Sakramenty – Boże dary

Na co dzień traktujemy Sakramenty jako oczywisty element życia chrześcijańskiego. Przez to bywa, że traktujemy je tylko jako obowiązki, obojętniejemy, popadamy w rutynę. Zdarza się, że niedzielna Eucharystia, czy spowiedź, staje się zwykłą praktyką religijną, pozbawioną radości i nadziei spotkania z Bogiem. A przecież są to wielkie dary kochającego Ojca. Przejaw Jego miłości i miłosierdzia wyrażany w najgłębszy sposób. Według nauki Kościoła Sakramenty święte są to widzialne znaki, które ustanowił Chrystus i przez które daje ludziom niewidzialną Łaskę Bożą. Sakramenty mają moc Bożą, rozpoczynają w nas życie nadprzyrodzone, rozwijają je i strzegą, prowadzą nas w coraz głębsze życie w jedności z Chrystusem, są etapami stopniowej dojrzałości naszej wiary. Każdy z Sakramentów to łaska niezbędna do naszego wzrastania na chrześcijańskiej drodze.

chrzestPierwszym z sakramentów jest Chrzest, jest on obok Bierzmowania i Eucharystii jednym z trzech Sakramentów wtajemniczenia. Chrzest to akt wprowadzenia w życie chrześcijańskie. Czyni on człowieka przybranym Dzieckiem Bożym i członkiem wspólnoty Kościoła. Pomimo naszej ułomności i grzeszności, doświadczamy więc niezwykłego cudu jedności z Bogiem i stajemy się Jego świątynią. Obrzęd Chrztu nie jest więc tylko uroczystym nadaniem imienia, czy okazją do spotkań rodzinnych, ale jest przede wszystkim „zanurzeniem” w Bożej Miłości, przyjęciem daru Ducha Świętego i narodzeniem do nowego życia. Chrzest rozpoczyna nasze życie w bliskości z Bogiem.

bierzmowanieSakrament Bierzmowania jest natomiast darem dopełniającym łaskę Chrztu, jest pogłębieniem i rozwinięciem naszej wiary. Otrzymujemy Ducha Świętego, który podobnie jak na Chrzcie ofiarowuje nam swoje dary. Wchodzimy w dojrzałe życie chrześcijańskie, jest to umocnienie naszej drogi ofiarnego życia dla Jezusa Chrystusa. Tym samym wzmocnieni Duchem Świętym bierzemy pełną odpowiedzialność za nasze chrześcijańskie życie i rozwijanie naszych charyzmatów.

 

eucharystiaSzczególnym zaś Sakramentem jest Eucharystia- Najświętszy Sakrament, gdyż stanowi centrum życia Kościoła. Jest wielkim darem, który napełnia nas miłością, oczyszcza z grzechów powszednich. W Komunii Świętej Chrystus przenika nas swoją obecnością, napełnia i przemienia. Ofiara Chrystusa na krzyżu była krwawą ofiarą, my natomiast uczestnicząc w bezkrwawej ofierze jaką jest Eucharystia, oddajemy Bogu całe nasze życie, nasze cierpienia i radości łącząc je z ofiarą Jezusa. Jest to szczególny dar zjednoczenia, Kościół naucza nas, że: ”przez celebrację Eucharystii jednoczymy się już teraz z liturgią niebieską i uprzedzamy życie wieczne, gdy Bóg będzie wszystkim we wszystkich”. Eucharystia to szczególny moment uwielbienia i dziękczynienia, który rodzi naszą radość i pokój.

spowiedzKolejnym darem Boga dla nas jest Sakrament pokuty. Każdy kto odwrócił się od Miłości Boga, szczególnie wtedy kiedy popełnił grzech ciężki, dzięki temu Sakramentowi może na nowo pojednać się z Bogiem. Można więc powiedzieć, że jest to wyjście Ojca w stronę swojego zagubionego dziecka, to znak, że Bóg nigdy nas nie opuszcza i zawsze mamy otwartą drogę powrotu. Jeśli tylko szczerze żałujemy, jeśli naprawdę mamy wolę poprawy, to Bóg w swoim miłosierdziu, przebaczy nam, oczyści z win i napełni prawdziwą wolnością.

 

namaszczenieW poważnej chorobie, w chwili kiedy nasze życie tu na Ziemi może się zakończyć, Bóg przychodzi do nas z darem Sakramentu Namaszczenia Chorych. Czasem błędnie uważa się, że jest to Sakrament udzielany tylko umierającym, tymczasem jest to Sakrament, który ma przynieść ulgę w cierpieniu lub uzdrowienie. Jest Sakramentem nadziei i pocieszenia, umocnienia w czasie cierpienia, choroby, umierania. Dzięki Namaszczeniu chory jednoczy się w Zbawczej Męce Chrystusa.

Sakramenty są tajemnicą jednoczącą nas z Trójcą Świętą. Darami, które nas umacniającymi, bez których o własnych siłach nie bylibyśmy w stanie dojść do Nieba. Sakramenty posiadają Bożą Moc, pozwalającą nam trwać w Chrystusie, wprowadzają nas w głębie poznania Boga. Musimy jednak pamiętać, że tylko Sakrament przyjęty z wiarą będzie naprawdę skuteczny i przyniesie owoce w naszym życiu. Nasza współpraca z Bogiem jest konieczna. Sakramenty są dla nas zarówno darem jak i zobowiązaniem. To szczególne prezenty Pana Boga, które będziemy „otwierać” przez całe życie, rozwijając Dary Ducha Świętego i pogłębiając naszą relację z Chrystusem. Zawsze kiedy przyjmowany jest Sakrament obecne jest żywe i szczególne działanie Jezusa Chrystusa.

 

K. J.

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W Kwietniu 2014 ROKU

Język Lutra

Sam język nowego herezjarchy nadaje już jego dziełu piętno szatańskie, bo jakże on się wyraża o rzeczach najświętszych? Trzeba, mówi Bossuet, pomimo wstrętu powtórzyć jego słowa, aby dać poznać jak duch ciemności opanował lidera nowej reformy. Papież według niego był tylko „osłem, mułem, kretem, maciorą, antychrystem itd.”. „Papież – mówi Luter – tak przepełniony diabłami, że nimi oddycha, pluje itd.”. Nie kończmy, dodaje Bossuet, tego, czego Luter nie wstydził się powtórzyć razy kilkadziesiąt. Trudno wypowiedzieć, jak ten apostoł reformy wyrażał się o bullach papieskich; a Rzym nazywał zawsze, „Sodomą, Babilonem, prostytutką apokaliptyczną, stolicą antychrysta itd”. Martin_Luther,_1529Kardynałów, arcybiskupów, biskupów i księży nazywał zawsze „klechami, mnichami itd”. Świętych Kościoła katolickiego tytułował „gromadą drapieżnych lwów, wieprzami Epikura, rozszalałymi libertynami, psami pragnącymi kąpać się we krwi”. Doktorzy katoliccy, kaznodzieje, spowiednicy, zakonnicy, zakonnice, to rodzaj „obrzydliwych owadów i węży, którzy przez msze, cześć świętych i odpusty więżą u stóp słonia ludzkość całą”. Najwięcej jednak obelg rzucał na dominikanów. Teologów uniwersytetów lipskiego i sorbońskiego nazywał „kretami, obłudnikami, osłami, ubranymi w birety doktorskie”. I o świętych Ojcach wyrażał się tak samo. „Ojcowie Kościoła – mówi Luter – to głupcy, piszący niedorzeczności o bezżeństwie”. „Ja lepiej rozumiem tekst apostolski, niż tysiąc Augustynów”. „Święty Grzegorz Wielki, wykładał zasady najbardziej nierozumne”. „Święty Augustyn często błądził, i dlaczegóż go umieścili w rzędzie świętych, kiedy nie miał prawdziwej wiary?”. „Uważam św. Hieronima za heretyka; pisał tylko głupstwa o poście i bezżeństwie, a jego dzieło przeciwko Jowinianowi jest przepełnione zgorszeniami”. „Święty Bazyli także niewiele wart i nie dałbym za niego i jednego włosa”. „Święty Chryzostom, to gaduła, a św. Tomasz, to potwór teologiczny”. Przestańmy już, kończy Bossuet, i drżyjmy nad sprawiedliwością Pana Boga, który, aby ukorzyć naszą dumę dozwolił na podstawie bluźnierstw wznieść gmach nowej wiary. Pierwsi reformatorzy, przyjaciele Lutra nie mogli pokryć jego szalonych wybuchów. „Drżę z trwogi – pisze Melanchton – myśląc o namiętnościach Lutra, wrą one w nim z siłą herkulesową”. „Luter – mówi Hospiniusz – to uwiedziony przez szatana, pełen dumy i zarozumiałości człowiek”. Erazm nawet pisał do Lutra: „Jęczymy wszyscy nad nieszczęsnym rozdarciem, jakie szerzysz po świecie przez twój umysł uparty, wyuzdany i buntowniczy”. Oto kilka główniejszych rysów z charakteru twórcy Reformy.

