Spadkobiercy PRL

Jak i kiedy zakończył się PRL? No takie pytania, nawet dziecko w szkole odpowie, że końcem PRL był Okrągły Stół.

A czym był, tak naprawdę Okrągły Stół? Było to przygotowane, przez władze PRL pokojowe, spokojne, bez rozlewu krwi przekazania władzy.
Przekazanie władzy było przygotowywane – najpierw przez wybranie osób, środowisk które zostaną dopuszczone do tego „zaszczytu”(Nie zapominajmy, że do obrad Okrągłego Stołu nie zostały dopuszczone wszystkie środowiska opozycyjne). Przekazanie władzy miało swoją cenę, którą środowiska opozycyjne musiały zaakceptować. Te które się z tym nie zgadzały, nie były dopuszczone do obrad.
Jaka była cena przejętej władzy po PRL? Ceną było nie rozliczanie ludzi z poprzedniej ekipy. Ceną było nie rozliczanie dotychczasowych beneficjentów, nomenklatury, członków PZPR za dotychczasowe – mówiąc bardzo delikatnie – „dokonania”. Aktualny stan z dokonanymi zbrodniami i rabunkami został przyjęty jako istniejący stan zerowy. Zamykamy oczy na istniejące układy i zależności.
Patrząc z perspektywy minionego czasu, widzimy, że plan ten udało się zrealizować. Co prawda są głosy i mówi się o pociągnięciu do odpowiedzialności poszczególnych ludzi z poprzedniego systemu, ale są to zdarzenia pojedyncze, jednostkowe które nie wpływają na całość. Osoby z poprzedniego systemu, ich dzieci, czy też inny spadkobiercy bez skrupułów korzystają z majątku „zdobytego” w bardzo szemrany sposób.

Tak naprawdę to sposób zakończenia PRL nie jest czymś nowym. Nasi rodzimi komuniści mieli wiedzę historyczną i wykorzystali rozwiązanie które było już wcześniej zrealizowane.
Wielka rewolucja we Francji dała im przykład jak można przejść do następnego etapu nie tracąc dotychczasowych zdobyczy, czy też z minimalnymi stratami. Król Ludwik XVIII, w trakcie trwania Kongresu wiedeńskiego, nomen omen, 4 czerwca 1814 roku wydał Kartę Konstytucyjną która wprowadzała rządy liberalne a także zostawiała w rękach nowych właścicieli tzw dobra narodowe (czyli majątki zagrabione prawowitym właścicielom), pensję, rangi i odznaczenia (w tym Legię Honorową) oraz uznanie tytułów „nowej szlachty”.
Tu mamy źródło naszej „grubej kreski”, tu mamy wzór z którego skorzystano w XX wieku w Polsce.
III RP w obecnym układzie jest „córką” PRL, jest jej spadkobierczynią i tak naprawdę jest kontynuatorką PRL. III RP jest tylko inną twarzą PRL.

Oporów

40-IMG_0276

Oporów gotycki zamek obronny XIV w.

Dziś wioska, kiedyś miasto. Zaprasza do odwiedzin czterech zachowanych historycznych obiektów:

  • Gotycki, warowny zamek z XIV w. z późniejszymi zmianami,
  • Gotycki kościół św. Marcina z pierwszej połowy XV w.
  • Klasztor ojców Paulinów fundowany w połowie XV w.
  • 11. hektarowy park otaczający wyspę z zamkiem.

To tylko 40 km na północny –zachód od Łowicza, a 11 km od Kutna. Z Warszawy trzeba przejechać 125 km.

Zapraszamy do galerii.

Święty Jan Nepomucen

Urodził ok. 1350 roku w miejscowości Pomuk która obecnie nazywa się Nepomuk i jest położona w Czechach niedaleko Pilzna. Ojciec jego Velfi był urzędnikiem miejskim. Z 1370 roku pochodzą wiadomości o kleryku Janie, który był równocześnie notariuszem przy arcybiskupie w Pradze czeskiej. Jan odbył studia w Pradze oraz Padwie i Bolonii. W roku 1380 został wyświęcony na kapłana. Po powrocie ze studiów został mianowany przez arcybiskupa wikariuszem generalnym i kanonikiem przy praskiej katedrze. Jan był faktycznie drugą osobą w archidiecezji po arcybiskupie.

W owym czasie władcą Czech oraz Niemiec był król Wacław IV Luksemburczyk. Był osobą impulsywną, prowadzącą hulaszczy tryb życia. Wacław IV popierał antypapieża Klemensa VII i było to powodem konfliktu z arcybiskupem praskim Janem z Jenstejnu. Jan Nepomucen bywał na dworze królewskim jako kaznodzieja i był spowiednikiem królowej Zofii. Król, podejrzewając żonę o zdradę, pragnął potwierdzenia u Jana swoich przypuszczeń. Jan Nepomucen popadł w niełaskę królewską i w 1393 roku został uwięziony. Według zachowanych relacji był torturowany i w umęczeniu brał udział sam król Wacław IV. Na wpół żywy Jan został w nocy 20 marca 1393 roku zrzucony z mostu do Wełtawy. Przekazy podają, że kapłan miał uwiązany do szyi młyński kamień, który się urwał. Ciało męczennika zostało odnalezione 17 kwietnia dzięki pięciu gwiazdom wskazującym jego położenie. Pochowany został w kościele Świętego Krzyża w pobliżu rzeki a następnie w grobowcu pod katedrą, na którym umieszczono napis Johannes de Pamuk.

Po śmierci króla Wacława IV Luksemburczyka w 1419 roku kult Nepomucena spontanicznie szerzył się nie tylko w Czechach.

W 1683 roku na moście Karola w Pradze, w miejscu, z którego wrzucono Jana Nepomucena do rzeki, postawiona została figura przyszłego świętego. W postumencie wmurowane zostały płyty ze scenami z jego życia. W 1719 roku otwarto trumnę ze zwłokami męczennika. Ciało było zupełnie spróchniałe, natomiast kości zachowały się dobrze a język nie tylko nie uległ rozkładowi lecz zachował pewną świeżość. 31 maja 1721 roku Innocenty XIII ogłosił Jana błogosławionym a 19 marca 1729 roku Benedykt XIII kanonizował heroicznego spowiednika.

Święty Jan Nepomucen jest jednym z najbardziej uwiecznianych oraz zapracowanych świętych. Z uwagi na sposób swojej śmierci jest patronem żywiołu wodnego. Ma pod swoją opieką rzeki, strumienie, jeziora i stawy. Pilnuje mostów, grobli, fos, brodów i przepraw promowych. Dlatego też w ich pobliżu można spotkać – w całej Polsce, Litwie, w Niemczech, Czechach, Austrii, na Węgrzech aż po same Włochy – figury tego świętego. Doczekały się one nawet swojej odrębnej nazwy – są to nepomuki. Mają one, w zdecydowanej większości, wzór wzięty z figury tego świętego z mostu Karola w Pradze. W serwisie internetowym nepomuki.pl opisano 9842 nepomuków z czego 5746 znajduje się na terenie Polski. Podane jest jak rozpoznać nepomuka oraz, że możemy spotkać pseudonepomuki (np. figura św. Jana Sarkandra, Franciszka Ksawerego, Stanisława Kostki i paru innych).

Święty Jan Nepomucen przedstawiany jest w stroju kapłańskim, w sutannie, rokiecie (rodzaj komży noszonej na sutannie) i birecie. Trzyma palmę męczeńską w ręku, krucyfiks, niekiedy palec trzymany na ustach, symbolizujący dochowanie tajemnicy spowiedzi. Atrybutami jego są klucz, książka, kłódka, krzyż w ręku, zapieczętowany list, most, pieczęć, aureola z pięcioma gwiazdami (jedyny święty, obok Najświętszej Maryi Panny przedstawiany z gwiazdami wokół głowy), wieniec z gwiazd mający w środku napis TACUI – „milczałem”, woda, zamek. Jest patronem zakonu jezuitów, Pragi, królestwa Czech i języka czeskiego (mimo tego, że zapewne nie mówił w tym języku), spowiedników, szczerej spowiedzi, dobrej sławy, tonących i wsparciem w trakcie powodzi. Patronuje mostom oraz studniom i źródłom a w dniu dzisiejszym  wodociągom. Według tradycji chronił nie tylko przed powodziami ale również przed suszą. Z tej przyczyny figury i kapliczki jemu poświęcone można spotkać w okolicach mostów, rzek ale również na placach publicznych czy też na skrzyżowaniach dróg. Portugalscy i hiszpańscy żeglarze przyozdabiali dzioby swoich statków rzeźbami świętego Jana Nepomucena. Do niego orędują ludzie związani zawodowo z żywiołem wodnym – marynarze, flisacy, rybacy, płetwonurkowie, wioślarze, żeglarze, ratownicy wodni.

Na jednym z postumentów z figurą św. Jana Nepomucena na Dolnym Śląsku jest łacińska inskrypcja:

„Co często nieżyczliwość, nienawiść i zazdrość wymyśli nagannego, a oprócz tego trucizna złych języków wyrządzi złośliwą szkodę naszej godności – odwróć przez swe wstawiennictwo. Spraw, aby ich złośliwe poczynania nie miały Twojego błogosławieństwa. Kto złośliwości zmyśla, przez nieprzyzwoite plotkarstwo poniża godność bliźniego. Spraw przez swoje wstawiennictwo i uwolnij nas od grzechu oraz występku, ponieważ życie w grzechu jest największym wstydem przed Bogiem”.

Święty Jan Nepomucen uważany jest za pierwszego męczennika tajemnicy spowiedzi.

 

Modlitwa do św. Jana Nepomucena

Boże, któryś przez śmierć świętego Jana, dla nieprzezwyciężonego milczenia sakramentalnego, Kościół Twój nową męczeństwa koroną przyozdobił, daj za jego przyczyną i przykładem przezorną w języku ostrożność, abyśmy raczej wszystko złe, niźli uszkodzenie duszy na tym świecie ponosili. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Święty Janie Nepomucenie, módl się za nami!

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W maju 2019 ROKU.

Niewystarczające poświęcenie Rosji

Abyśmy mogli zrozumieć, o co dokładnie prosi Maryja, porównajmy Jej prośbę z Tuy ze słowami jakie wypowiedziała w lipcu 1917 roku. 13 lipca 1917 roku Matka Boża oznajmiła: „Przybędę, aby prosić o poświęcenie Rosji memu Niepokalanemu Sercu i o Komunię świętą wynagradzającą w pierwsze soboty miesiąca. Jeżeli Moje życzenia zostaną spełnione, Rosja nawróci się i zapanuje pokój.” Niepokalana nie powiedziała „Moje życzenie”, ale „Moje życzenia”, a zatem chodzi o wypełnienie ich obu.

13 czerwca 1929 roku w Tuy Matka Boża podała cztery warunku poświęcenia Rosji, pragnąc, aby Ojciec Święty:

  1. W jedności „z wszystkimi biskupami świata”
  2. Dokonał poświęcenia
  3. Rosji
  4. Niepokalanemu Sercu Maryi.

13 maja 1930 roku s. Łucja wyjaśniła wolę niebios i podała dwa kolejne warunki:

  1. „uroczysty akt wynagrodzenia i poświęcenia Rosji Najświętszym Sercom Jezusa i Maryi”;
  2. „obietnica, że po zakończeniu prześladowania Kościoła (przez tych, którzy idą śladami błędów Rosji) zatwierdzi on i poleci praktykowanie nabożeństwa wynagradzającego”.

 

W 1942 roku s. Łucja ujawniła drugą część tajemnicy wraz z prośbą o poświęcenie Rosji. Od tego momentu różni papieże dokonywali aktów konsekracji, które – choć częściowo odpowiadały prośbie Matki Bożej – to jednak nie spełniały dokładnie Jej życzeń. W tabelce pokazano stopień w jakim, akty poświęcenia dokonane przez Piusa XII, Pawła VI i Jana Pawła II odnoszą się do sześciu wymogów, wymienionych powyżej.

Synteza poświęcenia Rosji przez papieży

 

Data
Papież
W jedności z wszystkimi biskupami
Poświęcenie
Rosji
Niepokalanemu Sercu Maryi
Publiczne wynagrodzenie
Zatwierdzenie nabożeństwa wynagradzającego
Październik 1942Pius XIINIETAKNIE(3)TAKNIENIE
Grudzień 1942Pius XIINIETAKNIE(3)TAKNIENIE
Czerwiec 1952Pius XIINIETAKTAKTAKNIENIE
Listopad 1964Paweł VINIE(1)NIE(2)NIENIENIENIE
Czerwiec 1981Jan Paweł IINIENIE(2)NIENIENIENIE
Grudzień 1981Jan Paweł IINIENIE(2)NIENIENIENIE
Maj 1982Jan Paweł IINIE(1)TAKNIE(3)NIENIENIE
Marzec 1984Jan Paweł IITAKTAKNIE(3)NIENIENIE

 

Uwagi do tabelki:

  1. Paweł VI nie wydał żadnego polecenia biskupom. Jan Paweł II jedynie ogłosił, że akt konsekracji został dokonany w „duchowej łączności” z biskupami,
  2. Podczas tych aktów używano słów „zawierzyć”, a nie „poświęcić”.
  3. Formuła użyta przez Piusa XII brzmiała „[…] przede wszystkim tym, którzy okazują szczególne nabożeństwo do Ciebie, i w których krajach nie ma domu, gdzie nie czczono by Twej świętej ikony”. Jan Paweł II użył następujących wyrażeń: „W szczególny sposób zawierzamy Ci i poświęcamy tych ludzi i te narody, które tego zawierzenia i poświęcenia najbardziej potrzebują” oraz „zwłaszcza te narody, których konsekracji i zawierzenia od nas oczekujesz”.

 

Te wszystkie próby poświęcenia Rosji łączy fakt, że żadna z nich nie była związana z publicznym aktem wynagrodzenia, a żaden z papieży nie zatwierdził komunii wynagradzającej w pierwsze soboty miesiąca. Z ośmiu wymienionych aktów tylko w pięciu przypadkach użyto prawidłowego słowa „poświęcenie” (consecratio), jedynie konsekracja dokonana przez Piusa XII została skierowana do Niepokalanego Serca Maryi, natomiast Jan Paweł II był jedynym papieżem, który zrobił co w jego mocy, żeby zaangażować biskupów. Rosja została wymieniona tylko raz – w 1952 roku; w siedmiu innych przypadkach ten kraj został wcale zapomniany bądź wzmiankowano o nim ogólnikowo.

Podsumowując, że chociaż wymienione konsekracje świata przyniosły pewne owoce, to jednak poświęcenie Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi nie zostało jeszcze dokonane w taki sposób, w jaki prosiła o to Matka Boża. Dwa fakty potwierdzają ten wniosek. Po pierwsze, 25 lat po ostatniej konsekracji nadal nie doszło do zapowiedzianego w Fatimie nawrócenia Rosji. Po drugie, s. Łucja – pomimo wielu głosów mówiących co innego – aż do 1989 roku konsekwentnie twierdziła, że dokonane do tamtej pory akty poświęcenia nie są zgodne z życzeniem Matki Bożej.

Potwierdzenie ze strony s. Łucji?

W watykańskim dokumencie z 2001 roku dotyczącym Fatimy kard. Bertone tak się wyraził na temat aktu poświęcenia dokonanego 25 marca 1984 r. przez Jana Pawła II: „Siostra Łucja osobiście potwierdziła, że taki uroczysty i powszechny akt odpowiadał temu, czego żądała Matka Boża”. Kardynał powołał się na list karmelitanki z 8 listopada 1989 r. Do 1989 roku s. Łucja wyraźnie stała na stanowisku – które jest podane wyżej – że doszło jedynie do poświęcenia świata, bez wspomnienia Rosji i z pominięciem aktu wynagrodzenia.

Z listem cytowanym przez kard. Bertone wiąże się kilka poważnych problemów:

  1. Skoro akt poświęcenia z 1984 r. był zgodny z prośbami Matki Bożej, to dlaczego s. Łucja potwierdziła ten fakt dopiero pięć lat później?
  2. Dlaczego aż do 1988 roku s. Łucja była innego zdania, twierdząc, że konsekracja nie została jeszcze dokonana?
  3. W listach pisanych przed 1982 r. s. Łucja podaje argumenty, które potwierdzają, że dokonane do tamtej pory akty poświęcenia były niewystarczające: nie pojawiło się w nich słowo „Rosja”; konsekracje były dokonywane jedynie przez papieża bez udziału wszystkich biskupów; nie użyto w nich kluczowych terminów, takich jak „poświęcenie Rosji” i „Niepokalane Serce Maryi”. Na jakiej podstawie s. Łucja miałaby później twierdzić, że akt poświęcenia dokonany w 1984 był zadowalający? Przecież argumenty, których karmelitanka używała do wykazania, że poprzednie próby konsekracji nie były wystarczające, można zastosować również i w tym przypadku.
  4. Dlaczego s. Łucji nie pozwolono na publiczną wypowiedź w tej kwestii? Czy nie powinien dziwić nas fakt, że zdecydowano się na formę listowną? Czy nie byłoby lepiej usłyszeć, jak wizjonerka z Fatimy osobiście potwierdza akt poświęcenia Rosji?
  5. Dokument opublikowany przez Watykan zawiera jedynie kopię jednego zdania z listu s. Łucji. Nie podano adresata listu. W kontekście pojawiających się pytań o przyczynę tak radykalnej zmiany w postawie s. Łucji dotyczącej poświęcenia Rosji zadziwia fakt, że Watykan podał jedynie mały fragment tak ważnego dokumentu.
  6. Kardynał powołuje się tylko na jeden list z lat 1989-2000, jednak czy po 1989 r. s. Łucja nie pisała innych listów, np. do swoich bliskich, w których potwierdzałaby, że poświęcenie Rosji zostało dokonane zgodnie z prośbami Matki Bożej? Jeśli po 1988 r. zmieniał zdanie, to z pewnością starałaby się poinformować o tym każdego, komu wcześniej mówiła, że konsekracja nie została dokonana.
  7. 13 maja 1991 r. papież Jan Paweł II spotkał się z s. Łucją. Dlaczego wtedy nie potwierdziła ona swej aprobaty dla dokonanej przez niego konsekracji?
  8. W okresie od 1989 r. do 1990 r. napisano na komputerze pięć listów, na których rzekomo widnieje podpis s. Łucji. Według tych listów konsekracja Rosji została dokonana i to właśnie jeden z tych listów był cytowany przez kard. Bertone. Jednak s. Łucja nie potrafiła korzystać z komputera: wszystkie dokumenty, jakie po sobie zostawiła, są pisane odręcznie. Dlaczego w wieku 82 lat do pisania listów miałaby nagle zacząć używać komputer? Jeśli nawet tak było, to dlaczego użyła takiej formy jedynie pięć razy?
  9. List cytowany przez kardynała zawiera poważne błędy. Wspomniano w nim o tym, że papież Paweł VI poświęcił Rosję podczas swojej pielgrzymki do Fatimy. Jednak w tamtym czasie Paweł VI nie dokonał żadnego aktu poświęcenia. Kardynał twierdził, że konsekracje dokonane przez 1984 rokiem były niewystarczające ze względu na brak jedności wszystkich biskupów, jednak s. Łucja podkreśliła, że w konsekracji dokonanej w 1982 r. zabrakło wzmianki o Rosji, jak również w akcie z 1984 r. Rosja nie została wymieniona.
  10. Dlaczego kard. Bertone nie otrzymał od s. Łucji listu potwierdzającego jego słowa podczas wizyty w Fatimie w kwietniu 2000 r.?
  11. Dlaczego w Watykanie nie mówiono wcześniej o tym „dowodzie s. Łucji”? List pojawił się znienacka i miał być ostatecznym argumentem w debacie, którą kard. Bertone podsumował następująco: „Z tego powodu wszystkie dyskusje i jakiekolwiek nowe wnioski są bezpodstawne”.

Komentarz

Zdaje się, że kwestia poświęcenia Rosji poruszyła serca papieży pomimo ich krytycznego podejścia do pism s. Łucji. Dołożono wszelkich starań, aby stworzyć pozory, że wypełniono prośby Matki Bożej, nie zważając na obiektywne dowody jasno wskazujące, że warunki poświęcenia Rosji nie zostały zachowane. Dlaczego dokonano tych aktów konsekracji, przy jednoczesnym pominięciu ich warunków? Ponieważ były one nie do zaakceptowania przez tych, którzy przylgnęli do „ducha soboru”’ ponieważ były im one solą w oku, stojąc w sprzeczności z ich zasadami.

 
Karol Stehlin; Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych, część III.
 

150 Pozdrowień Maryi

Dlaczego w Psałterzu jest sto pięćdziesiąt pozdrowień Maryi? Z radością posłuchajmy tu samej Błogosławionej Dziewicy Maryi, która przytoczyła dwadzieścia powodów tego. Oto one:

  1. „ponieważ w Psałterzu Dawidowym jest sto pięćdziesiąt psalmów, w których zawierają się symboliczne Ojcze nasZdrowaś tak jak owoc w kwiecie;
  2. ponieważ otrzymałam sto pięćdziesiąt niezwykle cennych duchowych radości w poczęciu Syna i noszeniu Go w sobie – były to ekstazy, widzenia, objawienia i natchnienia;
  3. ponieważ doznałam stu pięćdziesięciu radości przy rodzeniu i karmieniu piersią Syna;
  4. ponieważ doznałam stu pięćdziesięciu radości ze słów i czynów Syna podczas Jego publicznej działalności;
  5. ponieważ w czasie męki Syna znosiłam sto pięćdziesiąt najcięższych cierpień różnego rodzaju – jak bardzo kochałam, tak bardzo też współcierpiałam;
  6. z powodu stu pięćdziesięciu najważniejszych darów, które Chrystus przyniósł światu, od swego przyjścia do odejścia z niego;
  7. z powodu stu pięćdziesięciu cierpień które znosił Chrystus, z których każde miało dziesięć odniesień: I – do Boga; II – do własnej duszy; III – do ciała; IV – do świętych; V – do Mnie; VI – do uczniów; VII – do Żydów; VIII – do Judasza; IX – do ludów; X – do dusz w czyśćcu. Oprócz tego cierpiał, ogólnie rzecz biorąc, w piętnastu różnych rzeczach, czyli w swych zmysłach: w pięciu wewnętrznych i pięciu zewnętrznych oraz wpięciu władzach wyższych (umysł, wola, skłonność do pożądań i gniewu oraz siła poruszania);
  8. z powodu stu pięćdziesięciu radości Syna i moich z Jego zmartwychwstania;
  9. z powodu stu pięćdziesięciu owoców męki Pana
  10. z powodu stu pięćdziesięciu cnót najpotrzebniejszych dla zbawienia(chodzi zaś o cnoty teologiczne, kardynalne, główne, moralne i osiem błogosławieństw);
  11. z powodu stu pięćdziesięciu wad przeciwnych tym cnotom;
  12. z powodu stu pięćdziesięciu nieszczęść świata, do których należą: głód, pragnienie, zimno, gorąco, nagość, zniesławienie, krzywda, choroba, niezgoda, ogień, powodzie, dzikie zwierzęta, niewola, ignorancja, itp.;
  13. z powodu stu pięćdziesięciu zagrożeń życia, a są pośród nich: choroba, smutek, terror, niepewność, ataki demonów, wyrzuty sumienia, utrata dóbr, pozbawienia używania członków, niecierpliwość, osłabienie itp.;
  14. z powodu stu pięćdziesięciu lęków przez Sądem, takich jak choćby: lęk przed Sędzią, lęk przed Jego asystentami, napaści demonów, wyjawienie, grzechów, wieczna niesława, strach, lęk z powodu własnego sumienia, wyrzuty sumienia, rozpacz, złośliwość, pragnienie śmierci, gniew wzbudzony przez stworzenia itp.;
  15. z powodu stu pięćdziesięciu najcięższych kar piekła odpowiadających tyluż wadom: podobne rzeczy są również w czyśćcu, a takie rzeczywistości są przeogromne od strony: duszy, ciała, demonów, Boga, miejsca, ognia, zmysłów, utraconej chwały i wieczności potępienia;
  16.  
  17. z powodu stu pięćdziesięciu bardziej ogólnych radości Błogosławionej Maryi i Chrystusa w niebie;
  18. z powodu stu pięćdziesięciu najważniejszych pomocy dawanych psałterzystom;
  19. z powodu stu pięćdziesięciu dni albo godzin uprzedzania o śmierci dawanych pobożnym psałterzystom w celu przygotowania się do niej;
  20. z powodu stu pięćdziesięciu szczególnych radości dawanych psałterzystom z racji kultu w formie Psałterza, a co ważne, radości tym będą odpowiadały również proporcjonalnie nagrody w postaci wieńca”.

Na te słowa oblubieniec tak odpowiedział: „O, Maryjo, najsłodsza radości serca, kto by rozważył to wszystko, całego siebie by oddał w sławieniu Cię przez odmawianie Psałterza”. Na to Maryja: „Powiadam ci: błogosławieni w chwale bez przerwy powtarzają Ojcze naszZdrowaś z najwyższą radością, dziękując Bogu za daną im chwałę i modląc się za świat”.

 

Znalezione w Psałterzu Jezusa i Maryi; błogosławionego Alana z la Roche

Święta Katarzyna ze Sieny

Przedstawiając jej życiorys na początku można zadać przewrotne pytanie: czy analfabeta może zostać doktorem Kościoła? W jej przypadku będzie to odpowiedź twierdząca.

Urodziła się 25 marca 1347 roku w Sienie (Włochy) jako jedna z bliźniaczek w rodzinie bardzo wielodzietnej – były jako 23 i 24 dzieci swych rodziców Jakuba Benincasy i Monny Lapy Piangenti. Jej bliźniaczka Joanna zmarła w dzieciństwie – natomiast wdzięk, urok i rezolutność małej Kasi zachwycały nie tylko rodziców ale i krewnych oraz sąsiadów.

Była pobożnym dzieckiem i już w wieku siedmiu lat złożyła Bogu w ofierze swoje dziewictwo. Jej matka chciała by prowadziła życie jak inne dziewczynki w jej wieku – natomiast ona sama chciała wieść życie pokutne. Nie mogąc w domu rodzicielskim urządzić pustelni – własne serce zamieniła w celę zakonną. Z miłości do Chrystusa pracowała nad swoim charakterem, między innymi upatrując w woli rodziców wolę Zbawiciela. Pomimo sprzeciwów w 1363 roku wstępuje do zakonu tercjarskiego dominikanek w Sienie. Tam prowadziła surowe życie zakonne. Jadła skąpo, bardzo mało spała, spędzała dużo czasu na modlitwie i często biczowała się do krwi.

W 1367 roku pod koniec karnawału zostaje w mistyczny sposób zaślubiona Chrystusowi – jako znak tego pojawił się ślad obrączki na jej palcu. Była również obdarzona śladami męki Chrystusa – stygmatami i koroną cierniową.

W tym samym czasie dostała polecenie wyjścia z samotni do rodziny i do tych co jej potrzebują.

Jej działania były nietypowe, miała cięty, ostry język, raczej brak ogłady, porywczy charakter oraz mówiła prawdę prosto w oczy. Mimo tego była orędowniczką pokoju jak i skutecznym mediatorem w sporach.

Katarzyna zaczęła nie tylko przemawiać ale również wysyłała listy do kapłanów, biskupów a nawet samego papieża. Listy były przez nią dyktowane skrybom i według relacji jej spowiednika, była w stanie dyktować nawet cztery listy jednocześnie, nie myląc wątków, nie mieszając faktów, nie tracąc nic z głębi przekazu. Jej nauczanie zostało sprawdzone przez trybunał świętej inkwizycji jako wolne od błędów herezji i zgodne z nauką Kościoła.

Czas, w którym żyła był okresem, w którym papież urzędował w Awinionie. To dzięki napomnieniem, namowom, prośbom i modlitwom Katarzyny Sieneńskiej jak również jej pobycie w tej rezydencji, papież Grzegorz XI w 1377 roku przeniósł z powrotem swoją siedzibę do Rzymu.

Owocami jej działań były liczne nawrócenia ludzi z różnych warstw społecznych. Tak samo martwiła się o duszę biednego rozbójnika jak i błądzącego kardynała. To były dla niej dusze potrzebujące ratunku.

