Misjonarz dalekiego Wschodu

Obok św. Pawła Apostoła do największych misjonarzy świata należy Francisco de Jaso y Azpilicueta znany światu jako Franciszek Ksawery. Urodził się w Hiszpanii na zamku Xavier dnia 7 kwietnia 1506 roku. Rodzice jego, Juan de Jasu doktor uniwersytetu w Bolonii, prezydent Rady Królewskiej oraz Maria de Azpicueta pochodząca ze starego i znamienitego rodu walczyli o wolność dla Nawarry pod sztandarami Francji. W ostateczności królestwo Nawarry zostało podzielone między Francję a Hiszpanię, co było de facto przyczyną upadku rodziny Franciszka.

Franciszek Ksawery udaje się w 1525 roku na studia do Paryża gdzie zatrzymuje się w Kolegium św. Barbary. FraksUzyskuje stopień magistra i przez jakiś czas wykłada filozofię w kolegium w Beauvais. W trakcie nauki w Paryżu poznaje późniejszych świętych: Piotra Fabera – apostoła Niemiec oraz Ignacego Loyolę. To wtedy Ignacy zadał Franciszkowi słynne pytanie: „Cóż może zyskać człowiek na świecie, jeśli utraci własną duszę?”. Piotr Faber oraz Franciszek wspierali Ignacego i 15 sierpnia 1534 wszyscy trzej oraz jeszcze czterech innych złożyli śluby zakonne, które były poprzedzone ćwiczeniami duchowymi pod kierownictwem św. Ignacego Loyoli. Wszyscy współzałożyciele nowego zakonu – Towarzystwa Jezusowego – udali się do Rzymu i tam dnia 24 czerwca 1537 Franciszek Ksawery otrzymał święcenia kapłańskie. We wrześniu 1540 roku papież Paweł III wydał bullę zatwierdzającą Towarzystwo Jezusowe. W tym samym czasie św. Ignacy Loyola dostaje prośbę od króla Portugalii Jana III o wysłanie misjonarzy do niedawno odkrytych Indii. Święty Ignacy Loyola wyznaczył Franciszka Ksawerego i jeszcze jednego kapłana do tej misji. W dniu swoich 35 urodzin 7 kwietnia 1541 roku apostoł Indii opuszcza Europę i po 13 miesiącach podróży dociera do Goa. Jest to stolica portugalskiej kolonii w Indiach.

Życie katolików w tym oddaleniu od ojczyzny odbiegało od zasad Ewangelii. Ignorowane było nauczanie Kościoła Katolickiego a zachowanie i zdziczenie obyczajów odstraszało miejscową ludność od wiary katolickiej. Pierwszym zadaniem św. Franciszka Ksawerego było wzmocnienie dyscypliny religijnej wśród obecnych tam katolików. Zakładał tam szkoły, leczył chorych, bronił prostych ludzi przez wyzyskiem, stawał w obronie pokrzywdzonych. Zdarzało się, że bywał mediatorem w lokalnych konfliktach. W jego działaniach widoczna była szczera miłość do Chrystusa, co powodowało, że działania ewangelizacyjne przynosiły trwałe owoce. Był założycielem dwóch kolegiów jezuickich w Indiach: w Kochin oraz w Bassein. Dzięki pomocy zakonu Jezuitów udaje mu się założyć seminarium duchowne w Goa aby kształcić kapłanów wywodzących się spośród miejscowej ludności.

Po paru miesiącach pobytu w Goa udaje się na południowy kraniec Indii gdzie żyje plemię Parava formalnie już ochrzczone ale bez żadnego wsparcia i bez nauk katolickich. W podróżach misyjnych dociera do Cejlonu. Odwiedza również miejsce męczeńskiej śmierci św. Tomasza Apostoła w Madras.

Przez dwa lata św. Franciszek Ksawery przebywał na wyspach Moluki. Doświadczył tam ogromnego ubóstwa materialnego i czasami brakowało mu nawet wody do picia. W parze z ubóstwem materialnym szło również ubóstwo duchowe zamieszkałej tam ludności. Miejscowi ludzie byli natomiast bardzo otwarci na Słowo Boże, co zaowocowało dużą ilością tych, którzy przyjęli wiarę katolicką. W swoich listach św. Franciszek nazwał Moluki „wyspami nadziei w Bogu”.

W roku 1549 Franciszkowi Ksaweremu udaje się dotrzeć do Japonii gdzie przebywał ponad dwa lata. podroze-fraksWylądował w Kagoshimie – dziś stoi tam pomnik upamiętniający przybycie pierwszego chrześcijańskiego misjonarza do Japonii. Kagoshima było to wówczas centrum życia politycznego i kulturalnego południowej Japonii. Wspólnie z Japończykiem, który był mu przewodnikiem i tłumaczem opracował katechizm po japońsku. Chcąc uzyskać zgodę na głoszenie Ewangelii w całej Japonii udaje się na dwór cesarski. Trudności wędrówki i czas były jednak stracone, gdyż kraj pogrążył się w wojnie domowej. Św. Franciszek Ksawery zauważył ogromną zależność kulturową Japonii od Chin, jak i więzi łączące te narody. Uważał, że nawracając i chrzcząc Chiny, będzie dużo łatwiej uczynić to samo w Japonii. Postanawia zatem udać się do Chin aby tam głosić wiarę katolicką. W trakcie podróży, umęczony klimatem oraz ciężką chorobą, umiera na wyspie Sancian. W chwili śmierci 2 grudnia 1552 roku ma zaledwie 46 lat. Zostaje pochowany na tej wyspie i mimo panującej wilgoci i upałów ciało jego nie ulega rozkładowi. Później przewieziono go do Goa i tam spoczywa w przepięknym sanktuarium. Ramię św. Franciszka Ksawerego zostało umieszczone w rzymskim kościele jezuitów Il Gesu. Późniejszy święty nie pozostawił po sobie traktatów teologicznych czy też misyjnych. Poznać możemy jego życie na podstawie 125 listów, które zostały przez niego napisane i wydane drukiem po śmierci. Swoim życiem i postawą był wzorem dla kleryków i budził chęć naśladowania go w misjach. Wspólnoty przez niego założone przetrwały różne burze dziejowe z prześladowaniami włącznie aż do dnia dzisiejszego. Wyznawcy katolicyzmu wywodzący się ze wspólnot założonych przez św. Franciszka odgrywają do dziś znaczącą rolę w Indiach jak i w Kościele Katolickim.

