Dusze czyśćcowe

Żyjących katolików na ziemi nazywamy Kościołem wojującym, gdyż muszą walczyć aż do śmierci z pokusami i grzechami. Dusze w niebie, ci, którzy są już zbawieni, nazywamy Kościołem tryumfującym. Dusze tych, którzy przebywają w czyśćcu określamy Kościołem cierpiącym. Te trzy części Kościoła są świętych obcowaniem i tworzą mistyczne ciało Chrystusowe, którego głową jest Bóg-Człowiek.
Czyściec jest miejscem oczyszczenia duszy. Jest wiele dusz schodzących z tego świata, które nie zdążyły w pełni odpokutować za grzechy ciężkie lub też zeszły z grzechami lekkimi. Skażenie choćby grzechem lekkim jest przeszkodą do oglądania Bożej chwały. Czyściec dla tych dusz jest miejscem przejściowym, skąd po oczyszczeniu dostępują one zbawienia wiecznego.
O czyśćcu możemy dowiedzieć się już z 2 Księgi Machabejskiej (12, 46) – „Dlatego właśnie sprawił, że złożono ofiarę przebłagalną za zabitych, aby zostali uwolnieni od grzechu”. Jezus nauczał: „Jeśli ktoś powie słowo przeciw Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, lecz jeśli powie przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone ani w tym wieku, ani w przyszłym”(Mt 12, 34). Z tego wynika, że są winy, które mogą być odpuszczone w naszym życiu doczesnym, jak i są takie, które będą odpuszczone w życiu przyszłym. Sobór florencki w roku 1439 w dekrecie dla Greków orzekł:czysciec „Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutnymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych”.
Kary w czyśćcu są takie same jak i w piekle. Jedyna różnica to świadomość, że będąc w czyśćcu mamy nadzieję zbawienia, mamy nadzieję przebywania w Bożej obecności. Najgorszą, najbardziej dotkliwą karą i cierpieniem w piekle jest świadomość, że nie ma dla nas żadnej nadziei, że cierpienia nigdy się nie skończą i nie przynoszą żadnego zmniejszenia winy.
Miłość Boga jak i miłość bliźniego skłania nas, aby wstawiać się za duszami czyśćcowymi, aby modlić się o złagodzenie kar dla nich. Modląc się za zmarłych mamy na myśli właśnie dusze w czyśćcu będące – wzywamy zbawionych do pomocy i wstawiennictwa za nimi przed Bogiem. Potępionym nasze modlitwy są już zbędne – im już nic nie jest w stanie pomóc. Duszom w czyśćcu będącym i tam cierpiącym nasze modlitwy są bardzo potrzebne. Wypraszają tym duszom skrócenie kar. Mamy obowiązek modlić się za tych, którzy z naszej winy, z powodu naszych zgorszeń i zaniedbań popadli w grzech i cierpią w czyśćcu. Powinniśmy modlić się również za dusze naszych rodziców, krewnych, dobroczyńców, znajomych jak i za dusze tych, o których nikt nie pamięta w modlitwie. Nigdy nie mamy pewności czy modlimy się za dusze oczyszczającą się w czyśćcu czy potępioną. Ufamy jednak, że miłosierny Bóg skieruje nasze modlitwy najbardziej potrzebującym duszom czyśćcowym.
Jak możemy pomóc duszom czyśćcowym?

  1. Ofiarować Mszę św, w ich intencji,
  2. Każde cierpienie ofiarować w ich intencji (zastępcze cierpienie pokutne przynosi im dużą ulgę),
  3. Odmawiać Różaniec będący po Mszy św. najbardziej skutecznym środkiem pomocy duszom czyśćcowym,
  4. Odprawiać Drogę Krzyżową,
  5. Ofiarować odpusty w ich intencji przez nawiedzenie kościoła lub kaplicy 2 listopada i odmówienie tam, Ojcze Nasz i Wierzę w Boga; a w dniach 1-8 listopada nawiedzenie cmentarza z modlitwą za zmarłych (za nawiedzenie cmentarza w inne dni przewidziany jest odpust cząstkowy). To są odpusty przypisane tylko duszom czyśćcowym. Wszystkie inne odpusty możemy również ofiarować w ich intencji.