 

Ks. Jean-Joseph Rivaux

„Protestantyzm potępiony przez papieży”; Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu; Sandomierz 2012

Życie wewnętrzne

Na czym polega życie wewnętrzne?

Często o tym mówimy, lecz trzeba wciąż powtarzać by nie zapomnieć. Przede wszystkim trzeba, by to pióro czy pędzel były posłuszne. Stąd trzeba usuwać różne opory i przeszkody, które nie pozwalają dobrze dać się kierować. W życiu wewnętrznym tymi przeszkodami są wady, które trzeba pousuwać, wykorzenić. Do tego zmuszają rozmyślania, rachunek sumienia by poznać wady, poznać cnoty i do Pana Jezusa się upodobnić.

Jest to walka z samym sobą i dlatego taka trudna. Łatwiej jest rozwijać działalność na zewnątrz, niż walczyć z umiłowanymi swoimi wadami. Miłość własna kocha te wady i nie chce ich się pozbyć. Te wady umie nawet pokrywać cnotami. Na przykład, gdy kto nie słucha, to mówi o niezłomności woli i charakteru; kto ostygł w modlitwie, myśli o pracy zewnętrznej. I miłość własna potrafi to brać za cnoty.

mid_24834Taka wada jest jakby szkodliwą rośliną. Odciąć łodygę, to z korzenia wyrośnie druga, wyrwać korzeń, zostaną w ziemi drobne korzonki i znów po niejakim czasie odrosną. Wady zawsze odrastają i zawsze trzeba je wyrywać, jak odrosną. (…)

Sprawa własnego zbawienia i uświęcenia jest o wiele ważniejsza od pracy nad duszami innych. Bardzo jest ważne, żebyśmy w tej pracy nad innymi nie zapomnieli o własnej duszy, bo nasze zbawienie i uświęcenie jest najważniejsze. Gdyby wolą Bożą było, by to wszystko zacieśnić, chętnie należy się do tego zastosować.

Pan Bóg czasami tak kieruje, żeby z naszych dobrych chęci była ofiara. Zachoruje na przykład najgorliwsza dusza; Pan Bóg chce tej ofiary, by przez nią oczyścić jej intencję, bo miłość własna wszędzie się wciska i wywołuje chociażby zadowolenie z rezultatów jej działalności .Nam się zdaje, że dla chwały Niepokalanej pracujemy, ale do tego wmiesza się miłość własna i brudzi tę intencję. Gdy Pan Bóg złoży chorobą taką duszę, to ta intencja łatwiej się oczyszcza. Dlatego zawsze mówię, że infirmeria jest u nas najwydatniejszym działem.

W tej robocie apostolskiej nawrócenie i uświęcenie jest skutkiem tylko i jedynie łaski Bożej. Modlitwą te łaski Boże możemy zdobyć.

Pamiętajmy więc o życiu wewnętrznym, o walce z samym sobą. Starajmy się przede wszystkim być doskonałym narzędziem, dać się Niepokalanej kierować, bo to jest istota świętości. Trzeba też potrafić spokojnie spoczywać, gdy Matka Najświętsza ten pędzelek odłoży.

 

Niepokalanów, niedziela 13 marca 1938 r., do braci profesów solemnych na rozmyślaniu.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

 