W czasie trwającej dżumy w mieście poświęciła się posłudze chorym i potrzebującym z heroicznym oddaniem. Za kolejnego papieża Urbana VI w Kościele doszło do tzw. wielkiej schizmy zachodniej. Część kardynałów nie zgadza się z wyborem papieża i wybierają spomiędzy siebie antypapieża który przyjmuje imię Klemensa VII. Katarzyna pisze listy do kapłanów i kardynałów, którzy nie uznają prawowitego papieża. Napomina ich i nakłania do jedności z władcą Rzymu. Adresatami jej listów są również królowie i władcy ówczesnej Europy. Jednocześnie pociesza i umacnia papieża Urbana oraz zanosi w jego intencji wiele modlitw.

Oprócz listów perłą mistyki katolickiej jest jej „Dialog o Bożej opatrzności”. Zawarte w nim są zapisy jej rozmów mistycznych z Panem Bogiem. Dialogi te spisywane były na bieżąco przez dominikanów. Powstały najprawdopodobniej między 1377 a 1378 rokiem.

Jej życie duchowe znane jest nam z relacji zatytułowanej „Żywot świętej Katarzyny ze Sieny” autorstwa bł. Rajmunda z Kapui, który był jej spowiednikiem i przewodnikiem duchowym.

„Sam niejednokrotnie byłem świadkiem, jak tłum tysiąca i więcej ludzi, zwołany przez jakąś niewidzialną trąbę, zbiegał się z gór i innych okolic Sieny, aby zobaczyć Katarzynę i jej słuchać. Nawet jej słów nie potrzeba było, sam jej widok wystarczał, aby ludzie kruszyli się ze swoich zbrodni. Płakali i żałowali za swoje grzechy, i biegli do spowiedników (wśród których i ja byłem). Spowiadali się zaś z taką skruchą, że nie było wątpliwości, iż wielka obfitość łaski została wylana z góry w ich serca. Zdarzało się to nie jeden czy dwa razy, ale bardzo często.

Z tego względu świętej pamięci papież Grzegorz XI, uradowany i szczęśliwy z takiego pożytku dusz, upoważnił mnie oraz dwóch moich towarzyszy do odpuszczania takich grzechów, które rozwiązać mogą tylko biskupi. Ten, co jest Prawdą, która nie oszukuje i nie da się oszukać, wie, jak wielu zbrodniarzy i obciążonych wielkimi grzechami przychodziło wówczas do nas.

Przychodzili tacy, którzy nigdy jeszcze się nie spowiadali, oraz tacy, którzy nigdy jeszcze ważnie nie przyjęli sakramentu pokuty. Często na czczo staliśmy aż do samego wieczora i nie byliśmy w stanie wysłuchać wszystkich, którzy chcieli się spowiadać.

Żeby zaś wyznać własną niedoskonałość oraz płodność tej świętej dziewicy, tak się cisnęli ludzie do spowiedzi, że wielokrotnie byłem zmęczony i prawie nieprzytomny od tej pracy ponad siłę. Ona zaś nieustannie się modliła i jak zwyciężczyni zagarniając łup, tym bardziej radowała się w Panu. Pozostałym zaś synom i córkom nakazywała, aby usługiwali nam, pracującym przy sieciach, które ona zarzuciła.”

Katarzyna Benincasa zmarła z wycieńczenia 29 kwietnia 1380 roku mając 33 lata. Uroczyście beatyfikowana przez papieża Piusa II 26 czerwca 1461 roku w bazylice św. Piotra. W 1866 roku ogłoszona została patronką Rzymu. Papież Paweł VI w 1970 roku ogłosił ją Doktorem Kościoła. Jest patronką Europy, Włoch, Rzymu, Sieny oraz pielęgniarek, strażników i strażaków, osób cierpiących oraz kobiet, które poroniły. Jej atrybutami w ikonografii są: lilia, książka, krzyż, korona cierniowa, biało-czarny habit dominikański, stygmaty na dłoniach, serce gorejące. Wspomnienie jej obchodzimy w dzień jej śmierci – 29 kwietnia.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W kwietniu 2019 ROKU.

Historia antykultury według Krzysztofa Karonia

Spotkałem reklamę książki pana Krzysztofa Karonia, jak i wywiady z nim w miejscach, o których wiem, że podchodzą do takich rzeczy poważnie. Zainteresowało mnie to i zacząłem lekturę.

Chcąc mówić czy też pisać o antykulturze autor podaje nam na początku czym jest sama kultura. I jest to podejście jak najbardziej prawidłowe.

Czym zatem jest kultura według Krzysztofa Karonia?

Na początek podana jest definicja angielskiego antropologa Edwarda Tylora. Ma ona chyba dla autora znaczenie, gdyż jej treść jest wyróżniona pogrubioną czcionką.

Kultura lub cywilizacja, ujęta w szerokim sensie etnograficznym, jest to kompleksowa całość obejmująca wiedzę, wierzenia, sztukę, moralność, prawa, obyczaje, oraz wszelkie inne zdolności i nawyki nabyte przez człowieka jako członka społeczeństwa.

Zagłębiając się i wyjaśniając różne odniesienia podanej definicji dochodzimy do takiego stwierdzenie: „Najwięcej nieporozumień budzi często spotykane rozróżnienie pojęć na elitarną kulturę wysoką i masową (popularną) kulturę niską. Wyjaśnienie tego rozróżnienia wykracza poza ramy tego szkicu, wymaga zresztą ustalenia, czym jest sama kultura”(!).

I tu rodzi się pytanie: po co jest podana definicja kultury gdy parę zdań dalej autor podaje, że jeszcze nie ustalił czym ona jest?

I dalej.

Do prezentacji swoim przemyśleń w zakresie kultury Krzysztof Karoń posługuje się pojęciem „mechanizm kultury”. Jest podana jego definicja (pogrubionym drukiem): Wewnętrzny mechanizm automatyzacji skłaniający człowieka do podejmowania nieprzyjemnego wysiłku w celu stworzenia dzieła umożliwiającego przeżycie satysfakcji to podstawowy mechanizm kultury.

I dalszy ciąg już normalnym drukiem: „Kultura w znaczeniu społecznym to taka formacja społeczno-ekonomiczno-polityczna, która umożliwia uruchomienie i działanie w człowieku podstawowego mechanizmu kultury tworzącego motywację do dobrowolnego podejmowania celowego wysiłku prowadzącego do powstania społecznie użytecznego dzieła (produktu, dobra)”.

I taki jeszcze cytat: „Zasadnym wydaje się rozumienie pojęcia kultura jako zbioru tylko takich wzorców zachowań, których celem jest doskonalenie (budowa, konstruowanie, rozwój) osiągane kosztem wysiłku (praca, nauka, trening) zwieńczonego dziełem (materialnym lub niematerialnym) i nagradzanego satysfakcją (podziwem, uznaniem, zachwytem, szacunkiem, pieniędzmi).”

Parę akapitów dalej, dosłownie na sąsiedniej stronie, mamy pogrubione zdanie: Kultura może prowadzić do zbrodni.

 

W jaki sposób „mechanizm kultury”(tworzący społecznie użyteczne dzieła), powodujące zachwyt może prowadzić do zbrodni, tego autor nie wyjaśnia, mimo, że stwierdza, że tak jest i jest to dla niego oczywistością.

 

Podrozdział Kultury dobre i złe zawiera takie stwierdzenie: „Istnieją przecież różne kultury(…), jednak nikt nie ma (a raczej nie powinien mieć) również wątpliwości, że jedynie kultura chrześcijańska stworzyła najwyżej rozwiniętą cywilizację wysokich technologii, powszechnego dobrobytu i powszechnej wolności.” Jasne zauważenie jakiejś sytuacji. Zaraz pojawia się stwierdzenie, że różnice między kulturami sprowadzają się do różnic w systemach wartości wyznaczających ich cel, kierujących nimi w drodze do tegoż celu i hamujących przed rozbiciem się lub stoczeniem w przepaść. Jakie to są wartości? Nie ma wyjaśnienia.

Podobne stwierdzenia możemy znaleźć w podrozdziale Hierarchia elementów: Przykładowo akapit: „Jedyną kulturą, jaka stworzyła cywilizację wysokich technologii, jest kultura chrześcijańska, i tylko system wartości chrześcijańskich (a mówiąc precyzyjniej katolickich – nie ma tu miejsca na szczegółowe uzasadnienie) dzięki upowszechnieniu kultury w postaci etosu pracy umożliwił niespotykane wcześniej poszerzenie sfery wolności. Współcześni ludzie cenią sobie ten cywilizacyjny i wolnościowy dorobek, nawet nie zadając sobie sprawy z jego źródła.”

Jasno z niego wynika, że według autora kultura w stosunku do cywilizacji jest rzeczą sprawczą, że kultura tworzy cywilizacje.

 

Drugi rozdział książki to Errata do historii kultury a jego pierwszy podrozdział nosi tytuł Instytucje zła.

Co jest, według autora pierwszą instytucją zła? Może to będzie zaskoczenie a może i nie, dla autora jest nim Kościół Katolicki oraz chrześcijaństwo a zwłaszcza katolicyzm.

Jaki jest zdaniem p. Karonia negatywny dorobek chrześcijaństwa?

– wspieranie opresyjnej władzy świeckiej,

– ekspansjonizm ideologiczny,

– monopolizacja systemu edukacji i wychowania,

– restrykcyjna moralność religijna i obyczajowość,

– hamowanie rozwoju nauki,

– hamowanie postępu społecznego,

– ograniczenie wszelkich form wolności słowa i myśli i krzewienie nietolerancji.

 

Prawdę mówiąc każdy z tych punktów wymaga sporego referatu wyjaśniającego błędy. Zwłaszcza, że autor rzuca sformułowania hasłowo, bez uzasadnienia. Opiera się na pobieżnej i obiegowej opinii środowisk antykatolickich, nie chcąc nawet zajrzeć do źródeł – niekoniecznie katolickich. Wystarczy popatrzeć na początki uniwersytetów by zauważyć, że to właśnie Kościół Katolicki a zwłaszcza katolicyzm stał za powołaniem takich instytucji, dawał swoich kapłanów jako rektorów i wykładowców oraz dbał o to by były one nieskrępowane w swoich badaniach. Ciężko również udowodnić monopolizację edukacji, gdy w XIV-XVIII wieku państwo jako takie nie było w ogóle zainteresowane kształceniem dzieci i młodzieży. Kościół nie był monopolistą – był jedyną instytucją, która działa w tym zakresie. Dlatego też nie można mówić o monopolu, gdyż to sugeruje, że były inne instytucje działające na tym polu – a tak nie było.

Dotyczy to również innych zarzutów stawianych przez p. Karonia Kościołowi Katolickiemu.

Czytając tą książkę, dziwię się bardzo, że jest ona promowana przez portale, które chcą uchodzić za katolickie. Z jednej strony chaos myślowy, brak dyscypliny pojęciowej, zlepek myśli i pojęć często ze sobą nie powiązany a nawet stojących w opozycji, trudność z uchwyceniem przyczyny i skutku a z drugiej strony otwarty antykatolicyzm i walka z Kościołem Katolickim dyskredytują promowanie jej gdziekolwiek.

Niewykluczone, że promowana jest ta pozycja jako antidotum na powszechny jeszcze marksizm. Ale niestety książka pisana jest z pozycji marksisty, z pozycji materialistycznej. I tak naprawdę wprowadza ona większy zamęt niż porządkowanie pojęć i zjawisk.

 

Moc kapłana

Syn Boży posiada mądrość nieskończoną, która zarządza światem, dając mu inteligencję i wiedzę. Największą mądrością obdarzył aniołów, ażeby z jej pomocą dokonywali licznych przedziwnych i wielkich rzeczy. 1. O ileż wyższa od niej jest jednak łaska dana kapłanom, z pomocą której stwarzają nie rzeczy skończone, lecz samego Syna Bożego, Pana i Twórcę wszelkiej mądrości. To zaś jest czymś o wiele więcej niż gdyby im dano moc obdarzania wszelką wiedzą stworzoną albo mocą jej pozbawioną. 2. Spróbuj przeto zestawić Boską wielkość najświętszej Eucharystii z jakąkolwiek wiedzą aniołów, musimy przyznać, że nie dorównuje jej godnością, co więcej – wiedza Eucharystię adoruje. Tymczasem najświętsze kapłaństwo jej godne, bo stwarza ją, dotyka swymi rękami i podaje do adorowania aniołom, którzy ją drżący otaczają. 3. Czcisz człowieka przyodzianego purpurą, który w swym złotym pierścieniu ma niesłychanie cenną perłę, a przecież nie mógłby jej stworzyć, nie chciałby też dać jej innemu ani też by nie chciał, żeby wielu ją nabyło. A na ileż większy szacunek zasługuje każdy kapłan, który trzyma w rękach Boską Perłę i jednym swoim słowem tworzy ich tysiące, tysiącom też rozdaje i nigdy mu ich nie zabraknie. 4. Tej czci ustępuje wszelka cześć okazywana aniołom. Co więcej, ich cześć z pokorą klęka przed tamtą i z drżeniem pragnie jej służyć, a służba ta jest dla niej zaszczytem i napełnia ją najwyższą radością. 5. Jak bardzo by się radował ten, kto by mógł dać sobie albo drugiemu jakąś wielką wiedzę! A przecież nie można i nie należy jej nawet porównywać z darem Eucharystii. Toteż: a) jakże wielkiego dobra pozbawia świata ten, kto mogąc, nie odprawia mszy; b) jak trudno będzie, niestety, usprawiedliwić tak poważne zaniedbanie; c) niemożliwe też będzie zwrócenie tego wielkiego dobra zabranego innym przez zaniedbanie, bo też nie można zwrócić tego, czego się nie zrobiło, jak nie można przywrócić dnia, który minął, tak też nieodprawionej poprzedniego dnia mszy.

Tak więc w jednej Eucharystii zawarte są wszystkie rzeczy tego świata, Światło na światłami, Stwórca, który dostarcza wiedzę: wargi kapłana niech tej wiedzy strzegą. Nawet gdyby Bóg nie chciał, żeby Maryja była przy Synu i kimś najważniejszym na świecie, i Tą, która oświeca wszystkich, to by jednak nie tylko było słuszną rzeczą, ale nawet trzeba by było, by przede wszystkim kapłani stwarzali tę Gwiazdę Maryję i w Pozdrowieniu anielskim pozdrawiali Ją jako światło i zbawienie. A ponieważ w żadnym innym miejscu nie pojawia się rzecz bardziej czcigodna nie w Różańcu, trzeba niewątpliwie, żeby to nabożeństwo kapłani praktykowali jak najczęściej i pobożnie oraz żeby swym przykładem i w kazaniach zalecali je świeckim. Czy Kościół nie czcił zawsze Maryi, Matki Bożej jako orędowniczki i opiekunki wszelkiej wiedzy i blasku świętości bijącego od Ojca? Zadaniem kapłanów jest więc codziennie strzec i umacniać w sobie tę wiedzą, a także przekazywać ją ludowi i rozpowszechniać.

 

Z „Psałterza Jezusa i Maryi” błogosławionego Alana de la Roche

 

Wielkanoc 2020

Utrudnienia materialne i fizyczne w przeżywaniu Zmartwychwstania Pańskiego, niechaj będą źródłem do mocniejszego i spokojniejszego duchowego spotkania  z Chrystusem.

Niech ten czas otworzy nas na łaski Boże i pozwoli nam przyjmować je 
z rado
ścią.

Grażyna i Rafał

Alexander Ivanov – Christ’s Appearance to Mary Magdalene after the Resurrection

 

Życie wyobraźnią

Ach, to życie wyobraźni! My nie rozumiemy dobrze, jakie ono miejsce w życiu zajmuje naszym, inaczej czuwalibyśmy nad nim w daleko inny sposób. Powiedzieć można, że jaka wyobraźnia, taki człowiek, jakie wyobraźni życie, takie i życie człowieka. I znowu można powiedzieć, że jeżeli nieczystość zmysłów przyrównana być może do kanałów, czyli ścieków, przez które plugastwo przepływa, tedy wyobraźnię przyrównać potrzeba do ściekowiska samego, w którym plugastwo samo w sobie grzęźnie i z sobą samym w fermentację wchodzi.

Powiedziałem, że jaka wyobraźnia, taki człowiek! I powtarzam, bo to, niestety widoczna jak na dłoni. Ledwie dziesiąty może rządzi się rozumem i rzeczywistością, a może tysięczny rozumem chrześcijańskim nadprzyrodzonym i rzeczywistością Bożą i wiekuistą; wszyscy inni, miliony – wyobraźnią. Szczęśliwy jeszcze ten, kto ma poczucie, kto ma czyste serce; takie serce obroni go i od wyobraźni; ale takich niewiele! Zresztą wszędzie wyobraźnia panuje i rządzi; ona nie wie i ani się troszczy o to, co rzeczywistość, co obowiązek, co wola Boża szczególniej; ani się pyta o to. Ona idzie na ślepo, pozwala sobie wszystkiego, żyje i panuje samowolnie, samowładnie, po tyrańsku, urojeniami, kaprysami, widzimisiami, zachciankami, sympatiami, antypatiami, goniąc za tym tylko, co się podoba, co na tę chwilę szczęśliwym uczyni i tak na oślep pędzi naprzód, a biedne popychadło tej szalonej samorządności, człowiek, ani pomyśli nawet o tym, by się obejrzeć, aby się wstrzymać, a tym mniej, aby kiedykolwiek zwyciężyć siebie i do rzeczywistości świętej, do Boga się obrócić. Istne zwierzątko; trzy rzeczy go wiodą: instynkt, wyobraźnia, apetyt! I to człowiek? I to dzieło Boże? I to dusza Krwią Chrystusa zbawiona? Męką Jego okrutną tak drogo odkupiona? O człowieku! Czyżeś ty raczej nie jeden z tych oprawców Chrystusowych, którzy Jego skronie cierniami przebodli? Czyś nie jeden z tych okrutniejszych albo szaleńczych, którzy biorą ową trzcinę fatalną do ręki i uderzają raz po razie, bez miary i liczby, po tej koronie boleści? Czy przesadzę, jeżeli zapytam, czy nie gorzej jeszcze czynisz: tamci przez godzinę jaką bawili się w swoją grę okrutną, a twoja wyobraźnia tej gry nigdy nie przerywa, a ty od rana do wieczora i znowu od wieczora do rana tylko kolce dawać umiesz Zbawicielowi swemu. O nieszczęśliwy!

Ach, wiemci, wiem, że wielu z was, o ludzie żyjący wyobraźnią, nie wiedzą, co czynią, że nigdy się nie zastanowią: ależ w tym wina wasza, w tym nieszczęście, że nie myślicie o tym, co czynicie, i nie zastanowicie się nigdy nad tym waszym nieszczęściem.

O Jezu mój, o Zbawicielu, gdyby ci ludzie wiedzieli, coś Ty za nich wycierpiał, choćby w tym cierniem ukoronowaniu Twoim! Gdyby uczuli całą tej boleści, że tak powiem, i głębokość, i szerokość, i długość, a szczególniej długość, przeciągłość, okrutniejszą niż okrucieństwo Męki samej!

 

Piotr Semenenko CR; Kazania o męce i śmierci Pana Jezusa; Oficyna Wydawnicza Viator, Warszawa 2001

Pochwała Krzyża

Krzyż jest dobry i drogocenny z bardzo wielu powodów:

  1. Ponieważ upodabnia nas do Jezusa Chrystusa;
  2. Ponieważ czyni nas godnymi dziećmi Ojca przedwiecznego, godnymi członkami Jezusa Chrystusa i godnymi świątyniami Ducha Świętego. Bóg Ojciec karze wszystkie dzieci, które przyjmuje: to są wyrocznie: „castigat… omnem filius quem recipit”(Hbr 12,6). Jezus Chrystus przyjmuje za swoich tylko tych, którzy niosą swój krzyż. Duch Święty ociosuje i wygładza wszystkie żywe kamienie niebieskiego Jeruzalem, to znaczy wybranych;
  3. Krzyż jest dobry, ponieważ oświeca umysł i daje mu więcej rozeznania niż wszystkie księgi świata: qui non est tentatus, guid scit(Syr 34,9: Kto nie był kuszony, cóż wie?)?
  4. Ponieważ, kiedy się go dobrze niesie, jest przyczyną, pokarmem i świadectwem miłości. Rozpala ogień boskiej miłości w sercu, odrywając je od stworzeń. Podtrzymuje i pomnaża tę miłość; i jak drewno jest strawą ognia, tak Krzyż jest strawą miłości. Jest najpewniejszym świadectwem, że kocha się Boga. Tym właśnie świadectwem posłużył się Bóg, by nam pokazać, że nas kocha; i jest to także świadectwo, jakiego Bóg od nas oczekuje, byśmy Mu pokazali, że Go kochamy;
  5. Krzyż jest dobry, ponieważ jest obfitym źródłem wszelkiego rodzaju słodkości i pociech; i rodzi w duszy radość, pokój i łaskę;
  6. Wreszcie jest dobry, ponieważ gotuje temu, kto go niesie, bezmiar chwały w niebie: immensum gloriae pondus operatur(2 Kor 4,17).

Gdybyśmy znali cenę Krzyża, kazalibyśmy odprawiać nowenny, jak święty Piotr z Alkantary, by otrzymać ten subtelny kawałek raju. Mówilibyśmy za świętą Teresą: „Aut pati, aut mori: Cierpieć albo umrzeć”; albo za świętą Marią Magdaleną Pazzi: „Non mori, sed pati: Nie umrzeć, ale cierpieć”. Ze świętym Janem od Krzyż prosilibyśmy jedynie o łaskę cierpienia czegoś dla Niego: „pati et contemni pro te”(Cierpieć i być wzgardzonym dla Ciebie). W niebie z rzeczy ziemskich ceni się jedynie Krzyż, mówił ten Doktor Kościoła do pewnej sługi Bożej po śmierci. „Mam krzyże, których cena jest tak wielka, mówił Pan do jednego ze swych sług, że jest to wszystko, co moja najdroższa Matka przy całej swej wszechmocy może uzyskać ode Mnie dla swoich wiernych sług”.

Mędrcze tego świata, światowcu, w ogóle nie rozumiesz tego tajemnego języka. Nazbyt kochasz przyjemności, nazbyt poszukujesz uciech, zbytnio kochasz dobra tego świata, zbytnio obawiasz się wzgardy i upokorzeń, jednym słowem, jesteś zbyt wielkim nieprzyjacielem Krzyża Jezusa. Cenisz, a nawet wychwalasz Krzyż w ogóle; ale nie swój, przed którym uciekasz jak możesz albo który wleczesz jedynie wbrew sobie, szemrząc, niecierpliwiąc się i skarżąc. Zdaje mi się, że widzę krowy, które rycząc, ciągnęły pod przymusem arkę przymierza, w której znajdował się to co najcenniejsze na świecie: trahentes et mugientes(1 Sm 6,12).

Nieskończona jest liczba głupców i nieszczęśników, powiada Mądrość(Koh 1,15), ponieważ liczba tych, którzy nie znają ceny Krzyża i noszą go wbrew sobie, jest nieskończona. Jednak wy pozostali, prawdziwi uczniowie Mądrości Przedwiecznej, którzy popadliście w wiele pokus i udręk, którzy cierpicie wiele prześladowań dla sprawiedliwości, którzy jesteście uważani za śmiecie świata, pocieszajcie się, weselcie się, drżyjcie z radości, gdyż Krzyż, który nosicie, jest cennym darem, który wzbudza zazdrość szczęśliwych; oni jednak nie są już do niego zdolni. Cokolwiek z czci, chwały, cnoty jest w Bogu i w samym Jego Duchu Świętym, spoczywa na was, gdyż wasza nagroda jest wielka w niebie, a nawet na ziemi, dzięki łaskom duchowym, jakie dla was uzyskuje.

Miłość Mądrości Przedwiecznej; Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort

 

Modlitwa w czasie zarazy

Ksiądz Marcin Dunin Sulgostowski był autorem „Książki do nabożeństwa dla wszystkich katolików”, którą od jego nazwiska nazywano popularnie Duninem.

Drugie wydanie Modlitewnika z 1844 roku – dla mężczyzn

Modlitewnik ten spisał na polecenie arcybiskupa ksiądz Jan Kanty Dąbrowski. Pierwsze wydanie książki zostało opublikowane w 1842.

Ksiądz Marcin Dunin Sulgostowski (ur. 11 listopada 1774 w Wale, zm. 26 grudnia 1842 w Poznaniu) był polskim biskupem rzymskokatolickim, arcybiskupem metropolitą gnieźnieńskim i poznańskim oraz prymasem Polski w latach 1831–1842.

Źródło: Wikipedia https://pl.wikipedia.org/wiki/Marcin_Dunin

 

Modlitwa w czasie zaraźliwej choroby

Smutek i trwoga przerażają nas zewsząd, o Boże! gdy tak nagle, a tak wielu przyjaciół i braci zabierasz z pośród nas przez zaraźliwą chorobę. Wszyscy wprawdzie umrzemy, bośmy grzesznicy, przeto wyrokowi śmierci na grzeszników wydanemu uledz musimy. Lecz gdy tak wielu, o Boże! razem zabierasz ludzi, gdy umarły tuż za umarłym wynoszony bywa, i wszyscy prawie jakby w cieniu śmierci chodzimy; gdy się codziennie na lamentujących i płaczących braci patrzymy, i trwogą przerażeni sami, tylko wyglądamy zarazy, która i nas ma zgładzić z tej ziemi; ach Boże! Jakżeto okropne życie wśród takiej trwogi!

Ach zmiłujże się, Ojcze niebieski, nad nami!

Jeżeliśmy zgrzeszyli, patrz, oto się upokarzamy przed Tobą! Otośmy gotowi czynić pokutę, a przez poprawę życia pragniemy zasłużyć na Twoję łaskę i przebaczenie.

Użycz nam tylko Twojej pomocy i czasu do prawdziwej pokuty i poprawy życia, a wtedy ta chłosta i doświadczenie stanie się dla nas przestrogą, że się tem szczerzej do śmierci sposobić będziemy.

Zlitujże się, o Boże! I odwróć od nas ten ciężki bicz Twej kary. Jeżeli to bydź może, weź ten kielich od nas, o Boże i Ojcze!

Jeżeli zaś podług Twoich najmędrszych i najświętszych zamiarów postanowiłeś, aby ten smutny cios dłużej trwał jeszcze, udzielże nam przynajmniej cierpliwości, i dodaj odwagi!

Ulżyj, pokrzep schorzałe siostry i braci; pociesz umierających, umocnij zdrowych, aby sobie nie przykrzyli w pielęgnowaniu i usłudze chorym, a przyspiesz godzinę wybawienia od tego złego, abyśmy Ci dzięki składać, wielbić Cię znowu, i w radości serc naszych służyć Ci mogli. Amen.

 

Zachowano oryginalną pisownię.

Święty Jan Kapistran

Przyszły kaznodzieja Europy urodził się 24 czerwca 1386 roku w Capestrano koło Neapolu. Według średniowiecznych zwyczajów nazwa miejsca urodzenia była używana jako nazwisko. Rodzice jego byli bogatą szlachtą niemiecką, którą było stać na staranne wykształcenie syna. Studiował prawo kanoniczne i cywilne na uniwersytecie w Perugii, gdzie otrzymał tytuł doktora praw. Władysław, król Neapolu mianował go w 1413 roku sędzią w mieście Perugia. W 1415 roku wybucha wojna domowa i Jan zostaje uwięziony. Spędza w więziennym osamotnieniu długie miesiące, poświęcając się żarliwej modlitwie. Według jego własnej relacji doznaje objawienia św. Franciszka z Asyżu, który zachęcał go do wstąpienia w szeregi jego uczniów.

„Kazanie Jana Kapistrana w Bambergu” autor nieznany, XV w.

Po złożeniu okupu zostaje zwolniony i postanawia wypełnić otrzymane polecenie. Według niektórych informacji był już żonaty z córką bogatego mieszczanina z Perugii – Kościół udzielił mu dyspensy, gdyż małżeństwo nie zostało dopełnione.

W 1416 roku wstępuje do zakonu franciszkanów i w trakcie studiów teologicznych poznaje św. Bernardyna ze Sieny, który przeprowadził odnowienie zakonu i doprowadził do powstania nowej gałęzi franciszkanów – obserwantów, zwanych w Polsce bernardynami. Wspólnie odbywają wyprawy kaznodziejskie, które są szkołą krasomówstwa dla Jana. W niedługim czasie Kapistran zasłynął jako złotousty misjonarz, którego kazania przyciągały ogromne tłumy wiernych. Kazania jego poparte były żarliwą wiarą oraz praktykami pokutnymi – nosił na ciele włosienicę, wszędzie chodził pieszo, nie nosił obuwia, spał od dwóch do czterech godzin na dobę. Według przekazów kazania odbywały się na wolnym powietrzu gdyż mogły zgromadzić nawet do 100 tysięcy słuchaczy. Nawoływał do nawrócenia, odrzucenia próżnych rozrywek i przedmiotów zbytku, które odciągały uwagę ludzi od tego co najważniejsze w życiu. Słuchacze porwani jego słowami często rozpalali stos na którym spalano rzeczy kuszące i do złego prowadzące jak karty i kości do gry, maski karnawałowe, itp.

Sława działalności Kapistrana dotarła do Rzymu, i papież Marcin V w 1426 roku mianuje go inkwizytorem na całe Włochy z zadaniem zwalczania ruchów heretyckich.

Jan Kapistran okazał się również bardzo dobrym mediatorem w sporach i był wykorzystywany w takiej roli przez papieża Marcina V i Eugeniusza IV. W latach 1435-36 służył jako rozjemca w sporze o następstwo tronu neapolitańskiego, a w okresie 1440-42 łagodził spór między Mediolanem z Bazyleą i w dwa lata później podobnie działał na Sycylii.

W 1451 roku cesarz Fryderyk III wysłał do papieża Mikołaja V prośbę o ogłoszenie krucjaty przeciw Turkom oraz husytom czeskim. Według papieża Jan Kapistran najlepiej nadawał się do takiego zadania. Został mianowany legatem papieskim z potrzebnymi pełnomocnictwami oraz inkwizytorem. Udaje się przez Karyntię i Styrię do Wiednia, a następnie na pogranicze Czech i Moraw. Kolejnymi regionami są Bawaria, Turyngia, Saksonia i Śląsk.

Informacja o dziełach Kapistrana dociera również do Polski – w sierpniu 1451 roku kardynał Oleśnicki wysyła zaproszenie do kaznodziei na misję w swej diecezji. Prośbę ponawia król Kazimierz Jagiellończyk.

Jan Kapistran przybywa do Krakowa w 1453 roku. Według Jana Długosza, który miał możliwość oglądać go osobiście, był on łysy, niskiego wzrostu i „suchego ciała”. Miał długą brodę oraz sięgające kolan ręce. Trudno było uwierzyć aby człowiek o tak wątłej posturze pociągnął za sobą tłumy.

Charyzmatyczny kaznodzieja przemawiał z beczki ustawionej na rynku w pobliżu kościoła św. Wojciecha. Gdy głosił kazanie zamierało życie w mieście. Duchowym efektem jego pobytu była deklaracja około 100 osób wstąpienia do obserwanckiej gałęzi zakonu franciszkanów. Pod Wawelem powstał klasztor i kościół pod wezwaniem św. Bernardyna z Sieny, stąd powszechna nazwa tego zgromadzenia – bernardyni.

Dnia 10 lutego Jan Kapistran udzielił sakramentu małżeństwa królowi Kazimierzowi Jagiellończykowi z Elżbietą Rakuszanką.

Giovanni di Bartolomeo d’Aquila „Sceny z życia św. Jana Kapistrana”

Jan Kapistran znany jest nie tylko jako kaznodzieja ale również jako autor traktatów teologicznych przeciwko współczesnym mu herezjom. Głosił idee Trzeciego Zakonu na terenie Polski i Czech. Wzorem swojego nauczyciela św. Bernarda był głosicielem kultu Najświętszego Imienia Jezus i uzyskał papieskie zatwierdzenie dla jego propagowania.

We wtorek 29 maja 1453 roku wojska Imperium Osmańskiego zdobywają Konstantynopol. Sułtan Mehmed II zamierza zdobyć Wiedeń i Rzym. Papież wysyła Jana aby zorganizował krucjatę przeciwko muzułmanom. Idee walki z islamem podejmują Węgrzy, którzy już częściowo byli podbici przez Turcję. Dnia 6 sierpnia 1456 roku doszło do przełamania tureckiego oblężenia miasta Belgrad. Węgierski wódz Jan Hunyadi odniósł wspaniałe zwycięstwa którego ojcem i duchowym sprawcą był Jan Kapistran. Aby upamiętnić ten dzień, papież Kalikst III nakazał, aby w dniu 6 sierpnia, corocznie święcić uroczystość Przemienia Pańskiego.

Wyczerpany ogromnym wysiłkiem Kapistran zmarł w mieście Uliak 23 października 1456 roku i tam został pochowany.

Nazywano go „apostołem zjednoczonej (po schizmie) Europy”. Papież Leon X w 1514 roku zezwolił na lokalne obchodzenie jego dorocznego święta. W 1622 roku papież Grzegorz XV rozszerzył ten przywilej na cały Kościół. Uroczysta kanonizacja nastąpiła dopiero w 1690 roku i dokonał jej papież Aleksander VII.

W ikonografii święty Jan Kapistran przedstawiany jest w habicie zakonu franciszkanów. Jego atrybutami są: gwiazda koło głowy, księga, monstrancja w ręku, noga depcząca turecki turban, sztandar z krzyżem. Jest patronem prawników oraz kapelanów wojskowych. Wspomnienie Jana Kapistrana obchodzono dnia 28 marca, od 1969 roku przeniesione jest na dzień 23 października.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W Marcu 2019 ROKU.

Szemranie… – ofiarować Bogu

Szemranie! Wszak to wyraźny bunt przeciwko samemu Bogu, przeciwko Jego woli. Jak to? – Bóg daje ci do zniesienia drobnostkę, a ty ją odrzucasz – mówisz: „nie chcę tego lub owego – nie podobna mi żyć z tą osobą, znieść tę niesłuszną uwagę, to upokorzenie!… Całą noc czuwałabym chętnie na modlitwie, ale poddać wolę swoją, woli Bożej, nie, tego nigdy nie potrafię!”

Jestże to prawdziwa pobożność! Oj! Podejrzana bardzo twoja pokuta, jeśli z tych cierpień, które wprost od Boga pochodzą, korzystać nie chcesz… To nie duch pokuty pędzi cię do ostrości życia, ale pycha, żądza nadzwyczajności i wyróżnienia, żądza choćby tych oklasków, które człowiek sam sobie daje… jest to miłość własna, kryjąca się pod płaszczykiem umartwienia.

Pięknie w aureoli męczenników wyglądalibyśmy, przeto po tę aureolę ręką sięgamy – jednak bez męczeństwa! O, jakże się szatan z nas natrząsa!

Niestety! Jakże często życiem pokazujemy, że tylko ustami lub wyobraźnią ofiarowaliśmy się Bogu na cierpienie, a w gruncie, według słów św. Pawła, nieprzyjaciółmi krzyża Chrystusowego jesteśmy, gdyż mamy ducha całkiem ziemskiego, który szuka wygódek i spełnienia woli własnej, goni za tym co bohaterskie, a pomija gruntownie cnoty pokory, cierpliwości i poddania się woli Bożej.

Często wszelako – wyznać należy – przyczyną powyższych złudzeń jest brak zastanowienia.

Nie zdaje ci się, aby te drobne codzienne przykrostki miały jaką istotną wartość, nie przypuszczasz, aby było można z nich jaką duchową korzyść odnieść, nie przygotowujesz się więc na przyjęcie ich.

Gdyby Bóg dopuścił jaką większą próbę, być może, że zniósłbyś ją lepiej; gdyby przypadło na ciebie większe cierpienie, przypomniałbyś sobie zapewne, że ono od Boga pochodzi, ofiarowałbyś je Bogu na chwałę, ale te drobne, wstręt i niechęć tylko w tobie budzą.

Te drobne przykrości, którymi życie jest zasłane, mają jednak w rozporządzeniach Bożych niepospolite znaczenie i bodaj czy nie najbardziej ważą na szali naszych zasług. Te drobne próby, małe upokorzenia, nieprzyjemności – bądź od zwierzchników, od rodziców, rodzeństwa, bądź od podwładnych… te małe umartwienia w jedzeniu – choćby przesolenie lub przydymienie potrawy, chleb czerstwy itp., ten niedostatek tej lub owej rzeczy, ten brak tego lub owego, co się wydawało niezbędne, to niedospanie, to towarzystwo osoby uprzykrzonej, niecierpliwiącej, ta konieczność zniesienia czyjego złego humoru, to przybycie czyjeś nie w porę, odrywające cię od najważniejszego zajęcia, przerywając modlitwę,, ta niesprawiedliwość tobie wyrządzona, ten zaduch, to zimno w pokoju, ta niedołężna usługa, ta oschłość w modlitwie, te roje roztargnień przy rozmyślaniu, te pokusy nie dające ci wytchnienia itp., one to przede wszystkim – wiedz o tym dobrze – stanowią krzyż chrześcijanina, krzyż twój, który każdego dnia dźwigać musisz do końca życia. To są drogie perły, które skwapliwie zbierać należy, a z których aniołowie uplotą ci kiedyś koronę w niebie; to są nieustanne upominki Oblubieńca twej duszy, który o tobie nie zapominając, wciąż ci nastręcza drobne krzyżyki dla wyćwiczenia cię w cnocie – słowem, dla większej chwały Bożej i uświęcenia twego. Są to skarby bez ceny, droższe nad wszystkie klejnoty tego świata, a których wartość istotną dopiero w wieczności poznasz.

