Objawienia fatimskie – modlitwa i cierpienie

Objawienie Matki Bożej w Fatimie początek swój ma 13 maja 1917 roku. Słowa jakie przekazała Łucji, Franciszkowi oraz małej Hiacyncie skierowane również do nas, żyjących 100 lat po tych wydarzeniach.

Pierwszymi słowami Matki Bożej są: „Nie bójcie się, nic złego wam nie zrobię”. Łucja wyjaśniała później, że strach jaki wtedy odczuwali był strachem przed nadchodzącą burzą. Pojawienie Maryi wywołało w nich jedynie zaskoczenie. Czytając dzisiaj słowa Matki Bożej możemy je odnieść do całego przekazu z Fatimy. Nie powinniśmy się obawiać orędzia przekazanego dzieciom. Mamy tu zapewnienie, że podążając za Maryją, za jej wskazaniami nic złego nas nie może spotkać.

Dzieci są zainteresowane tym, czy pójdą do nieba oraz czy ich zmarłe koleżanki są w niebie. Pytania te pokazują nam to co tak naprawdę ważne jest w życiu. Czy będę zbawiony, czy będę w niebie? Reszta jest podporządkowana temu ostatecznemu celowi. Odpowiedź Maryi jest różna w zależności kogo dotyczy pytanie. Jedna ze zmarłych koleżanek jest w niebie, druga będzie w czyśćcu do końca świata. Co do samych wizjonerów odpowiedź jest również złożona. Franciszek pójdzie do nieba, ale musi odmówić wiele różańców – czyli musi się dużo modlić. Mała Hiacynta też szybko będzie w niebie, ale czeka ją wiele cierpienie. Cierpienie nie ominie również Łucji chociaż będzie musiała dłużej czekać na dostanie się do nieba. Jej zadanie jest tu na ziemi.

Orędzie fatimskie zawiera się w dwóch słowach: modlitwa i cierpienie. Patrząc na dzieci fatimskie i ich zadania, to cierpienia w drodze do nieba, w uzyskaniu zbawienia jest dwukrotnie więcej niż modlitwy. Nie bójmy się cierpienie, ono jest złe tylko wtedy gdy nie wiemy co z nim zrobić. W momencie gdy zechcemy ofiarować nasze cierpienie w czyjejś intencji, jako zadośćuczynienie za swoje grzechy, czy też jako przebłaganie za grzechy innych zaczyna ono przynosić nam łaski. Cierpienie przybliża nas do Chrystusa, może być naśladowaniem Go w drodze na Kalwarię.

Cierpienie Łucji zaczęło się już w dniu pierwszego objawienia. Jej rodzina a zwłaszcza matka byli przekonani, że Łucja kłamie. Stała się „czarną owcą” w rodzinie, gdyż uważano, że przynosi wstyd rodzinie a otoczenie drwi z niej jak również z rodziny. 10-letnia Łucja tak opisuje swoje przeżycia: „Byłam przytłoczona goryczą, widziałam swą matkę tak mocno zdenerwowaną i chcącą za wszelką cenę zmusić mnie do przyznania się do kłamstwa. Tak bardzo chciałam zrobić to, czego sobie życzyła, ale jedynym sposobem by to zrobić było kłamstwo. Od kołyski wpajała swym dzieciom wielki strach przed kłamstwem i karała chłostą to z nas, które powiedziało nieprawdę.”(…)

„Moje siostry trzymały stronę mamy i dookoła mnie panowała atmosfera najwyższego potępienia i drwiny. Wtedy przypominałam sobie dawne dni i pytałam siebie: „Gdzie są te wszystkie uczucia, jakie moja rodzina miała dla mnie jeszcze tak niedawno?” Moją jedyną ulgą był płacz przed Bogiem, gdy składałam mu to w ofierze.”

Spotyka się głosy dusz pobożnych które nie potrafią zrozumieć dlaczego spotyka ich cierpienie. Wydaje się nam, że obietnica dana Łucji przez samą Matkę Bożą powinna dać jej radość i szczęście już tu, na ziemi. Zapominamy o słowach Zbawiciela: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje! Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa”(Łk 9 23-24).

Nawrócenie, wiara i wierność Zbawicielowi i jego Matce są często powodem do negatywnych reakcji. Reakcja taka może być od dobrych ludzi jak również od naszych najbliższych. Święci Pańscy musieli przejść przez takie doświadczenie. To jest plan Boży. Jeśli mamy osiągnąć zbawienie to musimy przejść przez ogień prób. Nie jest żadną zasługą być wiernym Chrystusowi gdy wiedzie się nam dobrze i jesteśmy radośni i szczęśliwi. Hiacynta i Łucja pokazują nam czym naprawdę jest wierność, wiara, zaufanie. Mimo cierpienia, mimo wyszydzania, wyśmiewania, poniżania nie mają wątpliwości w żadnym momencie że idą drogą do Boga. Modlą się za tych którzy przynoszą im cierpienie, ofiarowując swój ból Bogu.

W oparciu o książkę ks. Karola Stehlina FSSPX „Gwiazda przewodnia czasów ostatecznych”.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LUTYM 2017 ROKU.

O Komunii duchowej

Komunia duchowa, która sobór Trydencki pochwala i tak mocno chrześcijanom zaleca, daje im w pewien sposób korzystać z cudownych owoców, jakie Boska Eucharystia wydaje w sercach ludzkich. Jest ona obfitem źródłem łaski, błaganiem i najlepszem ze wszystkich przygotowań do sakramentalnej Komunii.

Najodpowiedniejszym czasem do komunikowania duchowo, jest ofiara Mszy św. lub odwiedziny Najświętszego Sakramentu, bo wtedy dusza bywa przenikniona uczuciem, jakiem natchnąć może tylko istotna Jezusa Chrystusa obecność. W każdym  jednak czasie i miejscu dusza wierna może się z Bogiem połączyć.  Jak Prorok Daniel, uwięziony w Babilonie i nazwany przez Anioła człowiekiem pragnień, pokilkakroć dziennie klękał przy swojem oknie, i zdala posyłając wejrzenie ku zniszczonej świątyni Syjonu, wylewał w obecności Bożej tęskne swe westchnienia, tak samo chrześcijanin w ścianach swego mieszkania, może zwracać swe serce ku przybytkom świętym dla uczczenia Jezusa Chrystusa, wyznać przed Nim swoja niegodność, błagać Go, aby przyszedł nawiedzić go przez swą łaskę, złączyć się z Nim przez żywą wiarę, gorąca miłość i przez żarliwe pragnienie. Komunia duchowa nie jest niczem innem. Gdyby nawet nie było czasu złożenia tych rozmaitych aktów, wystarczyć może jeden: akt doskonałej miłości, który wszystkie inne zawiera. Bo Bóg jest miłością  i ten, który mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim(J 4, 16).

MODLITWA
dla komunikujących duchowo.
(Św. Augustyna).

