Koedukacja w szkole

Czy szkoła ma być koedukacyjna czy też zróżnicowana w systemie nauczania? Na początek określimy sobie czym jest szkoła. Jest to instytucja zajmująca się kształceniem oraz pomaganiem i wspieraniem w wychowaniu dzieci i młodych ludzi do życia w społeczeństwie i w Państwie. Jest to działalność usługowa i powinna być nastawiona na najlepsze realizowanie celu jaki ma postawiony.

Jakie są zalety wychowania zróżnicowanego? Odpowiedź będzie dotyczyła raczej cech tego nauczania. Przede wszystkim taka metoda nauczania obowiązywała do początków XX wieku. Przez tyle setek stuleci kształcono elity budujące państwa, technikę, architekturę w szkołach niekoedukacyjnych. Wiadomym jest, że rozwój dziewcząt przebiega inaczej niż chłopców. Chłopcy i dziewczynki inaczej odbierają bodźce słuchowe i wzrokowe, wyniki badań są potwierdzeniem tego ca sami nauczyciele zauważają w swojej pracy. Sposób rozmowy z dziewczętami powinien być spokojny i raczej cichy. Do chłopców trzeba zwracać się zdecydowanie i konkretnie. W szkołach koedukacyjnych jest oczekiwanie, że chłopcy będą zachowywali się jak grzeczne dziewczynki, że będą chodzić parami, mówić szeptem.

W szkole podstawowej daję się zauważyć, że chłopcy lepiej sobie radzą z przedmiotami ścisłymi. Dziewczynki szybko to zauważają i przestają się starać w tych przedmiotach. Na studiach te różnicę zanikają. W szkole zróżnicowanej nie takiego problemu. Chęć popisywania się przed płcią przeciwną jest częstym zjawiskiem w klasach koedukacyjnych. Badania prowadzone w wielu krajach pokazują, że szkoły niekoedukacyjne, zróżnicowane lepiej wywiązują się z powierzonych im zadań. Uczniowie lepiej są przygotowani, lepiej zdają zewnętrzne egzaminy.

Próbowałem znaleźć informację o zaletach kształcenia koedukacyjnego. Jedynym sensownym argumentem, jest że społeczeństwo jest koedukacyjne to i szkoła taka sama być powinna.

6 myśli nt. „Koedukacja w szkole

  1. Chciałbym tylko zauważyć, że życie młodych ludzi nie kończy się na życiu szkolnym. Proszę nie pisać dyrdymałów, że dzieci uczone w systemie zróżnicowanym nie potrafią nawiązywać kontaktów z rówieśnikami innej płci. Przecież to jest nonsensem!!! Takie teoretyzowanie. Czym jest podwórko, rodzina, znajomi i przyjaciele, różne organizacje młodzieżowe, parafia etc.? Nie zamykajmy dzieci w gettach ich rówieśników. Ja mam czwórkę dzieci (trzech chłopców i dziewczynkę: 3 -21 lat). Widzę jak się rozwijają, ucząc się w szkole zróżnicowanej. Widzę również jak rozwijał się mój 21 latek uczęszczając do szkół koedukacyjnych. Nie teoretyzuję, tylko doświadczyłem na własnej skórze czym jest „dobrodziejstwo” koedukacji. Stwierdzam, że koedukacja jest zła!!! w koedukacji chłopcy mogą stać się ciapowaci i miękcy. Oczywiście że należy brać pod uwagę również poszczególne charaktery, co jednak nie zmienia postaci rzeczy, że koedukacja odejmuje chłopcom właściwą im twardość i bezkompromisowość, męskość, szlachetność i poczucie honoru.

  2. Abstrahując od spiskowych teorii oraz zwyczajnych „widzi mi się”, czy mógłby ktoś wskazać źródła informacji, że chłopcy wybierają nauki ścisłe i wiedzę techniczną, a dziewczynki np. historię sztuki krawieckiej, historię literatury albo wróżenie z fusów…? Myślę, że to jakiś kolejny mit i nie piszę tego „ze złośliwości” 🙂
    Poza tym – jeżeli faktycznie tak kiedyś było, to chyba zmieniało się z biegiem lat.
    Poza tym – podzielam pogląd, że otaczająca nas rzeczywistość wymaga od nas szczególnych umiejętności interpersonalnych i szkoły koedukacyjne je zapewniają, a nauczanie indywidualne można znaleźć u korepetytorów. … Że nie ma pieniędzy? Ha,ha – nie dokonuje się wydatków zbędnych i już pieniądze się znajdują, a zresztą teraz szkoły oferują darmowe zajęcia uzupełniające, kółka przedmiotowe, na których wiedzę pogłębia parę osób, nie cała klasa!

      • Historia nauki, a dokładniej mówiąc historyczna analiza statystyczna – tak, ale w żaden naukowy sposób nie można udowodnić, że wynikało to z różnic płciowych niejako endogennych. Piszę o naukowym sposobie, a więc – jak pisał Rudolf Carnap – sposobie, który umożliwia obalić hipotezę, a skoro umożliwia ją obalić, to również umożliwia ją potwierdzić. Analizując historię nie jesteśmy ustalić zmiennych zależnych i niezależnych w badaniu, nie mamy grup kontrolnych i t.d.
        Mówmy zresztą o teraźniejszości, a więc: czy ktoś może podać źródła prawdziwie naukowe potwierdzające taką tezę…? To jest istotne w czasach, gdy w edukacji sprawa koedukacji jest marginalna, a na front wychodzi „gender studies”, ze swoimi tezami, których najzwięźlejszą wyrazicielką była niegdyś czołowa feministka, niejaka Simone de Beauvoir, autorka „Mandarynów” oraz innych powieści ocierających się o pornografię. Jak stwierdziła – nie urodziła się kobietą, lecz stała się kobietą (czytaj: zrobili ze mnie kobietę). Jeżeli takim tezom nie przeciwstawimy wyników rzetelnych badań nad predyspozycjami intelektualnymi jako funkcjami płci, to choćby taka Madzia Ciupakówna, występująca częściej jako „profesora” Środa obśmieje się jak norka.

  3. Ostatnio napisałem panie Bolek. Przepraszam powinno być panie Bolku.
    Wszak rzeczowniki w języku polskim są odmienne.
    Ad rem jednak. Zgodnie z ulubioną przez pana Michalkiewicza spiskową teoria dziejów, tak poza nawiasem to tez jestem jej wyznawca i wielbicielem, kobiety zostały wygnane do fabryk do roboty na własne życzenie tylko tak pozornie.
    Ano był to bardzo misterny plan zachodnich burżujów krwiopijców.
    Po pierwsze primo zamarzyło sie owym krwiopijcom społeczeństwo robotników.
    Po drugie primo tanich robotników a po trzecie primo bezwiednych i posłusznych.
    Był sobie taki jeden Abramek z drugim Hansem w tej Ziemi Obiecanej i tak kombinowali.
    Jak my te wieśniaczki ściągniem panie Zukermann do naszych fabryk to one będą chciały taki sam pieniądz jak ich mąż. Ale one panie Zukermann nie wypracują tyle samo co te ich męże. To co my musim zrobić panie Rosenkranz?
    A my musim je wszystkie równo uprawnić panie Zukermann. A jak one będą uprawnione równo, to my obniżym stawkę na godzinę dla ich chłop i bedą one robić razem za tę samą stawkę co wcześniej robił sam chłop.A jak chłop nie będzie chciał to my go o męski szowinizm osądzim.Taaaak …biznes jest piękny… dwa człowieka za pieniądze jednego. A dwa to cztery ręce. A cztery ręce to zrobią dwa razy szybciej tę sama robotę .
    A stawka wciąż ta sama jak za ręce dwa. Och panie Rosenkranz pan jesteś geniusz.

  4. Problemy dydaktyki są tak stare jak sama ludzkość.

    Nie mniej jednak z tych samych badań nad edukacją wynika, że jesteśmy na tyle różni od siebie, że najlepszym sposobem nauczania byłoby nauczanie indywidualne. W różnym wieku poszczególne jednostki są zdolne do osiągania najlepszych wyników nauczania w poszczególnych dziedzinach.

    Z historii kobiety dość „nie dawno” posiadają prawo do głosowania, oczywiście co to ma do rzeczy … ?
    Ależ ma i to bardzo wiele.
    Mężczyzna był tym który uczył się fachu, pracował i dostarczał rodzinie środków do życia. Kobieta dbała o dom, dzieci.
    Kobiety walczyły o możliwość wybrania sobie drogi życiowej i dzięki ich staraniom mam dziś panie pracujące we wszystkich zawodach.

    Co to implikuje, ano właśnie wychowanie w społeczeństwie. Jeśli dziś gremialnie rozdzielimy szkołę podstawową średnią i studia wyższe, najprawdopodobniej cząstkowe wyniki będą na każdym z etapów edukacji lepsze, ale życiowo jak już znajdziemy się na rynku pracy będzie ogromny problem i pogłębiający się podział. Dziś właśnie uczymy się, że z kolegami rozmawia się konkretnie i wytłumaczenie tak bardzo prostej sprawy, gdzie mamy się spotkać można załatwić w trzech słowach a tłumacząc koleżance trzeba powiedzieć to troszkę inaczej. Żadna ze stron nie jest gorsza tylko inna. Jest to nie oceniona nauka i właśnie dzięki państwu koedukacyjnemu taki właśnie system nauczania jest optymalny. W dorosłym życiu właśnie posługujemy się umiejętnościami interpersonalnymi w osobami tej samej płci jak i przeciwnej.

    Bardzo łatwo zobaczyć jak to wygląda w innych krajach, w których kobiety są zepchnięte na margines. Tam właśnie jest podział w nauce i w życiu Państwa.

    Badania obecne pokazują, że każdy człowiek musi nabrać pewnej wiedzy ogólnej pomimo większych lub mniejszych predyspozycji, a gdy już posiada pewną wiedzę i widzi w czym czuje się „dobrze” wybiera drogę życiową. Dlatego właśnie w technikach mechanicznych przeważają chłopcy.

    Dlatego też nie zgadzam się z tezą jakoby nauczenia osobno dziewcząt i chłopców byłoby lepsze w naszym społeczeństwie. No chyba, że ograniczymy się tylko i wyłącznie do jednego aspektu czyli wyników testów, które z moich obserwacji dają obraz bardzo małego wycinką rzeczywistości…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *