Nie obmawiać

Przed kilkoma dniami powiedziałem braciom o tym, co już kilka lat temu powiedziałem, a mianowicie o zgorszeniu przeciwko szóstemu przykazaniu Bożemu. I powiedziałem, że każdy obowiązany jest w przeciągu 24 godzin donieść o tym przełożonemu, gdyż inaczej będzie tak samo karany jak ten, który dał zgorszenie. Dla zgorszenia nie mamy być miłosierni, bo i Pan Jezus powiedział, ż lepiej kamień młyński przywiązać gorszycielowi u szyi i wrzucić w głębokości morskie (Mt 18,6).
Dziś chcę powiedzieć o drugiej rzeczy mniej ważnej od tamtej, ale również wielkiego znaczenia.
maksymilian14Mianowicie, nie krytykować. Co to znaczy nie krytykować? Czy to znaczy, że nie mamy nic mówić i o wadach? Nie! Każda rzecz stworzona jest ograniczona – ma swoje granice – i należy je ciągle udoskonalać, usuwać wady i niedoskonałości. Ale krytykować, to znaczy mówić o wadach bliźniego do tych, którzy nie mają obowiązku i nie mogą zła naprawić. Kto mówi o wadach współbrata drugiemu bratu, który nie ma obowiązku i nie może zła naprawić, grzeszy przeciwko ósmemu przykazaniu Bożemu.
Dalej, jeżeli jakaś obmowa, przejdzie przez kilka ust, zniekształca się i wówczas mogą już być rzeczy nieprawdziwe, a więc będzie oszczerstwem, czyli grzechem jeszcze cięższym od obmowy.
Mówiąc tylko o wadach bliźniego, nie przedstawiamy całej rzeczywistości, bo każdy człowiek prócz wad ma i cnoty – dodatnie strony.
Wiemy z katechizmu, że każdy, kto zgrzeszył obmową, obowiązany jest krzywdę naprawić – wynagrodzić. W jaki sposób? Najlepiej postawić siebie w jego położeniu i tak naprawić, jak byśmy chcieli, aby nam wynagrodzono, a więc czy przez sprostowanie nieprawdziwej wiadomości, czy przez podanie również dodatnich stron.
Myśląc o tym, jak byśmy chcieli, aby nam wynagrodzono, najlepiej bliźniemu wynagrodzimy.
Dalej, chciałem podkreślić również, aby poza furtą nie wyrządzić krzywdy obmową całej rodzinie. Ten kto słucha, zna tylko złe strony, które mu się powie, a nie wie, jak jest w rzeczywistości. Ze szczegółu sądzi o całości. I to jest bardzo ważna rzecz.

Niepokalanów, niedziela 26 VII 1936 r.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

 

 

 

Objawienia w Gietrzwałdzie

gietrzwald-mNa ziemiach polskich jedyne, zaakceptowane oficjalnie przez Kościół objawienia miały miejsce w Gietrzwałdzie, małej miejscowości położonej na Warmii. Wydarzyły się one 137 lat temu, prawie dwadzieścia lat po objawieniach w Lourdes. Trwały prawie trzy miesiące: od 27 czerwca do 16 września 1877 roku. Wizjonerkami były dwie dziewczynki – trzynastoletnia Justyna Szafryńska oraz dwunastoletnia Barbara Samulewska.

Dnia 27 czerwca Justyna miała egzamin przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii św. Wracając ze swoją mamą do domu, na drzewie w ogrodzie przy plebanii ujrzała świetlistą Postać. Była to siedząca młoda kobieta z rozpuszczonymi włosami. Następnie z obłoków zeszło do niej Dziecko, które się jej ukłoniło a Niewiasta wstała wzięła Go za rękę i wstępując do nieba znikła. W trakcie tego objawienia pojawił się miejscowy proboszcz ks. Augustyn Weichsel, u którego Justyna zdawała egzamin. Po zakończeniu widzenia proboszcz od razu dokładnie wypytał dziewczynkę o to, co się wydarzyło. Następnego dnia w trakcie odmawiania Różańca pod drzewem, na którym była widoczna Postać, 12-letnia Barbara Samulewska miała również objawienie. W trakcie kolejnych widzeń, dziewczynki zadały pytanie: Kto Ty Jesteś? Usłyszały wypowiedziane po polsku słowa: „Jestem Najświętsza Maryja Niepokalanie Poczęta”. Na pytanie: „Czego żądasz Matko Boża?” – padła odpowiedź: „Życzę sobie, abyście codziennie odmawiali Różaniec!”

Jednym z efektów objawień w Gietrzwałdzie było prawie powszechne odmawianie Różańca w domach. Tak pisał proboszcz Gietrzwałdu ks. A. Weichsel do biskupa warmińskiego Filipa Krementza: „W całej polskiej Warmii, prawie we wszystkich domach Różaniec jest wspólnie odmawiany.(…) Miliony modlą się na Różańcu, przez co utwierdzają się w wierze katolickiej i ogromna ilość wyrwana została z doczesnej i wiecznej zguby. W tym widzę najlepszy dowód autentyczności objawień”.

Biskup Warmiński po zapoznaniu się ze sprawozdaniem proboszcza ks. Augustyna Weichsla wydelegował do Gietrzwałdu swoich przedstawicieli, aby uczestniczyli w nabożeństwach różańcowych. Mieli oni obserwować stan i zachowanie wizjonerek w trakcie objawień oraz zachowanie zgromadzonych pielgrzymów i wiernych. Relacje biskupich delegatów potwierdziły, że nie może tu być mowy o oszustwie czy kłamstwie a widzące zachowują się normalnie, nie ma w nich żadnej bigoterii, chęci zysku czy też pragnienia zdobycia uznania czy wzbudzenia sensacji. Dziewczęta wyróżniały się skromnością, szczerością i prostotą.

Pytania do Matki Bożej dotyczyły zdrowia i zbawienia różnych osób, ale nie tylko. Na zapytanie „Czy Kościół w Królestwie Polskim będzie oswobodzony?”, „Czy osierocone parafie w południowej Warmii wkrótce otrzymają kapłanów?” widzące usłyszały w odpowiedzi: „Tak, jeśli ludzie gorliwie będą się modlić, wówczas Kościół nie będzie prześladowany, a osierocone parafie otrzymają kapłanów!”

gietrzwald2-mW czas objawień na mapie Europy nie było państwa polskiego. Ludność polska żyła i mieszkała w trzech zaborach. W tamtym czasie Gietrzwałd leżał w zaborze pruskim. Fakt, że Matka Boża przemawia do dziewczynek w języku polskim był dla narodu wielką pociechą i pokrzepieniem. Wieść o objawieniach błyskawicznie dotarła do Polaków mieszkających w trzech zaborach. W dosyć krótkim czasie zaczęły napływać do Gietrzwałdu pielgrzymki ze wszystkich dzielnic rozbiorowych. Oprócz Polaków przybywali Czesi, Węgrzy oraz Holendrzy.

Wśród wielu pielgrzymów przybywających do Gietrzwałdu z prośbą o zdrowie był pewien mieszkaniec Ornety. Na pytanie jednej z dziewcząt o zdrowie dla niego i jego żony, Matka Boża odpowiedziała: „Będą zdrowi, jeżeli będą się modlić i nie będą pić wódki”. A po przekazaniu dziewczynkom prośby proboszcza o modlitwę za spętanych nałogiem, Maryja tylko westchnęła głęboko i powiedziała „Oni będą ukarani”. To pokazuje, że pijaństwo, uzależnienie od alkoholu prowadzi do zguby. W czasach zaborów alkoholizm był problemem nie tylko społecznym ale i narodowym. Zaborcy, chcąc mieć łatwość rządzenia zdobytymi terytoriami, wspierali pijaństwo wśród ludności polskiej. Powodowało to rozbicie więzów rodzinnych i społecznych oraz łamanie charakterów podbitej ludności.

Wypowiedzi Matki Bożej w trakcie objawień w Gietrzwałdzie odnośnie pijaństwa dało silny impuls do walki z tym nałogiem i innymi uzależnieniami. Ksiądz proboszcz Augustyn Weischel napisał: „Wszyscy wyrzekają się tu wódki i przyrzekają zawsze modlić się na różańcu” oraz: „Ogromna ilość pijaków została wyrwana z doczesnej i wiecznej zguby”. Objawienia w Gietrzwałdzie doprowadziły do powstawania Bractw Wstrzemięźliwości walczących z tym nałogiem.

gietrzwald3-mWidocznymi efektami objawień było odmawianie Różańca w Sanktuarium oraz w życiu codziennym napływających pielgrzymów. Objawienia przyniosły i przynoszą nadal owoce w postaci: przystępowanie do sakramentu pokuty z mocnym postanowieniem poprawy, życie w czystości młodzieży warmińskiej, powstawanie i rozwój stowarzyszeń abstynenckich, liczne przypadki nawróceń i przejść na religię katolicką.

W roku 1967 w 90.lecie objawień kardynał Stefan Wyszyński prymas Polski koronował obraz Matki Bożej z Sanktuarium w Gietrzwałdzie.

Ordynariusz warmiński bp Józef Drzazga 11 września 1977 roku wydal dekret zatwierdzający „kult objawień Matki Bożej w Gietrzwałdzie, jako nie sprzeciwiający się wierze i moralności chrześcijańskiej, oparty na faktach wiarygodnych, których charakteru nadprzyrodzonego i Bożego nie da się wykluczyć”.

Uroczystości odpustowe w Sanktuarium odbywają się 29 czerwca na św. Apostołów Piotra i Pawła, 15 sierpnia w święto Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny oraz główne – Matki Bożej Gietrzwałdzkiej – 8 września w dniu Narodzenia Najświętszej Maryi Panny.

 

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2014 ROKU.

Wartość umartwienia

Pracujemy modlitwą i umartwieniem.
Są niektóre dusze, które swoje uświęcenie pokładają w umartwieniu. Co gorsza, znaleźć się mogą i takie, które oglądają się dookoła i powiadają: ja to nie taki – jak tamten. Jest to faryzeizm bardzo zgubny dla duszy.
maksymilian28Dobre jest umartwienie, ale w granicach posłuszeństwa świętego. Najlepsze są umartwienia płynące z obowiązków codziennych, niezależnych od naszej woli, bo te, które sobie sami zadajemy – łechcą miłość własną. Kiedy przychodzi przyczyna niecierpliwości – znieść ją spokojnie; takie umartwienie jest najlepsze: nikt go nie zauważy, a w ciągu dnia jest podobnych okazji bardzo dużo.
Chciałbym zwrócić uwagę, aby w umartwieniu nie postępować nieroztropnie. Niepokalana chce, byśmy byli zdrowi, dlatego w razie jakichś objawów chorobowych – zawiadomić o tym infirmerię, a jeśli nie zwrócą na to uwagi – władzę wyższą.
Najwięcej poleca się umartwienie woli. Każdy z nas ma swoich przełożonych: może się ćwiczyć w posłuszeństwie. Tym umartwieniem możemy przynieść największy pożytek duszom.
Jeśli się zdarzy, że sprawa jest bardzo poważna, a przełożony nieodpowiednio postępuje, należy powiadomić o tym wyższych przełożonych bezpośrednio. W tym wypadku przełożony niższy będzie miał znów okazję do umartwienia z upokorzenia, iż się go omija. I tak wszyscy mamy okazję do łamania swojej woli. Jest to bardzo dobry środek do zdobywania dusz. Nie spodziewamy się nawet, ale zobaczymy na drugim świecie, że w Afryce czy w Chinach były nawrócenia wskutek przełamania naszej woli.
W świecie fizycznym jest prawo które mówi, że materia nigdy nie ginie. W świecie nadprzyrodzonym jest to samo: nic nigdy nie ginie, ale ma swój skutek.
Żadne umartwienie, praca i cierpienie nie ginie.

Niepokalanów, niedziela 8 XI 1936r.

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

Bolków

IMG_0259 Bolkow zamekBolków (niem. Bolkenhain) – miasto w woj. dolnośląskim, w powiecie jaworskim, nad Nysą Szaloną (prawym dopływem Kaczawy) w odległości około 6 km od jej źródła pod Kaczorowem. Historycznie leży na Dolnym Śląsku.
Miasto leży na pograniczu Gór Kaczawskich i Podgórza Bolkowskiego, na grzbiecie górskim o wysokości około 400m n.p.m.
Miasto powstało ok. 1250 roku na skrzyżowaniu dróg handlowych z Wrocławia i Legnicy do Czech.

Najważniejsze zabytki to:

  • zamek, budowla obronna z XIII w. z charakterystycznym dziobem skierowanym w stronę dostępnego wjazdu, jest to jedyny przykład tego typu w Polsce
  • miasto, strefa zabytkowa w tym unikatowy pochyły, prostokątny rynek, otoczony kamienicami podcieniowymi z XVIII w. na jego zachodniej pierzei, pod wysokie podcienie prowadzą schody
  • kościół parafialny pw. św. Jadwigi Śląskiej, gotycka budowla, zbudowana zapewne około 1250 r
  • Ratusz, wzniesiony w XIV w, po spłonięciu w 1663 r. odbudowano go ponownie w 1670 r. w 1827 r. przebudowano go według projektu Hedemana z Kamiennej Góry

Zapraszamy do galerii zdjęć.

 

 

Aktualność Giertycha

W zakończeniu „Kulis powstania styczniowego” Jędrzej Giertych napisał:

Jest zadziwiające, jak bardzo opanowani jesteśmy przez siły wrogie zarówno obozowi katolickiemu w świecie, ja naszej własnej sprawie. Poruszamy się jak w obłędnym śnie, jak w tańcu chochoła z „Wesela” Wyspiańskiego. Robimy nie to, czego wymaga dobro naszej ojczyzny, ale to, co jest pseudo-patriotycznym rytuałem, jest sposobem zachowania i myślenia podszeptywanym nam – w podobny sposób jak Kurdom – przez tych, co oplatającymi nas nićmi konspiracyjnymi zdobyli nad nami hipnotyczny wpływ.

Jedrzej Giertych

Jedrzej Giertych

Ciekawe jest, jak zwalczane są w naszym narodzie prądy myślowe i polityczne, przeciwstawiające się stupięćdziesięcioletniej tradycji polityki powstańczej i antyrosyjskiej. Obowiązuje w naszym narodzie swoista ortodoksja: wolno jest myśleć i działać tylko tak; nie wolno jest myśleć i działać inaczej. Coś jak w partii komunistycznej.