Cierpienia większe rzadko kiedy się trafiają, czekając przeto na nie, skąpo byś uzbierał zasług na niebo, wówczas gdy tych drobnych, co dzień znaleźć możesz wiele i z nich każdego dnia piękny bukiet ofiarować Bogu.

 

O pobożności prawdziwej i fałszywej; Cecylia Plater-Zyberkówa; Wydawnictwo Monumen; Poznań 2016

Wizja Różańca

Ukazało się [bł. Alanowi z la Roche] piętnaście królowych, majestatem swym nieskończenie górujących nad ziemianami; każdą z nich otaczały ich własne dwórki. 1. Pierwsze pięć, razem ze swymi pięćdziesięcioma dziewczętami, niosły ze sobą tyle samo niezwykle pięknych róż. Na pierwszej z nich widać było wypisane złotymi literami słowo: Ave; na drugie – Maryja; na trzeciej łaska (łac. gratia); na czwartej – pełna (łac.plena); na piątej – Pan (łac. Dominus). 2. Następne pięć królowych, razem z pięćdziesięcioma dziewczętami przynosiły pięć bezcennych pereł. Na pierwszej z nich było wyryte: z Tobą (łac. tecum); na drugiej – błogosławiona (łac. benedicta); na trzeciej – Ty (łac. tu); na czwartej – między niewiastami (łac. in mulieribus); na piątej – i błogosławiony (łac. et benedictus). 3. Ostatnie pięć, razem z pięćdziesięcioma dziewczętami, przynosiły Matce Bożej pięć gwiazd. Na pierwszej z nich widniała inskrypcja: owoc (łac. fructus); na drugiej – łono (łac. ventris); na trzeciej – Twojego (łac. tui); na czwartej Jezus, a na piątej – Chrystus. Wtedy Syn powiedział do swej Matki: „Najsłodsza Matko, najdroższa Oblubienico, trzy są niebieskie cesarstwa, stanowiące razem jedno(cesarstwo): Ojca, Syna i Ducha, z każde z nich posiada pięć własnych królestw. Słuszną jest przeto rzeczą, żebyś była Królową Niebios – nie tylko uczestniczką i wspólniczką, jak wszyscy święci, ale właśnie Królową tych cesarstw. Odwagi zatem!”

I: Cesarstwo Ojca

Należy do niego pięć królestw: 1. Ojcostwo; 2. Jedność; 3. Moc; 4. Wieczność; 5. Stworzenie. Każde z osobna i wszystkie razem są niezmierzone, godne uwielbienia i Boskie.

Ad. 1: Święta Dziewica i Matka tak tutaj mówi z pokorą do Ojca Wszechmocnego, Cesarza: „Bądź pozdrowiony, Ojcze, Bycie nad bytami. Od siebie i od wszystkich moich ofiaruję tę różę, daną mi uprzednio z Twojej łaski.” Jednocześnie z rąk pierwszej królowej wzięła różę z napisem Ave i ofiarowała ją Ojcu za cesarskie królestwo Ojcostwa. Po otrzymaniu „róży ojcostwa” Ojciec rzekł: „Godna to i chwalebna róża! Za to będziesz na zawsze królową królestwa Ojca jako jedyna Matka wszystkich stworzeń. Przez swoje Ave zrodziłaś mojego Syna, Stwórcę wszystkich rzeczy”. Błogosławionemu Alanowi wydawało się, że cały dwór niebieski zapisał w księdze ten dar dla Maryi i dla Jej psałterzystów.

Ad. 2: Stanąwszy przed Królem i przed królestwem Jedności, Maryja wręczając różę, mówi: „Ave Królu świateł! Oto »róża jedności« nieskończonej, od której pochodzą wszystkie rzeczy. Ja Maryja, ofiaruję ją od siebie i od wszystkich moich sług, moich psałterzy stów, jak wiesz i jak chcesz”. Otrzymawszy różę, Król rzekł: „Będziesz błogosławioną Królową królestwa mojej Jedności. Chcę, żeby jedność bytów, wszystkich razem i każdego z osobna, były pod Twoją władzą”.

Ad. 3: Stanęła następnie przed Królem i przed królestwem Mocy i ofiarując różę ze słowem łaska, powiedziała: „Bądź pozdrowiony, najłaskawszy Królu, to dar ode Mnie i od moich sług, psałterzystów. Spodziewam się, że Ci się spodoba.” Król Jej rzekł: „Podoba mi się, podobała i będzie podobać. Bądź Królową mojej Mocy, a każda moc w niebie i na ziemi będzie Ci poddana. Bo Ty zrodziłaś Syna, Moc Ojca, który jest Łaską świata”.

Ad. 4: Stanąwszy przed Królem i w królestwie Wieczności, z pokorą mówiła: „Przyjmij ode Mnie i od moich sług różę pełna ”. Król na to: „Matko całej Wieczności, w nagrodę za Twe zasługi przyjmij, Królowo, to królestwo Wieczności”.

Ad. 5: Gdy w ten sam sposób ofiarowała różę Królowi i królestwo Stworzenia, Pan rzekł: „Królowa otrzymuje to królestwo Stworzenia, ponieważ zrodziła Syna Stwórcę. Jakaż to była radość wszystkich!”

II: Cesarstwo Syna

Zgodnie z przymiotami Syna pięć królestw Radości: 1. Synostwo; 2. Słowo; 3. Mądrość; 4. Odkupienie; 5. Opatrzność. Królowa, która miała stanąć przed Królem i przed każdym z tych królestw, szła pokornie za Przewodnikiem.

Ad. 1: Powiedziawszy to samo, co zawsze mówiła, ofiaruje za siebie i za swoich perłę z inskrypcją z Tobą Królowi Synostwa i królestwu synów Bożych.

Ad. 2: Tak samo daje Królowi perłę błogosławionaś dla królestwa Słowa wcielonego, i Królowa je otrzymuje.

Ad. 3: Dla królestwa Mądrości daje Królowi perłę Twój, i staje się Królową Mądrości.

Ad. 4: Królestwu Odkupienia daję perłę między niewiastami, i staje się Królową Odkupienia.

Ad. 5: Królestwu Opatrzności daję perłę i błogosławiony, i otrzymuje to królestwo. Wtedy rozlegają się nowe odgłosy radości niebian i przedziwne wyrazy chwały.

III. Cesarstwo Ducha (Świętego)

Również to Cesarstwo ma pięć królestw, podobnie jak jest pięć właściwości Ducha Świętego: 1. Uświęcanie; 2. Obdarzanie darami; 3. Posyłanie; 4. Okazywanie łaski; 5. Ocalanie.

Ad. 1: Królowi Duchowi Uświęcicielowi pokorna Dziewica ofiaruje gwiazdę za słowem owoc. Król rzecze Jej: „Najdroższa Przyjaciółko, weź w posiadanie królestwo wszystkich duchów – niech pełnią Twoją wolę. Bo chętnie poczęłaś owoc Ducha Świętego”.

Ad. 2: Ofiarującej królestwu Darów gwiazdę łono Król mówi: „Będziesz Królową Darów Bożych, nikomu nie będzie dany żaden dar naturalny, moralny, żaden dar łaski i chwały bez Twej współpracy i Twojego pośrednictwa”.

Ad. 3: Ofiarującej gwiazdę twój królestwu Misji Król mówi: „Jak przez pośrednictwo Tego błogosławionego łona zostały dane światu wszystkie dobra, tak też najważniejsza misja mojego ukazania się jest poznawana za pośrednictwem posłania do Ciebie Syna. Dlatego będziesz Królową wszystkich misji w obydwu światach i bez Twojej zgody nie dokona się żadna zmiana”.

Ad. 4: Ofiarującej gwiazdę Jezus królestwu Wszelkich Łaski i Dobroci Król mówi: „Będziesz Królową Dobroci, Ja zaś nikomu nie dam żadnego dobra bez Twego pośrednictwa”.

Ad. 5: Ofiarującej gwiazdę Chrystus królestwu Ocalania Król mówi: „Nie chcę, żeby bez Ciebie cokolwiek było ocalone, zarówno w naturze, jak i w łasce. Bo Ty Królowo wszystko zachowująca zrodziłaś Zbawiciela świata”.

A oto zakończenie

Na koniec najświętsza Maryja, w imieniu swoim i wszystkich psałterzystów, oddała siebie samą Trójcy Świętej. Bóg zaś rzekł Jej: „Chcę tego i postanawiam, żebyś udzielone Ci dary miała na wieki. Będziesz triclinium Trójcy Świętej. Ja będę cały w Tobie, a Ty, całkowicie przemieniona, będziesz we Mnie – nie z powodu wniebowzięcia, lecz dlatego że otoczono Cię chwałą szczególną. Nie sprzeciwie się w niczym Twej woli.” Następnie dodał: „Ponieważ dla odnowienia dziesięciu kategorii (łac. praedicamenta) natury te piętnaście darów połączyłaś z Moimi dziesięcioma przykazaniami i Moimi głównymi dziesięcioma cnotami przeciwnymi dziesięciu wadom tego świata, dlatego chcę, żebyś pod tą liczbą była wysławiana w Różańcu. Zwracając się do oblubieńca [bł. Alana z la Roche], Oblubienica powiedziała na koniec: „To, co widziałeś i słyszałeś, głoś w swych kazaniach. Nie lękaj się, Ja jestem z tobą i będę wspomagała ciebie i wszystkich moich psałterzystów. Karać będę przeciwstawiających się tobie. Zginą oni, byłeś zresztą świadkiem tego, widziałeś wielu umierających w grzechach. Teraz uważaj jednak”.