m.simmaPatronami dusz czyśćcowych są Św. Michał Archanioł oraz św. Odilo, który jako młody człowiek został mnichem i pełniąc funkcję opata w Cluny dał się poznać, jako wybitny reformator i organizator stanu zakonnego w pierwszej połowie XI wieku.Znane są objawienia dusz czyśćcowych np. św. Małgorzacie Marii Alacoque, św. Janowi Bosko, św. Brygidzie. W XX wieku w Niemczech żyła Maria Simma, do której dusze czyśćcowe zwracały się z prośbą o pomoc. Dzięki jej modlitwom i pokutom, wiele dusz dostąpiło skrócenia mąk. Swoje doświadczenia opisała w książce dostępnej w księgarniach „Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi”. Maria Simma pisze: „Wielu ludzi trafia do piekła, ponieważ za mało się za nich modlimy. Należy codziennie rano i wieczorem odmawiać modlitwę za konających: „O najłaskawszy Jezu, miłośniku dusz naszych, błagam Cię, przez konanie Najświętszego Serca Twego i przez boleść Matki Twej Niepokalanej, obmyj we krwi Twojej grzeszników całego świata, co dziś umrzeć mają. Serce Jezusa konającego zlituj się nad konającymi.
Któryś cierpiał za nas rany, Jezu Chryste, zmiłuj się nad nami!”.

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W LISTOPADZIE 2013 ROKU.

Nasze cmentarze

Zamość -  cmentarz katedralnyW tym roku zapraszam na krótki spacer po cmentarzu parafii katedralnej Zmartwychwstania Pańskiego i św. Tomasza Apostoła w Zamościu.

Ma on już ponad dwustuletnią historię. Powstał w latach 1810-1812 na ponad hektarowej działce tuż za murami twierdzy zamojskiej. W roku 1984 został wpisany do Rejestru Zabytków.

Możecie przeczytać interesującą inskrypcję na jednym z nagrobków.

Zapraszam też do kwesty, która będzie prowadzona w Dniu Wszystkich Świętych na cmentarzu. Po raz 8 będą zbierane środki na odnawianie zabytkowych a nie mających opiekunów nagrobków.

http://roztocze.net/kwesta-2014/

 

Duszom na ratunek

A zebrawszy 12 tysięcy drachm srebra, posłał do Jeruzalem, aby złożono za grzechy umarłych ofiarę, dobrze i pobożnie o zmartwychwstaniu myśląc (…) i ponieważ uważał, że ci, którzy pobożnie zasnęli, bardzo dobrą łaskę mieli zachowaną. A tak święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów rozwiązani”.
(2 Mch 12, 43-46)

Ratunek dla grzeszników

Słowa ze Starego Testamentu z 2 Księgi Machabejskiej stały się podstawą do zapisu „Komunii ze zmarłymi” w Katechizmie Kościoła Katolickiego.
Starotestamentowi wyznawcy Boga, oczekując na przyjście Zbawiciela-Mesjasza, składali Bogu, również za zmarłych, ofiary materialne połączone z modlitwą czy intencją. Przyjście na świat Jezusa Chrystusa, jego zbawcza śmierć na krzyżu i złożona z Siebie ofiara za nasze grzechy, dały ludziom źródło nieprzebranych łask, jakim jest ofiara Mszy świętej.
Podobnie jak opisane w Starym Testamencie ofiary składane za zmarłych, tak i teraz msza święta może być odprawiana i ofiarowana w intencji tych, którzy zakończyli ziemską wędrówkę.
Zwyczaj odprawiania mszy świętych za zmarłych jest tradycją zrodzoną w początkach chrześcijaństwa. Wiąże się z przekonaniem, że dusza ludzka nie umiera wraz z ciałem i oczekuje na zbawienie. Ci, którzy pozostają jeszcze w doczesności nie powinni zapominać o duszach tych, którzy odeszli z tego świata. Mogą modlić się do Boga pełnego miłosierdzia o umniejszenie lub darowanie kar, na jakie zmarli zasłużyli w swoim ziemskim życiu. Najpiękniejszą modlitwą w Kościele jest Msza Święta. Jej moc jest mocą samego Jezusa Chrystusa, mocą Jego zbawczej Ofiary i zasług w odkupieniu ludzkości.
Sobór Trydencki w XVI wieku uznał msze święte za zmarłych za najbardziej skuteczny sposób modlitwy za dusze w czyśćcu cierpiące.
Jednym z rodzajów mszy świętej w intencji osoby zmarłej jest msza gregoriańska.
Mszami gregoriańskimi nazywane jest 30 mszy odprawianych w intencji jednej osoby zmarłej w ciągu 30 kolejnych dni, przez jednego lub wielu kapłanów. Praktyka ta datuje się od VI wieku. Zwyczaj ten zapoczątkował papież Grzegorz Wielki, święty i Doktor Kościoła.
To właśnie od jego imienia pochodzi nazwa tych mszy w intencji zmarłego.
Święty Grzegorz Wielki w jednej z Ksiąg Dialogów (IV,57,8-16) opisał historię zmarłego benedyktyńskiego mnicha Justusa z klasztoru na wzgórzu Celio w Rzymie, który sam założył w 575 roku w swoim domu rodzinnym zanim został wybrany papieżem. W celi zmarłego zakonnika znaleziono trzy złote monety a reguła zakonna zobowiązywała mnichów do ubóstwa i nie pozwalała na posiadanie prywatnych dóbr.