Zadaniem Polaków jest zwalczać Rosję. Sprawa polska jest funkcją sprawy rosyjskiej. Polityka polska tylko o tyle ma sens i rację, o ile szkodzi Rosji, o ile podważa jej potęgę i kładzie tamę jej ekspansji. Gdyby Rosji nie było, Polska właściwie nie miałaby racji istnienia. Stosunkiem do Rosji mierzy się patriotyzm Polaka, jego lojalność narodową, jego wartość moralną i osobistą. Jeśli Polak kwestionuje pogląd, że Polska ma być tylko swoistym cieniem Rosji, jej przeciwstawieniem i jej negacją i jeśli występuje on z tezą, że groźniejszym od Rosji wrogiem jest naród niemiecki – budzi to zgrozę, bo ma cechę herezji.

Polityczne różnice zdań w narodzie polskim to nie są tylko różnice poglądów. To są herezje, akty odstępstwa i zdrady.

(…)

Oczywiście, to prawda, że czasem to są istotne akty odstępstwa i zdrady.

(…)

Tak jak niejeden polski moskalożerca jest w istocie nie tyle polskim patriotą, co agentem w służbie Niemiec, Anglii, czy Ameryki, tak samo i niejeden głosiciel postawy antyniemieckiej potrafi być po prostu agentem Moskwy. Ale przecież bądźmy przytomni i patrzmy na życie polskie w sposób rozumny: na przestrzeni stupiećdziesięciu lat mieliśmy w Polsce całe zastępy ludzi, którzy z najgłębszym przekonaniem uważali, że Niemcy są groźniejszym wrogiem Polski niż Rosja, i że główny front polskiej walki narodowej leży nie na wschodzie, ale na zachodzie. Otóż ludzie ci byli i są w narodzie polskim traktowani z pianą na ustach, nie jak wyraziciele uczciwie wyznawanego poglądu, nad którym należałoby się zastanowić, ale jak odstępcy, jak zdrajcy najświętszej sprawy. Bo najświętszą sprawą jest w oczach uczestników tańca Chochoła tylko walka narodu naszego z Rosją.

 

Jakże nadal aktualne; po 50 latach od napisanie nic nie straciło z aktualności. A wydarzenia ostatnich lat wpisują się w podany schemat idealnie.

 

Dobra intencja

Zwyczajnie ludzie na świecie oceniają pracę według wysiłku i wyników widzialnych. Inaczej natomiast sądzi Pan Bóg, a mianowicie według czystości intencji, z jaką się pracuje. Zdarzyć się może, że ktoś intensywnie pracuje i wyniki są widoczne; jest on z tego zadowolony, ale intencja jest mniej czysta. Mimo tych wysiłków Niepokalana nie będzie zadowolona z tej pracy. maksymilian42Inny znów pragnie jak najlepiej, ale zdolności mu nie dopisują, często go karzą i przerzucają z miejsca na miejsce. Trapi się on może, ale Niepokalana cieszy się i jest zadowolona, bo miał czystą intencję. Może się również zdarzyć, że ktoś bardzo dobrze spełnia swoje obowiązki, ale nie przypisuje tego sobie, tylko łasce Bożej. Ten oczywiście ma bardzo dobrą intencję i Niepokalana jest również z niego zadowolona. Gdy ktoś pracuje leniwie, ospale, niegorliwie, dąży do wygodnictwa, chciałby to tu, to tam być, to i ludzie są z niego niezadowoleni, i Niepokalana także. Niepokalana patrzy na serce – na wolę. Dlatego jeżeli się komuś zdarzy, że przy najlepszych chęciach – jego wysiłki nie są udatne, nie ma się czego martwić, bo Niepokalana jest z niego zadowolona.

Niepokalanów, niedziela 8 listopada 1936, 

 

Z „Konferencje św. Maksymiliana Marii Kolbego”, WOF Niepokalanów 2009, wyd IV.

 

 

Doktryna Giedroycia

W latach 60tych Jerzy Giedroyć, redaktor naczelny paryskiej „Kultury”, sformułował nową koncepcję polityki zagranicznej przyszłej Polski. Koncepcja opierała się – w ogromnym uproszczeniu – na założeniu, że Rosja nie jest w stanie stanowić zagrożenia dla Polski, jeżeli oba państwa będzie przedzielać pas niezależnych krajów powstałych z byłych republik radzieckich. Dlatego celem Polski jest zarówno wspieranie powstania tych państw, jak i dbanie o dobrosąsiedzkie stosunki z nimi tak, aby na powrót nie wpadły na orbitę Rosji. Podstawowym warunkiem tych dobrosąsiedzkich stosunków jest wyrzeczenie się na zawsze wszelkich nastrojów rewizjonistycznych.

