O dystrakcji

Czym jest dystrakcja?

Dystrakcja jest to dłuższe lub krótsze oderwanie myśli od przedmiotu, którym w danej chwili zajmować się powinniśmy – jest to błąkanie się jej bezładne pod wpływem wrażeń doznanych – bądź zewnętrznych, bądź wewnętrznych. To błąkanie się myśli bywa mniej lub więcej świadome lub nieświadome, dobrowolne lub niedobrowolne, trwałe lub przejściowe. Powodowane bywa zazwyczaj nieujarzmieniem władz ducha i lenistwem, krócej mówiąc – nieumartwieniem; o tyle zaś człowieka obwinia, o ile jest świadome, dobrowolne, i trwałe, o ile się z nim nie walczy.

Pisze Ewangelista o Zbawicielu: „że wszystko dobrze czynił”. I my także, na wzór Chrystusa, powinniśmy wszystko dobrze czynić; cokolwiek bowiem «czynić warto, warto czynić dobrze». Na to jednak, aby swe czynności spełniać dobrze, niezbędne jest przyłożenie się do czynu władz całej naszej istoty, a więc skupienie ich w kierunku mającej się wykonać czynności. Jedne władze należy skupić i takowych używać, drugie – co najmniej ujarzmić, uciszyć, aby w czynności nie przeszkadzały. Bez tego skupienia, czyli skoncentrowania sił ducha, które zwać zwykliśmy uwagą, żadnej pracy zadowalająco wykonać nie jesteśmy w stanie, a tym bardziej modlić się nie możemy.

Zupełnie machinalnie nic wykonać się nie daje, dowodem czego, że i koń obracający maneż, skoro ulegnie dystrakcji(które i u zwierząt się przytrafiają), wnet przestaje dobrze ciągnąć. Batem zmusza się go do uwagi – a raczej przerywa mu się roztargnienie – i zmusza do skupionej pracy.

Dusza człowieka jest mieszkanką ciała wielce ułomnego i jego wspólniczką w skażeniu pierworodnym, nie dziw tedy, jeśli należyta uwaga w czynnościach – innymi słowy dobre spełnienie czynów – jest człowiekowi niezmiernie trudne, a roztargnienie naturalne; w każdym bowiem czynie ciało przeszkadza duchowi, a duch ciału – ciało swoją ociężałością, a duch swą lotnością.

Nadto tak ciało jak duch mają swe pożądliwości, z których się rodzą namiętności, mniej lub więcej silne, lecz w każdej pracy – bądź duchowej, bądź umysłowej, bądź nawet fizycznej – zawsze bardzo przeszkadzające. I tak np. – pamięć o jakiejś łakotce przeszkadzać będzie dziecku w odrabianiu zadanego ćwiczenia, a rozmarzona głowa zawsze będzie niezdolna do pracy… itp.

Z powyższych przyczyn wrodzonej ułomności natury ludzkiej wszyscy podlegamy dystrakcjom i tylko usilną pracą nad sobą zdobywać możemy uwagę i skupienie. Przyznać tu jednak należy, że najtrudniejsza jest uwaga w modlitwie. Wszelka praca, tak umysłowa, jak i fizyczna, ma to do siebie, że będąc w danej chwili tym co najbardziej zmysły uderza i współdziałania zmysłów wymaga, tym samym najsilniej nas zajmuje, a przeto od innych dalszych przedmiotów odrywa i w sobie skupia. Dlatego to praca jest nieraz dla człowieka skołatanego nieszczęściem niezmiernym dobrodziejstwem – stanowi bowiem dla niego pożądaną dystrakcję, zmuszając go, aby choć przez czas trwania pracy zapomniał o tym, co boli, co duszę przytłacza – a to już jest wielką ulgą. Również praca jest znakomitym lekarstwem przeciwko marzycielskiej skłonności oraz w innych duchowych cierpieniach. Z modlitwą rzecz się ma odwrotnie. Modlitwa będąc czynem czysto duchowym, wewnętrznym – zwykle niczym nie uderza naszych zmysłów; naturalnym, fizycznym sposobem, nie zajmuje nas; przymusowo uwagi naszej nie skupia i nie przykuwa. Owszem, przy modlitwie oderwani ciałem od czynności zewnętrznych, uwolnieni od wszelkiej kontroli, przymusu, a duchem często na wskroś przejęci stworzeniami, całym impulsem dążenia do punktu ciężkości, do stworzeń się zwracamy wyobraźnią. To nam tłumaczy te roje roztargnień, które nas przy modlitwie oblegają i dręczą. «Niepodobieństwem jest – pisze św. Bernard – aby mógł z Bogiem rozmawiać ten, który chociaż milczy, przecież z całym światem rozmawia».

Trudna jest więc modlitwa całkiem skupiona dla ułomnej natury naszej i prawdopodobnie nigdy nie dojdziemy do tego stanu doskonałości, abyśmy zupełnie dystrakcji nie podlegali(zapewne Bóg to dopuszcza, aby nas w pokorze utrzymać) jednak przy pomocy łaski Bożej, i przy naszym współdziałaniu z tą łaską usunąć możemy i powinniśmy wiele z naszych roztargnień, a zwłaszcza wyleczyć się ze stanu ustawicznego błąkania się naszej myśli przy modlitwie – jeśli temu podlegamy.

Najskuteczniejszym lekarstwem w tym względzie jest umartwienie. Umartwienie ciała daje panowanie nad duchem, duch zaś ujarzmiony skłania się do skupionej modlitwy.

(…)

Nawyknienie do dystrakcji nie tylko że stanowi silną zaporę w życiu duchowym, ale nadto przeszkadza nam w bardzo w sprawach doczesnych, w stosunkach z ludźmi, w nauce, w pracy, w spełnianiu zajęć obowiązkowych. Dystrakcja czyni nas niepamiętnymi, nieakuratnymi, niedokładnymi, a nawet często niegrzecznymi.

Zbyteczne zajmowanie się sobą bywa bardzo powszechnym powodem wielu dystrakcji: wówczas dzieje się, że to maleńkie ja zasłania całkowicie i obowiązek, i bliźniego – Boga nawet!

Nieporządek zaś i nielogiczność w myślach bywa najbliższym skutkiem dystrakcji przeszłej w nałóg.

Marzycielstwo – to pewnego rodzaju dystrakcja; dystrakcja zaś – sposobem marzycielstwa.

 

O pobożności prawdziwej i fałszywej; Cecylia Plater-Zyberkówa; Wydawnictwo Monumen; Poznań 2016

Przemysł jednorazowy

Palety jednorazowe

Bardzo często korzystamy z produktów jednorazowych – czyli takich, które po ich użyciu najnormalniej w świecie wyrzuca się na śmieci. To są sztućce, kubki do kawy, talerze i wiele innych takich rzeczy. Do produktów jednorazowych zaliczyłbym również takie, których się nie naprawia. Z takimi mamy do czynienia coraz częściej. Są to np. pralki czy też lodówki – po upływie gwarancji zaczynają psuć się na potęgę i lepszym rozwiązaniem jest zakup nowego urządzenia niż naprawianie posiadanego. Obecnie naprawa drobnej rzeczy np. w samochodzie wiąże się z wymianą całego zblokowanego komponentu, którego koszt produkcji kilkudziesięciokrotnie przekracza wartość naszej usterki. Do tego należałoby dodać komputery, telefony. Minęły już czasy, gdy samochody miały po dwadzieścia lat  i jeździły bez problemów, czy też meble przechodzące na kolejne pokolenia.

Z produkcją jednorazowych towarów związane jest nieodmiennie to, że są one zasobożerne. Znacznie taniej (w znaczeniu zużycia energii i zasobów) jest wyprodukowanie jednego produktu i używanie go nawet z naprawami przez dwadzieścia lat niż w tym samym czasie wyprodukowanie takich czterech produktów. Tym to sposobem gospodarka nastawiona na przemysł jednorazowych produktów jest gospodarką produkującą masowo śmieci. Po takich dwudziestu latach przemysłu jednorazowego mamy cztery razy więcej odpadów, złomu i śmieci. Przemysł jednorazowy napędza PKB czyli wielkość i siłę naszej gospodarki stąd też mamy jednorazówek coraz więcej. Z rozmowy z przyjacielem działającym w kulturze  dowiedziałem się, że taniej jest przygotować i zaprezentować nowe przedstawienie teatralne niż wystawić je kolejny raz(!). Produkt jednorazowy w kulturze.

W tym całym naszym zagonieniu za nowym samochodem, telefonem, laptopem czy też pralką jest jednak iskierką nadziei. Jest to pomysł na Gospodarkę o Obiegu Zamkniętym.

Gospodarka o obiegu zamkniętym (ang. circular economy) jest koncepcją zmierzającą do racjonalnego wykorzystania zasobów i ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko wytwarzanych produktów, które – podobnie jak materiały oraz surowce – powinny pozostawać w gospodarce tak długo, jak jest to możliwe, a wytwarzanie odpadów powinno być jak najbardziej zminimalizowane.

Jeśli realizacja takiego podejścia zlikwiduje produkty jednorazowe to będzie znaczyło, że produkcja śmieci i złomu zostanie znacznie zmniejszona.

 

Bł. Marcelina Darowska

Marcelina Darowska z d. Kotowicz urodziła się 16 stycznia 1827 roku w Szulakach, posiadłości rodziców Jana i Maksymiliany z Jastrzębskich, w pobliżu Kamieńca Podolskiego. Ojciec jej był dobrym gospodarzem i sąsiedzi wybrali go marszałkiem szlachty. W wieku 12 lat została wysłana na pensję dla dziewcząt do Odessy. W roku 1842 powraca do rodzinnego domu i pomaga ojcu w zarządzaniu majątkiem (była sekretarką i prowadziła kancelarię) oraz pracowała na rzecz ubogich i cierpiących. W 1849 roku wyszła za mąż za Karola Weryhę Darowskiego któremu trzykrotnie odmawiała ręki. W rok później urodził się syn Józef a w 1852 roku córka Karolina.

Rok 1852 jest tragiczny dla Marceliny, umiera na tyfus mąż Karol a w styczniu 1853 na błonicę syn.

Doświadczenia te odbijają się na zdrowiu młodej wdowy i za namową rodziny i przyjaciół wyjeżdża na leczenie trwające cztery miesiąca.

Następnie wyjeżdża do Paryża gdzie krewni chcą ją zabawić pokazując uroki światowej stolicy mody i kultury.

Przełomem w jej życiu jest poznanie o. Aleksandra Jełowieckiego przełożonego zakonu zmartwychwstańców. Po odbyciu spowiedzi generalnej rozpoczęła regularne życie sakramentalne. Za namową zakonnika udaje się do Rzymu. Tu spotyka się z założycielem zgromadzenia zmartwychwstańców ojcem Hieronimem Kajsiewiczem.

Ojciec Kajsiewicz wraz z Józefą Karską byli w trakcie tworzenia nowej żeńskiej wspólnoty zakonnej nakierowanej na pracę w Polsce.

W maju 1854 roku Marcelina Darowska składa ślub posłuszeństwa i dozgonnej czystości które mają doprowadzić do wstąpienia do klasztoru, co było jej pragnieniem po śmierci syna.