Jest patronem Australii, Borneo, Chin, Indii, Nowej Zelandii, Japonii, Nawarry, Kłodzka, misjonarzy, misji parafialnych, nawigatorów. Przyzywany bywa do obrony przed epidemiami i burzami.

Dzięki wstawiennictwu św. Franciszka Ksawerego odzyskał wzrok ciężko chory św. Kacper del Buffalo, który już jako dorosły mężczyzna założył Zgromadzenie Misjonarzy Krwi Chrystusa (CPPS), obierając jako głównego patrona właśnie św. Franciszka.

Św. Franciszek Ksawery beatyfikowany został w 1619 roku, kanonizowany w 1622 roku a wspomnienie obchodzone jest 3 grudnia.

Przedstawiany jest w sutannie jezuickiej z naszytą muszlą lub w komży i stule. Niekiedy otoczony jest gronem tubylców. Jego atrybutami są: gorejące serce, krab u jego stóp, krzyż, laska pielgrzyma.

 

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W GRUDNIU 2014 ROKU.

Święty Andrzej Apostoł – „rybak ludzi”

Św. Andrzej jest pierwszym z powołanych przez Jezusa uczniów. Był młodszym bratem św. Szymona-Piotra i tak samo jak on rybakiem na jeziorze Genezaret. Św. Jan Ewangelista tak opisuje powołanie Andrzeja: „Nazajutrz Jan znowu stał w tym miejscu wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem. sw.AndrzejJezus zaś odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?» Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej. Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa”(J 1 35-41). Bracia Andrzej i Szymon po tym spotkaniu powrócili do Galilei do swoich zajęć rybackich. W trakcie połowów na jeziorze Jezus ponownie ich wzywa i teraz zostają z nim na stałe. „Gdy (Jezus) przechodził obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał dwóch braci — Szymona, zwanego Piotrem, i brata jego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich: „Pójdźcie za Mną, a uczynię was rybakami ludzi”. Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim” (Mt 4,18—20).
Święty Andrzej jeszcze dwukrotnie wspominany jest w Ewangeliach – w trakcie cudu rozmnożenia chleba oraz jako pośrednik między Jezusem a poganami (J 12,20-22).
Po Zesłaniu Ducha Świętego apostołowie rozeszli się po świecie by głosić Dobrą Nowinę. Według Tradycji jak i przekazów Orygenesa św. Andrzej pracował w Azji Mniejszej, Grecji, Tracji i Scytii tj pomiędzy Dunajem a Donem. Uważany jest za pierwszego biskupa Konstantynopola. Według przekazów rosyjskich św. Andrzej dotarł z misją na tereny Rusi w okolice Nowogrodu Wielkiego.
Z misją przebywał w Poncie, Kapadocji, Bitynii oraz w greckiej Achai. Oprócz nauczania apostoł Andrzej czynił wiele cudów: uzdrawiał chorych, wypędzał czarty z opętanych a nawet wskrzeszał zmarłych. Źródła są zgodne, że śmierć św. Andrzeja nastąpiła w Patras w Achai gdzie został ukrzyżowany głową w dół na krzyżu w kształcie litery X. Trzy dni wisząc, wyznawał wiarę w Jezusa, nauczał obecnych jak należy wierzyć i cierpieć za wiarę. Według przekazów śmierć apostoła nastąpiła 30 listopada około 65 roku po narodzeniu Chrystusa.

Imię Andrzej wywodzi się z greckiego słowa Andreios czyli „dzielny”. W Kościele prawosławnym św. Andrzejowi został nadany przydomek „Protokleros” (pierwszy powołaniem), gdyż wraz ze św. Janem byli pierwszymi, którzy przyłączyli się do grona apostołów. W kościele wschodnim kult św. Andrzeja jest porównywalny do kultu św. Piotra w Kościele zachodnim.

relikwiarz-sw.AndrzejRelikwie św. Andrzeja w roku 356 przeniesiono z Patras do Konstantynopola i umieszczono w kościele św. Apostołów. Po czwartej wyprawie krzyżowej w roku 1202 relikwie zostały zabrane do Amalfii we Włoszech w pobliżu Neapolu. Głowa św. Andrzeja w XV wieku decyzją papieża Piusa II trafiła do Rzymu, do bazyliki św. Piotra. Papież Paweł VI we wrześniu 1964 przekazał te relikwie kościołowi w Patras.
Powstały trzy zakony pod wezwaniem św. Andrzeja:

– Córki Krzyża św. Andrzeja, posługujące chorym i ubogim, zatwierdzone w 1867 r.;
– Siostry Opatrzności od św. Andrzeja, których celem jest opieka nad chorymi;
– Zakon św. Andrzeja założony w 1249 r. w Cambrais.

Pierwszy kościół pod wezwaniem św. Andrzeja wystawiony został w Konstantynopolu w 357 roku. Jedne z najstarszych wybudowano w Rzymie i Rawennie.

W ikonografii św. Andrzej Apostoł posiada od początku indywidualne cechy. Przedstawiany jest jako starszy mężczyzna o gęstych, siwych włosach i krzaczastej, krótkiej brodzie. Jako apostoł nosi długi płaszcz. Czasami ukazywany jest jako rybak w krótkiej tunice. Powracającą sceną w sztuce religijnej jest chwila jego ukrzyżowania.