Papież Grzegorz polecił przeorowi klasztoru odprawienie w kolejnych dniach trzydziestu Mszy świętych i błaganie Boga o uwolnienie zmarłego współbrata od kary czyśćcowej za grzech sprzeniewierzenia się ślubowi ubóstwa. Po trzydziestu dniach Justus ukazał się we śnie bratu mówiąc, że został dopuszczony do wspólnoty. Potwierdził tym, że ofiarowane w intencji oczyszczenia go ze skutków grzechu msze święte, okazały się skutecznym błaganiem i pomocą w drodze do zbawienia.
Zwyczaj odprawiania trzydziestu Mszy św. zaczął się coraz bardziej rozprzestrzeniać, najpierw w klasztorach, potem w kościołach.
Formalne potwierdzenie zgodności tej praktyki z wiarą katolicką nastąpiło w 1884 roku w oświadczeniu Kongregacji Odpustów.
Deklaracja Tricenario Gregoriano Kongregacji Soboru (obecnie Kongregacji ds. Duchowieństwa) z dnia 24 lutego 1967 r. podkreśliła konieczność ciągłości w odprawianiu mszy gregoriańskich.
Kościół katolicki nie przypisał do mszy gregoriańskich żadnych specjalnych odpustów. Praktyka ta opiera się na przeświadczeniu wiernych o skuteczności ofiary Mszy Świętej w intencji zmarłych.
Wielu mistyków w swoich wizjach opisywało dusze w czyśćcu i wskazywało na ich pragnienie naszej modlitwy, a zwłaszcza ofiary Mszy świętej.
Ofiarujmy duszom czyśćcowym nasze modlitwy i prośmy świętego Grzegorza o szczególne wstawiennictwo u Boga poprzez msze gregoriańskie.

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w listopadzie 2012 roku.

Arka Noego

Każdy z nas zna historię potopu przedstawioną na kartach Starego Testamentu. „Miesiąca siódmego, siedemnastego dnia miesiąca arka osiadła na górach Ararat” (Rdz 8,4). Od starożytności mamy informacje o próbach odnalezienia arki na górze Ararat, są wśród nich również przekazy o dotarciu do arki. Do arki miał dotrzeć cesarz bizantyjski Herakliusz na początku siódmego stulecia po narodzeniu Chrystusa, gdy zdobył jedno z miast leżących niedaleko Araratu.

Doniesienia o wyprawach na Ararat w celu odnalezienia arki są również z okresu późniejszego średniowiecza jak i czasów całkiem nam współczesnych – z XIX i XX wieku.

Wiele z tych wypraw kończy się tragicznie z wielu powodów. Ararat leży na pograniczu turecko-armeńsko-irańskim. Takie położenie powoduje, że posiada duże znaczenie strategiczne. Poza tym jest na tym terenie sporo przemytników jak i terrorystów. Tureckie władze próbują podporządkować sobie Kurdów dążących do niepodległości.

