Włodawa

DSC01831 Wlodawa miasto 3 religii i kulturWłodawa to niewielkie miasteczko położone w północno-wschodniej części województwa lubelskiego. Leży na wysokim brzegu rzeki Bug stanowiącej granicę z Białorusią. Przez miasto płynie też rzeczka Włodawka. Dzięki położeniu nad rzeką Bug miasto rozwijało się jako ośrodek handlu i tranzytu.
Włodawa zwana jest miastem trzech kultur: Polaków, Rusinów i Żydów, również miastem trzech religii.
Z pewnością odwiedzający to miasto mogą podziwiać trzy świątynie: barokowy kościół św. Ludwika z klasztorem paulinów, cerkiew dawniej unicką teraz prawosławną Narodzenia NMP oraz dwie synagogi – Wielką i Małą oraz budynek dawnego kahału – siedziby gminy żydowskiej.
Zachowało się sporo domów drewnianych, tak rzadko już spotykanych w zabudowie miejskiej.
Zapraszamy do galerii.

Katowice-Giszowiec

DSC00420 Katowice-Giszowiec lesniczowkaGiszowiec to od 1960 roku dzielnica Katowic. Położony jest 6 km od centrum miasta w zalesionym terenie niedaleko kopalni „Wieczorek”.
Miasta – ogrody kojarzą nam się w pierwszej chwili z miasteczkami położonymi pod Warszawą: Milanówkiem, Podkową Leśną, Otwockiem czy Konstancinem. Z pewnością nie ze Śląskiem.
Tymczasem stworzona i propagowana przez angielskiego planistę sir Ebenezera Howarda w ostatnich latach XIX wieku idea Miast-ogrodów zainspirowała dwóch architektów niemieckich pochodzących z Charlottenburga koło Berlina do zaprojektowania osiedla górniczego zgodnie z założeniami Howarda. Emil i Georg Zillmannowie, na zlecenie koncernu „Giesches Erben” (Spadkobiercy Gieschego) zaprojektowali kolonię Gieschewald, w której mieli zamieszkać robotnicy zakładów należących do koncernu. Do budowy przystąpiono w latach 1907-1910 i na parceli, o wymiarach 800×1200 m, zbudowano osiedle robotnicze wzorowane na zabudowie śląskiej wsi. Niestety w 1969 roku rozpoczęła się budowa nowoczesnego? (raczej koszmarnego) osiedla robotniczego z wielkiej płyty. Wysokie bloki otaczają wianuszkiem zachowane centrum dawnego osiedla–ogrodu.

Więcej informacji i galeria zdjęć.

Głotowo – Kalwaria Warmińska

Głotowo - Kalwaria WarmińskaGłotowo (Glotowo, niem. Glottau, prus. Glātawa) – wieś w Polsce położona w województwie warmińsko-mazurskim, w powiecie olsztyńskim, w gminie Dobre Miasto w dolinie rzeki Kwieli.

Znajduje się tu Sanktuarium Najświętszego Zbawiciela i Męki Pańskiej a kościół nosi tytuł bazyliki.

Barokowy budynek kościoła pochodzi z 1722 roku i został wybudowany w miejscu poprzednich, dużo starszych świątyń. Miejsce budowy kościoła wskazał kielich z Najświętszym Sakramentem wyorany na polu. Fresk na sklepieniu bazyliki obrazuje moment cudu eucharystycznego – pokłon zwierząt Hostii. Wystrój wnętrza „opowiada” we freskach i obrazach teologię Eucharystii.

Obok kościoła znajduje się Kalwaria Warmińska – zbudowana w malowniczym wąwozie w latach 1878-1894 na wzór Drogi Krzyżowej Pana Jezusa w Jerozolimie. W murowanych z kamienia i cegły kaplicach znajdują się artystycznie wykonane rzeźby, ukazujące naturalistycznie mękę Chrystusa. W każdej z nich jest też urna z kamyczkiem z danego miejsca przywiezionym przez bogatego mieszkańca Głotowa Jana Mertena z pielgrzymki do Ziemi Świętej. W budowie Kalwarii wykorzystano niewielki jar ze strumykiem. Szacuje się, że ręcznie budowało Kalwarię przez 16 lat około 70 tysięcy katolików diecezji warmińskiej.

Zapraszamy do Galerii zdjęć.

DOM Łaski NMP w Krzeszowie

W małej miejscowości Krzeszów położonej w Dolinie Kamiennogórskiej stoi Dom Łaski Świętej Maryi. To Sanktuarium Matki Bożej Łaskawej zwanej też Królową Sudetów.
Barokowa świątynia została konsekrowana w 1735 a jej budowę zakończono w 1791 roku.
Cofnijmy się kilka stuleci wstecz. Tereny obecnego Dolnego Śląska znajdowały się pod panowaniem Piastów świdnicko – jaworskich. O te ziemie wciąż trwały boje miedzy Piastami, Czechami i Niemcami.
W roku 1163 książę Bolesław Wysoki sprowadził na Śląsk zakon cystersów. Był to najpotężniejszy zakon w średniowiecznej Europie. Opierał się na benedyktyńskiej regule, słynął z doskonałych umiejętności gospodarowania; hodowli bydła, zbóż, karpi, w budownictwie, produkcji win, ogrodnictwie i sadownictwie a w latach późniejszych z mecenatu sztuki. O potędze i znaczeniu zakonu cystersów świadczy chociażby to, że z tego zgromadzenia Kościół ma 850 świętych i błogosławionych.

