Święty Brunon z Kwerfurtu

Urodził się około 974 roku w mieście Kwerfurt. Obecnie to miasto w Niemczech nosi nazwę Querfurt. Był mnichem benedyktyńskim, kapelanem cesarskim, biskupem misyjnym, męczennikiem, apostołem Pomorza. Urodził w szlacheckiej rodzinie grafów niemieckich w Kwerfurcie w Saksonii. W 986 roku uczył się w elitarnej szkole katedralnej w Magdeburgu a w roku 995 został mianowany kanonikiem katedralnym. W roku 997 wyjeżdża do Rzymu i w następnym roku wstępuje do zakonu benedyktynów na Awentynie. Pięć lat wcześniej w tym samym klasztorze przebywał św. Wojciech ze swoim bratem bł. Radzim. W roku 1001 Brunon, który w zakonie przyjął imię Bonifacy przebywa w eremie Pereum koło Rawenny gdzie przewodnikiem duchowym był św. Romuald. Jesienią 1001 roku zostaje wysłana do Polski przez papieża Sylwestra II pierwsza misja, z Brunonem jako biskupem misyjnym. Jego wyjazd do Polski uległ opóźnieniu gdyż sakrę biskupią Brunon otrzymał dopiero w 1004 roku – trudno ustalić z jakich przyczyno tak się stało. Z misją wyruszyli więc w 1001 roku dwaj benedyktyni: Benedykt z Pereum i Jan z Wenecji, dwóch słowiańskich nowicjuszy, rodzonych braci: Izaak i Mateusz oraz służący Krystyn. Wszyscy oni przybyli do Polski i w roku 1003 zostali zamordowani. Zwani są oni Pięcioma Braćmi Męczennikami lub Pierwszymi Męczennikami Polski.

Zanim Brunon przybył do Polski został wysłany dwukrotnie na Węgry oraz do Kijowa. Wśród swoich wypraw misyjnych trafił do Pieczyngów nad Morzem Czarnym. W roku 1008 był w Polsce, starając się dostać do Szwecji i przez swoich uczniów rozpoznać sytuację tamtejszego Kościoła.

bruno1Zachowały się dwa dzieła literackie napisane przez św. Brunona: „Żywot św. Wojciecha” oraz „Żywot Pięciu Braci Kamedułów” będące bardzo ważnym źródłem historii Polski i Europy. Przyjaźń z Bolesławem Chrobrym zaowocowała natomiast odważnym „Listem do Cesarza Henryka II”. W tym czasie Bolesław Chrobry toczył wojnę z Cesarzem Niemiec, którego sojusznikami był pogański lud Wieletów. Święty ganił w liście cesarza za sprzymierzanie się z poganami przeciwko chrześcijańskiej Polsce. Pisał Bruno o swojej przyjaźni z księciem Bolesławem oraz napominał cesarza słowami: „Lecz oby bez utraty łaski króla wolno było tak powiedzieć: czy godzi się prześladować lud chrześcijański, a żyć w przyjaźni z pogańskim? Co za ugoda Chrystusa z Belialem? (…) Jakim czołem schodzą się święta włócznia i chorągwie diabelskie tych, którzy poją się krwią ludzką? Czy nie uważasz tego za grzech, gdy chrześcijanina – zgroza mówić to – zabija się na ofiarę pod chorągwią demonów?”

Jest sporo miejsc w Polsce związany z działalnością św. Brunona. Wśród nich jest Kazimierz Biskupi pod Koninem; znajdują się tu relikwie Pięciu Braci, przeniesione za Kazimierza Odnowiciela. Kolejnym miejscem jest Łęczyca z kościołem św. Aleksego z przełomu X i XI wieku. W obecnej wsi Stara Łomża został wybudowany kościół parafialny, wedle zachowanych kronik, przez św. Brunona. Według podań na wzgórzu gdzie stoi Sanktuarium w Licheniu była pogańska świątynia i kamienne kultowe megality. To mnich z Kwerfurtu, według przekazów, miał być tym misjonarzem, który pokruszył te bałwochwalcze świątynie.bruno2 We wsi Kałdus obok Chełmna w pradolinie Wisły była najprawdopodobniej siedziba biskupa misyjnego Brunona. Z badań archeologicznych wiemy, że stała tu  trójnawowa bazylika w założeniach podobna do katedr w Poznaniu i Gnieźnie. To za jego czasów powstała na świętym Krzyżu pierwsza chrześcijańska rotunda. W krużgankach klasztoru zachowały się fresk przedstawiający męczeńską śmierć świętego misjonarza.

W 1008 roku od narodzenia Chrystusa wyrusza Brunon na misję do plemion pruskich. Celem są plemiona jaćwieskie. Misja Brunona wyrusza z Kałdusa lub według innych przekazów ze Starej Łomży. W okolicach Biebrzy nawraca Nethimera – naczelnika jednego z plemion wraz z jego ludem. Na pograniczu z Rusią spotkał się z kolejnym ludem lecz ich naczelnik był im bardzo nieprzychylny i na wiecu swego plemienia skazał misjonarzy na śmierć. Wyrok wykonany został 14 lutego, według innych przekazów 9 marca 1009 roku. Święty Bruno nie był sam, razem stracono osiemnaście osób. Byli wśród nich księża, tłumacze, zapewne i zakonnicy. Głowa Brunona została odcięta i wrzucona do rzeki. Wiadomo, że ciało zamordowanego biskupa zostało wykupiona przez księcia Bolesława i pochowane w którymś z klasztorów. Nie zachowały się informację o miejscu jego pochówku ani o relikwiach. Niewykluczone, że najazd czeskiego księcia Brzetysława, który spowodował zniszczenie kościołów w Poznaniu, Gnieźnie i Gieczu był tego przyczyną. Wiele relikwii zostało wtedy z ziem polskich wywiezionych, między innymi ciało św. Wojciech oraz zwłoki Pięciu Braci Męczenników.

Postawa Brunona popierającego księcia Bolesława jak również jego zaangażowanie w organizację struktury kościelnej, zakonnej oraz postęp chrystianizacji Polski pokazują, że jest on kontynuatorem misji św. Wojciecha. Działania jego wpisują się również w idee zjednoczenia Europy za cesarza Otton III i papieża Sylwestra II. Państwo księcia Bolesława Chrobrego miało być jednym z trzech filarów realizowania tej koncepcji.

Zapoznając się z życiem św. Brunona widzimy bardzo duże podobieństwo do życia św. Wojciecha. Obaj byli uczniami magdeburskiej szkoły, obydwaj byli mnichami klasztoru benedyktynów na Awentynie, obydwaj stali się apostołami Węgier i Polski, obydwaj cieszyli się względami i przyjaźnią Bolesława Chrobrego i obydwaj ponieśli śmierć męczeńską z rąk pogańskich Prusów i obaj po śmierci zostali wykupieni przez Bolesława Chrobrego.

Wspomnienie liturgiczne świętego biskupa Brunona z Kwerfurtu obchodzimy 12 lipca. Jest on patronem diecezji łomżyńskiej, archidiecezji warmińskiej oraz Warmii. W ikonografii najczęściej ukazuje się św. Brunona podróżującego na osiołku i głoszącego Ewangelię.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W lutym 2015 ROKU.

O grzechu pokoleniowym i uzdrowieniu międzypokoleniowym

Dnia 6 października 2015 roku Konferencja Episkopatu Polski wydała uchwałę zawierającą decyzję o zakazie celebrowania Mszy św. i wszelkich nabożeństw z modlitwą o uzdrowienie z grzechów pokoleniowych lub o uzdrowienie międzypokoleniowe.

Grzech pokoleniowy czy też uzdrowienie międzypokoleniowe związane jest z obecnym od końca XX wieku poglądem, że grzechy przodków wywierają wpływ na życie obecnie żyjących członków ich rodzin. Wpływ ten może mieć charakter fizyczny (choroby, kłopoty w rodzinie, w życiu zawodowym, rodzinnym) jak i duchowy. Uzdrowienie międzypokoleniowe jest modlitwą za przodków sięgającą nawet do szesnastego pokolenia wstecz. Składa się na nią odmawianie egzorcyzmów, modlitwa wstawiennicza oraz Msza św.

Episkopat Polski w opinii wydanej dzień wcześniej przypomniał, że „Jedynym grzechem, który jest przekazywany z pokolenia na pokolenie jest grzech pierworodny”, który jest usuwany na chrzcie świętym.

Wśród ludu Starego Przymierza istniało przekonanie, że choroba, kalectwo lub niepowodzenia spowodowane są złym życiem danego człowieka lub jego rodziny. Stąd pytanie uczniów do Jezusa: „Rabbi, kto zgrzeszył, że się urodził niewidomym – on czy jego rodzice?” Odpowiedź Jezusa jest jasna: „Ani on nie zgrzeszył, ani rodzice jego, ale [stało się tak], aby się na nim objawiły sprawy Boże” (J 9,1-3). Jezus wyraźnie mówi, że nie ma czegoś takiego jak „obciążenie pokoleniowe”. Idea „grzechu pokoleniowego” stoi w sprzeczności z Tradycją, z nauczaniem apostołów jak i nauczaniem Kościoła Katolickiego zawartym w Katechizmie.

Św. Paweł w Liście do Rzymian pisze: „każdy z nas o sobie samym zda sprawę Bogu” (Rz 14,12). Niektórzy przywołują nauczanie zawarte w Starym Testamencie, ale często jest ono niepełne. Prorok Jeremiasz podaje jasno: „W tych dniach nie będą już więcej mówić: Ojcowie jedli cierpkie jagody, a synom zdrętwiały zęby, lecz: Każdy umrze za swoje własne grzechy; każdemu, kto będzie spożywał cierpkie jagody, zdrętwieją zęby” (Jr 31,29-30). Również w Księdze Powtórzonego Prawa jest podana ta zasada: „Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów ani synowie za winy swych ojców. Każdy umrze za swój własny grzech”(Pwt 24,16).

Kościół Katolicki naucza od samego początku swojego istnienia, że grzech jest czymś osobistym i wymaga decyzji naszej woli. Bez świadomej decyzji nie ma grzechu. Człowiek nie ponosi kary za czyny, których nie popełnił (np. za grzechy pradziadka). Skutkami rozrzutnego działania naszych przodków jesteśmy obarczeni, ale nie ponosimy za to odpowiedzialności.

