O Komunii duchowej

Komunia duchowa, która sobór Trydencki pochwala i tak mocno chrześcijanom zaleca, daje im w pewien sposób korzystać z cudownych owoców, jakie Boska Eucharystia wydaje w sercach ludzkich. Jest ona obfitem źródłem łaski, błaganiem i najlepszem ze wszystkich przygotowań do sakramentalnej Komunii.

Najodpowiedniejszym czasem do komunikowania duchowo, jest ofiara Mszy św. lub odwiedziny Najświętszego Sakramentu, bo wtedy dusza bywa przenikniona uczuciem, jakiem natchnąć może tylko istotna Jezusa Chrystusa obecność. W każdym  jednak czasie i miejscu dusza wierna może się z Bogiem połączyć.  Jak Prorok Daniel, uwięziony w Babilonie i nazwany przez Anioła człowiekiem pragnień, pokilkakroć dziennie klękał przy swojem oknie, i zdala posyłając wejrzenie ku zniszczonej świątyni Syjonu, wylewał w obecności Bożej tęskne swe westchnienia, tak samo chrześcijanin w ścianach swego mieszkania, może zwracać swe serce ku przybytkom świętym dla uczczenia Jezusa Chrystusa, wyznać przed Nim swoja niegodność, błagać Go, aby przyszedł nawiedzić go przez swą łaskę, złączyć się z Nim przez żywą wiarę, gorąca miłość i przez żarliwe pragnienie. Komunia duchowa nie jest niczem innem. Gdyby nawet nie było czasu złożenia tych rozmaitych aktów, wystarczyć może jeden: akt doskonałej miłości, który wszystkie inne zawiera. Bo Bóg jest miłością  i ten, który mieszka w miłości, mieszka w Bogu, a Bóg w nim(J 4, 16).

MODLITWA
dla komunikujących duchowo.
(Św. Augustyna).

Uczyniłeś nas dla siebie, o mój Boże, i serce nasze trwożyć i niepokoić się będzie, dopokąd w Tobie nie spocznie. Cóż więc uczynię, ażeby znaleźć Ciebie, któryś jest życiem prawdziwem? Kiedyż znajdę zapomnienie mych cierpień w słodyczy Twej obecności? Kiedyż będziesz mi wszystkiem, o miłości moja i dobro moje jedyne? Wzywam Cię, o mój Boże, któryś pamiętał o mnie, kiedym ja uciekała od Ciebie! Wzywa Cię wiara moja  jakąś mnie sam napełnił  i wołam Cię do swej duszy, którąś przygotował na przyjęcie Ciebie przez gorące pragnienie posiadania Cię, o mój Panie! Oto ja przedstawiam Ci wszystkie dolegliwości i niedostatki moje;

O niebieski Lekarzu, uzdrów mnie!

O światło niewidzialne, oświeć mnie!

O siło Boska, podnieś mnie!

Jezu Syna Dawidowy, miej litość nad mą duszą!

Miotana tysiącem myśli burzliwych, zmęczona niespełnionemi pragnieniami, złamana próżnościami i cierpieniami tej ziemi pełnej boleści, dusza moja łaknie i pragnie, o Panie; nie odsyłaj jej głodną! nakarm ją chlebem żywota!

O Boski Pocieszycielu mój! Ty, który jednem wejrzeniem osuszasz łzy bolesne; Ty, który jednem słowem uśmierzasz wściekłość morza, pójdź i chodź po falach serca mojego!

Pójdź! Aby cichy spokój po burzach jego nastąpił! Pójdź, abym chroniąc się pod cieniem skrzydeł Twoich, mogła na sercu Twem utulić głowę zmęczona i spocząć  przy niem na chwilę!