W małej miejscowości Krzeszów w roku 1242 księżna Anna Świdnicka, wdowa po Henryku Pobożnym ufundowała i postawiła kościół i klasztor. 50 lat później Książę Bolko I świdnicko-jaworski sprowadził do Krzeszowa cystersów przekazując im również sąsiednią Lubawkę, winnice i chmielniki koło Bolkowa i Lwówka oraz ławy mięsne w kilku miastach Dolnego Śląska. Opactwo cysterskie w Krzeszowie było filią opactwa w Lubiążu. Dobrze uposażone nowe opactwo cysterskie dynamicznie się rozwijało i bogaciło a kościół przy nim stał się miejscem pochówku książąt świdnickich. Podobnie kwitły inne cysterskie klasztory na Śląsku: w Henrykowie, Kamieńcu, Krzeszowie, Rudach i Jemielnicy, a także pierwsze w Polsce opactwo cysterek w Trzebnicy. Pozostałością po gospodarowaniu cystersów jest założony przez nich a zachowany do dziś i użytkowany kompleks stawów do hodowli karpi w dolinie Baryczy.
Cystersi wznieśli w 1301 roku nowy kościół w miejscu fundowanego przez księżnę Annę. Otrzymał on wezwanie Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W świątyni umieszczono ikonę Matki Bożej Łaskawej. Maryja lewą dłonią wskazuje na Dzieciątko i jednocześnie na swoje serce jako źródło wszelkich łask. Dzieciątko patrzy na Maryję, prawa ręką błogosławi a w lewej trzyma zwój pergaminu będący symbolem Bożej tajemnicy. Jedynie legendy opowiadają, jak bizantyjska w formie ikona znalazła się w Krzeszowie. Można przeczytać, że w czasie wypraw krzyżowych ikona została przywieziona z Bizancjum do Włoch i dostali ją cystersi, którzy przybyli z Krzeszowa do Rzymu w celu potwierdzenia przez Papieża nadanych im przywilejów. Badania przed koronacją dokonaną przez Jana Pawła II w 1997 roku potwierdziły bizantyjskie pochodzenie obrazu. Jest to najstarszy obraz maryjny w Polsce i jeden z pięciu najstarszych w Europie. Jest starszy około 200 lat od wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej. Obraz zasłynął wieloma łaskami: uzdrowieniami, nawróceniami.
Opactwo cysterskie przeżywało trudne okresy w historii. W okresie wojen husyckich w XV wieku mnisi z klasztoru w Krzeszowie ukryli ikonę, aby nie ucierpiała w czasie najazdów. Niestety wszyscy zostali wymordowani i zabrali tajemnicę jej ukrycia do grobu. Prawie 200 lat potem, 18 grudnia roku 1622 w czasie remontu zakrystii pracujący ujrzeli w pewnym miejscu światło wydobywające się spod posadzki. Odkryli skrytkę a w niej zabezpieczony obraz Matki Bożej Łaskawej. Cudowna ikona mogła wrócić na swoje miejsce i skupiać przed swym obliczem wiernych polecających swoje prośby. Pamiątką cudownego odnalezienia ikony jest obchodzone do dnia dzisiejszego Święto Światła (Festum Lucis). Tego dnia odprawiana jest specjalna msza św. a bazylika jest wspaniale i bogato oświetlana.
Kolejne stulecie to okres reformacji, w czasie której katolicki Śląsk stał się protestancki. Trwająca od 1618 do 1648 roku wojna trzydziestoletnia między katolicką dynastią Habsburgów a państwami protestanckimi Cesarstwa Rzymskiego o prymat w Europie, przyniosła znaczne straty w krzeszowskim opactwie. Zniszczona została bezcenna biblioteka zakonna.
W roku 1660 opatem w Krzeszowie został Ślązak o. Bernard Rossa. Był nim 36 lat. Bez przesady można powiedzieć, że dokonał rechrystianizacji w ogromnym majątku krzeszowskim cystersów (40 wsi i 2 miasta). Ponad 130. letni okres protestantyzmu osłabił ducha religijnego wśród ludności i rozluźnił dyscyplinę wśród mnichów. Opat pielgrzymował do wszystkich miejscowości, głosił kazania, uczył modlitw, odmawiał różaniec, organizował pielgrzymki piesze i brał w nich udział (kroniki podają 1000 pątników w 1671 roku w pielgrzymce z Krzeszowa do Barda Śląskiego). Założył pierwsze na Śląsku bractwo św. Józefa, które po blisko 100 latach działalności przy opactwie krzeszowskim liczyło wg zapisów ok. 100 000 osób wszystkich stanów. Stosował też siłę w przywracaniu wiary katolickiej a nawet doprowadził do wysiedlenia ze wsi klasztornych ponad 1200 protestantów zastępując ich osiedleńcami z katolickich Czech, Łużyc i Brandenburgii. Dbał o życie wspólnotowe, wysyłał mnichów do renomowanych europejskich uczelni, założył trzyletnią szkołę łacińską dla młodzieży przekształconą później w gimnazjum, wzbogacał zbiory biblioteczne zakonu.
Kulminacją rekatolizacji terenów krzeszowskiego opactwa cystersów było wybudowanie w latach 1728-1730 nowego kościoła i klasztoru w miejsce zburzonych średniowiecznych budowli.
Nowe Opactwo cysterskie do dziś zachwyca swoim rozmachem i pięknością. Nazywane jest Europejską Perłą Baroku. Leży na Południowo- Zachodnim Szlaku Cysterskim, na szlaku św. Jakuba oraz rowerowym szlaku Jana Pawła II.
Cały zespół pocysterski składa się z klasztoru, Bazyliki Mniejszej Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny wraz z Kaplicą Loretańską, Mauzoleum Piastów świdnicko-jaworskich, kaplicą św. Marii Magdaleny z Grobem Pańskim, cmentarza klasztornego z monumentalną grupą Ukrzyżowania, kościoła brackiego św. Józefa, Domu Opata oraz Kalwarii Krzeszowskiej.
W ołtarzu głównym bazyliki umieszczony jest słynący łaskami od stuleci obraz Matki Bożej Łaskawej a sama bazylika zwana jest Domem Łaski Świętej Maryi. Na srebrnej ramie wyryty jest napis „Gratia Sanctae Mariae” (Łaska Świętej Maryi). Matka Boża w cudownej ikonie jest czczona od stuleci przez Czechów, Polaków, Niemców i Węgrów.
W 1810 roku zakon został skasowany przez władze pruskie a kościoły i klasztor splądrowane. Dopiero po odzyskaniu przez Polskę niepodległości do klasztoru wrócili w 1919 roku benedyktyni. Rozpoczęli prace konserwatorskie, które niestety przerwał wybuch II wojny światowej. W czasie jej trwania w obiektach opactwa umieszczono obóz śląskich Żydów a potem obóz przejściowy dla jeńców wojennych i składnicę muzealną (na strychu kościoła św. Józefa ukryto Bibliotekę Pruską). W 1949 roku objęły obiekt benedyktynki, które przyjechały ze Lwowa, a później również elżbietanki.
Barokowy zespół pocysterski jest obecnie pięknie wyremontowany i stanowi znane miejsce pielgrzymkowe, a także jedną z największych atrakcji architektonicznych i artystycznych na Dolnym Śląsku. Bazylika wyposażona jest w największe na Śląsku barokowe organy – dzieło Michała Englera młodszego, z rozbudowanym rzeźbiarsko prospektem autorstwa Antoniego Dorazila. Bazylika i kościół św. Józefa udekorowane są obrazami i freskami takich mistrzów jak zwany „śląskim Rafaelem” Michał Willmann, Jerzy Wilhelm Neunhertz, Piotr Brandl, Antoni Scheffler i rzeźbami takich artystów jak Ferdynand Maksymilian Brokoff, Antoni Dorazil i Antoni Lachel. Możemy podziwiać wspaniałe stalle, ołtarz główny i liczne boczne, ambonę i wiele elementów rzeźbiarskich ozdabiających wnętrza.
W 1998 r. kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny został podniesiony do rangi Bazyliki Mniejszej Krzeszów jest głównym sanktuarium Diecezji Legnickiej.
Odpusty: 2 czerwca, 29 czerwca, 3 lipca, 15 sierpnia, 29 sierpnia.

Zapraszam do galerii zdjęć z Krzeszowa.

Tekst ukazał się pierwotnie w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w marcu 2014 roku.

Bitwa pod Komarowem 1920 roku

DSC06581 bitwa pod Komarowem wizytowka95 lat temu ostatniego sierpnia pod Komarowem na Zamojszczyźnie została rozbita konna armia Siemiona Budionnego. Po cudzie nad Wisłą 15 sierpnia, konnica rosyjska wyruszyła 25 sierpnia spod Lwowa na pomoc armii Tuchaczewskiego.Po nieudanym oblężeniu Zamościa skierowała się na południowy –wschód. Napotkała w Wolicy Śniatyckiej koło Komarowa polskie oddziały kawalerii. Siły były nierówne. Niektóre źródła podają, że polskie oddziały liczyły ok. 1500 żołnierzy a sowieckie ok. 4000.

Mordercza bitwa na wzgórzach trwała cały dzień. Szarża polskiej kawalerii przy zachodzącym słońcu przesądziła o zwycięstwie polskich ułanów.

Zapraszamy do galerii zdjęć z rekonstrukcji największej bitwy kawaleryjskiej wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Tu i Teraz Bóg

Widzieć Boga w bliźnim to chyba najtrudniejsza rzecz. Z kilku powodów.

Trzeba odwrócić wzrok od samego siebie.

rys1Nie jest to łatwe, bo w myśl przysłowia „koszula bliższa ciału” cały czas jesteśmy skupieni na sobie. Czy dobrze wyglądam, czy dobrze wykonałem postawione mi zadanie, czy zasługuję na awans, czy będę miał korzyści, co o mnie myślą inni, ile zarobię, czym sprawię sobie przyjemność? Do tego dochodzi pośpiech, zabieganie, życie w ciągłym napięciu, bombardowanie nas ogromem informacji najczęściej nam zbędnych, powierzchowne prześlizgiwanie się po codziennych wydarzeniach i królujące wygodnictwo. Dla Boga i innych nie ma, według wielu z nas, czasu w życiu.

Trzeba patrzeć na drugiego człowieka tak jak Bóg patrzy na swoje stworzenia.

rys2Tu warto przytoczyć świadectwo z książki redemptorysty T. Forresta i Jose H. Prado Flores „Jezus Chrystus uzdrowiciel mojej osoby”. Kobieta prowadząca ewangelizację na Karaibach miała spotkać się z grupą około 40 prostytutek. Nie wiedziała co im powiedzieć, jak powstrzymać w sobie niechęć i dezaprobatę. Żarliwie modliła się o sprostanie spotkaniu z tymi kobietami. Zwróciła się do nich ze słowami, że są dla Boga jak białe lilie. Takie określenie otrzymała od Boga i przekazała prostytutkom. Tak właśnie je widział Bóg w swojej miłości do każdego, nawet grzesznego człowieka. To patrzenie na wartość osoby, na jej serce ponad jej grzechami. Doświadczenie miłości Boga zmobilizowało kobiety do przemiany i nawrócenia.

 

Trzeba mowę miłości stosować w swojej codzienności.

rys3To okazuje się bardzo trudne. Wymaga samokontroli, wspaniałomyślności, pokory a czasem i heroiczności. A przede wszystkim wymaga uporządkowania swojego wnętrza, oczyszczenia duszy, uwolnienia myśli. Warto obdarowywać innych uśmiechem, sprawiać domownikom przyjemności – takie drobne, codzienne jak udekorowany stół, przygotowany obiad, zrobiony deser, wspólny spacer, szczera rozmowa. Być życzliwym w pracy dla interesantów, dobrze im doradzać, służyć pomocą innym, nie zadzierać nosa, nie wywyższać się z racji swojego pochodzenia, pozycji, wykształcenia czy majętności.

 

A najważniejsze, że trzeba to wszystko robić TU i TERAZ i że nie można niczego odłożyć na później. A my żyjemy albo przeszłością albo roimy plany na przyszłość. Na teraźniejszość, a szczególnie część poświęconą innym, według nas, nie mamy czasu. Ofiarowanie innym: swej obecności, swojego czasu, swoich pieniędzy, swojej troski i współczucia, swojej miłości i zaufania wciąż odkładamy na później. A to później nie istnieje. Bo Bóg jest TU i TERAZ. I czeka na mnie, na mój gest, na mój czyn. Czeka w zniedołężniałym sąsiedzie, w starej ciotce, w zagubionej kobiecie w urzędzie, w zdezorientowanym obcym przybyszu, w moich rodzicach, rodzeństwie, mężu i żonie, moich dzieciach, koleżankach i kolegach z pracy – po prostu w innych, w bliźnich spotykanych codziennie na swojej drodze.

Ogrom MIŁOŚCI BOGA jest nie do opisania ludzką miarą. Człowiek powinien chcieć ją widzieć TU i TERAZ, czyli WSZĘDZIE i ZAWSZE i zanurzając się w niej oddawać innym, to co otrzymał. A każdy z nas wiele otrzymuje przez całe swoje życie. Czasem są to zdolności, talenty, pieniądze, dobra rodzina, troskliwe dzieci, pozycja w społeczeństwie, a czasem cierpienie i dobroć, wyrozumiałość i zdolność przebaczania, zdolność i chęć modlitwy za innych, mocna wiara, współodczuwanie, zrozumienie.

Ewangelista Mateusz opisał wizję Sądu Ostatecznego:

„Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: „Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata!

Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść;
byłem spragniony, a daliście Mi pić;
byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie;
byłem nagi, a przyodzialiście Mnie;
byłem chory, a odwiedziliście Mnie;
byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie”.

Wówczas zapytają sprawiedliwi: „Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? Spragnionym i daliśmy Ci pić? Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? Lub nagim i przyodzialiśmy Cię? Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie?” A Król im odpowie: „Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25,34-40).

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MAJU 2014 ROKU

Sulejów

 

DSC03405 Sulejow k. NMP i sw. Tomasza z Canterbury (Becketa)Brama Krakowska, Baszta Attykowa, Baszta Rycerska, Mauretańska, Opata, Muzyczna – to zachowane obiekty w murze obronnym otaczającym zespół klasztorny cystersów w Sulejowie koło Piotrkowa Trybunalskiego. Opactwo zostało założone w XII wieku. Jest najlepiej zachowanym obronnym kompleksem klasztornym cystersów w Polsce. Położone jest na wzgórzu nad rzeką Pilicą. Stare magazyny i zabudowania gospodarcze przylegające do okazałej Bramy Krakowskiej są obecnie własnością prywatna i mieści się w nich hotel. Aktualnie w opactwie mieszka dwóch mnichów cysterskich przybyłych z klasztoru w Wąchocku. Możemy zwiedzić wspaniały romańsko-gotycki kościół klasztorny pod wezwaniem NMP i św. Tomasza Kantuaryjskiego (św. Tomasz Beckettt z Canterbury). Dostępne jest też muzeum klasztorne w zachowanym wirydarzu przylegającym do kościoła.

Zapraszamy do galerii na wspólny spacer.

W najbliższej okolicy można wypoczywać nad Zalewem Sulejowskim powstałym po spiętrzeniu w latach 1969-73 wody tamą na Pilicy w miejscowości Smardzewice koło Tomaszowa Mazowieckiego.

Bolków

IMG_0259 Bolkow zamekBolków (niem. Bolkenhain) – miasto w woj. dolnośląskim, w powiecie jaworskim, nad Nysą Szaloną (prawym dopływem Kaczawy) w odległości około 6 km od jej źródła pod Kaczorowem. Historycznie leży na Dolnym Śląsku.
Miasto leży na pograniczu Gór Kaczawskich i Podgórza Bolkowskiego, na grzbiecie górskim o wysokości około 400m n.p.m.
Miasto powstało ok. 1250 roku na skrzyżowaniu dróg handlowych z Wrocławia i Legnicy do Czech.