Modlitwa o uzdrowienie międzypokoleniowe lub też o wyzwolenie z grzechu pokoleniowego, wskazuje na niedowierzanie w skuteczność działania łaski sakramentu chrztu świętego. Sakrament ten wyzwala nas z wszelkiego grzechu. Również działania sakramentu miłosierdzia, czyli spowiedź i pokuta oczyszcza nas z wszelkiego grzechu. Idea „grzechu pokoleniowego” czy też „uzdrowienia międzypokoleniowego” nie ma podstaw ani uzasadnienia a niesie ze sobą niebezpieczeństwa dla życia duchowego jak i samej doktryny Kościoła.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2016 ROKU.

Spoufalenie duchowe

Ze spoufaleniem między ludźmi mamy do czynienia wówczas, kiedy okazujemy komuś, lub ktoś nam okazuje, słowami bądź gestami, że jesteśmy w bliższej zażyłości, niż ma to miejsce faktycznie. Przykładem spoufalenia jest np. sytuacja, gdy jakiś mężczyzna, pozostając z daną kobietą w powierzchownej, koleżeńskiej relacji, nagle ją obejmuje, czy mówi do niej czule. Innym przykładem jest pracownik, który poklepuje swojego szefa po plecach i zwraca się do niego po imieniu. Do spoufalenia dochodzi, kiedy dany człowiek pozwala sobie okazać drugiemu człowiekowi, że są sobie kimś bliskim, choć ten drugi w żaden sposób go do tego nie upoważnił i tego mu nie okazał. Spoufalenie jest niepotrzebną i sztuczną, próbą ominięcia dystansu między ludźmi.

Kiedy ktoś próbuje się z nami spoufalać, odbieramy to, z reguły, wyjątkowo negatywnie. Dostrzegamy w tym bowiem pewien fałsz i nieszczerość, a poza tym, czujemy, że jest to dla nas lekceważące. Osoby, które nie pozostają ze sobą w bliskiej relacji są, w naszej kulturze, zobowiązane do okazywania sobie nawzajem szacunku, który łączy się z pewnymi formami grzecznościowymi i określonym dystansem.

Rozumiejąc czym jest spoufalenie możemy sobie zadać pytanie, czy grozi nam ono w naszej relacji z Bogiem. Niewątpliwie nie grozi nam ze strony Boga, który jest naszym Stwórcą i może nam okazywać na wszelki sposób, że na kocha. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy my przypadkiem nie spoufalamy się z Bogiem, musimy pojąć kim my jesteśmy i kim jest Bóg.

Ktoś może w tym momencie powiedzieć, że Bóg zawsze nas kocha, a kiedy my kochamy również Jego nie może być mowy o spoufalaniu. Wtedy wszystkie słowa i gesty są uprawnione. Nie jest to jednak do końca prawda. Relacja pracownika z szefem pokazuje, że niezależnie od tego, kim dla siebie są te osoby, pozostaje między nimi pewna relacja podporządkowania, która sprawia, że pracownik, przynajmniej w godzinach pracy, wykonuje polecenia swojego przełożonego i często przynajmniej przy innych ludziach, zwraca się do swojego szefa w odpowiedni, przyjęty w firmie, sposób[1]. Analizując naszą relację z Bogiem, relację wiary, nadziei i miłości musimy także umieć dostrzegać pewne podporządkowanie. Wynika ono przede wszystkim z tego, że jesteśmy istotami stworzonymi, że Bóg jest naszym Stwórcą, jesteśmy grzesznikami, a On jest naszym odkupicielem, my jesteśmy ograniczeni, a On jest nieskończony.

Przykład świętych i mistyków pokazuje, że choć pozostawali oni w niezwykłej zażyłości z Panem Jezusem, przypominającej relację oblubieńca i oblubienicy, to jednak zawsze pamiętali też o należnym szacunku do Boga. Już Arystoteles nauczał, że w momencie, kiedy przyjaciele nie są sobie równi, jedna strona powinna oznaczać się większą czcią. Niezależnie więc od tego, że łączy nas z Bogiem miłość i przyjaźń zawsze musimy pamiętać także o należnej czci. Kiedy o tym zapominamy, zaczynamy popadać w spoufalenie duchowe, które daje nam poczucie fałszywej bliskości i jest dla Boga czymś lekceważącym, jak każde spoufalenie.

Spoufalenie duchowe, które jest obecnie bardzo rozpowszechnione, wydaje się być wynikiem pewnej katechezy, głoszonej przez niektórych kapłanów i katechetów, mającej na celu usunięcie fałszywego dystansu do Boga i nadmiernego strachu, jakie rodzi się w ludziach wierzących w kontaktach z Nim. Cel jest więc słuszny, ale często przy okazji eliminuje się naturalny, właściwy dystans i dobry lęk, który jest nie tylko lękiem przed piekłem, ale także jest lękiem synowskim, w którym dziecko nie chce obrazić swojego ukochanego ojca.

Wyrazem tego spoufalenia jest odnoszenie się do Boga w sposób, jakby był jedynie naszym bliskim przyjacielem, który jest nam równy. Może na to wskazywać coraz częstsze mówienie o „Jezusie” a nie o „Panu Jezusie”, rezygnowanie z łatwością z postawy klęczącej, zwłaszcza przy Komunii Świętej, czy przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Świadczy o tym także pewna postawa duchowa, w której już nie towarzyszy nam lęk o to, czy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, kiedy przystępujemy do Komunii Świętej. Wyrazem tego jest także brak poczucia grzechu, czy zapominanie o tym, że Bóg jest nie tylko naszym Zbawicielem, ale także Panem, Królem i Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

Wszystkie wyrazy jak największej czci wobec Najświętszego Sakramentu mają za zadanie ustrzec nas przed spoufaleniem duchowym okrywając nam prawdę o tym, kim my jesteśmy i kim jest Bóg. W żaden sposób nie pomniejszają one naszej miłości do Boga, ale wręcz przeciwnie, są jej skutkiem i służą jej powiększeniu. Pozwalają nam także trwać w pokorze, tzn. w prawdzie, co chroni naszą relację z Bogiem przed fałszem i nieszczerością.

Michał Krajski; Tradycja zanegowana; Centrum Kultury i Tradycji, Lublin 2016

 

Zacytowany fragment w jasny sposób przedstawia postawy jakie spotykam we wspólnotach powstałych w Kościele ostatnimi laty. Zjawisko to jest, można powiedzieć, na porządku dziennym.

 


[1] Przyjęty w firmie sposób odnoszenia się między przełożonym a podwładnym pokazuje hierarchię i dla osób postronnych jest oznaką solidności i wzbudza zaufanie.

Biskup niedbały

Powinność biskupa wobec owiec i wobec siebie

Dziesiąty stopień nadużycia to biskup niedbały, to jest taki, który domaga się od ludzi czci należnej stanowisku, ale wobec Boga, którego jest posłannikiem(2 Kor 5, 20), nie dba o przyzwoite wykonywanie swojego posługiwania. Pierwsze bowiem, co należy zbadać u biskupa jest: jaka godność mieści się w jego nazwie. Otóż skoro nazwa „biskup” jest wyrazem grecki, oznacza stróża, nadzorcę.

Dlaczego zaś stróżem i czego się wymaga od niego jako stróża, wyjaśnił sam Pan, gdy zwracając się do osoby proroka Ezechiela, podał treść biskupiego stanowiska: „Ustanowiłem cię stróżem nad pokoleniami izraelskimi. Gdy usłyszysz słowo z usta moich, a nie zawołasz, by niezbożny zawrócił z nieprawej drogi, to wprawdzie ów niezbożny umrze z powodu swej nieprawości, ja jednak odpowiedzialnym za jego krew uczynię ciebie. A jeśli ty oznajmisz niezbożnemu, a on się nie nawróci, on wprawdzie umrze w swej nieprawości, lecz ty ocaliłeś duszę swoją”(Ez 3, 17-19).

Należy więc do biskupa, jako stróża wszystkich, pilnie zwracać uwagę na grzechy, a gdy je zauważy, poprawiać je słowem i działaniem – jeśli może. Jeśli jednak jego starania są bezskuteczne, ma się odsunąć od towarzystwa sprawców zbrodni, zgodnie z poleceniem Pana w Ewangelii: „Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, upomnij go w cztery oczy; jeśli cię posłucha, pozyskasz swego brata. A jeśli cię nie posłucha, weź ze sobą jednego albo dwóch, żeby na zeznaniu dwóch albo trzech świadków opierała się całą sprawa. Jeśli i tych nie usłuchał, donieś Kościołowi, a jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jako poganin i celnik”(Mt 18, 15-18). Takim porządkiem ma być wyrzucony każdy, kto by nie chciał zgodzić się z nauczycielem lub z biskupem. A kto takim porządkiem został wyrzucony, nie powinien być przyjęty przez jakiegoś innego nauczyciela czy biskupa, albowiem w Prawie napisano o kapłanie, że „wdowy i odrzuconej od męża nie pojmie za żonę”(Kpł 21,7). Jeśli by zatem katolik łączył się z wydalonym przez biskupa bez jego pozwolenia, przekracza prawo świętego kapłaństwa, które w chrześcijaństwie jest „plemieniem wybranym”(1P 2, 9). Takim to ma być biskup w stosunku do tych, których stróżem został ustanowiony.

Jakim zaś ma być osobiście, wyłożył apostoł Paweł: aby wstępujący na stopień biskupi był trzeźwy, roztropny, czysty, mądry, skromny, gościnny, trzymający swe dzieci w uległości – z wszelką czystością, mający dobre świadectwo u tych, co są zewnątrz, nauczający zasad prawdziwych, przed objęciem biskupstwa mający nie więcej, niż jedną żonę; nie gwałtownik, nie krętacz, nie pijak i nie nowo nawrócony (1 Tm 3, 2-4). Czynieniem tego ma popierać treść głoszonej ustami nauki. Niechże więc niedbali biskupi strzegą się, by w dzień karania nie odniosły się do nich słowa oskarżenia Pana, wypowiedziane do proroka: „Pasterze moi zmarnowali mój lud i nie paśli moich owiec, ale paśli samych siebie”(Ez 34, 8).

Ci których Pan ustanowił rządcami nad swoją służbą, niechże się postarają, aby jej dali na czas należną porcję pszenicy (Łk 12, 42), mianowicie nauki czystej i wypróbowanej, iżby w chwili przyjścia Pana byli godni usłyszeć: „Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w małych rzeczach, nad wielkimi cię postawię, wejdź do radości twego Pana”(Mt 25, 23).

 

Krótkie moralia chrześcijańskie, redakcja naukowa Artur Andrzejuk, Warszawa-Londyn 2000

Malachi Martin „Przejście przez pustynię apostazji. Podręcznik survivalu dla katolików”

Ukazała się kolejna pozycja ks. Malachiego Martina „Przejście przez pustynię apostazji. Podręcznik survivalu dla katolików”.

