O gniewie dobrym i złym

O gniewie dobrym i złym

Gniew jako skłonność wrodzona, jest rozjątrzeniem albo oburzeniem duszy na coś przykrego i na tego, który sprawia przykrość, wyrządza krzywdę, nadwyręża prawo Boskie albo ludzkie i porządek moralny. Gniew sam przez się jest czymś obojętnym, a staje się dobry lub zły ze względu na swój przedmiot, swoją pobudkę i swoje przejawy.

W znaczeniu moralnym gniew nie jest samym rozjątrzeniem się, lecz zarazem nieuporządkowanym pragnieniem zemsty[1]. Samo rozjątrzenie się, mianowicie pierwszy wybuch, często jest bez winy, bo nie zależy od woli. Dopiero gdy się z nim łączy nieumiarkowana żądza zemsty, objawiająca się albo wewnątrz, albo na zewnątrz, a mająca swą siedzibę w woli, staje się grzechem.

Powiedziałem: nieuporządkowana żądza zemsty, bo nie każda zemsta, a więc nie każdy gniew jest grzechem. Jak długo pies jest trzymany na obroży, nikomu nie szkodzi, ale strzeże domu, lecz gdy zerwie łańcuch, biada temu, na kogo się rzuci. Tak i gniew, dopóki nad nim panuje rozum, może być pomocny, bo podobny do psa broni domu duchowego. Lecz gdy zerwie się spod panowania rozumu, rzuca się nie tylko na ludzi, ale i na Pana Boga. Dlatego wyróżnia się gniew dobry i zły. Jeżeli król karze złych poddanych, ojciec nieposłuszne dzieci, nauczyciel leniwych uczniów, pan niewierne sługi – wtedy gniew jest sprawiedliwy, a więc nie jest grzeszny. Warunkiem jednak jest to, by kara ta była istotnie zasłużona, nie przekraczała słusznych granic, nie była wykonana bezrozumnie i niesprawiedliwie, wreszcie aby wypływała nie z pragnienia zemsty lecz z dobrej pobudki, jaką jest wzgląd na chwałę Boga, dobro bliźniego, lub społeczeństwa i zachowanie sprawiedliwości.

Taki gniew jest obowiązkiem przełożonych, a ci, którzy go nie czują, „są gnuśni, śpiący i jakby umarli”[2]. Takiego gniewu nie miał Heli, dlatego ściągnął na siebie gniew Boży. Taki gniew miał św. Stanisław biskup, gdy upominał okrutnego a rozpustnego Bolesława II, albo św. Benedykt, gdy karcił złych zakonników. Trudno jednak utrzymywać gniew w należytych karbach; dlatego wszyscy przełożeni powinni wyryć sobie w sercu te słowa św. Grzegorza: ”Skoro cię napada gniew, uspokój duszę, zwycięż siebie, odłóż karę i dopiero gdy odzyskasz spokój, karz według sądu. Gniew bowiem w karaniu powinien iść za rozumem, a nie wyprzedzać go”[3].

Wolno również oburzać się na nieprawość i występki, na herezje i odstępstwa, znieważenia Boga, na krzywdy wyrządzone Kościołowi i ojczyźnie, na podłość i zgorszenie, zwłaszcza gdy zło zagraża nam samym, gdy nas ktoś kusi do grzechu albo chce nam odebrać niewinność. Taki gniew jest dobry, ponieważ dobra jest jego motywacja, byleby nie przekraczał należytych granic. Pismo Święte upomina nas: Gniewajcie się, a nie grzeszcie!(Ef 4, 26). Takim gniewem zapłonął Mojżesz, gdy zstępując z góry Synaj, ujrzał swój lud u stóp bałwana. Taki gniew miał w sercu św. Jan Chrzciciel, gdy wołał do faryzeuszów: Plemię żmijowe, kto wam pokazał, jak uciec przed nadchodzącym gniewem? (Mt 3, 7). Taki był gniew Najświętszego Zbawiciela, gdy wypędzał przekupniów ze świątyni albo wypominał obłudę faryzeuszom. Taki był gniew św. Pawła, gdy ukarał czarnoksiężnika Elimasa. Taki był gniew św. Alojzego, gdy karcił starego szlachcica za bezwstydne słowa wypowiedziane w jego obecności. Taki był gniew świętych gdy ich namawiano do grzechu. Taki gniew jest pożyteczny, bo jest dla duszy niejako żołnierzem, stojącym na straży, który chwyta natychmiast za broń, skoro tylko rozum wzywa na pomoc. Wolno wreszcie odczuwać doznane krzywdy i upomnieć się o wymiar sprawiedliwości, byle w godziwy sposób.