Po przewrocie z 1989 roku, doktryna Giedroycia stała się jednym z głównych drogowskazów polskiej polityki zagranicznej. Przejawiało się to chociażby w blankietowym uznawaniu wszystkich postsowieckich republik, aktywnym wspieraniu ich na arenie międzynarodowej i obronie ich interesów nawet wtedy gdy byliśmy o to nie proszeni. Co więcej, działo się to często kosztem pozostawienia polskich mniejszości samych sobie, puszczaniu w niepamięć wydarzeń historycznych, niewspieraniu polskich przedsiębiorców mających problemy z tamtejszymi władzami czy wręcz na poświęcaniu polskich interesów (sztandarowym przykładem był tu rurociąg północny). Nie za bardzo za to udało się zaskarbić przyjaźń owych państw, gdyż przynajmniej niektóre z nich swoją tożsamość oparły w znacznej mierze na nacjonalizmie i antypolonizmie.

Od odzyskania niepodległości minęły już 22 lata, a doktryna Giedroycia do niedawna była aksjomatem naszej polityki. Wydaje się, że dopiero w ostatnich latach następuje przewartościowanie naszych stosunków ze wschodnimi partnerami.

http://www.historycy.org/index.php?showtopic=84125&mode=linear

W końcu lat 50. minionego stulecia Juliusz Mieroszewski oraz Jerzy Giedroyć sformułowali doktrynę geopolityczną, która zawierała się w prostej maksymie: „nie może być wolnej Polski bez wolnej Litwy, Białorusi i Ukrainy”. Jerzy Giedroyć pierwszy zwrócił oczy rodaków na Wschód, w stronę narodów dotąd przez nich lekceważonych, zupełnie nieobecnych na mapie Europy podbitej przez Związek Radziecki. Redaktor naczelny paryskiej „Kultury” nawoływał do uznania podmiotowości Białorusinów, Ukraińców, Litwinów, udzielenia im pomocy w odzyskaniu niepodległości bez względu na to, czy będą oni w przyszłości lojalni wobec Polski czy nie. Uznawał bowiem, że sam fakt istnienia niepodległych sąsiadów odsuwa od Polski niebezpieczeństwo ponownego starcia z Rosją.
Po 1989 roku Rzeczpospolita zaczęła realizować doktrynę Giedroycia, wspierając dążenia sąsiednich narodów do uzyskania samodzielności politycznej. My nigdy nie zapomnimy, że Polska jako jedna z pierwszych uznała niezależność Białorusi, a stosunki polityczne nawiązała długo przed uzyskaniem przez nasz kraj niepodległości.

http://www.stosunkimiedzynarodowe.info/artykul,689,Doktryna_ULB_?_koncepcja_Giedroycia_i_Mieroszewskiego_w_XXI_wieku

Patrząc z perspektywy czasu na założenia tej doktryny jest ona dla naszego państwa a zwłaszcza narodu ideą ze wszech miar szkodliwą i zabójczą. Prowadzi ona do sytuacji gdy interes obcego państwa(Litwy, Ukrainy) stoi wyżej niż interes tam mieszkających Polaków. Jak to działa, widać w realizacji umów międzynarodowych, gdy w imię tejże doktryny nie domagamy się praw dla naszych rodaków na Litwie mimo podpisanych umów. Podobnie dzieje się na Ukrainie, gdy popieramy nawet ruchy ewidentnie antypolskie aby tylko doprowadzić do przyjęcia Ukrainy do UE. Wspieramy inne kraje kosztem naszych rodaków tam zamieszkałych.
Poświęcanie interesów Polaków mieszkających za granicami kraju w bardzo szybkim czasie doprowadzi do tego, że nie będzie tam nikogo kto będzie się deklarował jako Polak. Jest to doktryna samobójcza dla narodu, jest to doktryna rozpaczy i braku nadziei. W latach 60 XX wieku mogła mieć rację bytu, natomiast w XXI wieku jest jak najbardziej szkodliwa i destrukcyjna.

Święty Antoni Padewski

Jest jednym z najbardziej popularnych świętych i jednym z najczęściej wzywanych do pomocy w poszukiwaniu zgubionych rzeczy.
Urodził się w Lizbonie najprawdopodobniej 15 sierpnia 1195 r., czyli w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Rodzicami jego byli zamożni portugalscy mieszczanie. Na chrzcie świętym otrzymał imię Ferdynand. Przez ukończeniem 20.roku życia wstąpił do zakonu Kanoników Regularnych Św. Augustyna na przedmieściach Lizbony. Po przeniesieniu się do klasztoru w Coimbrze był świadkiem pogrzebu, jaki ówczesna stolica Portugalii wyprawiła pięciu franciszkanom, zamordowanym przez mahometan w Maroku. Wtedy to zapoznał się z nauczaniem św. Franciszka i wstąpił do jego zgromadzenia. Przyjął imię Antoni na cześć św. Antoniego Pustelnika, przy którego kościele franciszkanie mieli swoją siedzibę. Mając zamiar oddać życie za Chrystusa, wyjechał do Afryki. Zamiary Boże były inne – święty po zapadnięciu na ciężką chorobę zostaje odesłany do Portugalii. W trakcie powrotu statek ląduje w czasie burzy we Włoszech, gdzie Antoni pozostaje aż do śmierci. Poznaje w Asyżu św. Franciszka i zostaje kapelanem w pobliżu Forli we Włoszech. Dał się poznać, jako wybitny kaznodzieja mówiący prosto, zrozumiale, jasnym językiem i silnym czystym głosem. Zadziwiał ilością przytaczanych z pamięci cytatów z Biblii oraz pism Ojców Kościoła. Papież Grzegorz IX słysząc jego kazania nawał go Arką Testamentu z powodu jego biegłości w Piśmie Świętym. Był jednym z najbardziej cenionych kaznodziei XIII wieku.
Jest w życiorysie św. Franciszka kazanie do ptaków a u św. Antoniego kazanie dla ryb. Było to prawdopodobnie w Rimini, gdzie władze miejskie zakazały słuchanie jego kazań. Nasz święty nie znajdując chętnych do słuchania, będąc na brzegu morza zwraca się w jego kierunku i nawołuje: „Przybądźcie o ryby, słuchać słowa Bożego, ponieważ ludzie nie są tego godni”. Ciekawość ludu okazała się silniejsza niż zakazy władzy i wkrótce tłumy słuchały jego nauk.
Antoni został wysłany do prowadzenie misji wśród katarów, gdzie dzięki swej pobożności, błyskotliwemu umysłowi i ascetycznemu życiu nawrócił wielu heretyków. Znane jest i przytaczane wydarzenie z osłem i heretykiem. W trakcie dyskusji na temat realnej obecności Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie oponentowi św. Antoniego zabrakło już argumentów i uciekł się do wybiegu mówiąc, że uwierzy jego nauce, jeśli jego osioł głodzony przez trzy dni i postawiony przed heretykiem z owsem z jednej strony, a katolickim kapłanem z Hostią z drugiej, odejdzie od paszy i odda hołd Panu. Po trzech dniach głodzenia osła przystąpiono do realizacji zakładu. Przyprowadzony osioł podszedł najpierw do owsa, lecz gdy święty wezwał go do oddania czci prawdziwemu Bogu ukrytemu pod postacią Chleba, zwierzę zostawiło paszę i z wielki zawstydzeniem dla heretyków a radością dla katolików uklękło przed Hostią. Św. Antoniego zwano za życia „młotem na heretyków”.

Był Antoni również wykładowcą w Montpellier gdzie miało wydarzenie, które stało się podstawą do uznania świętego za szczególnie pomocnego w odnajdywaniu rzeczy zagubionych. Gdy jeden z nowicjuszy ukradł świętemu notatki potrzebne do prowadzenia wykładu, zmartwiony św. pogrążył się w modlitwie i w imię Chrystusa nakazał szatanowi oddać papiery. Jak mówi przekaz diabeł zwrócił zapiski po odebrani ich od złodziejaszka.
Św. Antoni w latach 1227-1229 napisał zbiór kazań niedzielnych zatytułowanych „Sermones Dominicales” oraz kazania na uroczystości świętych – „Sermones Sanctorium”.
W roku 1227 zostaje mianowany prowincjałem zakonu franciszkanów regionu Emilia-Romania w północnych Włoszech oraz Lombardii i Wenecji. Po trzech latach za zgodą papieża zrzeka się tych urzędów i zamieszkuje w Padwie gdzie oddaje się pracy naukowej i kaznodziejskiej. Po krótkiej chorobie umiera 13 czerwca 1231 r, w 36 roku życia. Pogrzeb jego zgromadził ogromne tłumy a w ciągu następnych paru tygodni odnotowano dziesiątki cudów u jego grobu. Papież Grzegorz IX znający osobiście Antoniego dokonuje 30 maja 1232 roku najszybszej w dziejach Kościoła kanonizacji. W trakcie kanonizacji odczytano opis 53 cudów dokonanych za wstawiennictwem Antoniego.
Kult św. Antoniego bardzo szybko rozprzestrzenił się w świecie chrześcijańskim, w Padwie praktykowano czczenie w każdy piątek pamiątki śmierci świętego a we wtorek jego pogrzebu. Wtorkowa praktyka rozszerzyła się w całym świecie. W 1722 roku ustanowiono w Hiszpanii i hiszpańskojęzycznych krajach Ameryki Południowej święto narodowe w dniu 13 czerwca.
W roku 1946 papież Pius XII ogłosił św. Antoniego Doktorem Kościoła nazywając go Doktorem Ewangelicznym.
W Polsce imię świętego należy do najpopularniejszych i jest ono nadawane również kobietom. Jego ołtarz lub figura znajduje się prawie w każdym kościele w Polsce i jest on patronem ok. 250 parafii. W Radecznicy niedaleko Zamościa jest sanktuarium św. Antoniego gdzie on sam objawił się w roku 1664 Szymonowi Tkaczowi, mieszkańcowi tej miejscowości.
Święty Antoni jest patronem wielu miast, bractw, górników, małżeństw i narzeczonych, ubogich podróżnych, rzeczy zagubionych i osób zagubionych.
W wierszu „Litania do Świętego Antoniego” Roman Brandstaetter wskazuje, że Święty może być pomocny w odnajdywaniu rzeczy duchowych.
„święty Antoni.SwAntoni
Zgubiliśmy sens życia,
Wiarę,
Nadzieję
Miarą wszelkich wartości
I samych siebie.
Jak mamy siebie odnaleźć,
święty Antoni?
Jak?
Gdzie?
Szukamy się w złocie,
W brylantach,
W książeczkach oszczędnościowych,
Na giełdach przypominających domy obłąkanych,
W sejfach bankowych,
W zagraconych szufladach,
W pełnych spiżarniach,
W ciemnych piwnicach naszych pożądań,
W narkotykach,
W wódce,
W porywaniu ludzi,
W mordowaniu ludzi,
W biurokracji,
W przybijaniu bezwartościowych pieczątek,
W upajaniu się władzą.
święty Antoni,
święty znalazco igły w stogu siana,
Naucz nas odnaleźć sumienie nasze,
Które zgubiliśmy,
Nic nawet o tym nie wiedząc”.

