III Tajemnica Fatimska

W 1944 roku siostra Łucja ciężko zachorowała. Biskup da Silva, który był jej przełożonym postanowił poprosić ją by spisała treść III tajemnicy. Siostra Łucja była bardzo posłuszna w realizacji otrzymywanych zakazów, nakazów i poleceń. Kiedy dostała wyraźny rozkaz biskupa aby spisać znaną tylko jej tajemnicę, powiedziała swojemu spowiednikowi: „Kazali mi spisać tę część Tajemnicy, którą Pani Nasza objawiła mi w roku 1917 i którą, z rozkazu Pana, wciąż zachowuję w sekrecie. Mówią mi, żebym albo spisał ją w zeszytach, w których nakazano mi prowadzić dziennik duchowy, albo, jeśli wolę, żebym spisała ją na kartce papieru, kartkę włożyła do koperty, potem zamknęła ją i zapieczętowała”.

Łucja nie mogła się zdecydować które polecenie ma wykonać. Rozterka nie pozwalała jej tego uczynić. Dnia 2 stycznia 1944 roku ukazała jej się Matka Boża i powiedziała by spisała trzecią cześć tajemnicy.

9 stycznia napisała do biskup da Silvy: ”Spisałam, o co mnie Ekscelencja prosił; Bóg zechciał doświadczyć mnie nieco, ale w końcu była to rzeczywiście Jego wola; to [tekst] jest zapakowane w kopertę i jest w zeszytach…”

Czytelnicy mogą zadawać sobie pytanie dlaczego jest to przedstawiane tak szczegółowo. Z tekstu siostry Łucji może nie wynika to jasno i wyraźnie, ale treść III tajemnicy fatimskiej została spisana w dwóch częściach. Przekazane zostały biskupowi na kartce oraz w zeszycie zapisów duchowych prowadzonych przez wizjonerkę Fatimy, w zapieczętowanej kopercie.

Na kopercie s. Łucja napisała: „Z wyraźnego rozkazu Pani Naszej, tę kopertę może otworzyć dopiero w 1960 roku kardynał Patriarcha Lizbony lub biskup Leirii”.

Na zadane pytanie dlaczego właśnie 1960 rok – odpowiedziała: „Ponieważ wtedy będzie bardziej zrozumiałe”. Nie wcześnie ale również nie później.

Według siostry Łucji koperta z przekazaną zawartością może być otwarta jedynie w ciągu 1960 roku.

W roku 1960 III tajemnica fatimska nie została upubliczniona ale to nie znaczy, że koperta nie została otwarta. 8 lutego 1960 roku pojawiła się wiadomość z Watykanu, że papież Jan XXXIII postanowił nie ogłaszać treści tajemnicy podając trzy powody:

  1. Siostra Łucja wciąż żyje,
  2. Watykan zna już treść listu
  3. Kościół, choć uznaje objawienia fatimskie, jednak nie ręczy za prawdziwość słów, o których troje pastuszków twierdziło, że słyszało je od Pani Naszej.

W tym samym komunikacie pojawiła się informacja, że treść tajemnicy fatimskiej będzie prawdopodobnie na zawsze utajniona.

 

Czytając w 2000 roku opublikowaną przez Watykan treść III tajemnicy fatimskiej nie mogę wyjść z zadziwienia, że zamach na papieża był taką przepowiednią, by przez 40 lat czekać z jej upublicznieniem. Czekać aż się ona dokona, by informację o tym podać po tym wydarzeniu.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LIPIEC-sierpeiń 2017 ROKU.

Objawienia w Tuy – dopełnienie Fatimy

W połowie lipca 1926 roku siostra Łucja przyjechała do klasztoru sióstr od św. Doroty by wstąpić do nowicjatu ich zgromadzenia. W rocznicę objawień dnia 13 czerwca 1929 roku siostra Łucja miała objawienie w którym Matka Boża poprosiła o poświęcenie Rosji Jej niepokalanemu Sercu.

Siostra Łucja za zgodą przełożonej odprawiała Godzinę Świętą od 23 do północy co tydzień w nocy z czwartku na piątek. Pewnego nocy klęcząc odmawiała modlitwę Anioła – czując zmęczenie wstała i modliła się z rozłożonymi rękoma. „Nagle całą kaplicę rozświetliła nadprzyrodzona światłość a ponad ołtarzem pojawił się świetlny krzyż, sięgający sufitu. W jaśniejszym świetle, w górnej części krzyża, widać było twarz mężczyzny i Jego ciało aż do talii; na Jego piersi spoczywała świetlista gołębica; przybite do krzyża było ciało innego mężczyzny. Nieco poniżej talii widziałam kielich i wielką Hostię zawieszoną w powietrzu, na którą spadały krople Krwi z twarzy Jezusa Ukrzyżowanego i z rany w Jego boku.

Krople te spływały na Hostię i skapywały do kielicha. Poniżej prawego ramienia krzyża stała Matka Najświętsza trzymają w dłoni Swoje Niepokalane Serce(Była to Matka Boża Fatimska, ze Swym Niepokalanym Sercem w lewej dłoni, bez miecza i róż, ale z koroną cierniową i płomieniami). Poniżej lewego ramienia krzyża wielkie litery, jak gdyby z krystalicznie czystej wody spływały w dół na ołtarz, układając się w słowa <<Łaska i Miłosierdzie>>”. Siostra Łucja zrozumiała, że w tej wizji miała ukazaną Tajemnicę Trójcy Przenajświętszej oraz otrzymała światła na temat tej tajemnicy których nie wolno jej wyjawić. Usłyszała również słowa „Nadeszła chwila, w której Bóg prosi Ojca Świętego, by dokonał i nakazał, aby w jedności z nim, w tym samym czasie, biskupi całego świata dokonali Poświęcenia Rosji Mojemu Niepokalanemu Sercu, obiecując, że nawróci ją ze względu na ten dzień modlitwy i ogólnoświatowe zadośćuczynienia”. Na prośbę swojego spowiednika ojca Jose Bernardo Goncalvesa jezuity, s. Łucja spisała to i jemu przekazała 13 czerwca 1930 roku.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W czerwcu 2017 ROKU.

Pierwsi polscy dominikanie

Św. Jacek Odrowąż i bł. Czesław są pierwszymi Polakami w zakonie kaznodziejskim zwanym od imienia założyciela Dominika Guzmana – dominikanami.

s-czeslawBłogosławiony Czesław urodził około 1175 roku w Kamieniu Śląskim siedzibie rodu Odrowążów. O dzieciństwie, młodości i wykształceniu obu przyszłych dominikanów nie zachowały żadne informacje. Biskup krakowski Iwo Odrowąż poznał św. Dominika i chciał by jego uczniowie pojawili się na ziemiach polskich. Jadąc kolejny raz do Rzymu wziął ze sobą Czesława, kanonika i kustosza kolegiaty sandomierskiej oraz Jacka, kanonika krakowskiego. W środę popielcową roku 1220 w kościele św. Sykstusa byli oni świadkami cudownego przywrócenia do życia bratanka jednego z kardynałów przez Dominika. To zdecydowało o podjęciu decyzji wstąpienia do nowego zgromadzenia zakonnego. Zakon Kaznodziejski różnił się od dotychczasowych zgromadzeń. Benedyktyni oraz cystersi osiedlali się z dala od większych osad ludzkich. Dominikanie natomiast zakładali swoje siedziby przy grodach książęcych, większych osadach, w miejscach najbardziej zaludnionych. Obowiązek stałego studiowania powodował, że wokół klasztorów dominikańskich dosyć szybko tworzyły się ośrodki życia umysłowego. Dominikanie, żyjąc w ubóstwie, zajmowali się głównie głoszeniem kazań.

Wiosną 1220 roku obaj Polacy udają się do Bolonii gdzie przez 15 miesięcy modlą się, ćwicząc w praktykach zakonnych oraz studiując.

Z końcem maja 1221 roku Jacek wraz z Czesławem i innymi współbraćmi udaje się do Polski. Po drodze zatrzymują się we Fryzaku w Karyntii na terenie dzisiejszej Austrii. Tu zakładają nową fundację dominikańską. Bł. Czesław prawdopodobnie nie dotarł do Krakowa, został w Pradze czeskiej by prowadzić tam dzieło św. Dominika.

W roku 1225 udaje się do Wrocławia i w następnym roku otwiera konwent dominikański i zostaje jego pierwszym przeorem. Od 1232 roku jest prowincjałem, czyli przełożonym całej rodziny dominikańskiej w Polsce oraz czeskiej gałęzi zakonu.

W roku 1234 bł. Czesław brał udział w kapitule generalnej zakonu i uczestniczył w uroczystościach kanonizacyjnych św. Dominika w Rzymie.

Połowa XIII wieku są to najazdy Tatarów na Europę.

Oblężenie Wrocławia w 1241 roku tak opisuje Długosz w Rocznikach Królestwa Polskiego: „Tatarzy zaś, zastawszy miasto spalone i ogołocone zarówno z ludzi, jak z jakiegokolwiek majątku, oblegają zamek wrocławski. Lecz gdy przez kilka dni przeciągali oblężenie, nie usiłując zdobyć [zamku], brat Czesław z zakonu kaznodziejskiego, z pochodzenia Polak, pierwszy przeor klasztoru św. Wojciecha we Wrocławiu /…/, modlitwą ze łzami wzniesioną do Boga odparł oblężenie. Kiedy bowiem trwał w modlitwie, ognisty słup zstąpił z nieba nad jego głowę i oświetlił niewypowiedzianie oślepiającym blaskiem całą okolice i teren miasta Wrocławia. Pod wpływem tego niezwykłego zjawiska serca Tatarów ogarnął strach i osłupienie do tego stopnia, że zaniechawszy oblężenia uciekli raczej niż odeszli.”

Błogosławiony Czesław zmarł we Wrocławiu 15 lipca 1242 roku w opinii świętości. Pochowany został w kościele św. Wojciecha we Wrocławiu. Beatyfikowany w 1713 roku. Często przedstawiany jest z ognistą kulą na głową, atrybutami jego są krzyż misyjny, kielich, otwarta księga, Ewangelii, laska pielgrzyma, lilia, monstrancja, różaniec.

herb-odrowazowŚwięty Jacek pochodził z możnego i zacnego rodu Odrowążów, co do pokrewieństwa z Czesławem są różne zdania. Na pewno razem z Czesławem wstąpili do dominikanów i razem wracali do Polski. Św. Jacek dotarł do Krakowa i został pierwszym przełożonym dominikanów w Polsce. Urodził się ok. 1183 roku w Kamieniu na Górnym Śląsku. Nazywany jest Apostołem Słowian, Apostołem Północy, Światłem Północy jak i Światłem ze Śląska. Głosił Ewangelię w Karyntii, Morawach, Czechach, Polsce, Rusi, Prusach, Łotwie, Szwecji, Mołdawii aż do terenów Grecji. Zapewne pobierał nauki w szkole katedralnej w Krakowie i niewykluczone, że to bł. Wincenty Kadłubek udzielał mu świeceń kapłańskich. Prawdopodobnie odbył studia teologiczne i prawa kanonicznego w Paryżu i Bolonii.

Najprawdopodobniej miał na imię Jakub lub Jan. Zdrobniale określano go Jacko, Janko. W zapisach łacińskich lektora Stanisława spisującego cuda tego świętego jest określany imieniem Hiacynt. Słowo to oznacza zarówno kwiat jak i szlachetny kamień. Oba te znaczenia pasują do naszego świętego. Był jak kwiat czysty i zdobny pokorą i ubóstwem a jednocześnie jak szlachetny kamień wytrwałym w cnocie, mocnym w postanowieniu i wymagającym wobec siebie. „Miał zwyczaj spędzać noce w kościele i rzadko kiedy udawał się na spoczynek, a zmęczony czuwaniem, kładł się na kamieniu przed ołtarzem lub na ziemi i tak odpoczywał, a ciało swoje co noc aż do krwi chłostał. W piątki oraz w wigilie błogosławionej Dziewicy i Apostołów pościł o chlebie i wodzie, a wszystkie chwile swojego życia Bogu poświęcał. Zawsze bowiem oddawał się czy to nauce, czy głoszeniu słowa Bożego, czy słuchaniu spowiedzi, czy modlitwie lub też nawiedzeniu chorych i tak słowem i przykładem budował bliźnich.”

mb-jackowaPapież Honoriusz III miał o nim powiedzieć: „Będzie z niego wielkie w północnych krajach wiary prawdziwej objawienie.” Tak też się stało. W roku śmierci św. Jacka było ponad 30 założonych przez niego klasztorów dominikańskich. To dzięki jego pracy i jego odbywanym pieszo podróżom i głoszeniu ewangelii było to możliwe. Liczba zakonników w tych klasztorach szacowana była na 300-400.