O mój Boże! pozwól sercu mojemu przybliżyć się do Ciebie i usposób je do zrozumienia Ciebie! Otwórz ucho jego i powiedz mu tak, aby Cie dobrze pojęło: Jam jest zbawieniem twojem! I na te słowa niechaj ja biegnę do Ciebie! niechaj Cię znajdę, niech Cię ukocham! niech się na wieki przywiąże już do Ciebie! Pójdź a nie zwlekaj przyjścia swojego już dłużej.

 

 

Tekst z modlitewnika: Bądź wola Twoja – modlitwy i rozmyślania na wszystkie dni tygodnia i miesiąca; zebrała Józefa Kamocka; Nakład Gebethnera i Wolffa , Warszawa 23 maj 1895 rok.

 

Potop grzechu

Cały świat ginie wskutek potopu. Tylko osiem osób znajduje schronienie w Arce Noego. Sześćset tysięcy mężów, nie licząc niewiast i dzieci, wychodzi z Egiptu, by wziąć w posiadanie ziemię Chanaan. Bóg wyczerpuje, że tak powiem, Swoją potęgę i dobroć na dobrodziejstwa i cuda, żeby ich tam doprowadzić. Oni Go obrażają. Dwóch tylko z całego ludu ogląda Ziemię Obiecaną. Te wypadki i mnóstwo innych, są według zdania wszystkich Doktorów, obrazem wielkiej liczby gubiących się grzeszników, a małej ilości tych, którzy się zbawią. Są usprawiedliwieniem tego zdania: Wielu wezwanych, lecz mało wybranych. Stąd też to porównanie w Piśmie świętym sprawiedliwych z drogimi kamieniami. I stąd słowo Salomona: Niezmierzona liczba szalonych (Ekl 1,15).

Na widok tego wspólnego niebezpieczeństwa, tego powszechnego potopu, równie dobitnie objawionego w obrazie i w rzeczywistości, jak mógłbyś oprzeć się uczuciu trwogi? Gdyby rodzaj ludzki miał podzielony na dwie równe części, już wtedy można by uschnąć ze strachu. Co mówię? Piekło na wieki jest złem tak straszliwym, że gdyby ze wszystkich ludzi tylko jeden miał być na nie skazany, zaprawdę, powiadam ci, ani jeden nie powinien by nie zadrżeć ze strachu. Jeden z was Mnie wyda (Mt 26, 21), mówi Zbawiciel. Na te słowa zatrwożyli się wszyscy uczniowie – a przecież wszyscy z wyjątkiem jednego mieli w swoim sumieniu rękojmię przeciw tej groźbie. Na wieść o wielkim nieszczęściu nikt nie obroni się przed trwogą. Wyobraź sobie niezliczone tłumy ludzi zgromadzone na ogromnej przestrzeni. Niech się dadzą słyszeć grzmoty i niech Bóg objawi, że piorun padnie na jednego z nich. Czy znajdzie się choć jeden człowiek, który by się nie zląkł właśnie o siebie? A przecież ma paść tylko jedna ofiara: cóż to by było dopiero, gdyby połowa, gdyby większa część miała zginąć? O, człowieku, tak roztropny na rzeczy doczesne, a tak ślepy, tak głupi na wszystko, co dotyczy wiecznego zbawienia! Błyskają ci przed oczyma pociski nieubłaganej sprawiedliwości Bożej. Oświadcza ci Bóg, że niezmiernie mała liczba ma ich uniknąć, a ty pozostajesz zimny, spokojny, nieporuszony! Czyżby piekło miało być mniej groźne od piorunów? Czy może masz od Boga jakieś szczególne zapewnienie czy patent na zbawienie? Nie widzę niczego, na czym byś mógł opierać swoje poczucie bezpieczeństwa. Widzę tylko grzechy, które cię potępiają; grzechy, które ci zwiastują odrzucenie, jeśli się nie poprawisz. A jednak twoje serce jest spokojne! Powiadasz, że cię ubezpiecza Miłosierdzie Boże. Miłosierdzie Boże jest nieskończone, to rzecz niepodważalna. Ogromna większość ludzi zostaje odrzucona, to także niepodważalne. Jeżeli podzielasz ich zbrodnie, to i los ich podzielisz – i to też niepodważalne. Popatrz więc, jak cię zaślepia miłość własna: każe ci liczyć na jakiś wyjątkowy porządek rzeczy, niedostępny dla reszty świata! A w czym ty jesteś tak uprzywilejowany między wszystkimi dziećmi Adama, żeby liczyć, że idąc tą samą drogą co oni, dojdziesz do zupełnie innej mety?