Uczyniłeś nas dla siebie, o mój Boże, i serce nasze trwożyć i niepokoić się będzie, dopokąd w Tobie nie spocznie. Cóż więc uczynię, ażeby znaleźć Ciebie, któryś jest życiem prawdziwem? Kiedyż znajdę zapomnienie mych cierpień w słodyczy Twej obecności? Kiedyż będziesz mi wszystkiem, o miłości moja i dobro moje jedyne? Wzywam Cię, o mój Boże, któryś pamiętał o mnie, kiedym ja uciekała od Ciebie! Wzywa Cię wiara moja  jakąś mnie sam napełnił  i wołam Cię do swej duszy, którąś przygotował na przyjęcie Ciebie przez gorące pragnienie posiadania Cię, o mój Panie! Oto ja przedstawiam Ci wszystkie dolegliwości i niedostatki moje;

O niebieski Lekarzu, uzdrów mnie!

O światło niewidzialne, oświeć mnie!

O siło Boska, podnieś mnie!

Jezu Syna Dawidowy, miej litość nad mą duszą!

Miotana tysiącem myśli burzliwych, zmęczona niespełnionemi pragnieniami, złamana próżnościami i cierpieniami tej ziemi pełnej boleści, dusza moja łaknie i pragnie, o Panie; nie odsyłaj jej głodną! nakarm ją chlebem żywota!

O Boski Pocieszycielu mój! Ty, który jednem wejrzeniem osuszasz łzy bolesne; Ty, który jednem słowem uśmierzasz wściekłość morza, pójdź i chodź po falach serca mojego!

Pójdź! Aby cichy spokój po burzach jego nastąpił! Pójdź, abym chroniąc się pod cieniem skrzydeł Twoich, mogła na sercu Twem utulić głowę zmęczona i spocząć  przy niem na chwilę!

O mój Boże! pozwól sercu mojemu przybliżyć się do Ciebie i usposób je do zrozumienia Ciebie! Otwórz ucho jego i powiedz mu tak, aby Cie dobrze pojęło: Jam jest zbawieniem twojem! I na te słowa niechaj ja biegnę do Ciebie! niechaj Cię znajdę, niech Cię ukocham! niech się na wieki przywiąże już do Ciebie! Pójdź a nie zwlekaj przyjścia swojego już dłużej.

 

 

Tekst z modlitewnika: Bądź wola Twoja – modlitwy i rozmyślania na wszystkie dni tygodnia i miesiąca; zebrała Józefa Kamocka; Nakład Gebethnera i Wolffa , Warszawa 23 maj 1895 rok.

 

500 lat herezji

m-luter-pomnik-bielskPowstań, Panie, i osądź sprawę swoją, miej w pamięci karę dla tych, którzy nieustannie pełni są głupoty. Wysłuchaj, Panie, nasze modlitwy, bo lisy już pustoszą winnicę, której prasy sam jedynie wytłaczasz.

Panie, przed Twoim wniebowstąpieniem do Twego Ojca powierzyłeś troskę, kierownictwo i zarząd nad nią św. Piotrowi (który jest jej głową i Twoim wikariuszem), i jego następcom, bo ona jest obrazem Kościoła triumfującego. Dzik leśny niszczy ją, i wszelka dzika bestia żywi się w niej.

Powstań, św. Piotrze, i wypełniaj wspomniany wyżej urząd pasterski, który został ci przekazany od Boga, zważaj na sprawę świętego Kościoła Rzymskiego, który jest matką wszystkich kościołów i nauczycielką wiary, na sprawę Kościoła, który uświęciłeś swoją krwią z Bożego polecenia.

 

Panie Jezu, Zbawicielu nasz, ustanawiając sakramenty święte wskazałeś nam drogę i dałeś środki do osiągnięcia życia wiecznego, Ty ustanowiłeś Piotra i jego następców pasterzem Kościoła Twojego, swoim życiem pokazałeś nam wypełniać przykazania Boże i kochać bliźniego.

W rocznicę tak bolesnych i tragicznych wyborów, pragnę:

  • błagać o Miłosierdzie dla błądzących w oparach błędu i kłamstwa,
  • złożyć dobrowolne zadośćuczynienie za porzucenie sakramentów kapłaństwa, małżeństwa oraz Ofiary Mszy Świętej,
  • głosić Wszechpośrednictwo Łask Najświętszej Maryi Panny oddając hołd i cześć Jej Niepokalanemu Sercu.

 

Panno przemożna, która wyniszczyłaś wszystkie herezje całego świata, wyzwól świat chrześcijański z sideł szatańskich i wejrzyj łaskawie na dusze, zdradą szatańską zwiedzione, aby porzuciwszy wszelką przewrotność heretycką serca błądzących upamiętały się i do jedności prawdy katolickiej wróciły, za Twoim wstawieniem się do Pana naszego Jezusa Chrystusa Syna Bożego, który z Bogiem Ojcem żyje i króluje w jedności Ducha Świętego Bóg po wszystkie wieki wieków. Amen.

 

Módlmy się za heretyków, aby Bóg i Pan nasz wyrwał ich ze wszystkich błędów i raczył ich przywieść do świętej Matki, katolickiego i apostolskiego Kościoła.

Wszechmogący, wieczny Boże, Ty zbawiasz wszystkich, a nie chcesz niczyjej zguby, wejrzyj na dusze podstępem szatana uwiedzione, by wyrzekłszy się wszystkich heretyckich błędów i z mylnej drogi w skrusze serca do jedności Twej wiary powróciły.

 

 

Łaska rozważania Męki Pańskiej

Rzeczą bardzo pożyteczną i świętą jest rozmyślać o męce Pana i nad nią się zastanawiać, albowiem na tej drodze dochodzi się do nadprzyrodzonej łączności z Bogiem. W tej świętej szkole nabywa się prawdziwej mądrości. Tam wyuczyli się jej wszyscy święci.”

św. Paweł od Krzyża

droga-krzyzowaCzasem, może wydawać się nam, że rozważanie cierpienia i śmierci naszego Pana to trudne i przykre zadanie. Musimy przecież dotknąć bolesnej rzeczywistości nie tylko wielkiego bólu Boga-człowieka, ale i naszego grzechu, który do tego cierpienia doprowadził. Jeśli jednak odważnie oddamy się rozmyślaniom nad każdym etapem Drogi Krzyżowej, odkryjemy wielką Miłość i Miłosierdzie. Staniemy w prawdzie, poznając naszą słabość i grzeszność, a zarazem odkryjemy jak wielkim darem jest nasze Odkupienie. Zaczerpniemy sił do niesienia własnego, często niezwykle bolesnego krzyża. Pan Jezus pokazuje nam jak przyjmować wolę Bożą w naszym życiu. Uczy nas, że każde cierpienie przeżywane wraz z Nim, nabiera głębokiego, zbawczego sensu. Wielki Post i okres Triduum Paschalnego jest czasem, który w wyjątkowy sposób zaprasza nas, aby rozważać i kontemplować Mękę naszego Pana. Jest to moment, w którym staramy się w sposób szczególny zgłębić tajemnicę Bożej Miłości, przyjąć naukę płynącą z Krzyża. Pan Jezus przyjmuje wolę Ojca jako najdoskonalszy i jedyny plan ostatecznego wyrwania człowieka ze śmierci. Podejmuje zbawczą mękę pełen ufności, w ciszy i pokorze. Jezus miał świadomość, że na Nim wypełnią się słowa proroka Izajasza o Cierpiącym Słudze Jahwe: “Nie miał On wdzięku ani też blasku, aby na Niego patrzeć… Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem … On dźwigał nasze boleści… On był przebity za nasze grzechy. Zdruzgotany za nasze winy. Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie… Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich” (Iz 53,2-6). Jezus wziął więc na Krzyż wszystkie nasze grzechy by je zgładzić w swojej śmierci. Droga Krzyżowa pokazuje nam, że Bóg z Miłości do każdego z nas gotów jest ponieść najwyższą ofiarę. To nie pozostawia nas obojętnymi. Pragniemy odpowiedzieć na Jego Dar, z ufnością powierzając Mu naszą drogę. To właśnie w wydarzeniach Misterium Paschalnego Jezus odkrywa przed nami prawdziwą głębię Bożej miłości. On jest bowiem Miłością, która, aby nas zbawić, dobrowolne przyjmuje na siebie cierpienie i śmierć.