Jest patronem wielu korporacji i zgromadzeń oraz państw: Szkocji, Grecji, Rosji, Hiszpanii, Sycylii, Niemiec, Luksemburga; miast Neapolu, Pontu, Bordeaux, Hanoweru, Rawenny; małżeństw, podróżujących, rybaków, rycerzy, woziwodów, rzeźników. Św. Andrzejowi przypisywane jest uwolnienie krzyżowców z kilkutygodniowego oblężenia w Antiochii Syryjskiej w 1098 roku.

Kult świętego w Andrzeja jest bardzo żywy i dawny w Polsce, o czym może świadczyć ilość kościołów i kaplic oraz popularność występowania tego imienia. Jest w Polsce ok. 121 kościołów pod wezwaniem tego apostoła, wśród których mamy najstarszy w Krakowie, romański kościół przy ul. Grodzkiej. W Warszawie od października 2003 roku w Sanktuarium św. Andrzeja Apostoła, kościele Środowisk Twórczych są relikwie świętego apostoła, przekazane przez arcybiskupa diecezji Amalfii. Bazylika kolegiacka pod wezwaniem św. Andrzeja Apostoła w Olkuszu jest również w posiadaniu relikwii tego apostoła.
Z dniem wspomnienia świętego Andrzeja mamy związanych kilka przysłów: „Gdy św. Andrzej ze śniegiem bieży, sto dni śnieg na polu leży”, „Kiedy na Andrzeja poleje, poprószy, cały rok nie w porę rolę moczy lub suszy”. Dzień wspomnienia św. Andrzeja Apostoła 30 listopada kończy rok liturgiczny w Kościele Katolickim.

Atrybutami Świętego są: „krzyż św. Andrzeja” w kształcie litery X, księga, ryba i sieć.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2014 ROKU.

Większe zobowiązanie

Rzeczą słuszną jest, że kto więcej otrzymuje, więcej oddaje i więcej jest zobowiązany temu, od kogo otrzymuje. Wielce był Mi zobowiązany człowiek za istnienie, które mu dałem, stwarzając go na obraz i podobieństwo moje. Winien był oddawać Mi chwałę, a on Mi ją odebrał, aby oddawać ją sobie. Przeto przekroczył rozkaz, który mu dałem, i stał Mi się nieprzyjacielem. Ja pokorą mą zniszczyłem pychę jego, uniżając się i przyjmując wasze człowieczeństwo; wydobywając was z niewoli diabła, uczyniłem was wolnymi. I nie tylko dałem wam wolność, lecz jeśli spojrzysz jasno, widzisz, że człowiek stał się Bogiem, a Bóg stał się Człowiekiem przez zjednoczenie natury Boskiej z naturą ludzką.

Czyż ludzie nic mi nie winni za to, że otrzymali skarb krwi, która odrodziła dla łaski? Widzisz, o ile bardziej są zobowiązani względem Mnie po odkupieniu niż przed odkupieniem. Są zobowiązani oddawać Mi cześć i chwałę, idąc w ślady wcielonego Słowa, Jednorodzonego Syna mojego. Lecz nie wywiązują się z tego długu miłości do Mnie i ukochania człowieka, z prawdziwą i rzeczywistą cnotą.

Nie czyniąc tego, choć wielce winni Mnie kochać, wpadają w większy grzech. Przeto Ja, przez Boską sprawiedliwość, nakładam na nich surowszą karę, dając im potępienie wieczne. Fałszywy chrześcijanin otrzymuje większą karę niż poganin; przez Boską sprawiedliwość trawi go ogień, który go nie strawi, lecz tym bardziej go dręczy, że udręczony czuje, iż żre go robak sumienia. Ten robak jednak nie trawi (por. Mk 9, 43), gdyż potępieni nie tracą istnienia, przez żadną mękę, której doznają. Mówię ci, że proszą o śmierć i nie mogą jej osiągnąć, bo nie mogą stracić istnienia. Tracą istnienie łaski przez winę swoją, lecz nie istnienie.

Wina więc skutkuje o wiele większą karą po odkupieniu krwią niż przedtem, gdyż ludzie więcej otrzymali.

Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności czyli księga Boskiej nauki, Poznań 2012

Anglikanizm

W Anglii religię urzędową, której król w czasie swojej koronacji przysięga uroczyście bronić i utrzymać, nazywamy anglikanizmem. Często bierzemy go za jedno z wyznaniem protestanckim, chociaż wielu anglikanów wyrzeka się wszelkiej łączności z poglądami protestanckimi i wykazują różnicę w wierzeniach. Znaczna wszakże ich część przyznaje się otwarcie, że kościół anglikański jest właściwie protestanckim. Jakkolwiek w gruncie rzeczy musimy przyznać, że pomiędzy protestantyzmem a anglikanizmem wielkiej różnicy nie ma, choćby tylko ze względu na ogólną zasadę dowolnego tłumaczenia Pisma świętego, to wszakże różnica jest w samym założeniu. Odłączenie się od Rzymu w Anglii nie miało na razie nic wspólnego z nauką Lutra, ani Kalwina; ta nauka powoli została wprowadzoną dla utrzymania odszczepieństwa i chociaż kościół w Anglii stał się protestanckim, zachował jednak całą organizację zewnętrzną sprzed czasów reformacji. Punktem kulminacyjnym anglikanizmu jest rok 1563, gdy ostatecznie zostało przyjętych 39 artykułów wiary, które każdy pastor dziś jeszcze obowiązany jest podpisać przy objęciu swego urzędu. Na kilka lat przedtem, tj. 1559 r. parlament nakazał przyjęcie „Księgi porządku służby Bożej”, czyli „Book of common prayer”, która zawiera liturgię urzędową. Te są właściwie prawdziwym fundamentem anglikanizmu i tu należy szukać jego nauki. To, co poprzedza, jest tylko przygotowaniem do ukształtowania tego wyznania, jak również rozwój późniejszy wskazuje tylko historię rozpraw polemicznych, starających się naświetlić jego zrozumienie, lub wykazać konieczność jego utrzymania.