 

Św. Ludwik z Granady; Przewodnik grzeszników; Wydawnictwo AA

 

Czyściec dziełem Bożego Miłosierdzia

Święta Faustyna o czyśćcu: Dz 20, Dz 58, Dz 1738, Dz 1226

Ujrzałam Anioła Bożego, który mi kazał pójść za sobą. s-faustynaW jednej chwili znalazłam się w miejscu mglistym, napełnionym ogniem, a nim całe mnóstwo dusz cierpiących. Te dusze modlą się bardzo gorąco, ale bez skutku dla siebie, my tylko możemy im przyjść z pomocą. Płomienie, które paliły je nie dotykały się mnie. Mój Anioł Stróż nie odstępował mnie ani na chwilę. I zapytałam się tych dusz, jakie ich jest największe cierpienie? I odpowiedziały mi jednoznacznie, że największym dla nich cierpieniem, to jest tęsknota za Bogiem. Widziałam Matkę Bożą odwiedzającą dusze w czyśćcu. Dusze nazywają Maryję „Gwiazdą Morza”. Ona im przynosi ochłodę. Chciałam więcej z nimi porozmawiać, ale mój Anioł Stróż dał mi znak do wyjścia. Wyszliśmy za drzwi tego więzienia cierpiącego. Usłyszałam głos wewnętrzny, który powiedział: Miłosierdzie Moje nie chce tego, ale sprawiedliwość każe. Od tej chwili ściśle obcuję z duszami cierpiącym (Dz 20).

W pewnej chwili w nocy przyszła jedna z naszych sióstr do mnie, która umarła przed dwoma miesiącami. (…) Ujrzałam ją w strasznym stanie. Cała w płomieniach, twarz boleśnie wykrzywiona. (…) Na drugą noc przyszła znowu, ale ujrzałam ją w straszniejszym stanie, w straszniejszych płomieniach, na twarzy malowała się rozpacz. (…) Jednak w modlitwach nie ustawałam. Po jakimś czasie przyszła znowu do mnie w nocy, ale już w innym stanie. Już nie była w płomieniach, jak przedtem, a twarz jej była rozpromieniona, oczy błyszczały radością i powiedziała mi, że mam prawdziwą miłość bliźniego, że wiele dusz skorzystało z modlitw moich i zachęcała mnie, żebym nie ustawała w modlitwach za duszami w czyśćcu cierpiącymi, i powiedziała mi, że ona już niedługo będzie w czyśćcu pozostawać (Dz 58).

Powiedział mi Pan: – Wstępuj często do czyśćca, bo tam cię potrzebują. Rozumiem, o Jezu mój, znaczenie tych słów, które mówisz do mnie, ale pozwól mi wpierw wstąpić do skarbca miłosierdzia Twego (Dz 1738).

Dziś sprowadź Mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia Mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze Mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości (Dz 1226).