Panie Jezu, który jesteś wśród nas i spoglądasz w nasze serca z tej białej Hostii. ubiczowanyDziękujemy Ci, że zgodziłeś się za nas umrzeć. Dziękujemy za Twoją miłość, ujawnioną w Twojej męce i śmierci krzyżowej, dziękujemy za każdy dar odpuszczenia grzechów, za otwarcie nam nieba. Przynosimy ci dziś wszelkie nasze cierpienie, które nas w życiu spotkało, także to, które trwa i które może jeszcze nadejdzie. Przynosimy nasze krzyże. Chcemy je traktować jako wolę Bożą. Wierzymy wbrew wszystkiemu, że cierpienie może stać się dla nas wielką łaską. Wierzymy, że Bóg nie dopuści nigdy na nas takiego krzyża, którego nie potrafilibyśmy udźwignąć. Pomni jednak na naszą słabość, potrzebujemy jednak Twego wsparcia, pamiętając o słowach Apostoła: „Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” ( Flp 4,13). Dlatego pokornie prosimy, pomagaj nam dźwigać nasz krzyż. Bądź z nami w ciemnych dolinach naszego życia. Spraw, abyśmy mogli z przekonaniem powtarzać słowa psalmu: “Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” (Ps. 23,4). Amen”. ( modlitwa bp Ignacego Deca)

 

Katarzyna Janus

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W KWIETNIU 2015 ROKU

Praca modlitwą

Pracujemy wszyscy na swoim odcinku pracy dla zdobycia dusz dla Niepokalanej. Poza pracą fizyczną jest jeszcze praca modlitwy i cierpienia.

Jak my doceniamy pracę modlitwy?

Niejeden zatęskni może: jakże tu pracować modlitwą, kiedy należałoby kilka razy na dzień pomodlić się w kościele, a tutaj stale dzwonek przeszkadza i zamiast do modlitwy – do pracy wzywa. Innemu znów może trudno się modlić, bo praca przeszkadza. Pomyśli sobie czasem: żebym był w innym konwencie – to bym się częściej modlił. Tymczasem przyjdzie nieraz i taki czas, że chociaż dzwonek wzywa na modlitwę, każą pracować, a nawet z pacierzy zwalniają. Jakże tu pracować modlitwą?

Pan Bóg nie mierzy modlitwy na metry i jej wartość wcale nie zależy od ilości odmówionych różańców czy koronek. Istotę modlitwy stanowi według katechizmu wzniesienie myśli i duszy do Boga. Trzeba się oczywiście i ustnie modlić i pójść do kościoła, ale tylko wtedy i tak, jak Niepokalana sobie życzy. Jej wola jest ponad modlitwę, ponad pracę, ponad umartwienie. Wzniesienie naszej woli do Boga – czyli zjednoczenie naszej woli z wolą Niepokalanej – jest najwyższą modlitwą O tym też wspomniał św. O. Franciszek w Regule, aby bracia w czasie pracy nie tracili ducha świętej modlitwy i pobożności. To jest zjednoczenie woli naszej z wolą Niepokalanej. Modlitwa ustna jest bardzo pożyteczna, ale – o ile jej sobie Niepokalana życzy. Modlitwą pracujemy, zwłaszcza modlitwą obowiązkową: Komunia święta, Msza święta i obowiązkowe pacierze, rozmyślania czy inne nabożeństwo wyznaczone. Te zwłaszcza powinniśmy starannie odprawiać.

Istotą jednak nabożeństwa jest zjednoczenie woli naszej z wolą Niepokalanej.

Szatan niejedną duszę wyciągnął za furtę klasztorną przez to, że stara się, aby się ona więcej przywiązała do modlitwy niż do Niepokalanej. Duch zaś Niepokalanej winien w nas żyć i w nas działać.

 

Niepokalanów, niedziela 8 XI 1936.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

 

Boże Narodzenie i Nowy 2016 Rok

Śpiewajmy Panu z weselem,BN-2015

Jezus naszym przyjacielem,

Dziś na ziemię przychodzi,

Z Panny czystej się rodzi.

Złóżmy Mu ukłon głęboki,

Szanujmy Jego wyroki;

Bóg nieograniczony

Człowiekiem dziś zrodzony.

 

Kolęda ze zbioru „Pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego”, reprint wydania z roku 1886

 

Bożych łask na święta oraz cały 2016 rok

dla nas wszystkich,

by razem z narodzeniem Jezusa,

rodziła się w nas wiara wytrwała,

silna i prowadząca do zbawienia.

                                                                                  życzą Grażyna i Rafał

 

 

Objawienia w Gietrzwałdzie

gietrzwald-mNa ziemiach polskich jedyne, zaakceptowane oficjalnie przez Kościół objawienia miały miejsce w Gietrzwałdzie, małej miejscowości położonej na Warmii. Wydarzyły się one 137 lat temu, prawie dwadzieścia lat po objawieniach w Lourdes. Trwały prawie trzy miesiące: od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizjonerkami były dwie dziewczynki – trzynastoletnia Justyna Szafryńska oraz dwunastoletnia Barbara Samulewska.

Dnia 27 czerwca Justyna miała egzamin przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. Wracając ze swoją mamą do domu, na drzewie w ogrodzie przy plebanii ujrzała świetlistą Postać. Była to siedząca młoda kobieta z rozpuszczonymi włosami. Następnie z obłoków zeszło do niej Dziecko, które się jej ukłoniło a Niewiasta wstała wzięła Go za rękę i wstępując do nieba znikła. W trakcie tego objawienia pojawił się miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel, u którego Justyna zdawała egzamin. Po zakończeniu widzenia proboszcz od razu dokładnie wypytał dziewczynkę o to, co się wydarzyło. Następnego dnia w trakcie odmawiania Różańca pod drzewem, na którym była widoczna Postać, 12-letnia Barbara Samulewska miała również objawienie. W trakcie kolejnych widzeń, dziewczynki zadały pytanie: Kto Ty Jesteś? Usłyszały wypowiedziane po polsku słowa: „Jestem Najświętsza Maryja Niepokalanie Poczęta”. Na pytanie: „Czego żądasz Matko Boża?” – padła odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec!”

Jednym z efektów objawień w Gietrzwałdzie było prawie powszechne odmawianie Różańca w domach. Tak pisał proboszcz Gietrzwałdu ks. A. Weichsel do biskupa warmińskiego Filipa Krementza: „W całej polskiej Warmii, prawie we wszystkich domach Różaniec jest wspólnie odmawiany.(…) Miliony modlą się na Różańcu, przez co utwierdzają się w wierze katolickiej i ogromna ilość wyrwana została z doczesnej i wiecznej zguby. W tym widzę najlepszy dowód autentyczności objawień”.

Biskup Warmiński po zapoznaniu się ze sprawozdaniem proboszcza ks. Augustyna Weichsla wydelegował do Gietrzwałdu swoich przedstawicieli, aby uczestniczyli w nabożeństwach różańcowych. Mieli oni obserwować stan i zachowanie wizjonerek w trakcie objawień oraz zachowanie zgromadzonych pielgrzymów i wiernych. Relacje biskupich delegatów potwierdziły, że nie może tu być mowy o oszustwie czy kłamstwie a widzące zachowują się normalnie, nie ma w nich żadnej bigoterii, chęci zysku czy też pragnienia zdobycia uznania czy wzbudzenia sensacji. Dziewczęta wyróżniały się skromnością, szczerością i prostotą.

Pytania do Matki Bożej dotyczyły zdrowia i zbawienia różnych osób, ale nie tylko. Na zapytanie „Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony?”, „Czy osierocone parafie w południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?” widzące usłyszały w odpowiedzi: „Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów!”

gietrzwald2-mW czas objawień na mapie Europy nie było państwa polskiego. Ludność polska żyła i mieszkała w trzech zaborach. W tamtym czasie Gietrzwałd leżał w zaborze pruskim. Fakt, że Matka Boża przemawia do dziewczynek w języku polskim był dla narodu wielką pociechą i pokrzepieniem. Wieść o objawieniach błyskawicznie dotarła do Polaków mieszkających w trzech zaborach. W dosyć krótkim czasie zaczęły napływać do Gietrzwałdu pielgrzymki ze wszystkich dzielnic rozbiorowych. Oprócz Polaków przybywali Czesi, Węgrzy oraz Holendrzy.

Wśród wielu pielgrzymów przybywających do Gietrzwałdu z prośbą o zdrowie był pewien mieszkaniec Ornety. Na pytanie jednej z dziewcząt o zdrowie dla niego i jego żony, Matka Boża odpowiedziała: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki”. A po przekazaniu dziewczynkom prośby proboszcza o modlitwę za spętanych nałogiem, Maryja tylko westchnęła głęboko i powiedziała „Oni będą ukarani”. To pokazuje, że pijaństwo, uzależnienie od alkoholu prowadzi do zguby. W czasach zaborów alkoholizm był problemem nie tylko społecznym ale i narodowym. Zaborcy, chcąc mieć łatwość rządzenia zdobytymi terytoriami, wspierali pijaństwo wśród ludności polskiej. Powodowało to rozbicie więzów rodzinnych i społecznych oraz łamanie charakterów podbitej ludności.

Wypowiedzi Matki Bożej w trakcie objawień w Gietrzwałdzie odnośnie pijaństwa dało silny impuls do walki z tym nałogiem i innymi uzależnieniami. Ksiądz proboszcz Augustyn Weischel napisał: „Wszyscy wyrzekają się tu wódki i przyrzekają zawsze modlić się na różańcu” oraz: „Ogromna ilość pijaków została wyrwana z doczesnej i wiecznej zguby”. Objawienia w Gietrzwałdzie doprowadziły do powstawania Bractw Wstrzemięźliwości walczących z tym nałogiem.

gietrzwald3-mWidocznymi efektami objawień było odmawianie Różańca w Sanktuarium oraz w życiu codziennym napływających pielgrzymów. Objawienia przyniosły i przynoszą nadal owoce w postaci: przystępowanie do sakramentu pokuty z mocnym postanowieniem poprawy, życie w czystości młodzieży warmińskiej, powstawanie i rozwój stowarzyszeń abstynenckich, liczne przypadki nawróceń i przejść na religię katolicką.

W roku 1967 w 90.lecie objawień kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski koronował obraz Matki Bożej z Sanktuarium w Gietrzwałdzie.

Ordynariusz warmiński bp Józef Drzazga 11 września 1977 roku wydal dekret zatwierdzający „kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, jako nie sprzeciwiający się wierze i moralności chrześcijańskiej, oparty na faktach wiarygodnych, których charakteru nadprzyrodzonego i Bożego nie da się wykluczyć”.

Uroczystości odpustowe w Sanktuarium odbywają się 29 czerwca na św. Apostołów Piotra i Pawła, 15 sierpnia w święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz główne – Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – 8 września w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

 

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2014 ROKU.

Nabożeństwo do NSPJ

Dlaczego należy czcić Serce Jezusowe?
Oto dlatego, że to Serce jest świątynią Bóstwa, tronem łaski, stolicą miłosierdzia i źródłem życia nadprzyrodzonego, życia Bożego na ziemi. Z niego bowiem wypłynęły wszystkie dzieła miłości, z niego wyszedł święty katolicki Kościół, z niego wytrysnęło siedem zdrojów zbawczych – siedem sakramentów. Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest źródłem pociech i skarbnicą pełną darów, z której wszyscy mogą czerpać, bo dla wszystkich jest otwarte, a nawet samo nas wzywa i prosi, abyśmy się wzbogacali jego img_0001-528x1024darami: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie maci pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! (Iż 55, 1). Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest najdoskonalszym dziełem Bożym, zamykającym w sobie niewysłowione skarby mądrości i miłości Bożej, że jest siedzibą najświętszych uczuć i szkołą najwznioślejszych cnót. Dlatego szczególnie, że to Serce jest ogniskiem i godłem miłości Pana Jezusa – tak tej, którą ma jako Bóg, wspólną z Ojcem i Duchem Świętym, jak i tej, która wypełniała Jego słowa i czyny; tej miłości, która Go uczyniła wyniszczonym, pokornym, miłościwym, słodkim i oddającym się wszystkie cierpienia; tej miłości, która Mu kazała płakać nad grobem Łazarza i dopuścić do swoich stóp pokutującą grzesznicę; tej miłości, która Go przybiła do krzyża i uczyniła więźniem naszych przybytków. Otóż tę miłość wyobraża Jego Najświętsze Serce, tę miłość chcę On przelać w nasze serca i to jest właśnie pobudką nabożeństwa do Serca Jezusowego.

 

 

Św. J.S. Pelczar „Życie Duchowe”; str 338 – t2

Tauler i żebrak

Uczony i pobożny Jan Tauler przez długi czas, bo przez osiem lat, gorąco modlił się, aby mu Bóg zesłał mistrza biegłego w życiu duchowym. Pewnego poranka słyszy głos wewnętrzny: Idź do kościoła, a znajdziesz tego, kogo szukasz. Tauler pospieszył natychmiast do kościoła i spostrzegł u bramy żebraka w łachmanach. „Dzień dobry, przyjacielu” – rzecze do niego. „Nie przypominam sobie, mój mistrzu – odrzekł żebrak – abym miał kiedy dzień zły”. „A więc szczęść ci Boże”. „Dziękuję za dobre życzenie, lecz ja nie byłem nigdy nieszczęśliwy”. „Niech cię Bóg błogosławi, mój drogi, lecz mów, proszę, nieco jaśniej, bo ja cię nie rozumiem”. „Bardzo chętnie – odrzekł żebrak – Powiedziałeś mi najpierw: dzień dobry, a ja odrzekłam, iż nie miałem nigdy złego dnia. I słusznie, bo gdy głód cierpię, chwalę Boga; gdy mi zimno, chwalę Boga; gdy słońce świeci lub burza wyje, chwalę Boga; gdy mi dadzą jałmużnę lub za drzwi mnie wyrzucą, zawsze chwalę Boga. Życzyłeś mi dalej szczęścia, a ja powiedziałem, że nie byłem nigdy nieszczęśliwy. I znowu słusznie, bo przyzwyczaiłem się pragnąć tego tylko, czego Bóg pragnie. Dlatego cokolwiek mi się zdarza, czy miłe, czy przykre, przyjmuję z radością, jako dar najlepszy, który mi ręka Boża podaje”. „Dobrze mój przyjacielu – odrzekł Tauler – a cóż by się stało z twoim pokojem, gdyby Bóg chciał cię potępić?” „Gdyby mnie Pan chciał potępić, mam dwa ramiona, aby się Go uchwycić. Ramieniem lewym, a tym jest pokora, objąłbym Jego człowieczeństwo; ramieniem prawym, a tym jest miłość, objąłbym Jego Bóstwo, i trzymałbym się tak silnie, że gdyby mnie chciał do piekła wtrącić, musiałby razem ze mną tam zstąpić. Wtenczas zaś byłoby dla mnie stokroć większym szczęściem być w piekle z Panem aniżeli w niebie bez Niego”. „Skąd ty idziesz?” – pyta teolog zdziwiony. „Idę od Boga”. „Gdzie Go znalazłeś?” „Tam, gdzie zgubiłem siebie i stworzenie”.” Gdzie jest Bóg?” „W sercach czystych i ludziach dobrej woli”.”Kto ty jesteś?” – pyta dalej Tauler.”Ja jestem królem”.”Gdzie jest twoje królestwo?” „W mojej duszy, w której nad żądzami panuje rozum, nad rozumem Bóg”. „Skąd nabyłeś takiej mądrości?” „Z milczenia – milczałem wobec ludzi, ale za to rozmawiałem często z Bogiem”. „Skąd nabyłeś takiego szczęścia i pokoju?” „Stąd, iż nie mogąc znaleźć szczęścia w stworzeniach, szukałem go w Bogu i znalazłem”.

Za św. J. S. Pelczar „Życie duchowe”, t.2

Pobudki naszych działań

Jeden świątobliwy pustelnik rozmyślał długo w nocy nad tym ostrzeżeniem Pisma Świętego, że wszystkie nasze uczynki będą ważone na wadze. Gdy wreszcie znużony zasnął, miał następujący sen. Zdawało mu się, że widzi Sędziego, Chrystusa, siedzącego na tronie, przed którym stał anioł z wagą w ręku. Co chwila przychodzili na sąd zmarli, a każdy z nich miał dwa brzemiona: jedno dobrych uczynków, drugie grzechów. Anioł kładł te brzemiona na wagę, po czym następował Archaniol Michal z waga 2wyrok zbawienia, jeżeli dusza zeszła z tego świata w stanie łaski i po dokonanej pokucie, albo potępienia, jeżeli w chwili śmierci plamił ją choćby tylko jeden grzech ciężki. Właśnie zbliżała się jakaś staruszka niosąca wielkie brzemię dobrych uczynków, lecz jakież było zdziwienie pustelnika, gdy anioł je zważył i przeważyło brzemię grzechów! „I któż się zatem zbawi – zawołał ze strachem – jeżeli ta niewiasta, mająca tyle dobrych uczynków, została odrzucona!”. Na te słowa zbliżył się do niego anioł i rozwinął przed nim owo brzemię, a w nim było wiele mniejszych brzemion, z napisami: modlitwy, posty, jałmużny, Komunie św. itd. I jeszcze bardziej pustelnik zdziwił się, jak tyle dobrych uczynków może ważyć tak mało. Wtedy anioł rzekł: „Otwórz te brzemiona”. Pustelnik otworzył je i spostrzegł, że były próżne. „Widzisz – rzecze mu dalej – wszystkie te uczynki mają wartość tylko w oczach ludzkich, lecz nic nie znaczą wobec Boga, bo były wykonane z pragnienia własnej chwały i z miłości własnej, szukającej zawsze swej pociechy lub korzyści. Oto się sprawdziły na tej niewieście słowa proroka, że niektórzy zasnęli, myśląc, że są bogaci, a obudzili się z próżnymi rękami. Zasnęła ona snem śmierci sądząc, że jest bogata w dobre uczynki, a teraz obudziła się, mając puste ręce”. Po tych słowach starzec przebudził się i wziął je sobie do serca.

 

