają w miłości. Gdy najedzie koniec życia, jeśli żyli dobrze w cnocie, oświeceni światłem wiary, widzą okiem wiary i doskonałą nadzieją w krwi Baranka dobro, które im przygotowałem, i obejmują je ramionami miłości, ściskając miłośnie Mnie, najwyższe i wieczne Dobro, w tej chwili śmierci. Tak kosztują życia wiecznego, zanim opuszczą powłokę śmiertelną, zanim dusza rozłączy się z ciałem.

Inni, którzy przeżyli życie swoje i doszli do chwili śmierci z miłością ogólną, jako że nie osiągnęli tak wielkiej doskonałości, bo posiadają ją niedoskonale, ci dostępują miłosierdzia mojego przez to samo światło wiary i nadziei, które mieli doskonali. Z powodu jednak swej niedoskonałości chwytają się miłosierdzia mego, uważając, że miłosierdzie moje jest większe niż ich winy.

Grzesznicy niegodziwi czynią przeciwnie. Widok miejsca, które jest im przeznaczone, napełnia ich rozpaczą i czepiają się go z nienawiścią, jak się rzekło. Tak jedni, jak i drudzy nie czekają na swój sąd; odchodzą z tego życia, każdy otrzymuje miejsce swoje, jak ci rzekłem. Kosztują go i zajmują je, zanim rozstaną się z ciałem w chwili śmierci: potępieni przez nienawiść i rozpacz, doskonali prze miłość, światło wiary i nadzieję krwi, niedoskonali zaś przez miłosierdzie i tę samą wiarę dochodzą do czyśćca.

 

Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności czyli księga Boskiej nauki, Poznań 2012

 

Piekło istnieje naprawdę

Istnienie piekła jest dogmatem wiary. Negowanie czy też wątpienie w jego istnienie jest grzechem. Jest to negowaniem Bożego ładu w porządku stworzenia. Prawda o wiecznej karze potępionych jest ściśle powiązana z innymi prawdami wiary takimi jak upadek człowieka, Wcielenie i Odkupienie. Jaki byłby cel przyjścia Zbawiciela na ziemię gdyby nie było piekła? Po co cierpienie i ofiara na Krzyżu? Brak wiecznego piekła oznacza, że możemy sami, swoimi zasługami dostąpić zbawienie, że możemy w jakimś tam czasie skończonym to osiągnąć. Zanegowanie piekła prowadzi do odrzucenia Boga-Człowieka i Jego misji a w konsekwencji do odrzucenia Objawienia i samego Boga.pieklo

Jeśli nie ma piekła nie ma ładu moralnego.

