Sąd Piłata

Piłat, gdy Jezus powiedział, że On jest Prawdą, Nauczycielem Prawdy, nie miał chęci zaprzeczenia, ale wziąwszy to na swój rozumek płytki a próżny, ściągnął ramiona i pół litując się, rzekł do Jezusa: A co to jest prawda? I natychmiast, jakby rzecz najmędrszą, najważniejszą, najniezbitszą powiedział, obraca się, odchodzi od Prawdy, którą ma przecie przed sobą, zostawia ją, myśląc, że zostawia Chrystusa pod mniemanym wrażeniem swej głębokiej filozofii, wychodzi do Żydów i mówi: Ja w Nim żadnej nie znajduje winy. I tym chętniej, tym bardziej teraz chce Go z ich rąk uwolnić, im bardziej jest przekonany, że Go zadziwił swoim rozumem, że w nim znalazł podziwiacza.

O, Piłacie! Jakże ty ciągle żyjesz w potomkach twoich! O, jakże wszyscy próżni mędrkowie i mędrkujący próżnisie materialni, cieleśni, żywy twój portret w sobie noszą. Taki sowizdrzał nauką i rozumem spotka się z prawdą Bożą, z nauką Kościoła, zajrzy jej w oczy: A co to jest? – powie, obróci się i idzie dalej, i goni za fraszką, goni za marnostką, za fałszywym ideałem, za fałszywym szczęściem, za cackiem, za lalką, a prawdzie Bożej jako raz tył podał, tak się więcej nie obróci. Prawda woła za nim; jej poważne głosy przez rozmaite osoby dochodzą uszu jego, ale on na każdy głos taki odpowiada swoim: A co to jest? Jeśli mu mówi Kościele, on: Albo to jest Kościół? Jeśli mu mówi o Chrystusie: Albo to jest Chrystus? Jeśli mu mówi o wierze: Albo to jest wiara? Jeśli mu mówią o Bogu: Albo to jest Bóg? I za każdą odpowiedzią, za każdym co to jest, przyniesie ci jakiś argumencik, wygłosi ci jakąś cytację przestarzałą, przegniłą, którą już tysiąc razy zbito, tysiąc razy w niwecz obrócono, on ci to przynosi jako rzecz nową i wykłada z upodobaniem, tak że ci się na sercu aż litościwo robi, że może w głowie człowieka powstać niedorzeczność taka – on ci ją roztacza jak paw swoje pióra, a potem obraca się jak Piłat i z zadowoleniem odchodzi. O, Piłacie, Piłacie! Jakiś był za czasów twoich, takiś sam i dzisiaj, taki sam podobno będziesz zawsze!

 
Piotr Semenenko CR; Kazania o męce i śmierci Pana Jezusa; Oficyna Wydawnicza Viator, Warszawa 2001

 

 

Schizmatyk i heretyk

Jakiś czas temu trafiła w moje ręce książka p. Marie-Anne Vanier „Bóg Ojciec Tajemnica Miłosierdzia; Ojcowie Kościoła o Bogu Ojcu”. Przekładu dokonali i przygotowali dla polskiego czytelnika księża: Marek Starowiejski oraz Józef Naumowicz. Przeglądam spis treści i autorów których teksty zostały zamieszczone, jest tu: Filon z Aleksandrii, św. Ireneusz, św. Atanazy, św. Bazyli Wielki, św. Cyryl, św. Ambroży, św. Augustyn, św. Grzegorz z Nazjanzu, Tertulian. I z pewnym zaskoczeniem czytam, raz i drugi – Marcin Luter z tekstem „Zrozumieć Boga, naszego Ojca”.

Parę dni temu kupiłem w księgarni dwie książki  z serii Klasyka Duchowości Wydawnictwa M, zacnego i którego pozycję wydawnicze są mi dobrze znane. Znalazłem w Internecie autorów zamieszczonych w tej serii: Tomasz a Kempis, dwie pozycje, św. Franciszek i św. Klara, św. Ludwik Grignon de Montfort oraz Jan z Kronsztadu(!).

Zaciekawiła mnie osoba tego ostatniego gdyż dotychczas o kimś takim nie słyszałem.

Z wikipedii: rosyjski duchowny prawosławny i działacz społeczny. W Kronsztadzie prowadził szeroko zakrojoną działalność charytatywną i duszpasterską, wspierając materialnie najuboższych mieszkańców miasta i głosząc wśród nich zasady prawosławnej moralności. Zorganizował dom pracy, w którym bezrobotni i bezdomni mieszkańcy Kronsztadu mogli znaleźć zatrudnienie i zakwaterowanie. Z czasem jego sława obrońcy najuboższych i charyzmatycznego kaznodziei rozprzestrzeniła się na cały kraj. Janowi Kronsztadzkiemu przypisywano dary leczenia siłą samej modlitwy i przepowiadania przyszłości. Na jego adres wpływały dary finansowe od osób prywatnych, które następnie przeznaczał na wsparcie dzieł dobroczynności, cerkwi i monasterów. Jego wystąpienia publiczne gromadziły tysiące wiernych. W 1894 został zaproszony do umierającego cara Aleksandra III.

Reprezentował skrajnie konserwatywne, nacjonalistyczne poglądy polityczne, w swoich kazaniach wielokrotnie poruszał tematy związane z bieżącą sytuacją Rosji. Sprzeciwiał się wszelkim reformom w państwie, twierdząc, że Rosja powinna pozostać monarchią absolutną, z prawosławiem jako jedyną panującą religią. Imperium Rosyjskie utożsamiał ze Świętą Rusią i królestwem Boga na ziemi, zapowiadając równocześnie jego upadek, o ile w kraju nadal będą szerzyły się idee liberalne, w tym równouprawnienie różnych wyznań. W ostatnich latach życia był związany z Czarną Sotnią.

Jest autorem wydanego pośmiertnie dziennika Moje życie w Chrystusie, w którym opisywał swoje dążenia do doskonalenia duchowego, pisał o walce z grzesznymi myślami i działaniami, notował modlitwy. Wiernych wzywał do konsekwentnego doskonalenia się w duchu ewangelicznym, oparcia swojego życia na miłości bliźniego, miłosierdziu i współczuciu, łagodności, posłuszeństwie, czystości i gotowości do wyrzeczeń.

Został kanonizowany w 1964 przez Rosyjski Kościół Prawosławny poza granicami Rosji, 14 czerwca 1990 również przez Rosyjski Kościół Prawosławny.

 

Wielce zastanawiające jest traktowanie przez księży katolickich Marcina Lutraherezjarchy na równi z Ojcami Kościoła. Autorzy przekładu w przedmowie narzekają, że wydawcy katoliccy bardzo zwlekali z wydanie jakiejś poprzedniej pozycji tej autorki. Jak widać sami wydawcy mają lepsze rozeznanie niż księża z profesorskimi tytułami.

Wydawnictwo M za to, ma problem z prymatem papieskim. Z jednej strony wydawane jest nauczanie Jana Pawła II, Biblia z komentarzem tego papieża, a z drugiej strony w klasyce duchowości jest autor kompletnie negujący prymat papieża w chrześcijaństwie. Promowany jest autor prawosławny, wyświecony przez Cerkiew rosyjską w czasach komunizmu, gdy Cerkiew była przybudówką rządzącej partii na odcinku „opium dla ludu”, a jej zwierzchnik był współpracownikiem i wykonawcą działań służb specjalnych państwa ateistycznego.

Krzepiący cholesterol!

Dietą, sposobem odżywiana zainteresowany jest prawie każdy z nas. Z biegiem czasu zainteresowanie to wzrasta i osoby w starszym wieku są specjalistami w tym zakresie.

cholesterolJedną z ciekawszych pozycji książkowych o współczesnej diecie, o zasadach odżywiania i zdrowiu każdego z nas, jak również działaniach koncernów farmaceutycznych jest wydawnictwo Uffe Ravnskov’a „Cholesterol naukowe kłamstwo” w podtytule jest informacja: Szeroko i przekonująco udowodnione stwierdzenie, że poziom cholesterolu nie ma wpływu na powstawanie i rozwój chorób serca i miażdżycy, jak to powszechnie propaguje medycyna i środki przekazu.

Kim jest autor? To lekarz z wykształcenia, pracował w szpitalach w Danii i Szwecji na oddziałach chirurgii, neurologii, pediatrii i rentgenologii. Jest autorem ponad 160 publikacji. Opublikował, w najwyżej cenionych publikacjach medycznych na świecie, ponad 40 artykułów krytycznych dotyczących związku cholesterolu z choroba wieńcową serca. Autor pokazuje karygodne błędy, niedbalstwo, tendencyjność i wręcz kłamstwo, jakie są używane, by osiągnąć zamierzony cel. Demaskowane jest połączenie finansowe między firmami farmaceutycznymi a autorami wielu badań naukowych. Przedstawiane zarzuty poparte są obszerną bibliografią. Do każdego rozdziału jest podana bogata bibliografia zawierająca od 20 do ponad 70 pozycji.

Oprócz wstępu książka zawiera 12 rozdziałów:

  1. „Dieta-serce” – trudna do zwalczenia hipoteza
  2. Dobroczynne tłuszcze nasycone
  3. Wysoki poziom cholesterolu nie powoduje chorób serca
  4. Wysoki poziom cholesterolu nie powoduje miażdżycy
  5. Eksperymenty na królikach są niemiarodajne
  6. Korzyści z rodzinnej hipercholesterolemii
  7. Eksperymenty na ludziach
  8. Statyny – zagrożenie dla życia człowieka
  9. Jak to szaleństwo się zaczęło?
  10. Przeciwnicy koncepcji „Dieta-serce”
  11. Zalety wysokiego poziomu cholesterolu
  12. Prawdziwa przyczyna

 

Przybliżę tu treść 11 rozdziału traktującego o zaletach dla zdrowia wysokiego poziomu cholesterolu we krwi. Już tytuł pierwszego podrozdziału jest zaskakujący: Starsi ludzie mający wysoki poziom cholesterolu żyją dłużej. Autor przytacza nie jedno a kilka badań które dają takie wyniki (15). Lekarz z Uniwersytetu w Yale zauważył, że starsze osoby z niskim poziomem cholesterolu umierały dwa razy częściej na zawał serca niż te z wysokim poziomem. Ignorowane są te dane lub też wrzucany jest do bardzo wygodnego worka – wyjątek potwierdzający regułę. Tylko, że nie jest to wyjątek a raczej reguła zaobserwowana w wielu innych badaniach. 11 badań potwierdziło tę zależność, poza tym należy pamiętać, że wysoki poziom cholesterolu nie jest czynnikiem ryzyka u kobiet.

Wysoki poziom cholesterolu zapobiega infekcjom – już w XX wieku opublikowano wyniki badań, że niski poziom cholesterolu jest czynnikiem ryzyka śmierci z powodu chorób przewodu pokarmowego i chorób układu oddechowego. Przez 15 lat naukowcy obserwowali ponad 100 tys. zdrowych ludzi w regionie San Francisco. Okazało się, że pacjenci mający niski poziom cholesterolu byli częściej przyjmowani do szpitali z powodu problemów z infekcjami układu oddechowego lub innymi infekcji.

Cholesterol oprócz tego, że przyjmowany jest w diecie, jest również produkowany przez nasz organizm. „Człowiek, jak inne ssaki, produkuje cholesterol przez całą dobę. Kiedy spożywamy dużo cholesterolu, produkcja naszego własnego cholesterolu automatycznie zmniejsza się. Jeśli spożywamy go bardzo mało, nasz organizm produkuje go znacznie więcej. Ten mechanizm utrzymuje cholesterol na stałym poziomie i jest to powodem tego, dlaczego tak trudno obniżyć poziom cholesterolu za pomocą diety”. Mechanizm produkcji cholesterolu może być uszkodzony co określane jest syndromem Smith-Lemli-Opitza. Dzieci z taką przypadłością mają od urodzenia bardzo niski poziom cholesterolu. W większości przypadków rodzą się one martwe lub umierają wkrótce po urodzeniu z powodu poważnych wad mózgu.

Naukowcy z Niemiec prowadzili badania nad alfa toksynami, są to substancje produkowane przez gronkowca złocistego. Okazało się, że tzw zły cholesterol LDL osłabiał szkodliwość alfa toksyny przez zahamowanie hemolizy (rozpadu) czerwonych krwinek. Czysty LDL całkowicie zatrzymywał hemolizę, a natomiast HDL („dobry” cholesterol) takich właściwości nie posiadał.

Można powiedzieć, że własności LDL wspierają działanie systemu odpornościowego człowieka.

Paru innych naukowców zauważyło, że alergie u dzieci związane są z niskim poziomem cholesterolu w ich organizmach. W szpitalu w Helsinkach obserwowano 200 dzieci od chwili narodzin do wieku 20 lat. Dzieci z zaburzeniami alergicznymi miały znacznie niższy poziom cholesterolu całkowitego jak i LDL od pozostałych.

Z badań wynika, że wysoki poziom cholesterolu nie ma żadnego wpływu na zdrowie kobiet, a wręcz przeciwnie – niski poziom cholesterolu jest przyczyną krótszego życia. W przypadku mężczyzn badania pokazują, że po 47 roku życia wysoki poziom cholesterolu nie stanowi żadnego czynnika ryzyka.

Sto lat temu panowało przekonanie, że choroba wieńcowa jest skutkiem infekcji. Hipoteza ta odeszła w zapomnienie, ale ostatnimi czasy zaczyna się jej odrodzenie. Opublikowano dużą ilość prac badawczych (ponad 100 prac) dotyczących bakterii TWAR podejrzanej o powodowanie powstawania choroby wieńcowej.

 

Ilość opozycji w opozycji

Grzech pierworodny Okrągłego Stołu, Magdalenki i „grubej kreski” w znacznym stopniu zdeterminował losy Polski po 1989 r. „Kręgosłup zdrady” stanowiła grupa, która w różnych konfiguracjach wciąż przewija się u steru władzy od wielu lat. Zawsze wymyślano nową hybrydę polityczną, by tylko mieć dostęp do sukna Rzeczpospolitej, wystarczy prześledzić jak przemieniały się jedne ugrupowania w inne, ale personalnie skład ich był podobny. Gdy pojawiły się partie, które mogły zagrozić hegemonii „grupy trzymającej władzę”, takie jak LPR czy Samoobrona, pojawiły się w mediach głośne tzw. Newsy i były szeroko nagłaśniane (wykreowane nierzadko) afery, które miały je kompromitować na przykład(tzw. Seks afera, czy tzw. Afera gruntowa) i przypinano im łatkę oszołomów i ekstremistów. A przecież to, co mówił Lepper o Klewkach i lądujących talibach, z czego zrobiono pośmiewisko, okazało się prawdą, tak jak to, co mówił o udziale Kaczyńskich w zmowie okrągłostołowej Zygmunt Wrzodak. Obu przypięto łatki oszołomów. Gdy po nich pojawili się narodowcy, zaczęto im zarzucać (np. w GP) pro-rosyjskość (skądinąd czas pokazał, że sympatie, które zarzucano niektórym osobom z ruchu narodowego nie tylko nie są prorosyjskie, ale wręcz antyrosyjskie). Byle tylko nie dopuścić do powstania realnej opozycji do układu zawartego z Kiszczakiem.

LK MagdalenkaGrupa trzymająca od dziesiątków lat władzę w Polsce, opracowuje scenariusze z wyprzedzeniem nawet kilkunastu lat. Przygotowuje koncesjonowaną opozycję, która stanie się zaczątkiem nowej władzy, gdy utrata władzy przez obecnie ją sprawującą stanie się nieuchronna, bo straci poparcie społeczne, a więc na tzw, podorędziu musi być opozycja, gotowa do przejęcia władzy. Wszczyna się spory, kłótnie między dotąd bliskimi sobie ideowo ludźmi, politykami, którzy wytykają sobie różne rzeczy, obwiniają się o to i tamto, jedni kierują się na lewo, drudzy na prawo. To nawet nie tak trudno zaobserwować, trzeba tylko wydostać się z kokonu narzucanej nam przez media i polityków „prawdy”, oglądu rzeczywistości. Czasem grupy te nawet szczerze wręcz zażarcie się kłócą o dostęp do władzy i pieniędzy, dzięki temu mamy więcej informacji na temat każdej ze skłóconych grup, bo w tej szarpaninie o polskie sukno zdradzają trochę szczegółów o kolegach-przeciwnikach. Ale chodzi tylko o dostęp do władzy i pieniędzy, nigdy natomiast – i to jest wyznacznikiem ich intencji i to m.in. pozwala ich zidentyfikować – nigdy o wymierne (nie zaś deklaratywne)wzmacnianie polskiego katolicyzmu.

Wszystkie partię obecne w parlamencie (zarówno lewica jak i prawica) mają ten sam program polityczny w kwestiach dotyczących najważniejszych problemów naszego kraju. Jeśli się przyjrzy fundamentalnym decyzjom w sprawie przyszłości Polski jak np.: udział obecnych elit w zmowie „okrągłego stołu”, zmowa z Magdalenki, zgoda na tzw. „plan Balcerowicza”, poparcie do wyjątkowo szkodliwej umowy stowarzyszeniowej z UE, poparcie dla wejścia Polski do UE na nierównych prawach, poparcie tzw. Konstytucji UE(Traktatu Lizbońskiego), zgoda na udział polskich żołnierzy w napaści na suwerenne kraje jak Irak czy Afganistan, wyrażenie zgody by na terytorium Polski były rozmieszczone obce wojska na zasadach eksterytorialności, aktywny udział w ekonomicznym rozbiorze Polski, współodpowiedzialność za „księżycowy” dług publiczny, poparcie dla sprowadzania do Polski żywności i nasion genetycznie zmodyfikowanych, udział w wielkich aferach prywatyzacyjnych ludzi z wszystkich partii rządzących i opozycyjnych, itd. Wszystkie partie w tych kluczowych decyzjach są zadziwiająco jednomyślne, także – podkreślam – PiS, który aktywnie przyczynił się do demontażu naszego państwa, wbrew głoszonym hasłom – podkreśla poseł IV i V kadencji Zygmunt Wrzodak.

 

Z książki: „PRAWICOWE DZIECI CZYLI BLEF IV RPLeszka Misiaka.

Str.210-211

Walka z ociepleniem klimatu

Przeszukując internet lub też czytając prasę spotykamy się z informacjami jakie to mogą być skutki ocieplenie klimatu. Po tych przewidywaniach podawane są środki jakie należy przedsięwziąć aby zapobiec tym (wyimaginowanym?) efektom. Jest wiele sposobów i metod jakie zostały na przestrzeni ostatnich lat wdrożone do przeciwdziałania ociepleniu klimatu. Nie znalazłem natomiast nigdzie informacji o efektach wprowadzonych zmian. Nie ma informacji jakie są dotychczas owoce walki z ociepleniem klimatu. Czy rezygnacja z freonu w lodówkach spowodowała zmniejszenie się dziury ozonowej i w jakiej skali?

max_dziura_ozonowa

Zasięg dziury ozonowej w ostatnim 10-leciu:

2005 – 27,26 mln km km.

2006 – 29,62 mln km km.

2007 – 25,19 mln km km.

2008 – 26,97 mln km km.

2009 – 24,40 mln km km.

2010 – 22,60 mln km km.

2011 – 26,07 mln km km.

2012 – 21,12 mln km km.

2013 – 24,01 mln km km.

2014 – 24,06 mln km km.

Źródło: http://www.twojapogoda.pl/wiadomosci/114777,dziura-ozonowa-calkowicie-znikla-co-sie-z-nia-stalo

 

Za dziury ozonowe nad Antarktydą i Arktyką(ciekawe że właśnie tam są te dziury, chociaż freonu tam nikt nie emitował)odpowiada-wodór! Wokół ziemskich biegunów magnetycznych, ochrona przed promieniowaniem kosmicznym jest bardzo mała więc promieniowanie to przenikając przez kilkuset metrową warstwę lodu powoduje wybicie z cząstek zamrożonej wody pojedynczych atomów wodoru. A ten, ma tak małe wymiary że przelatuje przez lód jak woda przez siatkę, i mknie do góry bo jest lżejszy od powietrza .A na pewnej wysokości spotyka trójatomową, silnie aktywną chemicznie, cząsteczkę tlenu i łączy się z nią, i ta cząsteczka trójatomowa przestaje być ozonem.

http://tvnmeteo.tvn24.pl/informacje-pogoda/ciekawostki,49/40-lecie-przelomowego-artykulu-od-tamtego-momentu-wiemy-ze-freon-szkodzi,143664,1,1.html

 

Wyeliminowanie freonu z użytku nie spowodowało by tzw dziura ozonowa miała zniknąć.

 

Czy z owocami walki z ociepleniem klimatu jest podobnie? Na ile wprowadzane ograniczenia i obostrzenia zmniejszyły efekt cieplarniany? Czy jest to podobne do zysków z wprowadzaniem czasu letniego w gospodarce? http://oczamiduszy.pl/zmiana-czasu/

Jeśli ktoś z czytelników jest w stanie udzielić odpowiedzi na podane pytania to proszę o podzielenie się posiadanymi informacjami.

 

 

J. Gagarin w kosmosie?

Podobno dnia 12 kwietnia 1961 wystrzelono Gagarina w przestrzeń kosmiczną. Z kilku powodów dzień ten jest dla mnie pamiętny, i każdy z tych powodów dotyczy owej podróży w Kosmos.
W mieście, w którym wówczas mieszkałem — sporym mieście będącym siedzibą władz komitetu — poprzedniego , wieczoru w większym towarzystwie byliśmy w teatrze. 12 kwietnia przypadł na środę, a zatem był to wieczór wtorkowy, 11 kwietnia. Granej wówczas sztuki nie pamiętam, natomiast wryło mi się w pamięć, że wszyscy to spostrzegli i wiadomość rozniosła się lotem błyskawicy: podczas przerwy wezwano do telefonu obecnego na spektaklu sekretarza komitetu. Wrócił po kilku minutach i szeptem coś powiedział najbliższemu swemu otoczeniu. Już podczas drugiego aktu wieść się rozeszła. Komitet centralny partii w Budapeszcie powiadomił sekretarza komitetu, że Sowieci wystrzelili w Kosmos człowieka!
Powtarzam: było to 11 kwietnia 1961 roku, we wtorek. W ówczesnym państwie monopartyjnym panował zwyczaj, by towarzyszy na kierowniczych stanowiskach w porę informować zawsze o wszystkim, żeby nie byli zaskoczeni, albo też nie dowiadywali się o jakichś wydarzeniach skądinąd (broń Boże z Radia Wolna Europa). Świadczyłoby to, że Budapeszt podał dalej wiadomość otrzymaną z Moskwy. Mogę sobie wyobrazić, że tegoż wieczoru rzecz rozegrała się podobnie nie tylko w naszym mieście i nie tylko na Węgrzech. Moskwa zawiadomiła najpierw partyjnych przywódców państw satelickich, ci swoich ludzi w stolicach i z kolei wieść poszła do województw, regionów, podwładnych “republik” i tak dalej. Oczywiście wszędzie przekazano wiadomość tylko kierownikom, lecz podobnie jak to się stało u nas, ci, chełpiąc się posiadaniem dobrych informacji, podali je swemu bliskiemu otoczeniu. Nic więc dziwnego, że w ciągu kilku godzin wieści rozeszły się po całym mieście.
Tak samo mogło się stać w Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republice Demokratycznej, w Polsce, Mongolii, Rumunii itd.
Nie tego dnia, lecz dopiero nazajutrz sprawa wydała się podejrzana. Jak Moskwa mogła podać tę wiadomość? Przecież Gagarin został wystrzelony dopiero nazajutrz w Kosmos? Kto mógł poprzedniego wieczoru wziąć na siebie odpowiedzialność za to, że następnego dnia lot w Kosmos przebiegnie pomyślnie? A w ogóle dlaczego wiadomość została poprzedniego wieczoru podana w czasie przeszłym?
Dopiero wiele lat później dowiedziałem się, co jeszcze wówczas się stało. Od połowy lat sześćdziesiątych w następstwie zawartego małżeństwa zamieszkałem w Polsce, w swoim miejscu pracy, w wielkiej bibliotece uniwersyteckiej, poprosiłem o roczniki polskich pism codziennych z roku 1961. Ze zdumieniem stwierdziłem, że na stronach tytułowych gazet z 12 kwietnia ogromne tytuły głoszą: Człowiek radziecki w Kosmosie! Poza tym dość mgliste artykuły o oficerze sowieckim, lotniku, jeszcze bez nazwiska, który wedle krążących po Moskwie informacji, właśnie odbył lot w przestrzeń kosmiczną i że wkrótce oczekiwany jest komunikat na ten temat.
Powtarzam, że była to gazeta z 12 kwietnia, którą — jak wszędzie na świecie — redagowano i składano poprzedniego wieczoru, aby ją w nocy wydrukować, żeby o świcie znalazła się w sprzedaży we wszystkich miastach tego dużego kraju — mowa o głównym organie prasowym polskiej partii. Gdyby ktoś jeszcze nie rozumiał, temu szczegółowo wyjaśnię powód mego zdumienia: gazeta została wydrukowana, rozprowadzona i sprzedawana jeszcze zanim Gagarin został wystrzelony w pojeździe kosmicznym Wostok! Inne pisma na świecie, z wyjątkiem wydań popołudniowych, dopiero dzień później, a więc rano 13 kwietnia, mogły podać sensacyjną wiadomość. Inaczej mówiąc trzydzieści sześć godzin po warszawskiej gazecie partyjnej (wliczając w to czas potrzebny na druk itd.).
Trzecim zaś, dla mnie ogromnie podejrzanym momentem, była nadana przez węgierską telewizję bezpośrednia transmisja na żywo z konferencji prasowej Gagarina dla korespondentów zagranicznych. Program był wówczas oczywiście czarno-biały. Oglądałem program do końca, gdyż badania Kosmosu, loty w przestrzeni kosmicznej, fantastyka bardzo mnie interesowały już od końca lat pięćdziesiątych.
Najbardziej zdumiewający moment konferencji prasowej nastąpił wtedy, gdy Gagarin jeszcze nie otworzył ust. Poproszono go do mikrofonu, by opowiedział o swoim locie. I wtedy on… wyjął z kieszeni kartkę i przeczytał, co widział w kosmosie.

Z książki Istvána Nemere GAGARIN =­KOSMICZNE KŁAMSTWO?

 

Aktualność Giertycha

W zakończeniu „Kulis powstania styczniowego” Jędrzej Giertych napisał:

Jest zadziwiające, jak bardzo opanowani jesteśmy przez siły wrogie zarówno obozowi katolickiemu w świecie, ja naszej własnej sprawie. Poruszamy się jak w obłędnym śnie, jak w tańcu chochoła z „Wesela” Wyspiańskiego. Robimy nie to, czego wymaga dobro naszej ojczyzny, ale to, co jest pseudo-patriotycznym rytuałem, jest sposobem zachowania i myślenia podszeptywanym nam – w podobny sposób jak Kurdom – przez tych, co oplatającymi nas nićmi konspiracyjnymi zdobyli nad nami hipnotyczny wpływ.

Jedrzej Giertych

Jedrzej Giertych

Ciekawe jest, jak zwalczane są w naszym narodzie prądy myślowe i polityczne, przeciwstawiające się stupięćdziesięcioletniej tradycji polityki powstańczej i antyrosyjskiej. Obowiązuje w naszym narodzie swoista ortodoksja: wolno jest myśleć i działać tylko tak; nie wolno jest myśleć i działać inaczej. Coś jak w partii komunistycznej.

Zadaniem Polaków jest zwalczać Rosję. Sprawa polska jest funkcją sprawy rosyjskiej. Polityka polska tylko o tyle ma sens i rację, o ile szkodzi Rosji, o ile podważa jej potęgę i kładzie tamę jej ekspansji. Gdyby Rosji nie było, Polska właściwie nie miałaby racji istnienia. Stosunkiem do Rosji mierzy się patriotyzm Polaka, jego lojalność narodową, jego wartość moralną i osobistą. Jeśli Polak kwestionuje pogląd, że Polska ma być tylko swoistym cieniem Rosji, jej przeciwstawieniem i jej negacją i jeśli występuje on z tezą, że groźniejszym od Rosji wrogiem jest naród niemiecki – budzi to zgrozę, bo ma cechę herezji.

Polityczne różnice zdań w narodzie polskim to nie są tylko różnice poglądów. To są herezje, akty odstępstwa i zdrady.

(…)

Oczywiście, to prawda, że czasem to są istotne akty odstępstwa i zdrady.

(…)

Tak jak niejeden polski moskalożerca jest w istocie nie tyle polskim patriotą, co agentem w służbie Niemiec, Anglii, czy Ameryki, tak samo i niejeden głosiciel postawy antyniemieckiej potrafi być po prostu agentem Moskwy. Ale przecież bądźmy przytomni i patrzmy na życie polskie w sposób rozumny: na przestrzeni stupiećdziesięciu lat mieliśmy w Polsce całe zastępy ludzi, którzy z najgłębszym przekonaniem uważali, że Niemcy są groźniejszym wrogiem Polski niż Rosja, i że główny front polskiej walki narodowej leży nie na wschodzie, ale na zachodzie. Otóż ludzie ci byli i są w narodzie polskim traktowani z pianą na ustach, nie jak wyraziciele uczciwie wyznawanego poglądu, nad którym należałoby się zastanowić, ale jak odstępcy, jak zdrajcy najświętszej sprawy. Bo najświętszą sprawą jest w oczach uczestników tańca Chochoła tylko walka narodu naszego z Rosją.

 

Jakże nadal aktualne; po 50 latach od napisanie nic nie straciło z aktualności. A wydarzenia ostatnich lat wpisują się w podany schemat idealnie.

 

Doktryna Giedroycia

W latach 60tych Jerzy Giedroyć, redaktor naczelny paryskiej „Kultury”, sformułował nową koncepcję polityki zagranicznej przyszłej Polski. Koncepcja opierała się – w ogromnym uproszczeniu – na założeniu, że Rosja nie jest w stanie stanowić zagrożenia dla Polski, jeżeli oba państwa będzie przedzielać pas niezależnych krajów powstałych z byłych republik radzieckich. Dlatego celem Polski jest zarówno wspieranie powstania tych państw, jak i dbanie o dobrosąsiedzkie stosunki z nimi tak, aby na powrót nie wpadły na orbitę Rosji. Podstawowym warunkiem tych dobrosąsiedzkich stosunków jest wyrzeczenie się na zawsze wszelkich nastrojów rewizjonistycznych.

Po przewrocie z 1989 roku, doktryna Giedroycia stała się jednym z głównych drogowskazów polskiej polityki zagranicznej. Przejawiało się to chociażby w blankietowym uznawaniu wszystkich postsowieckich republik, aktywnym wspieraniu ich na arenie międzynarodowej i obronie ich interesów nawet wtedy gdy byliśmy o to nie proszeni. Co więcej, działo się to często kosztem pozostawienia polskich mniejszości samych sobie, puszczaniu w niepamięć wydarzeń historycznych, niewspieraniu polskich przedsiębiorców mających problemy z tamtejszymi władzami czy wręcz na poświęcaniu polskich interesów (sztandarowym przykładem był tu rurociąg północny). Nie za bardzo za to udało się zaskarbić przyjaźń owych państw, gdyż przynajmniej niektóre z nich swoją tożsamość oparły w znacznej mierze na nacjonalizmie i antypolonizmie.

Od odzyskania niepodległości minęły już 22 lata, a doktryna Giedroycia do niedawna była aksjomatem naszej polityki. Wydaje się, że dopiero w ostatnich latach następuje przewartościowanie naszych stosunków ze wschodnimi partnerami.

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=84125&mode=linear

W końcu lat 50. minionego stulecia Juliusz Mieroszewski oraz Jerzy Giedroyć sformułowali doktrynę geopolityczną, która zawierała się w prostej maksymie: „nie może być wolnej Polski bez wolnej Litwy, Białorusi i Ukrainy”. Jerzy Giedroyć pierwszy zwrócił oczy rodaków na Wschód, w stronę narodów dotąd przez nich lekceważonych, zupełnie nieobecnych na mapie Europy podbitej przez Związek Radziecki. Redaktor naczelny paryskiej „Kultury” nawoływał do uznania podmiotowości Białorusinów, Ukraińców, Litwinów, udzielenia im pomocy w odzyskaniu niepodległości bez względu na to, czy będą oni w przyszłości lojalni wobec Polski czy nie. Uznawał bowiem, że sam fakt istnienia niepodległych sąsiadów odsuwa od Polski niebezpieczeństwo ponownego starcia z Rosją.
Po 1989 roku Rzeczpospolita zaczęła realizować doktrynę Giedroycia, wspierając dążenia sąsiednich narodów do uzyskania samodzielności politycznej. My nigdy nie zapomnimy, że Polska jako jedna z pierwszych uznała niezależność Białorusi, a stosunki polityczne nawiązała długo przed uzyskaniem przez nasz kraj niepodległości.

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,689,Doktryna_ULB_?_koncepcja_Giedroycia_i_Mieroszewskiego_w_XXI_wieku

Patrząc z perspektywy czasu na założenia tej doktryny jest ona dla naszego państwa a zwłaszcza narodu ideą ze wszech miar szkodliwą i zabójczą. Prowadzi ona do sytuacji gdy interes obcego państwa(Litwy, Ukrainy) stoi wyżej niż interes tam mieszkających Polaków. Jak to działa, widać w realizacji umów międzynarodowych, gdy w imię tejże doktryny nie domagamy się praw dla naszych rodaków na Litwie mimo podpisanych umów. Podobnie dzieje się na Ukrainie, gdy popieramy nawet ruchy ewidentnie antypolskie aby tylko doprowadzić do przyjęcia Ukrainy do UE. Wspieramy inne kraje kosztem naszych rodaków tam zamieszkałych.
Poświęcanie interesów Polaków mieszkających za granicami kraju w bardzo szybkim czasie doprowadzi do tego, że nie będzie tam nikogo kto będzie się deklarował jako Polak. Jest to doktryna samobójcza dla narodu, jest to doktryna rozpaczy i braku nadziei. W latach 60 XX wieku mogła mieć rację bytu, natomiast w XXI wieku jest jak najbardziej szkodliwa i destrukcyjna.

Siewcy strachu

Ptasia grypa, świńska grypa, sepsa, choroba szalonych krów to najbardziej znane zagrożenia o skali ogólnoświatowej. Co roku przywoływane jest widmo pandemii. Dochodzi również strach przed zagrożeniem zewnętrznym – wojną, terroryzmem, ogólnoświatowym głodem, skutkami ocieplenia klimatu, zderzeniem Ziemi z ciałem kosmicznym. Ostatnie wydarzenia u naszego wschodniego sąsiada (zagrożenie wojną) wyciszyły na pewien czas strach przed epidemią. Podobnie przycichł temat molestowania dzieci, choć wciąż powraca „sprawa matki małej Madzi”, „sprawa Olewnika”, „sprawa Trynkiewicza”. Można zauważyć falowanie problematyki strumienia informacji, które docierają każdego dnia do przeciętnego Polaka.

mediaDla mediów takie tematy są jednak bardzo pożądane. Działają silnie na emocje odbiorcy, odwołują się do wielu instynktów, mocno pobudzają ciekawość i powodują chęć śledzenia rozwoju zdarzeń przez kolejne dni. W dłuższej perspektywie wywołuje to i potem utrwala w odbiorcy emocjonalne podejście do rzeczywistości. Na drugi plan schodzą racjonalne przesłanki, twarde argumenty i gołe fakty. Mediom o to chodzi.

Ekipy rządzące też potrafią takie mechanizmy wykorzystywać. Z jednej strony jest to odwrócenie uwagi od rzeczywistych problemów i zagrożeń. Wprowadza odbiorców w życie w wirtualnym świecie, gdzie mówi się o rzeczach tak naprawdę mało ważnych i w zdecydowanej większości nas nie dotyczących. Świat się nie zawali, ani nasze życie nie ulegnie żadnej zmianie, gdy zrezygnujemy ze śledzenia tych wydarzeń.

Z drugiej strony celem jest rozładowanie społecznych emocji. Emocji związanych z polityką rodzinną, oświatową, zapaścią demograficzną, problemem kondycji emerytów, działaniem służby zdrowia. Wentylem bezpieczeństwa dla poważnych i istotnych dla obywateli problemów jest ogłoszenie końca zagrożenia wyolbrzymioną „epidemią” a nie podjęcie dialogu i naprawa realnych nieprawidłowości i zagrożeń. Rozładowaniu emocji służy w pewnym sensie również, coroczna impreza w okolicach Nowego Roku – narodowa zbiórka funduszy na cel wyznaczony przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy.

Media kreują się na czwartą władzę w państwie. Tak naprawdę to czasami są pierwszą władzą, gdyż kształtują poglądy, utrwalają stereotypy i posuwają się nawet do medialnego niszczenia wszystkiego, co nie jest zgodne lub nie chce się podporządkować lansowanej aktualnie wizji czy modzie, czyli „medialnej prawdzie”. Długofalowe skutki „wychowywania” odbiorców przez media to zanik samodzielnego myślenia i krytycyzmu. Bombardowanie „medialną prawdą” i presja mediów są tak silne, że odbiorcy przyjmują za własny podpowiadany przez telewizję, prasę i portale internetowe przekaz. I raczej nie ma możliwości kontrolowania czwartej władzy jak i jej rozliczania. Każda taka próba kwitowana jest stwierdzeniem o ograniczaniu wolności słowa. Media zaczynają być samowolne i bezkarne.

Można się przed takim ubezwłasnowolnieniem przez media bronić ograniczając i selekcjonując strumień przyjmowanych informacji.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2014 ROKU.

Wandea – w obronie Boga i króla

Francja drugiej połowy XVIII wieku była mocarstwem – silnym, bogatym, uprzemysłowionym i zaludnionym. Jak w każdym państwie, bez względu na okres historyczny, były problemy społeczne nie w pełni rozwiązywane przez rządzących. Rosnące niezadowolenie społeczne było podsycane przez pisarzy encyklopedystów, filozofów i myślicieli. Zwalczano i wyszydzano Kościół i wiarę katolicką, honor, szlachetność i rycerskość. Szerzyła się niewiara, bezbożność nawet wśród księży. Objawem słabości duchowej był kryzys moralny. Na tronie Francji zasiadał Ludwik XVI – człowiek słaby, chwiejny, bez własnego zdania. Zdecydowana i konsekwentna postawa władcy w wielu przypadkach mogła powstrzymać narastającą falę rewolucji. Niestety, król Francji nie był zdolny do takich działań.
Początki rewolucji we Francji wydawały się być łagodne, ale dosyć szybko objawiło się jej antykościelne oblicze – plądrowanie i burzenie kościołów, podpalanie klasztorów w ramach niszczenia bazy materialnej, aż do delegalizacji Kościoła i zakazu wyznawania wiary w Boga. W niedługim czasie zaczęto posyłać księży na śmierć z użyciem gilotyny. Dnia 21 stycznia 1793 roku w Paryżu został ścięty król Francuzów, Ludwik XVI. Hasłem rewolucji było: Wolność, Równość, Braterstwo albo Śmierć – często zapomina się o ostatnim członie hasła. Ten, kto nie popierał rewolucji, kto się przeciwstawiał bestialstwu i zbrodni, był niszczony jak Wandea, jeden z departamentów Francji, gdzie zamieszki rewolucyjne nie znalazły poparcia. Był to teren, na którym ok. 100 lat wcześniej, wśród wiosek, miast i parafii, misje i rekolekcje prowadził św. Ludwik Maria Grignon de Montfort. Święty wznosił tam kalwarie, szerzył nabożeństwo do Najświętszego Serca Jezusa, zakładał bractwa różańcowe i podejmował wiele innych pobożnych dzieł.

wandeaDnia 12 marca 1793 roku rząd rewolucyjny ogłosił pobór do wojska. Na listach poborowych nie umieszczono jednak zwolenników rewolucji, którzy nawoływali: „Do broni, Obywatele!”. Było to bezpośrednią przyczyną wybuchu gniewu. Chłopi nie wiedzieli, jak mają dalej postępować. Poprosili znanego z prawości i głębokiej wiary Jakuba Cathelineau o przewodzenie. Stał się on twórcą armii wandejskiej i jej religijnego ducha. Jego pobożność stała się źródłem nadania mu przydomka „święty z Andegawenii”. Opór Wandejczyków był protestem o podłożu na wskroś religijnym. Stanowił spontaniczny sprzeciw wobec rewolucji, był obroną Boga i króla, religii katolickiej i księży. Armia wandejska szła do boju parafiami, w marszu odmawiając różaniec lub śpiewając pieśni religijne. Wandejczyków rozpoznawano po modlitwie, rewolucjonistów po przekleństwach i bluźnierstwach.
Dnia 19 marca 1793 roku w pierwszej bitwie pod Saint-Vincent-Sterlanges odniesiono zwycięstwo, 11 kwietnia zwyciężono pod Chemille, 5 maja zdobyto Thouars, a 18 czerwca zajęto Angers. 14 lipca podczas próby zdobycia Nantes ginie ukochany wódz Wandejczyków, Jakub Cathelineau. Katolicka armia wandejska wycofuje się z oblegania miasta.
W odpowiedzi na zwycięstwa Wandejczyków rewolucyjna Republika postanawia zniszczyć Wandeę. „Zniszczcie Wandeę, a uratujecie Ojczyznę. Trzeba wyniszczyć doszczętnie tę buntowniczą rasę, podpalić ich lasy, ściąć zbiory, porwać ich stada. Niech terror będzie na porządku dziennym”. Tak nawołują rewolucjoniści w Paryżu. Rząd Francji wydaje dekret o eksterminacji Wandei – wszystko ma być spalone, a buntownicy wyniszczeni. Do pacyfikacji niepokornego departamentu wysłany został gen. F. J. Westermann, dowódca bardzo dobry, ale bez moralności i bez litości, okrutny dla przeciwników. Nazwany został Rzeźnikiem Wandei i tak jest znany w historii. Jego żołnierze palą i niszczą wszystko – stodoły, domy, zbiory, masakrują ludzi i zwierzęta. Dzieci i starcy wrzucani są żywcem do pieca. Jest to przykład ludobójstwa, pierwszej takiej zbrodni w nowoczesnym świecie. Do tej pory nie walczono bezpośrednio z ludnością cywilną, wojny były prowadzone między armiami. Pacyfikacja Wandei została przeprowadzona w bezprzykładnie bestialski sposób. Generał Grignon, dowódca pierwszej kolumny, zachęcał swych żołnierzy takimi słowami: „Towarzysze, wkraczamy do kraju ogarniętego powstaniem. Rozkazuję wam zatem palić wszystko, co nadaje się do spalenia, i brać pod bagnety każdego mieszkańca, którego spotkacie na swej drodze. Wiem, że mogą być jacyś patrioci w tym kraju; wszystko jedno, musimy poświęcić wszystkich”.
Dowódca dywizji, Caffin, pisze do generała Turreau: „Dla dobra Republiki – nie ma już mieszkańców Echaubrognes; nie pozostał nawet jeden dom. Nic nie umknęło narodowej zemście”.
Oficer policji, Gannet, w raporcie pisze: „Amey (dowódca jednej z dywizji) każe rozpalić w piecach i, gdy są już dobrze rozpalone, wrzuca tam kobiety i dzieci”.
Chirurg Thomas pisze: „Widziałem palone żywcem kobiety i mężczyzn. Widziałem (…) czternasto- i piętnastoletnie dziewczęta, które masakrowano, przerzucano z bagnetu na bagnet maleńkie dzieci, pozostawiając je obok martwych matek na bruku”.
„Napisawszy własną ręką w nagłówku dokumentu dewizę: „Wolność, Braterstwo, Równość albo Śmierć”, generał L. M. Turreau (organizator tzw. kolumn piekielnych) wysyła następującą instrukcję swym porucznikom: „Wszyscy bandyci, którzy zostaną znalezieni z bronią w ręku lub będzie im to dowiedzione, mają pójść pod bagnety. W ten sam sposób traktujcie kobiety, dziewczęta i dzieci. (…) Osoby tylko podejrzane również mają nie być oszczędzane. Wszystkie wioski, miasteczka, (…) wszystko, co może być spalone, ma być wydane na pastwę płomieni”.
wandea2Armia wandejska walczyła pod znakiem Najświętszego Serca Jezusa z wyrastającym z niego krzyżem. Do dowódców wojsk wandejskich należeli: Karol de Bonchamps, człowiek o niezwykłych talentach wojskowych, młodziutki Henryk de la Rochjacquelein – nieprawdopodobnie odważny i rycerski, Maurycy d’Elbee – opanowany odważny i rozumny, Mikołaj Stofflet – szorstki, surowy, ale znakomity dowódca, Ludwik de Lescure – głęboko pobożny, Antoni de la Tremoille – szlachetny i pełen brawury oraz Franciszek Atanazy de Charette – pełen odwagi, fantazji i uporu, ten, który walczył najdłużej. Jego dewizą było: „Walczyć – często, dać się pobić – czasami, dać się zniszczyć – nigdy!”.

Wszyscy ci dowódcy zginęli, walcząc za wiarę katolicką, w obronie kościołów oraz wolności modlitwy i oddawania czci Bogu. Ostatni z nich, A. de Charette, rozstrzelany został 29 marca 1796 roku w Nantes na placu Viarme. Wszyscy podążyli drogą męczeństwa za wiarę – zrealizowali najkrótszy i najtrudniejszy przepis na niebo.

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MARCU 2014 ROKU.

10 sposób manipulacji społeczeństwem

Czym jest manipulacja? Jest to działanie mające na celu wpływanie na decyzje ludzi w sposób dla nich niezauważalny. Ludzie zmanipulowani podejmują błędne decyzje w przeświadczeniu, że są to ich suwerenne wybory. Nie mają świadomości, że realizują cele inne niż te, które są im podawane.

Manipulacja obrazem

Pierwsze – Odwracanie uwagi
W mediach jest cała masa informacji, które są mało znaczące, nieistotne. Ich celem jest stworzenie szumu informacyjnego by w nim ukryć rzeczy ważne, zasadnicze, istotne.

Drugie – Stwarzanie problemów, a następnie ich rozwiązywanie
Mamy również sporo przykładów takich działań, np ptasia grypa i inne „epidemie” medialne. Tworzy się sztuczne problemy w celu wywołania reakcji odbiorców domagających się reakcji rządzących. Ma to również na celu tworzenia wizerunku sprawnego i kompetentnego rządu.

Trzecie – Stopniowanie zmian
Akceptacja zmian aż do nieakceptowalnego poziomu. Przesuwanie granicy stopniowo, krok po kroku, przez kolejne lata. Wprowadzenie dużych zmian jednorazowo spowodowałoby ich odrzucenie.

Czwarte – Odwlekania zmian
Odwlekanie zmian, które przestawiane są jako „bolesna konieczność” oraz otrzymanie przyzwolenia społeczeństwa na wprowadzenie tych zmian w życie w przyszłości. Łatwiej zaakceptować przyszłe poświęcenie, niż poddać się mu z miejsca. Poza tym istnieje naiwna tendencja do zakładania, że „wszystko będzie dobrze” i że być może uda się uniknąć poświęcenia.

Piąte – Mówienie do społeczeństwa jak do małych dzieci
Jeśli będziesz mówić do osoby tak, jakby miała ona 12 lat, to wtedy, z powodu sugestii, osoba ta prawdopodobnie odpowie lub zareaguje bezkrytycznie, tak jakby rzeczywiście miała 12 lub mniej lat.

Szóste – Skupienie się na emocjach, a nie na refleksji
Wykorzystywanie aspektu emocjonalnego to klasyczna technika mająca na celu obejście racjonalnej analizy i zdrowego rozsądku odbiorcy. Użycie mowy nacechowanej emocjonalnie powoduje łatwe zaszczepienie danych idei, pragnień, lęków i niepokojów, impulsów jak i wywołanie określonych zachowań.

Siódme – Utrzymanie społeczeństwa w ignorancji i przeciętności
Edukacja oferowana niższym klasom musi być na tyle uboga i przeciętna, na ile to możliwe, aby przepaść ignorancji pomiędzy niższymi a wyższymi klasami była dla niższych klas niezrozumiała. Wykształcone elity mogą łatwo manipulować niewykształconym społeczeństwem.

Ósme – Utwierdzanie społeczeństwa w przekonaniu, że dobrze jest być przeciętnym
Propagowanie poglądu, że jest „cool” być głupim, wulgarnym i niewykształconym.

Dziewiąte – Zamiana buntu na poczucie winy
Zmiana sprzeciwu na przekonanie, że jesteśmy jedynymi winnymi swoich niepowodzeń, a to przez niedostatek inteligencji, zdolności, starań. Tak więc zamiast buntować się przeciwko systemowi ekonomicznemu, jednostki będą żyły w poczuciu obniżenia własnej wartości, winy, co prowadzi do depresji i zahamowania działań. A bez działań nie ma rewolucji!

Dziesiąte – Poznanie ludzie lepiej niż oni sami siebie znają
Postęp w nauce jest tak szybki i głęboki, że specjaliści posiadają narzędzia z dziedziny neurobiologi, psychologii do poznania ludzkiej psychiki i jej kontroli.
Zapewne każdy z nas jest w stanie do każdego z tych punktów podać przykłady z telewizji, radia, prasy lub portali informacyjnych.

Brat czeski, wróg Polski, heretyk

Jan Amos Komensky jak podaje wikipedia – całe życie poświęcił praktycznej działalności wychowawczej, układaniu podręczników szkolnych i teoretycznemu opracowywaniu zagadnień pedagogicznych, a szczególnie dydaktycznych. Twórca i propagator jednolitego systemu powszechnego nauczania. Zalecał objęcie nauczaniem wszystkich niezależnie od płci i stanu, a także nauczanie w języku ojczystym (nauka łaciny miała być wprowadzana później). Uznawany za ojca współczesnej pedagogiki – był prekursorem współczesnej dydaktyki oraz twórcą koncepcji jednolitego systemu szkolnictwa. Był zwolennikiem egalitaryzmu wykształcenia ; sformułował nowoczesne ujęcie encyklopedyzmu dydaktycznego, zasady poglądowości oraz idei edukacji permanentnej, był Komensky wielkim europejczykiem, człowiekiem światowym. Świadczą o tym liczne podróże po całej niemalże Europie, w tym po Polsce.

Uważany jest za reformatora i myśliciela epoki zwanej nowożytnością. Jego postać – obok innych sławnych postaci tego okresu- zaważyła na biegu historii, rozwoju kultury, nauki, cywilizacji, od czasów najdawniejszych po współczesność. Można użyć stwierdzenia, że myśliciel ten zdobywał i zmieniał świat, zapisując się trwale w jego historii, oddziałując na myśl filozoficzną, życie społeczne i religijne, zarówno pozytywnie, jak i negatywnie. Komeński był wielkim człowiekiem, miał skomplikowany i momentami imponujący życiorys; uczestniczył w wielkich wydarzeniach różnych krajów, stworzył doniosłe i nieśmiertelne dzieła.

Ze strony http://www.comenius.uph.edu.pl/index.php/pl/home/o-komenskim.html

Kim był w rzeczywistości Komensky?

Jan Amos Komensky (1592 – 1670)

Był Komensky jednym z członków najwyższych władz braci czeskich, radykalnego odłamu husytów dążącego do powszechnej równości i wprowadzenia wspólnoty majątkowej. Należał do jednych z najbardziej zagorzałych wrogów Kościoła Katolickiego. Nie ukrywał swojej fascynacji gnozą i kabałą, otwarcie głosił nienawiść do Kościoła katolickiego oraz państw katolickich. W 1657 r. dał wyraz swoim poglądom: „Papież jest Wielkim Antychrystem uniwersalnego Babilonu, Cesarstwo Rzymskie a szczególnie Dom Austriacki to sprostytuowane bydle”. Podstawą i sednem jego poglądów był manicheizm tj stawianie szatana na równi z Bogiem, postrzeganie materii ziemskiej za dzieło szatana i negowaniu dóbr ziemskich. Prowadziło to do promocji postaw rewolucyjnych i anarchistycznych, które to miały kulminację w rewolucjach: we Francji oraz bolszewickiej w Rosji.
W trakcie wojny trzydziestoletniej w roku 1621, musiał uciekać z Czech i osiedlił się w dobrach Rafała Leszczyńskiego, polskiego magnata i wielbiciela protestantyzmu.
W trakcie swojego pobytu w Lesznie utrzymywał kontakty z królem szwedzkim Karolem Gustawem oraz księciem siedmiogrodzkim Rakoczym. Był bezpośrednio zaangażowany, wraz ze wspólnotą braci czeskich z Leszna, w przygotowanie najazdu Szwedów na Rzeczpospolitą w roku 1655 (potop szwedzki). Komensky był w rzeczywistości spiskowcem politycznym, który zniszczenie katolickiej Rzeczpospolitej stawiał sobie za jeden z głównych celów. Skutkiem jego działalności na Polskę najechali Szwedzi,  protestanccy magnaci zdradzili ją, wybuchła wojna kozacka a Rakoczy próbował najechać Polskę. Na szczęście, Polska dużym wysiłkiem poradziła sobie z tymi trudnościami. Od roku 1657 Komensky mieszka w Amsterdamie. Został zmuszony do opuszczenia Rzeczpospolitej Obojga Narodów.

Tolerancja religijna RON nie przysłaniała szlachcie działań na jej szkodę i podejmowania decyzji broniących państwa.

Dwie najważniejsze chwile

W doczesnym życiu człowieka liczą się tak naprawdę tylko dwa momenty. Dwa zdarzenia są ważne: narodzenie i śmierć. I jak na ironię są to wydarzenia na które nie mamy żadnego wpływu. Wydaje się nam, że jesteśmy panami swojego losu, że kierujemy swoim życiem. A tak naprawdę, to nie wiemy po co przyszliśmy na ten świat, nie wiemy dlaczego teraz a nie 50 lat wcześniej czy 100 lat później. Nie podejmowaliśmy decyzji, że mamy urodzić się tu i teraz. Nie my wybieraliśmy sobie rodziców, ojczyznę. Jakby postawić tezę, że może jednak nie – dokonaliśmy wyboru, ale w chwili narodzenia wiedza ta została nam odebrana. Mogło tak być – ale to by świadczyło, że były i są przyczyny, że żyjemy tu i teraz. A brak wiedzy o tym świadczyć może tylko o jednym – nie jest to nam w życiu doczesnym potrzebne. Życie jest nam dane jako zadanie do wykonania, a jeśli tak, to na pewno będzie podlegało rozliczeniu.

Wydaje się nam, że możemy decydować o swojej śmierci. O skróceniu swojego życia zawsze możemy się postarać. Skrócenie swojego życia też nie zawsze jest naszą decyzją, często wydaje się nam, że to co mówimy, robimy to jest naszą suwerenną decyzją. A tak nie jest – na nasze decyzje ma ogromny wpływ otoczenie, media oraz duchy dobre jak i złe. Skrócenie sobie życia jest poddaniem się rozpaczy, jest rezygnacją z możliwej nagrody życia wiecznego.Wydłużenie jest już trudniejsze. Tak naprawdę to nie mamy takiej możliwości. Nie wiemy co jest nam dane i dlatego nie znamy dnia swojej śmierci.

 

Arka Noego

Każdy z nas zna historię potopu przedstawioną na kartach Starego Testamentu. „Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat” (Rdz 8,4). Od starożytności mamy informacje o próbach odnalezienia arki na górze Ararat, są wśród nich również przekazy o dotarciu do arki. Do arki miał dotrzeć cesarz bizantyjski Herakliusz na początku siódmego stulecia po narodzeniu Chrystusa, gdy zdobył jedno z miast leżących niedaleko Araratu.

Doniesienia o wyprawach na Ararat w celu odnalezienia arki są również z okresu późniejszego średniowiecza jak i czasów całkiem nam współczesnych – z XIX i XX wieku.

Wiele z tych wypraw kończy się tragicznie z wielu powodów. Ararat leży na pograniczu turecko-armeńsko-irańskim. Takie położenie powoduje, że posiada duże znaczenie strategiczne. Poza tym jest na tym terenie sporo przemytników jak i terrorystów. Tureckie władze próbują podporządkować sobie Kurdów dążących do niepodległości.

Sama góra jest czynnym stożkiem wulkanicznym pokrytym śniegiem, w górnych warstwach przez cały rok. Należy ona do największych pojedynczych gór na ziemi. To powoduje, że warunki atmosferyczne są bardzo ciężkie i zmienne w ciągu dnia. Zsuwające się lodowce powodują lawiny i bardzo często mapy są nieaktualne co powoduje utratę orientacji i zagubienie się wśród głębokich szczelin i luźno skruszonych skał. Dodatkowym utrudnieniem są toksyczne gazy i wyziewy siarkowe, gdyż Ararat jest czynnym wulkanem. Z uwagi na swoje położenie występują tu prawie codziennie po południu burze z wichurami i ulewą bądź śnieżycą gdzie wiatr często przekracza 160 km na godzinę.

Z początków XIX wieku pochodzą informację o podróży na Ararat profesora uniwersytetu w Dorpacie dr Friedricha Parrota. W roku 1829 odwiedził on katedrę w Eczmiadzynie w Armenii, gdzie widział krzyż zrobiony z drewna z arki Noego oraz był w klasztorze św. Jakuba w wiosce Ahora gdzie były przechowywane starożytne relikty z arki oraz manuskrypty. Kawałek drewna z arki Noego tak opisał w swojej książce „Podróż na Ararat”: Fragment arki Noego [wisi] na małym łańcuchu: jest to mały, ciemno zabarwiony, czworokątny kawałek drewna, dobrze zachowany i rzeźbiony na powierzchni.

Dnia 20 czerwca 1840 roku nagłe wstrząsy i podziemny łoskot były zapowiedzią wybuchu wulkanu na górze Ararat. W jej wyniku wioska Ahora i klasztor św. Jakuba zostały zniszczone doszczętnie. W tym miejscu jest teraz tzw gardziel Ahora.

W drugiej połowie XIX wieku było kilka wypraw na Ararat w poszukiwaniu arki. Wśród wielu eksploratorów  był również angielski lord James Bryce, który w roku 1876 dotarł samotnie na sam szczyt.

Na początku maja 1880 roku nastąpiło kolejne trzęsienie ziemi, nie tak silne jak to z 1840 ale powodujące lawinę skał i błota. Po jego ustaniu rząd Turcji postanowił wysłać ekspedycję w celu oszacowania zniszczeń. Ekspedycja ta natrafiła na arkę, która została szczegółowo pomierzona i opisana, uczestnicy mogli nawet wejść do jej środka. Opublikowany raport w prasie światowej spotkał się z niedowierzaniem oraz został wyśmiany i wykpiony. Po takiej reakcji rząd turecki zaniechał dalszych badań w tym zakresie.

W wieku XX było również wiele wypraw na górę Ararat, jak i przypadków ujrzenia arki oraz dostarczenia do laboratorium kawałka drewna, które było dziwne w swoich właściwościach. Okazało się że był on pokryty warstwą bitumiczną z zewnątrz która była równomiernie rozłożone w całym drewnie. Metodę uzyskania takiego materiału opracowano dopiero w XX wieku, gdyż potrzebne jest do tego wysokie ciśnienie.

Francuski przemysłowiec, Fernand Navarra, podjął cztery ekspedycje (1952, 1953, 1955, 1969) na górę Ararat. Wyprawa w 1952 roku doprowadziła go do przekonania, iż odkrył coś, co, jak przypuszczał, jest arką Noego. W 1955 roku w towarzystwie swego 11-letniego syna znalazł w głębokiej rozpadlinie kawałki drewna „noszącego ślady obróbki”. Odciął półtorametrowy kawałek i podzielił go na mniejsze części, aby łatwiej było je zapakować do plecaków. W Europie odkrycie to przez wiele osób zostało uznane za dowód, iż arka Noego, znajduje się nadal na Araracie. Po kilkunastu latach Navarra wrócił do Turcji w 1969 roku wraz z całą ekspedycją poszukiwawczą. Po wielu trudach, niedaleko miejsca, gdzie dokonał poprzedniego odkrycia znaleziono kilka kawałków drewna.

Te i jeszcze inne fakty dotyczące arki Noego a zwłaszcza niewyjaśnione i dziwne zdarzenia ze zdjęciami jak i samymi artefaktami opisane są w książce Charlesa Selliera i Davida Balsigera, W poszukiwaniu zaginionej Arki: archeologiczne odkrycie tysiąclecia.

 

Czy rzeczywiście na górze Ararat jest arka Noego? Proszę przyjąć na chwilę założenie, że tak jest. Jak taka wiadomość byłaby odbierana w mediach? Czy wszyscy byliby z tego powodu zadowoleni? Jakie wywołałoby to zmiany np. w nauce?

Czy nie lepiej jest aby informacje o tym nie wypłynęły w mediach światowych?

 

Zmiana czasu

Początki

Jednymi z pionierskich krajów we wprowadzaniu czasu letniego były Niemcy, którzy zaczęli go stosować podczas I wojny światowej, a dokładnie 30 kwietnia 1916 roku (powrót do czasu zimowego nastąpił 1 października 1916 r.). Podyktowane to było chęcią zaoszczędzenia węgla używanego do produkcji energii elektrycznej, a jednocześnie bardzo cennego w czasie wojny. Wkrótce zmiany czasu zostały wprowadzone w Wielkiej Brytanii, a następnie w większości krajów europejskich. W Rosji przejście na czas letni wprowadzono w 1917 r. a w Stanach Zjednoczonych w 1918 r.

W Polsce przejścia z czasu zimowego na letni i z powrotem stosowane było okresowo. Wprowadzone w okresie między I a II wojną światową, następnie podczas okupacji hitlerowskiej, a po wojnie w latach 1946 — 1949, 1957 — 1964 oraz od 1977 roku do chwili obecnej.
Obecnie

W 2014 roku zmianę czasu stosuje 79 krajów, przy czym w niektórych z nich zmiany dotyczą tylko wybranych części, np. w Stanach Zjednoczonych. W Europie zmiany czasu dotyczą większości państw z wyjątkiem Islandii oraz Rosji. Jedynym wysoko uprzemysłowionym państwem, które nie wprowadziło czasu letniego, jest Japonia.

http://www.kalendarzswiat.pl/zmiana_czasu/

 

Odbywająca się dwa razy w roku zmiana czasu ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii, choć opinie co do tych korzyści są podzielone.

Badania zużycia energii elektrycznej w stanie Indiana (USA) wykazały, że po wprowadzeniu czasu letniego rachunki mieszkańców za prąd wzrosły. Z kolei badania prowadzone w Kalifornii dowodzą, że w tym stanie zmiana czasu nie powoduje zmian w zapotrzebowaniu na energię elektryczną.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/792626,kiedy-zmieniamy-czas-na-letni-2013,id,t.html

 

Wprowadzenie obowiązkowej zmiany czasu sprawiło również, że od kilku lat więcej za prąd płacą mieszkańcy amerykańskiego stanu Indiana. Wiosną 2006 roku pierwszy raz wszystkie hrabstwa tego stanu musiały przejść na czas letni (wcześniej zmiana czasu obowiązywała tylko w 15 z 92 hrabstw), naukowcy wzięli się więc za porównywanie zużycia energii.

Po trzech latach badań Matthew Kotchen i Laura Grant z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara doszli do wniosku, że co prawda mieszkańcy południowych hrabstw Indiany rzadziej używali światła w mieszkaniach, ale ich rachunki za prąd znacznie wzrosły. Dużo częściej niż wcześniej włączali bowiem klimatyzację.

Rachunki gospodarstw domowych za prąd – zamiast zgodnie z intencjami polityków zmaleć – wzrosły o 9 milionów dolarów rocznie i to przy dużo niższych cenach energii w tym stanie w porównaniu ze średnią w całych Stanach Zjednoczonych. Jeśli do tego doliczyć szacunkowe koszty zwiększonego zanieczyszczenia powietrza, które można obliczać na 1,7 mln – 5,5 mln dolarów – to wprowadzenie obowiązkowej zmiany czasu kosztowało Indianę od ok. 10,7 mln do 14,5 mln dolarów rocznie.

http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/na-zmianie-czasu-gospodarka-nie-zarabia/

 

Ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz powiedział PAP, że nie spotkał się z żadnymi obliczeniami dotyczącymi tego, ile traci lub zyskuje polska gospodarka z powodu zmiany czasu. „Nie sądzę, żeby to były jakieś wielkie wartości” – powiedział.

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/741587.html

 

W przypadku zalet podawane są najczęściej założenia i oczekiwania.

Zatem stosowanie czasu letniego spowoduje oszczędzanie światła, gdyż większość ludzi nie wstaje przed godziną 6 i nie idzie spać o godzinie 19.

(…)

Zakładane oszczędności zmniejszają się w czasie 5 najciemniejszych miesięcy w roku: listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec.

http://zmiana-czasu.pl/post/4/zalety-i-wady-stosowania-czasu-letniego
W jakim celu stosuje ten proceder od tylu lat? A może ktoś posiada informację o zyskach ekonomicznych przechodzenia na czas letni?
Wprowadzenie tego zakładało zyski ekonomiczne, natomiast po tylu latach stosowania chyba warto znać wielkość tych oszczędności lub też zrezygnować z tak kłopotliwych i uciążliwych zmian jeśli nie ma korzyści ekonomicznych.