Sama góra jest czynnym stożkiem wulkanicznym pokrytym śniegiem, w górnych warstwach przez cały rok. Należy ona do największych pojedynczych gór na ziemi. To powoduje, że warunki atmosferyczne są bardzo ciężkie i zmienne w ciągu dnia. Zsuwające się lodowce powodują lawiny i bardzo często mapy są nieaktualne co powoduje utratę orientacji i zagubienie się wśród głębokich szczelin i luźno skruszonych skał. Dodatkowym utrudnieniem są toksyczne gazy i wyziewy siarkowe, gdyż Ararat jest czynnym wulkanem. Z uwagi na swoje położenie występują tu prawie codziennie po południu burze z wichurami i ulewą bądź śnieżycą gdzie wiatr często przekracza 160 km na godzinę.

Z początków XIX wieku pochodzą informację o podróży na Ararat profesora uniwersytetu w Dorpacie dr Friedricha Parrota. W roku 1829 odwiedził on katedrę w Eczmiadzynie w Armenii, gdzie widział krzyż zrobiony z drewna z arki Noego oraz był w klasztorze św. Jakuba w wiosce Ahora gdzie były przechowywane starożytne relikty z arki oraz manuskrypty. Kawałek drewna z arki Noego tak opisał w swojej książce „Podróż na Ararat”: Fragment arki Noego [wisi] na małym łańcuchu: jest to mały, ciemno zabarwiony, czworokątny kawałek drewna, dobrze zachowany i rzeźbiony na powierzchni.

Dnia 20 czerwca 1840 roku nagłe wstrząsy i podziemny łoskot były zapowiedzią wybuchu wulkanu na górze Ararat. W jej wyniku wioska Ahora i klasztor św. Jakuba zostały zniszczone doszczętnie. W tym miejscu jest teraz tzw gardziel Ahora.

W drugiej połowie XIX wieku było kilka wypraw na Ararat w poszukiwaniu arki. Wśród wielu eksploratorów  był również angielski lord James Bryce, który w roku 1876 dotarł samotnie na sam szczyt.

Na początku maja 1880 roku nastąpiło kolejne trzęsienie ziemi, nie tak silne jak to z 1840 ale powodujące lawinę skał i błota. Po jego ustaniu rząd Turcji postanowił wysłać ekspedycję w celu oszacowania zniszczeń. Ekspedycja ta natrafiła na arkę, która została szczegółowo pomierzona i opisana, uczestnicy mogli nawet wejść do jej środka. Opublikowany raport w prasie światowej spotkał się z niedowierzaniem oraz został wyśmiany i wykpiony. Po takiej reakcji rząd turecki zaniechał dalszych badań w tym zakresie.

W wieku XX było również wiele wypraw na górę Ararat, jak i przypadków ujrzenia arki oraz dostarczenia do laboratorium kawałka drewna, które było dziwne w swoich właściwościach. Okazało się że był on pokryty warstwą bitumiczną z zewnątrz która była równomiernie rozłożone w całym drewnie. Metodę uzyskania takiego materiału opracowano dopiero w XX wieku, gdyż potrzebne jest do tego wysokie ciśnienie.

Francuski przemysłowiec, Fernand Navarra, podjął cztery ekspedycje (1952, 1953, 1955, 1969) na górę Ararat. Wyprawa w 1952 roku doprowadziła go do przekonania, iż odkrył coś, co, jak przypuszczał, jest arką Noego. W 1955 roku w towarzystwie swego 11-letniego syna znalazł w głębokiej rozpadlinie kawałki drewna „noszącego ślady obróbki”. Odciął półtorametrowy kawałek i podzielił go na mniejsze części, aby łatwiej było je zapakować do plecaków. W Europie odkrycie to przez wiele osób zostało uznane za dowód, iż arka Noego, znajduje się nadal na Araracie. Po kilkunastu latach Navarra wrócił do Turcji w 1969 roku wraz z całą ekspedycją poszukiwawczą. Po wielu trudach, niedaleko miejsca, gdzie dokonał poprzedniego odkrycia znaleziono kilka kawałków drewna.

Te i jeszcze inne fakty dotyczące arki Noego a zwłaszcza niewyjaśnione i dziwne zdarzenia ze zdjęciami jak i samymi artefaktami opisane są w książce Charlesa Selliera i Davida Balsigera, W poszukiwaniu zaginionej Arki: archeologiczne odkrycie tysiąclecia.