Dusze czyśćcowe

Żyjących katolików na ziemi nazywamy Kościołem wojującym, gdyż muszą walczyć aż do śmierci z pokusami i grzechami. Dusze w niebie, ci, którzy są już zbawieni, nazywamy Kościołem tryumfującym. Dusze tych, którzy przebywają w czyśćcu określamy Kościołem cierpiącym. Te trzy części Kościoła są świętych obcowaniem i tworzą mistyczne ciało Chrystusowe, którego głową jest Bóg-Człowiek.
Czyściec jest miejscem oczyszczenia duszy. Jest wiele dusz schodzących z tego świata, które nie zdążyły w pełni odpokutować za grzechy ciężkie lub też zeszły z grzechami lekkimi. Skażenie choćby grzechem lekkim jest przeszkodą do oglądania Bożej chwały. Czyściec dla tych dusz jest miejscem przejściowym, skąd po oczyszczeniu dostępują one zbawienia wiecznego.
O czyśćcu możemy dowiedzieć się już z 2 Księgi Machabejskiej (12, 46) – „Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu”. Jezus nauczał: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym”(Mt 12, 34). Z tego wynika, że są winy, które mogą być odpuszczone w naszym życiu doczesnym, jak i są takie, które będą odpuszczone w życiu przyszłym. Sobór florencki w roku 1439 w dekrecie dla Greków orzekł:czysciec „Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutnymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych”.
Kary w czyśćcu są takie same jak i w piekle. Jedyna różnica to świadomość, że będąc w czyśćcu mamy nadzieję zbawienia, mamy nadzieję przebywania w Bożej obecności. Najgorszą, najbardziej dotkliwą karą i cierpieniem w piekle jest świadomość, że nie ma dla nas żadnej nadziei, że cierpienia nigdy się nie skończą i nie przynoszą żadnego zmniejszenia winy.
Miłość Boga jak i miłość bliźniego skłania nas, aby wstawiać się za duszami czyśćcowymi, aby modlić się o złagodzenie kar dla nich. Modląc się za zmarłych mamy na myśli właśnie dusze w czyśćcu będące – wzywamy zbawionych do pomocy i wstawiennictwa za nimi przed Bogiem. Potępionym nasze modlitwy są już zbędne – im już nic nie jest w stanie pomóc. Duszom w czyśćcu będącym i tam cierpiącym nasze modlitwy są bardzo potrzebne. Wypraszają tym duszom skrócenie kar. Mamy obowiązek modlić się za tych, którzy z naszej winy, z powodu naszych zgorszeń i zaniedbań popadli w grzech i cierpią w czyśćcu. Powinniśmy modlić się również za dusze naszych rodziców, krewnych, dobroczyńców, znajomych jak i za dusze tych, o których nikt nie pamięta w modlitwie. Nigdy nie mamy pewności czy modlimy się za dusze oczyszczającą się w czyśćcu czy potępioną. Ufamy jednak, że miłosierny Bóg skieruje nasze modlitwy najbardziej potrzebującym duszom czyśćcowym.
Jak możemy pomóc duszom czyśćcowym?

  1. Ofiarować Mszę św, w ich intencji,
  2. Każde cierpienie ofiarować w ich intencji (zastępcze cierpienie pokutne przynosi im dużą ulgę),
  3. Odmawiać Różaniec będący po Mszy św. najbardziej skutecznym środkiem pomocy duszom czyśćcowym,
  4. Odprawiać Drogę Krzyżową,
  5. Ofiarować odpusty w ich intencji przez nawiedzenie kościoła lub kaplicy 2 listopada i odmówienie tam, Ojcze Nasz i Wierzę w Boga; a w dniach 1-8 listopada nawiedzenie cmentarza z modlitwą za zmarłych (za nawiedzenie cmentarza w inne dni przewidziany jest odpust cząstkowy). To są odpusty przypisane tylko duszom czyśćcowym. Wszystkie inne odpusty możemy również ofiarować w ich intencji.

m.simmaPatronami dusz czyśćcowych są Św. Michał Archanioł oraz św. Odilo, który jako młody człowiek został mnichem i pełniąc funkcję opata w Cluny dał się poznać, jako wybitny reformator i organizator stanu zakonnego w pierwszej połowie XI wieku.Znane są objawienia dusz czyśćcowych np. św. Małgorzacie Marii Alacoque, św. Janowi Bosko, św. Brygidzie. W XX wieku w Niemczech żyła Maria Simma, do której dusze czyśćcowe zwracały się z prośbą o pomoc. Dzięki jej modlitwom i pokutom, wiele dusz dostąpiło skrócenia mąk. Swoje doświadczenia opisała w książce dostępnej w księgarniach „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”. Maria Simma pisze: „Wielu ludzi trafia do piekła, ponieważ za mało się za nich modlimy. Należy codziennie rano i wieczorem odmawiać modlitwę za konających: „O najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz naszych, błagam Cię, przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleść Matki Twej Niepokalanej, obmyj we krwi Twojej grzeszników całego świata, co dziś umrzeć mają. Serce Jezusa konającego zlituj się nad konającymi.
Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!”.

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2013 ROKU.

Duszom na ratunek

A zebrawszy 12 tysięcy drachm srebra, posłał do Jeruzalem, aby złożono za grzechy umarłych ofiarę, dobrze i pobożnie o zmartwychwstaniu myśląc (…) i ponieważ uważał, że ci, którzy pobożnie zasnęli, bardzo dobrą łaskę mieli zachowaną. A tak święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów rozwiązani”.
(2 Mch 12, 43-46)

Ratunek dla grzeszników

Słowa ze Starego Testamentu z 2 Księgi Machabejskiej stały się podstawą do zapisu „Komunii ze zmarłymi” w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Starotestamentowi wyznawcy Boga, oczekując na przyjście Zbawiciela-Mesjasza, składali Bogu, również za zmarłych, ofiary materialne połączone z modlitwą czy intencją. Przyjście na świat Jezusa Chrystusa, jego zbawcza śmierć na krzyżu i złożona z Siebie ofiara za nasze grzechy, dały ludziom źródło nieprzebranych łask, jakim jest ofiara Mszy świętej.
Podobnie jak opisane w Starym Testamencie ofiary składane za zmarłych, tak i teraz msza święta może być odprawiana i ofiarowana w intencji tych, którzy zakończyli ziemską wędrówkę.
Zwyczaj odprawiania mszy świętych za zmarłych jest tradycją zrodzoną w początkach chrześcijaństwa. Wiąże się z przekonaniem, że dusza ludzka nie umiera wraz z ciałem i oczekuje na zbawienie. Ci, którzy pozostają jeszcze w doczesności nie powinni zapominać o duszach tych, którzy odeszli z tego świata. Mogą modlić się do Boga pełnego miłosierdzia o umniejszenie lub darowanie kar, na jakie zmarli zasłużyli w swoim ziemskim życiu. Najpiękniejszą modlitwą w Kościele jest Msza Święta. Jej moc jest mocą samego Jezusa Chrystusa, mocą Jego zbawczej Ofiary i zasług w odkupieniu ludzkości.
Sobór Trydencki w XVI wieku uznał msze święte za zmarłych za najbardziej skuteczny sposób modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące.
Jednym z rodzajów mszy świętej w intencji osoby zmarłej jest msza gregoriańska.
Mszami gregoriańskimi nazywane jest 30 mszy odprawianych w intencji jednej osoby zmarłej w ciągu 30 kolejnych dni, przez jednego lub wielu kapłanów. Praktyka ta datuje się od VI wieku. Zwyczaj ten zapoczątkował papież Grzegorz Wielki, święty i Doktor Kościoła.
To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa tych mszy w intencji zmarłego.
Święty Grzegorz Wielki w jednej z Ksiąg Dialogów (IV,57,8-16) opisał historię zmarłego benedyktyńskiego mnicha Justusa z klasztoru na wzgórzu Celio w Rzymie, który sam założył w 575 roku w swoim domu rodzinnym zanim został wybrany papieżem. W celi zmarłego zakonnika znaleziono trzy złote monety a reguła zakonna zobowiązywała mnichów do ubóstwa i nie pozwalała na posiadanie prywatnych dóbr.