Podstawą i fundamentem ładu moralnego jest rozróżnienie dobra i zła. Różnią się one między sobą co do celów jakie sobie stawiają jak i różne są ich konsekwencje. Jeśli usuniemy karę wiecznego cierpienia to w ostatecznym rozrachunku występki, podłości jak i cnoty czy zasługi będą prowadzić do tego samego celu. Okaże się wtedy, że każdy, postępujący w dowolny sposób, czy był narzędziem zła, czy też był siewcą dobra, osiągnie zbawienie.
W dniu dzisiejszym popularnym jest twierdzenie, że piekło istnieje, ale jest puste. Jest to tylko pewna odmiana zaprzeczenia istnienia piekła. Jeżeli piekło miałoby być puste, to znaczy, że nie ma znaczenia jak człowiek postępuje w życiu doczesnym gdyż kara wieczna go ominie. Miłosierdzie Boże samo przez się nie ratuje z każdego grzechu i nie znosi kar piekielnych. Mający wolną wolę człowiek musi się do niego odwołać.
Piekło jest dalszym ciągiem grzechu śmiertelnego. Jest przeniesieniem tego grzechu przez próg śmierci do wieczności. Grzech ciężki, śmiertelny jest dobrowolnym i świadomym odwróceniem się od Boga jako celu ostatecznego i postawieniem dóbr materialnych jako celu życia. Do momentu śmierci zawsze możemy zawrócić z błędnej drogi. Umierając z ciężkim grzechem na sumieniu odrzucamy Boga na całą wieczność. Stan naszej duszy w chwili śmierci jest wyznacznikiem naszej wieczności. Po śmierci nie ma możliwości nawrócenia się, zmiany postępowania, odrzucenia grzechu. Dla grzesznika, po śmierci Bóg jawi się jako wróg i dlatego pała on ku Niemu nienawiścią. Jedynym jego pragnieniem jest zwalczać Boga na wszelkie sposoby. Grzesznik woli przebywać w piekle gdyż nie ma tam Boga, nie musi Go znosić. Jednak świadomość Jego istnienia, jak i utraty na wieczność przygotowanego miejsca w niebie, jest źródłem kolejnych mąk.
Grzesząc, człowiek postępuje przeciwko przykazaniom jak również wbrew rozumowi i naturze. Bóg jest naszym celem, oglądanie Go w wieczności jest szczęściem wiecznym. Grzech powoduje, że cel ten staję się nieosiągalny gdyż jedną z kar piekielnych jest brak nadziei na zbawienie, jest to pewność, że Boga już nigdy nie zobaczymy. Natura ludzka wszelkimi siłami dąży do szczęścia, pragnie ładu a w piekle dusze wiedzą, że tego nie będzie nigdy i w żadnym przypadku. Grzech ciężki jest czynem fizycznie skończonym, ale moralnie nieskończonym, jest winą nieskończoną, ponieważ jest obrazą nieskończonego Majestatu Bożego; dlatego też kara jest nieskończona – nie pod względem intensywności – ale jest wieczna pod względem trwania.
pieklo2Najbardziej znaną karą dla dusz potępionych jest ogień piekielny, ogień wieczny. Kara ta nie jest żadną przenośnią ani metaforą: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25, 41). Natury tego ognia nie znamy ale opierając się na objawieniu możemy powiedzieć, że jest on podobny do ognia ziemskiego. Ogień ziemski trawi i niszczy materię, ogień wieczny trawi duszę ale jej nie niszczy. Dusza jest nim palona przez całą wieczność ale nie jest niszczona. Grzechy są dla tego ognia jakby paliwem, tym co daje intensywność jego palącemu działaniu. Dusze, które za życia nie chciały poddać się Bogu a poddały się zmysłom czyli materii teraz muszą cierpieć również na sposób podobny do cierpień materialnych.
To nie Bóg „wymyślił” ogień piekielny. Należałoby powiedzieć, że ogień ten jest dziełem samego grzesznika gdyż jest on naturalnym wynikiem grzechu, przez który człowiek duszę swoją poddaje pod panowanie zmysłów i materii.
Grzechy są naszym balastem duchowym, jeśli ich nie „zostawimy” na ziemi, nie uwolnimy się od nich w życiu doczesnym to pociągną nas na wieczność w otchłań piekła.
Z chwilą śmierci kończy się czas, dusza przechodzi od „zanurzenia” w czasie do wieczności. Trudno jest nam sobie wyobrazić świat bez czasu, czyli wieczne „teraz”, gdy nie ma wczoraj ani jutro, gdzie zawsze jest teraz. Gdy jest „teraz” to nie ma możliwości zmiany naszego życia gdyż do tego potrzebny jest czas, dlatego chwila śmierci jest tym momentem, w którym wchodzimy do wieczności i ta chwila określa, jest podstawą naszego życia duchowego. Boże Miłosierdzie nie ma tu już zastosowania, gdyż nie ma możliwości zmiany naszego „punktu wejścia” czyli chwili śmierci i tego jak byliśmy do niej przygotowani. pieklo3Przebaczenie i okazanie miłosierdzia duszom potępionym byłoby zaprzeczeniem Bożych darów, gdyż posiadamy wolną wolę i decyzją grzesznika jest wybór piekła i odwrócenie się od Boga.
Jest nauką wiary, że kary potępionych są różne i odpowiadają ciężkości winy. Im bardziej człowiek za życia odwrócił się od Boga, im większa jest jego zatwardziałość w złym, im większa nienawiść do Boga, tym bardziej przeżywana jest utrata Boga.

Tak jak sprawiedliwego czeka szczęście i życie wieczne tak przeznaczeniem grzesznika jest wieczna męka i potępienie.

„I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25 46).

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2014 ROKU.