 

Czy rzeczywiście na górze Ararat jest arka Noego? Proszę przyjąć na chwilę założenie, że tak jest. Jak taka wiadomość byłaby odbierana w mediach? Czy wszyscy byliby z tego powodu zadowoleni? Jakie wywołałoby to zmiany np. w nauce?

Czy nie lepiej jest aby informacje o tym nie wypłynęły w mediach światowych?

 

Sulisławice

Sulislawice cudowny obraz MB Bolesnej malyZapraszamy do Sulisławic, wsi w Polsce położonej w województwie świętokrzyskim, w powiecie sandomierskim. Odwiedzimy Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej złożone z dwóch kościołów: XIII wiecznego i XIX wiecznego. Oba są domami łaskami słynącego obrazu Matki Boskiej Bolesnej. Niewielki obraz jest wiekiem bursy – skrzyneczki na wiatyk, święte oleje dla chorych i umierających.

Archanioł Rafał

Kim są aniołowie?

Święty Augustyn mówi na ich temat: „Anioł oznacza funkcję, nie naturę. Pytasz, jak nazywa się ta natura? – Duch. Pytasz o funkcję? – Anioł. Przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem” (Św. Augustyn, Enarratio in Psalmos, 103, 1,15: PL 37, 1348-49). W całym swoim bycie aniołowie są sługami i wysłannikami Boga. Ponieważ zawsze kontemplują „oblicze Ojca,… który jest w niebie” (Mt 18, 10), są wykonawcami Jego rozkazów, „by słuchać głosu Jego słowa” (Ps 103, 20) jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego 329.

Słowo anioł oznacza posłaniec, wysłannik, sługa. Jest to nazwa funkcji, jaką on spełnia, określenie wykonywanego zadania. Sama nazwa nic nam nie mówi o tym, kim są aniołowie. Według tradycji i nauczania aniołowie są czystymi duchami – to znaczy nie mają ciała. Nie mają w sobie nic, co ulegałoby rozkładowi czy też zepsuciu. Wynika stąd, że są one niezmienne, doskonalsze od człowieka, ale mniej doskonałe od Boga. Cała natura anioła jest nieśmiertelna.

rafaltobiaszJednym z trzech znanych z imienia aniołów jest Archanioł Rafał. Jedna z ksiąg Starego Testamentu – Księga Tobiasza opowiada nam o nim. Jest to historia Tobiasza ojca i jego syna Tobiasza młodszego, przebywających w niewoli babilońskiej gdzie stracili majątek a Tobiasz starszy stracił wzrok. Mimo to ojciec nie załamuje się, lecz pozostaje wierny Bogu, wypełnia nakazy oraz modli się wytrwale. Czując zbliżająca się śmierć, chory ojciec wysyła syna do swojego krewnego po odbiór finansowego długu. Poleca mu znalezienie sobie towarzysza podróży znającego drogę gdyż do przebycia jest ok. 300 km. Tobiasz młodszy, jako pierwszego spotyka Archanioła Rafała, którego nie rozpoznaje gdyż przybrał on postać ich dalekiego krewnego Azariasza (Tb 5.13). Archanioł zapewnił ojca, że dotrą do celu, odbiorą dług i powrócą zdrowi i cali.

W trakcie drogi anioł ochronił Tobiasza od niebezpieczeństwa podczas mycia nóg w rzece Tygrys. Wielka ryba zaatakowała młodzieńca a dzięki aniołowi uniknął on zagrożenia i zabił ją. Podróżnicy zjedli upieczone mięso ryby i zabrali ze sobą jej wnętrzności. Serce i wątroba ryby posłużyły do odpędzenia złośliwych demonów gnębiących spotkaną młodą kobietę o imieniu Sara, córkę człowieka będącego również z rodu Tobiasza. Po uwolnieniu od demona została ona żoną Tobiasza młodszego. Dzięki aniołowi udało się odebrać należność i szczęśliwie powrócić do domu rodziców. Żółć z ryby posłużyła, jako lekarstwo na ślepotę Tobiasza ojca i dzięki niej odzyskał on wzrok. Ojciec z synem chcieli wynagrodzić Rafała za jego fatygę i opiekę w tak dalekiej drodze. Archanioł Rafał rzekł im: „Uwielbiajcie Boga i wysławiajcie Go przed wszystkimi żyjącymi, za dobrodziejstwa, jakie wyświadczył wam. Gdy ty i Sara modliliście się, ja przypomniałem błagania wasze przed majestatem Pańskim. Równocześnie posłał mnie Bóg, aby uzdrowić ciebie i twoją synową Sarę. Ja jestem Rafał, jeden z siedmiu aniołów, którzy stale są gotowi wejść przed majestat Pański” (Tob 12,15). Archanioł nakazał modlić się do Boga, wysławiać Jego imię oraz spisać to, co im się przydarzyło.

Imię „Rafał” znaczy „Bóg uzdrawia”, „Bóg uleczył”. Tradycja katolicka nazywa go księciem aniołów. Kult jego sięga VII wieku, gdy w Wenecji zbudowano kościół pod jego wezwaniem. Obchody liturgiczne ku czci świętego Rafała Archanioła nie były ustalone jednoznacznie, dopiero Benedykt XV w roku 1921 wyznaczył dzień 24 października według tradycji hiszpańskiej. Po reformie kalendarza przeniesiono obchody na dzień 29 września razem z Archaniołami Michałem i Gabrielem.

rafalrybaZa jego przyczyną dokonywały się uzdrowienia w sadzawce Betesda (J 5, 1-8).

Rafał Archanioł jest patronem aptekarzy, chorych, lekarzy, emigrantów, pielgrzymów, podróżujących, uciekinierów, wędrowców i żeglarzy. Przedstawiany jest, jako młodzieniec bez zarostu, ubrany w tunikę i chlamidę, atrybutami jego są: krzyż, laska pielgrzyma, czasami ryba i naczynie.

W Polsce jest niewiele Kościołów poświęconych św. Rafałowi Archaniołowi. Są to m.in. parafia w Łasku, kaplica w Zelgniewie w Wielkopolsce i wyłączona z kultu kaplica na Górze św. Anny.

Święty Rafał Archanioł jest prawzorem Anioła Stróża. Księga Tobiasza pokazuje działania Anioła Stróża – jest on naszym bratem i opiekunem, od którego możemy oczekiwać pomocy w niebezpieczeństwie. Jest nam szczególnie pomocny w godzinie śmierci abyśmy zeszli z tego świata w stanie łaski uświęcającej. Anioł Stróż chroni życie dzieci i dorosłych, broni przed szatanem, pokusami i grzechem, posługuje się karami, stara się o nawrócenie duszy, zachęca do modlitwy i pomaga w niej, asystuje modlącym się, poucza, pociesza, pomaga w czynieniu dobra i zachęca do wytrwania w dobru, zanosi nasze modlitwy i dobre uczynki przed tron Boga, sprowadza Boże błogosławieństwo, zapowiada zbliżającą się śmierć, czuwa w ostatniej godzinie, a po śmierci przenosi duszę do nieba.

Modlitwa

Święty Rafale Archaniele, który czuwasz przed majestatem Bożym i z polecenia Stwórcy, byłeś przewodnikiem w niebezpiecznej wędrówce Tobiasza, czuwaj nad drogami naszego życia, ostrzegaj przed niebezpieczeństwami, jakie nas zgubić mogą. Ty odpędzałeś demony i uzdrawiałeś mocą Bożą. Broń nas przed uległością złu, a gdy zdrowie i życie nasze zagrożone będzie, wstawiaj się za nami u Boga, przedstawiaj nasze sprawy i bądź nam pomocny. Amen.

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W PAŹDZIERNIKU 2012 ROKU.

Zmiana czasu

Początki

Jednymi z pionierskich krajów we wprowadzaniu czasu letniego były Niemcy, którzy zaczęli go stosować podczas I wojny światowej, a dokładnie 30 kwietnia 1916 roku (powrót do czasu zimowego nastąpił 1 października 1916 r.). Podyktowane to było chęcią zaoszczędzenia węgla używanego do produkcji energii elektrycznej, a jednocześnie bardzo cennego w czasie wojny. Wkrótce zmiany czasu zostały wprowadzone w Wielkiej Brytanii, a następnie w większości krajów europejskich. W Rosji przejście na czas letni wprowadzono w 1917 r. a w Stanach Zjednoczonych w 1918 r.