Czyściec jest stanem, dzięki któremu dusze, które jeszcze nie odpokutowały za grzechy a nie popełniły grzechu ciężkiego, ale są obciążone grzechami lekkimi, powszednimi mogą dostąpić zbawienia. Dzieje się to za przyczyną Bożego Miłosierdzia. Przebywanie dusz w czyśćcu jest czasowe i prowadzi je do zjednoczenia z Bogiem, do możliwości oglądania Boga twarzą w twarz. Z uwagi na to, że Bóg jest doskonały, nic, co jest „zabrudzone” nawet drobną winą, lekkim grzechem, nie może przed Nim stanąć. Miłosierdzie Boże, poprzez czyściec przygotowuje dusze niedoskonałe do osiągnięcia zbawienia. Czyściec jest jedną z trzech części Mistycznego Ciała Kościoła – jest to Kościół pokutujący. Kary czyśćcowe w stosunku do kar piekielnych różnią się tylko tym, że w czyśćcu dusze wiedzą, iż odbywane kary zakończą się. Wiedzą one, że będą oglądały Boga twarzą w twarz, wiedzą, że w niebie czeka na nich miejsce, wiedzą, że w ostateczności dostąpią zbawienia. Poza tym dotkliwość kar, ich natężenie, ciężar, jest takie samo w czyśćcu jak i w piekle. Ogień czyśćcowy oczyszcza duszę, oświeca ją oraz przebóstwia. Jest to chrzest ognia wprowadzający dusze do nieba.

W modlitwie Pańskiej prosimy Boga o odpuszczeni nam win według tego jak sami te winy odpuszczamy bliźnim. Miłosierdzie Boże będzie tak wielkie, obfite i hojne dla nas, jakie mamy miłosierdzie dla naszych bliźnich i dla dusz czyśćcowych. Mamy podane do stosowania w życiu uczynki miłosierdzia wobec ciała i wobec duszy i wedle ich miary będzie Miłosierdzie Boże wobec nas.

My żyjący walcząc z pokusami możemy ulżyć w cierpieniu duszom pokutującym naszymi modlitwami jak również ofiarując Msze święte, podejmując pokutę, jak i uczynki miłosierdzia w ich intencji. Odpusty zupełne lub cząstkowe możemy uzyskać dla siebie lub ofiarować za dusze zmarłych. Jeśli dusza tej osoby jest już zbawiona, łaska odpustu nie ginie, lecz Bóg w Swoim Miłosierdziu przekazuje te łaski duszom najbardziej potrzebującym.

 

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W styczniu 2015 ROKU.

Statystyki roku 2016

W roku 2016 było 69,440 wizyt na stronie. Goście przeczytali ogółem 383,682 stron.

Skąd byli odwiedzający? Z Polski oraz innych krajów:

  1. Polska
  2. Stany Zjednoczone
  3. Rosja
  4. Ukraina
  5. Niemcy
  6. Francja
  7. Wielka Brytania
  8. Izrael
  9. Indie
  10. Japonia
  11. Kanada
  12. Włochy
  13. Holandia
  14. Rumunia
  15. Chiny
  16. Irlandia
  17. Filipiny
  18. Brazylia
  19. Pakistan
  20. Hiszpania
  • 311,519
  • 17,407
  • 10,073
  • 8,654
  • 5,303
  • 3,001
  • 2,708
  • 2,271
  • 1,769
  • 1,2701,
  • 1451,
  • 1096
  • 1,085
  • 1,081
  • 1,071
  • 880
  • 738
  • 662
  • 479
  • 466

 

Co było najczęściej czytane – zestawienie poniżej pokazuje powyżej 500 wejść w 2016 roku.

Galeria – Radecznica          3,283

Emanuel Małyński            2,586

Archanioł Rafał       2,466

Strona – Grazyna              1,553

Galeria – Leśniów       1,435

Galeria – Czerwińsk nad Wisłą 1,369

Galeria – Wysokie Koło        1,090

Symbolizm w malarstwie sakralnym    1,059

14 Świętych Wspomożycieli  947

Galeria – Złoty Potok   914

Galeria – Goszcz        856

Święta Agata Sycylijska    820

Galeria – Bartoszyce    786

Strona – Rafała    701

Galeria – Uchanie 690

Galeria – Kraśnik 685

Galeria – Krosno k.Ornety   684

Galeria – Piotrawin     678

Objawienia w Quito    666 

Galeria – Wołów   583

Dusza oziębła   577

Galeria – Chodel  536

Tradycja kolędowania w Polsce    521

Galeria – Reszel  513

Galeria – Góra Kalwaria 512

Walka postu z karnawałem, rzecz o hedonizmie i ascezie     503

 