Ze wstępu do książki:
W czasach dzisiejszych żyjemy na prawdziwej duchowej pustyni. Pustynia ta jest trudna do przebycia, niewiele bowiem znaleźć można na niej pokarmu, ze wszystkich zaś stron czyhają na nasze dusze najprzeróżniejsze zagrożenia.
Pomijając nawet kwestię różnorakich pokus, wiele elementów współczesnej cywilizacji jest wobec chrześcijaństwa zdecydowanie wrogich. Jak stwierdza na kartach niniejszej książki Malachi Martin, w Ameryce religia została całkowicie wyparta ze sfery publicznej.

Dla katolików życie w środowisku wrogim nie jest niczym nowym. Nowością jest natomiast fakt, iż tak wielu duchownych zaniedbuje obowiązek opieki nad powierzoną im owczarnią. Jak często powtarza Ks. Malachi Martin, od czasu II Soboru Watykańskiego duchowni przenieśli swe zainteresowanie z Boga na człowieka, z prowadzenia dusz ku ich wiecznemu przeznaczeniu na próbę budowania raju na ziemi. Szczególnie wyraźnie widoczne jest to w zmianach prowadzonych w liturgii Mszy. Podczas nowej Mszy kapłan zwrócony jest twarzą do wiernych, wyrażając niejako w ten sposób symbolicznie skoncentrowanie się nowej liturgii na człowieku. Skutkiem owej zmiany w orientacji duchownych jest fakt, iż jesteśmy obecnie w trakcie naszej doczesnej pielgrzymki praktycznie osamotnieni.

Choć przemierzanie współczesnej duchowej pustyni jest wyjątkowo trudne, przebyć ją jednak musimy by osiągnąć nasze wieczne przeznaczenie. Na kartach „Przez duchową pustynię” ks. Martin kieruje do nas przesłanie nadziei. Książka ta stanowi niejako podręcznik survivalu dla katolików żyjących w epoce apostazji.
Mamy do swej dyspozycji przebogaty skarbiec pobożnych praktyk, które potrzymają nas i umocnią, gdy napotkamy na drodze naszej doczesnej podróży rozmaite przeciwności. I nie jesteśmy osamotnieni. Możemy przyzywać pomocy aniołów, prosząc ich by pomagali nam utrzymać właściwy kierunek podczas burz piaskowych, jakie napotykamy w naszym życiu. Ks. Martin wyjaśnia obszernie rolę aniołów oraz to, w jaki sposób mogą nam oni pomóc. Choć życie jest bez wątpienia trudne, książka niniejsza pokazuje nam, że zachowując wewnętrzną siłę oraz korzystając z nadprzyrodzonego wsparcia możemy wytrwać na drodze ku naszemu wiecznemu przeznaczeniu.

Zaprasza do lektury
Marcin Dybowski
509458438

Święta Anna

O św. Annie, matce Maryi i babci Jezusa Chrystusa, nie ma żadnej informacji w księgach Pisma Świętego. Ewangelie, Dzieje Apostolski jak i Listy milczą na jej temat. Informację o niej można znaleźć w apokryfach. Są to księgi, które nie są uznane przez Kościół Katolicki jako natchnione przez Ducha Świętego, ale zawierają informacje prawdziwe i przekazywane przez Tradycję Kościoła. Najwięcej informacji zawartych jest w Protoewangelii Jakuba i Ewangelii Pseudo-Mateusza.

s.AnnaŚwięta Anna urodziła się w Judei, w Betlejem był jej rodzinny dom. Rodzicami byli Natan i Maria – potomkowie królewskiego rodu Dawida. Była oddana na wychowanie do świątyni. W wieku lat 24 poślubiła Joachima, który również pochodził z rodu Dawida.

Anna była wzorem i przykładem dla innych małżonek. W „Żywotach” świętych pisze ks. Skarga „Oboje byli sprawiedliwymi przed Bogiem, zachowując rozkazanie Boże i chodząc w drodze pobożności. Na trzy części rozdzielili majętność swoją: jedną Kościołowi Bożemu i kapłanom dawali, drugą ubogim, a trzecią sami potrzeby swe opatrywali. Długo żyli bez potomstwa, żadnego owocem małżeństwa i dziatkami cieszyć się nie mogąc, przez co byli strapieni i smutni”. Przez dwadzieścia lat małżeństwa nie doczekali się ani syna, ani córki. Modlili się oboje gorliwie w intencji macierzyństwa gdyż wśród Żydów ówczesnych brak dzieci postrzegany był jako znak hańby i kary Bożej. Pewnego dnia udała się do ogrodu i tam płacząc modliła się: „Panie, Boże wszechmogący, który obdarzyłeś potomstwem wszystkie stworzenia, zwierzęta dzikie i domowe, gady, ryby, ptaki i wszystko to cieszy się ze swego potomstwa, dlaczego mnie jedną odsunąłeś od daru twojej łaskawości? Ty wiesz, Panie, że do początku małżeństwa złożyłam ślub, iż jeżeli dasz mi syna lub córkę ofiaruję je Tobie w twym świętym przybytku”. Wtedy ukazał się jej anioł i zapowiedziała narodzenie dziecka.

Według ogłoszonego 8 grudnia 1854 roku dogmatu poczęcie Najświętszej Maryi Panny było niepokalane. Było to zapowiedzią przyjścia Mesjasza na świat. Święta Anna poczęła Najświętszą Maryję Pannę bez zmazy grzechu pierworodnego.

s.Anna-2Gdy Maryja skończyła trzy lata została poświęcona Bogu i oddana do świątyni na naukę i przebywała tam do 12 roku życia. Według niektórych przekazów krótko po poślubieniu św. Józefa ojciec Najświętszej Maryi Panny Joachim zmarł, natomiast św. Anna dożyła do 80 roku życia i pochowana została blisko męża w Dolinie Jozafata.

Kult świętej Anny rozwijał się początkowo na Wschodzie. W roku 550 cesarz Justynian Wielki wzniósł kościół pod jej wezwaniem w Konstantynopolu. W Europie zachodniej na szeroką skalę kult upowszechnił się w XIII i XIV wieku za sprawą rycerzy powracających z wypraw krzyżowych.

Cześć oddawana św. Annie jest bardzo rozpowszechniona – tylko w samych Niemczech wystawiono kilkaset kościołów pod jej wezwaniem (w Westfalii – 70, w Bawarii – 48). w małym księstwie sabaudzkim w roku 1789 było 79 kościołów pw. Św. Anny. Jako swoją patronkę obrało ją pięć powstających zakonów żeńskich. W Jerozolimie kościół poświęcony św. Annie i św. Joachimowi wybudowali krzyżowcy w XII wieku na fundamentach wcześniejszej, bizantyńskiej bazyliki.

Kult św. Anny jest w Polsce również bardzo popularny. Wzniesiono ku jej czci 184 kościoły, wśród nich wyróżniają się z Warszawy oraz Katowic. O kościele św. Anny w Wilnie Napoleon miał powiedzieć, że również w Paryżu byłby klejnotem architektonicznym.

Szczególnym miejscem jej poświęconym jest Góra Św. Anny, gdzie w 2010 roku minęła 100.rocznica koronacji figury św. Anny Samotrzeciej, która słynie łaskami od ponad 500 lat. Najstarszym natomiast jest sanktuarium we wsi Święta Anna koło Częstochowy. Są też sanktuaria św. Anny w Smardzewicach koło Tomaszowa Mazowieckiego, w Lubartowie, w Sobótce koło Wrocławia.

s.Anna-3W dawnej Polsce były bardzo popularne bractwa pod wezwaniem św. Anny. Jednym z prężniejszych było bractwo powołane w XVI wieku za panowania Anny Jagiellonki i Stefana Batorego, którego zadaniem była walka z reformacją, pijaństwem oraz występkami. Przyjmowano do niego osoby o nieposzlakowanej opinii – do członków bractwa należeli m in. kanclerz Jan Zamojski i król Zygmunt III Waza.

W Kościele Katolickim wspomnienie św. Anny obchodzone jest 26 lipca.

Imię Anna (hebr. hanna znaczy – łaska, wdzięk), jest jednym z najpopularniejszych imion w Polsce. Św. Anna jest patronką matek, kobiet rodzących, wdów, żeglarzy, ubogich oraz szkół chrześcijańskich. Patronuje też rodzinom i wychowaniu w rodzinach pokazując w przedstawieniu z Maryją i Jezusem ciągłość pokoleń i jej wagę w procesie kształtowania dzieci..

W ikonografii ukazywana jest najczęściej z Najświętszą Marią Panną jako dziewczynką, którą uczy czytać lub jako tzw. św. Anna Samotrzeć – z Maryją dziewicą i małym Jezusem. Staropolskie słowo „samotrzeć” oznacza właśnie „we troje”.

Boże, który błogosławioną Annę przez nadane jej łaski uczyniłeś godną rodzicielką Matki jednorodzonego Syna Twego, dozwól, niech obchodząc Jej uroczystość, uczuwamy skutki Jej opieki. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LIPCU-SIERPNIU 2015 ROKU.

Św. Paweł z Tarsu

Zakres działania św. Pawła jak i jego znaczenie dla rozwoju chrześcijaństwa jest nieoceniony. O nim samym powstało kilka książek i zapewne nie zostało tam wszystko ujęte.

Jest św. Paweł autorem 13 listów, które wchodzą w skład Nowego Testamentu, zwany jest Apostołem Narodów a również Apostołem Pogan.

Urodził w ok. 5-10 roku w Tarsie jako Szaweł, zginął ścięty mieczem w Rzymie w 64 lub 67 roku po narodzeniu Chrystusa. Sam o sobie tak pisze: „Obrzezany w ósmym dniu, z rodu Izraela, z pokolenia Beniamina, Hebrajczyk z Hebrajczyków, pod względem stosunku do Prawa faryzeusz” (Flp 3,5); urodzony w Tarsie, w Cylicji (Dz 22,3). O jego dzieciństwie nic nie wiemy. Wiadomo, że studiował prawo oraz nauki proroków jak i historię narodu żydowskiego. Jako faryzeusz studiował w Jerozolimie: „Wychowałem się jednak w tym mieście, u stóp Gamaliela otrzymałem staranne wykształcenie w Prawie ojczystym” (Dz 22,3). Według apokryfu „Dzieje Pawła”, był on „człowiekiem małego wzrostu, łysym, z nieco wygiętymi w łuk nogami, wystającymi kolanami, dużymi oczami, złączonymi brwiami i lekko spłaszczonym nosem”. Ten nie bardzo pochlebny portret autor uzupełnia informacją, że oblicze jego pełne było łaski; czasami postać przypominała bardziej anioła niż człowieka. Można przyjąć za pewnik, że nie poznał Jezusa Chrystusa gdy żył On na ziemi, ani nie był świadkiem Męki na Kalwarii.pawel-z-Tarsu

Faryzeusz Szaweł uznał naukę Jezusa za herezję i zwalczał ją z niezwykłą gorliwością: „Z niezwykłą gorliwością zwalczałem Kościół Boży i usiłowałem Go zniszczyć” (Ga 1,13-14). Był jeszcze za młody by czynnie uczestniczyć w kamieniowaniu św. Szczepana, dlatego też przytrzymywał szaty egzekutorów. Następnie postanawia udać się do Damaszku dokąd uciekali z Jerozolimy przed prześladowaniami chrześcijanie. Ok. 18 km od celu, na równinie, w południe oślepiony nagłą jasnością pada na ziemię. Usłyszał poruszający głos: „Szawle, Szawle, dlaczego mnie prześladujesz”? Leżąc na ziemi widział postać Jezusa Chrystusa w pełnym majestacie. Zadał pytanie ”Kto jesteś, Panie? Ja jestem Jezus, którego ty prześladujesz”. Przeczuwał jaka będzie odpowiedź i nie mylił się, wszystko stało się jasne. „Wstań i wejdź do miasta, tam ci powiedzą, co masz czynić. Szaweł podniósł się z ziemi, a kiedy otworzył oczy, nic nie widział” (Dz 9,1-8).

Po tym wydarzeniu zmienia imię na Paweł i najprawdopodobniej przez trzy lata przebywa w samotności na pustyni. Po tym czasie udaje się do Jerozolimy by poznać i spotkać się ze św. Piotrem. Chrześcijanie znali jego dotychczasowe działania, dlatego też stronili od niego, jedynie św. Józef Barnaba przyjął go do siebie. Św. Paweł zaczął głosić, że Jezus jest zapowiadanym przez proroków Mesjaszem. Droga, którą miał kroczyć nie była łatwa, jak sam mówi: „Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej” (2 Kor 11, 24-25) oraz jak podaje św. Klemens, siedem razy był w więzieniu. Odbył trzy podróże misyjne, pokonując ok. 16 tys. km, najczęściej statkiem.

Antiochia Syryjska była miejscem skąd wyruszał na misje św. Paweł. Pierwszą podróż misyjną odbył ze św. Barnabą oraz św. Markiem Ewangelistą na Cypr a następnie drogą morską do Azji Mniejszej – do Attali i Perge w Pamfilii. Następnie do Pizydii i Lykonii, dotarli do Ikonium, Antiochii Pizydyjskiej, Listry i Derbe skąd powrócili do domu. Nauczali, nawracali oraz zakładali struktury kościelne w tych miastach. W Ikonium św. Paweł spędził prawdopodobnie jeden pełny rok. W Listrze został obrzucony kamieniami i na wpół martwy porzucony za miastem.

podroze-pawlaPodróż ta trwała prawdopodobnie około 4 lat. Około roku 49 w Jerozolimie odbył się pierwszy sobór, na którym obecny był św. Paweł. Zebranie to dotyczyło przestrzegania prawa żydowskiego przez pogan przyjmujących chrzest. Wydarzenie to opisane jest w Dziejach Apostolskich w 15 rozdziale.

W latach 50-52 odbył św. Paweł drugą wyprawę misyjną. Przemierzył Syrię i Cylicję by dotrzeć do chrześcijańskich gmin z pierwszej podróży – Derbe i Listry. Następnie przez Frygię, Centralną Anatolię, Myzję(ze stolicą w Pergamonie) dotarł do Aleksandrii na terenie Troady. Drogą morską dotarł na grecką wyspę Samotraki. Dalsza droga wiodła przez Saloniki do Berei, Aten i Koryntu. W drodze powrotnej do domu zatrzymał się jeszcze w Efezie.

Trzecia podróż misyjna była najdłuższa, trwała 5 lat. Wyrusza w roku 53 po narodzeniu Chrystusa do Galacji i Frygii a następnie odwiedza Efez, gdzie przebywał dwa lata. Następnie udaje się do Koryntu a później do Macedonii i Grecji. W powrotnej drodze odwiedza Milet i udaje się do Jerozolimy.

W Jerozolimie zostaje rozpoznany przez wrogich mu Żydów i uwięziony. W więzieniu przebywał dwa lata najpierw w Jerozolimie a następnie Cezarei Nadmorskiej. Na jego prośbę zostaje odesłany do Rzymu gdzie ma stanąć przez Trybunałem Cesarskim. W trakcie podróży statek ulega katastrofie podczas burzy a rozbitkowie cudem docierają do Malty. Dociera pod eskortą do Rzymu i wyrokiem sądu Cezara zostaje skazany na trzy lata aresztu domowego.

Drugi raz stanął przez sądem cesarskim w roku 67 w trakcie prześladowań za Nerona. Miał świadomość tego, co go czeka. „W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary dochowałem. Na koniec odłożono dla mnie wieniec sprawiedliwości, który mi wręczy Pan, sprawiedliwy Sędzia” (2 Tm 4,7).

Dzieje Apostolskie opisują działalność i podróże misyjne św. Pawła. Jest on również autorem 13 listów należących do kanonu Nowego Testamentu. Listy św. Pawła nawiązują ściśle do określonych spraw lub zagadnień jakie w danej chwili pojawiały się w kościołach i na tej podstawie prezentowana jest głęboka nauka dogmatyczna i moralna. Styl Apostoła jest niezwykle żywy i osobisty, myśli wprost tłoczą się pod pióro. Mimo tego daje się odróżnić myśl główną, do której autor powraca, jak i granice, których nie przekracza. Listy są najpełniejszym wykładem i komentarzem Ewangelii; pisane były w języku greckim.

pawel-z-Tarsu-2Jako obywatel rzymski nie był męczony ani torturowany. Został ścięty mieczem poza miastem najprawdopodobniej dnia 29 czerwca 67 roku . Pochowany został przy drodze ostyjskiej. W IV wieku cesarz Konstantyn Wielki postawił w miejscu pochówku Bazylikę św. Pawła za Murami.

Atrybutami jego są: baranek, koń, kość słoniowa, miecz. Jest patronem licznych zakonów, Awinionu, Berlina, Biecza, Frankfurtu nad Menem, Poznania, Rygi, Rzymu, Saragossy oraz marynarzy, powroźników, tkaczy.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2015 ROKU.

Jak dziecko…

Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w Królestwie niebieski.”(Mt 18,1–4)

 

Co oznaczają słowa Pan Jezusa? W jakim sensie mamy być jak dzieci? Św. Augustyn napisał w Wyznaniach, że „ Na własne oczy widziałem niemowlę, które jeszcze nie umiało mówić, a już było blade ze złości.” Dzieci nie są więc niewinne w sensie moralnym, droga do niewinności jest długim procesem trwającym całe życie. Stać się dzieckiem nie oznacza też jakiejś infantylnej, nieodpowiedzialnej postawy, w której rezygnujemy z pracy nad sobą i dojrzałego kierowania naszym życiem. Stajemy się dziećmi wtedy, kiedy oddajemy się z ufnością naszemu Ojcu. Dziecko kochane przez swoich rodziców, jest właśnie pełne ufności, nie troszczy się nadmiernie o swoje potrzeby, wie, że rodzice chcą dla niego jedynie dobra. Dziecko nie skrywa swoich uczuć, jest spontaniczne i z odwagą wyraża swoje myśli. Nasza postawa wobec ukochanego Ojca powinna właśnie być przepełniona taką dziecięcą prostotą. Żyjąc w ramionach Taty wzrasta w nas pokój i głębokie poczucie bezpieczeństwa. Świadomość nieskończonej Miłości jaką obdarza nas Bóg jest źródłem radości, swego rodzaju beztroski, jaką mają tylko kochane przez rodziców dzieci. Dziecko wie, że samo nic nie może, że potrzebuje opieki, i że tylko kochający rodzic może zatroszczyć się o wszystko czego mu potrzeba. Dziecięctwo Boże nie jest więc moralną bezgrzesznością, ale pełnym pokory poddaniem się woli Ojca.

Często nasza pycha, nasz własny plan na życie, nie pozwala przyjąć tego co chce ofiarować nam dobry Bóg. Kiedy zapominamy, że tak naprawdę jesteśmy słabi i bezbronni, zaczynamy żyć po swojemu. Zdarza się, że gonimy za tym, co przerasta nasze siły, wywyższamy się nad innych, pragniemy nad nimi dominować, męczymy się rywalizacją i perfekcjonizmem. Pan Jezus poucza nasJeśli ktoś chce być pierwszy, niech będzie ostatnim ze wszystkich i sługą wszystkich. I biorąc dziecko postawił je przed nimi. Objął je ramieniem i powiedział do nich: kto przyjmuje jedno z tych dzieci w moje imię, Mnie przyjmuje”. (Mk 9, 35-37) Tak więc Pan Jezus będąc dla nas doskonałym wzorem sam stawia siebie na miejscu dziecka. Pokazuje nam, że naszą prawdziwą siłą i wielkością jest Bóg. Kiedy miłość, którą obdarzył nas Ojciec otaczamy naszych bliźnich, kiedy służymy im takim dobrem jakim sami zostaliśmy obdarowani przez naszego Tatę, wtedy stajemy się naprawdę wielcy. To postawa zawierzenia, ufności i uległości wobec Ojca czyni nas jego dziećmi. Promieniując miłością i dobrem otrzymanym od najlepszego Rodzica, dziecko-bozeuczymy innych prawdy o Królestwie Bożym i dajemy przykład prawdziwego szczęścia, które można odnaleźć tylko w Jego ramionach.

Panie, moje serce się nie pyszni
i oczy moje nie są wyniosłe.
Nie gonię za tym, co wielkie,
albo co przerasta moje siły.
Przeciwnie: wprowadziłem ład
i spokój do mojej duszy.
Jak niemowlę u swej matki,
jak niemowlę — tak we mnie jest moja dusza
(Ps 131).

Być dzieckiem Bożym to wielki dar wolności i pokoju, trwanie w Ojcu daje bezpieczeństwo i odsuwa nadmierną troskę, pozwala nam być sobą. Będąc szczerymi i spontaniczni wobec naszego Ojca wyzwalamy się z fałszu i poznajemy prawdziwy obraz samych siebie. Stawanie się dzieckiem to zadanie na całe życie, to codzienna świadomość oddawania swojego życia w Jego ręce i budowania z Nim ciągłej opartej na prawdzie relacji. Można powiedzieć, że to jedno z największych wyzwań jakie się przed nami pojawia, bo nie wystarczy wierzyć w to, że Bóg jest, trzeba przede wszystkim uwierzyć Jemu. Uwierzyć, że nasz Ojciec kocha swoje dzieci nieskończoną Miłością i pragnie dla nas prawdziwej radości. Nasza postawa nieustannego nawracania się jest właśnie ufnym oddaniem się Jego woli i wiarą w Jego Dobroć i Miłość, nawet wtedy, a może przede wszystkim wtedy, kiedy po ludzku dotyka nas wielkie cierpienie. Nasz Pan Jezus Chrystus jest dla nas prawdziwym obrazem Synostwa Bożego.

 

Katarzyna Janus

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CzERWCU 2015 ROKU

Klękanie a kucanie

Klękanie i kucanie są to dwie postawy które widujemy często w kościele. Jaka jest ich symbolika, każda z postaw coś symbolizuje, coś przekazuje otoczeniu.

Klęcząc pokazujemy swoją uległość wobec tego, przed czym klęczymy. Jest to uległość jak również szacunek oraz prośba. Postawa klęcząca jest okazaniem posłuszeństwa Bogu oraz uznaniem Jego wielkości i majestatu.

Ze strony http://caddicus.blogspot.com/

A czym jest kucanie? Postawa ta symbolizuje chowanie się. Gdy chcemy być niezauważeni to chcemy kucnąć. Kucanie w kościele to chowanie się przed Bogiem (wydaje się nam, że przed Nim można się schować), a z drugiej strony, jest to chowanie się przed spojrzeniem innych wiernych. Nie stoimy gdy inni klęczą, przyjmujemy postawę podobną, nie zauważając, że w swojej symbolice zupełnie odmienną niż postawa klęcząca. Chowamy się przed wzrokiem innych a jednocześnie oszukujemy samych siebie. Kucając nie oddajemy czci w żaden sposób. Jeśli możemy kucnąć, to również możemy klęknąć. Jeśli nie możemy klęknąć, to cześć Bogu możemy okazać poprzez schylenie głowy. Dbanie o wygląd swojego ubrania wyżej cenimy niż cześć należną Bogu. Nie zdziwmy się zatem, że w ostatecznym rozrachunku będziemy odrzuceni przez Boga, gdy w życiu doczesnym nie potrafimy okazać mu szacunku. To, jak postępowaliśmy za życia będzie nam owocowało w wieczności. Gdy chowaliśmy się za życia przed Bogiem, to po śmierci Bóg będzie dla nas schowany.

 

Martyrologium Rzymskie na 25 grudnia

Dnia 25-go grudnia. W 5199 roku od stworzenia świata, kiedy Bóg utworzył z początku Niebo i ziemię; w roku 2957 od Potopu; w 2015 roku od narodzenia Abrahama; w 1510 roku od Mojżesza i od wyjścia ludu izraelskiego z Egiptu; w 1030 roku od namaszczenia Dawida na króla; w sześćdziesiątym piątym tygodniu po proroctwie Daniela i w sto dziewięćdziesiątej czwartej Olimpiadzie; w 752 roku od zbudowania miasta Rzymu; w czterdziestym drugim roku panowania Oktawiana Augusta, kiedy ziemia pogrążona była w pokoju, w szóstej epoce świata, wtedy to Jezus Chrystus, odwieczny Bóg a Syn Ojca przedwiecznego, chcąc świat uświęcić Swym łaski pełnym przybyciem, poczęty został z Ducha św. i w dziewięć miesięcy po Swym poczęciu w Betlejem ziemi Judzkiej narodził się jako człowiek z Maryi Dziewicy: Narodzenie Pana naszego Jezusa Chrystusa.

http://msza.net/i/martyrologium-1225.html

DOM Łaski NMP w Krzeszowie

W małej miejscowości Krzeszów położonej w Dolinie Kamiennogórskiej stoi Dom Łaski Świętej Maryi. To Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej zwanej też Królową Sudetów.
Barokowa świątynia została konsekrowana w 1735 a jej budowę zakończono w 1791 roku.
Cofnijmy się kilka stuleci wstecz. Tereny obecnego Dolnego Śląska znajdowały się pod panowaniem Piastów świdnicko – jaworskich. O te ziemie wciąż trwały boje miedzy Piastami, Czechami i Niemcami.
W roku 1163 książę Bolesław Wysoki sprowadził na Śląsk zakon cystersów. Był to najpotężniejszy zakon w średniowiecznej Europie. Opierał się na benedyktyńskiej regule, słynął z doskonałych umiejętności gospodarowania; hodowli bydła, zbóż, karpi, w budownictwie, produkcji win, ogrodnictwie i sadownictwie a w latach późniejszych z mecenatu sztuki. O potędze i znaczeniu zakonu cystersów świadczy chociażby to, że z tego zgromadzenia Kościół ma 850 świętych i błogosławionych.

W małej miejscowości Krzeszów w roku 1242 księżna Anna Świdnicka, wdowa po Henryku Pobożnym ufundowała i postawiła kościół i klasztor. 50 lat później Książę Bolko I świdnicko-jaworski sprowadził do Krzeszowa cystersów przekazując im również sąsiednią Lubawkę, winnice i chmielniki koło Bolkowa i Lwówka oraz ławy mięsne w kilku miastach Dolnego Śląska. Opactwo cysterskie w Krzeszowie było filią opactwa w Lubiążu. Dobrze uposażone nowe opactwo cysterskie dynamicznie się rozwijało i bogaciło a kościół przy nim stał się miejscem pochówku książąt świdnickich. Podobnie kwitły inne cysterskie klasztory na Śląsku: w Henrykowie, Kamieńcu, Krzeszowie, Rudach i Jemielnicy, a także pierwsze w Polsce opactwo cysterek w Trzebnicy. Pozostałością po gospodarowaniu cystersów jest założony przez nich a zachowany do dziś i użytkowany kompleks stawów do hodowli karpi w dolinie Baryczy.
Cystersi wznieśli w 1301 roku nowy kościół w miejscu fundowanego przez księżnę Annę. Otrzymał on wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W świątyni umieszczono ikonę Matki Bożej Łaskawej. Maryja lewą dłonią wskazuje na Dzieciątko i jednocześnie na swoje serce jako źródło wszelkich łask. Dzieciątko patrzy na Maryję, prawa ręką błogosławi a w lewej trzyma zwój pergaminu będący symbolem Bożej tajemnicy. Jedynie legendy opowiadają, jak bizantyjska w formie ikona znalazła się w Krzeszowie. Można przeczytać, że w czasie wypraw krzyżowych ikona została przywieziona z Bizancjum do Włoch i dostali ją cystersi, którzy przybyli z Krzeszowa do Rzymu w celu potwierdzenia przez Papieża nadanych im przywilejów. Badania przed koronacją dokonaną przez Jana Pawła II w 1997 roku potwierdziły bizantyjskie pochodzenie obrazu. Jest to najstarszy obraz maryjny w Polsce i jeden z pięciu najstarszych w Europie. Jest starszy około 200 lat od wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz zasłynął wieloma łaskami: uzdrowieniami, nawróceniami.
Opactwo cysterskie przeżywało trudne okresy w historii. W okresie wojen husyckich w XV wieku mnisi z klasztoru w Krzeszowie ukryli ikonę, aby nie ucierpiała w czasie najazdów. Niestety wszyscy zostali wymordowani i zabrali tajemnicę jej ukrycia do grobu. Prawie 200 lat potem, 18 grudnia roku 1622 w czasie remontu zakrystii pracujący ujrzeli w pewnym miejscu światło wydobywające się spod posadzki. Odkryli skrytkę a w niej zabezpieczony obraz Matki Bożej Łaskawej. Cudowna ikona mogła wrócić na swoje miejsce i skupiać przed swym obliczem wiernych polecających swoje prośby. Pamiątką cudownego odnalezienia ikony jest obchodzone do dnia dzisiejszego Święto Światła (Festum Lucis). Tego dnia odprawiana jest specjalna msza św. a bazylika jest wspaniale i bogato oświetlana.
Kolejne stulecie to okres reformacji, w czasie której katolicki Śląsk stał się protestancki. Trwająca od 1618 do 1648 roku wojna trzydziestoletnia między katolicką dynastią Habsburgów a państwami protestanckimi Cesarstwa Rzymskiego o prymat w Europie, przyniosła znaczne straty w krzeszowskim opactwie. Zniszczona została bezcenna biblioteka zakonna.
W roku 1660 opatem w Krzeszowie został Ślązak o. Bernard Rossa. Był nim 36 lat. Bez przesady można powiedzieć, że dokonał rechrystianizacji w ogromnym majątku krzeszowskim cystersów (40 wsi i 2 miasta). Ponad 130. letni okres protestantyzmu osłabił ducha religijnego wśród ludności i rozluźnił dyscyplinę wśród mnichów. Opat pielgrzymował do wszystkich miejscowości, głosił kazania, uczył modlitw, odmawiał różaniec, organizował pielgrzymki piesze i brał w nich udział (kroniki podają 1000 pątników w 1671 roku w pielgrzymce z Krzeszowa do Barda Śląskiego). Założył pierwsze na Śląsku bractwo św. Józefa, które po blisko 100 latach działalności przy opactwie krzeszowskim liczyło wg zapisów ok. 100 000 osób wszystkich stanów. Stosował też siłę w przywracaniu wiary katolickiej a nawet doprowadził do wysiedlenia ze wsi klasztornych ponad 1200 protestantów zastępując ich osiedleńcami z katolickich Czech, Łużyc i Brandenburgii. Dbał o życie wspólnotowe, wysyłał mnichów do renomowanych europejskich uczelni, założył trzyletnią szkołę łacińską dla młodzieży przekształconą później w gimnazjum, wzbogacał zbiory biblioteczne zakonu.
Kulminacją rekatolizacji terenów krzeszowskiego opactwa cystersów było wybudowanie w latach 1728-1730 nowego kościoła i klasztoru w miejsce zburzonych średniowiecznych budowli.
Nowe Opactwo cysterskie do dziś zachwyca swoim rozmachem i pięknością. Nazywane jest Europejską Perłą Baroku. Leży na Południowo- Zachodnim Szlaku Cysterskim, na szlaku św. Jakuba oraz rowerowym szlaku Jana Pawła II.
Cały zespół pocysterski składa się z klasztoru, Bazyliki Mniejszej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wraz z Kaplicą Loretańską, Mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich, kaplicą św. Marii Magdaleny z Grobem Pańskim, cmentarza klasztornego z monumentalną grupą Ukrzyżowania, kościoła brackiego św. Józefa, Domu Opata oraz Kalwarii Krzeszowskiej.
W ołtarzu głównym bazyliki umieszczony jest słynący łaskami od stuleci obraz Matki Bożej Łaskawej a sama bazylika zwana jest Domem Łaski Świętej Maryi. Na srebrnej ramie wyryty jest napis „Gratia Sanctae Mariae” (Łaska Świętej Maryi). Matka Boża w cudownej ikonie jest czczona od stuleci przez Czechów, Polaków, Niemców i Węgrów.
W 1810 roku zakon został skasowany przez władze pruskie a kościoły i klasztor splądrowane. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości do klasztoru wrócili w 1919 roku benedyktyni. Rozpoczęli prace konserwatorskie, które niestety przerwał wybuch II wojny światowej. W czasie jej trwania w obiektach opactwa umieszczono obóz śląskich Żydów a potem obóz przejściowy dla jeńców wojennych i składnicę muzealną (na strychu kościoła św. Józefa ukryto Bibliotekę Pruską). W 1949 roku objęły obiekt benedyktynki, które przyjechały ze Lwowa, a później również elżbietanki.
Barokowy zespół pocysterski jest obecnie pięknie wyremontowany i stanowi znane miejsce pielgrzymkowe, a także jedną z największych atrakcji architektonicznych i artystycznych na Dolnym Śląsku. Bazylika wyposażona jest w największe na Śląsku barokowe organy – dzieło Michała Englera młodszego, z rozbudowanym rzeźbiarsko prospektem autorstwa Antoniego Dorazila. Bazylika i kościół św. Józefa udekorowane są obrazami i freskami takich mistrzów jak zwany „śląskim Rafaelem” Michał Willmann, Jerzy Wilhelm Neunhertz, Piotr Brandl, Antoni Scheffler i rzeźbami takich artystów jak Ferdynand Maksymilian Brokoff, Antoni Dorazil i Antoni Lachel. Możemy podziwiać wspaniałe stalle, ołtarz główny i liczne boczne, ambonę i wiele elementów rzeźbiarskich ozdabiających wnętrza.
W 1998 r. kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny został podniesiony do rangi Bazyliki Mniejszej Krzeszów jest głównym sanktuarium Diecezji Legnickiej.
Odpusty: 2 czerwca, 29 czerwca, 3 lipca, 15 sierpnia, 29 sierpnia.

Zapraszam do galerii zdjęć z Krzeszowa.

Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w marcu 2014 roku.

Objawienia w Guadelupe

Matka Boża objawiła się azteckiemu chrześcijaninowi w 1531 roku w dniach 9-12 grudnia. Był to czas wielu znaczących wydarzeń w świecie. Minęło zaledwie 14 lat od ogłoszenia 95 tez Marcina Lutra. W tym czasie, za sprawą herezji Lutra, w Europie wystąpiło z Kościoła Katolickiego 5 milionów wiernych, jego zwolenników. Dzięki objawieniom w Guadelupe wstąpiło do Kościoła Katolickiego 10 milionów Indian, mieszkańców dwóch kontynentów amerykańskich.

Juan-DiegoMisjonarze przybyli do Meksyku w roku 1524. Byli to franciszkanie a w dwa lata później dominikanie. Mimo ciężkiej pracy ewangelizacyjnej efekty były mizerne. Natomiast w ciągu siedmiu lat po objawieniach nawróciło się osiem milinów Meksykańczyków. Matka Boża objawiła się Juanowi Diego Cuauhtlatohua – imię azteckie znaczyło „ten, który mówi jak orzeł”. Indianin imiona Juan Diego otrzymał na chrzcie świętym w roku 1524. Miał on szczególne nabożeństwo do Matki Bożej i codziennie wędrował przez góry do odległego o 15 km kościoła na Mszę św. To właśnie w drodze na maryjną mszę wotywną Juan Diego spotkał na wzgórzu Tepeyac oczekującą na niego Najświętszą Maryję Pannę. „Śliczna Pani” jak Ją nazwał Juan Diego przedstawiła mu się jako „Maryja Dziewica Matka Boga” i poleciła przekazać biskupowi przesłanie, iż pragnieniem Matki Boga jest aby na wzgórzu Tepeyac powstała świątynia ku Jej czci. Biskup Zumárraga nie potraktował posłańca poważnie sądząc, że są to rojenia pobożnego Indianina. W trakcie kolejnego spotkania 10 grudnia biskup zażądał dowodu na to, że objawienia te są prawdziwe. Wczesnym rankiem 12 grudnia Juan Diego szedł do kościoła aby przyprowadzić księdza do umierającego wuja. Matka Boża sama wyszła na jego spotkanie mimo tego, że zmienił swoją trasę wędrówki. Zapewniła go, że jego wuj jest zdrowy i nie grozi mu śmierć. Następnie poleciła wejść na wzgórze i nazrywać świeżych kwiatów, które ma zanieść do pałacu biskupiego jako dowód prawdziwości objawień. Gdy Juan Diego wysypał z wierzchniego okrycia (zwanego tilma) przyniesione kwiaty, obecni ujrzeli na płaszczu wizerunek Niewiasty o rysach Meksykanki, która wyglądała tak jak Ją wizjoner opisywał.

Już dnia 24 grudnia 1531 roku była postawiona w miejscu objawień kaplica, do której w uroczystej procesji przeniesiono wizerunek na tilmie.

Juan Diego zamieszkał w pobliżu kaplicy i do końca swojego życia posługiwał nieprzeliczonym rzeszom przybywających pielgrzymów. Zmarł w roku 1548 i został pochowany w kaplicy, o którą tak dbał.

Treść, przebieg oraz fakty i daty dotyczące objawienia zostały zachowane dla kolejnych pokoleń dzięki azteckiemu notablowi o imionach Antonio Valeriano, który będąc bratankiem Montezumy, ostatniego władcy Azteków, był przyjacielem zarówno biskupa Zumárragi jak i Juana Diego. Spisał on rozmowy jak i podstawowe okoliczności objawień w azteckim języku nahuatl.

Oprócz spisanej słowami relacji pozostał jeszcze wizerunek na tilmie. Cudowny wizerunek, „nieludzką ręką zrobiony”, jest ikoną czytelną dla Hiszpana ale również niesie wiele treści dla Azteków. MB-GuadelupeDla Meksykanów tilma to nie tylko płaszcz, okrycie konkretnego właściciela ale symbol całego indiańskiego ludu. Niebieski kolor płaszcza to symbol władzy, złożone ręce świadczą, że Osoba z wizerunku nie jest boginią, ale oddaje hołd komuś większemu. Stoi na księżycu, co oznacza, że bóstwa słońca, księżyca, gwiazd zostały zdetronizowane, a symbolika kwiatów mówi Meksykanom, że ofiary z ludzi są już niepotrzebne.

Azteckie słowo „coatlaxopeuh”, które znaczy kamienny, zdeptany wąż jest wymawiane jak „quatlasupe” i brzmi jak hiszpańskie Guadelupe. Określenie wizerunku „Święta Maryja z Guadelupe” jest odczytywane przez Indian jako „Ta, która depcze węża”. Aztekowie szybko zrozumieli, że Matka Boża jest tą, która pokonała ich straszliwego boga czczonego pod postacią upierzonego węża (quetzalcoatl), któremu składano ludzi w ofierze. „Kwiat życia” na jej tunice świadczy o nowym życiu, jakie Ona nosi w swoim łonie.

Indianie oglądający cudowny wizerunek od razu zwracali uwagę na postać anioła z rozpostartymi rękoma znajdującego się u stóp Maryi. Jest uderzające podobieństwo Juana Diego z najstarszych zachowanych portretów z obliczem anioła podtrzymujące szaty Matki Bożej z Guadelupe. Twarz tego anioła jest również podobna do twarzy Juana Diego odbijającego się w źrenicy oka na obrazie Matki Bożej z Guadelupe. Obecność jego na tym obrazie świadczy, że grzeszna przeszłość nie jest przeszkodą do nawrócenia. Osoba Juana Diego jest bardzo poważana przez jego rodaków, o czym może świadczyć błogosławieństwo matek wypowiadane nad swymi dziećmi: ”Niech Bóg potraktuję cię tak, jak potraktował Juana Diego!”.

Do czasu objawień misjonarze chrzcili przeważnie niemowlęta oraz osoby umierające. Po 12 grudnia 1531 roku każdego dnia tysiące Indian zgłaszało się z prośbą o chrzest. Są zapiski księdza, który podaje, że zdarzało się mu udzielić chrztu nawet 6 tysiącom osób dziennie. Inny podaje, że w ciągu pięciu dni ochrzcił 14200 Indian. Do chwili objawień mieszkańcy Ameryki byli niechętnie nastawieni a nawet wrodzy w stosunku do chrześcijaństwa, po roku 1531 nawrócili się masowo i spontanicznie.

W roku 1990 w Bazylice Matki Bożej z Guadelupe w Mexico City Juan Diego został ogłoszony błogosławionym Kościoła Katolickiego.

Matka Boża z Guadelupe jest patronką ruchów obrony życia. Wynika to z faktu, że objawiła się Juanowi Diego w stanie brzemiennym. Wskazówką może być wysoko zawiązana szarfa oraz lekko zaznaczone łono. Poniżej końców szarfy widoczny jest niewielki czterolistny kwiat – Kwinkunks. Jest to „kwiat słońca” który mówił Indianom, że narodziło się dla nich Słońce, że nastał czas nowego Życia.MB-Guadelupe2

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W GRUDNIU 2014 ROKU.

Misjonarz dalekiego Wschodu

Obok św. Pawła Apostoła do największych misjonarzy świata należy Francisco de Jaso y Azpilicueta znany światu jako Franciszek Ksawery. Urodził się w Hiszpanii na zamku Xavier dnia 7 kwietnia 1506 roku. Rodzice jego, Juan de Jasu doktor uniwersytetu w Bolonii, prezydent Rady Królewskiej oraz Maria de Azpicueta pochodząca ze starego i znamienitego rodu walczyli o wolność dla Nawarry pod sztandarami Francji. W ostateczności królestwo Nawarry zostało podzielone między Francję a Hiszpanię, co było de facto przyczyną upadku rodziny Franciszka.

Franciszek Ksawery udaje się w 1525 roku na studia do Paryża gdzie zatrzymuje się w Kolegium św. Barbary. FraksUzyskuje stopień magistra i przez jakiś czas wykłada filozofię w kolegium w Beauvais. W trakcie nauki w Paryżu poznaje późniejszych świętych: Piotra Fabera – apostoła Niemiec oraz Ignacego Loyolę. To wtedy Ignacy zadał Franciszkowi słynne pytanie: „Cóż może zyskać człowiek na świecie, jeśli utraci własną duszę?”. Piotr Faber oraz Franciszek wspierali Ignacego i 15 sierpnia 1534 wszyscy trzej oraz jeszcze czterech innych złożyli śluby zakonne, które były poprzedzone ćwiczeniami duchowymi pod kierownictwem św. Ignacego Loyoli. Wszyscy współzałożyciele nowego zakonu – Towarzystwa Jezusowego – udali się do Rzymu i tam dnia 24 czerwca 1537 Franciszek Ksawery otrzymał święcenia kapłańskie. We wrześniu 1540 roku papież Paweł III wydał bullę zatwierdzającą Towarzystwo Jezusowe. W tym samym czasie św. Ignacy Loyola dostaje prośbę od króla Portugalii Jana III o wysłanie misjonarzy do niedawno odkrytych Indii. Święty Ignacy Loyola wyznaczył Franciszka Ksawerego i jeszcze jednego kapłana do tej misji. W dniu swoich 35 urodzin 7 kwietnia 1541 roku apostoł Indii opuszcza Europę i po 13 miesiącach podróży dociera do Goa. Jest to stolica portugalskiej kolonii w Indiach.

Życie katolików w tym oddaleniu od ojczyzny odbiegało od zasad Ewangelii. Ignorowane było nauczanie Kościoła Katolickiego a zachowanie i zdziczenie obyczajów odstraszało miejscową ludność od wiary katolickiej. Pierwszym zadaniem św. Franciszka Ksawerego było wzmocnienie dyscypliny religijnej wśród obecnych tam katolików. Zakładał tam szkoły, leczył chorych, bronił prostych ludzi przez wyzyskiem, stawał w obronie pokrzywdzonych. Zdarzało się, że bywał mediatorem w lokalnych konfliktach. W jego działaniach widoczna była szczera miłość do Chrystusa, co powodowało, że działania ewangelizacyjne przynosiły trwałe owoce. Był założycielem dwóch kolegiów jezuickich w Indiach: w Kochin oraz w Bassein. Dzięki pomocy zakonu Jezuitów udaje mu się założyć seminarium duchowne w Goa aby kształcić kapłanów wywodzących się spośród miejscowej ludności.

Po paru miesiącach pobytu w Goa udaje się na południowy kraniec Indii gdzie żyje plemię Parava formalnie już ochrzczone ale bez żadnego wsparcia i bez nauk katolickich. W podróżach misyjnych dociera do Cejlonu. Odwiedza również miejsce męczeńskiej śmierci św. Tomasza Apostoła w Madras.

Przez dwa lata św. Franciszek Ksawery przebywał na wyspach Moluki. Doświadczył tam ogromnego ubóstwa materialnego i czasami brakowało mu nawet wody do picia. W parze z ubóstwem materialnym szło również ubóstwo duchowe zamieszkałej tam ludności. Miejscowi ludzie byli natomiast bardzo otwarci na Słowo Boże, co zaowocowało dużą ilością tych, którzy przyjęli wiarę katolicką. W swoich listach św. Franciszek nazwał Moluki „wyspami nadziei w Bogu”.

W roku 1549 Franciszkowi Ksaweremu udaje się dotrzeć do Japonii gdzie przebywał ponad dwa lata. podroze-fraksWylądował w Kagoshimie – dziś stoi tam pomnik upamiętniający przybycie pierwszego chrześcijańskiego misjonarza do Japonii. Kagoshima było to wówczas centrum życia politycznego i kulturalnego południowej Japonii. Wspólnie z Japończykiem, który był mu przewodnikiem i tłumaczem opracował katechizm po japońsku. Chcąc uzyskać zgodę na głoszenie Ewangelii w całej Japonii udaje się na dwór cesarski. Trudności wędrówki i czas były jednak stracone, gdyż kraj pogrążył się w wojnie domowej. Św. Franciszek Ksawery zauważył ogromną zależność kulturową Japonii od Chin, jak i więzi łączące te narody. Uważał, że nawracając i chrzcząc Chiny, będzie dużo łatwiej uczynić to samo w Japonii. Postanawia zatem udać się do Chin aby tam głosić wiarę katolicką. W trakcie podróży, umęczony klimatem oraz ciężką chorobą, umiera na wyspie Sancian. W chwili śmierci 2 grudnia 1552 roku ma zaledwie 46 lat. Zostaje pochowany na tej wyspie i mimo panującej wilgoci i upałów ciało jego nie ulega rozkładowi. Później przewieziono go do Goa i tam spoczywa w przepięknym sanktuarium. Ramię św. Franciszka Ksawerego zostało umieszczone w rzymskim kościele jezuitów Il Gesu. Późniejszy święty nie pozostawił po sobie traktatów teologicznych czy też misyjnych. Poznać możemy jego życie na podstawie 125 listów, które zostały przez niego napisane i wydane drukiem po śmierci. Swoim życiem i postawą był wzorem dla kleryków i budził chęć naśladowania go w misjach. Wspólnoty przez niego założone przetrwały różne burze dziejowe z prześladowaniami włącznie aż do dnia dzisiejszego. Wyznawcy katolicyzmu wywodzący się ze wspólnot założonych przez św. Franciszka odgrywają do dziś znaczącą rolę w Indiach jak i w Kościele Katolickim.

Jest patronem Australii, Borneo, Chin, Indii, Nowej Zelandii, Japonii, Nawarry, Kłodzka, misjonarzy, misji parafialnych, nawigatorów. Przyzywany bywa do obrony przed epidemiami i burzami.

Dzięki wstawiennictwu św. Franciszka Ksawerego odzyskał wzrok ciężko chory św. Kacper del Buffalo, który już jako dorosły mężczyzna założył Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa (CPPS), obierając jako głównego patrona właśnie św. Franciszka.

Św. Franciszek Ksawery beatyfikowany został w 1619 roku, kanonizowany w 1622 roku a wspomnienie obchodzone jest 3 grudnia.

Przedstawiany jest w sutannie jezuickiej z naszytą muszlą lub w komży i stule. Niekiedy otoczony jest gronem tubylców. Jego atrybutami są: gorejące serce, krab u jego stóp, krzyż, laska pielgrzyma.

 

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W GRUDNIU 2014 ROKU.

Święty Andrzej Apostoł – „rybak ludzi”

Św. Andrzej jest pierwszym z powołanych przez Jezusa uczniów. Był młodszym bratem św. Szymona-Piotra i tak samo jak on rybakiem na jeziorze Genezaret. Św. Jan Ewangelista tak opisuje powołanie Andrzeja: „Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. sw.AndrzejJezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?» Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa”(J 1 35-41). Bracia Andrzej i Szymon po tym spotkaniu powrócili do Galilei do swoich zajęć rybackich. W trakcie połowów na jeziorze Jezus ponownie ich wzywa i teraz zostają z nim na stałe. „Gdy (Jezus) przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci — Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mt 4,18—20).
Święty Andrzej jeszcze dwukrotnie wspominany jest w Ewangeliach – w trakcie cudu rozmnożenia chleba oraz jako pośrednik między Jezusem a poganami (J 12,20-22).
Po Zesłaniu Ducha Świętego apostołowie rozeszli się po świecie by głosić Dobrą Nowinę. Według Tradycji jak i przekazów Orygenesa św. Andrzej pracował w Azji Mniejszej, Grecji, Tracji i Scytii tj pomiędzy Dunajem a Donem. Uważany jest za pierwszego biskupa Konstantynopola. Według przekazów rosyjskich św. Andrzej dotarł z misją na tereny Rusi w okolice Nowogrodu Wielkiego.
Z misją przebywał w Poncie, Kapadocji, Bitynii oraz w greckiej Achai. Oprócz nauczania apostoł Andrzej czynił wiele cudów: uzdrawiał chorych, wypędzał czarty z opętanych a nawet wskrzeszał zmarłych. Źródła są zgodne, że śmierć św. Andrzeja nastąpiła w Patras w Achai gdzie został ukrzyżowany głową w dół na krzyżu w kształcie litery X. Trzy dni wisząc, wyznawał wiarę w Jezusa, nauczał obecnych jak należy wierzyć i cierpieć za wiarę. Według przekazów śmierć apostoła nastąpiła 30 listopada około 65 roku po narodzeniu Chrystusa.

Imię Andrzej wywodzi się z greckiego słowa Andreios czyli „dzielny”. W Kościele prawosławnym św. Andrzejowi został nadany przydomek „Protokleros” (pierwszy powołaniem), gdyż wraz ze św. Janem byli pierwszymi, którzy przyłączyli się do grona apostołów. W kościele wschodnim kult św. Andrzeja jest porównywalny do kultu św. Piotra w Kościele zachodnim.

relikwiarz-sw.AndrzejRelikwie św. Andrzeja w roku 356 przeniesiono z Patras do Konstantynopola i umieszczono w kościele św. Apostołów. Po czwartej wyprawie krzyżowej w roku 1202 relikwie zostały zabrane do Amalfii we Włoszech w pobliżu Neapolu. Głowa św. Andrzeja w XV wieku decyzją papieża Piusa II trafiła do Rzymu, do bazyliki św. Piotra. Papież Paweł VI we wrześniu 1964 przekazał te relikwie kościołowi w Patras.
Powstały trzy zakony pod wezwaniem św. Andrzeja:

– Córki Krzyża św. Andrzeja, posługujące chorym i ubogim, zatwierdzone w 1867 r.;
– Siostry Opatrzności od św. Andrzeja, których celem jest opieka nad chorymi;
– Zakon św. Andrzeja założony w 1249 r. w Cambrais.

Pierwszy kościół pod wezwaniem św. Andrzeja wystawiony został w Konstantynopolu w 357 roku. Jedne z najstarszych wybudowano w Rzymie i Rawennie.

W ikonografii św. Andrzej Apostoł posiada od początku indywidualne cechy. Przedstawiany jest jako starszy mężczyzna o gęstych, siwych włosach i krzaczastej, krótkiej brodzie. Jako apostoł nosi długi płaszcz. Czasami ukazywany jest jako rybak w krótkiej tunice. Powracającą sceną w sztuce religijnej jest chwila jego ukrzyżowania.

Jest patronem wielu korporacji i zgromadzeń oraz państw: Szkocji, Grecji, Rosji, Hiszpanii, Sycylii, Niemiec, Luksemburga; miast Neapolu, Pontu, Bordeaux, Hanoweru, Rawenny; małżeństw, podróżujących, rybaków, rycerzy, woziwodów, rzeźników. Św. Andrzejowi przypisywane jest uwolnienie krzyżowców z kilkutygodniowego oblężenia w Antiochii Syryjskiej w 1098 roku.