Rozróżniamy cztery główne epoki rewolucji anglikanizmu:

– Pierwsza, gdy Henryk VIII zerwał ostatecznie z Rzymem 1534 r., nie mogąc uzyskać potwierdzenia papieskiego na „rozwód” z Katarzyną Aragońską, danego mu przez oddanego jego sprawie biskupa kanterburyjskiego, Cranmera. Gdy więc Klemens VIII, 23 marca 1534 roku, ogłosił ważność małżeństwa, a tym samym potępił „rozwód” udzielony przez Cranmera, Henryk VIII ogłosił się głową Kościoła anglikańskiego (akt supremacji) i zabronił pod surowymi karami swoim poddanym uznawania innego zwierzchnika nad niego, tak w rzeczach wiary, jak też i w sprawach świeckich; poza tym zostawił bez zmiany inne dogmaty katolickie, jak również kult zewnętrzny, ustanowiony w Kościele katolickim.

– Druga za panowania jego syna i następcy Edwarda VI. Henryk VIII umierając polecił, aby jego syna wychowano w wierze katolickiej, jednak zlecenie to nie tylko nie zostało wykonane, pomimo solennych przyrzeczeń ze strony wykonawców testamentu, lecz nawet oni sami starali się przy pomocy Somerseta, protektora państwa, z powodu małoletniości Edwarda, wprowadzić nowe zmiany tak w nauce wiary, jak i w kulcie, z wyjątkiem zachowania istnienia episkopatu i supremacji królewskiej. Usunięto naukę katolicką o siedmiu Sakramentach, czyśćcu i innych artykułach wiary; wprowadzono małżeństwo księży i przyjmowanie Komunii pod dwiema postaciami. Cranmerowi polecono ułożenie nabożeństwa w języku angielskim, wyznania wiary, katechizmu, księgi homilii i prawa kościelnego. Nabożeństwo w języku angielskim było gotowe już 1549 r. wydane pod tytułem “The book of common prayer and administration of the sacraments and other rites and ceremonies of the Church after the use of the Church of England”, jak również księga homilii i katechizmu. Ustawa zaś kościelna „Reformatio legum ecclesiasticarum”, została wprawdzie ukończona 1553 r., lecz z powodu śmierci króla, nie otrzymała sankcji królewskiej.

– Trzecia za panowania siostry Edwarda, Marii. Ta królowa była gorliwą katoliczką; wskutek tego ukróciła zakusy reformatorów, zwolenników Lutra i Kalwina. Parlament zwrócił się do papieża z prośbą o zwolnienie z kar nałożonych za odszczepieństwo i przyjęcie narodu angielskiego znów na łono Kościoła katolickiego.

– Czwarta za panowania królowej Elżbiety, która poleciła w 1559 r. przywrócić wprowadzone reformy za panowania Edwarda VI i zerwała stosunki z Rzymem. W trzy lata później zwołany do Londynu synod czyli konwokacja, złożony z członków przychylnych protestantyzmowi, przyjął na razie 42 artykuły Edwarda, które później na zlecenie królowej zredukował do 39. Postanowienie konwokacji parlament zaaprobował i te artykuły stały się głównym fundamentem anglikanizmu. Główniejsze z nich są:

1) najwyższą głową kościoła musi być tylko panujący, mężczyzna lub kobieta, a nawet dziecko;
2) utrzymanie hierarchii i niektórych stopni kapłaństwa;
3) zatrzymanie liturgii i kultu zewnętrznego, starając się wszakże unikania naśladowania nabożeństw katolickich;
4) odrzucenie wiary w czyściec, we wstawiennictwo Świętych i w rzeczywistą obecność Chrystusa Pana w Najświętszym Sakramencie;
5) utrzymanie dwóch sakramentów: Chrztu i Komunii Świętej.

Ogłoszenie tych artykułów nie tylko nie położyło tamy gorącym dysputom i ustawicznym zamieszkom, lecz przeciwnie zwiększyły się one jeszcze bardziej, a kościół anglikański wcale przez to się nie wzmocnił i nie ujednolicił lecz coraz więcej przybywało mu różnych sekt, występujących wrogo przeciwko sobie. Spośród nich zwolennicy reform Lutra i Kalwina gorszyli się utrzymaniem na Wyspach wielu ceremonii i zwyczajów katolickich. Z tego powodu naród angielski podzielił się niejako na dwa obozy: „conformists”, tj. stosujących się do zasad podanych w artykułach i księdze „Book of prayer” i „non conformists”, tj. nie stosujących się i odrzucających tak ceremonie, jak i niektóre zwyczaje katolickie. Do ostatnich zaliczają się prezbiterianie, purytanie, independenci. Z czasem wytworzyły się nowe nazwy stronnictw kościelnych. Stronnicy supremacji królewskiej i utrzymania zwyczajów katolickich nazywani byli torysami i Wysokim Kościołem (High Church), wigami zaś nazywano stronników reformacji i rozszerzenia praw ludu i oni stanowili Niski Kościół (Low Church). Nazwy te do dziś się utrzymały i prawie jedno i to samo znaczą, co dawniej, a mianowicie: do Wysokiego Kościoła należą ci, którzy trzymają się kultu i nauki, zaczerpniętej częściowo z Kościoła katolickiego i nie chcą wprowadzić żadnych zmian pomimo ciągłych sporów z dysydentami. Nie jest to właściwie urzędowa nazwa kościoła anglikańskiego, urzędownie bowiem nazywa się: Ustanowionym Kościołem (The established Church). Nazywa się zaś Wysokim Kościołem, gdyż głównie składa się z warstw wyższych, z arystokracji i wyższego duchowieństwa. Do Kościoła Niskiego czyli do partii ewangelickiej należą ci, którzy są bardziej zbliżeni do zasad protestanckich. Oprócz tych nazw powstała inna jeszcze grupa, pod nazwą Szerokiego Kościoła (Broad Church) czyli latitudynarystów za czasów Karola I, gdy różne stronnictwa kościelne zapalczywie ze sobą polemikę toczyły. Chcąc pogodzić polemizujących, latitudynaryści wprowadzili system wierzenia pośredni, zmierzający do pogodzenia wszystkich umysłów, podając za zasadę, że wiara tylko w symbol apostolski wystarcza do zbawienia, choćby wszystkie inne artykuły się odrzucało. System taki, rzecz naturalna, musiał prowadzić do indyferentyzmu, gdyż dziś członkowie Kościoła Szerokiego gotowi są przyjąć do siebie nawet takich, którzy zaledwie tylko wierzą w Chrystusa. Co się tyczy dzisiejszej nauki kościoła anglikańskiego możemy zawrzeć ją w kilku słowach: kościół anglikański przyjmuje wszelką naukę, która może się nazwać chrześcijańską; odrzuca jednak z jednej strony socynianizm, z drugiej to, co nazywa zepsuciem Kościoła katolickiego; są wszakże w jego łonie tak socynianie (członkowie sekty religijnej nie wierzący w bóstwo Chrystusa), jak i zwolennicy nauki katolickiej.

