Obrona przed bolszewikami

Pisarz Adam Grzymała-Siedlecki, korespondent wojenny w roku 1920, w swojej książce „Cud Wisły” przytacza czynniki duchowe jakie złożyły się na zwycięstwo w bitwie pod Warszawą. Było to:

– publiczne zawierzenie Polski Sercu Jezusowemu 19 czerwca 1920 r. przez najwyższe władze kościelne, w którym oficjalny udział wzięli Naczelnik Państwa i przedstawiciele władzy;
– powtórzenie zawierzenia przez Konferencję Episkopatu Polski na Jasnej Górze w dniach 26-27 lipca;
– ponowienie aktu obrania Maryi Królową Polski, dokonane przez Episkopat Polski na Jasnej Górze 26-27 lipca;
– nowenny błagalno-pokutne, połączone z procesjami i całodziennym czuwaniem przed Przenajświętszym Sakramentem w całej Polsce, a szczególnie w Warszawie (6-15 sierpnia);
– nowenna i procesja z relikwiami błogosławionego wtedy Andrzeja Boboli w Warszawie, w dniach 6-15 sierpnia.
– nowenna błagalno-pokutna na Jasnej Górze w intencji ocalenia Ojczyzny (7-15 sierpnia);
– nowenna o wstawiennictwo Matki Bożej i ratunek dla Polski, odprawiana w każdej świątyni w kraju;
– apel biskupów polskich do Ojca Świętego o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów polskich do episkopatów świata o modlitwę za Polskę;
– apel biskupów do narodu – jego owocem było 105 714 zgłoszeń do Armii Ochotniczej gen. Hallera.
Gdy prosimy Najświętszą Maryję Pannę o pomoc to nigdy nie zostaniemy opuszczeni.

Modlitwy i prośby zostały wysłuchane. Niestety nie potrafiliśmy przez 20 lat zdobyć się na podziękowanie za otrzymane łaski. Gdy przyszłą kolejna klęska wojenna wydawało się nam, że potrafimy obronić się własnymi, doczesnymi siłami. Zapomnieliśmy jak to wyglądało niecałe 20 lat wcześniej.

Komunia duchowa

Komunia duchowa jest to obudzenie w sobie gorącego pragnienia przyjęcia Pana Jezusa i połączenie się z nim. Tę Komunię możemy przyjmować niezależnie od Sakramentu Pokuty jak i miejsca przebywania oraz bez ograniczenia częstotliwości. Łaski i zbawienne skutki jej przyjmowania będą tak samo dostępne. Pan Jezus przebywając na ziemi uzdrawiał i odpuszczał grzechy nakładaniem rąk obecnym jak i tym nieobecnym a pragnącym uzdrowienia, tak jak córka niewiasty kananejskiej czy też sługa setnika. Do Komunii duchowej odnoszą się słowa Pana Jezusa: Jam jest chleb żywota; kto do Mnie przychodzi, łaknąć nie będzie, kto wierzy we Mnie, nigdy pragnąć nie będzie (J 6,35).
Przychodzić do Pana Jezusa to nic innego jak zbliżać się do Niego z wiarą, ufnością i miłością. Kto to czyni lub czynić pragnie ten komunikuje się w sposób duchowy i na wieki pragnąć już nie będzie. Łaski Pana Jezusa nie są przypisane tylko do Sakramentów, ale niejednej osobie w Komunii duchowej udzielono więcej łask niż innemu w Komunii sakramentalnej. Święty Alfons Liguori biskup i Doktor Kościoła podaje: „Jak przyjemne są Bogu duchowe Komunie, jak wielkie Łaski bywają nam przez nie udzielane, objawił to Bóg świątobliwej Paulinie Mareska, założycielce klasztoru św. Katarzyny z Sieny, gdy jej pokazał dwa naczynia: jedno złote, drugie srebrne, zapewniając ją że w pierwszym sakramentalne, a w drugim duchowe Komunię przechowuje; a św. Joannie od Krzyża powiedział, że w każdej duchowej komunii otrzymuje potrzebne Łaski, tak jak w Komunii sakramentalnej”.

o. Piotr Faber SJ

Bł. Agata od Krzyża czyniła to dwieście razy dziennie, a pierwszy towarzysz św. Ignacego Loyoli, o. Piotr Faber mawiał, że Komunia duchowa jest wspaniałym środkiem do wielkich łask w Komunii sakramentalnej. Dlatego też wskazane jest aby przy każdej Mszy świętej komunikować się duchowo, a jeszcze korzystniejsze jest aby czynić to trzy razy, na wstępie Mszy św. , w połowie i przy jej końcu.
Jest to łatwe do wykonania gdyż można to robić dyskretnie i niepostrzeżenie, bez konieczności poprzedniej spowiedzi, nie trzeba być na czczo i można to robić tyle razy ile pragniemy.
Wystarczy tylko wzbudzić w sobie akt miłości ku Panu Jezusowi, żalu i serdecznego pragnienia przyjęcia Go, np.:

Akt miłości. „Wierzę, mój Jezu, żeś istotnie i prawdziwie obecny w Przenajświętszym Sakramencie ołtarza. Miłuję Cię nade wszystko! Z miłości ku Tobie brzydzę się wszystkimi grzechami moimi i na wieki nie chcę już grzeszyć. Pragnę Cię obecnie mieć żyjącym w duszy mojej. Ponieważ nie wolno mi teraz przyjąć Cię sakramentalnie, wstąp przeto do serca mego przynajmniej z Łaską Twoją. Przytulam Cię, mój Jezu, jakby już prawdziwie w sercu mym żyjącego i łączę się z Tobą. Ach! Nie dopuszczaj żebym kiedy na nowo miał się rozłączyć z Tobą”.

Albo krócej:

„Mój Jezu, wierzę w Ciebie w tym Najświętszym Sakramencie! Mam nadzieję w Łasce i Miłosierdziu Twoim! Miłuję Cię nade wszystko! Z miłości ku Tobie żałuje serdecznie za wszystkie moje grzechy! Wolę tysiąc razy umrzeć, niżeli Cię obrazić. Pragnę Cię przyjąć. Przyjdź, mój Jezu! Przyjdź do mej duszy!”

 

Wg Marcina z Kohem, Wykład o Mszy Świętej Wyd. „MARIA VINCIT” Wrocław 2006

„Zamieszkały w Biblii”

Roman Brandstaetter

Roman Brandstaetter

Tymi słowami historyk literatury, biblistka prof. Anna Świderkówna określiła Romana Brandstaettera (1906-1987), polskiego pisarza, poetę, dramaturga, tłumacza i wybitnego znawcę Pisma Świętego.
W lecie 1987 roku zgłoszono czterotomowe dzieło „Jezus z Nazarethu” do nagrody Literackiej Nobla, ale nagła śmierć pisarza na zawał serca we wrześniu tegoż roku spowodowała wycofanie kandydatury. W tym wybitnym dziele autor połączył dogłębną znajomość Biblii i zwyczajów narodu wybranego z głębokim zrozumieniem zbawczej misji Jezusa Chrystusa nadając dziełu pełną poezji formę.
Roman Brandstaetter „zamieszkał w Biblii” podobnie jak jego przodkowie Żydzi, którzy w 1670 roku osiedlili się w Polsce uciekając przed prześladowaniami w Austrii. Na szlaku ich polskich wędrówek jest Brzesko, Tarnów, Warszawa i Poznań.
Pradziadek Romana, Abraham Brandstaetter osiedliwszy się w Tarnowie założył tam dwie tłocznie oleju, znany był ze swej dobroci (w każdy piątek na dziedzińcu swego domu rozdzielał biednym pieniądze, chleb i oliwę), mądrości i bogobojności wynikających z wcielania w życie nakazów Biblii.
Dziadek Romana, Mordechaj Dawid mieszkający w Tarnowie, badacz Biblii i Talmudu, był jednym z twórców literatury hebrajskiej i założycielem żydowskiego ruchu oświeceniowego w Galicji „Haskala” dążącego do wyjścia Żydów z izolacji społecznej i przeciwstawiającego się fanatyzmowi religijnemu.
To właśnie dziadek zostawił Romanowi Brandstaetterowi testament, który tak zapisał wnuk w w książce „Krąg biblijny”:
„Będziesz Biblię nieustannie czytał – powiedział do mnie. – Będziesz ją kochał więcej niż rodziców… Więcej niż mnie… Nigdy się z nią nie rozstaniesz… A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi”.
Roman Brandstaetter wychował się w domu gdzie przykładano wagę do tradycji i historii rodziny, do religii, kultury i literatury. Uczył się czytać i pisać z Biblii w polskim tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka, odebrał staranne klasyczne wychowanie, uczył się gry na fortepianie, i już, jako 13 latek podjął pierwsze poetyckie próby. Ukończył szkołę powszechną i męskie gimnazjum w Tarnowie, a maturę zdał w Krakowie gdzie też studiował filozofię i literaturę polską w Uniwersytecie Jagiellońskim. Podejmował kolejne próby poetyckie i pisał do różnych czasopism. Po studiach przebywał w Paryżu na rządowym stypendium badając działalność polityczno-społeczną Adama Mickiewicza i uzyskał w 1932 roku tytuł doktora filozofii. Po wybuchu II wojny światowej Roman Brandstaetter uciekł do Wilna, gdzie ożenił się z Tamarą Karren. Poszukiwany przez NKWD, dzięki pomocy rodziny żony przez Moskwę, Iran i Irak dotarł do Jerozolimy. W Palestynie dostaje pracę w nasłuchu radiowym Polskiej Agencji Telegraficznej. Niestety opuszcza go żona, zakochana w polskim oficerze, lekarzu chirurgu.
To czas ogromnej przemiany wewnętrznej autora dramatu „Powrót Syna Marnotrawnego”.
Roman Brandstaetter przyjął za prawdę słowa Jezusa: „Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63).
W 1946 roku autor „Kupca Warszawskiego” wyjechał do Rzymu i tam przyjął chrzest w Kościele Katolickim. Poznał w polskiej ambasadzie Reginę Brochwicz Wiktor, asystentkę ambasadora RP prof. Kota – swojego profesora z okresu studiów w UJ. Wkrótce pobrali się a po 40 latach małżeństwa pisarz napisał po śmierci żony: „Była mym domem. Mój dom umarł. Anioł opuścił mój dom”. Dramaturg powrócił na stałe do Polski w 1948 roku, 10 lat spędził w Zakopanem, aby potem osiąść aż do śmierci w Poznaniu, gdzie został pochowany na cmentarzu w Miłostowie. Roman Brandstaetter kazał umieścić na płycie grobowca, w którym spoczęła wcześniej jego żona słowa z 1 Listu Apostoła św. Jana „Przeszliśmy ze śmierci do życia” (1 J 3,14).
Autor dramatów „Medea”, „Dzień gniewu”, „Cisza”, „Upadek kamiennego domu” zawsze aktywnie pracował zawodowo i społecznie. Był kierownikiem literackim Teatru Polskiego w Poznaniu, a następnie Opery, przewodniczącym rady Kultury w MRN w Zakopanem, członkiem korespondentem francuskiej Academie Rhodanienne des Lettres. Dokonał przekładów wybranych dzieł Szekspira: „Hamlet”, „Król Ryszard III”, Kupiec wenecki” i innych.
Przede wszystkim jednak dokonał cudownych przekładów z języka hebrajskiego czterech Ewangelii, Dziejów Apostolskich, Apokalipsy oraz Listów św. Jana a ze Starego Testamentu „Pieśni nad pieśniami”, Antologii poezji Starego Przymierza, Czterech poematów biblijnych, Psałterza i innych.

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Roman Brandstaetter pozostawił po sobie ogromną spuściznę: dramaty, powieści, książki, tomiki poezji, jak Pieśń o moim Chrystusie, Hymny Maryjne, Dwie Muzy, Księga modlitw, Pieśń o życiu i śmierci Chopina i Księga modlitw starych i nowych. W 1975 roku wydał książkę „Krąg biblijny„ a potem „Krąg franciszkański”. Wiele opowiadań w tych książkach ma charakter autobiograficzny. Wszystkie wciąż powracają do Biblii, która dla pisarza była jednością Starego i Nowego Przymierza. Jednym z opowiadań jest „Lament nie czytanej Biblii”. Biblia, jako Słowo ma charakter osobowy. Skarży się i żali na właściciela, który ją kupił, postawił na półce, zapomniał o niej i w jego życiu nie odgrywa ona żadnej roli, choć uważa się za chrześcijanina. Anonimowy autor w Internecie zamieścił odpowiedź na lament Biblii. Tekst doskonale oddaje to, o czym myślę, czytając opowiadanie Brandstaettera.
„Droga Biblio!
Jesteś chyba jedyną księgą, która w różnych ludziach wywołuje tak mieszane uczucia. Każdy człowiek traktuje Cię inaczej. Dla jednego jesteś świętą księgą stanowiącą fundament życia duchowego, a dla drugiego, niestety, zwyczajną książką zapełniającą miejsce na półce. Często jednak i u tych drugich w końcu znajdujesz czołowe miejsce w życiu, nierzadko w ostatnich jego latach.
Uważam, że masz rację żaląc się na ludzi, dla których nie masz żadnego znaczenia. Ale nie wszyscy są tacy. Nie możesz o nich zapominać. Przecież tak wielu ludzi opiera na Tobie swoje życie, uczysz ich kochać, wybaczać, rozumieć innych… Oni wiedzieli, co robią wydając na Ciebie pieniądze i dźwigając Cię w torbie do domu. Nie zapominaj, Biblio, o tych osobach.
Pisząc ten list chciałabym Ci uzmysłowić, kochana Biblio, że istnieje na świecie bardzo wielu ludzi, dla których w Twoich naukach jest podstawa życia duchowego. Szacunek i miłość do Ciebie przekazywać oni będą przyszłym pokoleniom, które podobnie jak przodkowie poszukiwać będą na Twoich stronach wyjaśnienia sensu życia, pocieszenia lub pogłębienia swojej wiary. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą wybrać inną, błędną drogę do poszukiwania tych uczuć, ale i oni prawdopodobnie przekonają się, że najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu jesteś właśnie Ty, Biblio”.
Jaką Ty dajesz odpowiedź Biblii?

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w maju 2013 roku.

Stań do Apelu!

Historia Apelu Jasnogórskiego jest bardzo krótka w porównaniu z ponad tysiącletnią historią chrześcijaństwa na polskich ziemiach czy ponad 600.letnią historią JasApelnej Góry. Oficjalnie tradycja ta rozpoczęła się 8 grudnia 1953 roku. To tylko 60 lat. Zdarzenia, które poprzedziły pierwszy Apel i leżały u źródeł jego powstania wydłużają tę historię do 95 lat. To bardzo świeża i młoda tradycja a jakże wrosła w polski kościół. Już nie tylko na Jasnej Górze, ale w wielu kaplicach i kościołach oraz w domach wiernych o godzinie 21 wieczorem, w łączności z modlitwą w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, rozbrzmiewają te słowa:
Maryjo, Królowo Polski,
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam,
jestem przy Tobie, pamiętam,
czuwam
.
Modlitwa w intencji Polski i Kościoła „rozrosła się” do całego nabożeństwa. Na Jasnej Górze, przy uroczystych fanfarach odsłaniana jest ikona, wierni śpiewają „Bogurodzicę”, następnie trzykrotnie antyfonę apelu (wyżej zacytowaną). Potem następuje krótkie rozważanie, często związane z aktualnymi potrzebami Narodu i Kościoła. Następnie odmawiana jest jedna tajemnica Różańca a na prośbę ostatnich papieży począwszy od Jana XXIII, dołącza się Zdrowaś Maryjo w intencji Ojca Świętego. Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem kapłańskim. Śpiewana jest antyfona „Pod Twoją obronę” i pieśń maryjna. Apel Jasnogórski jest transmitowany za pośrednictwem katolickich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Apel od 25 marca 1995 roku transmituje Radio Jasna Góra, Radio Fiat, a od 2 lutego 1996 roku Radio Maryja. Od 12 maja 2003 roku modlitwę pokazuje Telewizja Trwam.

Wprowadzony w 1953 roku codzienny Apel w intencji prześladowanego przez władze komunistyczne Kościoła w Polsce, szybko stał się modlitwą uniwersalną w intencji Kościoła i jego wiernych. Nabożeństwo upowszechniło się w innych krajach po wprowadzeniu tekstu w kilku językach współczesnych i z intencjami dotyczącymi kościoła powszechnego przez ręce Maryi Królowej Świata i Kościoła.

Na stronie Duszpasterstwa Akademickiego na Jasnej Górze można przeczytać, że upatruje się początków apelu jasnogórskiego w zdarzeniu z 4 listopada 1918 roku. Polska odzyskała po 123 latach niepodległość. Jasną Górę spod okupacji austriackiej wyswobadzał podporucznik Artur Wiśniewski wraz z 22.Pułkiem Piechoty. Żołnierze tego Pułku stanęli wraz z ojcami paulinami o godzinie 21:15 przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskanie wolności przez Ojczyznę.
Kolejną historię leżącą u podstaw Apelu Jasnogórskiego wielokrotnie przytaczał, powołując się na ustną tradycję rodziny, pallotyn ksiądz Michał Kordecki, kapelan AK Grupy „Północ”, ps. Augustyn, słynny rekolekcjonista, pochowany w Ołtarzewie. To zdarzenia z życia oficera, lotnika Władysława Polesińskiego.
Dopiero w roku 2006 ukazała się nakładem wydawnictwa „Soli Deo” książka „Człowiek mocny Bogiem”, będąca biografią prekursora Apelu Jasnogórskiego.
Ksiądz prałat Zdzisław J. Peszkowski, doktor filozofii, harcmistrz, legendarny kapelan „Rodzin Katyńskich” oraz kapelan ZHP we wstępie do tej książki napisał, że Polesiński „był człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, […]. „Człowiek mocny bogiem” to hasło jego życia”.
Kapitan Władysław Polesiński urodzony w 1906 roku w Żelechowie wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie a następnie ukończył w 1927 roku Oficerską Szkołę Lotniczą i podjął służbę w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Równolegle studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, co wymagało od niego heroicznego wysiłku.
W 1931 roku w czasie lotu ze Lwowa miał wypadek na Kujawach. Silniki samolotu odmówiły posłuszeństwa. Wewnętrzny głos nakazał, co ma robić. Działania te uratowały mu życie. Samolot spłonął doszczętnie. Po szczęśliwym powrocie do domu okazało się, że w godzinie wypadku żona poleciła go opiece Matki Bożej. Rodzina uznaje to za cud a kapitan obiera Matkę Bożą za swego dowódcę, swoją Hetmankę i codziennie o 21, w godzinie Jej cudownej interwencji, salutując, staje do apelu zdając meldunek z minionego dnia i prosząc o oświecenie, co ma z pomocą Mocy Bożej dokonać jutro. Kapitan podejmuje pracę apostolską wśród oficerów. Zakłada Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, którego żołnierze również o godzinie 21 wieczorem w modlitwie łączyli się z Chrystusem stając do apelu przed Matką Bożą Częstochowską.
Kapitan Polesiński pisał „Z synowskim tedy oddaniem – często, szczerze a z ufnością – prośmy Ją, Królową Korony Polskiej, Patronkę Polskiej Młodzieży Akademickiej i Patronkę naszego Zakonu, o światło dla oczu, o moc dla ramion naszych, moc na to, byśmy zbudowali Polskę Chrystusową, w której panowanie Maryi stanie się w każdej dziedzinie rzeczywistością”. Oddał życie w obronie Warszawy w 1939 roku zestrzelony 16 września przez Niemców.
Zwyczaj wieczornej modlitwy do Jasnogórskiej Matki Bożej był praktykowany w przedwojennych sodalicjach mariańskich w szkołach i na uczelniach.
W okresie okupacji pallotyn, ks. Leon Cieślak skupiał o 21.godzinie młodzież akademicką na tajnych kompletach na modlitwie zawierzenia Maryi, a na Jasnej Górze paulin, o. Polikarp Sawicki gromadził grupy akademickie o tej samej porze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Po wojnie 8 września 1946 roku Prymas Polski kardynał August Hlond oddał cały naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi.
Nabożeństwo Apelu Jasnogórskiego a w szczególności sam apel i pieśń rycerska „Bogurodzica” mają charakter wojskowy, kojarzą się z apelem w wojsku, w szkole, nawet z apelem poległych, z mobilizacją, porządkiem, To wezwanie dla każdego z nas, dla naszych rodzin o codzienne sprawozdanie z naszych działań w ciągu dnia, to powierzenie problemów naszej codzienności i lęków o dobro nas samych, rodziny czy narodu Maryi Królowej Polski, Maryi Matce Jezusa Chrystusa naszego Zbawcy. To modlitwa jak w „Credo” o „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Stańmy wszyscy do Apelu!

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2013 roku.