W 1859 roku odbyły się obłóczyny i pierwsze śluby wieczyste nowego zgromadzenia zakonnego – Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP. Pierwszą przełożoną zostało s. Józefa Karska która w niecały rok później, chorująca na gruźlicę płuc, zmarła. Na swoją następczynie wyznaczyła s. Marcelinę Darowską.

Już w czasie nauki na pensji przejawiały się w matce Darowskiej spore talenty dydaktyczne jak również zdolności organizacyjno-przywódcze. W 1861 roku zostaje przełożoną generalna zgromadzenia i w dwa lata później postanawia przenieść dom generalny z Rzymu do Jazłowca na Ukrainie.

Zgromadzenie nakierowane było na wychowanie młodzieży żeńskiej. Matka Marcelina w swoim programie nauczania odrzuciła zasadę tzw „ślepego posłuszeństwa” na rzecz indywidualizacji nauczania. W nauczaniu uwzględniono przedmioty dotyczące Polski tzn, nauka języka, historii, literatury. Nie tylko uczono dziewczęta ale i kształtowano aby mogły stać się dojrzałymi kobietami, żonami, matkami, zaangażowanymi w sprawy narodu i Kościoła. Była przekonana, że kobieta jest duchem rodziny i że to one ucząc nowe pokolenia przyczynią się do odrodzenia całego społeczeństwa. System jej opierał się na czterech punktach:

  1. Nauczyć dzieci żyć Bogiem.
  2. Nauczyć, żeby były dobrymi Polakami.
  3. Nauczyć, by kochały obowiązek.
  4. Nauczyć dzieci myśleć.

W niedługim czasie powstają kolejne domy niepokalanek w Jarosławiu, Niżniowie, Nowym Sączu, Słonimie i Szymanowie pod Warszawą. Było to możliwie dzięki licznym powołaniom zakonnym – w ciągu 10 lat do zakonu zostało przyjętych 60 osób. Szkoły prowadzone przez siostry niepokalanki działają do dnia dzisiejszego. Warto tu wspomnieć, że w 2008 roku Minister Obrony Narodowej przyznał siostrom niepokalankom z Szymanowa medal Pro Memoria za podtrzymywanie tradycji 14 Pułku Ułanów Jazłowieckich, opiekę duchową nad kombatantami, oraz wybitne osiągnięcia w pracy wychowawczej młodego pokolenia.

Wydarzeniem w życiu szkoły sióstr w Jazłowcu, była wizytacja abp Zygmunta Felińskiego oraz poświęcenie w 1883 roku figury Matki Boskiej ufundowana przez arcybiskupa, która była zamówiona u polskiego rzeźbiarza i zesłańca Oskara Sosnowskiego. W lipcu 1939 roku figura została uroczyście ukoronowana i znana jest jako „Figura Matki Boskiej Jazłowieckiej”. Po drugiej wojnie światowej została przeniesiona do siedziby sióstr w Szymanowie pod Warszawą gdzie nawiedzana jest przez liczne pielgrzymki.
W czerwcu 1907 roku matka Darowska miała wypadek, skutkiem czego doznała złamania szyjki kości udowej. W 1908 roku, mimo podeszłego wieku(81 lat) kapituła generalna Zgromadzenia wybrała ją na kolejną kadencję.

W połowie października 1910 roku doznała udaru mózgu i została sparaliżowana. Zmarła 5 stycznia 1911 roku w Jazłowcu w otoczeniu sióstr i swojej rodziny, córki Karoliny wnuków i prawnuków.

Mając porywczy i ostry charakter matka Darowska wypracowała w sobie cierpliwość i determinację. Przywiązywała szczególną wagę do relacji osobistych czego przykładem jest zachowane w Zgromadzeniu ponad 11 tys. jej listów. W archiwum Zgromadzenia znajdują się jeszcze nie opublikowane jej m.in. Pamiętniki, Memoriał o nauce i wychowaniu.

Błogosławiona Marcelina Darowska była nie tylko osobą czynną w działalności zewnętrznej. Należy ona również do polskich mistyczek XIX wieku. Dzięki jej obszernej korespondencji między innymi z kierownikiem duchowym o. Kajsiewiczem, wiemy o jej przeżyciach i doznaniach.

W roku 1900 miała wizję, że umierać będzie w wielkim cierpieniu, co spełniło w 11 lat później. Pogrzeb jej odbył się 9 stycznia 1911 roku w Jazłowcu, któremu przewodniczył arcybiskup obrządku ormiańskiego Józef Teodorowicz.

6 października 1996 roku w Rzymie została beatyfikowana przez papieża Jana Pawła II. Jest patronką wielu placówek oświatowych prowadzonych przez siostry niepokalanki.

 

TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2019 ROKU.

Powody odmawiania Różańca

Błogosławiony Alan z la Roche wylicza powody odmawiania Różańca. Oto one:

  1. Najpierw dlatego, żebyście mieli sto pięćdziesiąt skał, w których jest w każdej piętnaście kopalń nieskończenie szlachetnych kamieni.
  2. Następnie, żebyście osiągnęli sto pięćdziesiąt razy piętnaście najpiękniejszych darów Dziewicy Maryi, do których należą: niewinność, mądrość, wdzięk, piękno, szlachetność, szczodre miłosierdzie, status synów Boga i Maryi, uczciwość, pomyślność, odpoczynek, zachowanie wszystkich rzeczy, pokarm od Matki Bożej, wszelkie bogactwa, doskonałe zbawienie, przyjęcie sakramentów, definitywne ukoronowanie prawdy, i szczęśliwego życia. W tych rzeczach zawiera się w całej pełni wszystko, czego można pragnąć. Ponieważ według Bernarda i Alberta Wielkiego cały Stary i Nowy Testament, a nawet cały świat zawarte są w Pozdrowieniu anielskim.
  3. Ażeby chwalebna Dziewica, wraz ze swym Synem, była czczona za tak wielkie Jej zasługi
  4. Żebyś ty był codziennie wyzwalany od stu pięćdziesięciu stających przeciw tobie rodzajów zła.
  5. Żeby cały wojujący Kościół został przez ciebie ukoronowany stu pięćdziesięcioma wińcami.
  6. Ażeby zmarli wierni zostali za twoją sprawą uwolnieni od stu pięćdziesięciu kar.
  7. Żeby święci cieszyli się w ojczyźnie stu pięćdziesięcioma radościami.
  8. Ze względu na sto pięćdziesiąt radości, które Dziewica Maryja miała przy poczęciu i narodzeniu swego Syna i które ta Dziewica niekiedy objawiała i przypominała w szczególny sposób.
  9. Ze względu na sto pięćdziesiąt cierpień, które Maryja znosiła podczas męki swego Syna.
  10. Ze względu na sto pięćdziesiąt radości, które teraz ma w niebie więcej niż wszyscy święci.
  11. By przeciwstawić się stu pięćdziesięciu grzechom najczęściej popełnianym na świecie; również o nich Maryja przypominała.
  12. Z powody stu pięćdziesięciu śmiertelnych niebezpieczeństw.
  13. Z powodu stu pięćdziesięciu straszliwych rzeczy, które na Sądzie wystąpią przeciw grzesznikom.
  14. Z powodu stu pięćdziesięciu dobrodziejstw, które otrzymał świat dzięki wcieleniu Chrystusa.
  15. Z powodu stu pięćdziesięciu szczególnych przywilejów, które otrzymują odmawiający Różaniec, zarówno w rzeczach zewnętrznych, jak i w duszy, zarówno w śmierci, jak i w chwale. Dlatego przed śmiercią otrzymają szczególną łaskę wśród wszystkich żyjących, co potwierdzają niezliczone przykłady i doświadczenia.

Wszystkie te rzeczy Dziewica Maryja nieraz objawiała i wyraźnie po imieniu nazywała.