Papież Grzegorz polecił przeorowi klasztoru odprawienie w kolejnych dniach trzydziestu Mszy świętych i błaganie Boga o uwolnienie zmarłego współbrata od kary czyśćcowej za grzech sprzeniewierzenia się ślubowi ubóstwa. Po trzydziestu dniach Justus ukazał się we śnie bratu mówiąc, że został dopuszczony do wspólnoty. Potwierdził tym, że ofiarowane w intencji oczyszczenia go ze skutków grzechu msze święte, okazały się skutecznym błaganiem i pomocą w drodze do zbawienia.
Zwyczaj odprawiania trzydziestu Mszy św. zaczął się coraz bardziej rozprzestrzeniać, najpierw w klasztorach, potem w kościołach.
Formalne potwierdzenie zgodności tej praktyki z wiarą katolicką nastąpiło w 1884 roku w oświadczeniu Kongregacji Odpustów.
Deklaracja Tricenario Gregoriano Kongregacji Soboru (obecnie Kongregacji ds. Duchowieństwa) z dnia 24 lutego 1967 r. podkreśliła konieczność ciągłości w odprawianiu mszy gregoriańskich.
Kościół katolicki nie przypisał do mszy gregoriańskich żadnych specjalnych odpustów. Praktyka ta opiera się na przeświadczeniu wiernych o skuteczności ofiary Mszy Świętej w intencji zmarłych.
Wielu mistyków w swoich wizjach opisywało dusze w czyśćcu i wskazywało na ich pragnienie naszej modlitwy, a zwłaszcza ofiary Mszy świętej.
Ofiarujmy duszom czyśćcowym nasze modlitwy i prośmy świętego Grzegorza o szczególne wstawiennictwo u Boga poprzez msze gregoriańskie.

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w listopadzie 2012 roku.

Nowy Różaniec

List apostolski Jana Pawła II Rosarium Virginis Mariae(RVM) proponuje osiem zmian w odmawianiu różańca (włączając w to nowe tajemnice) jako całościowy plan „ożywienia” różańca w całym Kościele. Podejście to w niepokojący sposób przypomina twierdzenie, podtrzymywane po dziś dzień, że nowa Msza wynikała z potrzeby „odnowienia” liturgii.

Po pierwsze, RVM proponuje, by odtąd ogłaszaniu każdej tajemnicy towarzyszyło „odczytanie odnośnego tekstu biblijnego, który, zależnie od okoliczności, może być krótszy albo dłuższy”.

Po drugie, „przy pewnych uroczystych okazjach wspólnotowych” (tj. publicznym odmawianiu różańca w parafiach) krótszy lub dłuższy tekst biblijny można „objaśnić krótkim komentarzem”.

RVM usprawiedliwia dodanie czytań biblijnych i komentarzy w następujący sposób: „Przyjęte w ten sposób, wchodzi ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu «mówić»”. Innymi słowy, tradycyjny różaniec powoduje znudzenie i nie pozwala Bogu „mówić”.

Po trzecie, „stosowne jest, by po zapowiedzeniu tajemnicy i proklamacji Słowa przez odpowiedni czas zatrzymać się i skupić na rozważanej tajemnicy, zanim rozpocznie się modlitwę ustną”.

Po czwarte, RVM zaprasza cały Kościół do przyjęcia zwyczaju występującego rzekomo w pewnych miejscach, polegającego na kładzenia akcentu na imię Jezus w każdym Zdrowaś Maryjo, „dodając do niego refren (tak zwane «dopowiedzenia») nawiązujący do rozważanej tajemnicy”. Nie sposób zgadnąć, czym miałby być ów refren, wyobraźmy sobie jednak skutek umieszczania w każdym Zdrowaś Maryjo nowych refrenów po imieniu Jezus, różnych dla każdej z 20 tajemnic nowego różańca.

Po piąte, RVM proponuje śpiewanie wszystkich Gloria podczas różańca, kiedy tylko jest on odmawiany publicznie, ponieważ: „Ważne jest, żeby «Chwała Ojcu», szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione”. Zauważmy, że w ten sposób Zdrowaś Maryjo, a więc i sama Matka Boża spychana jest w tym nabożeństwie na dalszy plan, podczas gdy właściwym celem różańca jest błaganie Maryi o szczególne łaski Boga, udzielane jedynie poprzez Jej wstawiennictwo, jako Pośredniczki wszelkich łask.

Szósta zmiana: RVM sugeruje, by pod koniec każdej dziesiątki różańca odmawiana była „modlitwa o osiągnięcie specyficznych owoców konkretnej tajemnicy”. Dokument sugeruje, że te nowe „krótkie modlitwy końcowe” dla każdej dziesiątki powinny powstać „w uzasadnionej różnorodności” i że „różaniec uzyskuje w ten sposób również rysy bardziej odpowiadające różnym tradycjom duchowym i różnym wspólnotom chrześcijańskim”.

 

W oparciu o: Krzysztof A. Ferrara; Nowy Różaniec

 

 

Przy odmawianiu różańca prywatnie, indywidualnie druga i piąta zmiana może być pominięta. Według tego listu odmawianie różańca ma wyglądać następująco: najpierw czytanie z Pisma św., potem moment milczenia przed każdym pierwszym Zdrowaś Maryjo rozpoczynającym kolejną dziesiątkę, następnie dopowiedzenie przy każdym imieniu Jezus, nawiązujące do rozważanej tajemnicy i na zakończenie każdej dziesiątki modlitwa o owoce rozważanej tajemnicy. Jak ma się odmawianie różańca przed ogłoszeniem tego listu? Skuteczność tradycyjnej formy różańca była potwierdzona wieloma cudami.

W liście apostolskim dotyczącym odmawiania różańca zabrakło odniesienia do modlitwy anioła z objawienia w Fatimie. Z tego można wnosić, że ta modlitwa nie jest zalecana w nowym sposobie odmawiania różańca św.

Przy tak rozbudowanych propozycjach jedna część różańca to nie będzie już pół godziny ale przeciągnie się do dwóch godzin. Zastosowanie tych zmian powoduje skomplikowanie prostej modlitwy. Kto spamięta wszystkie dopowiedzenia do imienia Jezus oraz końcowe modlitwy? Czy można je gdzieś znaleźć?

List do pewnej zakonnicy

Wielebna i czcigodna Matko,

Nie mówi mi Matka niczego nowego, nie tylko Matkę niepokoją myśli! Nasz umysł jest niezwykle niestały, ale ponieważ to wola jest panią wszystkich naszych sił, przeto powinna go przywoływać i kierować ku Bogu jako ostatecznemu celowi.

Jeśli umysł, który nie był początkowo poddany dyscyplinie, nabył jakichś złych nawyków błąkania się i rozpraszania, stają się one trudne do przezwyciężenia i zazwyczaj pociągają nas wbrew nam samym ku sprawom ziemskim.

Myślę, że lekarstwem na to jest wyznanie naszych win i upokorzenie się przez Bogiem. Nie radzę Matce, aby dużo rozprawiała na modlitwie, ponieważ długie rozprawianie często jest okazją do roztargnienia. Proszę pozostawać przed Bogiem jak ubogi niemowa i jak paralityk u drzwi bogacza. Proszę starać się utrzymywać umysł w obecności Pana. Jeśli niekiedy się rozproszy i oddali, proszę się nie niepokoić, wzburzenie umysłu sprzyja raczej jego roztargnieniu aniżeli przywołaniu; trzeba, aby wola spokojnie przywołała go do porządku. Jeśli Matka będzie wytrwała, Bóg się nad Matką zlituje.

