O praktykę umiejętnego milczenia

Milczenie jest potrzebne, a nawet konieczne. Bowiem jak milczenia zabraknie – i łask Bożych zabraknie. Wtedy przestaniemy być narzędziami w ręku Niepokalanej i psuć tylko będziemy Jej sprawy, choćbyśmy nawet najwznioślejsze rzeczy czynili.

EPSON scanner imageMilczeć – nie znaczy to: nic nie mówić, ale mówić tylko tyle, ile sobie Niepokalana życzy – ni mniej, ni więcej.

Mówić mniej niż potrzeba – źle czynimy; mówić więcej niż potrzeba – też źle czynimy.

Aby mówić tyle, ile potrzeba – należy ciągle czuwać nad sobą, by mówić tylko to co jest potrzebne i konieczne do załatwienia sprawy.

Gdy nie zachowamy przepisanego milczenia, to i łaskom Bożym nie będziemy mogli odpowiedzieć, a gdy jednej nie odpowiemy, to cały szereg następnych łask będzie dla nas stracony, a które jednak mogliśmy otrzymać, zachowując skupienie. A jakaż odpowiedzialność przez Panem Bogiem!… Bo wykorzystując te łaski, moglibyśmy stać się świętymi i innych do tego pobudzić, dając dobry przykład. A tak – to i inni nie skorzystali, i myśmy stracili. A przykład bardzo pociąga. Opowiadał mi pewien lekarz z Nagasaki, że widząc postępowanie chrześcijan, nawrócił się. Nie było mu potrzeba dysput ani przekonywań. Przykład więcej zaważył aniżeli wszystkie dysputy i przekonywania.

A jak zdobyć praktykę umiejętnego milczenia?

Przede wszystkim modlić się, bo to tylko Niepokalana sama to wszystko może w nas sprawić. I byłoby dobrze, aby tę praktykę milczenia, przed zaczęciem i zakończeniem poszczególnych czynności dnia, ofiarować Niepokalanej, choćby tylko jednym „Maryja”. W razie upadku – nigdy się nie smucić, bo to cuchnąca pycha; przeciwnie – z wielką miłością i weselem ducha powstać zaraz i iść naprzód! Ten upadek wynagrodzić aktem miłości doskonałej…

I ciągłe, ciągłe wysiłki… Wciąż stawiać nogę na pierwszy szczebel, jak mówi św. Teresa od Dzieciątka Jezus, aż w końcu zniewolimy Pana Boga, który przyjdzie i wziąwszy nas – poniesie na górę.

I tak promieniować będziemy światłem Niepokalanej i naokoło siebie woń Jej roznosić.

Ale to już nie my, lecz Niepolana, nasza Mamusia, będzie to wszystko czynić.

My zaś będziemy podobni do księżyca, który świeci światłem wieczorem tak, iż można by książkę w poświacie jego czytać. Ale on świeci światłem słońca, nie swoim, gdyż jest martwy.

Podobnie i my jesteśmy martwi i światła nie dajemy. Promieniować jednak będziemy wtenczas, gdy zaczerpniemy tego światła od Niepokalanej, naszej Matki.

Mugenzai no Sono 17 IV 1934r.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

Jedna myśl nt. „O praktykę umiejętnego milczenia

  1. Jest niedziela, siedzę przed komputerem i czytając te wspaniałe słowa dziękuję za nie. Przyszły do mnie w najodpowiedniejszym momencie – staną się dla mnie przewodnimi w mym istnieniu. Są cudne! Przed chwilą otrzymałam telefon. Pani Ula z Małomic [na rowerze] przyjedzie do mnie z rosołem. Przyznacie, to niesamowite poświęcenie, czy zasłużyłam na coś takiego?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *