Bracia Sołuńscy – apostołowie Słowian

Święty Cyryl i Metody byli rodzonymi braćmi. Urodzili się w Tesalonikach (zwane też Sołuń, a dzisiaj Saloniki). Ich rodzinne miasto było wielonarodowościowe i używano w nim wielu języków. Starszy z braci – Metody urodził się ok. 815 roku i otrzymał na chrzcie imię Michał, młodszy Konstantyn urodził się ok. 827 roku jako najmłodszy z siedmiorga dzieci. Ich ojciec Leon był wyższym urzędnikiem na dworze cesarskim w Bizancjum. Michał, po ukończeniu szkół został również urzędnikiem i pełnił obowiązki zarządcy prowincji. Około roku 840 wstępuje do klasztoru i przyjmuje imię Metody.

Około 855 roku do tego samego klasztoru gdzie przełożonym był Metody wstępuje jego młodszy brat Konstantyn; imię Cyryl przyjmuje w ostatnich dniach swojego życia. Po ukończeniu nauk był bibliotekarzem przy kościele Hagia Sophia w Konstantynopolu, stolicy Cesarstwa Bizantyjskiego. Był również wykładowcą filozofii w cesarskiej szkole. Zasłynął erudycją i mądrością, tak że współcześni nadali mu zaszczytny przydomek Filozof.

Na prośbę cesarza Michała III obaj bracia wyruszają do kraju Chazarów na Krym, aby pomóc chrześcijanom w sporach religijnych z Saracenami i Żydami. Konstantyn przygotowuje się bardzo starannie, uczy się języka hebrajskiego oraz syryjskiego. Po udanej misji przez kolejne pięć lat przebywają na misji wśród ludów bułgarskich.

W roku 863 przybywa do Cesarstwa Bizantyjskiego poselstwo od księcia Moraw Rościsława z prośbą o misjonarzy znających język słowiański. W ówczesnym czasie państwo morawskie obejmowało: Morawy, Słowację, Czechy, Łużyce, Śląsk, Panonię (dzisiejsze Węgry) i prawdopodobnie Małopolskę. Były to tereny gdzie spory wpływ mieli misjonarze języka niemieckiego. Konstantyn i Metody urodzeni w Sołuniu gdzie spora część mieszkańców była pochodzenia słowiańskiego znali ich język i zwyczaje. Po rozpoczęciu misji szybko okazało się, że znajomość języka to jest za mało. Chrześcijaństwo jest religią księgi – liturgia, modlitwy, nakazy i zakazy powinny być zapisane by nie ulegały zmianom. Konstantyn tworzy alfabet zwany głagolicą oparty na alfabecie greckim. Język jakiego używa w tłumaczeniach jest to prasłowiański dialekt sołuński. Język ten był używany przed rozpadem jedności języka Prasłowian na różne gwary. Używany jest on do dzisiaj w kościele grekokatolickim oraz w prawosławiu i znany jako język staro-cerkiewno-słowiański. Uczeń Konstantyna i Metodego ułożył w oparciu o głagolicę inny alfabet – cyrylicę, którego nazwa nawiązuje do imienia św. Cyryla i jest używany do dnia dzisiejszego. Konstanty przetłumaczył żywoty świętych oraz założył szkołę tłumaczy. Jego uczniowie używając głagolicy przetłumaczyli w 8 miesięcy Pismo Święte na język dostępny dla niewykształconego ludu.

Tłumaczenie ksiąg liturgicznych spotkało się z niezrozumieniem ze strony kleru frankońskiego i niemieckiego. Uważano wtedy, że jedynymi językami liturgii mogą być hebrajski, grecki i łacina. Bracia odwołali się w tym względzie do Rzymu. Po trzech latach bracia sołuńscy opuszczają Morawy i przez Panonię udają się do Wenecji by tam uzyskać święcenia kapłańskie dla swoich uczniów. W podróży dociera do nich wezwanie z Rzymu, stawienia się przed papieżem. Docierają do Stolicy Piotrowej w 867 roku gdy papieżem jest Hadrian II, który przyjmuje ich bardzo serdecznie, spełnia ich prośby i potwierdza słuszność stosowania ksiąg w języku słowiańskim.

Niestety Konstantyn, mimo młodego wieku, czuje zbliżającą się śmierć. Wstępuje do zakonu i przyjmuje imię Cyryl. Umiera na rękach swojego brata 14 lutego 869 roku. Pochowany jest w kościele pod wezwaniem św. Klemensa. Przybywając do Rzymu bracia przekazali papieżowi relikwie św. Klemensa, rzymskiego papieża (trzeciego następcy św. Piotra) odnalezione przez nich w czasie pobytu na Krymie, gdzie poniósł męczeńską śmierć ok. 101 roku.

Papież Hadrian wyświęca Metodego na arcybiskupa Panonii i Moraw oraz mianuje go legatem dla ludności słowiańskiej. Pomimo poparcia papieża misja Metodego spotyka się ze sprzeciwem niemieckiej hierarchii kościelnej która z poparciem króla Ludwika Niemieckiego więzi go na wyspie Reichenau na Jeziorze Bodeńskim. Dzięki papieżowi Janowi VIII w roku 873 Metody zostaje uwolniony i powraca do swojej pracy. Umiera 6 kwietnia 885 roku prawdopodobnie w Welehradzie na Morawach. Dzieło świętych Cyryla i Metodego zostało w dużym stopniu zniszczone najazdem Madziarów. Dzieło Braci Sołuńskich przetrwało w słowiańskich narodach Bułgarii, Serbii i Chorwacji. Dzięki ich pracy kultura Słowian mogła rozwijać język oraz tworzyć piśmiennictwo, które dało możliwość formowania się narodów. Działalność misyjna św. Cyryla i Metodego prowadzona była w łączności z Patriarchatem w Konstantynopolu oraz ze Stolicą Apostolską w Rzymie. Papież Pius XI w liście apostolskim „Quod Sanctum Cirillum”, określił obu braci „synami Wschodu, z urodzenia Bizantyńczykami, z pochodzenia Grekami, z misji Rzymianami, z owoców apostolskich Słowianami”.

Przedstawiani są jako misjonarze ze zwojami pisma z alfabetem łacińskim, księgą i krzyżem, ubrani w ornaty kościoła zachodniego lub jako biskupi słowiańscy. Są patronami Moraw oraz Europy. Wspomnienie obchodzone jest 14 lutego oraz 5 lipca.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W lutym 2017 ROKU.

Samozakłamanie

Istnieją pewne sposoby – zarazem niezawodne i niezbędne – by stać się prawdomównym wobec samego siebie. To, czy osiągnęliśmy już tę cnotę, poznamy po tym, czy podjęliśmy środki do jej pozyskania. Całe wewnętrzne zepsucie naszej natury jest ni mniej ni więcej jak tylko surowcem naszego samozakłamania. Przewrotność tego zepsucia leży w jego zafałszowaniu, a osoba, którą najbardziej chcemy w ten sposób oszukać, jesteśmy my sami. Cały świat świadkiem, z jakim powodzeniem to czynimy. Toteż, jeśli rzeczywiście chcemy siebie odkłamać, musimy włożyć ogromny trud w poznanie samych siebie i – jeśli to tylko możliwe – wszystkich plusów i minusów naszej złożonej i wewnętrznie sprzecznej natury, nie mamy po prostu szans działać w prawdzie. Nie jest jednakże rzeczą łatwą poznać siebie. Wprost przeciwnie – to najtrudniejsza rzecz na świecie. Czy więc rzeczywiście podejmiemy trud poznania siebie samych? Czy rzeczywiście uczciwie badamy nasze sumienie? Czy jesteśmy w tym dokładni? Doprawdy możemy swobodnie przypuszczać, że niewiele jest osób troszczących się o zbawienie swojej duszy, dla których codzienne i regularne obowiązki duchowe składają się z czegoś więcej niż tylko rachunku sumienia. Tak więc, jaka jest nasza obowiązkowość w tej sprawie? A nasza dokładność? A wytrwałość? A nasz prawdziwy wgląd na to, jak ważny jest rachunek sumienia? Jeżeli nie staramy się usilnie poznać samych siebie, możemy być w zasadzie pewni, że nie jesteśmy wobec siebie prawdomówni. A że niestety podobne wysiłki są wielce nieprzyjemne, nie można ich podejmować, nic o tym samemu nie wiedząc. Tylko ciężko ranny na polu bitwy może czasem nie być świadom bólu, jakiego doznaje.

 

O samozakłamaniu; Frederick Wiliam Faber; Warszawa 2016