Aby łatwiej przywołać umysł do porządku w czasie modlitwy i utrzymać go w spoczynku, nie należy pozwalać mu w ciągu dnia na nadmierne błąkanie. Trzeba go wiernie utrzymywać w obecności Bożej: gdy przyzwyczai się Matka do pamiętania o niej od czasu do czasu, łatwo zachowa spokój podczas modlitw, a przynajmniej z łatwością będzie mogła przywołać umysł do porządku, gdy się rozproszy.

W innych listach mówiłem Matce obszerniej o korzyściach, jakie można czerpać z praktyki obecności Bożej. Zaangażujmy się w nią poważnie i módlmy się wzajemnie za siebie. Polecam się również modlitwom siostry N. oraz czcigodnej matki N. i pozostaję pokornie oddany Wam w Panu.

 

 

Pisma i rozmowy o praktyce obecności Bożej; Brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania; Wydawnictwo Flos Carmeli Poznań – Kraków 2012; str 118 – 119

Czym jest modlitwa

Modlitwa jest narzędziem do budowania duchowości. Jest ona „rozmową duszy z Bogiem i tłumaczeniem jej pragnień wobec Boga”, jest rozmową dziecka Bożego ze swoim Ojcem Niebieskim.

Modlitwa jest aktem duszy gdyż wszystkie władze w niej biorą udział. Pamięć przypomina doskonałości, dzieła i dary Boże, rozważane to jest przez rozum, serce przejmuje się uczuciami, wola czyni postanowienia a wyobraźnia przywołuje obrazy z świata wiary. Ciało składa również pewną ofiarę Bogu na modlitwie.

Modlitwa przenosi nas w świat nadprzyrodzony w towarzystwo Boga dlatego też jest aktem życia nadprzyrodzonego. Modlitwa jest doskonalsza jeśli łaska Boża łatwiej pobudza duszę do myśli, postanowień i świętych uczuć, to jest do żalu, upokorzenia się, ufności i miłości.

Bez łaski Bożej nie możemy modlić się należycie. Bóg swoich łask nie odmawia nikomu, jednak ducha modlitwy, a mianowicie zamiłowania i skupienia w modlitwie daje tylko proszącym.

Bóg ma upodobanie w modlitwie, tak jak ojciec ma upodobanie w rozmowie z dzieckiem. Św. Jan opisuje, iż widział anioła stojącego przed tronem Pańskim i trzymającego kadzielnicę pełną wonnych rzeczy a były nimi modlitwy świętych. Pismo Święte przyrównuje modlitwę do gry na cytrze, której Bóg chętnie słucha.

Bóg wymaga od człowieka modlitwy gdyż jest ona aktem uznania i uczczenia, jakie się Stwórcy należy od stworzenia, jest to jakby ofiara całopalenia dla Boga. Przez modlitwę wyznajemy swoją nicość i nędzę jak i wszechmoc i dobroć Boga. Oświadczamy, że sami z siebie nic nie mamy i znikąd nie będziemy mieli – tylko od Boga, który może dać wszystko i chce dać co jest nam potrzebne. Modlitwa jest aktem wiary, pokuty, ufności i miłości względem Boga.

Modlitwa jest hołdem stworzenia dla Stwórcy. Św. Jan Maria Vianey mówi, że człowiek wydaj dwojaki okrzyk – okrzyk anioła przez modlitwę, a okrzyk zwierzęcy przez grzech.

Dlaczego ludzie nie chcą się modlić? Jedni, gdyż utracili wiarę w Boga – dlaczego mieliby się modlić do Tego kogo nie uznają? Inni nie znają Boga i nie chcą Go poznać, nie będą się wobec tego modlili do kogoś kogo nie znają. Jeszcze inni stawiają człowieka lub ludzki rozum w miejsce Boga – nie będą się modlić do kogoś kto jest niższy od nich samych. Są też tacy którzy mają błędne wyobrażenie o modlitwie, że jest to tylko mechaniczne odmawianie słów i formułek co jest monotonne i nudne.

Modlitwa jest potrzebna do zbawienia.

Modlitwa jest w życiu chrześcijanina główną pomocą, pociechą, treścią i obowiązkiem, można powiedzieć, że życie chrześcijanina powinno być życiem modlitwy. Obowiązek modlitwy dany przez Zbawiciela (Łk 18,1; Mt 26,41;Mk 14,38; Łk 22,40) nigdy nie ustaje a w trzech sytuacjach staje się naglący: gdy dusza znajduje się w ciężkiej pokusie lub w stanie grzechu albo w niebezpieczeństwie śmierci. Według teologów zaniedbując przez miesiąc modlitwę jesteśmy niewolnikami grzechu.

Bez łaski nie można się zbawić. Bez modlitwy nie można otrzymać łaski. Św. Augustyn: „Wierzymy, że nikt nie może być zbawiony, kogo Bóg nie powoła; że żaden powołany nie może się zbawić, jeżeli mu Bóg nie użyczy pomocy; że nikt nie może sobie wyjednać pomocy, jeżeli się nie modli”. Kto potrzebuje łaski niech się modli.

Modlitwa jest kluczem, otwierającym skrzynię Bożego miłosierdzia.

Bez modlitwy nie zachowamy się w łasce uświęcającej. Czym oddech dla ciała, tym modlitwa dla duszy. Modlitwa uprasza pomoc Bożą! Jeśli zaniedbamy modlitwę z pewnością upadniemy. Św. Jan Chryzostom mówi: „Nie może być uniewinniony, kto w pokusie upada. Dlatego bowiem upada, iż nie chce się modlić”.

Bez modlitwy nie możemy odzyskać utraconej łaski. Aby uzyskać Boże przebaczenie trzeba uznać się winnym i rzucić się do stóp Sędziego błagając miłosierdzia. To się dzieje w modlitwie i poprzez modlitwę.

Modlitwa przygotowuje i usposabia duszę do przyjęcia łaski uczynkowej, współdziałania z tą łaską oraz wyprasza dar wytrwania w łasce uświęcającej. Człowiek zaślepiony pychą i miłością własną nie chce uznać swojej słabości i jest przywiązany do swojej woli. Świat i pożądliwość wprowadzają do duszy taki hałas i rozgardiasz, że nie możemy usłyszeć głosu Boga, co stawia tamę przypływowi łaski Bożej. Modlitwa z jednej strony upokarza człowieka, przypomina mu, że jest lichym żebrakiem, ucisza również gwar ziemski i odrywa choćby na chwilę od świata czym sprawia, że łaska Boża trafia łatwiej do rozumu i woli.

Z dwóch łotrów wiszących razem z Chrystusem na krzyżu zbawienia dostąpił ten, który się modlił. Jak powiada św. Bonawentura – kto umie się dobrze modlić, ten potrafi także dobrze żyć.