Ks. Marceli Godlewski

 

Artykuł powyższy pierwotnie zamieszczono w Podręcznej Encyklopedii Kościelnej opr. pod red. ks. Zygmunta Chełmickiego, A. Tom I-II. Warszawa 1904, ss. 211-213 (hasło: Anglikanizm).

 

Protestantyzm potępiony przez papieży – Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2012

 

Grzech dla czynienia dobra?

Światło rozeznania, które, wypływa z miłości, daje bliźniemu miłość uporządkowaną, która nie pozwala duszy czynić sobie szkody przez grzech, aby przynieść pożytek bliźniemu. St.CatherineofSienaGdyby jeden jedyny grzech wystarczył, aby ocalić cały świat od piekła lub dokonać wielkiego czynu, nie byłoby to miłością uporządkowaną przez rozeznanie, lecz pozbawioną rozsądku, bo nie wolno stać się winnym grzechu, nawet dla spełnienia czynu wielkiej cnoty lub przyniesienia korzyści bliźniemu. Oto porządek nakazany przez święte rozeznanie. Dusza zwraca wszystkie swe moce ku służeniu Bogu mężnie z całą gorliwością i kocha bliźniego miłością tak wielką, że gotowa jest oddać życie ciała dla zbawienia duszy tysiąc razy, jeśliby to było możliwe, znosić wszystkie cierpienia i katusze, by zapewnić bliźniemu życie łaski, i oddać mienie doczesne dla cielesnego wspomożenia go.
To sprawia światło rozeznania, które wypływa z miłości. Widzisz, jakie obowiązki względem bliźniego nakłada na duszę, która pragnie łaski. Winna kochać Jezusa miłością nieskończoną i bez miary, bliźniego z miarą, miłością uporządkowaną, nie czyniąc szkody sobie przez grzech dla pożytku bliźniego. O tym poucza św. Paweł, gdy mówi, że miłość winno zaczynać się od siebie, inaczej pożytek bliźniego nie byłby doskonały. Bo kiedy w duszy nie ma doskonałości, wszystko, co ona czyni dla siebie i dla innych, jest niedoskonałe.
Nie godzi się, aby dla zbawienia stworzeń, które są skończone i stworzone przez Boga, obrażano Tego, który jest Dobrem nieskończonym. Wina nie byłaby cięższa i większa niż owoc, który by z niej wyniknął. W żadnym więc razie nie powinnaś popełniać grzechu.

 
Św. Katarzyna ze Sieny, Dialog o Bożej Opatrzności czyli księga Boskiej nauki, Poznań 2012