Słowo w ciszy

Ewangelia św. Jana zaczyna się: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo”.cisza w lesie-d
Słowo było początkiem i jest Bogiem, Ono jest najważniejsze. Słowo jest nadawane przez Nadawcę i musi być odebrane przez odbiorcę. Każdy z nas jest odbiorcą Słowa, nie tylko katolik, ale każdy człowiek. Aby odebrać Słowo należy się wyciszyć gdyż Bóg przemawia do nas w ciszy. Cisza jest Jego domeną, hałas zakłóca nam obraz Boga. Zgiełk i gwar powodują, że Bóg staje się coraz bardziej odległy, mniej wyraźny, w tumulcie coraz trudniej Go odnaleźć, coraz trudniej Go usłyszeć i zrozumieć.

Codzienna bieganina powoduje, że tempo życia jest bardzo szybkie, co chwila nowe wrażenia; tu jesteśmy zdziwieni, za chwilę śmiejemy się by zaraz popaść w smutek nad tragedią przekazywaną w wiadomościach. Stajemy się powierzchowni, tępi się nasza wrażliwość na innych ludzi, szukamy nowinek, sensacji, wrażeń. Przebiegamy poranne wiadomości przy śniadaniu, następnie kupujemy gazetę by dowiedzieć się, co nowego wydarzyło się w polityce, co się dzieje w gospodarce, w pracy słuchamy radia by być na bieżąco, przeglądamy gazetki reklamowe, aby nie ominęła nas żadna cudowna promocja.. Z uwagą śledzimy losy gwiazd oraz innych osób znanych tylko z tego, że są znane. Z ciekawością czytamy, co będzie w następnym odcinku naszych ulubionych seriali. Żyjemy nierealnym życiem. Chcemy odpocząć od pracy, codziennych problemów, stresów i wieczorem zasiadamy przed telewizorem lub idziemy do kina. Zamieniamy jeden zgiełk i hałas na inny.

W takim tumulcie, zgiełku i hałasie nie da się usłyszeć Boga. Aby usłyszeć Boga musi być cisza nie tylko zewnętrzna, ale i wewnętrzna. Gdy w nas samych nie ma spokoju to żaden głos z zewnątrz nie dotrze gdyż uwaga nasza pochłonięta jest wewnętrznym rozgardiaszem. Naszą energię pochłania zaprowadzanie ładu i porządku w naszych sprawach, w nas samych. Dopiero, gdy jesteśmy wewnętrznie poukładani i wyciszeni to jesteśmy zdolni na słuchanie tego, co do nas dociera, na refleksję i kontemplację. Do tego jest potrzebna cisza zewnętrzna. Dlatego mamy ciszę w klasztorach, nie słyszymy tam głośnych rozmów, śmiechów, nawoływań i bieganiny. Cisza jest również w kościele, gdyż chcąc słyszeć Boga nie powinniśmy być rozpraszani hałasami, gwarem rozmów czy też głośną muzyką.

Jest anegdota o Arystotelesie, kiedy to pewien uczeń przeszkodził mistrzowi wbiegając do jego pokoju z chęcią przekazania mu bardzo interesującej według niego informacji. Filozof zapytał go najpierw: Czy to coś dobrego? – Raczej nie, odpowiedział uczeń. Czy jest w tym coś budującego? Nic szczególnego. Czy jest konieczne bym o tym wiedział? Niespecjalnie. W takim razie, powiedział Arystoteles, jeśli to nic dobrego, budującego, ani koniecznego, milczenie będzie cenniejsze od wszystkiego, co mógłbym usłyszeć.

Apostoł Jakub w swoim liście pisze: „Niech każdy człowiek będzie skory do słuchania, a powolny do mówienia i powolny do gniewu” (Jak 1,19). Bóg dał dwoje uszu i jeden język i używajmy tych organów w takiej proporcji.

Jezus w Ewangelii św. Marka nakazuje nam słuchanie Słowa Bożego. „Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie, który im się przysłuchiwał, gdy rozprawiali ze sobą. Widząc, że Jezus dobrze im odpowiedział, zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg, nasz Pan jest jeden” (Mk 12,28-29). Jak widać słuchanie jest wstępem do przykazań, jest tym, od czego zaczyna się wiara. Jest to przypomnienie nauczania Starego Testamentu gdzie nakaz słuchania był na samym początku, był wstępem do Dekalogu: „Słuchaj, Izraelu, Pan jest naszym Bogiem – Panem jedynym. Będziesz miłował Pana, Boga twojego, z całego swego serca, z całej duszy swojej, ze wszystkich swych sił” (Pwt 6,4-5).

Będąc w górach lub na pustyni ma się wrażenie, że Bóg dostępny jest fizycznie. W tych miejscach panująca cisza i bezkres uzmysławiają nam potęgę Boga i naszą słabość. Widzimy swoją małość wobec potęgi świata stworzonego przez Boga i zaczynamy wsłuchiwać się w te bezkresne przestrzenie. Rozpoczyna się poznawanie Boga, bo zaczynamy słuchać, zamieniamy się w słuch.

Św. Paweł w liście do Rzymian wyjaśnia, czym jest słuchanie: „Przeto wiara rodzi się z tego, co się słyszy, tym zaś, co się słyszy, jest słowo Chrystusa”(Rz 10,17).

Jak widać nie ma to być słuchanie dowolne, ma to być słuchanie Słowa Bożego. Cytat ten pokazuje również, że słuchanie treści ze słowem Bożym sprzecznych może być źródłem niewiary. Tu widać jak duże znaczenie ma słuchanie. Jest ważne to, czego słuchamy jak również to, jak słuchamy. Jest jasnym, że jeśli nasze słuchanie będzie nieuważne, zakłócane hałasem to nasza wiara będzie płytka, podatna na nastroje i emocje, słaba. Diabeł jest mistrzem hałasu, zagłuszania oraz przekręcania wszystkiego, co mówi do nas Bóg. Dlatego stara się zakłócać naszą ciszę, burzyć ład i tłumić głos Boga.

Wzorem odbierania Słowa Bożego może być Najświętsza Maryja Panna i jej pokorne przyjęcie woli Boga i nasłuchiwanie Jego głosu i poleceń. Drugim przykładem słuchania i wypełniania boskich zaleceń jest św. Józef. Mamy w nim obraz doskonałego wsłuchiwania się w Słowo Boże. Jest on również przykładem posłuszeństwa oraz zaufania usłyszanemu Słowu. Nie było w nim wahania, gdy usłyszał słowa anioła, że ma uciekać do Egiptu.cisza w gorach_m

Błogosławiony, który odczytuje, i którzy słuchają słów Proroctwa, a strzegą tego, co w nim napisane, bo chwila jest bliska (Ap 1,3).

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MAJU  2013 ROKU.

Boże Narodzenie 2013

 ikona

Nie było miejsca dla Ciebie,
W Betlejem, w żadnej gospodzie
i narodziłeś się Jezu
w stajni, w ubóstwie i chłodzie.

Aby z łatwością każdy znalazł miejsce dla Narodzonej Miłości w swoim sercu i rodzinie
w czas Bożego Narodzenia i każdego dnia Nowego 2014 Roku
życzą Grażyna i Rafał

 

Życie jak różaniec

rozaniecPodano do ręki różaniec wydarzeń,
które splecione codziennymi minutami,
idą wraz z nami
w wieczność.
Przeżywam na wyrywki tajemnice życia
w radości, w cierpieniu i w niebie.
Trzeba przejść wszystkie.
Każdego dnia podejmuję na nowo
własny los naznaczony wolą Pana.
Matce mojej Najświętszej
polecam dzisiejszy czas,
który ułożę w różaniec, jak
wyznanie złożone z róż.[1]

Jako opiekunka pojechałam około 20 lat temu z koleżanką do Raciborza, do siostry zakonnej, która leczyła ziołami i wykonywała zabiegi na kręgosłup. W poczekalni zebrało się około 20 osób. Wyszła starsza siostra z kartką w ręku i poprosiła oczekujących, aby rozpoczęli modlitwę różańcową. Wskazała na mnie „Pani poprowadzi różaniec”. Odpowiedź była natychmiastowa-„Nie potrafię”. Siostra podała mi trzymaną kartę ze słowami „Nie szkodzi, tu jest instrukcja”.
Wiele lat minęło nim dojrzałam do osobistego zaangażowania się w tę modlitwę. Dopiero trzy lata temu spróbowałam odmawiać ją codziennie. Największą trudność sprawiała medytacja towarzysząca odmawianiu modlitwy. Pomocą okazały się owoce różańca przypisane poszczególnym tajemnicom przez świętego Ludwika Marię Grignion de Montfort’a.
Zaczęłam wędrówkę przez życie Jezusa Chrystusa i Maryi zapisane w tajemnicach różańcowych. Oto moje rozważania:

Tajemnice Radosne                                      Owoc Tajemnicy
1. Zwiastowanie NMP                                  Pokora
Często rozmyślam, że chciałabym zawsze być gotowa do podjęcia zadań, jakich nie brakuje każdego dnia. Staram się wzbudzić w sobie ufność w to, że z Bożą pomocą, dam radę nowym obowiązkom. Dziękuję Matce Bożej za wzór pokory i zaufania Bogu. Proszę o wyzbycie się lęku przed nową pracą, nową znajomością, przed odwiedzinami u chorej znajomej.

2. Nawiedzenie św. Elżbiety                         Miłość bliźniego
Tu proszę o dar rozpoznawania potrzeb innych ludzi i obdarowywania ich tym, czego najbardziej w danej chwili potrzebują. Myślę, czy danego dnia poświęciłam dostatecznie dużo uwagi moim najbliższym. Proszę Matkę Bożą o większą wrażliwość, o umiejętność gospodarowania swoim czasem, aby dla innych go starczało.

3. Narodzenie Pana Jezusa                           Ubóstwo
To są trudne rozmyślania o nie uleganiu zazdrości, zawiści o dobra materialne, które mają inni. To prośba o radość z rzeczy codziennych. To temperowanie własnych zapędów do posiadania rzeczy, które nie są mi potrzebne, to dziękowanie za łaskę przyjścia na świat osoby Boskiej za pośrednictwem Maryi.

4. Ofiarowanie Pana Jezusa             Posłuszeństwo
Proszę Jezusa za pośrednictwem Maryi o akceptowanie porządku prawnego, zasad obowiązujących w pracy, o przestrzeganie przepisów i zakazów.

5. Odnalezienie Pana Jezusa w Świątyni     Szukanie Jezusa
Lubię tę tajemnicę, gdyż mogę dziękować Jezusowi za życie w wierze i prosić Matkę Bożą, aby mnie prowadziła do swojego Syna. Proszę też o radość ze świata, który został nam przez Stwórcę ofiarowany.

Tajemnice Bolesne                                       Owoc Tajemnicy
1. Konanie w Ogrójcu                                   Skrucha i żal za grzechy
Przepraszam każdego dnia za swoje grzechy: nie dotrzymanie słowa, zapomnienie o modlitwie porannej, odłożenie pilnej sprawy na kolejny dzień, niecierpliwość i zrzędzenie.

2. Biczowanie                                                Umartwienie zmysłów
Wspominam cierpienia Pana Jezusa i proszę o przyjęcie moich codziennych dolegliwości jak ból głowy, ból kręgosłupa, złe samopoczucie, niepewność pracy.

3. Cierniem ukoronowanie                           Umartwienie rozumu i serca
Proszę Pana Jezusa o łaskę skromności w życiu, o wyzbycie się fascynacji spotkaniami z intelektualistami, o dar patrzenia na każdego, którego w życiu spotykam jako na człowieka mi równego, Przepraszam, że lubię się chwalić swoimi osiągnięciami, nawet tymi na polu kulinarnym.

4. Dźwiganie krzyża                                 Cierpliwość i zgadzanie się z Wolą Bożą
Przez pamięć cierpień Pana Jezusa wypraszam cierpliwość i niezachwianą ufność w słuszność drogi, którą każe mi iść Pan. Przepraszam za zwątpienia, upadki i bunty.

5. Ukrzyżowanie                                      Miłość Boga i gorliwość o zbawienie dusz
Dziękuję Panu Bogu za dar Jego Syna, który odkupił mnie od grzechu pierworodnego. Proszę o Boże Miłosierdzie w godzinie śmierci.

Tajemnice Chwalebne                                  Owoc Tajemnicy
1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa              Wiara i nawrócenie
Proszę, aby radość ze Zmartwychwstania Jezusa była mi siłą w codzienności, źródłem pociechy w życiowych smutkach, mocą w chorobie.

2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa               Nadzieja i pragnienie nieba
Cieszę się, że Jezus pokazał nam drogę do nieba, którą możemy do Niego podążać żyjąc w wierze.

3. Zesłanie Ducha Św.                                  Miłość i żarliwość apostolska
Dziękuję Panu Bogu i Jezusowi za dar obecności Ducha Świętego wśród nas. Proszę, aby Duch Święty rozjaśniał mój umysł, wzmacniał wolę i rozgrzewał serce.

4. Wniebowzięcie NMP                           Śmierć szczęśliwa i nabożeństwo do NMP
Zawierzam Matce Bożej swoją ziemską drogę ku wieczności. Dziękuję Jej za wierność Jezusowi do końca i misję Pośredniczki, której się podjęła dla ludzi.

5. Ukoronowanie NMP                                Ostateczne wytrwanie i ufność w Maryi
Wysławiam imię Maryi i dziękuję Jej za objawienia, które miały miejsce w świecie.

16 października 2002 roku Papież Jan Paweł II w Liście Apostolskim ROSARIUM rosarioVIRGINIS MARIAE zaproponował dołączenie IV części do różańca świętego.

Tajemnice Światła:
1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie
Myślę o tym, że czasem w życiu, wzorem Chrystusa, trzeba przed ludźmi wystąpić, poprowadzić jakieś dzieło, opowiedzieć się publicznie w słusznej sprawie.

2. Objawienie siebie na weselu w Kanie Galilejskiej
Przepraszam za słabość swojej wiary potrzebującej znaków dawanych przez Jezusa.

3. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia
Modlę się, aby nie ulegać pokusom zbaczania ze ścieżek wiary, aby zawsze mieć odwagę dawać jej świadectwo.

4. Przemienienie na górze Tabor
Pokazanie Boga w ziemskiej osobie Jezusa Chrystusa motywuje mnie do częstej spowiedzi. Wierzę, że Sakrament Pokuty i Pojednania przemienia mnie duchowo.

5. Ustanowienie Eucharystii
Eucharystia-Krew i Ciało naszego Pana Jezusa, prowadzi nas przez życie do zjednoczenia z Chrystusem w wieczności. Pragnę być wciąż zanurzona w Jego miłości.

Rozważanie tych Tajemnic przypomina nam słowa Jezusa Chrystusa zapisane przez Ewangelistę św. Jana: „Ja jestem drogą, i prawdą, i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca inaczej, jak tylko przeze mnie „(J,14, 6).



[1] Ks. Alojzy Henel wiersz „Mój różaniec”

Plan zniszczenia Kościoła

1. Usunąć Świętego Michała, Opiekuna Kościoła Katolickiego z wszelkich modlitw odmawianych podczas Mszy Świętej oraz poza Mszą – raz na zawsze. Usunąć wszelkie jego figury. Mówić, że to z polecenia Chrystusa.

2. Znosić praktyki pokutne podczas Adwentu, takie jak niejedzenie mięsa w piątki lub poszczenie. Wykluczyć jakikolwiek czyn samoponiżania się. Zastąpić go aktami radości, szczęścia i miłości bliźniego. Twierdzić, że Chrystus już zwyciężył i że niebo jest dla nas. I że wobec tego ludzkie wysiłki są bezużyteczne.

3. Angażować pastorów protestanckich dla deformacji desakralizacji Mszy. Prowokować wątpliwości, że Eucharystia jest bliższa wierze protestanckiej i że jest to tylko chleb i symbol.

4. Usunąć całą łacinę z liturgii Mszy Świętej, modlitw i pieśni. Wnosi ona poczucie tajemnicy i szacunku. Ukazywać to jako zaklęcia wróżbitów. Ludzie wkrótce przestaną myśleć, że kapłani posiadają szczególną mądrość Bożą przewyższającą każdą inną.

5. Zachęcać kobiety do zdejmowania w kościele nakryć głowy, włosy są zmysłowe. I niech żądają one prawa do bycia kapłanami i diakonami. Opierać to na konstytucji Kościoła. Inicjować ruch wyzwolenia kobiet.

6. Zaniechać przyjmowania Komunii Świętej na kolanach. Przykazać zakonnicom, aby nie pozwalały dzieciom trzymać złożonych rąk przed i po Komunii Świętej. Mówić im, że Bóg kocha je takimi, jakimi są i pragnie je widzieć całkowicie zrelaksowane.

7. Zlikwidować kościelną muzykę organową i na jej miejsce wprowadzić gitary, lutnie, perkusje i przytupywanie. Zapobiegnie to jakimkolwiek modlitwom osobistym lub rozmowom z Jezusem. Nie dawać Jezusowi czasu na wzywanie dzieci do religijnych powołań.

8. Profanować hymny do Matki Bożej i Świętego Józefa. Mówić, że są zbyt bałwochwalcze. Zastąpić je pieśniami protestanckimi. To wprowadzi sugestię, iż Kościół Katolicki uznaje, że protestantyzm jest prawdziwą religią lub co najmniej równorzędną religii Kościoła Katolickiego.

9. Zmienić nawet wszystkie hymny do Jezusa. One przypominają ludziom ich słodkie dzieciństwo, co w konsekwencji przypomina im o pokoju, jaki zyskuje się przez umartwienia i pokutę przed Bogiem. Wprowadzać nowe pieśni, by przekonać ludzi, że poprzednie obrzędy były błędne. Zadbać o to, by w każdej Mszy znalazła się co najmniej jedna pieśń, która nie wymienia imienia Jezusa, lecz tylko miłość do ludzi. Młodzi będą entuzjastami miłości bliźniego.

10. Usunąć wszystkie relikwie Świętych z ołtarzy, a następnie zastąpić je ołtarzami pogańskimi, które będą używane do składania żywych ofiar w mszach szatańskich. Anulować prawo kościelne, które mówi, że Msza w kościele może być odprawiana tylko na ołtarzu zawierającym relikwie Świętych.

11. Wstrzymać praktykę odprawiania Mszy przed Eucharystią w Tabernakulum. Nie dopuszczać żadnych tabernakulów na stołach używanych do odprawiania Mszy. Ołtarz powinien wyglądać jak stół w jadalni. Uczynić go przenośnym w celu zasugerowania, że nie jest on Święty, lecz że może spełniać rozmaite zadania, jak np. stół konferencyjny lub stół do gry w karty. Za nim postawić co najmniej jedno krzesło.
I niech ksiądz siada na nim po Komunii dla zaznaczenia jego „odpoczynku pojedzeniu. Nigdy nie pozwolić księżom klęczeć podczas Mszy, jak również ludziom podczas podawania Komunii.

12. Usunąć z Kalendarza Kościelnego Świętych, paru za jednym razem. Zabronić kapłanom mówienia o świętych, chyba że są wymienia w Ewangelii. Mówić, że w świątyni. mogą przebywać protestanci, którym mogłoby się to nie podobać.

13. Podczas czytania Ewangelii opuścić wyraz „Święty”. Na przykład w Ewangelii wg Świętego Jana po prostu mówić Ewangelia wg Jana, To będzie powodować likwidację ich czci przez ludzi. Tak długo Przepisywać Biblię, aż stanie się identyczna z protestancką.

14. Usunąć i zniszczyć wszystkie osobiste książeczki do nabożeństw [wtedy położy to kres odmawianiu Litanii do Najświętszego Serca Jezusa , Błogosławionej Matki, Świętego Józefa oraz utrudni przy przygotowanie do Komunii świętej.

15. Usunąć wszystkie figury i obrazy Aniołów. Po co mieć wokół wizerunki naszych wrogów? Nazywać to legendą złych czasów.

16. Wyeliminować zakon Mniejszych Egzorcystów wyrzucających diabła. Szczególnie mocno nad tym pracować. Ugruntować przekonanie, że nie ma rzeczywistego diabła. Wmawiać, że jest to ewangeliczny sposób ukazywania zła i że nie może być dobrego opowiadania bez czarnego charakteru. W następstwie tego ludzie przestaną wierzyć także w piekło i nie będą się obawiać tam iść.

17. Uczyć, że Jezus był tylko człowiekiem, że miał braci i siostry i nienawidził istniejących instytucji. Mówić, że lubił przebywać w towarzystwie prostytutek, szczególnie Marii Magdaleny. Opowiadać, że nie przebywał w Kościołach i Synagogach.