Święta Helena

swhelenaŚw. Helena jest cesarzową, matką cesarza rzymskiego Konstantyna, której po śmierci nadano tytuł „równa apostołom”.
Dokładna data jej urodzenia nie jest znana, było to ok. roku 255 w Drepanum w Bitynii w dzisiejszej Turcji. Jej rodzina pochodziła z niższych warstw społeczeństwa, rodzice jej prowadzili zajazd dla podróżnych. Pracując w rodzinnej firmie poznała goszczącego u nich młodego oficera armii rzymskiej imieniem Konstancjusz. Helena opuszcza dom rodzinny z młodym żołnierzem. Jej wybranek pnie się w hierarchii wojskowej i w roku 281 zostaje mianowany namiestnikiem Dalmacji. W międzyczasie rodzi się ich syn Konstantyn, który przeszedł do historii z przydomkiem Wielki. W roku 293 Konstancjusz zostaje wyniesiony do godności cesarskiej i zostaje jednym z czterech władców cesarstwa rzymskiego. Wiąże się z tym oddalenie Heleny oraz małżeństwo z Teodorą pasierbicą cesarza Maksymiana. W roku 306 cesarz Konstancjusz Chlorus ginie w wyprawie przeciwko Piktom i Szkotom a jego legiony ogłaszają Konstantyna cesarzem.
Od samego początku rządów Konstantyn postanowił wynagrodzić rozłąkę swojej ukochanej matce, obsypując ją zaszczytami oraz ogłaszając cesarzową. Helena rozpoczęła działalność charytatywną mając nieograniczony dostęp do skarbca cesarskiego. Prawdopodobnie między rokiem 311 a 315 przyjęła wiarę chrześcijańską i jej działania nabrały większego rozmachu – rozdawała jałmużnę ubogim, uwalniała więźniów, pomagała banitom w powrocie do ojczyzny. W zachowanych dokumentach pojawiają się określenia: najpobożniejsza, czcigodna, czy też najłaskawsza.
Konstantyn chrzest przyjął dopiero na łożu śmierci w roku 337, ale wprowadzone przez niego zmiany wynikały z nauczania chrześcijańskiego. Wprowadzono zakaz wykonywania kary śmierci przez ukrzyżowanie, ustanowiono niedzielę, jako dzień świąteczny, wolny od pracy dla chrześcijan, zwolniono kapłanów chrześcijańskich z podatków i służby wojskowej, zatwierdzono nowe prawo małżeńskie, które ograniczało możliwość rozwodu, ustanawiało karę śmierci dla cudzołożników, zakazywało trzymania konkubin, jak też otaczało opieką sieroty i wdowy. Poza tym inne uregulowania zabraniały znęcania się nad niewolnikami, czy organizowania walk gladiatorów, a sądownictwo chrześcijan, nawet jeśli chodziło o sprawy czysto świeckie, oddano w ręce biskupów.
Cesarz Konstantyn wraz ze swoim współwładcą Licyniuszem ogłosili wspólnie w 313 roku edykt pozwalający swobodnie wyznawać religię chrześcijańską, od miejsca ich spotkania zwany mediolańskim. W tym roku mija 1700 lat od jego podpisania. Na mocy tego edyktu zaprzestano prześladowania chrześcijan, zwrócono majątki Kościołowi i zezwolono na swobodne wyznawanie religii, przyznano chrześcijanom prawo piastowania urzędów państwowych. Pojawiła się mocna chęć i potrzeba odszukania krzyża, oraz miejsc, gdzie umarł i zmartwychwstał Nauczyciel.
W roku 326 cesarzowa Helena wyruszyła na pielgrzymkę do Ziemi Świętej. Pomimo zniszczenia Jerozolimy w czasie I powstania żydowskiego w 70 roku aż do upadku drugiego powstania żydowskiego w 135 roku gmina chrześcijańska była obecna w Jerozolimie. Z powodu wygnania Żydów z Jerozolimy chrześcijanie musieli również opuścić to miejsce. Na gruzach miasta Rzymianie założyli zupełnie nowe miasto. Na rozkaz cezara Hadriana na wzniesieniu Golgoty zbudowano Forum i Kapitol z posągami bóstw – w miejscu Grobu Chrystusa stanął posąg Jowisza, a na Golgocie statua Wenery.
Cesarzowa Helena po przybyciu do Jerozolimy kazała usunąć stojące tam posągi, oczyścić teren. W trakcie prac znaleziono trzy krzyże oraz tabliczkę Piłata z inskrypcją w różnych językach, że ukrzyżowany Chrystus był królem żydowskim. A ponieważ nie było pewności, co do tego, który ze znalezionych krzyży jest poszukiwanym Krzyżem, nie byle jakie zmartwienie przeżywała matka cesarza. Wkrótce jednak usuwa powody smutku biskup Jerozolimy, noszący imię Makary. Rozprasza on wątpliwości, idąc za światłem wiary. Prosi bowiem Boga o znak i otrzymuje go. A znak ten był taki: pewna kobieta, jedna z mieszczanek Konstantynopola, od dawna ciężką złożona chorobą, bliska już była śmierci. Rozkazał tedy biskup, by do łoża umierającej przyniesiono kolejno każdy z trzech krzyży: wierzył on niezłomnie, że kobieta wyzdrowieje, jeśli dotknie świętego Krzyża. I nie zawiódł się w swej nadziei. Kiedy bowiem przynoszono jeden po drugim krzyże, nie będące drzewem Męki Pańskiej, kobieta w dalszym ciągu bliska była śmierci, tak jak i poprzednio. Skoro jednak wniesiono trzeci krzyż, ten prawdziwy, umierająca natychmiast nabrała sił i całkowicie wróciła do zdrowia. W ten sposób odnalezione zostało drzewo Krzyża Świętego”. (Sokrates Scholastyk, 1986, „Historia Kościoła 1”, 17, tłum. S. Kazikowski, IW PAX, s. 109-110) Wzmianki o tym zdarzeniu zawarte są w pismach św. Ambrożego, św. Jana Chryzostoma, św. Paulina z Noli i innych.
Odnaleziona relikwia została podzielona na trzy części, aby ofiarować je trzem głównym ośrodkom chrześcijańskim w ówczesnym świecie: Jerozolimie, Konstantynopolowi oraz Rzymowi. Dzięki św. Helenie odnaleziono również gwoździe, którymi był przybity Jezus, oraz przywieziono do Rzymu Święte Schody – liczące 28 stopni schody, które zgodnie z przekazami pochodzą z pałacu Poncjusza Piłata. Jezus Chrystus miał po nich być prowadzony na sąd.sarkofag-sw-heleny
Dzięki jej staraniom, w miejscu znalezienia świętego Krzyża postawiono wspaniałą świątynię Męczenników, później nazwaną bazyliką Świętego Krzyża, kościół na Golgocie (Anastasis, czyli Zmartwychwstania Pańskiego) i przy Grocie Betlejemskiej (bazylika Narodzenia Pańskiego), kościół wzniesiony na Górze Oliwnej (Wniebowstąpienia Pańskiego). Według niektórych przekazów ufundowała nawet trzydzieści kościołów w miejscowościach Imperium. Zmarła w Nikomedii między 327 a 330 rokiem. Ciało jej przewieziono do Rzymu, gdzie pochowano je w mauzoleum wybudowanym dla niej przez Konstantyna przy via Lavicana,. Porfirowy sarkofag, który zachował się z tego mauzoleum, znajduje się obecnie w Muzeum Watykańskim.
Helena to imię pochodzenia greckiego, od słów hele (blask), helane (pochodnia) lub selene (księżyc). Nazwą helene określano również kosz trzcinowy niesiony w procesji podczas święta zwanego helenoforiami.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w kwietniu 2013 roku

Naśladowanie świętych

Aby się zachęcić do naśladowania świętych, czytaj ich żywoty i rozważaj ich prace, walki i ofiary oraz nagrodę, jaką im Pan wyznaczył w niebie. Pamiętaj, że święci nie byli jakimiś istotami nadziemskimi i anielskimi, ale wszyscy, prócz Najświętszej Panny, musieli staczać twarde boje z pożądliwością, która i po chrzcie św. tkwi i burzy się w ciele. Pamiętaj również, że wszyscy mamy być świętymi, chociaż nie będziemy czynić cudów. swieci_panscyPrzecież do wszystkich powiedział Bóg: Bądźcie świętymi, Bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! (Kpł 19,2). Idźmy zatem w ślady naszych braci, którzy już wywalczyli palmę zwycięstwa i otrzymali koronę chwały, bo i cóż zresztą zdoła nas wymówić? Czy nasza słabość? Lecz i święci nie byli od niej wolni i czasem dopuszczali się małych uchybień. Czy pokusy? Lecz i święci ich doświadczali. Czy zły świat? Ale on i dawniej nie był lepszy. Czy obowiązki stanu? Lecz nie ma stanu, który by nie wydał świętych. Czy wątłe zdrowie? Ale wielu świętych przez całe życie chorowało. Czy życie splamione grzechami? Ale niektórzy święci nawrócili się dopiero w późnym wieku. Czy może brak łaski? I to nie, bo Pan nikomu nie skąpi swojej łaski, trzeba tylko wyciągnąć po nią rękę w modlitwie, a zwłaszcza kołatać do Serca Jezusowego, utajonego w Najświętszym Sakramencie, przez Niepokalaną Dziewicę. Wprawdzie miara łask dla różnych jest różna, bo Bóg kocha rozmaitość, ale każdy z nas może z tymi łaskami, jakich mu Pan użycza lub pragnie użyczać, stać się świętym, to jest może ustrzec się grzechu, a czynić dobrze. Cóż nas zatem wstrzymuje? Oto nasze lenistwo, lękające się chwilowego trudu.franciszkanie_pl_6

 

Św. J.S. Pelczar „Życie Duchowe”;  t2

 

Celibat kapłański

Zarówno celibat kapłański, jak i dziewictwo Matki Bożej są obecnie (…) niepopularne, jeśli nie wręcz podważane i atakowane. Nawet w samym Kościele celibat był często na przestrzeni wieków kwestionowany lub lekceważony ze względu na trudności w jego zachowaniu. Był to jednak skutek raczej ludzkiej słabości i nie stanowił bezpośredniego ataku na samą doktrynę.

(…)

zwiastowanieCzystość kapłana związana jest bezpośrednio ze świętymi tajemnicami, a zwłaszcza z Eucharystią, których jest on strażnikiem i szafarzem. Tak jak w przypadku Najświętszej Maryi Panny czystość ta koncentruje się na Obecności Chrystusa, gdy chodzi o Nią – na Wcieleniu, w przypadku kapłana zaś – na sakramentach. Z tego właśnie powodu stan czystości kapłana jest doskonalszy i bardziej wymagający niż w przypadku zakonników. Zakonnik składa śluby po to, aby osobiście iść za radami Chrystusa. Korzyści natury apostolskiej mają tu charakter drugorzędny.

Zakonnik stara się przede wszystkim o swoją własną doskonałość, a dopiero potem o doskonałość swych bliźnich. Kapłan natomiast żyje w celibacie, ponieważ konsekrowany jest dla sprawowania świętych tajemnic. Konsekrację otrzymuje dla dobra całego Kościoła, misja jego jest więc ze swej natury apostolska. Jego celibat jest dla innych. Kapłan musi starać się uobecniać Chrystusa w świecie dla uświęcenia swych bliźnich. Jego osobista doskonałość jest skutkiem jego kapłańskiej konsekracji i wierności jego apostolatowi.(…)

Kapłaństwo istnieje na świecie dla jego uświęcenia. Na tym właśnie polega podobieństwo kapłaństwa do życia Matki Bożej: zamężnej Niewiasty żyjącej w świecie, choć w oczywisty sposób nie będącej „z tego świata”. Zachowała Ona dziewictwo ze względu na dzieło Wcielenia, a nie dlatego, iż był to stan uświęcający. Jej świętość skłoniła Ją do zachowania dziewictwa, a dziewictwo przygotowało Ją na Wcielenie. Celem Jej celibatu było odkupienie świata. Celibat kapłański jest również dla świata. Oba one uobecniają na świecie Chrystusa. (…)

W czasie kryzysu, w jakim pogrążony jest obecnie Kościół Boży, celibat jest atakowany. Z pewnością atakuje się w ten sposób samą cnotę czystości, jednakże głównym powodem jest bez wątpienia ignorancja i brak wiary w Eucharystię. Ludzie, którzy nie znają lub nie rozumieją wzniosłości tajemnic chrześcijańskich, nie potrafią zrozumieć dlaczego szafarze tych tajemnic muszą pozostawać oddzieleni od życia rodzinnego i właściwych im relacji. Nikt przecież nie musi zachowywać celibatu, aby przewodniczyć zgromadzeniu.

 

Ks. James Doran FSSPX

Najświętsza Maryja Panna a celibat kapłański, Zawsze Wierni, nr 4(179) lipiec-sierpień 2015

Wiara i nadzieja Chrystusa

Wiara, jak podaje katechizm Kościoła Katolickiego, jest to cnota nadprzyrodzona, która pod natchnieniem i z pomocą łaski sprawia, że przyjmujemy za prawdę to, co Bóg objawił, a przez Kościół do wierzenia podaje; przyjmujemy zaś to za prawdę nie dlatego, żebyśmy przyrodzonym światłem rozumu przejrzeli wewnętrzną prawdziwość tych prawd, lecz przez wzgląd na powagę samego Boga, który to objawił, a który się ani mylić nie może ani w błąd wprowadzać.

596px-Schnorr_von_Carolsfeld_-_Glaube,_Liebe,_Hoffnung

Wiara, nadzieja i miłość (alegoria)

Przyjmujemy za prawdę, poprzez wiarę to, czego nie jesteśmy w stanie dowieść ludzkim rozumem, a co zostało objawione przez Boga. Według tej definicji Jezus Chrystus nie posiadał wiary, był niewierzący. Chrystus wiedział, był Słowem w które należy wierzyć. Wynika z tego również, że wraz ze śmiercią umiera wiara. Będziemy wtedy oświeceni i wiedza zastąpi wiarę.

Podobna sytuacja jest z cnotą nadziei – jest to cnota nadprzyrodzona, która sprawia, że dla zasług Jezusa Chrystusa, oparci na dobroci, wszechmocy i wierności Boga, z ufnością oczekujemy żywota wiecznego i łask potrzebnych do jego osiągnięcia, bo Bóg obiecał żywot wieczny tym, którzy będą wykonywać uczynki dobre.
Jeśli będziemy chcieli zastosować tę cnotę do samego Jezusa to wyjdzie nam nieporozumienie. Z tego wynika, że również nadziei Jezus nie miał.