Kult świętego w Andrzeja jest bardzo żywy i dawny w Polsce, o czym może świadczyć ilość kościołów i kaplic oraz popularność występowania tego imienia. Jest w Polsce ok. 121 kościołów pod wezwaniem tego apostoła, wśród których mamy najstarszy w Krakowie, romański kościół przy ul. Grodzkiej. W Warszawie od października 2003 roku w Sanktuarium św. Andrzeja Apostoła, kościele Środowisk Twórczych są relikwie świętego apostoła, przekazane przez arcybiskupa diecezji Amalfii. Bazylika kolegiacka pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu jest również w posiadaniu relikwii tego apostoła.
Z dniem wspomnienia świętego Andrzeja mamy związanych kilka przysłów: „Gdy św. Andrzej ze śniegiem bieży, sto dni śnieg na polu leży”, „Kiedy na Andrzeja poleje, poprószy, cały rok nie w porę rolę moczy lub suszy”. Dzień wspomnienia św. Andrzeja Apostoła 30 listopada kończy rok liturgiczny w Kościele Katolickim.

Atrybutami Świętego są: „krzyż św. Andrzeja” w kształcie litery X, księga, ryba i sieć.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2014 ROKU.

Anglikanizm

W Anglii religię urzędową, której król w czasie swojej koronacji przysięga uroczyście bronić i utrzymać, nazywamy anglikanizmem. Często bierzemy go za jedno z wyznaniem protestanckim, chociaż wielu anglikanów wyrzeka się wszelkiej łączności z poglądami protestanckimi i wykazują różnicę w wierzeniach. Znaczna wszakże ich część przyznaje się otwarcie, że kościół anglikański jest właściwie protestanckim. Jakkolwiek w gruncie rzeczy musimy przyznać, że pomiędzy protestantyzmem a anglikanizmem wielkiej różnicy nie ma, choćby tylko ze względu na ogólną zasadę dowolnego tłumaczenia Pisma świętego, to wszakże różnica jest w samym założeniu. Odłączenie się od Rzymu w Anglii nie miało na razie nic wspólnego z nauką Lutra, ani Kalwina; ta nauka powoli została wprowadzoną dla utrzymania odszczepieństwa i chociaż kościół w Anglii stał się protestanckim, zachował jednak całą organizację zewnętrzną sprzed czasów reformacji. Punktem kulminacyjnym anglikanizmu jest rok 1563, gdy ostatecznie zostało przyjętych 39 artykułów wiary, które każdy pastor dziś jeszcze obowiązany jest podpisać przy objęciu swego urzędu. Na kilka lat przedtem, tj. 1559 r. parlament nakazał przyjęcie „Księgi porządku służby Bożej”, czyli „Book of common prayer”, która zawiera liturgię urzędową. Te są właściwie prawdziwym fundamentem anglikanizmu i tu należy szukać jego nauki. To, co poprzedza, jest tylko przygotowaniem do ukształtowania tego wyznania, jak również rozwój późniejszy wskazuje tylko historię rozpraw polemicznych, starających się naświetlić jego zrozumienie, lub wykazać konieczność jego utrzymania.

Rozróżniamy cztery główne epoki rewolucji anglikanizmu:

– Pierwsza, gdy Henryk VIII zerwał ostatecznie z Rzymem 1534 r., nie mogąc uzyskać potwierdzenia papieskiego na „rozwód” z Katarzyną Aragońską, danego mu przez oddanego jego sprawie biskupa kanterburyjskiego, Cranmera. Gdy więc Klemens VIII, 23 marca 1534 roku, ogłosił ważność małżeństwa, a tym samym potępił „rozwód” udzielony przez Cranmera, Henryk VIII ogłosił się głową Kościoła anglikańskiego (akt supremacji) i zabronił pod surowymi karami swoim poddanym uznawania innego zwierzchnika nad niego, tak w rzeczach wiary, jak też i w sprawach świeckich; poza tym zostawił bez zmiany inne dogmaty katolickie, jak również kult zewnętrzny, ustanowiony w Kościele katolickim.

– Druga za panowania jego syna i następcy Edwarda VI. Henryk VIII umierając polecił, aby jego syna wychowano w wierze katolickiej, jednak zlecenie to nie tylko nie zostało wykonane, pomimo solennych przyrzeczeń ze strony wykonawców testamentu, lecz nawet oni sami starali się przy pomocy Somerseta, protektora państwa, z powodu małoletniości Edwarda, wprowadzić nowe zmiany tak w nauce wiary, jak i w kulcie, z wyjątkiem zachowania istnienia episkopatu i supremacji królewskiej. Usunięto naukę katolicką o siedmiu Sakramentach, czyśćcu i innych artykułach wiary; wprowadzono małżeństwo księży i przyjmowanie Komunii pod dwiema postaciami. Cranmerowi polecono ułożenie nabożeństwa w języku angielskim, wyznania wiary, katechizmu, księgi homilii i prawa kościelnego. Nabożeństwo w języku angielskim było gotowe już 1549 r. wydane pod tytułem “The book of common prayer and administration of the sacraments and other rites and ceremonies of the Church after the use of the Church of England”, jak również księga homilii i katechizmu. Ustawa zaś kościelna „Reformatio legum ecclesiasticarum”, została wprawdzie ukończona 1553 r., lecz z powodu śmierci króla, nie otrzymała sankcji królewskiej.

– Trzecia za panowania siostry Edwarda, Marii. Ta królowa była gorliwą katoliczką; wskutek tego ukróciła zakusy reformatorów, zwolenników Lutra i Kalwina. Parlament zwrócił się do papieża z prośbą o zwolnienie z kar nałożonych za odszczepieństwo i przyjęcie narodu angielskiego znów na łono Kościoła katolickiego.

– Czwarta za panowania królowej Elżbiety, która poleciła w 1559 r. przywrócić wprowadzone reformy za panowania Edwarda VI i zerwała stosunki z Rzymem. W trzy lata później zwołany do Londynu synod czyli konwokacja, złożony z członków przychylnych protestantyzmowi, przyjął na razie 42 artykuły Edwarda, które później na zlecenie królowej zredukował do 39. Postanowienie konwokacji parlament zaaprobował i te artykuły stały się głównym fundamentem anglikanizmu. Główniejsze z nich są:

1) najwyższą głową kościoła musi być tylko panujący, mężczyzna lub kobieta, a nawet dziecko;
2) utrzymanie hierarchii i niektórych stopni kapłaństwa;
3) zatrzymanie liturgii i kultu zewnętrznego, starając się wszakże unikania naśladowania nabożeństw katolickich;
4) odrzucenie wiary w czyściec, we wstawiennictwo Świętych i w rzeczywistą obecność Chrystusa Pana w Najświętszym Sakramencie;
5) utrzymanie dwóch sakramentów: Chrztu i Komunii Świętej.

Ogłoszenie tych artykułów nie tylko nie położyło tamy gorącym dysputom i ustawicznym zamieszkom, lecz przeciwnie zwiększyły się one jeszcze bardziej, a kościół anglikański wcale przez to się nie wzmocnił i nie ujednolicił lecz coraz więcej przybywało mu różnych sekt, występujących wrogo przeciwko sobie. Spośród nich zwolennicy reform Lutra i Kalwina gorszyli się utrzymaniem na Wyspach wielu ceremonii i zwyczajów katolickich. Z tego powodu naród angielski podzielił się niejako na dwa obozy: „conformists”, tj. stosujących się do zasad podanych w artykułach i księdze „Book of prayer” i „non conformists”, tj. nie stosujących się i odrzucających tak ceremonie, jak i niektóre zwyczaje katolickie. Do ostatnich zaliczają się prezbiterianie, purytanie, independenci. Z czasem wytworzyły się nowe nazwy stronnictw kościelnych. Stronnicy supremacji królewskiej i utrzymania zwyczajów katolickich nazywani byli torysami i Wysokim Kościołem (High Church), wigami zaś nazywano stronników reformacji i rozszerzenia praw ludu i oni stanowili Niski Kościół (Low Church). Nazwy te do dziś się utrzymały i prawie jedno i to samo znaczą, co dawniej, a mianowicie: do Wysokiego Kościoła należą ci, którzy trzymają się kultu i nauki, zaczerpniętej częściowo z Kościoła katolickiego i nie chcą wprowadzić żadnych zmian pomimo ciągłych sporów z dysydentami. Nie jest to właściwie urzędowa nazwa kościoła anglikańskiego, urzędownie bowiem nazywa się: Ustanowionym Kościołem (The established Church). Nazywa się zaś Wysokim Kościołem, gdyż głównie składa się z warstw wyższych, z arystokracji i wyższego duchowieństwa. Do Kościoła Niskiego czyli do partii ewangelickiej należą ci, którzy są bardziej zbliżeni do zasad protestanckich. Oprócz tych nazw powstała inna jeszcze grupa, pod nazwą Szerokiego Kościoła (Broad Church) czyli latitudynarystów za czasów Karola I, gdy różne stronnictwa kościelne zapalczywie ze sobą polemikę toczyły. Chcąc pogodzić polemizujących, latitudynaryści wprowadzili system wierzenia pośredni, zmierzający do pogodzenia wszystkich umysłów, podając za zasadę, że wiara tylko w symbol apostolski wystarcza do zbawienia, choćby wszystkie inne artykuły się odrzucało. System taki, rzecz naturalna, musiał prowadzić do indyferentyzmu, gdyż dziś członkowie Kościoła Szerokiego gotowi są przyjąć do siebie nawet takich, którzy zaledwie tylko wierzą w Chrystusa. Co się tyczy dzisiejszej nauki kościoła anglikańskiego możemy zawrzeć ją w kilku słowach: kościół anglikański przyjmuje wszelką naukę, która może się nazwać chrześcijańską; odrzuca jednak z jednej strony socynianizm, z drugiej to, co nazywa zepsuciem Kościoła katolickiego; są wszakże w jego łonie tak socynianie (członkowie sekty religijnej nie wierzący w bóstwo Chrystusa), jak i zwolennicy nauki katolickiej.

Ks. Marceli Godlewski

 

Artykuł powyższy pierwotnie zamieszczono w Podręcznej Encyklopedii Kościelnej opr. pod red. ks. Zygmunta Chełmickiego, A. Tom I-II. Warszawa 1904, ss. 211-213 (hasło: Anglikanizm).

 

Protestantyzm potępiony przez papieży – Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2012