 

Tekst pierwotnie ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w CZERWCU 2013 roku

Nabożeństwo do NSPJ

Dlaczego należy czcić Serce Jezusowe?
Oto dlatego, że to Serce jest świątynią Bóstwa, tronem łaski, stolicą miłosierdzia i źródłem życia nadprzyrodzonego, życia Bożego na ziemi. Z niego bowiem wypłynęły wszystkie dzieła miłości, z niego wyszedł święty katolicki Kościół, z niego wytrysnęło siedem zdrojów zbawczych – siedem sakramentów. Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest źródłem pociech i skarbnicą pełną darów, z której wszyscy mogą czerpać, bo dla wszystkich jest otwarte, a nawet samo nas wzywa i prosi, abyśmy się wzbogacali jego img_0001-528x1024darami: Wszyscy spragnieni, przyjdźcie do wody, przyjdźcie, choć nie maci pieniędzy! Kupujcie i spożywajcie, dalejże, kupujcie bez pieniędzy i bez płacenia za wino i mleko! (Iż 55, 1). Należy Je czcić dlatego, że to Serce jest najdoskonalszym dziełem Bożym, zamykającym w sobie niewysłowione skarby mądrości i miłości Bożej, że jest siedzibą najświętszych uczuć i szkołą najwznioślejszych cnót. Dlatego szczególnie, że to Serce jest ogniskiem i godłem miłości Pana Jezusa – tak tej, którą ma jako Bóg, wspólną z Ojcem i Duchem Świętym, jak i tej, która wypełniała Jego słowa i czyny; tej miłości, która Go uczyniła wyniszczonym, pokornym, miłościwym, słodkim i oddającym się wszystkie cierpienia; tej miłości, która Mu kazała płakać nad grobem Łazarza i dopuścić do swoich stóp pokutującą grzesznicę; tej miłości, która Go przybiła do krzyża i uczyniła więźniem naszych przybytków. Otóż tę miłość wyobraża Jego Najświętsze Serce, tę miłość chcę On przelać w nasze serca i to jest właśnie pobudką nabożeństwa do Serca Jezusowego.

 

 

Św. J.S. Pelczar „Życie Duchowe”; str 338 – t2

Wiara nie jest prywatną sprawą

Kolejne Boże Ciało przed nami. Uroczystość najświętszego Ciała i Krwi Pana naszego, Jezusa Chrystusa, triumfalny pochód żywego Jezusa z wiernymi sobie.
Jak co roku wyruszymy ulicami naszego miasta w procesji do 4 ołtarzy, przy każdym z nich modląc się w najważniejszych dla nas, wiernych, intencjach. Na zakończenie tych modlitw uleci w niebo błagalna pieśń starej suplikacji „święty Boże, święty, mocny, …”.
My, wierzący w Boga, mieszkańcy miast i wsi, dołączą w tym roku do procesji, które przemierzały w uroczystość Bożego Ciała ulice polskich miejscowości nieprzerwanie od 1320 roku.
Procesja-2mRóżne grupy i stany przygotują ołtarze, a my przy każdym z nich z nabożeństwem będziemy oczekiwali na błogosławieństwo Najświętszym Sakramentem.
To jest publiczne wyznanie wiary powtarzane rokrocznie od 690 lat. Pozwala nam pokazać radość i dumę z bycia katolikami, przypomina, tym, którzy nie wierzą lub pogubili się o możliwości życia w świecie wartości niezmienionych od 2 tysięcy lat.
Kolejnym publicznym wyznawaniem wiary są nasze pielgrzymki, te coroczne do Łagiewnik i na Jasną Górę, jak i do odległych sanktuariów jak Lourdes czy Fatima.
W trakcie pielgrzymowania modlimy się wspólnie i indywidualnie, śpiewamy Godzinki, pieśni religijne, odmawiamy różaniec. Wspomagamy się w trudach wędrówki.
Uczestnicząc w niedzielnej Mszy Świętej wyznajemy głośno w powszechnej modlitwie Credo „ wierzę w Boga, Ojca Wszechmogącego… i w Jezusa Chrystusa…”.
Ile tych wyznań złożył każdy z nas? Niektórzy może tyle, ile dni liczy ich dorosłe życie.Procesja-3Naszym udziałem są też inne publiczne wyznania wiary: chrzty, pierwsze komunie, bierzmowania, śluby czy katolickie pogrzeby.
Nie zastanawiamy się nad tym. Jest to oczywiste ze względu na nasze wychowanie i tradycję. Nie wszyscy traktują swój udział w tych uroczystościach jako publiczne wyznanie wiary, nie widzą w tym nic nadzwyczajnego, nie przygotowują się specjalnie. Idą za swoim Pasterzem, który oddał za nich życie i pozostał z nimi w Najświętszym Sakramencie.

Zastanowiłam się, jak wygląda dawanie świadectwa swojej mojej wierze na co dzień.

Jak moja ona wiara przekłada się na każdy dzień mojego życia, na podejmowane decyzje, sposoby osiągnięcia wymarzonych celów, na traktowanie moich bliskich, współpracowników , przyjaciół i znajomych.
Czy niedzielna msza święta nie przegrywa czasem z wyjazdem weekendowym na działkę czy wycieczką?
A może odkryłam, że niedaleko tej działki jest też jakiś kościół.
Czy nieprzestrzeganie piątkowego postu zawsze wytłumaczę „byciem w podróży” (oczywiście do pracy i z pracy), brakiem czasu na przygotowanie postnych potraw czy zbyt dużą ilością spraw, o których muszę każdego dnia pamiętać?
Dlaczego długo zastanawiam się, jakiej organizacji charytatywnej przekazać 1% swojego podatku a nie zauważam na co dzień będących w potrzebie sąsiadów czy znajomych?
Czy pomyślałam wybierając gwiazdkę czy aniołka przed świętami Bożego Narodzenia do przygotowania paczki dla dzieci w naszej parafii, że ich bytowe potrzeby mogą nie być zaspokajane przez cały rok i że znam te dzieci z widzenia?
A ty, policz czasem ile godzin w wybranym tygodniu poświęciłeś na oglądanie telewizji a szczególnie seriali, które choć wciągają, to jednak pokazują życie, jakie nie istnieje?
Policz również ile czasu w tym samym tygodniu poświęciłeś swoim rodzicom, dzieciom, samotnej sąsiadce.
modlitwaPrzypomnij sobie ile razy wątpiłeś w swoje możliwości, wyrzekałeś na trudności, bałeś się odpowiedzialności i konsekwencji swoich działań. Czy nie zapomniałeś o miłosiernym Jezusie czekającym na ciebie w ożarowskim Sanktuarium, wspierającym tych, którzy wzdychają „Jezu, ufam Tobie”.
Zawsze myślałam, że najtrudniejszymi słowami są: „przepraszam, dziękuję i proszę”. Coraz częściej myślę, że są to jednak słowa „jestem wierzący”. Malutkie publiczne wyznanie wiary a jednak najtrudniejsze do wypowiedzenia. Ja czasem ćwiczę w samotności. Nie jest to łatwe, nawet przed samym sobą.
Wyrośliśmy w świecie, gdzie udział w procesji Bożego Ciała jest czymś oczywistym. Czy tak będzie za kilka, kilkanaście lat?
Coraz częściej słyszy się opinię, że wiara jest naszą prywatną sprawą. Nic bardziej mylnego!
Wiara powinna przenikać nasze życie (staramy się przecież jak najlepiej żyć, poprawiamy błędy, żałujemy grzechów). Wiara wyznacza nasze zachowanie, reakcje na innych i otaczający nas świat, wymaga postaw z nią zgodnych i czynów ją potwierdzających. Ma wiec wymiar społeczny.
Żyjemy w jednym świecie, mamy jedno życie, zdecydowaliśmy, że jesteśmy katolikami. Wiara nie jest zatem naszą prywatną sprawą, bo ona określa nasze codzienne postawy i zaangażowania w stosunku do innych, a Jej prywatny wymiar dotyczy jedynie naszej osobistej rozmowy z Bogiem.
Żyjemy w jednym świecie, mamy jedno życie, zdecydowaliśmy, że jesteśmy katolikami.

Przeżyjmy zatem nasze życie jak najpiękniej, prowadzeni, jak w procesji Bożego Ciała, przez Jezusa.

 

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w CZERWCU 2010 roku