Szybka śmierć

Rozmawiając z różnymi osobami(jak również czytając badania CBOS) spotkałem się z poglądem, że szybka śmierć jest najlepsza. Parę osób przekonywało mnie, że śmierć w czasie snu, poprzez zamarznięcie jest najlepszą jaka może nas spotkać. A najlepiej aby to stało się w momencie gdy będziemy jeszcze silni. Dobrze byłoby, aby śmierć wyprzedziła niedołęstwo, cierpienie, starość. Najlepiej aby śmierć przyszła do nas z zaskoczenia.
Zastanawiam się skąd takie podejście, skąd takie chęci, skąd takie pragnienia? Myślę, że są one skutkiem braku nadziei. Osoby wypowiadające takie chęci, nie mają nadziei na życie wieczne. Wygląda  na to, że nie wierzą, iż po śmierci może być cokolwiek. Śmierć bowiem nie jest końcem naszego  jestestwa. Jest to tylko przejście w inny wymiar. Śmierć jest egzaminem do wieczności. Jest  to sprawdzian, jak przygotowaliśmy się w naszym doczesnym życiu na życie wieczne. Śmierć z  zaskoczenia sprawia, że nie jesteśmy przygotowani i dlatego dużo trudniej będzie nam dostąpić  Zbawienia. Nie darmo Kościół od wieków nauczał, że „nagła a niespodziewana śmierć” jest tragedią od której należy się strzec.

Dzień otwarty w krematorium

Kremacja zwłok była zakazana i potępiana w Kościele Katolickim od samego początku. Sprzeciwiało się to historii Zbawiciela który został pogrzebany a nie skremowany. Dlatego też od początku wierni chcieli być chowani w sposób taki jak ich Przewodnik, jak Jezus Chrystus.
Dodatkowym czynnikiem było to, że poganie w zdecydowanej większości palili swoich zmarłych i jednym z wyróżników bycia chrześcijaninem był sposób chowania zmarłych.
Szacunek dla ciała ludzkiego wymagał aby ciało było pochowane z całych należnym szacunkiem dla śmierci. Spalenie ciała zmarłych sprzeciwia się określeniu „zaśnięcia” – które pokazuje, że śmierć nie jest czymś ostatecznym lecz tylko progiem i wstępem do wieczności. Spalenie, zniszczenie ciała które było nam pomocą w drodze do wieczności jest jakby zanegowaniem naszego doczesnego życia.

Trzeba tu podać, że papież Benedykt VIII w liście Detestandae feritatis abusum  z 1299 roku potępił paleni zwłok zmarłych jako proceder obrzydliwy dla Boga oraz ludzi i zagroził automatyczną ekskomuniką (latae sententiae) wszystkim, którzy go praktykowali, nakazując odmawiać katolickiego pochówku zwłokom, które zostały w ten sposób potraktowane. W wiekach takie zdarzenia nie pojawiały się aż do czasów Rewolucji we Francji. Na samym jej początki pojawiły się projekty palenia zmarłych – były one nastawione na walkę z nauczaniem o zmartwychwstaniu ciał i życiu wiecznym Kościoła Katolickiego. W roku 1886 w maju oraz grudniu, w 1892 oraz 1897 Święte Oficjum potępiło kremację jako „obrzydliwe nadużycie”. Na wykonawców takich rzeczy nakładano surowe kary, wzbronienie przystępowania do sakramentów i odmowa chrześcijańskiego pogrzebu. Również Kodeks prawa kanonicznego z roku 1917 potwierdzał taką naukę dotyczącą kremacji.

Kremacja uniemożliwia w wielu przypadkach udowodnienie przestępstwa lub oczyszczenia się niewinnej osoby z fałszywych zarzutów.

Za pontyfikatu Pawła VI nastąpiło zerwanie z Tradycją zakazu kremacji.
A dziś możemy spotkać plakaty reklamujące kremację i zachęcające do niej.

Cm. Północny w Warszawie

Zezwolenie w krajach zachodnich na kremację zwłok prowadzi do różnych dziwnych zjawisk jak np: odzysk metali szlachetnych ze spalonych zwłok. W Czechach, gdzie kremacja bardzo popularna, nawet do 30% prochów nie jest odbieranych przez bliskich. Trudno jest nam to zrozumieć, gdyż przy pochówku do ziemi taka sytuacja nie jest możliwa. Nawet gdy nie ma bliskich dokonuje się grzebanie zwłok. Jest to zgodne z przykazaniem kościelnym by zmarłych pogrzebać. Przy kremacji spotyka się często, że prochy w urnie przechowywane są w mieszkaniu np.: na półce.

Pomimo zezwolenie na kremację, to mając na względzie nauczanie Kościoła Katolickiego przez prawie 2 tys. lat nie powinniśmy tego promować, ani pochwalać czy też zalecać. Katolikom pragnącym wybrać taki rodzaj pochówku powinniśmy przedstawić i wyjaśnić dlaczego to nie jest dobre rozwiązanie.