Święty Antoni Pustelnik

Abba Antoni, kiedy raz rozmyślał o głębokości sądów Bożych, zapytał: „Panie, dlaczego to jedni umierają we wczesnej młodości, a inni dożywają późnej starości? Dlaczego jedni są w nędzy, a inni się bogacą? Dlaczego bogacą się źli, a dobrzy są w nędzy?” I usłyszał głos mówiący: „Antoni, pilnuj siebie samego: bo tamto wszystko to sądy Boże, i zrozumienie ich nie wyszłoby ci na dobre”.

Święty Antoni urodził się w wiosce Koman niedaleko Memfis w Egipcie w 251 roku po narodzeniu Chrystusa, zmarł 17 stycznia 356 roku przeżywszy 105 lat. Pochodził z zamożnej i religijnej rodziny. Rodzice jego wcześnie zmarli. Będąc na Mszy św. usłyszał naukę: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną” (Mt 19,21). Realizując to wezwanie, zatroszczył się o przyszłość młodszej siostry powierzając opiekę nad nią szlachetnym paniom, rozdał odziedziczony majątek biednym a sam udał się na pustkowie. Następnie przeniósł się z dala od rodzinnej wioski i zamieszkał w starożytnym grobowcu. Święty Antoni jest uznawany za twórcę jednego z odmian ruchu monastycznego. W czasach gdy chrześcijaństwo stawało się religią państwową i nie było potrzeby oddawania życia za wiarę wypracował model innego męczeństwa – dożywotnia kontemplacja na pustyni w całkowitym wyrzeczeniu się siebie i surowej ascezie. Antoni oddawał się modlitwie, rozważaniu Pisma świętego, umartwieniom i postom, pracą fizyczną zarabiał na swoje utrzymanie. Skutecznie walczył z pokusami szatańskimi. Sława jego pobożności jak również cudów sprawiły, że napływ uczniów był bardzo duży. Oaza na pustyni, wokół której były rozmieszczone cele mnichów rozrosła się do ok. 6000 osób.

sw-antoniŚwięty Antoni przebywając w samotności na pustyni nie zaniechał kontaktów ze światem zewnętrznym. Przyjmował odwiedzających, udzielał im rad duchowych oraz prowadził ożywioną korespondencję. Wśród odbiorców byli nawet cesarz Konstantyn Wielki oraz jego synowie: Konstancjusz I oraz Konstans II. Dwukrotnie odwiedził Aleksandrię – pierwszy raz w roku 311 aby podtrzymać na duchu prześladowanych chrześcijan. Spotkał się z biskupem Aleksandrem późniejszym świętym. Drugi jego pobyt w Aleksandrii był w roku 318 gdy ówczesny biskup Aleksandrii św. Atanazy zwołał synod biskupów w celu potępienia herezji arian.

Dzięki św. Atanazemu, biskupowi Aleksandrii mamy wiadomości o świętym pustelniku zapisane w „Żywocie św. Antoniego”. Możemy tam przeczytać o walkach z pokusami, demonami jak i własnymi słabościami i grzechami. Pierwszą pokusą jaka pojawiła się był diabeł, który młodemu człowiekowi pokazał wszystko co pozostawił, czego się wyrzekł: dobra materialne, opieka nad siostrą, szlachetne pochodzenie, upodobanie do przyjemności i zbytku, ziemską chwałę i inne pożądania i przyjemności. Przedstawił mu za to trudy i ciężary pracy i wysiłku w kształtowaniu własnego charakteru, słabości ciała, jak i długość życia jaka jest przed nim.

Można spotkać się ze zdaniem, że św. Antoni był pierwszym pustelnikiem. Jest ono trochę nieprecyzyjne, gdyż pierwszym pustelnikiem był starszy od niego św. Paweł z Teb m.in patron zakonu paulinów z Jasnej Góry. Antoni, dzięki otrzymanemu objawieniu dowiedział się o Pawle i spotkał się z nim. Uczniowie św. Antoniego zakładali osady życia ascetycznego poza samym Egiptem i dlatego też uznawany jest za twórcę anachoretyzmu (życie w odrobieniu, ascezie, samotności, wypełnione modlitwą, umartwieniem i kontemplacją).

Z zachowanych przekazów dowiadujemy się, że do końca swojego długiego życia zachował jasność umysłu, gorliwość w służbie Bogu. Uczniom przepowiedział swoją śmierć, w 105 roku życia w dniu 17 stycznia 356 roku i tego dnia obchodzimy w Kościele jego wspomnienie..

Święty Antoni Pustelnik zwany był: Wielkim, Opatem, Egipskim, Anachoretą, abba. Kult jego szybko rozprzestrzenił się na Wschodzie. Relikwie świętego eremity przeniesiono uroczyście do Aleksandrii w 561 roku a następnie do Konstantynopola w 635 roku. W czasach wypraw krzyżowych relikwie trafiły do Francji i razem z nimi rozpowszechnił się jego kult w Europie.

Oprócz zapisków biograficznych zachowały się celne wypowiedzi świętego Antoniego Pustelnika. Czasem są to krótkie powiastki. Takie utwory noszą nazwę apoftegmatów i prezentują błyskotliwą, efektowną, trafną, celną i przenikliwą wypowiedź znanej osoby.

Oto kilka apoftegmatów św. Antoniego Anachorety:

Powiedział abba Antoni, iż Bóg nie dopuszcza na to pokolenie takich walk, jak na dawne: wie bowiem, że są słabi i nie wytrzymują.

„Nikt nie może wejść do Królestwa Niebieskiego nie wypróbowany. Zabierz pokusy – a nikt nie będzie zbawiony”.

Powiedział abba Antoni: „Zobaczyłem wszystkie sidła nieprzyjaciela rozpostarte na ziemi, jęknąłem więc i powiedziałem: «A któż się im wymknie?» I usłyszałem głos mówiący do mnie: «Pokora»”.

Ktoś pytał abba Antoniego: „Czego powinienem przestrzegać, aby podobać się
Bogu?” Starzec mu odpowiedział: „Przestrzegaj tych moich nakazów: dokądkolwiek
pójdziesz, zawsze miej Boga przed oczami; cokolwiek robisz czy mówisz, opieraj to na
Piśmie Świętym; a gdziekolwiek raz już zamieszkasz, nie odchodź stamtąd łatwo. Tych
trzech rzeczy przestrzegaj, a będziesz zbawiony”.

Święty Antoni Egipski jest patronem rycerzy, tkaczy, cukierników, wieśniaków, dzwonników, pasterzy trzody chlewnej, rzeźników i grabarzy. Jest opiekunem zwierząt domowych, szczególnie świń, wzywany w przypadkach zarazy, trądu i chorób wenerycznych; strzeże przed ogniem.

W ikonografii święty Antoni Pustelnik przedstawiany jest jako eremita, z brodą lub mnich w kapturze z pastorałem opata, krzyżem w formie litery T, z kropidłem, z dzwoneczkiem. Często spotykane są w sztuce przedstawienia jego walk na pustyni z demonami oraz spotkanie ze św. Pawłem z Teb.

Śpiewnik pelpliński

„Zbiór pieśni nabożnych katolickich do użytku kościelnego i domowego” zawiera 1102 pieśni zebrane w II połowie XIX wieku. Faksymile wydania z 1886 roku. Pieśni te są przykładem poezji nabożnej. Poezja ta traktowana jest po macoszemu przez „wielką” literaturę. W szkole, nie ma zbyt wiele na jej temat a szkoda.

 

Wydaje się, że żaden z dawnych, polskich autorów dzieł stricte teologicznych nie zapisał się w zbiorowej pamięci. Można zaryzykować twierdzenie, że wielkimi, naszymi teologami byli Jan Kochanowski, Mikołaj Sęp Szarzyński, Adam Mickiewicz, czy Franciszek Karpiński. Lektura strof mickiewiczowskich skłania do refleksji, że rodziły się one w aurze dewocyjnej literatury przełomu XVIII i XIX wieku czerpiąc także z pobożności i obrzędowości ludowej. Śpiewniki wileńskie tamtego czasu posługują się stylistyką, którą odnajdujemy w dziele Wieszcza.

Czy istnieje specyficzne polska myśl teologiczna? Specyficznie polskie jest przede wszystkim umiłowanie wolności, odwagi i honoru. Duchowość polska jednoczy miłość Boga i Ojczyzny, co rodzi przekonanie o wyjątkowej roli Polski w dziejach Kościoła i świata. Świadectwem powyższego jest skarbiec polskich pieśni nabożnych. W dobie analfabetyzmu były one źródłem wiedzy teologicznej, za ich pośrednictwem poznawano także historię biblijną. Pisane przez nadwornych poetów i duchownych trafiały do ludu, który przyjmował je za swoje. Świadczy to nie tylko o geniuszu autorów, lecz o zdolności wiernych do przyjmowania niełatwych teologicznych treści. Pieśni śpiewnika pelplińskiego są świadectwem teologii żywej, a jednocześnie wyrazem polskiej kultury.

http://www.muzykatradycyjna.pl/pl/leksykon/wydawnictwa/ksiazki/articles/zbior-piesni-naboznych-do-uzytku-domowego-i-koscielnego

 

 

Spoufalenie duchowe

Ze spoufaleniem między ludźmi mamy do czynienia wówczas, kiedy okazujemy komuś, lub ktoś nam okazuje, słowami bądź gestami, że jesteśmy w bliższej zażyłości, niż ma to miejsce faktycznie. Przykładem spoufalenia jest np. sytuacja, gdy jakiś mężczyzna, pozostając z daną kobietą w powierzchownej, koleżeńskiej relacji, nagle ją obejmuje, czy mówi do niej czule. Innym przykładem jest pracownik, który poklepuje swojego szefa po plecach i zwraca się do niego po imieniu. Do spoufalenia dochodzi, kiedy dany człowiek pozwala sobie okazać drugiemu człowiekowi, że są sobie kimś bliskim, choć ten drugi w żaden sposób go do tego nie upoważnił i tego mu nie okazał. Spoufalenie jest niepotrzebną i sztuczną, próbą ominięcia dystansu między ludźmi.

Kiedy ktoś próbuje się z nami spoufalać, odbieramy to, z reguły, wyjątkowo negatywnie. Dostrzegamy w tym bowiem pewien fałsz i nieszczerość, a poza tym, czujemy, że jest to dla nas lekceważące. Osoby, które nie pozostają ze sobą w bliskiej relacji są, w naszej kulturze, zobowiązane do okazywania sobie nawzajem szacunku, który łączy się z pewnymi formami grzecznościowymi i określonym dystansem.

Rozumiejąc czym jest spoufalenie możemy sobie zadać pytanie, czy grozi nam ono w naszej relacji z Bogiem. Niewątpliwie nie grozi nam ze strony Boga, który jest naszym Stwórcą i może nam okazywać na wszelki sposób, że na kocha. Aby odpowiedzieć na pytanie, czy my przypadkiem nie spoufalamy się z Bogiem, musimy pojąć kim my jesteśmy i kim jest Bóg.