W innych razach, mianowicie jeżeli pragnie zemsty ten, do którego zemsta nie należy; jeżeli żądza odwetu płynie z nierozsądnych pobudek, np. z nienawiści czy podrażnionej miłości własnej; jeśli kara bywa wymierzana nienależycie, chociaż jest sprawiedliwa – wtedy gniew sprzeciwia się rozumowi, a więc jest grzechem. O takim gniewie mówimy teraz. Różne są objawy gniewu, bo czasem prędko powstaje i prędko gaśnie, czasem powoli wzrasta i trwa dłużej.

Cóż częstszego niż gniew? Nie ma serca człowieczego, do którego by się nie wcisnął, nie ma położenia i wieku, którego by nie atakował. Przecież już małe dziecko gniewa się w kolebce, a starzec niecierpliwi się w ostatniej chwili. Dopiero wielką pracą dochodzili święci do tego, że się oduczyli gniewać, a niektórzy musieli długo walczyć z wrodzoną drażliwością temperamentu. Tak np. św. Alfons Liguori, chociaż bogaty w cnoty heroiczne, był czasem przykry dla swoich podwładnych, bo żądał za wiele.

Cóż brzydszego niż gniew? Patrz na człowieka miotanego gniewem, jak mu serce bije, całe ciało się trzęsie, język się plącze, twarz płonie, oczy się iskrzą, a z ust wypływa potok szkaradnych słów, istny to obraz szaleńca. Opowiada pogański lekarz Galenus, że raz widział człowieka, który nie mogąc otworzyć drzwi, aż się pienił z szalonej złości, zgrzytał zębami, kąsał klucz, kopał drzwi, a przeciw bogom miotał najstraszliwsze przekleństwa. Ten widok wyleczył Galenusa z choroby gniewu[4].

Cóż szkodliwszego niż gniew? On zaślepia rozum, odbiera sercu pokój, niszczy w rodzinie zgodę, sprowadza kłótnie, rozdwojenie, przekleństwa, bluźnierstwa, często nawet morderstwa. Przecież srogi król czeski, Wacław, rozgniewawszy się na kucharza, że mu przypalił kapłona, kazał go wbić na rożen i upiec na ogniu. Inny okrutnik, Ludwik Surowy, książę bawarski, kazał w napadzie gniewu ściąć własną żonę i zamordować trzy inne niewinne osoby. Słusznie też zalicza się gniew do grzechów głównych, bo jest ze swej natury grzechem ciężkim. I to tym cięższym, im więcej w nim złośliwości, im dłużej trwa, im gorsze jest zło, które się bliźniemu wyrządza lub życzy, im większe stąd zgorszenie i szkodliwsze następstwa. Nadto gniew jest ojcem wielu innych grzechów. Nie darmo zatem Pan grozi: A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi (Mt 5, 22).

 

 

Życie Duchowe, J.S.Pelczar t.2


[1] Por. św. Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna, I-II, q.46,a.4
[2] Św. Jan Chryzostom, Homilia do Psalmu 131.
[3] Św. Grzegorz Wielki, List 51, Do Leancjusza.
[4] Scaramelli, Directorium asceticum, III, X, VI.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *