Brak fundamentów

Najważniejszym współczesnym problemem jest brak odpowiednich fundamentów położonych w dzieciństwie i latach młodzieńczych. Niestety, jesteśmy w większości owocem dość przypadkowego szkolnego wychowania oraz bardzo wybrakowanego wychowania, jakie był nam w stanie zapewnić Kościół pogrążony w kryzysie. W efekcie władze naszej duszy nie zostały odpowiednio uformowane i nie nauczyły się zajmować należnego im miejsca. Nasz rozum przeważnie jest słaby – niezdolny do logicznego badania słyszanych zdań i do ich dokładnej analizy – a co za tym idzie tylko czasem i w sposób dosyć wadliwy jest w stanie pełnić swoją główną funkcję, czyli rozpoznawać prawdę. Nasza wola przeważnie nie została odpowiednio uformowana i wzmocniona – niećwiczona stale w okresie młodości poprzez umartwienia i panowanie nad instynktami, przeważnie ulega emocjom zamiast podążać za rozumem. Z kolei nieopanowane emocje buzują w nas i popychają do zupełnie nierozumnych działań. Tak przedstawia się obraz przeciętnego człowieka naszych czasów.

Tak rozregulowany człowiek, będzie oczywiście działał nierozumnie i nieskładnie, nawet jak mu się uda dotrzeć do prawdy w jakiejś dziedzinie, to przeważnie nie wykorzysta prawie w cale tej wiedzy, gdyż jego buzujące emocje, słaby rozum i wola nie pozwolą mu na celowe i wytrwałe działanie, a sprawią, że co rusz będzie się gubił w działaniach niepotrzebnych, niespokojnych i nierozumnych. Taki człowiek, nawet gdy pozna prawdę o Bogu i człowieku, nawet gdy zrozumie Boży majestat i nasze wobec niego zobowiązania, nie pójdzie prostą drogą do celu, a będzie błądził po mglistych manowcach pokrytych oparami różnorakich namiętności i emocji, będzie widział tam, go nie ma, a nie będzie dostrzegał faktycznego niebezpieczeństwa. Drodzy Czytelnicy – wszyscy właśnie tacy jesteśmy. (…)

Co możemy z tym zrobić? Możemy starać się pracować nad sobą. Jak to zrobić? Przede wszystkim poznając jak działa nasz ludzka natura, poznając czym są i jak działają władze naszej duszy. Gdy już poznamy jak powinna działać nasza natura, musimy oczywiście walczyć o to, aby ją ukształtować. Wielce zasłużył się w tej materii o. Jacek Woroniecki OP – ujął w systematyczny, prosty i zrozumiały sposób naukę o naszej naturze i pracy wychowawczej.

 

Współczesne zagrożenia na drodze do świętości; Ks. Szymon Bańka w Zawsze Wierni nr 4(209)

 

Przedstawiony przez autora brak fundamentów dotyczy nie tylko życia katolickiego, czy też osób pragnących kroczyć na drodze do świętości. Dotyczy to każdego z nas. Kościół, nauczając w ten sposób daje nam środki pomocne również do życia i poruszania się w  świeckiej rzeczywistości. Tu możemy zobaczyć dlaczego tak łatwo jest nami manipulować i dlaczego tak łatwo ulegamy manipulacji mediów. Jest to jedna z przyczyn dlaczego współczesny świat walczy z Kościołem, i dlaczego walczy się z tradycją.

 

Znacząca cecha samozakłamania

Istnieje jeszcze jedna cecha samozakłamania, którą da się wyprowadzić z obserwacji wszystkich pozostałych. Otóż samozakłamanie wyróżnia się szczególnym antagonizmem wobec Boga. Bóg prawda absolutna – samozakłamanie to najpodlejszy fałsz. Bóg to prostota – samozakłamanie to myląca zawiłość. Bóg to światło – samozakłamanie to ciemność. Bóg to przebaczenie – samozakłamanie to brak litości. Ono przynależy do nas jako do stworzeń nie przemienionych jeszcze na obraz Boga. Ono stanowi wielce skomplikowany skutek grzechu. Samozakłamanie działa przeciw Bogu – pod ziemią i nad nią, w każdej duszy, na każdym kroku. Ono sprawia, że natura może skazić łaskę. Ono poucza grzech, jak uniknąć pokuty. Jego praca apostolska polega na odciąganiu nas od doskonałości. Skręca ono fałszywie ster naszego życia, by naszą łódź osadzić na skałach lub na piachu. Jest ono niemal zawsze źródłem zbaczania w życiu z właściwego kierunku, jemu więc w niemałym stopniu można przypisać winę za tragiczny los życiowych rozbitków.

Samozakłamanie zrywa świeże pąki z krzewu Bożej chwały, bo jego samego ukraść nie może.