Dola umierającego

Ciężka jest dola umierającego. Widzi on przed sobą otwarty grób, musi niebawem opuścić tę ziemię, a żal mu rozstać się z tym wszystkim, co tak gorąco ukochał. Widzi łzy i cierpienie drogich osób, które musi zostawić w smutnym sieroctwie, i nie może ich pocieszyć. On sam przygnieciony smutkiem, targany cierpieniem, ogląda się za jakąś ochłodą i ulgą. Ludzie go pocieszają, ale słowo ich jest zimne i słabe. W opuszczeniu swoim ma już powiedzieć: Boże mój, czyś i Ty mnie opuścił!? Wtem słychać głos dzwonka, już zbliża się kapłan z Panem Jezusem, za chwilę staje w domu. I nagle podnosi się chory, łzy radości cisną się do oczu, serce bije swobodniej, usta wołają z ufnością: „Jezusie, Synu Dawida, zmiłuj się nade mną”. A Pan Jezus zaraz odpowiada: „Czemu się lękasz śmierci? Czy nie wiesz, że kto wierzy we Mnie, nie umrze na wieki, bo Ja jestem zmartwychwstanie i życie. Żal ci opuszczać ziemię? Lecz cóż ci ziemia dała prócz trosk i utrapień? Pamiętaj, że ty jesteś dzieckiem moim i dzieckiem nieba, za chwilę masz tam zająć tron, przygotowany ci od wieków. Troszczysz się o zostającą na ziemi rodzinę? A przecież Ja jestem ojcem opuszczonych i sierot, Ja sam będę miał pieczę nad nimi. Dokuczają ci cierpienia? Poczekaj tylko chwilę, a zamienią się w radość wieczną”. I dźwiga się chory, już nie żałuje życia, nie lęka się śmierci, nie narzeka na cierpienia. On nawet wzdycha za połączeniem się z Bogiem i Zbawicielem swoim i woła za św. Hieronimem: „O śmierci, jakżeś ty miła dla mnie! Ty nie jesteś straszna, chyba dla bezbożnych. Dusza moja brzydzi się światem, tęskni za oglądaniem ciebie, o niebieska Jerozolimo, o najdroższa ojczyzno, zwraca się i ulatuje do ciebie”.
Ciężka jest dola umierającego. Przez całe życie szatan czyha na duszę, jak zażarty wilk na bezbronne jagnię, lecz w chwili zgonu, podwaja swą wściekłość i chytrość. Wtenczas najsilniej naciera na duszę, wiedząc, że to jest ostatni bój, od którego zależy cała wieczność. I drży biedna dusza wobec tak złośliwego wroga, i miesza się, i trwoży, lecz oto zbliża się Pan Jezus i jak niegdyś, tak teraz rozkazuje: „Wyjdźcie, duchy nieczyste”, a szatani zaraz uciekają. Potem wchodzi do serca chorego jako „Chleb mocny” i dodaje mu cudownych sił, tak że pokrzepiony chory podnosi wzrok w niebo i woła: Panie, chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. (Ps 23,4). Kiedy błogosławiony Arnold umierał, przyszła do niego wielka bojaźń. Wił się na łóżku, przekrzywiał usta, drżał na całym ciele. Widać, że staczał ciężką walkę z szatanem, szeptał bowiem po cichu: Prawda, że to zrobiłem, ale za to pokutowałem kilka lat”, i znowu: „I to uczyniłem, ale za to płakałem całe życie”. Dopiero gdy przyniesiono Najświętszy Wiatyk, a chory przyjął Go z wielką pobożnością, wrócił do jego serca pokój, tak że wznosząc ręce i oczy w niebo, zawołał: „Już idę do Ciebie, Matko Maryjo” – i zasnął na wieki.
Ciężka jest dola umierającego. Widzi on, że już nadszedł dla niego wieczór życia, kiedy ma wziąć zapłatę od Boga, a on tymczasem przespał gnuśnie cały dzień i nic lub mało co zrobił. Widzi, że wkrótce ma stanąć przed sprawiedliwym sądem, gdzie wszystkie jego myśli, słowa i uczynki będą ważone jakby na wadze, a on tam niesie ciężkie brzemię grzechów, niewiele zaś dobrych uczynków. On chciałby żyć jeszcze cały wiek, aby pokutować za grzechy i lepiej pracować dla nieba, a tu tymczasem Pan woła: „Pójdź, sługo, zdaj rachunek z twego włodarstwa”. I trwoży się nieszczęsny, i już ma wpaść w rozpacz. Wtem staje Pan Jezus przy łóżku i budzi w nim nadzieję. „Nie rozpaczaj, czy nie wiesz, że Ja jestem Bogiem miłosierdzia, który na to przyszedłem na ziemię, aby odszukać zagubione owce i życie swe za nie położyć? Jeżeli cię trwoży mnóstwo twoich grzechów, wspomnij, że Ja łotrowi na krzyżu przebaczyłem, gdy ze skruchą do Mnie zawołał, a czemu bym tobie nie miał przebaczyć? Maria_EgipcjankaA więc przyjmij Mnie z ufnością, z gdy za chwilę staniesz przed moim sądem, jak mogę zatracić tego , któremu oddałem siebie samego na pokarm duszy?”. I podnosi się chory i z żywą wiarą przyjmuje Zbawiciela, ufny w Jego obietnicę, że kto Go godnie spożywa, żyć będzie na wieki. Maria Egipcjanka przeczuwając bliską śmierć, prosiła pustelnika Zozyma, aby jej w Wielki Czwartek przyniósł na pustynię Komunię świętą. Zozym spełnił tę prośbę, a gdy święta pokutnica ujrzała swego Zbawiciela pod osłoną sakramentu, wyciągnęła ku Niemu ręce i w zachwyceniu powtórzyła słowa Symeona: „Teraz, o Panie pozwól odejść swojej służebnicy w pokoju, bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie”. Niedługo potem zamknęła powieki, mając tę ufność, że ten Pan Jezus, który przyszedł do jej serca jak litościwy lekarz, będzie też dla niej litościwym sędzią.

 

Za św. J. S. Pelczar „Życie duchowe”, t.2

Piekło istnieje naprawdę

Istnienie piekła jest dogmatem wiary. Negowanie czy też wątpienie w jego istnienie jest grzechem. Jest to negowaniem Bożego ładu w porządku stworzenia. Prawda o wiecznej karze potępionych jest ściśle powiązana z innymi prawdami wiary takimi jak upadek człowieka, Wcielenie i Odkupienie. Jaki byłby cel przyjścia Zbawiciela na ziemię gdyby nie było piekła? Po co cierpienie i ofiara na Krzyżu? Brak wiecznego piekła oznacza, że możemy sami, swoimi zasługami dostąpić zbawienie, że możemy w jakimś tam czasie skończonym to osiągnąć. Zanegowanie piekła prowadzi do odrzucenia Boga-Człowieka i Jego misji a w konsekwencji do odrzucenia Objawienia i samego Boga.pieklo

Jeśli nie ma piekła nie ma ładu moralnego.

Podstawą i fundamentem ładu moralnego jest rozróżnienie dobra i zła. Różnią się one między sobą co do celów jakie sobie stawiają jak i różne są ich konsekwencje. Jeśli usuniemy karę wiecznego cierpienia to w ostatecznym rozrachunku występki, podłości jak i cnoty czy zasługi będą prowadzić do tego samego celu. Okaże się wtedy, że każdy, postępujący w dowolny sposób, czy był narzędziem zła, czy też był siewcą dobra, osiągnie zbawienie.
W dniu dzisiejszym popularnym jest twierdzenie, że piekło istnieje, ale jest puste. Jest to tylko pewna odmiana zaprzeczenia istnienia piekła. Jeżeli piekło miałoby być puste, to znaczy, że nie ma znaczenia jak człowiek postępuje w życiu doczesnym gdyż kara wieczna go ominie. Miłosierdzie Boże samo przez się nie ratuje z każdego grzechu i nie znosi kar piekielnych. Mający wolną wolę człowiek musi się do niego odwołać.
Piekło jest dalszym ciągiem grzechu śmiertelnego. Jest przeniesieniem tego grzechu przez próg śmierci do wieczności. Grzech ciężki, śmiertelny jest dobrowolnym i świadomym odwróceniem się od Boga jako celu ostatecznego i postawieniem dóbr materialnych jako celu życia. Do momentu śmierci zawsze możemy zawrócić z błędnej drogi. Umierając z ciężkim grzechem na sumieniu odrzucamy Boga na całą wieczność. Stan naszej duszy w chwili śmierci jest wyznacznikiem naszej wieczności. Po śmierci nie ma możliwości nawrócenia się, zmiany postępowania, odrzucenia grzechu. Dla grzesznika, po śmierci Bóg jawi się jako wróg i dlatego pała on ku Niemu nienawiścią. Jedynym jego pragnieniem jest zwalczać Boga na wszelkie sposoby. Grzesznik woli przebywać w piekle gdyż nie ma tam Boga, nie musi Go znosić. Jednak świadomość Jego istnienia, jak i utraty na wieczność przygotowanego miejsca w niebie, jest źródłem kolejnych mąk.
Grzesząc, człowiek postępuje przeciwko przykazaniom jak również wbrew rozumowi i naturze. Bóg jest naszym celem, oglądanie Go w wieczności jest szczęściem wiecznym. Grzech powoduje, że cel ten staję się nieosiągalny gdyż jedną z kar piekielnych jest brak nadziei na zbawienie, jest to pewność, że Boga już nigdy nie zobaczymy. Natura ludzka wszelkimi siłami dąży do szczęścia, pragnie ładu a w piekle dusze wiedzą, że tego nie będzie nigdy i w żadnym przypadku. Grzech ciężki jest czynem fizycznie skończonym, ale moralnie nieskończonym, jest winą nieskończoną, ponieważ jest obrazą nieskończonego Majestatu Bożego; dlatego też kara jest nieskończona – nie pod względem intensywności – ale jest wieczna pod względem trwania.
pieklo2Najbardziej znaną karą dla dusz potępionych jest ogień piekielny, ogień wieczny. Kara ta nie jest żadną przenośnią ani metaforą: „Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom!” (Mt 25, 41). Natury tego ognia nie znamy ale opierając się na objawieniu możemy powiedzieć, że jest on podobny do ognia ziemskiego. Ogień ziemski trawi i niszczy materię, ogień wieczny trawi duszę ale jej nie niszczy. Dusza jest nim palona przez całą wieczność ale nie jest niszczona. Grzechy są dla tego ognia jakby paliwem, tym co daje intensywność jego palącemu działaniu. Dusze, które za życia nie chciały poddać się Bogu a poddały się zmysłom czyli materii teraz muszą cierpieć również na sposób podobny do cierpień materialnych.
To nie Bóg „wymyślił” ogień piekielny. Należałoby powiedzieć, że ogień ten jest dziełem samego grzesznika gdyż jest on naturalnym wynikiem grzechu, przez który człowiek duszę swoją poddaje pod panowanie zmysłów i materii.
Grzechy są naszym balastem duchowym, jeśli ich nie „zostawimy” na ziemi, nie uwolnimy się od nich w życiu doczesnym to pociągną nas na wieczność w otchłań piekła.
Z chwilą śmierci kończy się czas, dusza przechodzi od „zanurzenia” w czasie do wieczności. Trudno jest nam sobie wyobrazić świat bez czasu, czyli wieczne „teraz”, gdy nie ma wczoraj ani jutro, gdzie zawsze jest teraz. Gdy jest „teraz” to nie ma możliwości zmiany naszego życia gdyż do tego potrzebny jest czas, dlatego chwila śmierci jest tym momentem, w którym wchodzimy do wieczności i ta chwila określa, jest podstawą naszego życia duchowego. Boże Miłosierdzie nie ma tu już zastosowania, gdyż nie ma możliwości zmiany naszego „punktu wejścia” czyli chwili śmierci i tego jak byliśmy do niej przygotowani. pieklo3Przebaczenie i okazanie miłosierdzia duszom potępionym byłoby zaprzeczeniem Bożych darów, gdyż posiadamy wolną wolę i decyzją grzesznika jest wybór piekła i odwrócenie się od Boga.
Jest nauką wiary, że kary potępionych są różne i odpowiadają ciężkości winy. Im bardziej człowiek za życia odwrócił się od Boga, im większa jest jego zatwardziałość w złym, im większa nienawiść do Boga, tym bardziej przeżywana jest utrata Boga.

Tak jak sprawiedliwego czeka szczęście i życie wieczne tak przeznaczeniem grzesznika jest wieczna męka i potępienie.

„I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25 46).

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2014 ROKU.

Polskie cmentarze za granicami kraju

Cały miesiąc, nie tylko jego pierwsze dni poświęcony jest modlitwie za dusze zmarłych. Jest już tradycją, że 1 listopada nawiedzamy cmentarze i tam modlimy się nad grobami naszych najbliższych. Nawiedzenie cmentarza i modlitwa w intencji zmarłych opatrzone są wieloma odpustami przez cały listopad, dlatego staramy się nawiedzać je przez ten czas. Często jest tak, że groby są daleko poza granicami kraju. Chciałbym o kilku takich miejscach, gdzie są groby naszych rodaków, napisać, abyśmy również mieli ich w naszych modlitwach listopadowych.

gromNa dalekiej północy położony jest Narwik. W dniach 13-24 maja 1940 roku toczyła się tu bitwa, w której brali udział żołnierze Samodzielnej Brygady Strzelców Podhalańskich pod dowództwem gen. Zygmunta Szyszko-Bohusza. Poległo w niej 97 polskich żołnierzy. Zostali pochowali obok 59 marynarzy z zatopionego 4 maja 1940 r. niszczyciela „Grom”.

W Narwiku postawiono pomnik, na placu imienia Gromu, upamiętniający marynarzy z zatopionego okrętu.

W roku 1941 na terenie Rosji sowieckiej rozpoczęło się formowanie armii pod dowództwem gen. Władysława Andersa. Dołączyli do niej Polacy z łagrów, dla których była to jedyna możliwość powrotu do ojczyzny. Po ewakuacji armii do Iranu było w niej ponad 115 tys. Polaków – żołnierzy, cywilów oraz ok. 13 tys. dzieci. Nie wszyscy byli w stanie walczyć czy też dalej emigrować. Wielu z nich zmarło i są pochowani na cmentarzu w Teheranie – prawie 2 tys. osób w tym ok. 400 żołnierzy. Pierwszym miastem, do którego przybyli żołnierze gen. Andersa było Pahlevi – tu na miejscowym cmentarzu ormiańskim wydzielono kwaterę polską dla prawie 640 zmarłych. Jest tu tablica z napisem: „Pamięci żołnierzy polskich, kobiet, mężczyzn i dzieci do kraju ojczystego zdążających, na ziemi obcej zgasłych i tu pochowanych w roku 1942”.
Osoby cywilne, które zostały ewakuowane z armią gen. Andersa zostały rozesłane w różne części świata. Około 20 tys. Polaków przesiedlono do Afryki: do Tanzanii, Ugandy i Kenii. Były to głównie kobiety i dzieci oraz w małej liczbie mężczyźni niezdolni do służby wojskowej. W sumie powstały 22 osiedla na terenie Afryki Wschodniej i Południowo-Wschodniej. W roku 1946 przebywało tam jeszcze 18 tys. Polaków. Po wojnie wyemigrowali do różnych krajów, w Afryce pozostały cmentarze. W Tengeru w Tanzanii w Koji i Masindii w Ugandzie.
Indie były pierwszym krajem, który udzielił pomocy Polakom i polskim dzieciom. W latach 1942-48 w Indiach było kilka polskich ośrodków, w których schronienie znalazły kobiety z dziećmi oraz osierocone dzieci. Były to głównie osiedla w Vilavade i Balachadi, ośrodek kuracyjny w Panchagani oraz ośrodki, w których kształciła się młodzież: w Karaczi, Mount Abu i Mumbaju. Istniały też dwa miejsca tymczasowe dla ewakuowanych drogą lądową w Bandrze i Quercie. W Kolhapur powstało największe w Indiach osiedle, które stało się centrum polskiego uchodźstwa w tym dalekim kraju i liczyło ponad 5 tysięcy ludności: dzieci, młodzieży i kobiet. Na cmentarzu w Kolhapur znalazło się miejsce dla 77 Polaków.
W Warszawie na Ochocie znajduje się skwer imienia Dobrego Maharadży ku czci władcy północno-zachodniego indyjskiego księstwa Nawanagar, który przyczynił się w dużym stopniu do przyjęcia polskich uciekinierów w Indiach.

TobrukTobruk w Afryce Północnej, dzisiaj na terenie Libii, tu Samodzielna Brygada Strzelców Karpackich dowodzona przez gen. Kopańskiego straciła 127 żołnierzy w trakcie obrony oblężonego miasta. Pochowani są na cmentarzu wojskowym pod Tobrukiem.
Newark w środkowej Anglii jest największym cmentarzem polskich lotników. Oprócz ponad 300 pilotów i weteranów Polskich Sił Powietrznych spoczywa tu 57 spadochroniarzy 1. Samodzielnej Brygady Spadochronowej, a także żołnierze innych formacji. Są też groby trzech prezydentów RP na uchodźstwie – Władysława Raczkiewicza, Augusta Zaleskiego i Stanisława Ostrowskiego.
W 1943 roku w Newark pochowany został gen. Władysław Sikorski. Spoczywał tu do września 1993 roku, kiedy to jego szczątki sprowadzone zostały do Polski i spoczęły na Wawelu.
W Edynburgu na cmentarzu Mount Vernon znajduje się polska kwatera zwana „Mogiłą samotnych Polaków”, a w Glasgow – mogiła Józefa Gomoszyńskiego, uczestnika powstania listopadowego, który zmarł tutaj w 1845 roku. We Wrexham w Walii wśród 1600 polskich grobów znajduje się mogiła gen. Waleriana Czumy, dowódcy obrony Warszawy we wrześniu 1939 roku.
Za utrzymanie porządku na tych cmentarzach odpowiedzialne są polskie konsulaty w danym kraju lub też z sąsiednich krajów. W przypadku wielu z nich a zwłaszcza tych z krajów Afryki wygląda to różnie. Na opiekę nad cmentarzem w Tanzanii nie zawsze znajdują się środki finansowe a nie jest to wygórowana kwota.
W dniu dzisiejszym, gdy tak wielu Polaków wyjeżdża z Polski za granicę do pracy warto w tych nowych miejscach, często kilkuletniego pobytu, rozejrzeć się wokół siebie. Często można znaleźć opuszczone groby (nie tylko wojskowe) naszych rodaków. Opieka nad nimi będzie wyrazem naszego patriotyzmu.

Otoczmy ich wszystkich oraz tych spoczywających na innych cmentarzach w różnych krajach modlitwą – szczególnie w listopadzie. Niech nasza modlitwa wyprasza im u miłosiernego Boga skrócenie mąk czyśćcowych.

 

PIERWOTNIE TEKST BYŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2014 ROKU.