Najważniejsze zabytki to:

  • zamek, budowla obronna z XIII w. z charakterystycznym dziobem skierowanym w stronę dostępnego wjazdu, jest to jedyny przykład tego typu w Polsce
  • miasto, strefa zabytkowa w tym unikatowy pochyły, prostokątny rynek, otoczony kamienicami podcieniowymi z XVIII w. na jego zachodniej pierzei, pod wysokie podcienie prowadzą schody
  • kościół parafialny pw. św. Jadwigi Śląskiej, gotycka budowla, zbudowana zapewne około 1250 r
  • Ratusz, wzniesiony w XIV w, po spłonięciu w 1663 r. odbudowano go ponownie w 1670 r. w 1827 r. przebudowano go według projektu Hedemana z Kamiennej Góry

Zapraszamy do galerii zdjęć.

 

 

Wiara nie jest prywatną sprawą

Kolejne Boże Ciało przed nami. Uroczystość najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego, Jezusa Chrystusa, triumfalny pochód żywego Jezusa z wiernymi sobie.
Jak co roku wyruszymy ulicami naszego miasta w procesji do 4 ołtarzy, przy każdym z nich modląc się w najważniejszych dla nas, wiernych, intencjach. Na zakończenie tych modlitw uleci w niebo błagalna pieśń starej suplikacji „święty Boże, święty, mocny, …”.
My, wierzący w Boga, mieszkańcy miast i wsi, dołączą w tym roku do procesji, które przemierzały w uroczystość Bożego Ciała ulice polskich miejscowości nieprzerwanie od 1320 roku.
Procesja-2mRóżne grupy i stany przygotują ołtarze, a my przy każdym z nich z nabożeństwem będziemy oczekiwali na błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.
To jest publiczne wyznanie wiary powtarzane rokrocznie od 690 lat. Pozwala nam pokazać radość i dumę z bycia katolikami, przypomina, tym, którzy nie wierzą lub pogubili się o możliwości życia w świecie wartości niezmienionych od 2 tysięcy lat.
Kolejnym publicznym wyznawaniem wiary są nasze pielgrzymki, te coroczne do Łagiewnik i na Jasną Górę, jak i do odległych sanktuariów jak Lourdes czy Fatima.
W trakcie pielgrzymowania modlimy się wspólnie i indywidualnie, śpiewamy Godzinki, pieśni religijne, odmawiamy różaniec. Wspomagamy się w trudach wędrówki.
Uczestnicząc w niedzielnej Mszy Świętej wyznajemy głośno w powszechnej modlitwie Credo „ wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego… i w Jezusa Chrystusa…”.
Ile tych wyznań złożył każdy z nas? Niektórzy może tyle, ile dni liczy ich dorosłe życie.Procesja-3Naszym udziałem są też inne publiczne wyznania wiary: chrzty, pierwsze komunie, bierzmowania, śluby czy katolickie pogrzeby.
Nie zastanawiamy się nad tym. Jest to oczywiste ze względu na nasze wychowanie i tradycję. Nie wszyscy traktują swój udział w tych uroczystościach jako publiczne wyznanie wiary, nie widzą w tym nic nadzwyczajnego, nie przygotowują się specjalnie. Idą za swoim Pasterzem, który oddał za nich życie i pozostał z nimi w Najświętszym Sakramencie.

Zastanowiłam się, jak wygląda dawanie świadectwa swojej mojej wierze na co dzień.

Jak moja ona wiara przekłada się na każdy dzień mojego życia, na podejmowane decyzje, sposoby osiągnięcia wymarzonych celów, na traktowanie moich bliskich, współpracowników , przyjaciół i znajomych.
Czy niedzielna msza święta nie przegrywa czasem z wyjazdem weekendowym na działkę czy wycieczką?
A może odkryłam, że niedaleko tej działki jest też jakiś kościół.
Czy nieprzestrzeganie piątkowego postu zawsze wytłumaczę „byciem w podróży” (oczywiście do pracy i z pracy), brakiem czasu na przygotowanie postnych potraw czy zbyt dużą ilością spraw, o których muszę każdego dnia pamiętać?
Dlaczego długo zastanawiam się, jakiej organizacji charytatywnej przekazać 1% swojego podatku a nie zauważam na co dzień będących w potrzebie sąsiadów czy znajomych?
Czy pomyślałam wybierając gwiazdkę czy aniołka przed świętami Bożego Narodzenia do przygotowania paczki dla dzieci w naszej parafii, że ich bytowe potrzeby mogą nie być zaspokajane przez cały rok i że znam te dzieci z widzenia?
A ty, policz czasem ile godzin w wybranym tygodniu poświęciłeś na oglądanie telewizji a szczególnie seriali, które choć wciągają, to jednak pokazują życie, jakie nie istnieje?
Policz również ile czasu w tym samym tygodniu poświęciłeś swoim rodzicom, dzieciom, samotnej sąsiadce.
modlitwaPrzypomnij sobie ile razy wątpiłeś w swoje możliwości, wyrzekałeś na trudności, bałeś się odpowiedzialności i konsekwencji swoich działań. Czy nie zapomniałeś o miłosiernym Jezusie czekającym na ciebie w ożarowskim Sanktuarium, wspierającym tych, którzy wzdychają „Jezu, ufam Tobie”.
Zawsze myślałam, że najtrudniejszymi słowami są: „przepraszam, dziękuję i proszę”. Coraz częściej myślę, że są to jednak słowa „jestem wierzący”. Malutkie publiczne wyznanie wiary a jednak najtrudniejsze do wypowiedzenia. Ja czasem ćwiczę w samotności. Nie jest to łatwe, nawet przed samym sobą.
Wyrośliśmy w świecie, gdzie udział w procesji Bożego Ciała jest czymś oczywistym. Czy tak będzie za kilka, kilkanaście lat?
Coraz częściej słyszy się opinię, że wiara jest naszą prywatną sprawą. Nic bardziej mylnego!
Wiara powinna przenikać nasze życie (staramy się przecież jak najlepiej żyć, poprawiamy błędy, żałujemy grzechów). Wiara wyznacza nasze zachowanie, reakcje na innych i otaczający nas świat, wymaga postaw z nią zgodnych i czynów ją potwierdzających. Ma wiec wymiar społeczny.
Żyjemy w jednym świecie, mamy jedno życie, zdecydowaliśmy, że jesteśmy katolikami. Wiara nie jest zatem naszą prywatną sprawą, bo ona określa nasze codzienne postawy i zaangażowania w stosunku do innych, a Jej prywatny wymiar dotyczy jedynie naszej osobistej rozmowy z Bogiem.
Żyjemy w jednym świecie, mamy jedno życie, zdecydowaliśmy, że jesteśmy katolikami.

Przeżyjmy zatem nasze życie jak najpiękniej, prowadzeni, jak w procesji Bożego Ciała, przez Jezusa.

 

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w CZERWCU 2010 roku

 

Wołów

IMG_0056-001 Wolow obronne mury miejskie i stylizowane wolyWołów (łac. Wolavia, niem. Wohlau, czes. Volov) – miasto w południowo-zachodniej Polsce, w województwie dolnośląskim, w powiecie wołowskim. Położone na południowo-zachodnich stokach Wzgórz Trzebnickich (zw. potocznie Kocimi Górami (z niemieckiego: Katzengebirge), stanowiącymi środkową część Wału Trzebnickiego, łagodnie opadającymi na południe i zachód w pradolinę Odry, a na północy w pradolinę Baryczy.

Pierwsze zapisy pochodzą z 1157 roku, kiedy Władysław II Wygnaniec nakazał budowę zamku drewnianego (na palach) na bagnistych terenach nad rzeką Juszką; koło którego rozwinęła się osada. Miasto otrzymało prawa miejskie ok. 1285, prawdopodobnie było lokowane przez jednego z Piastów głogowskich – Przemka ścinawskiego (najstarsza zachowana pieczęć z herbem miasta pochodzi z 1473).

Nie wolno pominąć: murów obronnych, ratusza, zamku, kościoła św, Wawrzyńca, zespołu klasztorno-kościelnego św. Karola Boromeusza.
Zapraszamy do galerii zdjęć.

Błogosławiony Stanisław Kostka Starowieyski

Bł. Stanisław Kostka Starowieyski

Zwykłe życie dziecka, młodzieńca, ucznia, studenta, żołnierza I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej, męża, ojca sześciorga dzieci, gospodarza, sąsiada, propagatora Akcji Katolickiej, ziemianina, Polaka, patrioty poprowadziło Stanisława Starowieyskiego do świętości.
Urodził się 11 maja 1895 roku w Ustrobnej koło Krosna a wychowywał w Bratkówce położonej na wysokim brzegu Wisłoka w parafii Odrzykoń.
Rodzice pieczętowali się herbem Biberstein pochodzącym od szwajcarskiego rycerza z XIV wieku, który brał udział w bitwie pod Płowcami w czasie wojny prowadzonej przez króla Władysława Łokietka z Krzyżakami i pozostał w Polsce.
Ojciec był szambelanem Leona XIII, doktorem praw, właścicielem ziemskim, posłem do parlamentu austriackiego, redaktorem dziennika „Ruch Katolicki” we Lwowie, z którym współpracował m.in. kanonizowany abp Józef Bilczewski a matka była organizatorką Sodalicji Mariańskiej Pań Ziemi Sanockiej, wydawczynią pism dla kobiet i dziewcząt wiejskich „Niewiasta katolicka” i „Gwiazdka”, organizatorką czytelni „Postęp”. Atmosfera domu rodzinnego, przykład zaangażowania rodziców w służbę Kościołowi, w pracę oświatową, w działalność społeczną ukształtowały jego charakter.
Stanisław uczył się w domu a potem w Kolegium Jezuitów w Chyrowie, gdzie też wstąpił do Sodalicji Mariańskiej. Rozpoczęte studia prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim przerwał wybuch I wojny światowej. Stanisław Starowieyski walczył jako żołnierz armii austriackiej najpierw na froncie wschodnim a potem we Włoszech. Po powrocie z Włoch jako oficer zaangażował się w tworzenie wojska polskiego i miał swój udział w odzyskaniu przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli, brał też udział w obronie Lwowa i Przemyśla przed Ukraińcami a potem w wojnie polsko-rosyjskiej 1920 roku.

Ślub St. Kostki Starowiejskiego

Został odznaczony przez gen. Władysława Sikorskiego orderem Virtuti Militari V klasy oraz Krzyżem Walecznych. W wolnej ojczyźnie w roku 1921 poślubił w Łabuniach koło Zamościa Marię Szeptycką. Była ona prawnuczką Aleksandra Fredy, a on prawnukiem rodzonej siostry komediopisarza. Stanisław z żoną zamieszkali w Łaszczowie w majątku teścia Aleksandra Marii Szeptyckiego. Łaszczów i majątek żony w Zimnie były w ruinie a małżonkowie mieszkali w pomieszczeniach dla służby. Stanisław okazał się wspaniałym gospodarzem. Wkrótce oba majątki (ok. 1000 ha) stały się wzorowymi gospodarstwami. Stanisław Starowieyski żył tak jak był wychowany: służąc Bogu, Ojczyźnie, rodzinie, sąsiadom. Codziennie z żoną uczestniczył we mszy św., pomagał jej w prowadzeniu kuchni dla ubogich, założeniu ochronki dla dzieci pracowników swoich majątków. Dobrze wynagradzał pracujących w majątkach, otaczał ich opieką zdrowotną wraz z rodzinami, odwiedzał najuboższych w ich domach, wspomagał duchowo i materialnie (zboże, drewno, pieniądze), wspierał materialnie uczące się dzieci i młodzież z biednych rodzin. Pomagał wszystkim: Ukraińcom, Żydom, Rusinom, Polakom.
Teść Stanisława Starowieyskiego przekazał pałac w Łabuniach w 1922 roku Siostrom Franciszkankom Misjonarkom Maryi. Tam oraz w swoim pałacu w Łaszczowie (przystosował parter na sale spotkań religijnych) Stanisław Starowieyski organizował rekolekcje dla ziemiaństwa, nauczycieli, młodzieży, inteligencji. Prowadzili je znani kaznodzieje jak: ks. Jan Piwowarczyk, dominikanin o. Jacek Woroniecki czy jezuita o. Jan Rostworowski. Zakładał Koła Inteligencji Katolickiej, i urządził w Łaszczowie Salę Teatralną dla Kółka Miłośników Sceny. Starał się jak najlepiej realizować papieskie zalecenia aby Kościół był wspierany przez katolików świeckich, którzy pod kierunkiem hierarchii kościelnej będą wprowadzali w życie indywidualne i zbiorowe wartości ewangeliczne i zasady nauki społecznej Kościoła.
Dzieci Stanisława Kostki Starowieyskiego wspominają, niezwykłą pobożność rodziców: codzienne msze, medytacje, długie modlitwy. Błogosławiony krzewił wśród ziemiaństwa idee Sodalicji Mariańskiej, organizował pielgrzymki. Ukoronowaniem tej pracy była ogólnopolska pielgrzymka ziemiaństwa na Jasną Górę w 1937 roku. Gdy na ziemiach polskich w 1930 roku rozpoczęła działalność Akcja Katolicka, włączył się w jej organizację i działalność na terenie diecezji lubelskiej. Wygłaszał referaty, organizował rekolekcje, pielgrzymki, zjazdy i szkolenia, był prezesem Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej w Lublinie. Na własny koszt zorganizował w 1938 roku wyjazd zarządu DIAK na Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny w Budapeszcie. Rok wcześniej wziął udział w Międzynarodowym Kongresie ku czci Chrystusa Króla w Poznaniu. Papież Pius XI za działalność katolicką i pracę w Akcji Katolickiej mianował go swoim tajnym szambelanem. W zachowanych notatkach można przeczytać: „Czegoż nie warto zrobić i poświęcić, by tyle dusz ginących ratować, o Panie Jezu! Choć sam godny potępienia, proszę Cię, Panie, za siebie i innych […]. Zmiłuj się, Panie, i mnie tonącemu pozwól innych z toni ratować”.

Ogród przy pałacu w Łabuniach

Ogród przy pałacu w Łabuniach

Wybuch II wojny światowej przerwał aktywną działalność Stanisława Starowieyskiego. Majątki zajęli Niemcy ale oddali je na mocy tajnych porozumień Rosjanom, którzy dokonali grabieży a Stanisława i jego brata Mariana aresztowali jako „krwiopijców” i wieźli na rozstrzelanie. Braciom udało się uciec. Wkrótce Marian Starowieyski (ojciec zmarłego w 2009 roku Franciszka Starowieyskiego malarza i ks. Marka Starowieyskiego znawcy chrześcijaństwa antycznego i patrologa) został ponownie aresztowany i wywieziony w głąb Rosji skąd już nie powrócił.
W wyniku kolejnych porozumień niemiecko-rosyjskich Lubelszczyzna i Zamojszczyzna (a więc i majątek Starowieyskich) zostały zajęte przez niemieckiego okupanta. 19 czerwca 1940 roku Gestapo aresztowało Stanisława Kostkę Starowieyskiego, jego teścia Aleksandra Marię Szeptyckiego oraz księdza Dominika Maja proboszcza z Łaszczowa. Przewieziono ich do wiezienia w Rotundzie w Zamościu gdzie zamęczono teścia Stanisława, a potem do więzienia na zamku w Lublinie, skąd zostali przewiezieni do obozu w Sachsenhausen a we wrześniu 1940 roku do obozu w Dachau. Jedynym powodem aresztowania i prześladowania w obozie było to, że Stanisław Starowieyski był ziemianinem i działaczem katolickim. Ksiądz D. Maj zaświadczał: „Swoją niezwykłą pogodą ducha i męstwem umacniał innych. Wokół niego skupiało się wszystko, co mogło uchronić od rozpaczy i podtrzymać siły. Był apostołem i w obozie. Iluż ludziom ułatwił spowiedź […]. I nie tylko był ośrodkiem samopomocy duchowej, ale wielu z nas zaświadczyć może, jak organizował i pomoc materialną, wielkodusznie dzieląc się z najbardziej potrzebującymi”. Nieludzkie warunki, ciężka praca, tortury spowodowały nawrót wojennej choroby – otwarły się żyły w nogach. W Wielki Piątek 1941 roku skatowany w szpitalu obozowym przez sadystycznego austriackiego kapo Jozefa Heidena, po spowiedzi u księdza Maja i Komunii św. zmarł w nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną 13 kwietnia 1941 roku w wieku 46 lat.

St.Starowiejski-grob

Grób St. Kostki Starowiejskiego

Nawrócony dzięki Stanisławowi nauczyciel z Chełma, współwięzień Adam Sarbinowski wspomina ostatnie słowa błogosławionego „Już umieram, nie zobaczę swojej rodziny ani Ojczyzny na tym świecie. Jeśli wyjdziesz z obozu, odwiedź moją rodzinę w Łaszczowie i powiedz, żem zmarł w tym dniu świętym, w którym zmarł Chrystus…”. Ciało spalono w obozowym krematorium a urnę z prochami wysłano z obozu zwykłą pocztą do rodziny. Złożono ją na maleńkim cmentarzyku znajdującym się w parku przypałacowym w Łabuniach, w miejscu gdzie kończą się dawne parkowe aleje, gdzie mija się mogiłę powstańców z 1863 roku a park przechodzi w zdziczały las. Wśród drzew stoi drewniany krzyż otoczony wianuszkiem skromnych płyt grobowych członków rodu Szeptyckich. Wśród nich jest i płyta Błogosławionego Stanisława Kostki Starowieyskiego. Za tym kręgiem rodzinnej nekropolii znajdują się groby sióstr franciszkanek mieszkających od 1922 roku w pałacu Szeptyckich.
Błogosławiony Stanisław Kostka Starowieyski jest patronem ziemiaństwa i Akcji Katolickiej. Wspomnienie obchodzimy 13 kwietnia.

 

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku „MIsericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w marcu 2014 roku.

Zdjęcia pokazują współczesny widok pałacu i zabudowań gospodarczych w Łabuniach. Pałac został wybudowany przez Jana Jakuba Zamoyskiego w XVIII w a od 1901 roku był własnością, teścia błogosławionego Stanisława Kostki Starowieyskiego. Pałac został podarowany Siostrom Franciszkankom Misjonarkom Maryi, które do dziś prowadzą w nim Dom Rekolekcyjny. Zdjęcia pokazują pałac od frontu i od strony parku i ogrodu. Na skraju rozległego parku przypałacowego jest kurhan poległych w Powstaniu Styczniowym 1864-5 roku. Park przechodzi w las, gdzie wokół drewnianego krzyża koliście znajduje się niezwykle skromna nekropolia rodziny Szeptyckich. Wśród płyt i płyta nagrobna Stanisława Kostki Starowieyskiego. Na zewnątrz kręgu znajdują się groby sióstr franciszkanek. W gablocie można przeczytać życiorys błogosławionego i modlitwę za jego wstawiennictwem.

IMG_0225

IMG_0052(1)IMG_0083
IMG_0076IMG_0065
IMG_0059IMG_0064
IMG_0226IMG_0228 kurhan w Labuniach
IMG_0241 w kregu rodzinnym na cmentarzuIMG_0233 plyta nagrobna bl. St.Starowiejskiego
IMG_0230IMG_0231
IMG_0234IMG_0235
IMG_0236<IMG_0237
IMG_0238IMG_0239
IMG_0242
IMG_0243IMG_0244

IMG_0245

Święty papież Leon Wielki

„Sprawiedliwy jako lew śmiały, bez bojaźni będzie” (Przyp. 28,1)

LeonW

św. Leon Wielki papież

Imię Leon oznacza w języku greckim i łacińskim „lwa” i odpowiada zadaniom, z jakimi musiał się zmierzyć wybrany w 440 roku na papieża Leon. Kościół katolicki był w stanie chaosu, nękany i zagrożony licznymi herezjami. Rysowało się wciąż niebezpieczeństwo schizmy Kościoła Bizantyjskiego. Zagrożone było na koniec zachodnie chrześcijaństwo wskutek najazdów barbarzyńców w czasach wędrówki ludów. Trwał proces kształtowania się liturgii i dogmatyki.
Nowowybrany papież sprawował swój urząd przez 21 lat i dał się poznać, jako niestrudzony obrońca wiary, wytrwały kaznodzieja, kodyfikator, twórca chrystologii, teolog, budowniczy prestiżu i autorytetu Stolicy Piotrowej, ceniony dyplomata i negocjator.
Urodził się około 400 roku w Toskanii i otrzymał bardzo staranne wykształcenie. Był nieprzeciętnie zdolny. Postanowił poświęcić się Bogu i Kościołowi przyjmując świecenia diakonatu. Papież Celestyn I nadał mu godność archidiakona rzymskiego. Pełnił funkcję doradcy papieży Celestyna I i Sykstusa III. Cieszył się dużym autorytetem w Kościele. Z racji swoich zdolności dyplomatycznych i negocjacyjnych był wysyłany w różnych poufnych misjach. Był wysłany do św. Augustyna biskupa Hippony w północnej Afryce, kontaktował się listownie ze św. Cyrylem Aleksandryjskim. Właśnie w trakcie takiej misji do Galii, gdzie jako legat papieski łagodził spór miedzy rzymskimi wodzami: Aecjuszem i senatorem Albinusem, następuje śmierć w Rzymie papieża Sykstusa III i Leon zostaje zaocznie wybrany papieżem. Świadczy to o jego ogromnym autorytecie i mądrości. Po powrocie z misji otrzymał dopiero święcenia kapłańskie i biskupie i objął Stolicę Piotrową. Zmagał się z licznymi herezjami, które wstrząsały kościołem chrześcijańskim i wciąż groziły rozpadem. Ks. Stanisław Hołodom w opracowaniu dotyczącym św. Leona wymienił wszystkie herezje, które zwalczał papież.
„Papież zwalczał naukę manichejczyków (sekta religijna głosząca równorzędne istnienie i działanie w świecie potęgi dobra i zła, wędrówkę dusz, brak wolności woli, odgórne zdecydowanie o losie człowieka), pelagian (nazwa herezji – od mnicha angielskiego Pelagiusza, według którego o własnych siłach i bez Bożej łaski można dojść do doskonałości moralnej i osiągnąć zbawienie, bowiem człowiek przychodzi na świat bez skażenia grzechem pierworodnym), nestorian (patriarcha Konstantynopola Nestoriusz uważał, że w Chrystusie są dwie natury: Boska i ludzka, a także dwie osoby, odmawiał więc Maryi bycie Matką Boga, a tylko człowieka), monofizytów (przełożony klasztoru w Konstantynopolu Eutyches głosił, że w Chrystusie jest tylko jedna natura Boska)”.
Święty Leon zwołał w 451 roku sobór powszechny do Chalcedonu w Bitynii (dzisiejsza Turcja). Na tym soborze ojcowie Kościoła ułożyli wyznanie wiary zwane chalcedońskim. Papież skierował do obradujących list, w którym jasno tłumaczył, zgodnie z Bożym Objawieniem i Tradycją tajemnicę boskiej i ludzkiej natury w Osobie Jezusa Chrystusa. Zachowane dokumenty Soboru mówią, że po odczytaniu tego listu zebrani na Soborze zakrzyknęli jednym głosem „Oto wiara ojców, oto wiara Apostołów! Wierzymy w to wszystko! Niech będzie wyklęty, kto by wierzył inaczej! Piotr przemówił przez usta Leona!”. Sobór przyjął dogmat o istnieniu w jednej osobie Jezusa Chrystusa dwu natur: Boskiej i ludzkiej, obu niezmiennych i nierozdzielnych.
Papież umacniał wiarę, że kolejni papieże są następcami św. Piotra Apostoła a biskup Rzymu ma specjalny dar prymatu papieskiego.
Chcąc zapobiec odłączeniu się Kościoła Wschodniego ustanowił nuncjusza papieskiego w Konstantynopolu do kontaktów z cesarzem i duchowieństwem oraz wiernymi.
Papież pozostawił po sobie około 200 listów, traktaty religijne i 100 kazań wygłoszonych w Rzymie z różnych okazji (na Boże Narodzenie, Wielkanoc, Wniebowstąpienie Pańskie, w okresie Adwentu, Wielkiego Postu i inne). Najważniejsze listy św. Leona to List do Flawiana (patriarchy Konstantynopola), List do Teodozjusza, List do cesarza Leona i List do mnichów Palestyny. Wykładał wiedzę teologiczna jasno i zwięźle, był wspaniałym stylistą.

Kancelarią papieską kierował przyjaciel św. Augustyna Prosper z Akwitanii. Ściśle współpracował z papieżem redagując ważniejsze pisma.
Za czasów papieża św. Leona powstały pierwsze redakcje zbiorów oficjalnych modlitw liturgicznych w języku łacińskim.
Papież podejmował interwencje w sprawach kościelnych w Hiszpanii, Galii, północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Święty był nie tylko obrońcą wiary, ale i obrońcą ludu Italii w czasie barbarzyńskich najazdów.
negocjacjeLeonaWNa fresku namalowanym przez Rafaela widzimy papieża rozmawiającego z wodzem Hunów Attylą, który najechał Italię w 452 roku. Papież negocjując w okolicach Mantui z najeźdźcą skłonił go do odwrotu i zaniechania podboju Półwyspu Apenińskiego. Attyla wycofał się po wzięciu okupu na tereny Panonii (obecnie Węgry), gdzie wkrótce zmarł. Legenda głosi, że przestraszył się dwóch białych postaci z ognistymi mieczami stojących za papieżem (św. Piotra i św. Pawła). Kilka lat później papież stanął przed kolejnym barbarzyńskim najeźdźcą – wodzem Wandalów królem Genzerykiem. Uratował Rzym przed rzezią, choć nie przed grabieżą i niszczeniem kościołów.
Święty Leon otrzymał w uznaniu swoich zasług przydomek Wielki. Zmarł 10 listopada 461 roku i jako pierwszy papież został pochowany w portyku bazyliki św. Piotra, blisko grobu św. Piotra Apostoła.
W roku 1754 Benedykt XIV ogłosił go doktorem Kościoła. Jest patronem muzyków i śpiewaków.
W ikonografii św. Leon Wielki przedstawiany jest w szatach papieskich i w tiarze, czasami w szatach liturgicznych rytu wschodniego lub jako papież piszący. Jego atrybutami są: księga Ewangelii, kielich oraz orszak z półksiężycem, któremu zastępuje drogę. Czasami na jego obrazach umieszcza się smoka dla przypomnienia spotkania papieża z wodzem Hunów Attylą. Po śmierci doznawał wielkiej czci wiernych, którzy pielgrzymowali do jego grobu. Przez wieki dzień wspomnienia św. Leona obchodzono 11 kwietnia dla uczczenia pierwszego przeniesienia jego relikwii. Według nowego kalendarza Kościół przypomina postać wielkiego papieża 10 listopada. Papież Benedykt XVI podczas katechezy poświeconej świętemu powiedział: „Leon Wielki nauczył swoich wiernych – a słowa jego aktualne są dziś także dla nas – że liturgia chrześcijańska nie jest wspomnieniem minionych zdarzeń, lecz uobecnieniem niewidzialnej rzeczywistości, która dokonuje się w życiu każdego z nas”.
W Polsce są dwie parafie, których patronem jest św. Leon Wielki: Parafia Św. Leona w Gołdapi i Parafia Św. Leona Wielkiego w Wejherowie.

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w KWIETNIU 2014 roku.

Góra Kalwaria

herb Gory KalwariiMiasto w województwie mazowieckim, w powiecie piaseczyńskim, nad Wisłą, 34 km od centrum Warszawy.

Zostało założone przez biskupa poznańskiego Stefana Wierzbowskiego (1620 – 1687) jako ośrodek pasyjny na wzór Jerozolimy.

W 1670 roku miejscowości nadano prawa miejskie i nazwę Nowa Jerozolima.

W kościele Niepokalanego Poczęcia NMP znajdziesz cudowny obraz Matki Bożej Pocieszenia z XVI wieku, unikatową woskową pietę z XVI wieku – dar królów polskich z rodu Wazów, sarkofag z czarnego marmuru, w którym znajdują się relikwie św. Waleriana, męczennika z III wieku, ustanowionego przez bp Stefana Wierzbowski w 1683 roku Patronem Ziemi Czerskiej.

W 2010 po dwustu latach, reaktywowano w Górze Kalwarii tradycję misteryjną, która jest ściśle związana z historią miasta – nazywanego często Kalwarią Mazowsza.

Wielkanocne symbole pełne głębi

W najbliższym czasie będziemy obchodzić Święta Wielkiej Nocy. Nie tak dawno w rozmowach o przygotowaniach do nich usłyszałam: „Od jakichś trzech lat nie święcimy święconki, nie malujemy pisanek, nie…,
Podczas Niedzieli Wielkanocnej tylko podzieliliśmy się jajkiem, po czym każdy poszedł robić, co chce,
Jeśli nie będę chciała się oczyścić z „grzechu”, zmienić postępowania, to nie skłoni mnie do tego ani Wielkanoc, ani wszelkie postanowienia czy inne związane z tym obrzędy. Ja muszę chcieć,
Ja tam mam swoje własne układy z Bogiem i nie potrzebuję do tego obrządków”.

Czyżby dla niektórych nic nie pozostało z istoty okresu Wielkiego Postu, Wielkiego Tygodnia i Niedzieli Wielkanocnej?

Wielu z nas skupia się w tym okresie jedynie na zewnętrznych symbolach: pisankach, palmach, zajączkach, baziach, kurczaczkach i lukrowanych babkach. Stwarza się atmosferę krainy bezkresnej szczęśliwości.

A co z głębią tego Święta? Czy będziemy jej szukać?

ChrystusDla każdego prawdziwego katolika najważniejsze Święto w kościele to Wielkanoc.
Dzieje się tak, gdyż Święta te najpełniej wyrażają istotę naszej wiary, istotę chrześcijaństwa. Stawiają w centrum Jezusa i wydarzenia zbawcze jego męki, śmierci i zmartwychwstania. To Jezus, nasz Pan, zaprasza nas do wejścia w świat misterium paschalnego. Chrystus swoją męką i zmartwychwstaniem wysłużył nam „nowy akt stworzenia”, staliśmy się w nim dziećmi Boga, wolnymi od grzechu pierworodnego, z otwartą drogą do szczęścia wiecznego, ze świadomością, że przez Jezusa zwyciężony został szatan, grzech i śmierć.

Przygotowujemy się długo do przeżywania tych Świąt:

pościmy 40 dni w Wielkim Poście, czynimy różne postanowienia dotyczące zmiany naszego życia czy postępowania. Czasem nasze ofiary, pokutę i jałmużnę ofiarowujemy za innych – tych, których kochamy a oni potrzebują pomocy, duszom zmarłych, które czekają na nasze modlitwy i umartwienia,
– w Środę Popielcową od IV wieku głowy wiernych posypywane są popiołem ze spalonych zeszłorocznych palm wielkanocnych,
– w Niedzielę Palmową poprzedzającą Niedzielę Zmartwychwstania Pańskiego zanosimy do kościoła palmy do poświęcenia, aby te symbole zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy chroniły nasz dom i żyjących w nim od chorób i wszelkiego zła,
– w zadumie i skupieniu staramy się uczestniczyć w Świętym Triduum Męki i Zmartwychwstania Pańskiego,
adorujemy krzyż, który jest znakiem naszego zbawienia,
święcimy w Wielką Sobotę jajko, będące dla nas symbolem nowego życia,
stawiamy wielkanocnego baranka na świątecznych stolach, gdyż jest on symbolem ofiary, którą za nas złożył Jezus Chrystus, ale też symbolem zwycięstwa Zmartwychwstałego nad śmiercią, złem i grzechem,
– w Niedzielę Wielkanocną dzielimy się w domach poświęconym jajkiem składając sobie życzenia.

Niech Zmartwychwstanie Pańskie, które przynosi odkupienie, trwa w nas i naszych rodzinach, niech przenika naszą codzienność i otwiera nas na działanie Bożej Miłości.
To jest dobry czas na odrodzenie naszego rodzinnego życia.
Spróbujmy wybaczać sobie, okazywać szacunek i miłość, zdobyć się na większą troskę o naszych chorych czy starych bliskich, poszukać wspólnego języka z dziećmi, poprawić sposób traktowania siebie nawzajem.Baranek

Wielkanocny baranek obecny na świątecznych stołach, w zdobieniach szat liturgicznych, w tabernakulach i antepediach ołtarzowych jest dla katolików symbolem ofiary, którą za nas złożył Jezus Chrystus, ale też symbolem zwycięstwa Zmartwychwstałego nad śmiercią, złem i grzechem.

Przez cały rok każda niedziela uobecnia nam radość ze Zmartwychwstania Jezusa, radość nowego życia w Nim a każdy piątek przywołuje wydarzenia męki i śmierci naszego Pana.

W Kościele nie ma rzeczy przypadkowych. Wszystkie obrzędy, znaki, gesty, kolory, ceremonie, wydarzenia mają swój głęboki sens i są zakorzenione w Piśmie Świętym i w Tradycji.
Z radością i dumą opowiadajmy historię i znaczenie Zmartwychwstania Pańskiego słowami pieśni:

Zwycięzca śmierci, piekła i szatana,
Wychodzi z grobu dnia trzeciego z rana
Naród niewierny trwoży się, przestrasza
Na cud Jonasza. Alleluja!
Ustąpcie od nas smutki, troski, żale,
Gdy Pan Zbawiciel tryumfuje w chwale;
Ojcu swojemu już uczynił zadość,
Nam niesie radość. Alleluja![1]

Starajmy się poszukiwać i odnaleźć w okresie Świat Wielkanocnych znaczenie i głębię obrzędów, przygotowań, symboli. Nie pozwólmy, aby pozbawione treści stały się pustymi znakami tego okresu, trwającymi tylko chwilę, ale nie przynoszącymi żadnych owoców.
Mnie osobiście ze Świętami Zmartwychwstania Pańskiego kojarzy się słowo alleluja.
„Alleluja to po prostu radość, która samą siebie śpiewa, radość, pragnąca wyrazić to, czego słowa nie mogą wyrazić. Czyż naprawdę w tym dniu Zmartwychwstania Pańskiego nie potrafimy choć raz zapomnieć o wszystkim, co nędzne i małe, wobec tej ogromnej, wspaniałej szansy naszego Jutra, szansy danej nam już dziś?”[2].

 

 

 

[1] Tekst i melodia ks. Michał Marcin Mioduszewski (1837 r.)

[2] Kardynał Joseph Ratzinger, późniejszy papież Benedykt XVI, 1979 r.