18. Pamiętaj, że możesz spowodować, by zakonnica porzuciła zakon, przez odwoływanie się do jej próżności, wdzięku i urody. Spowodujecie zrzucenie habitu, co doprowadzi automatycznie do odrzucenia modlitwy różańcowej. Pokazywać światu, że istnieją różnice zapatrywania w ich zakonie, a powołania wyschną.

19. Spalić wszystkie katechizmy. Powiedzieć nauczycielom, by uczyli miłości do ludzi zamiast miłości do Boga. Mówić, że jest dojrzałością kochać otwarcie. Uczynić seks powszechnym wyrazem miłości na lekcjach religii. Uczynić seks nową religią.

20. Zamknąć wszystkie szkoły katolickie przez zredukowanie liczby powołań. Głosić, że zakonnice są niedopłaconymi pracownikami społecznymi i że Kościół bogaci się na nich.

21. Zniszczyć papieża, przez zniszczenie jego Imperium Uniwersytetów. Oddzielić Uniwersytety od Papieża przez głoszenie, że rząd (państwo) chętnie przeznaczy na nie fundusze. Zmienić również nazwy religijnych instytucji na świeckie, jak np. lmmaculate Conception School na Compton High School (Szkoła Niepokalanego Poczęcia na Wyższą Szkołę Komptona). Nazywać je ekumenicznymi (tj. wielowyznaniowymi).

22. Atakować władzę Papieża przez nałożenie ograniczenia wieku w tej służbie. Granicę wieku stopniowo obniżać. Mówić, że to z troski, by nie był przepracowany.

23. Bądźcie śmiali. Osłabiajcie Papieża przez ustanowienie Synodu Biskupów. Papież wówczas będzie figurantem, podobnie jak królowa angielska, dzięki Izbie Lordów i Parlamentowi. Kościół będzie wówczas otrzymywał rozkazy od Synodu Biskupów. Następnie osłabić władzę biskupią przez ustanowienie odpowiednika synodu na poziomie księży. Mówić, iż jest to forma wyrażenia uznania księżom, na jakie od dawna zasługiwali. Potem zaś osłabić władzę księży, przez utworzenie grup świeckich kierujących księżmi. Będzie wówczas wspaniale rozwijać się nienawiść tak,iż nawet kardynałowie. porzucą Kościół. Głosić, że Kościół jest teraz demokratyczny.

24. Zmniejszyć powołania kapłańskie przez utratę szacunku świeckich do stanu kapłańskiego. Chwalić wyrzuconych księży, którzy porzucili wszystko z miłości dla kobiety. Nazywać ich bohaterami. Honorować zeświecczonych księży jako prawdziwych. męczenników, którzy byli tak prześladowani, iż .nie mogli tego dłużej wytrzymać.

25 Zacząć zamykać kościoły z powodu braku księży. Nazywać to oszczędnością i dobrą praktyką biznesową.. Mówić, że Bóg wszędzie słucha modlitw, a więc kościoły są ekstrawagancją czyli zbytkiem.

26. Posługiwać się komisjami. świeckich oraz księżmi o słabej wierze dla potępiania oraz dezaprobaty jakichkolwiek wizji Błogosławionej Matki czy też jakichkolwiek rzekomych cudów, szczególnie zaś Świętego Michała Archanioła. Możecie być pewni, że żadna z: tych rzeczy nigdy nie uzyska aprobaty po Drugim Soborze Watykańskim. Następnie nazwać to nieposłuszeństwem (buntowaniem się) przeciwko władzy, jeżeli ktokolwiek będzie postępował zgodnie z tymi objawieniami łub będzie je rozpowszechniał, czy też chociażby myślał o nich.

27. Wprowadzić prawo rozwiązywania Kurii za każdym razem, gdy nastaje owy Papież. To spowoduje z całą pewnością, że Kuria będzie posiadać wielu radykałów i modernistów.

28. Wybrać Antypapieża. Wmawiać, iż przyprowadzi on protestantów na powrót do Kościoła może nawet Żydów .Antypapież może być wybrany przez przyznanie prawa wybierania biskupom. Będzie wtedy tak wiele nowomianowanych na Papieży, że Antypapież wystąpi jako Papież kompromisowy.

29. Wyeliminować spowiedź przed Pierwszą Komunią Świętą dla klasy drugiej i trzeciej, tak iż nie będzie dzieciom przeszkadzać brak spowiedzi przed Komunią, kiedy przejdą do klas wyższych. Spowiedź wówczas zniknie.

30. Pozwolić kobietom i osobom świeckim na rozdawanie Komunii. Argumentować, iż mamy teraz czas świeckich. Zacząć podawać Komunię na rękę i na stojąco lub siedzącą zamiast na klęcząco mówiąc iż w, ten sposób czynił sam Chrystus. Zgromadzić opłatki dla mszy szatańskich: Następnie zamienić indywidualne przyjmowanie hostii, stawiające naczynie z opłatkami, które będą zbierane podczas opuszczania Kościoła. Mówić, że będą one :przynosić dary Boga w życiu codziennym. Zainstalować maszyny automatyczne do wydawania Komunii, nazywając je tabernakulum.

31. Po zapanowaniu Antypapieża rozwiązać synod biskupów, związki księży, świeckie grupy doradców. Zabronić jakiejkolwiek osobie kościelnej angażowania się w politykę. Mówić, że Bóg kocha pokorę i nienawidzi szukających chwały.

32. Dać najwyższą władzę Papieżowi do wybierania swego następcy. Nakazać pod groźbą ekskomuniki przyjąć znak bestii wszystkim prawdziwie kochającym Boga.

33. Ogłosić, że wszystkie dotychczasowe dogmaty są fałszywe, prócz dogmatu nieomylności. Oświadczyć, że Jezus Chrystus był rewolucjonistą, który dogmatów nie ustanawiał. Mówić, że prawdziwy Chrystus wkrótce nadejdzie.

34. Rozkazać wszystkim podległym Papieżowi walczyć w Świętej Krucjacie dla rozprzestrzenienia jednej ogólnoświatowej religii. Szatan wie, gdzie znajduje się całe zaginione złoto. Bezwzględnie zdobyć cały świat. Da to ludzkości to, za czym zawsze tęskniła: ZŁOTY WIEK POKOJU.

z książki „Szatan istnieje” posiada Imprimatur Prowincjał Karmelitów Bosych
Monachium 19, 3,1973r – Wydawnictwo „Arka”, Wrocław 1991, wydanie 3

Wiele z tu przedstawionych rzeczy już funkcjonuje w Kościele Katolickim. Wiele z nich wzbudza jeszcze emocję a do wiele już zaakceptowaliśmy i nie widzimy w tym nic nagannego.

Bajka czwarta – miłość jak muzyka

4. Miłość jak muzyka

chaber i mak maleJej pocałunek musi wam wyjawić pewną tajemnicę. Odkrył ją, gdy wieczorem siedział znużony dniem w kąciku ust swojej Pani. Była niedziela, późny wieczór-noc właściwie.
Jej pocałunek usnął po spotkaniu z Jego pocałunkiem w kąciku uśmiechniętych ust swojej Pani. Zbudziło go lekkie stukanie. To były dźwięki klawiszy klawiatury Pani komputera. Stukały w rytm słów pisanych ręką Pani. Przeciągnął się leniwie i już miał zasnąć ponownie, gdy zauważył, że Pani tak czule się uśmiecha. Do kogo?! W pokoju był tylko on-Jej pocałunek i Ona. Z ciekawości postanowił sprawdzić, co Ona pisze i do kogo.
Mogło to się okazać ważne i godne zapisania w dzienniku obserwacji „Co to znaczy być parą”. Już sobie wyobrażał, jak się pochwali Jego pocałunkowi zdobyciem ważnych danych.
Pani pisała do Niego:
Miłość jest jak muzyka
a my tę muzykę tworzymy każdą chwilą naszej bliskości, naszych pieszczot, pocałunków, bycia we dwoje i z innymi, tęsknoty za nieobecnym, kochanym człowiekiem, radości spotkania, intensywności myślenia.
Dziękuję ci za to, że chcesz tworzyć tę muzykę ze mną, dla mnie, we mnie.
Czuję jeszcze pulsujące ciepło twoich dłoni na swoich ramionach.
Czuję na sobie twój wzrok wypełniony dobrocią.
Czuję to.
Zaśnij kochany ukołysany naszą muzyką (widzisz jaki mamy dorobek-naszą
muzykę) i wstań napełniony radością i siłą z dzielenia rzeczywistości z drugą osobą.
Czule cię całuję.

Jej pocałunek prawie się rozpłakał czytając słowa pojawiające się na ekranie po naciśnięciu kolejnych klawiszy. On nie potrafi tak pisać!
Opowie wszystko, co zobaczył i przeczytał Jego pocałunkowi. Już sam widzi, że w dzienniku obserwacji trzeba dołożyć dział dotyczący zjawiska miłość, bliskość i muzyka. Pracy przybędzie. Pomyślał z przestrachem czy da radę wraz z Jego pocałunkiem zgłębić to wszystko. Była jednak noc, Pani uśmiechała się do napisanych słów tak czule i ciepło. Pomyślał, że wszystko będzie dobrze, że pomyśli o wszystkim następnego dnia.  I zasnął.

Koniec

Łakomstwo duchowe

Św. Jan od Krzyża nazywa łakomstwem duchowym dążenie do modlitwy nacechowanej uczuciami. W Nocy ciemnej pisze o tych, którzy są zarażeni tą niedoskonałością. Sądzą oni, że w ich modlitwie i życiu duchowym wszystko zależy od tego, czy zmysłowo odczuwają radość i pobożność. Jeśli nie udaje im się znaleźć jakiegoś poczucia radości, są niepocieszeni i myślą, że niczego nie dokonali. Wyobrażają sobie, że jeśli tylko są usatysfakcjonowani swoją modlitwą, to i Bóg musi być uwielbiony i także zadowolony. Czują się bogaci duchowo, zamiast być ubodzy. Nieustannie gonią za swoim dobrym samopoczuciem w sprawach Bożych, a w konsekwencji są zmęczeni i ociężali w podążaniu drogą krzyża. Dlatego, według św. Jana od Krzyża, Pan poddaje ich próbie pokus, długotrwałych oschłości i innych udręk.
Niebezpieczeństwo duchowego łakomstwa grozi wszystkim, którzy chcą prowadzić regularne życie modlitwy. Kiedy nasza modlitwa jest oschła i bolesna, to tęsknimy za tym, aby odczuwać, jak Boża miłość dotyka naszego serca. To samo w sobie nie jest błędem, dopóki potrafimy mówić: „Jeżeli Ty chcesz”. Jednak podpisać się pod tymi trzema słowami może być niezmiernie trudno. Nie zawsze udaje się to nam, duchowym smakoszom! Jeśli mało i tak źle się modlimy i nawet rezygnujemy z modlitwy, to przede wszystkim dzieje się tak dlatego, że nasze łakomstwo duchowe nie zostało zaspokojone i musimy zadowolić się modlitwą ubogich, której nawet nie potrafimy sformułować.

http://mateusz.pl/

http://www.voxdomini.com.pl/

Św. Jan od Krzyża „Noc ciemna” ks. I rozdz. 3 i 6.

 

Krucjata Różańcowa za Ojczyznę

MBRozancowaKrucjata różańcowa kojarzy nam się z odległymi czasami: ze zwycięską bitwą pod Lepanto, z powstrzymaniem inwazji tureckiej pod Wiedniem i innymi. A krucjaty były i są ogłaszane w czasach nam współczesnych, przynosząc zadziwiające efekty.
Przypomnę cud różańcowy w Austrii po zakończeniu II wojny światowej. Jest on zasługą franciszkanina ks. Petrusa Pavlicka, który po wyjściu z obozu wojennego usłyszał wezwanie Matki Bożej: „Czyńcie, co wam mówię, a będzie wam dany pokój”. Mając w pamięci wezwanie z Fatimy do odmawiania różańca, postanowił wybłagać dla okupowanej przez ZSRR Austrii pokój i wolność. Z jego inicjatywy w 1947 roku powstaje krucjata różańcowa oficjalnie zatwierdzona przez Austriacką Konferencję Biskupów i papieża dwa lata później. W grudniu 1954 roku pomimo prawie trzystu spotkań i próśb ze strony Austrii, nie było zgody na opuszczenie kraju przez wojska sowieckie. Przełom nastąpił 13 kwietnia 1955 roku, w maju podpisano traktat, a w październiku ostatni żołnierz sowiecki opuścił Austrię. Wszyscy członkowie rządu wzięli udział w uroczystościach dziękczynnych ku czci Matki Bożej. Modlitwy osobiście prowadził kanclerz Julius Raab, który zakończył je słowami: „Jesteśmy wolni! Dziękujemy Ci za to Maryjo!”.
W tym roku pod koniec czerwca przybyła do Polski, na Jasną Górę, pielgrzymka Węgrów. Chcieli podziękować Najświętszej Maryi Pannie za kończącą się prezydencję w UE. Pielgrzymka liczyła ok. tysiąca osób, wśród nich byli: Kövér László, przewodniczący Parlamentu Węgierskiego oraz trzej biskupi. Była to Narodowa Pielgrzymka Węgrów pod hasłem: „Dziękujemy”.
„Celem pielgrzymki jest wskazanie, że Polskę i Węgry wiele łączy, a najważniejsze jest to, że jesteśmy katolikami, że łączy nas wiara”, podkreśla o. Bátor Botond, paulin, przełożony węgierskiej prowincji Zakonu Paulinów – uczestnik pielgrzymki. Na zakończenie apelu jasnogórskiego zostało złożone wotum. Jest to ryngraf, w którego wnętrzu umieszczono godło węgierskie, podtrzymywane przez dwa anioły, oraz napis w dwóch językach „Dziękujemy”. Wotum, które zostało umieszczone w Kaplicy Cudownego Obrazu, pobłogosławił bp János Székely.
Pielgrzymka Węgrów na Jasną Górę to jeden z efektów trwającej od kilku lat na Węgrzech Krucjaty Różańcowej w intencji Ojczyzny. Innym efektem są zmiany w konstytucji, gdzie w preambule (wstępie) jest odwołanie do Boga, podejmowana jest polityka prorodzinna oraz wzmocniono ochronę życia poczętego.
Fundamentem węgierskiej Krucjaty w intencji Ojczyzny było powierzenie Bogu losu Węgrów przez kardynała Józefa Mindszenty’ego w 1947 roku, w obliczu tryumfującego komunizmu. Kardynał widząc niebezpieczeństwo zagrażające narodowi węgierskiemu, zawierzył, że Węgry zostaną uratowane, jeżeli choć dziesięć procent narodu będzie codziennie odmawiać różaniec za Ojczyznę.
Przypomniał o tym obecny prymas Węgier i wezwał naród do odmawiania różańca w intencji ojczyzny. Obliczono, że potrzeba 2 mln osób. Początkowo zgłosiło się 200 tys. i liczba ta nie mogła się podwoić przez następne lata. Nagle nastąpił nieoczekiwany wzrost i liczba modlących się osiągnęła milion. Po czterech latach odmawiało różaniec 2 miliony Węgrów, a w ich Ojczyźnie, gdzie tylko połowa obywateli jest katolikami, obrona wartości katolickich staje się priorytetem.
Mając za wzór przede wszystkim Krucjatę Węgierską zawiązała się 15 czerwca również w Polsce Krucjata Różańcowa w intencji Ojczyzny. Miesiąc później na Jasnej Górze odbyło się spotkanie organizacyjno-informacyjne na temat Krucjaty. Przybyło ponad 80 osób z różnych stron Polski i z różnych wspólnot modlitewnych, m.in. z Jasnogórskich Rodzin Różańcowych. Było wielu kapłanów.
Intencja, w której odmawiamy przynajmniej jedną dziesiątkę dziennie lub dodajemy do dotychczas odmawianych intencji brzmi: Z Maryją Królową Polski módlmy się o Polskę wierną Bogu, Krzyżowi i Ewangelii, o wypełnienie Jasnogórskich Ślubów Narodu. Można także wspierać dzieło Krucjaty poprzez post, duchowe ofiary oraz zamawianie Mszy Świętych za Ojczyznę.
W święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny na Jasnej Górze abp szczecińsko kamieński A. Dzięga, bp zamojsko lubaczowski W. Depo oraz Prymas senior kardynał J. Glemp podpisali zgłoszenie do krucjaty.
Do dnia pisania tekstu zgłosiło się prawie 4 tysiące osób indywidualnych oraz prawie 5 tysięcy zgłoszonych w różnego rodzaju grupach czy wspólnotach (np Wspólnota modlitewna Moc Modlitwy – 406 osób, Żywy Różaniec Forum Frondy – 14 Róż Różańcowych – 250 osób, pallotynki z Wrocławia – 231 sióstr i inne).
Prymas Polski kardynał Hlond pisał kiedyś: Z różańcem w ręku módlcie się więc o zwycięstwo Matki Najświętszej! Polska jest bowiem narodem wybranym Najświętszej Maryi Panny. Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą, wielką miłością bliźniego i Różańcem. Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów. Trzeba ufać i modlić się. Jedyna broń, której używając Polska odniesie zwycięstwo, to Różaniec. On tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga. Polska będzie pierwszą, która dozna opieki Matki Bożej. Maryja obroni świat od zupełnej zagłady, a Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba.Tajemnice Rozanca
Powstała w internecie strona http://krucjatarozancowazaojczyzne.pl/ gdzie są zamieszczane na bieżąco informacje. Zgłoszenia, na załączonym formularzu, przesyłamy na adres: Krucjata Różańcowa za Ojczyznę – Sekretariat, 96-515 Teresin, skrytka pocztowa nr 6.
Mając w pamięci krucjatę austriacką czy też trwającą węgierską nie oczekujmy, że nasze przystąpienie do modlitwy spowoduje natychmiastowe zmiany. Potrzebny jest czas. Im więcej osób będzie w krucjacie, tym owoce będą szybciej widoczne. Musimy również mieć świadomość, że sama praca materialna jest niewystarczająca – potrzebne jest odrodzenie duchowe. Nasze dążenie do zmiany musi być poparte modlitwą. Przytoczone powyżej przykłady, pokazują, że najskuteczniejsza jest modlitwa Różańcowa.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W PAŹDZIERNIKU 2011 ROKU.

Rola mężczyzny w Kościele

Często będąc w różnych kościołach w Polsce możemy zauważyć dysproporcje w ilości kobiet i mężczyzn. Tych ostatnich jest coraz mniej. Przeglądając katalogi wydawnictw katolickich czy archiwa prasy katolickiej można znaleźć wiele książek czy felietonów i opracowań dotyczących tego zjawiska. Wygląda na to, że problem jest zauważony i wszechstronnie omawiany. Każdy może zapoznać się z opiniami różnych specjalistów badających lub tylko przyglądających się temu problemowi. Dla mnie kilka czynników wydaje się kluczowych w zjawisku zmniejszania się ilości mężczyzn w kościołach.
Pierwszy czynnik wynika z konstrukcji psychologicznej mężczyzny i kobiety. Język, argumenty, przekaz homilii i nauczania, niektóre obrzędy i celebracje a nawet sposób działania grup formacyjnych skierowane są głównie do kobiet gdyż operują i wywołują emocje. Skupiają się na przeżywaniu wiary. Dla mnie, jako mężczyzny ważne jest natomiast zrozumienie, przyjęcie a potem stosowanie w życiu wiary. Tymczasem bardzo rzadko mamy logicznie i rozumowo wyjaśniane prawdy wiary. Podejściem emocjonalnym kierują się najczęściej kobiety, natomiast męską rzeczą są wybory pokierowane logiką i analizą.
Mężczyzna jest zdobywcą, pragnie pokonywać trudności. Dzisiejszy świat jest nastawiony na przyjemny konsumpcjonizm. Życie ma być łatwe, przyjemne, bez problemów jak zakupy dostarczone pod drzwi mieszkania. Drugą stroną takiej postawy jest zjawisko wypalenia i pustki, gdyż życie staje się nudne, nieciekawe i stąd ucieczka w różnego rodzaju uzależnienia, czy zabawy ekstremalne. Kościół boi się stawiać wymagań wiernym, aby ich nie stracić. Ale właśnie brak wymagań, brak nazywania rzeczy po imieniu, brak przypominania o postach, wyrzeczeniach, grzechach powoduje, że nasze kościoły wypełnione są bardziej kobietami niż mężczyznami a relacje z wiernymi przypominają spotkania z psychoanalitykiem.
Poza tym w życiu społecznym, świeckim również rola mężczyzn została programowo zmarginalizowana. Objawia się to coraz większymi wpływami różnego rodzaju postaw i organizacji feministycznych. Ich postulaty i cele działania są często wprowadzane w życie. Życie wiernych toczy się również w przestrzeni świeckiej i zjawiska oraz zachowania świeckie mają wpływ na nasze postawy w Kościele.
Podejście, że wiara jest od święta, a w dzień powszedni mogę żyć według własnego uznania, również doprowadza do opuszczania Kościoła przez mężczyzn. Jeśli rzecz dotyczy tylko jednego dnia, co prawda ważnego, bo świątecznego, a pozostałe dni są wolne od tych wymagań to można sobie te wymagania odpuścić. Jest to analityczne podejście do wymagań i jeśli się tego nie uwzględni to kościoły będą wypełnione głównie kobietami.
Jednym z zadań dla mężczyzny jest zbudowanie domu. Domu nie tylko, jako budynku, ale również, jako przestrzeni, miejsca, obszaru i struktury relacji osób. Dom taki powinien być dla katolika miejscem uświęcenia dla jego domowników, powinien przybliżać nas do Boga. Ma być drogą do zbawienia. Jest to zadanie dla kobiety i mężczyzny. Budowanie domu ma być nie tylko w wymiarze materialnym, poprzez kupno i wyposażenie. Budowanie domu ma mieć wymiar również duchowy gdyż człowiek składa się z duszy i ciała. Dom (szeroko rozumiany) ma zapewniać harmonię i równowagę miedzy dobrami materialnymi i dobrami duchowymi, aby żyjący w nim ludzie byli szczęśliwi i mogli się rozwijać.
Mężczyzna został stworzony do zarządzania światem, który został mu dany. Jest to zadanie, z którego będzie rozliczany, ale nie może tego realizować opierając się tylko na swoim rozumie, czy też swojej naturze. Natura człowieka jest skażona grzechem i jako taka nie doprowadzi nas do zbawienia. Nasze ludzkie siły są ograniczone, dlatego też potrzebujemy łaski Bożej do realizacji postawionych zadań. Zadaniem mężczyzny jest żyć wiarą na co dzień, prowadzić rodzinę do Boga by jej członkowie zyskali zbawienie. Tylko w zawierzeniu Chrystusowi i Jego nauce jesteśmy w stanie osiągać postawione cele.
Bardzo wiele z powyższych zagadnień było już analizowanych i prezentowanych publicznie. Zastanawia fakt, że mimo rozpoznania problemów, wnioski wynikające z analiz nie są realizowane i brak programu powstrzymującego niekorzystny trend. Działania nie zawsze są w zgodzie z deklaracjami i głoszonymi poglądami. Wynika to z braku konsekwencji, który to brak jest wynikiem wycofania się mężczyzn z kierowania życiem społecznym.

marsz-mezczyznPrezentuję przykład mężczyzn z Wrocławia, którzy podjęli próbę zaktywizowania swojej obecności w Kościele i przestrzeni publicznej. Już trzy lata pod rząd organizują i uczestniczą w Marszach Mężczyzn. Na stronie marszmezczyzn.pl można przeczytać: „Wielu mężczyzn może zadawać sobie pytanie – po co jest ten marsz, jaki jest jego charakter i misja. Jest to pytanie zasadne, bowiem aby zaangażować się i przyłączyć trzeba znać cel drogi”. Celem tym jest świadectwo wiary, obrona katolickiej rodziny, obrona dzieci nienarodzonych, powrót prawdy w relacjach międzyludzkich i mediach publicznych. Stąd hasła marszów: „W obronie Życia”, „Odważnie ku Prawdzie” i „Mocni Wiarą”.

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MARCU 2013 ROKU.

Miłość

Trzecią z cnót teologicznych jest miłość. Trzecią, ale to wcale nie znaczy, że mniej ważną niż wiara czy nadzieja. Wszystkie one prezentują stałą zdolność i skłonność woli do czynienia dobrego a unikania złego.
Miłość, jak określa to Pismo święte, jest wieczna. Po naszej śmierci nie mówimy o wierze i nadziei, gdyż poznajemy już Boga i nasze miejsce w wieczności a miłość pozostaje niezmienna. Czym więc jest ta cnota, której nawet śmierć nie może zniweczyć?
Jest to nasza postawa wobec Boga i bliźniego. Miłość więc nie jest uczuciem.
Miłość do Boga polega na wypełnianiu jego przykazań, na czynieniu jego woli ukazanej nam przez Jezusa Chrystusa. „Jeśli mnie kto miłuje, będzie strzegł słów moich, a Ojciec mój umiłuje go, i do niego przyjdziemy, i mieszkanie u niego uczynimy. Kto mnie nie miłuje, słów moich nie przestrzega. A słowa, któreście słyszeli, nie są moje, ale tego, który mnie posłał, Ojca.” (J 14,23-24).
Aby realizować miłość do Boga musimy poznawać i zgłębiać nauczanie Jezusa i wciąż odpowiadać na pytanie, jaka jest wola Boga wobec mojej osoby, jakie Bóg ma plany w stosunku do mnie, jakie oczekiwania, co powinienem robić aby wypełnić Jego wolę.
Wsparciem będzie odpowiedź na pytanie jak postąpiłby na moim miejscu Jezus lub Maryja Panna. Żywoty i życiorysy świętych podają nam konkretne przykłady realizowania woli Boga w życiu codziennym. Pomoc w odpowiedzi na te pytania znajdziemy również w rekolekcjach. Realizacją miłości do Boga jest życie zgodne z nauczaniem przekazywanym nam od ponad dwóch tysięcy lat przez Kościół Katolicki.
„Będziesz miłował Pana Boga swego całym sercem swoim, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt 22, 37).
BogojciecMiłość do Boga może mieć różne odcienie. Możemy mówić o miłości życzliwości, o miłości zadowolenia objawiającej się w adoracji Chrystusa w Najświętszym sakramencie, w udziale we Mszy świętej, w czytaniu Pisma świętego czy rozważaniu tajemnic Bożych. Możemy też okazywać Bogu miłość pierwszeństwa poprzez oddawanie Mu zawsze pierwszego miejsca w naszym sercu i naszych wyborach przez pamięć na to, że jest naszym Stwórcą.
Kolejną jest miłość współczucia wyrażająca się chęcią udziału w cierpieniu Jezusa Chrystusa i Jego Matki Bolesnej. Jest to również chęć wynagrodzenia za współczesne zniewagi, obelgi, bluźnierstwa i obojętności. Jest to postawa małego Franciszka z Fatimy: „Bóg jest tak smutny! Jeśli tylko mógłbym go pocieszyć!”.
Natomiast miłość wdzięczności jest odpłacaniem Bogu w szczery i gorliwy sposób za dobro, którym nas stale obdarza, za niezliczone dary, które stają się naszym udziałem, za łaski, jakich doświadczamy przez całe nasze życie na ziemi i za bezmiar Jego miłości.
Miłość pragnienia to dążenie do zjednoczenia z Bogiem dające ludziom pełnię szczęścia. Nasze ludzkie doświadczenia pokazują nam, że nie odnajdujemy szczęścia w ziemskich i materialnych rzeczach. Niedosyt, jaki odczuwamy zaspokaja jedynie Bóg, do którego dążymy.
Zwieńczeniem jest miłość uwielbienia. Jest to doskonała miłość człowieka do Boga. Polega na zatopieniu się w Bogu, na nieustannym adorowaniu Go, na oddaniu Mu swojej duszy. To stan ekstazy opisywany w dziełach chrześcijańskich mistyków jak św. Jan od Krzyża czy święta Teresa od Jezusa. Jest to dar Boga dla duszy, nie można na niego zasłużyć ani się go nauczyć.
„Drugie zaś podobne jest temu: będziesz miłował bliźniego twego, jak samego siebie” (Mt 22,39).
Czym jest miłość bliźniego? synojca
Jest to postawa otwartości na drugiego człowieka, postawa rozpoznawania jego oczekiwań i ich zaspokajanie. Naszym darem dla bliźniego może być czas, jaki mu poświęcimy, rady, jakich mu będziemy udzielali, wsparcie materialne, gotowość do rezygnacji z własnych ambicji, chęć służenia drugiemu w potrzebie. To, co dajemy ma się przyczyniać do rozwoju intelektualnego, moralnego, duchowego, społecznego drugiej osoby, a w konsekwencji do osiągnięcia przez tę osobę zbawienia, czyli pełni doskonałości w niebie.
Miłość do bliźniego jest przeciwieństwem egoizmu. Praktykując tę cnotę przestajemy patrzeć na świat i ludzi poprzez pryzmat swoich korzyści, przyjemności i odczuć.
Wzorem i źródłem postawy miłości do bliźniego jest sam Jezus Chrystus. Przez swoje ziemskie życie i nauczanie pokazał nam jak mamy traktować ludzi, którzy stają na naszej drodze: dobrych i złych, sprzyjających nam i nieżyczliwych, tych, którzy nas kochają i tych, którzy zadają nam ból czy cierpienie.
Pięknym aktem miłości do bliźniego jest przysięga małżeńska. Narzeczeni deklarują i przysięgają sobie miłość, wierność i uczciwość. To przysięga postawy na całe życie. Kapłan błogosławiąc obrączki podkreśla główne elementy tej postawy mówiąc: „Niech ci, którzy będą je nosić, trwają w Twym pokoju, zgadzają się z Twoją wolą, żyją i wzrastają w Twojej miłości i niech się doczekają podeszłego wieku, a poprzez liczne potomstwo niechaj sięgają w daleką przyszłość. Przez Chrystusa Pana naszego. Amen”.
Miłości do Boga i miłości do bliźniego towarzyszą uczucia. Mogą one nas wspierać i umacniać w praktykowaniu miłości, mogą dostarczać przyjemnych wrażeń, wzruszających przeżyć, wzniosłych momentów i szczęśliwych chwil w naszym życiu. Pojawiają się też uczucia negatywne, mało przyjemne, czasem destrukcyjne: ból, cierpienie, strach, pokusy, poczucie winy czy niskiej wartości, kompleksy. Wszystkie one są ulotne i zmienne i nie mogą służyć do budowania naszej postawy i podejmowania decyzji. Uświadomienie sobie tej prawdy uwalnia nas z życia w niewoli uczuć i emocji na rzecz świadomego życia, w którym uczucia i emocje pełnią służebną rolę wobec przyjętej przez nas postawy.
Cnota miłości kończy opisywanie cnót kardynalnych. Są one wszystkie darami Bożymi. Przyjęcie tych cnót wymaga decyzji rozumu i woli człowieka. Każda z trzech cnót: wiara, nadzieja i miłość przyjęta przez człowieka określa jego postawę w życiu. Praktykowanie tych cnót pozwala nam uporządkować nasze życie, określić hierarchię wartości, którymi chcemy się kierować oraz porządek spraw. Mamy obowiązek rozwijania ich, pogłębiania i doskonalenia się w ich używaniu przez całe życie.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MARCU 2011 ROKU.