Niektóre z jego założeń nie przetrwały, jak klasztor w Kijowie. Najazd Tatarów zniszczył jego dzieło a sam Jacek musiał uciekać z miasta. Według podań zabrał Najświętszy Sakrament i wychodząc z kościoła usłyszał żałosne pytanie – „Jacku, zabierasz Syna, a zostawiasz Matkę?” – odpowiedział na nie: „Jakże Cię mogę zabrać, Matko Boża, kiedy Twoja figura jest tak ciężka?” Jednak dał się przekonać i okazało się, że figura Matki Bożej jest lekka i dała się unieść. W kościele dominikanów w Krakowie można obejrzeć statuę kamienną zwaną „Matką Bożą Jackową”.

Był znakomitym organizatorem – założył 32 klasztory dominikańskie w Polsce, Austrii, Czechach, Słowacji, Litwie i na Rusi. Feliks Koneczny, historyk nazwał go „największą polską postacią historyczną XIII wieku i jednym z najwybitniejszych mężów ówczesnej Europy”. Z dobrą nowiną docierał do Jaćwingów, Kumanów i Mongołów. Dzięki klasztorom dominikańskim dokonało się przebudzenie religijnie narodu oraz były one ośrodkami obudowy kraju po najeździe Tatarów.

Św. Jacek podejmował działania w celu połączenia Kościoła katolickiego z prawosławiem, jak również przyczynił się do uczestnictwa Mongołów w wyzwoleniu Ziemi Świętej. To dzięki niemu Mendog został pierwszym królem Litwy. Był wielkim zwolennikiem i propagatorem kanonizacji św. Stanisława.

Podstawowym źródłem informacji o świętym jest lektor Stanisław z klasztoru św. Trójcy w Krakowie. Tak przedstawiał on Jacka: „Odznaczał się […] pokorą serca, dziewiczą czystością, gorącą miłością Boga i bliźnich; była ona tak wielka, że widok strapionych i płaczących wyciskał z jego oczu strumienie łez i z płaczem błagał dla nich o zmiłowanie Boże. Miał zwyczaj spędzać noce w kościele i rzadko kiedy udawał się na spoczynek, a zmęczony czuwaniem, kładł się na kamieniu przed ołtarzem lub na ziemi i tak odpoczywał, a ciało swoje co noc aż do krwi chłostał. W piątki oraz w wigilie błogosławionej Dziewicy i Apostołów pościł o chlebie i wodzie, a wszystkie chwile swojego życia Bogu poświęcał. Zawsze bowiem oddawał się czy to nauce, czy głoszeniu słowa Bożego, czy słuchaniu spowiedzi, czy modlitwie lub też nawiedzeniu chorych i tak słowem i przykładem budował bliźnich”.sw-jacek

Pewnego razu podczas żarliwej modlitwy ujrzał Jacek Matkę Bożą i usłyszał słowa: „Synu mój Jacku, raduj się, albowiem twoje modlitwy miłe są mojemu Synowi i Zbawicielowi i o cokolwiek będziesz prosił za moją przyczyną, to otrzymasz”. Następnie wśród świateł i otoczona chórami anielskimi odeszła do nieba. I tak też było.

Święty Jacek zmarł w opinii świętości dnia 15 sierpnia 1257 roku w Krakowie. Żegnając się ze współbraćmi prosił „żebyście byli pokorni, mieli wzajemną miłość i zachowali dobrowolne ubóstwo”. Relikwie jego spoczywają w kościele św. Trójcy w Krakowie.

Kanonizowany został dopiero pod koniec wieku XVI. Spowodowane to było rozbiciem dzielnicowym Polski.

Zachował się zapis z konwentu krakowskiego z 1277 roku: „W klasztorze krakowskim leży brat Jacek, mocen wskrzeszać umarłych”. Gdyż i po śmierci za jego wstawiennictwem dokonywały się cuda.

Ostatnimi czasy kult św. Jacka jest większy poza Polską niż w jego kraju rodzinnym. W XVII wieku kult św. Jacka był bardzo silny we Francji, uważany był za jednego z najważniejszych misjonarzy europejskich. Proces kanonizacyjny z 17 kwietnia 1594 roku był największą taką uroczystością do XX wieku. Kult św. Jacka jest silnie obecny w Ameryce Południowej gdzie znajduje się wiele kościołów pod jego wezwaniem. W USA 125 miejsc poświęconych jest św. Jackowi (po ang.: Hyacinth, hiszp.: Jacinto) – są to kościoły, kaplice, szkoły, miasta, hrabstwo, góry, rzeki oraz okręt wojenny USS „San Jacinto”. W głównym kościele dominikanów – bazylice św. Sabiny na Awentynie w Rzymie jedna z kaplic poświęcona jest świętemu Jackowi.

Przedstawiany jest w habicie dominikańskim z cyborium lub monstrancją w jednym ręku i figurą Matki Bożej w drugiej ręce. W XVII wieku we Włoszech był jednym z najczęściej malowanych świętych. Przedstawiali go na swoich obrazach: Ludwik Caraccio, El Greco, Franciszek Guardi, Jan Baptysta Tiepolo, Tomasz Dolabella. Na kolumnadzie wokół Placu św. Piotra w Rzymie jest jedynym Polakiem.

Jest patronem Królestwa Polskiego na równi ze św. Stanisławem Kostką, archidiecezji katowickiej i opolskiej, Śląska, polskiej prowincji dominikanów oraz Wołynia. W Chicago stoi bazylika pod jego wezwaniem. Jest również patronem diecezji w Kanadzie, na Filipinach, Ekwadorze oraz miasta Yaguachi.

Św. Jacek jako symbol wiary katolickiej, światło Kontreformacji, był zaciekle zwalczany przez protestantów negujących wiele prawd wiary katolickiej, zwalczających kult maryjny, kult eucharystyczny i kult świętych. Będąc jednocześnie symbolem polskości i katolicyzmu, rugowany był z pamięci narodu przez zaborców, a w XX w. przez totalitarne ideologie.

Błogosławiony Czesław i Święty Jacek – założyciele klasztorów dominikańskich w Polsce w XIII wieku – dali początek obecności tego zgromadzenia w naszej Ojczyźnie i wiernej służby Kościołowi Katolickiemu trwającej po dzień dzisiejszy.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W lipcu-sierpniu 2015 ROKU.

Święty Romuald z Camaldoli

Rok urodzenia założyciela zakonu kamedułów nie jest do końca pewny, w wielu publikacjach podawany jest 951 lub 952 rok, ale również rok 907 jest bardzo prawdopodobny. Pochodził ze znamienitej włoskiej rodziny diuków Onesti z Rawenny.

W młodości prowadził życie światowe, pełne zabaw i uciech. W dwudziesty roku życia był świadkiem zabójstwa sw-romualdw pojedynku krewnego przez swojego ojca Sergiusza. Romuald postanawia odpokutować czyn ojca i odbywa pokutę przez 40 dni w klasztorze benedyktynów. Pobyt w klasztorze, będący pokutą, oczyścił i umocnił jego sumienie, pojednał z bliźnim oraz nawrócił do Boga. W tym czasie dwukrotnie ukazał mu się św. Apolinary patron klasztoru co w konsekwencji skłoniło Romualda do poświęcenie swego życia Bogu. Został przyjęty do zgromadzenia benedyktynów gdzie był wzorem eremity, cnoty i surowości zakonnej. Panujące w owym czasie rozluźnienie, swoboda i brak dyscypliny powodują, że za zgodą przełożonych udaje się ze swoim przyjaciele Marynem do klasztoru w Cux na pograniczu dzisiejszej Francji i Hiszpanii. Tam żyją w oddzielnych domkach, uprawiając ziemię, przestrzegając surowych postów oraz milczenia, spotykają się tylko na wspólne posiłki i pacierze. W opactwie w Cux Romuald poznał pisma ojców pustyni (mnisi chrześcijańscy żyjących od IV do końca V wieku samotnie na pustyniach Egiptu oraz Syrii i Palestyny).

Około roku 988 Romuald powraca do Rawenny i w pobliżu opactwa benedyktyńskiego zakłada pustelnię w miejscu zwanym Pereum.

Romuald miał nieprzeciętną osobowość i prowadził wyjątkowo ascetyczne życie, promieniował pokojem, Bożą mądrością, mocą oraz miłością. Biografowie podkreślają jego pogodne a nawet żartobliwe usposobienie, które doskonale pasowało do patriarchalnej dostojności. Każdego przygarniał do siebie, nikogo nie odpychał. Dlatego też, w niedługim czasie, pustelnia nie mogła pomieścić uczniów św. Romualda. Opracował metodę postępowania: dla mniej wytrzymałych w trudach życia eremickiego budował w pobliżu pustelni klasztor. Gdy zapełnił się zakonnikami powierzał wybranemu uczniowi zarząd, sam zaś z małą grupą lub samotnie przenosił się w inne ukryte w leśnej głuszy miejsce. Takich eremów-pustelni założył kilkanaście. Najbardziej znane jest w Pereum koło Rawenny oraz Campo di Maldoli w Toskanii, którego nazwa Camaldoli dała później nazwę „kameduli” zakonowi. Zakładane klasztory i opactwa były zgromadzeniami benedyktynów.

„Z pośród różnych eremów fundowanych przez św. Romualda tylko erem w Camaldoli, położony w Apeninach Toskańskich, przetrwał i stał się kolebką oraz centrum Zakonu Kamedulskiego. Czwarty przeor tego eremu, bł. Rudolf zredagował w formie Konstytucji wskazówki i pouczenia przekazane przez naszego Świętego Ojca Romualda, tworząc w ten sposób pierwszy dokument prawodawstwa kamedulskiego” – jest to cytat z Konstytucji Kongregacji Pustelników Kamedułów Góry Koronnej.

Dopiero w 1072 roku papież Aleksander II zezwolił na wyodrębnienia się kamedułów ze zgromadzenia benedyktynów i powstanie nowego zakonu.sw-romuald02

Wśród uczniów św. Romualda są bardzo dobrze znani nam święci Kościoła Katolickiego: św. Brunon z Kwerfurtu, św. Piotr Damiani, Benedykt i Jan dwaj z Pięciu Braci Męczenników z Międzyrzecza, św. Wojciech, Grzegorz XVI (papież w latach 1831-1846).

O życiu i działalności św. Romualda mamy informację od św. Piotra Damiani, który podaje: „Duch Święty mieszkający w jego sercu, wzbudzał u nieprawych ten postrach”. Sprawiał on też, że „gdziekolwiek udawał się święty człowiek, zawsze zbierał plony, pozyskiwał dusze, wyrywał ludzi ze świata, umysły ludzkie tak zapalał do rzeczy niebieskich, że świat cały wydawał się być spowity w płomienie”.

Święty Brunon z Kwerfurtu w dziele „Żywot Pięciu Braci” przedstawia charyzmat kamedułów. Określany jest on jako „triplex bonum” (potrójne dobro): „dla nowicjuszów przychodzących ze świata miał tam być upragniony klasztor, dla dojrzałych zaś i łaknących żywego Boga doskonała samotnia, a ci, którzy pragnęli rozstać się z tym życiem i być razem z Chrystusem, mieli sposobność głoszenia Ewangelii poganom”. Kameduli za sprawą św. Romualda potrafili połączyć życie we wspólnocie z życiem pustelniczym w eremach. To wyrażało obrane godło zakonu – dwa gołębie pijące z jednego kielicha..

Święty Romuald zmarł w klasztorze Val de Castro w pobliżu Ankony dnia 19 czerwca 1027 roku. Według św. Piotra Damiani miał 120 lat – “Sto lat pokuty za dwadzieścia lat życia światowego”.

Kameduli w Polsce pojawili się na samym początku ich istnienia. sw-romuald03Byli tymi, którzy kształcili księży i mnichów na misje w państwie Piastów jak również sami prowadzili misje. Dziś istnieją eremy kamedulskie na Bielanach krakowskich oraz w Bieniszewie koło Konina. Klasztory kamedulskie w Bielanach warszawskich (nazwa Bielany pochodzi od koloru habitów zakonników), Rytwianach, Wigrach, i Kamedułach koło Szańca zostały zniesione w XIX wieku.

Romuald kanonizowany został w 1582 roku przez papieża Grzegorza XIII, przedstawiany jest w habicie kamedulskim z księgą w ręku lub modelem pustelni. Atrybutami jego są czaszka, otwarta księga, kij podróżny, laska.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W czerwcu 2015 ROKU.

Święty Stanisław ze Szczepanowa

Biskup i męczennik, jeden z głównych patronów Polski. Urodził się prawdopodobnie w roku 1030 w Szczepanowie – dziś wieś w powiecie brzeskim. Rodzice jego Wielisław i Bogna musieli być zamożnymi ludźmi gdyż swojemu jedynemu synowi dali bardzo staranne wykształcenie. Uczył się Stanisław w gnieźnieńskiej szkole katedralnej a następnie we Francji w Paryżu lub Belgi w Liege. Po powrocie do kraju zostaje współpracownikiem ówczesnego biskupa krakowskiego Lamberta. W roku 1071 umiera biskup Lambert i jego następcą zostaje wybrany w 1072 roku Stanisław ze Szczepanowa.

Był on doradcą księcia Bolesława Śmiałego. Był światłym i pobożnym kapłanem i wielu uważa, że okres posługi biskupiej Stanisława należy do najświetniejszych za panowania Piastów. Dzięki działalności świętego udało się sprowadzić legatów papieskich do państwa Piastów.sw-stanislaw Zorganizowano na nowo metropolię gnieźnieńską, dzięki czemu możliwa była koronacja Bolesława. W trakcie panowania Stanisława jako biskupa Krakowa i dzięki jego dużemu wkładowi, w roku 1075 nastąpiła koronacja Bolesława Śmiałego na króla Polski.

Biskup krakowski był nie tylko hierarchą kościelnym ale przede wszystkim duszpasterzem. Wspierał powstawanie nowych jak i umacniał istniejące klasztory benedyktyńskie w ówczesnej Polsce. Dzięki hojności króla zwanego również Szczodrym klasztory te stały się znaczącymi ośrodkami ewangelizacyjnymi. Rozbudowano istniejące klasztory w Tyńcu i Mogilnie oraz ufundowano nowe opactwa w Lublinie, Płocku i Wrocławiu. Odnowiono biskupstwo w Poznaniu oraz powstała diecezja mazowiecka w Płocku.

Głoszenie zasad życia chrześcijańskiego oraz przestrzeganie przykazań Bożych było przyczyną konfliktu biskupa krakowskiego z królem Bolesławem. Stanisław nie wahał się upominać władcę, gdy ten srodze karał występki podwładnych, a sam popełnił takie same grzechy. Upomnienia nie przyniosły skutku i biskup zagroził królowi ekskomuniką (skutkiem jej było, m. in. że podwładni nie mieli obowiązku posłuszeństwa władcy). Rozgniewany król, w zaślepieniu, dokonuje własnoręcznie zabójstwa biskupa krakowskiego w trakcie sprawowania Ofiary Mszy świętej w Kościele na Skałce. Było to 11 kwietnia 1079 roku. Ciało biskupa zostało poćwiartowane.

Autorytet biskupa krakowskiego musiał być znaczący gdyż po tym mordzie król musiał uchodzić z kraju. Jeszcze w tym samym 1079 roku udaje się na Węgry do króla Władysława. Według podań średniowiecznych król Bolesław resztę życia spędził w klasztorze w Ossiach w Karyntii, gdzie zmarł w roku 1081 lub 1082, i tam został pochowany. Opinia świętości biskupa wpłynęła na decyzję by już w roku 1088 przenieść zwłoki biskupa męczennika do krakowskiej katedry.

Trochę zapomniany historyk Feliks Koneczny zwraca uwagę, że konflikt króla z biskupem ma podłoże nie tylko animozji osobistych czy też charakterologicznych. Według niego biskup wprowadzał w państwie prawo kanoniczne wywodzące się z prawa rzymskiego a król był zwolennikiem dotychczasowego prawa rodowego. Prawo rodowe stanowiło, że ziemia należy do rodu, nikt z rodu nie miał prawa sprzedać, darować, zapisać w spadku mienia rodowego. Władza książęca czy też królewska nie mieszała się do ustroju rodowego. Ustrój rodowy nie znał instytucji testamentu.

Wprowadzanie prawa kanonicznego wymagało uznania testamentu a przez to uwalniało rodzinę spod panowania głowy rodu. Emancypacja rodziny w konsekwencji prowadziła do wzmocnienia społeczeństwa oraz do powstania w przyszłości narodu. Prawo rodowe dawało królowi władzę nad Kościołem w przyznawaniu funduszy jak również w nadaniach ziemskich, a Kościołowi uniemożliwiało korzystanie z nadań i zapisów prywatnych.

W roku 1228 biskup krakowski Iwo Odrowąż podejmuje formalne działania do kanonizacji biskupa Stanisława. Dominikanin Wincenty z Kielc pisze żywot Stanisława i w roku 1253 dnia 8 września w kościele św. Franciszka z Asyżu papież Innocenty IV kanonizował biskupa krakowskiego Stanisława ze Szczepanowa.

Uroczystości w Polsce oraz w Krakowie odbyły się 8 maja 1254 roku, stąd właśnie w Polsce wspomnienie św. Stanisława obchodzone jest w ten dzień, a w Kościele powszechnym w dniu jego śmierci – 11 kwietnia. Na te uroczystości zostało napisane specjalne oficjum pt „Historia gloriosissimi Stanislai”, z którego śpiewamy do dziś sławny hymnGaude, Mater Polonia” (Raduj się, matko Polsko).

Kult świętego Stanisława w XIII i XIV pozwalał żywić nadzieję, że jak rozsiekane ciało dostojnika kościelnego cudownie się zrosło tak samo i rozbita na dzielnice Polska będzie zjednoczona.

Święty Stanisław jest głównym patronem Polski wraz z NMP Królową Polski oraz św. Wojciechem, jak również archidiecezji gdańskiej, gnieźnieńskiej, krakowskiej, poznańskiej i warszawskiej. W ikonografii przedstawiany jest w stroju pontyfikalnym z pastorałem. Atrybutami jego są: miecz, palma męczeńska, u stóp wskrzeszony Piotrowin. Bywa ukazywany z orłem – godłem Polski.

W 1963 roku zapadła decyzja o zbadaniu przez specjalistów medycyny sądowej czaszki św. Stanisława. Stwierdzono, że czaszka należała do mężczyzny w wieku ok. 40 lat i były na niej ślady po siedmiu cięciach mieczem. Opis jaki pozostawił bł. Wincenty Kadłubek został potwierdzony znalezionymi śladami.

Znany kompozytor węgierski doby romantyzmu Franciszek Liszt poświęcił 12 lat życia na pisanie oratorium pt. „Św. Stanisław”, mimo że niedokończone zostało nagrane i wydane na płytach CD.

O wielkości i znaczeniu kultu św. Stanisława może świadczyć popularność jego imienia jak również istnienie formy żeńskiej oraz ilość miejscowości, których nazwy wywodzą się od imienia Stanisław.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W maju 2015 ROKU.

Trwanie w wiecznej Miłości

Wizja nieba w Dzienniczku świętej Faustyny Kowalskiej: Dz 777-778-779, Dz 290, Dz 1121, Dz 1604.

s-faustyna27/XI.[1936]. Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. Widziałam, jak wszystkie stworzenia oddają cześć i chwałę nieustannie Bogu; widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je i wraca do źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga Ojca, Syna i Ducha Św., którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią.

To źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem teraz św. Pawła, który powiedział: ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani weszło w serce człowieka, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują. I dał mi Bóg poznać jedną, jedyną rzecz, która ma w oczach Jego nieskończoną wartość, a ta jest miłość Boża, miłość, miłość i jeszcze raz miłość – i z jednym aktem czystej miłości Bożej, nie może iść nic w porównanie. O, jakimi niepojętymi względami Bóg darzy duszę, która Go szczerze miłuje. O, szczęśliwa dusza, która się cieszy już tu na ziemi Jego szczególnymi względami, a nimi są dusze małe i pokorne. Ten Wielki Majestat Boży, który głębiej poznałam, który wielbią duchy niebieskie, według stopnia łaski i hierarchii, na które się dzielą, widząc tę potęgę i wielkość Boga, dusza moja nie została przerażona grozą, ani lękiem, nie, nie – wcale nie. Dusza moja została napełniona pokojem i miłością i im więcej poznaję wielkość Boga, tym więcej się cieszę, że takim On jest. I cieszę się niezmiernie Jego wielkością, i cieszę się, że jestem taka maleńka, bo dlatego, że jestem mała nosi mnie na ręku Swym i trzyma mnie przy Sercu Swoim (Dz 777-778-779).

W pewnej chwili kiedy się przejęłam wiecznością i jej tajemnicami, zaczęły mnie męczyć różne niepewności. W tym rzekł do mnie Jezus: dziecię Moje, nie lękaj się domu Ojca swego. Próżne dociekania zostaw mędrcom tego świata. Ja cię zawsze chcę widzieć małym dzieckiem. Pytaj z prostotą o wszystko spowiednika, a Ja ci odpowiem przez usta jego (Dz 290).

6.V.[37] Wniebowstąpienie Pańskie

Dziś od samego rana dusza moja jest dotknięta przez Boga. Po Komunii św. chwilę obcowałam z Ojcem Niebieskim. Dusza moja została pociągnięta w sam żar miłości, zrozumiałam, że żadne dzieła zewnętrzne nie mogą iść w porównanie z miłością czystą Boga… Widziałam radość Słowa Wcielonego i zostałam pogrążona w Troistości Bożej. Kiedy przyszłam do siebie, tęsknota zalała mi duszę, tęsknię za połączeniem się z Bogiem. Miłość ogarniała mnie tak wielka ku Ojcu Niebieskiemu, że ten dzień cały nazywam nieprzerwaną ekstazą miłości. Cały wszechświat wydał mi się jakoby małą kropelką wobec Boga. Nie masz szczęścia większego nad to, że mi Bóg daje poznać wewnętrznie, że jest Mu miłe każde uderzenie serca mojego i kiedy mi okazuje, że mnie szczególnie miłuje. To wewnętrzne przeświadczenie, w którym mię Bóg utwierdza o swej miłości ku mnie i o tym jak Mu jest miła dusza moja, wprowadza w duszę moją głębię pokoju. W dniu tym nie mogłam przyjąć żadnego pokarmu, czułam się nasycona miłością (Dz 1121).

Kiedy podczas adoracji odmawiałam Święty Boże, kilkakrotnie, wtem ogarnęła mnie żywsza obecność Boża i zostałam w duchu porwana przed Majestat Boży. I ujrzałam jak oddają chwałę Bogu Aniołowie i Święci Pańscy. Tak wielka jest ta chwała Boża, że nie chcę się kusić opisywać, bo nie podołam, a przez to aby dusze nie myślały, że to już wszystko com napisała; – Święty Pawle, rozumiem cię teraz, żeś nie chciał opisywać nieba, aleś tylko powiedział, że – ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani w serce człowieka nie wstąpiło, co Bóg nagotował tym co Go miłują, – Tak jest, a wszystko, jak od Boga wyszło, tak też i do Niego wraca, i oddaje Mu doskonałą chwałę. A teraz, gdy spojrzałam na moje uwielbienie Boga – o, jak ono nędzne! A, jaką jest kroplą w porównaniu do tej doskonałej niebieskiej chwały. O, jak dobry jesteś Boże, że przyjmujesz i moje uwielbienie i zwracasz łaskawie ku mnie Swoje Oblicze i dajesz poznać; że miła Ci jest modlitwa nasza (Dz 1604).

Niebo jest to miejsce, gdzie odbieramy nagrodę za naszą wiarę obcując z Bogiem twarzą w twarz, gdzie spełnia się też nadzieja gdyż jesteśmy już zbawieni. Tu jest tylko miłość. Spotkamy się tu z naszymi bliskimi i będą oni bez wad a rysy ich będą jaśniały jasnością. Poznamy tu naszych dobroczyńców, dobrodziejów i tych wszystkich, dzięki którym obdarowani byliśmy łaskami wszelkimi. Dzieci poznają łaski, które spłynęły na nie od rodziców, jak również od innych przyjaznych i życzliwych osób.

Wszyscy zbawieni w niebie zanurzeni są w wiecznej miłości i szczęśliwości.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W marcu 2015 ROKU.

Święty Ludwik Maria Grignion de Montfort

Urodził się 31 stycznia 1673 roku we Francji, w Montfot-la-Cane. Jako wyraz swej ogromnej czci do Matki Bożej przybrał drugie imię Maria natomiast dodatek Montfort – pochodzi od miejscowości, w której otrzymał chrzest. Był drugim z osiemnaściorga dzieci adwokata Jana Chrzciciela i jego żony Joanny, córki magistrackiego urzędnika. Rodzina żyła bardzo skromnie, ale bardzo pobożnie – jego dwóch braci zostało kapłanami, jeden dominikaninem i dwie siostry wstąpiły do klasztoru. Nauki pobierał w kolegium jezuickim w nieodległym Rennes gdzie następnie rozpoczął studia teologiczne i filozoficzne. Pod wpływem miejscowego księdza i jego opowieści o życiu wędrownego misjonarza, postanawia misjom poświęć swoje życie. Dzięki swojej matce rozwinął się w nim kult Matki Bożej i za przykładem rodzicielki pomaga ubogim, samotnym i chorym.

sw-ludwikW 1693 roku rozpoczyna studia w Paryżu w ówcześnie znanym seminarium św. Sulpicjusza. Fundusze wystarczają tylko na opłacenie samego seminarium, zamieszkuje wśród najbiedniejszych i podejmuje się pracy jako bibliotekarz.

W 1700 roku otrzymuje święcenia kapłańskie i jeszcze tego samego roku wstępuje do tercjarzy dominikańskich (Trzeci Zakon Dominikański, do którego mogą należeć również ludzie świeccy). Było to podyktowane chęcią nauczenia się odmawiania różańca oraz zakładania bractw różańcowych. Przez sześć lat był kapelanem szpitala w Poitiers oraz brał udział w misjach na terenie Francji. W 1706 roku udaje się z pielgrzymką do Rzymu gdzie uzyskuje od papieża Klemensa XI tytuł misjonarza apostolskiego oraz polecenie uczenia prostych ludzi zasada wiary i odnawiania przyrzeczeń chrzcielnych.

Z pełnym zaangażowaniem oddaje się pracy misyjnej w Bretanii oraz Wandei. W swoim nauczaniu był radykalny, pełen pasji i zapału. Nie rozstawał się z różańcem, w kazaniach gromił grzech, pobudzał słuchaczy do płaczu nad ukrzyżowanym Jezusem i własnymi nędzami. Zwalczał zwłaszcza jansenizm, którego przedstawiciele zaprzeczali wolnej woli i uważali, że bez specjalnej łaski człowiek nie jest w stanie zachować przykazań Bożych. Wygłosił około 200 rekolekcji i misji. Jego żarliwość, pobożność i oddanie Matce Bożej jest podstawą do określenia go klasykiem maryjnej pobożności. Misje prowadzone przez św. Ludwika trwały do 5 tygodni, w trakcie których uczył wiernych śpiewu, zakładał i zapisywał do bractw: Różańca świętego, Pokutników, 44 Dziewic, Milicji św. Michała i Przyjaciół Krzyża.

Do dnia dzisiejszego zachowały się pisma św. Ludwika. Przetrwały szaleństwa Rewolucji Francuskiej dzięki temu, że przeleżały w skrzyni i zostały odnalezione i opublikowane w 1842 roku. Jego najbardziej znane pismo to „Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” – tytuł nadany przez wydawców gdyż nie zachowały się pierwsze strony utworu. Kolejnymi tekstami są: Miłość Mądrości Przedwiecznej, List do Przyjaciół Krzyża oraz Tajemnica Maryi.

Traktat rozpoczyna znamienne zdanie: „Przez Najświętszą Maryję Pannę przyszedł Jezus Chrystus na świat i przez Nią też chce w świecie panować”. Autor pokazuje nam, że nabożeństwo do Matki Boga jest najlepszym sposobem i drogą podążania za Jezusem.

Bóg posłużył się Maryją we wcieleniu Słowa, również pragnie posłużyć się Nią w uświęcaniu dusz. „Bóg Duch Święty udzielił Maryi, swojej wiernej Oblubienicy, niewypowiedzianych darów. Uczynił Ją Szafarką wszystkiego, co posiada, tak, że Ona jedna rozdziela wszystkie dary i łaski, dając, komu chce, ile chce, jak chce i kiedy chce (św. Bernardyn). Toteż nikt z ludzi nie otrzyma żadnego daru niebieskiego, który by nie przeszedł przez Jej dziewicze dłonie, albowiem wolą Boga jest, byśmy, wszystko mieli przez Maryję” (Traktat 25).

sw-ludwikmariaLudzie potrzebują Maryi by osiągnąć cel życia: „nabożeństwo do Najświętszej Dziewicy jest konieczne do zbawienia.”( Traktat 40)

„Prawdziwe nabożeństwo” jest poświęceniem się Maryi w całkowitą niewolę miłości lub w świętą niewolę. Niewola dobrowolna jest najdoskonalsza i Bogu najmilsza. „Nic bardziej na świecie ludzi ze sobą nie łączy, nic bardziej nie sprawia, że jeden człowiek doskonalszą staje się własnością drugiego, niż niewola. Nie ma też dla chrześcijanina niczego, dzięki czemu staje się zupełniejszą własnością Jezusa Chrystusa i Jego Najświętszej Matki, nad dobrowolną niewolę. Przykład dał nam sam Jezus Chrystus, który z miłości ku nam przyjął postać sługi (Flp 2,7), a potem Matka Najświętsza, która się nazwała służebnicą i niewolnicą Pańską (zob. Łk 1,38)” (Traktat 72).

Akt oddania się Najświętszej Maryi Pannie według św. Ludwika Marii Grignion de Montfort realizowali m.in.: Stefan kardynał Wyszyński, papieże św. Pius X, Pius XI, Benedykt XV. Z jego nauczania czerpał św. Maksymilian Maria Kolbe.

Pasja i żarliwość „spaliła” jego siły, zmarł 28 kwietnia 1716 roku mając zaledwie 43 lata. Oprócz pism pozostawił po sobie założone dwa zakony: „Towarzystwo Maryi” i „Zgromadzenie Córek Mądrości (Bożej)”.

W 1888 roku został beatyfikowany przez papieża Leona XIII, a w 1947 roku został kanonizowany przez papieża Piusa XII.

„Prawdziwe nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny jest święte, to znaczy prowadzi duszę do unikania grzechu i do naśladowania cnót Najświętszej Maryi Panny, zwłaszcza Jej głębokiej pokory, żywej wiary, ślepego posłuszeństwa, nieustającej modlitwy, wszechstronnego umartwienia, Boskiej czystości, Jej głębokiego miłosierdzia, Jej heroicznej cierpliwości, Jej anielskiej słodyczy i iście Boskiej mądrości. Oto dziesięć głównych cnót Najświętszej Maryi Panny”( Traktat 108).

To z „Traktatu o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny” świętego Ludwika pochodzi dewiza „Totus Tuus” (Cały Twój) biskupia a potem papieska św. Jana Pawła II.

Wspomnienie Świętego Ludwika Grignion de Montfort obchodzimy 28 kwietnia.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W kwietniu 2015 ROKU.

Chrystus, Król Miłosierdzia

Święto Miłosierdzia Bożego w Dzienniczku św. Faustyny

Dz 1146, Dz 88, Dz 206, Dz 280, Dz 341, Dz 699, Dz 1041, Dz 1042, Dz 1109, Dz 1517.

 

Nim przyjdę jako Sędzia sprawiedliwy, otwieram wpierw na oścież drzwi miłosierdzia Mojego (Dz 1146).

Kiedy poszłam na adorację, uczułam bliskość Boga. Po chwili ujrzałam Jezusa i Maryję. Widzenie to napełniło duszę moją radością i zapytałam się Pana: – jaka jest wola Twoja w tej sprawie, w której mi się spowiednik każe spytać? – Jezus mi odpowiedział: jest wolą Moją, aby tu był i niech się nie zwalnia. I zapytałam się Jezusa, czy może być ten napis: „Chrystus, Król Miłosierdzia”. Jezus mi odpowiedział: – Jestem Królem Miłosierdzia, a nie mówił – „Chrystus”. W pierwsza niedzielę po Wielkanocy, pragnę, żeby był publicznie ten obraz wystawiony. Niedziela ta jest świętem Miłosierdzia. Przez Słowo Wcielone daję poznać przepaść Miłosierdzia Mojego (Dz 88).

Na drugi dzień po Komunii św. usłyszałam głos: – córko Moja – patrz w przepaść miłosierdzia Mojego i oddaj temu miłosierdziu Mojemu cześć i chwałę, a uczyń to w ten sposób – zbierz wszystkich grzeszników z całego świata i zanurz ich w przepaść miłosierdzia Mojego. Pragnę się udzielać duszom, dusz pragnę – córko Moja. W święto Moje – w święto Miłosierdzia, będziesz przebiegać świat cały i sprowadzać będziesz dusze zemdlone do źródła miłosierdzia Mojego. Ja je uleczę i wzmocnię (Dz 206).

Jezus każe mi obchodzić to święto miłosierdzia Bożego w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przez wewnętrzne skupienie i umartwienie zewnętrzne, przez trzy godziny nosiłam pasek modląc się nieustannie za grzeszników i o miłosierdzie dla świata całego i rzekł mi Jezus: wzrok Mój z upodobaniem dziś spoczywa na domu tym (Dz 280).

1934.11.5. w pewnym dniu rano, kiedy otwierałam furtę, żeby wypuścić ludzi naszych, którzy rozwożą pieczywo, wstąpiłam na chwilę do kapliczki, żeby złożyć Jezusowi minutową wizytację i odnowić intencje dnia. Oto Jezu, dziś wszystkie cierpienia, umartwienia, modlitwy – ofiaruję w intencji Ojca św., ażeby zatwierdził to święto Miłosierdzia. Ale Jezu, jedno jeszcze słowo mam Ci powiedzieć, że dziwi mnie bardzo, że każesz mi mówić o tym święcie Miłosierdzia, a przecież takie święto – mówią mi – że jest już, więc po cóż mam o tym mówić?

I odpowiedział mi Jezus: – że kto o nim wie z ludzi? – Nikt. A nawet ci, co głosić mają i pouczać ludzi o tym Miłosierdziu, często sami nie wiedza – dlatego pragnę, ażeby obraz ten był w pierwszą niedzielę po Wielkanocy uroczyście poświęcony i żeby odbierał cześć publiczną, aby każda dusza o tym wiedzieć mogła.

Odpraw nowennę w intencji Ojca św., która ma się składać z 33 aktów, czyli powtórzenie tyle razy tej modlitewki, której cię nauczyłem do Miłosierdzia (Dz 341).

W pewnej chwili usłyszałam te słowa: córko Moja, mów światu całemu o niepojętym miłosierdziu Moim. Pragnę, aby święto miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła miłosierdzia Mojego; która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii św., dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar; w dniu tym, otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat. Miłosierdzie Moje jest tak wielkie, że przez całą wieczność nie zgłębi go żaden umysł, ani ludzki, ani anielski. Wszystko co istnieje wyszło z wnętrzności miłosierdzia Mego. Każda dusza w stosunku do Mnie, rozważać będzie przez wieczność całą miłość i miłosierdzie Moje. Święto miłosierdzia wyszło z wnętrzności Moich, pragnę, aby uroczyście obchodzone było w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Nie zazna ludzkość spokoju, dopokąd nie zwróci się do Źródła Miłosierdzia Mojego (Dz 699).

Gorące pragnienie święta tego rozpala całą duszę moją. W żarliwej modlitwie o przyśpieszenie tego święta doznaję trochę ulgi i rozpoczęłam nowennę w intencji pewnych kapłanów, aby im Bóg udzielił światła i natchnienia, aby się starali o zatwierdzenie święta tego, i aby Duch Boży natchnął Ojca św. w całej tej sprawie.

Nowenna składała się z godziny adoracji przed Najświętszym Sakramentem. Błagałam gorąco Boga o przyśpieszenie święta tego i prosiłam Ducha Świętego o natchnienie pewnych osób w całej tej sprawie. Nowennę tę kończę w Wielki Czwartek (Dz 1041).

23.III.1937. Dziś siódmy dzień tej nowenny. Otrzymałam wielką i niepojętą łaskę: Jezus Najmiłosierniejszy dał mi obietnicę, że doczekam się uroczystości obchodzenia święta tego (Dz 1042).

Zaraz po przebudzeniu ogarnęła mnie obecność Boża i czuję się dzieckiem Bożym. Miłość Boża zalała duszę moją i dał mi poznać, jak wszystko od Jego woli zależne jest i powiedział mi te słowa: pragnę udzielić odpustu zupełnego duszom, które przystąpią do spowiedzi i Komunii św. w święto miłosierdzia Mojego. – I rzekł do mnie: córko Moja, nie bój się niczego. Ja zawsze jestem z tobą, chociaż ci się zdaje, jakoby Mnie nie było, a uniżenie twoje ściąga Mnie z wysokiego tronu i łączę się ściśle z tobą (Dz 1109).

Córko Moja, powiedz, że święto miłosierdzia Mojego, wyszło z wnętrzności [Moich] dla pociechy świata całego (Dz 1517).

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W kwietniu 2016 ROKU.

Święty Benedykt

Benedykt urodził się w 490 roku w Nursji we Włoszech jako brat bliźniak św. Scholastyki. Po ukończeniu pierwszych nauk udał się do Rzymu na dalsze studia. Rozwiązłość i amoralność życia młodzieży skłoniła go do wybrania życia na pustkowiu. W wieku lat dwudziestu zostaje pustelnikiem w Subiaco.

Przez trzy lata mieszkał w grocie, a miejscowi górale, wypasający kozy zaopatrywali go w potrzebną żywność. Przebywając w samotności walczył z różnymi pokusami. sw-benedyktZnany jest sposób Benedykta przezwyciężenia pokusy lubieżności i nieczystości – kuszony mnich pozbył się tych pokus przez wytarzanie się w cierniach i pokrzywach.

Po pewnym czasie, gdy sława jego cnotliwego życia rozniosła się, zaczęli dołączać do niego uczniowie. Założył 12 klasztorów, w których było po 12 jego uczniów. Niechęć miejscowego duchowieństwa była przyczyną przeniesienia się Benedykta z najbardziej sobie oddanymi uczniami do ruin dawnej fortecy rzymskiej na Monte Cassino.

Budowę klasztoru rozpoczął od wyburzenia istniejącej pogańskiej świątyni ku czci Jowisza i Apollona. Było to w roku 525 lub 529 po narodzeniu Chrystusa. To tutaj ułożona została Reguła zakonu, która była podstawą dla wielu rodzin zakonnych w zachodniej Europie.

Życie we wspólnocie wymagało uregulowania. Znanych jest wiele reguł życia zakonnego, ale żadna nie była tak popularna i nie przyniosła takich owoców na przestrzeni wieków jak ta ułożona przez Benedykta. Jedną z jej cech zasadniczych jest umiar. Benedykt pisał: „We wszystkim należy zachować umiar – ze względu na tych, którym brak siły ducha”. Jedynie miłość do Boga nie powinna mieć żadnego umiaru ani żadnych ograniczeń.

Bardzo ważnym elementem życia oprócz modlitwy jest praca. Słynna jest zasada benedyktynów: ora et labora – „módl się i pracuj”. Dla Benedykta praca fizyczna była równie ważna jak praca umysłowa. Reguła zobowiązywał mnichów do zamieszkania w jednym klasztorze aż do śmierci. Duchowość benedyktyńską charakteryzowało „bycie z Bogiem”, czyli codzienne nawracanie się. Asceza zobowiązywała do dystansu wobec wartości doczesnych. Tradycyjna była gościnność klasztorów benedyktyńskich – mnisi mieli widzieć w odwiedzających ich gościach samego Chrystusa. Ład i Pokój zaprowadzany był przez posłuszeństwo oraz harmonię modlitwy i pracy. Święty pustelnik bezwzględnie zwalczał lenistwo i w regule zapisał: „Bezczynność jest wrogiem duszy. Dlatego też bracia winni się zajmować w określonych godzinach pracą fizyczną, a w określonych godzinach czytaniem duchowym”.

Informacje o życiu i działalności Benedykta zachowały się dzięki jednemu z mnichów żyjącemu według reguł zakonu benedyktynów – św. Grzegorzowi Wielkiemu, papieżowi. W „Dialogach” przedstawia przykłady świątobliwych mężów- cudotwórców i opisuje życie Benedykta. Według tych relacji święty był bezkompromisowy w dążeniu do ewangelicznej doskonałości. Posiadał ducha prorockiego – królowi Ostrogotów Totilii przepowiedział zdobycie i zniszczenie Rzymu, panowanie przez 10 lat, utratę wszystkiego i datę śmierci.

Benedykt z Nursji zmarł 21 marca 547 roku w kilka tygodni po śmierci swojej siostry św. Scholastyki, założycielki żeńskiej gałęzi zakonu benedyktynów. Pochowany został w krypcie kościoła na Monte Cassino. W dniu śmierci dwaj zakonnicy mieli jednakowe widzenie: ujrzeli oni niezliczone mnóstwo świateł niebieskich, tworzących niejako drogę wychodzącą z Cassino i sięgającą do Nieba, a zarazem usłyszeli głos: „To jest droga, którą Bogu miły Benedykt wstąpił do Nieba”.

Założony zakon miał przeogromne zasługi dla Kościoła – z niego wyszło 24 papieży, 200 kardynałów, 1600 arcybiskupów i 1500 uznanych przez Kościół Świętych.

Korzystając z Reguły św. Benedykta powstało w historii Kościoła wiele zgromadzeń: cystersi, trapiści, kameduli, kartuzi.

Do Polski synowie św. Benedykta dotarli już za panowania Bolesława Chrobrego. Byli obecni w Poznaniu, Międzyrzeczu, Łęczycy. To z tego zakonu byli pierwsi męczennicy polscy – Pięciu Braci z Międzyrzecza. Benedyktynami byli św. Wojciech oraz św. Bruno, bł. Radzim-Gaudenty pierwszy arcybiskup gnieźnieński. Obecnie klasztory benedyktynów znajdują się w Tyńcu, Mogilnie, Trzemesznie oraz na Świętym Krzyżu.

Święty Benedykt jest głównym patronem Europy i uważany jest za ojca duchowego wszystkich mnichów Zachodu. Reguła św. Benedykta była podstawą dla zakonów działających w okresie chrystianizacji Europy.

 

Jest on również patronem wielu zakonów, architektów, górników, inżynierów, nauczycieli, speleologów, uczniów, wydawców, diecezji tarnowskiej, Francji oraz orędownikiem osób otrutych.

Od wieku XVII znany jest medalik św. Benedykta – medal przedstawia św. Zakonodawcę trzymającego w prawej ręce mały krzyż, a w lewej księgę (świętą Regułę); na obrzeżu widnieje napis: Eius in obitu nostro praesentia muniamur (Niech Jego obecność broni nas w chwili śmierci). Przy postaci świętego – napis: Crux sancti patris Benedicti (Krzyż świętego Ojca Benedykta).

Druga strona medalu (rewers) ma pośrodku wielki krzyż. Nad nim widnieje dewiza zakonu benedyktyńskiego: Pax- Pokój. Na czterech polach wyznaczonych przez ramiona krzyża znajdują się litery: C S P B- Crux Sancti Patris Benedicti (Krzyż Świętego Ojca Benedykta). Na belce pionowej krzyża, od góry do dołu: C S S M L- Crux Sacra Sit Mihi Lux (Krzyż święty niech mi będzie światłem). Na belce poprzecznej: N D S M D- Non Draco Sit Mihi Dux (Diabeł -dosłownie: smok- niech nie będzie mi przewodnikiem).medalik-swb

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W marcu 2015 ROKU.

Czyściec dziełem Bożego Miłosierdzia

Święta Faustyna o czyśćcu: Dz 20, Dz 58, Dz 1738, Dz 1226

Ujrzałam Anioła Bożego, który mi kazał pójść za sobą. s-faustynaW jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednoznacznie, że największym dla nich cierpieniem, to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącym (Dz 20).

W pewnej chwili w nocy przyszła jedna z naszych sióstr do mnie, która umarła przed dwoma miesiącami. (…) Ujrzałam ją w strasznym stanie. Cała w płomieniach, twarz boleśnie wykrzywiona. (…) Na drugą noc przyszła znowu, ale ujrzałam ją w straszniejszym stanie, w straszniejszych płomieniach, na twarzy malowała się rozpacz. (…) Jednak w modlitwach nie ustawałam. Po jakimś czasie przyszła znowu do mnie w nocy, ale już w innym stanie. Już nie była w płomieniach, jak przedtem, a twarz jej była rozpromieniona, oczy błyszczały radością i powiedziała mi, że mam prawdziwą miłość bliźniego, że wiele dusz skorzystało z modlitw moich i zachęcała mnie, żebym nie ustawała w modlitwach za duszami w czyśćcu cierpiącymi, i powiedziała mi, że ona już niedługo będzie w czyśćcu pozostawać (Dz 58).

Powiedział mi Pan: – Wstępuj często do czyśćca, bo tam cię potrzebują. Rozumiem, o Jezu mój, znaczenie tych słów, które mówisz do mnie, ale pozwól mi wpierw wstąpić do skarbca miłosierdzia Twego (Dz 1738).

Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości (Dz 1226).

Czyściec jest stanem, dzięki któremu dusze, które jeszcze nie odpokutowały za grzechy a nie popełniły grzechu ciężkiego, ale są obciążone grzechami lekkimi, powszednimi mogą dostąpić zbawienia. Dzieje się to za przyczyną Bożego Miłosierdzia. Przebywanie dusz w czyśćcu jest czasowe i prowadzi je do zjednoczenia z Bogiem, do możliwości oglądania Boga twarzą w twarz. Z uwagi na to, że Bóg jest doskonały, nic, co jest „zabrudzone” nawet drobną winą, lekkim grzechem, nie może przed Nim stanąć. Miłosierdzie Boże, poprzez czyściec przygotowuje dusze niedoskonałe do osiągnięcia zbawienia. Czyściec jest jedną z trzech części Mistycznego Ciała Kościoła – jest to Kościół pokutujący. Kary czyśćcowe w stosunku do kar piekielnych różnią się tylko tym, że w czyśćcu dusze wiedzą, iż odbywane kary zakończą się. Wiedzą one, że będą oglądały Boga twarzą w twarz, wiedzą, że w niebie czeka na nich miejsce, wiedzą, że w ostateczności dostąpią zbawienia. Poza tym dotkliwość kar, ich natężenie, ciężar, jest takie samo w czyśćcu jak i w piekle. Ogień czyśćcowy oczyszcza duszę, oświeca ją oraz przebóstwia. Jest to chrzest ognia wprowadzający dusze do nieba.

W modlitwie Pańskiej prosimy Boga o odpuszczeni nam win według tego jak sami te winy odpuszczamy bliźnim. Miłosierdzie Boże będzie tak wielkie, obfite i hojne dla nas, jakie mamy miłosierdzie dla naszych bliźnich i dla dusz czyśćcowych. Mamy podane do stosowania w życiu uczynki miłosierdzia wobec ciała i wobec duszy i wedle ich miary będzie Miłosierdzie Boże wobec nas.

My żyjący walcząc z pokusami możemy ulżyć w cierpieniu duszom pokutującym naszymi modlitwami jak również ofiarując Msze święte, podejmując pokutę, jak i uczynki miłosierdzia w ich intencji. Odpusty zupełne lub cząstkowe możemy uzyskać dla siebie lub ofiarować za dusze zmarłych. Jeśli dusza tej osoby jest już zbawiona, łaska odpustu nie ginie, lecz Bóg w Swoim Miłosierdziu przekazuje te łaski duszom najbardziej potrzebującym.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2015 ROKU.

Święty Antoni Pustelnik

Abba Antoni, kiedy raz rozmyślał o głębokości sądów Bożych, zapytał: „Panie, dlaczego to jedni umierają we wczesnej młodości, a inni dożywają późnej starości? Dlaczego jedni są w nędzy, a inni się bogacą? Dlaczego bogacą się źli, a dobrzy są w nędzy?” I usłyszał głos mówiący: „Antoni, pilnuj siebie samego: bo tamto wszystko to sądy Boże, i zrozumienie ich nie wyszłoby ci na dobre”.

Święty Antoni urodził się w wiosce Koman niedaleko Memfis w Egipcie w 251 roku po narodzeniu Chrystusa, zmarł 17 stycznia 356 roku przeżywszy 105 lat. Pochodził z zamożnej i religijnej rodziny. Rodzice jego wcześnie zmarli. Będąc na Mszy św. usłyszał naukę: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną” (Mt 19,21). Realizując to wezwanie, zatroszczył się o przyszłość młodszej siostry powierzając opiekę nad nią szlachetnym paniom, rozdał odziedziczony majątek biednym a sam udał się na pustkowie. Następnie przeniósł się z dala od rodzinnej wioski i zamieszkał w starożytnym grobowcu. Święty Antoni jest uznawany za twórcę jednego z odmian ruchu monastycznego. W czasach gdy chrześcijaństwo stawało się religią państwową i nie było potrzeby oddawania życia za wiarę wypracował model innego męczeństwa – dożywotnia kontemplacja na pustyni w całkowitym wyrzeczeniu się siebie i surowej ascezie. Antoni oddawał się modlitwie, rozważaniu Pisma świętego, umartwieniom i postom, pracą fizyczną zarabiał na swoje utrzymanie. Skutecznie walczył z pokusami szatańskimi. Sława jego pobożności jak również cudów sprawiły, że napływ uczniów był bardzo duży. Oaza na pustyni, wokół której były rozmieszczone cele mnichów rozrosła się do ok. 6000 osób.

sw-antoniŚwięty Antoni przebywając w samotności na pustyni nie zaniechał kontaktów ze światem zewnętrznym. Przyjmował odwiedzających, udzielał im rad duchowych oraz prowadził ożywioną korespondencję. Wśród odbiorców byli nawet cesarz Konstantyn Wielki oraz jego synowie: Konstancjusz I oraz Konstans II. Dwukrotnie odwiedził Aleksandrię – pierwszy raz w roku 311 aby podtrzymać na duchu prześladowanych chrześcijan. Spotkał się z biskupem Aleksandrem późniejszym świętym. Drugi jego pobyt w Aleksandrii był w roku 318 gdy ówczesny biskup Aleksandrii św. Atanazy zwołał synod biskupów w celu potępienia herezji arian.

Dzięki św. Atanazemu, biskupowi Aleksandrii mamy wiadomości o świętym pustelniku zapisane w „Żywocie św. Antoniego”. Możemy tam przeczytać o walkach z pokusami, demonami jak i własnymi słabościami i grzechami. Pierwszą pokusą jaka pojawiła się był diabeł, który młodemu człowiekowi pokazał wszystko co pozostawił, czego się wyrzekł: dobra materialne, opieka nad siostrą, szlachetne pochodzenie, upodobanie do przyjemności i zbytku, ziemską chwałę i inne pożądania i przyjemności. Przedstawił mu za to trudy i ciężary pracy i wysiłku w kształtowaniu własnego charakteru, słabości ciała, jak i długość życia jaka jest przed nim.

Można spotkać się ze zdaniem, że św. Antoni był pierwszym pustelnikiem. Jest ono trochę nieprecyzyjne, gdyż pierwszym pustelnikiem był starszy od niego św. Paweł z Teb m.in patron zakonu paulinów z Jasnej Góry. Antoni, dzięki otrzymanemu objawieniu dowiedział się o Pawle i spotkał się z nim. Uczniowie św. Antoniego zakładali osady życia ascetycznego poza samym Egiptem i dlatego też uznawany jest za twórcę anachoretyzmu (życie w odrobieniu, ascezie, samotności, wypełnione modlitwą, umartwieniem i kontemplacją).

Z zachowanych przekazów dowiadujemy się, że do końca swojego długiego życia zachował jasność umysłu, gorliwość w służbie Bogu. Uczniom przepowiedział swoją śmierć, w 105 roku życia w dniu 17 stycznia 356 roku i tego dnia obchodzimy w Kościele jego wspomnienie..

Święty Antoni Pustelnik zwany był: Wielkim, Opatem, Egipskim, Anachoretą, abba. Kult jego szybko rozprzestrzenił się na Wschodzie. Relikwie świętego eremity przeniesiono uroczyście do Aleksandrii w 561 roku a następnie do Konstantynopola w 635 roku. W czasach wypraw krzyżowych relikwie trafiły do Francji i razem z nimi rozpowszechnił się jego kult w Europie.

Oprócz zapisków biograficznych zachowały się celne wypowiedzi świętego Antoniego Pustelnika. Czasem są to krótkie powiastki. Takie utwory noszą nazwę apoftegmatów i prezentują błyskotliwą, efektowną, trafną, celną i przenikliwą wypowiedź znanej osoby.

Oto kilka apoftegmatów św. Antoniego Anachorety:

Powiedział abba Antoni, iż Bóg nie dopuszcza na to pokolenie takich walk, jak na dawne: wie bowiem, że są słabi i nie wytrzymują.

„Nikt nie może wejść do Królestwa Niebieskiego nie wypróbowany. Zabierz pokusy – a nikt nie będzie zbawiony”.

Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora»”.

Ktoś pytał abba Antoniego: „Czego powinienem przestrzegać, aby podobać się
Bogu?” Starzec mu odpowiedział: „Przestrzegaj tych moich nakazów: dokądkolwiek
pójdziesz, zawsze miej Boga przed oczami; cokolwiek robisz czy mówisz, opieraj to na
Piśmie Świętym; a gdziekolwiek raz już zamieszkasz, nie odchodź stamtąd łatwo. Tych
trzech rzeczy przestrzegaj, a będziesz zbawiony”.

Święty Antoni Egipski jest patronem rycerzy, tkaczy, cukierników, wieśniaków, dzwonników, pasterzy trzody chlewnej, rzeźników i grabarzy. Jest opiekunem zwierząt domowych, szczególnie świń, wzywany w przypadkach zarazy, trądu i chorób wenerycznych; strzeże przed ogniem.

W ikonografii święty Antoni Pustelnik przedstawiany jest jako eremita, z brodą lub mnich w kapturze z pastorałem opata, krzyżem w formie litery T, z kropidłem, z dzwoneczkiem. Często spotykane są w sztuce przedstawienia jego walk na pustyni z demonami oraz spotkanie ze św. Pawłem z Teb.

Św. Ambroży – Doktor i Ojciec Kościoła

Ambroży z Mediolanu urodził w roku 339 w Trewirze. W tamtym czasie była to stolica Cesarstwa Rzymskiego i siedziba cesarza Konstantyna II. Pochodził z arystokratycznej, zamożnej rodziny. Ojciec jego był namiestnikiem cesarskim, prefektem Galii. Ambroży miał dwoje starszego rodzeństwa: siostrę Marcelinę (świętą, konsekrowaną dziewicę) oraz brata Uraniusza Satyra również świętego Kościoła katolickiego. Podanie głosi, że rój pszczół usiadł na ustach jego jako niemowlęcia, matka chciała go odegnać, ale ojciec jego nakazał poczekać, aż rój sam odleci. Poczytano to za znak, iż będzie kimś wielkim.

s.ambrozyMając zaledwie rok zostaje osierocony przez ojca i matka razem z dziećmi przenosi się do Rzymu. W tym mieście chodził do szkoły i uczył się gramatyki oraz wymowy równocześnie poznając prawo. Już jako uczeń dał się poznać jako wspaniały mówca oraz bystry i energiczny człowiek. Około roku 370 zostaje mianowany gubernatorem prowincji Liguria i Emilia z siedzibą w Mediolanie. Miasto to do 402 roku pełniło rolę stolicy cesarstwa zachodniorzymskiego. W czasie swoich rządów uporządkował prowincję oraz jej finanse.

W roku 373 zmarł ariański biskup miasta i wybór jego następcy zrodził gwałtowny spór. Katolicy chcieli swojego kandydata a arianie swojego.

Arianizm odrzucał naukę o Trójcy Świętej jak również bóstwo Jezusa Chrystusa. Nauczanie to zostało potępione przez sobór nicejski w 325 roku oraz pierwszy sobór konstantynopolitański w 381 roku.

Ambroży z uwagi na pełniony urząd, by zapobiec ewentualnym rozruchom, udał się do kościoła gdzie miano wybrać następcę zmarłego biskupa Auksencjusza. Gdy obie strony nie mogły osiągnąć porozumienia jakieś dziecię zawołało głośno: „Ambroży biskupem!”. Zgromadzeni uznali to za głos Boży i chórem powtórzyli okrzyk: „Ambroży biskupem”. Prosząc o czas do namysłu skorzystał z okazji by uciec z miasta. Nocna ucieczka zakończyła się u bram Mediolanu – co Ambroży odczytał jako wolę Bożą i postanowił poddać się temu wyborowi. Do objęcia urzędu potrzebny był jeszcze chrzest oraz święcenia. W IV wieku z chrztem czekano do czasu osiągnięcia wieku dorosłego. Ambroży był tylko katechumenem (osoba przygotowująca się do chrztu, które mogło trwać parę lat). Dnia 7 grudnia 373 roku Ambroży został biskupem Mediolanu.

Św. Ambroży starał się by wiara katolicka była elementem łączącym w imperium, by Kościół i władza świecka współpracowały ze sobą. Współpraca ta miała mieć jasne i określone zasady. Jak to sam określił w kazaniu: „Bo cesarz jest w Kościele, a nie ponad Kościołem. Dobry bowiem cesarz stara się nieść pomoc Kościołowi, a nie zwalczać go”. Dzięki niemu cesarz Gracjan w roku 380 wydał dekret uznający religię katolicką za jedyną religię państwową. W 382 roku ten sam cesarz usunął z budynku senatu rzymskiego posąg bogini Wiktorii. Ambroży był nieubłaganym wrogiem arian i nie zawahał się wejść w konflikt z matką cesarza Walentyniana II, Justyną popierającą tę herezję. Płomienne kazania głoszone przez Ambrożego były słuchane przez Augustyna (święty, Doktor i Ojciec Kościoła, biskup, filozof i teolog), który pod wpływem nauczania biskupa Mediolanu nawrócił się i przyjął chrzest w 387 roku z jego rąk.

Biskup Ambroży zwracał wielką uwagę na liturgię w Kościele. Od jego imienia pochodzi nazwa rytu ambrozjańskiego w Kościele katolickim, który funkcjonuje do dziś w diecezji mediolańskiej oraz we włoskojęzycznej części Szwajcarii. s.ambrozy-2Był rozważnym i wrażliwym na krzywdę ludzką, odznaczał się silną wolą, poczuciem ładu i zmysłem praktycznym. Był nazywany: „kolumną Kościoła” oraz „perłą, która błyszczy na palcu Boga”. Głosił porywające kazania dla wiernych, uważając nauczanie ludu za swój podstawowy pasterski obowiązek. Aby mieć odpowiednio przygotowanych współpracowników w diecezji założył seminarium-klasztor dla przyszłych kapłanów. Sam nadał im regułę i często wśród nich przebywał.

Ambroży z Mediolanu był również twórcą śpiewu liturgicznego nazywanego chorałem ambrozjańskim lub śpiewem mediolańskim. Śpiewy te są źródłem i podstawą do powstania chorału gregoriańskiego – najpiękniejszej rzeczy po tej stronie nieba.

Święty Ambroży w imię wartości chrześcijańskich napomniał cesarza Teodozjusza i zażądał odprawienia pokuty za okrutne wymordowanie 7 tysięcy mieszkańców Tessalonik. Pokuta odprawiana była publicznie i trwała osiem miesięcy. Gdy cesarz chciał zająć miejsce w prezbiterium, jak to czynił w Konstantynopolu, Ambroży nie zgodził się mówiąc: „Purpura jest oznaką cesarza, nie kapłana”. Później, gdy poproszono cesarza by zasiadł w prezbiterium odrzekł: „Za późno poznałem, jaka zachodzi różnica między biskupem a cesarzem. Zawsze otoczony pochlebcami, teraz dopiero poznałem męża, który śmiał mi otwarcie powiedzieć prawdę. Jednego tylko znam, co godzien być biskupem, a jest nim Ambroży”. Cesarz Teodozjusz cenił Ambrożego, z jego rąk przyjął ostatnie namaszczenie i zmarł w jego ramionach.

Św. Ambroży, biskup Mediolanu zmarł 4 kwietnia 397 roku w Wielki Piątek w drodze na antyariański synod w Capui. Wspomnienie liturgiczne zaczęto obchodzić nie w dniu narodzin dla nieba ale w dniu przyjęcia święceń biskupich – 7 grudnia.

Św. Ambroży jest patronem Bolonii, Mediolanu i pszczelarzy.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W GRUDNIU 2014 ROKU.

Święty Marcin

Marcin z Tours żył w IV wieku po narodzeniu Chrystusa. Data jego urodzenia nie jest pewna, według jednych źródeł mogło to być w roku 316, 317 lub nawet 310, a inne podają, że urodził w 335 roku. Data śmierci przekazana została dokładnie było to 8 listopada 397 roku w Candes na terenie dzisiejszej Francji. s.MarcinMiejscem urodzenia była Panonia czyli dzisiejsze Węgry. Ojciec jego był trybunem wojskowym (był to stopień oficerski w wojsku starożytnego Rzymu) i kiedy Marcin miał ok. 6 lat przeniesiony został do Pawii, miasta we Włoszech. Będąc w rodzinnym mieście ojca poznaje nauki chrześcijańskie i w wieku 10 lat jest gotów do przyjęcia chrztu. Rodzice jego byli temu przeciwni. Ojciec jego pragnął by Marcin poszedł w jego ślady i w wieku 15 lat umieścił go w armii rzymskiej. Źródła nie są zgodne co do ilości lat spędzonych przez św. Marcina w wojsku – podają od 5 do 25 lat. W roku 338 Marcin ze swoim garnizonem zostaje przeniesiony do Amiens. Tu ma miejsce zdarzenie, które jest znane całemu światu chrześcijańskiemu. Zimą u bram miasta spotkał półnagiego, drżącego z zimna żebraka. Ponieważ już rozdał swój żołd potrzebującym, zdjął płaszcz, rozciął go na pół i okrył biedaka jedną częścią. Następnej nocy miał widzenie Pana Jezusa w całym majestacie, otoczonego chórem aniołów, okrytego tą połową płaszcza wojskowego, który rzekł: „Marcin, spragniony Mej nauki, okrył Mnie”.

Pod wpływem tego wydarzenia Marcin przyjmuje chrzest i występuje z wojska. Udaje się do Francji, do miasta Poitiers, do znanego i cenionego świętego biskupa Hilarego. Ten przyjmuje serdecznie Marcina, udziela mu niższych święceń i poleca udać się do rodziców by nawrócić ich na chrześcijaństwo. Praca jego przynosi efekty w postaci nawrócenia matki i kilku krewnych, ale zostaje wygnany przez zwolenników heretyckiego Ariusza. Schronił się na bezludnej wyspie Galinari leżącej naprzeciwko Genui, gdzie żył jak pustelnik, co było jego pragnieniem. W niedługim czasie skupiło się wokół niego grono uczniów i naśladowców. Biskup Hilary w 361 roku zawezwał Marcina do Poitiers i wspólnie założyli klasztor w Ligügé. Przyjmuje się, że był to pierwszy klasztor we Francji. Dziesięć lat później umiera biskup Tours. Wierni i duchowieństwo są jednomyślni: następcą ma być Marcin, mimo oporów i niechęci jego samego zostaje biskupem w 371 roku.

Z wyborem na biskupa związana jest historia z gęsiami. Nie chcąc przyjąć ofiarowanej mu funkcji uciekł i schował się w szopie gdzie chowano gęsi. Ptactwo przestraszone intruzem wszczęło głośny alarm czym wydało przyszłego biskupa.

Biskup Marcin z Tours znany jest jako głosiciel ewangelii na wsi galijskiej. Systematyczny i dokładny w swojej pracy odbył wiele wypraw misyjnych. Burzył ołtarzyki stawiane dla pogańskich bóstw, kazał niszczyć pogańskie świątynie, głosił Ewangelię. Według przekazów historycznych ufundował sześć kościołów wiejskich, kolonie mnichów oraz pustelnie. Miłość i szacunek ludu galijskiego zdobył biskup Marcin oddaniem się temu co dotyczyło życia prostych ludzi. Będąc biskupem prowadził nadal surowe życie pustelnicze i już za życia nazywany był powszechnie mężem Bożym. Współczesny mu historyk i hagiograf Sulpicjusz Sewer opisuje wiele cudów zdziałanych przez biskupa Marcina, jak i walki z nieczystymi duchami. Pod Chartres wskrzesił syna ubogiej wdowy, pocałunkiem uzdrowił chorego na wrzody. Szatan stając przed nim powiedział: „Zuchwale sobie poczynasz, rozgrzeszając tych, którzy przez ciężkie grzechy utracili łaskę chrztu świętego, bo kto raz upadł, temu Pan Bóg odmówi miłosierdzia” – Marcin zaś odpowiedział: „Nieszczęsny kusicielu! Jeśli przestaniesz dręczyć ludzi pokusą, i teraz, gdy nadchodzi pora sądu, żałować będziesz swego odstępstwa od Boga, wtedy nie wątp, że w zaufaniu w miłosierdzie Boże i tobie nawet udzielę rozgrzeszenia”!

Święty Marcin nie kończył szkół, ale wiara jego była żywa i przekazywał ją swoim uczniom w sposób prosty poprzez porównania z życia. Widząc świeżo ostrzyżoną owcę powiedział: „Otóż widzicie owieczkę, która spełniła przykazanie Ewangelii świętej. Miała ona dwie sukienki, z których jedną podarowała temu, co nie miał żadnej. Tak i wy czyńcie!”

Marcin z Tours zmarł dnia 8 listopada 397 roku w trakcie podróży duszpasterskiej. Ciało jego przewieziono Loarą do Tourss.Marcin-2 i tam dnia 11 listopada w obecności wielu biskupów, kapłanów i ok. 2000 mnichów i mniszek oraz tłumów wiernych złożono do grobu. Następca na stolicy biskupiej w Tours polecił wznieść nad grobem kaplicę, a w kilkanaście lat później powiększono ją do rozmiarów bazyliki.

„Żywot świętego Marcina” Sulpicjusza Sewera spowodował, że jego kult był bardzo silny i jest aktualny po dzień dzisiejszy, co widać choćby po popularności imienia Marcin i to nie tylko w Polsce. Jest on patronem ponad 70 kościołów oraz 134 parafii w Polsce.

Postać św. Marcina obecna jest w herbach miejscowości w Niemczech i Polsce (np.: miasta Jawor, Bad Ems, gmina Granowo, gmina Wiśniowa).

Z kultem świętego Marcina związana jest tradycja pieczenia gęsi na dzień 11 listopada, która często jest nadziewana jabłkami, rodzynkami i kasztanami. Tradycja ta widoczna jest również w przysłowiach polskich: „Na świętego Marcina dobra gęsina”, „Na Marcina gęś do komina”.

W Poznaniu od końca XIX wieku istnieje zwyczaj wypieku słodkich rogali na dzień 11 listopada. Początek dał proboszcz parafii św. Marcina prosząc wiernych by na dzień patrona parafii zrobili coś dla biednych. Cukiernik Jan Melzer przygotował słodkie rogale, które rozdał potrzebującym. W kolejnych latach przyłączyli się do niego inni i w ten sposób mamy do dnia dzisiejszego rogale świętomarcińskie, które stały się symbolem Poznania.

W ikonografii zachodniej przedstawiany jest święty Marcin, jako legionista na białym koniu, dający część swojego płaszcza biedakowi. Na wschodzie przedstawiany jest w szatach biskupich i z pastorałem.

Jego atrybutami są: dzban, gęś, koń, księga, model kościoła, dwa psy lub żebrak u jego stóp, płaszcz rozcięty na pół.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2015 ROKU.

Zaginiony cmentarz

W latach rewolucji kulturalnej w Chinach (1966-1976) ofiarą niszczycielskiej kampanii hunwejbinów (komunistyczna organizacja młodzieżowa Czerwona Gwardia) padł cmentarz w Harbinie gdzie spoczywali również Polacy.

harbinCzytając tą informację pojawia się pytanie – co to byli za Polacy, którzy zostali pochowani w jakimś chińskim mieście odległym od Polski ponad 9 tysięcy kilometrów.

Aglomeracja Harbin licząca obecnie prawie 10 milionów mieszkańców jest stolicą dawnej Mandżurii. Miasto rozwinęło się od osady założonej w 1898 roku przez inżyniera Adama Szydłowskiego na potrzeby budowy Kolei Wschodniochińskiej wiodącej z Chity do Władywostoku. Budowa długiej na około dwa i pół tysiąca kilometrów linii kolejowej trwała kilka lat. W Harbinie była dyrekcja kolei a pierwszym jej wiceprezesem był inż. Stanisław Kierbedź, bratanek budowniczego mostu w Warszawie. Stanisław Kierbedź zaprojektował też żelazny most kolejowy na rzece Sanguri, z którego miasto korzysta do dziś. Osiedlali się tu projektanci, budowniczowie, robotnicy, kolejarze i urzędnicy nowo zbudowanej kolei i w niedługim czasie liczba Polaków w Harbinie sięgała 7-10 tysięcy. W ciągu 25 lat społeczeństwo polskie świetnie się zorganizowało. W latach 1915-1949 istniało gimnazjum im. H. Sienkiewicza z bardzo wysokim poziomem nauczania (absolwentem był autor powieści historycznych Teodor Parnicki). W 1918 roku została założona drużyna harcerska im Henryka Sienkiewicza. Związek Młodzieży Polskiej powstał w 1921 roku z sekcją orientalną mającą za zadanie poznawanie Mandżurii i Chin oraz sekcją sportową. Ta druga cieszyła się sporym zainteresowaniem – powstały drużyny hokeja, koszykówki i piłki nożnej, które odnosiły niemałe sukcesy w Japonii, Korei i Chinach. 8 czerwca 1925 roku. w gimnazjum im. H. Sienkiewicza w Harbinie została zorganizowana „Straż Maryi”, organizacja młodzieży gimnazjalnej mająca na celu zrzeszenie całej młodzieży polskiej w Azji na zasadach religijno-narodowych.

Istniały polskie organizacje społeczne, jak np. Stowarzyszenie „Gospoda Polska”. Stowarzyszenie to powstało na bazie istniejącego związku śpiewaczego „Lutnia”. Dnia 28 sierpnia 1907 roku (wg kalendarza prawosławnego) został zatwierdzony statut przez Generał-lejtnanta Bronisława Grąbczewskiego kierującego zarządem Kolei Wschodniochińskiej w Harbinie. Statut musiano drukować w Warszawie gdyż na miejscu nie było drukarni z łacińskimi czcionkami. Stowarzyszenie prowadziło sekcję teatralną, bibliotekę, oraz wydział filantropijny; prowadzono również kurs języka polskiego oraz literatury. Dzięki Stowarzyszeniu powstaje w 1908 roku szkoła podstawowa prowadząca lekcje polskiego oraz religii w języku narodowym. Zakres działania i podejmowane akcje już w 1912 roku zrodziły myśl zbudowania własnej siedziby dla „Gospody Polskiej”. Budowa prowadzona była szybko i już 5 stycznia 1913 roku Gospoda Polska otworzyła swoje podwoje, a w następnym roku została dobudowana sala teatralna.

Pierwszym stowarzyszeniem polskim był „Komitet Kościelny” powstały w 1901 roku, którego celem było zbieranie funduszy na budowę kościoła polskiego w Harbinie. W sierpniu 1917 roku było już 16 polskich Stowarzyszeń a w połowie października 1919 roku 30. Z czasem liczba ich ograniczyła się do 14. Od 1922 roku działało „Towarzystwo Badania Mandżurii”, a od 1930 roku „Polskie Koło Wschodnioznawcze”.

Wychodziła prasa w języku polskim, do roku 1927 wyszło ok. 20 tytułów gazet codziennych, tygodników i innych periodyków. Były wśród nich: Kurjer Polski (2 razy w tygodniu), Niepodległość (tygodnik), Przegląd (dwutygodnik), Ruch Chrześcijańsko-Społeczny (miesięcznik), Tygodnik Polski, Listy Polskie z Dalekiego Wschodu i Polski Kurier Wieczorny Dalekiego Wschodu, Ojczyzna, Listy Harbińskie, Wiaterek. Pismo humorystyczno-satyryczne (dwutygodnik).

Funkcjonowały dwa polskie kościoły katolickie – kościół pod wezwaniem św. Stanisława ukończony w 1909 roku i wyświęcony przez biskupa Jana Cieplaka. W 2004 odzyskany, po szaleństwach rewolucji kulturalnej, ponownie na cele religijne, otrzymał wezwanie Najświętszego Serca Jezusa i jest obecnie katedrą administratury apostolskiej Harbinu. Z uwagi na dużą liczbę katolików w 1922 roku rozpoczęto budowę drugiego kościoła. Z dotychczasowej parafii św. Stanisława wydzielono część handlową tzw. Przystań i w 1924 powstała parafia św. Jozafata, której pierwszym proboszczem był ks. Antoni Leszczewicz. W Harbinie zatrzymał się w 1933 r. ks. Maksymilian Maria Kolbe w drodze do japońskiego Niepokalanowa.

Polacy założyli pierwszy w Chinach browar a produkowane piwo Harbin do dziś jest bardzo popularne na chińskim rynku. Powstała też fabryka tytoniu, działająca do dzisiaj a Chinki sprzedają do dziś kiełbasę nie spotykaną gdzie indziej w Chinach. Polacy zbudowali cukrownię w Aszyche a Władysław Kowalski, zwany królem Mandżurii prowadził ogromne przedsiębiorstwo leśne i tartak.
W dwudziestoleciu międzywojennym istniało połączenie kolejowe Harbin-Ciechocinek, którym polscy mieszkańcy Harbinu jeździli do sanatorium luksusowymi wagonami Pullmana. W roku 1924 Rosja Sowiecka i Chiny zawarły porozumienie, że na kolei mogą pracować jedynie Chińczycy i Rosjanie. Spowodowało to, że Polacy zaczęli opuszczać Harbin. Po zakończeniu II wojny światowej w akcji repatriacyjnej setki Polaków przyjechało do kraju. Pozostała cześć wyjechała w latach 50 i 60 XX wieku. Wielu z nich osiedliło się w Szczecinie (19 maja 2015 roku zmarł dr Leon Spychalski prezes szczecińskiego Klubu Harbińczyków, urodzony w 1926 roku w Harbinie). harbin-2Ostatni Polak wyjechał z Harbinu w 1993 roku – było to pan Edward Stokalski. Już w 1957 roku wspólnota polskich harbińczyków zorganizowała pierwszy zjazd w Warszawie.

W 1949 roku komuniści chińscy zlikwidowali wspólnotę polską w Mandżurii. W latach rewolucji kulturalnej, zniszczono cmentarz a na jego miejscu zbudowano park rozrywki z diabelskim młynem. Dzwonnica i fragment kaplicy pozostały jako atrakcje turystyczne. Jedynie cztery imienne polskie nagrobki przeniesione zostały na odległy 20 km od miasta cmentarz, do kwatery prawosławnej.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2015 ROKU.

Stygmaty św. Franciszka

We wrześniu 1224 roku św. Franciszek otrzymuje dar stygmatów. Biedaczyna z Asyżu od dawna pałał szczególnym nabożeństwem do męki Chrystusa oraz Jego ofiary krzyżowej. W pokornej modlitwie prosił Chrystusa: „O Panie mój, Jezu Chryste, proszę Cię, byś mi uczynił dwie łaski, nim umrę. Pierwszą – bym za życia uczuł w duszy i ciele moim, o ile można, tę boleść, którą Ty, Panie słodki, wycierpiałeś w godzi nie gorzkiej swej męki. Drugą – bym uczuł w sercu moim, o ile można, tę miłość niezmierną, którą Ty, Synu Boży tak zapłonąłeś, że ochotnie zniosłeś taką mękę za nas grzeszników”.

StygmatyTomasz z Celano, franciszkanin żyjący w XIII wieku, historyk i pierwszy biograf Franciszka podaje jak na górze La Verna zatopiony w kontemplacji Męki Pańskiej Franciszek: „ujrzał w widzeniu rozciągniętego nad sobą Serafina, wiszącego na krzyżu, mającego sześć skrzydeł, za ręce i nogi przybitego do krzyża. Dwa skrzydła unosiły się mu nad głową, dwa wyciągały do lotu, a dwa okrywały całe ciało. Widząc to, Franciszek zdumiał się gwałtownie, a gdy nie umiał wytłumaczyć, co by znaczyło to widzenie, wtargnęła mu w serce radość pomieszana z żałością. Cieszył się z łaskawego wejrzenia, jakim Serafin patrzył na niego, ale przybicie do krzyża przeraziło go. Natężył umysł, by pojąć, co mogłaby znaczyć ta wróżba i duch jego silił się trwożnie nad jakimś jej zrozumieniem. Otóż, podczas gdy szukając wyjaśnienia na zewnątrz, poza sobą, nie znalazł rozwiązania, nagle objawiło mu je w nim samym odczucie bólu.

Natychmiast bowiem na jego rękach i nogach zaczęły jawić się znaki gwoździ, jak to na krótko przedtem widział u Męża ukrzyżowanego, ponad sobą w powietrzu. Jego ręce i nogi wyglądały przebite gwoździami w samym środku; główki gwoździ były widoczne na wewnętrznej stronie rąk i na wierzchniej stronie nóg, a ich ostre końce były na stronie odwrotnej… Zaś prawy bok, jakby przebity lancą, miał na sobie czerwoną bliznę, która często broczyła i spryskiwała tunikę oraz spodnie świętą krwią”.

Czym są stygmaty, co to jest?

Stygmaty są to widoczne uszkodzenia tkanki miękkiej ciała nie spowodowane żadną chorobą czy też mechaniczną przyczyną. Umiejscowienie ran odpowiada ranom zadanym Jezusowi podczas męki i ukrzyżowania (dłonie lub nadgarstki, stopy, prawy lub lewy bok klatki piersiowej). W szerszym sensie stygmatami określa się również rany umiejscowione na plecach, głowie i czole, jako ślady biczowania i cierniem koronowania. Stygmaty są to widzialne znaki łaski Bożej dane przez Chrystusa w odpowiedzi na miłość do Niego i do Jego odkupieńczego cierpienia i śmierci. Stygmatom towarzyszy ból i krwawienia nasilające się w piątki oraz w Wielkim Poście a zwłaszcza w Wielkim Tygodniu. Stygmatycy doświadczają ekstaz, wizji i objawień, prorokują, mają dar lewitacji i bilokacji, rozpoznawania złych duchów oraz dar czytania w sercach i uzdrawiania. Od stygmatyzacji św. Franciszka na przestrzeni dziejów było wielu stygmatyków, np. św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avili, św. Jan Boży czy zmarły w 1968 roku ojciec Pio oraz Polki – św. Faustyna i Wanda Boniszewska. Przyjmuje się, że również św. Paweł Apostoł był stygmatykiem.

Jest pięć kryteriów uznania krwawych znamion za autentyczne stygmaty:

– zmiana tkanki występuje w miejscach, w których odniósł rany Chrystus,

– pojawiają się one nagle i spontanicznie,

– nie ropieją, nie gniją a często unosi się z nich słodki zapach podobny do woni kwiatów,

– krwawią krwią tętniczą, nie goją się tygodniami, latami,

– nie można ich wyleczyć czy też zaleczyć.

Stygmaty-2Święty Bonawentura opisuje, że od momentu stygmatyzacji św. Franciszek wręcz płonął wewnętrznym ogniem miłości. Jego dłonie były tak gorące, że dotknięciem rozgrzał jednego z braci tak, iż mógł on spać pośród kamieni i śniegu nie czując zimna. Ogień miłości często poprzedza stygmatyzację i pogłębia się po tym wydarzeniu.

Święty Biedaczyna starał się ukrywać ten dar czując się niegodnym noszenia śladów męki Chrystusa na swoim ciele. Tomasz Celano podaje, że od tego momentu nosił skarpety a rękawy habitu zsuwał tak, że widoczne były jedynie końce palców. Brat Tomasz zaznacza, że ranę na boku za życia Franciszka widział tylko jeden z jego współbraci, kiedy pomagał mu zdjąć do wyprania habit. Biografowie zgodnie podają, że Franciszek niechętnie i bardzo ogólnie mówił towarzyszom o doznanej łasce na górze La Verna (spolszczone Alwernia) i pytał ich o radę, jak ma dalej postępować. Jeden z braci powiedział: „tajemnice Boże są ci niekiedy objawione nie tylko ze względu na ciebie, ale także ze względu na innych. Wydaje się więc, że dlatego słusznie należy się obawiać, abyś nie ukrył tego, co otrzymałeś dla pożytku innych i za ukrycie tego talentu nie był zganiony podczas sądu”. Święty przekazuje swoim zaufanym towarzyszom treść widzeń i swoje przeżycia. Franciszek z Asyżu żył jeszcze tylko dwa lata po tym wydarzeniu.

Święty Bonawentura z „Legendzie większej”, podaje ciekawą interpretację stygmatów św. Franciszka. Przez nawiązanie do Pisma świętego, ten Doktor Kościoła, przyrównuje górę La Verna do Góry Przemienienia oraz góry Horeb. Franciszek modlił się w samotności na górze La Verna przez 40 dni jak Mojżesz na Górze Horeb i powrócił do współbraci przemieniony łaską stygmatów na podobieństwo Jezusa Chrystusa na Górze Przemienienia. Mojżesz otrzymał kamienne tablice Dekalogu jako widzialny znak zawartego z Bogiem przymierza a św. Franciszek te znaki miał wyryte na swoim ciele.

Franciszek zmarł w dwa lata po tym wydarzeniu 3 października 1226 roku, w 1337 roku papież Benedykt XI zatwierdził święto Stygmatów dla zakonu franciszkanów. Papież Paweł V na prośbę kardynała św. Roberta Bellarmina zezwolił by to święto było obchodzone w całym Kościele dnia 17 września.

Boże, Ty dla rozpalenia naszych serc ogniem miłości cudownie odnowiłeś w ciele św. Ojca Franciszka znamiona męki Twojego Syna; spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy upodobnieni do Chrystusa w Jego męce stali się również uczestnikami Jego Zmartwychwstania. Który z Tobą żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM WE WRZEŚNIU 2015 ROKU.