Co więcej, jest ono naszym wrogiem wewnętrznym, którego za naszego życia nigdy nie zdołamy uśmiercić, a którego – pośród wszelkich innych prób – mamy trzymać w ciężkiej i dokuczliwej niewoli. Samozakłamanie żywi się wszystkim. Trucizna jest mu odżywką. Umartwienia je umacniają. Tuczy się na modlitwie. Tryska zdrowiem i zadowoleniem dzięki sakramentom. Istnieje jeden jedyny sposób, w jaki można sobie z nim poradzić – można wziąć je głodem. Kłopot tylko na tym, że głodząc samozakłamanie, zagłodzimy na śmierć także własne dusze. Równie dobrze możemy tęsknić za dziecięcą prostotą i najwyższą prawdą. Bóg jest prawdą, a każdy człowiek – kłamcą. Mimo wszystko istnieje nadzieja pocieszenia. Oto bowiem jeszcze jedna cecha samozakłamania: wyliczyliśmy ich tu już piętnaście, ta będzie szesnasta. Otóż polega ona na tym, że istnieje jedna, jedyna rzecz, do której – jak się wydaje – samozakłamanie prawie zupełnie nie pasuje i nie może przywrzeć, a jeśli nawet to robi, zostaje dogłębnie osłabione. Rzeczą tą jest wytrwały żal za grzechy, cudowna łaska skruchy.

 

 

O samozakłamaniu; Frederick Wiliam Faber; Warszawa 2016

 

Czym jest łaska?

Pełne i całkowite znaczenie łaski możemy opisać następująco: „jest to Boska obecność i działanie Boga Ducha Świętego w duszy człowieka”. Gdzie działa, tam jest. Nie wolno nam, gdy mówimy o Jego działaniu, zapominać p Jego obecności, tak jak nie wolno nam redukować tego działania do jakiejś czynności przejściowej, jakiegoś wpływu zewnętrznego czy jakiejś, jak mówią nasi niewierzący, „siły”.

Są dwa rodzaje łaski: jest stworzona i łaska niestworzona. Łaska stworzona to wlana do duszy cecha nadprzyrodzona. Taką łaską jest wiara, jest nadzieja, jest miłość. Są to cechy nadprzyrodzone wlane do naszych serc. Ale niestworzona łaska Boża to Bóg Sam, mieszkający w duszy, Źródło i Zdrój wszelkich innych darów. To dlatego, każdy chrześcijanin znajduje się w stanie nadprzyrodzonym – chyba, rzecz jasna, że jest odrzucony, że jest w grzechu śmiertelnym, bo wtedy Duch Święty w nim nie mieszka. Kto jakimkolwiek grzechem śmiertelnym, czy to cielesnym czy duchowym, wygnał Ducha Świętego ze swojego serca, ten bez wątpienia w stanie łaski nie jest; a mimo to i tak jeszcze pozostaje w stanie łaski nadprzyrodzonym. Narodził się duchowo na Chrzcie, jest zatem odrodzony, jest synem Bożym – i synem Bożym, tyle że odrzuconym, będzie i pozostanie na wieki wieków, choćby w ciemnościach zewnętrznych. Tak więc i duchowo umarły jest jeszcze w stanie nadprzyrodzonym, bo nadal ma w sobie wiarę i nadzieję; ponieważ jednak nie ma w sobie miłości – a więc nie ma też łaski uświęcającej Ducha Świętego – jest duchowo umarły.

Ci jednak, którzy znajdują się w stanie nadprzyrodzonym żyją życiem łaski, są świątynią Ducha Świętego i przedmiotem Jego szczególnej miłości. Duch Święty bezustannie przenika ich umysł światłem wiary, ich serce działaniem miłości, a ich wolę Swoim własnym natchnieniem; i stąd bierze się wzrost i dojrzewanie tej wiary, nadziei i miłości, którą każdy chrześcijanin otrzymuje na Chrzcie.

Takie jest pełne i całkowite znaczenie słowa łaska; i w takim znaczeniu powinniśmy go używać, tym bardziej, że jest to wyraz pospolity i techniczny, którego pełna jest cała teologia katolicka, i który często spotykamy także na kartach Nowego Testamentu.

Należy przy tym jednak ściśle rozróżniać różne rodzaje łask ujęte w tym jednym terminie. Według teologii katolickiej, łaska, czyli działanie Ducha Świętego, dzieli się na trzy następujące rodzaje.

Po pierwsze, jest łaska tzw uprzedzająca. Znaczy to, że Bóg Swoim działaniem idzie przed nami w każdym dobrym uczynku, jaki spełniamy. Jak przewodnik, który idzie przodem ze światłem, pokazując drogę tym, których prowadzi, tak samo Duch Boży oświeca nas i prowadzi po drodze życia.

Po drugie jednak, mało byłoby tego, że nas prowadzi, gdyby nas także nie wspomagał, byśmy za Jego światłością szli. Tych, których prowadzi, także umacnia. Idzie z nimi i daje im towarzyszące wsparcie Swojej własnej mocy. I to jest Jego łaska współdziałająca.

I wreszcie, po trzecie, Sam dokonuje tego, co Sam rozpoczął. Jak mówi Apostoł: Mamy ufność w tym właśnie, że Ten który rozpoczął w was dobre dzieło, wykona je do dnia Jezusa Chrystusa.

Jest więc łaska trojaka: uprzedzająca, która idzie przed nami; towarzysząca, czyli współdziałająca, która wspiera nas w drodze; i dopełniająca, która dzieło Boże w nas spełnia i wieńczy. Jednak te trzy rodzaje są tylko trojaką formą jednego działania obecnej w nas Boskiej Osoby Ducha Świętego.

 

 

Przewodnik życia w Duchu Świętym; Henry Kard. Manning.