Ktoś może w tym momencie powiedzieć, że Bóg zawsze nas kocha, a kiedy my kochamy również Jego nie może być mowy o spoufalaniu. Wtedy wszystkie słowa i gesty są uprawnione. Nie jest to jednak do końca prawda. Relacja pracownika z szefem pokazuje, że niezależnie od tego, kim dla siebie są te osoby, pozostaje między nimi pewna relacja podporządkowania, która sprawia, że pracownik, przynajmniej w godzinach pracy, wykonuje polecenia swojego przełożonego i często przynajmniej przy innych ludziach, zwraca się do swojego szefa w odpowiedni, przyjęty w firmie, sposób[1]. Analizując naszą relację z Bogiem, relację wiary, nadziei i miłości musimy także umieć dostrzegać pewne podporządkowanie. Wynika ono przede wszystkim z tego, że jesteśmy istotami stworzonymi, że Bóg jest naszym Stwórcą, jesteśmy grzesznikami, a On jest naszym odkupicielem, my jesteśmy ograniczeni, a On jest nieskończony.

Przykład świętych i mistyków pokazuje, że choć pozostawali oni w niezwykłej zażyłości z Panem Jezusem, przypominającej relację oblubieńca i oblubienicy, to jednak zawsze pamiętali też o należnym szacunku do Boga. Już Arystoteles nauczał, że w momencie, kiedy przyjaciele nie są sobie równi, jedna strona powinna oznaczać się większą czcią. Niezależnie więc od tego, że łączy nas z Bogiem miłość i przyjaźń zawsze musimy pamiętać także o należnej czci. Kiedy o tym zapominamy, zaczynamy popadać w spoufalenie duchowe, które daje nam poczucie fałszywej bliskości i jest dla Boga czymś lekceważącym, jak każde spoufalenie.

Spoufalenie duchowe, które jest obecnie bardzo rozpowszechnione, wydaje się być wynikiem pewnej katechezy, głoszonej przez niektórych kapłanów i katechetów, mającej na celu usunięcie fałszywego dystansu do Boga i nadmiernego strachu, jakie rodzi się w ludziach wierzących w kontaktach z Nim. Cel jest więc słuszny, ale często przy okazji eliminuje się naturalny, właściwy dystans i dobry lęk, który jest nie tylko lękiem przed piekłem, ale także jest lękiem synowskim, w którym dziecko nie chce obrazić swojego ukochanego ojca.

Wyrazem tego spoufalenia jest odnoszenie się do Boga w sposób, jakby był jedynie naszym bliskim przyjacielem, który jest nam równy. Może na to wskazywać coraz częstsze mówienie o „Jezusie” a nie o „Panu Jezusie”, rezygnowanie z łatwością z postawy klęczącej, zwłaszcza przy Komunii Świętej, czy przyjmowanie Komunii Świętej na rękę. Świadczy o tym także pewna postawa duchowa, w której już nie towarzyszy nam lęk o to, czy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej, kiedy przystępujemy do Komunii Świętej. Wyrazem tego jest także brak poczucia grzechu, czy zapominanie o tym, że Bóg jest nie tylko naszym Zbawicielem, ale także Panem, Królem i Sędzią sprawiedliwym, który za dobre wynagradza, a za złe karze.

Wszystkie wyrazy jak największej czci wobec Najświętszego Sakramentu mają za zadanie ustrzec nas przed spoufaleniem duchowym okrywając nam prawdę o tym, kim my jesteśmy i kim jest Bóg. W żaden sposób nie pomniejszają one naszej miłości do Boga, ale wręcz przeciwnie, są jej skutkiem i służą jej powiększeniu. Pozwalają nam także trwać w pokorze, tzn. w prawdzie, co chroni naszą relację z Bogiem przed fałszem i nieszczerością.

Michał Krajski; Tradycja zanegowana; Centrum Kultury i Tradycji, Lublin 2016

 

Zacytowany fragment w jasny sposób przedstawia postawy jakie spotykam we wspólnotach powstałych w Kościele ostatnimi laty. Zjawisko to jest, można powiedzieć, na porządku dziennym.

 


[1] Przyjęty w firmie sposób odnoszenia się między przełożonym a podwładnym pokazuje hierarchię i dla osób postronnych jest oznaką solidności i wzbudza zaufanie.