Nadzieja

Drugą z trzech cnót teologicznych jest nadzieja.

Według Katechizmu Katolickiego, nadzieja sprawia, że „dla zasług Jezusa Chrystusa oparci na dobroci, wszechmocy i wierności Boga, z ufnością oczekujemy żywota wiecznego i łask potrzebnych do jego osiągnięcia, bo Bóg obiecał żywot wieczny tym, którzy będą wykonywać dobre uczynki”. jezuufamTobie
Żywot wieczny jest naszym celem, jest szczęściem, do którego zostaliśmy stworzeni, które zostało dla nas przygotowane, którego oczekujemy i do którego dążymy.
W drodze do tego celu cnota nadziei pozwala nam znosić dolegliwości życia doczesnego. Jest dla ludzi źródłem cierpliwości w trudnościach i męstwa w prześladowaniach. To właśnie nadzieja, przypominając o czekającym nas życiu wiecznym, dodaje nam sił, wzmacnia wolę, mimo trudności w życiu osobistym, mimo zalewania nas codziennie informacjami o nieszczęściach, wojnach i katastrofach, mimo niepewności dnia jutrzejszego.
Pojawia się wątpliwość, czy podporządkowanie swojego życia osiągnięciu dla siebie samego szczęścia wiecznego nie jest przejawem egoizmu?
Już kardynał Tomasz Kajetan w XVI wieku zapisał, że tak nie jest gdyż pragniemy własnego zbawienia ze względu na Boga, bo jest dobry.
Dlatego że Bóg jest dobry, pokładamy w Nim nadzieję. Prawdziwa nadzieja zakłada głęboką pokorę, ponieważ jedynie będąc pokornymi możemy dostrzec, że do osiągnięcia szczęścia potrzebujemy Boga. W istocie jednak naszą jedyną nadzieją jest fakt, że Bóg jest dobry i wierny, a my ze względu na Boga pragniemy Go dla siebie.
Cnota nadziei jest nam potrzebna, gdyż mamy braki i niedoskonałości, które jedynie Bóg może uleczyć.
Osoby, które nie potrafią, nie próbują wzbudzić w sobie pokory wobec Boga, są samolubne i pyszne. Pragną rzeczy nie dla siebie, ale ze względu na siebie, ponieważ postrzegają samych siebie jako centrum wszelkiej wartości. Uważają, że mogą być szczęśliwi bez Boga, albo że Bóg ma obowiązek spełniać wszystkie ich zachcianki. Zapominają, że to Bóg jest celem aktu nadziei, a nie my sami.

Rozpacz i zuchwałość to grzechy, które niszczą nadzieję.

W rozpaczy tracimy najpierw poczucie własnej wartości, potem tracimy ufność w Boga i Jego opiekę, czujemy się niegodni łask i darów bożych mających nas doprowadzić do życia wiecznego, porzucamy czynienia dobra. W dobie dzisiejszej rozpacz ma często cechy podobne depresji.
Zuchwałość pojawia się, gdy w swojej lekkomyślności zakładamy, że do uzyskania szczęścia wiecznego nie jest nam potrzebna łaska Boża lub nasze osobiste starania. Twierdzimy, że Bóg nie jest nam potrzebny, że potrafimy sobie dawać radę w życiu bez Niego.
Głosimy, że do Boga uciekają się tylko życiowi nieudacznicy, a człowiek sukcesu nie potrzebuje Boga. Często podkreśla się, że człowiekowi XXI wieku Bóg, wiara, czy też religia nie są już potrzebne a nadzieję pokłada się w osiągnięciach nauki czy też dokonaniach ludzi. Są to złudne nadzieję, które wcześniej czy też później prowadzą do rozczarowania.
Cnota teologiczna nadziei została nam dana przez Boga. Nie zwalnia nas to od jej pielęgnowania. Brak dbałości i troski o zachowanie nadziei powoduje, że osłabiamy się w swoich postawach i zasadach, odstępujemy od nich. Prowadzi to do zerwania więzi łączącej nas z Panem Bogiem.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LUTYM 2011 ROKU.

DEKALOG – X przykazanie

Dziesiąte przykazanie (za Biblią): nie pożądaj żadnej rzeczy bliźniego twojego.

Bóg poprowadził nas przez Dekalog od obowiązków względem Niego poprzez zakazy i nakazy regulujące nasze relacje z bliźnimi do dziesiątego przykazania. Zasadniczo wszystko zostało już powiedziane odnośnie czynów człowieka. Pozostała jednak cała sfera ludzkich myśli, pragnień, uczuć i woli-wewnętrzny stan duszy człowieka.
To właśnie tego obszaru dotyczy dziesiąte przykazanie. Sam Pan Jezus Chrystus w kazaniu na górze wskazał na nią jako źródło grzechu mówiąc o pożądliwym patrzeniu na niewiastę czy gniewie równym grzechowi zabicia kogoś.
Ludzkim umysłem nie jesteśmy w stanie przeniknąć myśli innych ludzi a i nasze są zakryte przed innymi. Ludzkie myśli, pragnienia, akty woli pozostają stale dostępne jedynie Bogu i On będzie nas osądzał za nie.
Dziesiąte przykazanie wskazuje na zagrożenia, jakie są we wnętrzu każdego z nas. Mogą one czasem same być grzeszne lub prowadzić nas do złych uczynków. Pożądanie cudzych dóbr może doprowadzić człowieka do kradzieży, zabójstwa, obmowy, oszczerstwa, niesprawiedliwego traktowania, przemocy wobec innych, fałszywego świadectwa.
Dziesiąte przykazanie potępia zazdrość, chciwość, pychę, samolubstwo, przywiązanie do dóbr doczesnych.
„Bo wszystko, co jest na świecie, pożądliwość ciała i pożądliwość oczu, i pycha życia nie jest z Ojca ale ze świata. I świat przemija wraz z pożądliwością swoją” napisał św. Jan w swoim liście (1 Jana 2:16,17).
Oprócz świata zewnętrznego, który zwodzi nas różnymi okazjami, również szatan atakuje nasze zmysły, pamięć, wyobraźnię, uczucia, wolę, charakter pokusami wszelkiego rodzaju. Początek tych pokus to spotkanie Adama i Ewy z wężem kuszącym ich do złamania zakazu pana Boga. Pan Jezus był też kuszony przez szatana i zwycięsko wyszedł z tej walki.
Natura człowieka jest również źródłem wielu pokus. W każdym człowieku jest wiele złych skłonności, nasza wola jest słaba i skażona, rozum bywa zaślepiony a uczucia nie zawsze są wzniosłe.
W swoim życiu człowiek wciąż walczy z pokusami. Gdy człowiek postanawia zrealizować pokusę wpada w pułapkę grzechu. Często sami wystawiamy się na działanie zła biorąc udział w nieodpowiednich imprezach, przez przebywanie w złym towarzystwie, oglądanie niewłaściwych filmów, czytanie nieodpowiednich książek, szukanie kontrowersyjnych treści i obrazów itp.
Boguszyce - avaritia-chciwoscGrzechy przeciwko Boguszyce - invidia - zazadroscdziesiątemu przykazaniu- chciwość (avaritia) i zazdrość (invidia) w taki sposób przedstawił nieznany z nazwiska artysta ponad 450 lat temu w polichromii na ścianach kościoła w Boguszycach koło Rawy Mazowieckiej.
Popatrzmy na chciwość i zazdrość oczami współczesnego człowieka.
Z powodu chciwości:
-.przywłaszczyłem sobie – bo leżało bez opieki,
– jeździłem na gapę – bo to tylko parę groszy i nikt nie zbiednieje,
– wykorzystałem cudzy błąd – bo ekspedientka pomyliła się przy wydawaniu reszty; to jej problem,
– nie przyznałem się – bo stłukłem szybę przypadkowo, namalowałem graffiti na ścianie budynku, naśmieciłem i nikt tego nie widział,
– oszukiwałem – bo w tych automatach łatwo podmienić monety,
kradłem – bo akurat nikt nie patrzył, głupio było nie skorzystać.
Z powodu zazdrości:
– odbiłam chłopaka koleżance opowiadając o niej nieprawdziwe rzeczy,
– koleżanka/kolega z pracy nie awansowali, bo doniosłam na nich do przełożonego,
– dostałam nagrodę przypisując sobie osiągnięcia koleżanki/kolegi.
Chciwość i zazdrość razem są często źródłem pogoni za dobrami materialnymi kosztem naszych najbliższych: współmałżonków, dzieci, rodziny i znajomych, dla których nie mamy czasu. Z zapamiętaniem pogrążamy się w pracy, aby zdobyć środki na spłatę zaciągniętych kredytów na domy, samochody, wakacje i rozrywki.
Reklama współczesna najczęściej nie jest źródłem informacji o produktach a służy do pobudzania w nas pożądliwości rzeczy. Jest też często wraz z modą i fałszywie pojętą pozycją społeczną i prestiżem źródłem nadmiernego konsumpcjonizmu i zabiegania o rzeczy zbędne.
Współczesnym wyrazem grzechu pożądania rzeczy cudzych jest również wszechobecne przypisywanie sobie gotowych prac (całych lub fragmentów) zamieszczanych w Internecie, kupowanie prac wykonanych przez innych na zamówienie. Postępek ten dotyczy zarówno wypracowań szkolnych, jak i prezentacji maturalnych czy prac magisterskich.
Zabiegamy, kradniemy stanowiska, prestiż, uczucia, bo brak nam poczucia tożsamości i własnej wartości. Brak ten wyrasta z nie przyjęcia zbawczego działania Chrystusa.
Prawdziwe pokładanie ufności w Panu uwalnia nas od lęku o nasz byt codzienny i środki do życia. Pamiętanie o obecności Boga i Jego wszechmocy chroni nas od popadania w pychę.
Korzystanie z Bożej Miłości, szczególnie poprzez Sakramenty święte wzbudza w nas pragnienie obdarowywania miłością i troską naszych bliźnich a nie kierowanie się tylko samolubnymi pragnieniami.
O życiu z Bogiem i dla Boga napisał Apostoł Paweł kończąc list do Filipian: „Wreszcie, bracia, myślcie tylko o tym, co prawdziwe, co poczciwe, co sprawiedliwe, co czyste, co miłe, co chwalebne, co jest cnotą i godne pochwały, a pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum, strzec będzie serc waszych i myśli waszych w Chrystusie Jezusie” (Flp 4,7-8).

 

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w grudniu 2011 roku