Natomiast miłość bliźniego w przypadku Jezusa była nieograniczona i doskonała gdyż występowała pojedynczo w triadzie cnót boskich.

Miłość bliźniego polega zasadniczo na obdarowywaniu drugiego w taki sposób, że przyczyniamy się do jego autentycznego i wszechstronnego rozwoju. Swoją pełnię osiągnie człowiek dopiero w niebie, dlatego przez autentyczną miłość powinniśmy przede wszystkim pomagać mu w osiągnięciu wiecznego zbawienie. Mamy dawać człowiekowi to, czego potrzebuje do wzrostu i do pełni szczęścia, szczególnie wiecznego. Druga osoba potrzebuje naszej życzliwości, prawdy, obecności, rady, czasami pomocy materialnej, naszego serca. Potrzebuje jednak przede wszystkim prawdy Bożej, Ewangelii, która pomaga osiągnąć życie wieczne.

Tu widzimy dlaczego miłość jest największą [por. 1 Kor 13,12-13] gdyż dotyczy nie tylko samego człowieka jak wiara i nadzieja, ale podlega jej Bóg stąd też jest wieczna, jak On sam.

 

Objawienia w Quito

Quito – miasto w Ekwadorze, stolica pięknie położonego w Andach kraju. Ponad 400 lat temu Ekwador był kolonią hiszpańską. Na prośbę wielu mieszkańców Quito król Hiszpanii Filip II wydał quitodekret o fundacji klasztoru pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia. Zostaje on wzniesiony na głównym placu miasta. W roku 1576 do Quito w Ekwadorze przybywają z Hiszpanii: Matka Maria od Jezusa Taboada wraz ze swoją młodziutką siostrzenicą Marianną oraz czterema innymi zakonnicami.
Czternastoletnia Marianna Francisca Torres y Berriochoa wyruszyła w tę drogę gdyż w prywatnym objawieniu usłyszała, że ma udać się na misje. W październiku 1579 roku s. Marianna złożyła śluby zakonne wobec przełożonej Matki Marii i obrała predykat „od Jezusa”.
Zakonnica miała objawienia przez prawie 60 lat, aż do swojej śmierci. Najświętsza Maryja Dziewica objawiła jej wydarzenia z XIX i XX wieku, wzywała siostrę Mariannę do modlitwy i ponoszenia ofiar jako zadośćuczynienie za tragiczne wydarzenia, które nastąpią w życiu Kościoła w tym okresie.

Objawienia z dnia 16 stycznia 1599 roku dotyczyły przyszłości klasztoru oraz ówczesnej kolonii Hiszpanii. Przekaz mówił, że ziemie te staną się wolną republiką i przyjmą nazwę Ekwador. W XIX wieku będzie wybrany chrześcijański prezydent – mąż wielki, który zginie śmiercią męczeńską na placu przylegającym do klasztoru Zapowiedź sprawdziła się w latach 1861-1865 i 1869-1875 gdy prezydentem Ekwadoru był Gabriel Garcia Moreno, katolicki polityk, który m.in. poświęcił publicznie kraj Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Spowodowało to brutalny atak ze strony bojówek masońskich i zabójstwo prezydenta na placu przed katedrą 6 sierpnia 1875 r.

W roku 1610 Matka Boża w kolejnym objawieniu powiedziała między innymi, że od końca XIX, a szczególnie w XX wieku dojdzie do zupełnego zepsucia obyczajów i kierowania się namiętnościami, a szatan prawie całkowicie będzie panował nad światem przez masońskie sekty, będzie trudno przyjąć sakrament chrztu i bierzmowania, a diabeł będzie starał się zniszczyć sakrament spowiedzi. „W czasach tych wrogowie Chrystusa, zachęcani przez diabła, często kraść będą z kościołów konsekrowane Hostie, aby bezcześcić Postacie Eucharystyczne. Mój Najświętszy Syn widzi samego siebie rzuconego na ziemię i zdeptanego przez nieczyste nogi”. Sakrament małżeństwa będzie bardzo atakowany i dojdzie do jego profanacji. Sakrament, który symbolizuje związek Chrystusa ze swoim kościołem będzie ulegał niszczeniu i poprzez to ułatwiał życie w stanie grzechu. Skutki zeświecczenia będą narastać, co spowoduje brak powołań kapłańskich i zakonnych.
Sakrament kapłaństwa będzie ośmieszany, wykpiwany i wzgardzony. W tym czasie zdeprawowani kapłani będą gorszyć lud chrześcijański czym wzbudzą nienawiść do wszystkich kapłanów Rzymskiego, Katolickiego i Apostolskiego Kościoła.
W tych nieszczęśliwych czasach będzie wielki i nieopanowany poziom nieczystości, która będzie pociągała wiele dusz na wieczne zatracenie. Nie będzie niewinności w dzieciach ani skromności u kobiet.quito2
Tylko niewielka grupa ludzi zachowa skarb wiary i cnoty, ale będzie doznawała okrutnych i niewymownych cierpień a nawet męczeństwa. Aby wyzwolić wiernych z tych herezji i cierpień potrzeba będzie wielkiej wytrwałości i siły woli. Gdy będzie się wydawało, że wszystko stracone a wszelkie wysiłki daremne i zło tryumfuje na całej ziemi nastąpi szczęśliwy początek odrodzenia.
Najświętsza Maryja Panna poleciła modlić się o zesłanie Kościołowi prałata, który będzie miał za zadanie odnowić ducha jego kapłanów. Będzie on napełniony wieloma łaskami: pokory serca, poddania się Bożej woli oraz siły by móc bronić praw Kościoła. Będzie miał czułe i współczujące serce by ogarnąć wielkich i maluczkich proszących go o światło i radę w zwątpieniach i trudnościach.
Najświętsza Maryja Panna poprosiła o wykonanie figury ku Jej czci. Wyrzeźbiona figura pod wezwaniem Matki Bożej Dobrego Zdarzenia, została w cudowny sposób dokończona i nastąpiło jej wyniesienie w procesji na specjalnie przygotowany tron.

W roku 1634 Matka Marianna miała objawienie, które miało szczególne znaczenie. Po zakończeniu wieczornej modlitwy przed tabernakulum nagle zgasła wieczna lampka przed ołtarzem. W ciemnościach Matka Marianna ujrzała Najświętszą Maryję Pannę, która objawiła jej znaczenie tego znaku:

  • Pierwsze znaczenie – od końca XIX wieku i poprzez wiek XX rozpowszechni się wiele herezji i światło wiary wygaśnie w bardzo wielu duszach z powodu głębokiego i powszechnego upadku obyczajów. Będzie dużo katastrof fizycznych a wielu umrze z powodu gwałtownych cierpień.quito3
  • Drugie znaczenie – to wiele goryczy, trudności i cierpienia, które będą udziałem klasztoru Niepokalanego Poczęcia w Quito. Znikną powołania z powodu niedyskrecji i niewłaściwego formowania nowicjuszek. Pod maską fałszywej miłości, niesprawiedliwość będzie rujnować dusze.
  • Trzecie znaczenie – atmosfera nieczystości zalewać będzie ulice, place i miejsca publiczne, tak że prawie nie będzie dziewiczych dusz.
  • Czwarte znaczenie – duchowni świeccy (diecezjalni) porzucą swoje ideały, księża będą zaniedbywać swoje obowiązki. Zapomną o celu życia na ziemi, oddalą się od drogi Bożej i przywiążą się do dóbr doczesnych, bogactwa, którego zdobywanie będzie ich celem nadrzędnym.
  • Piąte znaczenie – słabość i nieczułość ludzi posiadających możliwość zmiany tragicznej sytuacji Kościoła. Obojętność na gnębienie Kościoła, prześladowanie cnoty i na tryumf zła przez uleganie namiętnościom i perwersyjnym żądzom. Najświętsza Maryja Panna oczekuje od zakonnic ofiar, dobrych uczynków i modlitwy w celu skrócenia czasu trwania tej strasznej katastrofy.

Matka Marianna zmarła 15 stycznia 1635 roku.
W roku 1905 w trakcie remontu klasztoru została otwarta jej trumna, w której znaleziono nienaruszone i dobrze zachowane ciało Matki wizjonerki.
Na początku swoich objawień Marianna Francisca od Jezusa Torres y Berriochoa otrzymała od biskupa Quito nakaz zapisywania swoich objawień. Po śmierci Matki Marianny jej kierownik duchowy napisał jej biografię. W roku 1790 w oparciu o spisane objawienia o. Manueal Souza Pereira, prowincjał Ojców Franciszkanów w Quito, napisał książkę „Cudowny żywot Matki Marianny de Jesús Torres, hiszpańskiej zakonnicy i jednej z założycielek Królewskiego Klasztoru Niepokalanego Poczęcia w mieście św. Franciszka de Quito”.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LIPCU-SIERPNIU 2014 ROKU.