W Polsce przejścia z czasu zimowego na letni i z powrotem stosowane było okresowo. Wprowadzone w okresie między I a II wojną światową, następnie podczas okupacji hitlerowskiej, a po wojnie w latach 1946 — 1949, 1957 — 1964 oraz od 1977 roku do chwili obecnej.
Obecnie

W 2014 roku zmianę czasu stosuje 79 krajów, przy czym w niektórych z nich zmiany dotyczą tylko wybranych części, np. w Stanach Zjednoczonych. W Europie zmiany czasu dotyczą większości państw z wyjątkiem Islandii oraz Rosji. Jedynym wysoko uprzemysłowionym państwem, które nie wprowadziło czasu letniego, jest Japonia.

http://www.kalendarzswiat.pl/zmiana_czasu/

 

Odbywająca się dwa razy w roku zmiana czasu ma się przyczynić do efektywniejszego wykorzystania światła dziennego i oszczędności energii, choć opinie co do tych korzyści są podzielone.

Badania zużycia energii elektrycznej w stanie Indiana (USA) wykazały, że po wprowadzeniu czasu letniego rachunki mieszkańców za prąd wzrosły. Z kolei badania prowadzone w Kalifornii dowodzą, że w tym stanie zmiana czasu nie powoduje zmian w zapotrzebowaniu na energię elektryczną.

http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/792626,kiedy-zmieniamy-czas-na-letni-2013,id,t.html

 

Wprowadzenie obowiązkowej zmiany czasu sprawiło również, że od kilku lat więcej za prąd płacą mieszkańcy amerykańskiego stanu Indiana. Wiosną 2006 roku pierwszy raz wszystkie hrabstwa tego stanu musiały przejść na czas letni (wcześniej zmiana czasu obowiązywała tylko w 15 z 92 hrabstw), naukowcy wzięli się więc za porównywanie zużycia energii.

Po trzech latach badań Matthew Kotchen i Laura Grant z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara doszli do wniosku, że co prawda mieszkańcy południowych hrabstw Indiany rzadziej używali światła w mieszkaniach, ale ich rachunki za prąd znacznie wzrosły. Dużo częściej niż wcześniej włączali bowiem klimatyzację.

Rachunki gospodarstw domowych za prąd – zamiast zgodnie z intencjami polityków zmaleć – wzrosły o 9 milionów dolarów rocznie i to przy dużo niższych cenach energii w tym stanie w porównaniu ze średnią w całych Stanach Zjednoczonych. Jeśli do tego doliczyć szacunkowe koszty zwiększonego zanieczyszczenia powietrza, które można obliczać na 1,7 mln – 5,5 mln dolarów – to wprowadzenie obowiązkowej zmiany czasu kosztowało Indianę od ok. 10,7 mln do 14,5 mln dolarów rocznie.

http://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/analizy/na-zmianie-czasu-gospodarka-nie-zarabia/

 

Ekspert PKPP Lewiatan Jeremi Mordasewicz powiedział PAP, że nie spotkał się z żadnymi obliczeniami dotyczącymi tego, ile traci lub zyskuje polska gospodarka z powodu zmiany czasu. „Nie sądzę, żeby to były jakieś wielkie wartości” – powiedział.

http://www.ekonomia.rp.pl/artykul/741587.html

 

W przypadku zalet podawane są najczęściej założenia i oczekiwania.

Zatem stosowanie czasu letniego spowoduje oszczędzanie światła, gdyż większość ludzi nie wstaje przed godziną 6 i nie idzie spać o godzinie 19.

(…)

Zakładane oszczędności zmniejszają się w czasie 5 najciemniejszych miesięcy w roku: listopad, grudzień, styczeń, luty, marzec.

http://zmiana-czasu.pl/post/4/zalety-i-wady-stosowania-czasu-letniego
W jakim celu stosuje ten proceder od tylu lat? A może ktoś posiada informację o zyskach ekonomicznych przechodzenia na czas letni?
Wprowadzenie tego zakładało zyski ekonomiczne, natomiast po tylu latach stosowania chyba warto znać wielkość tych oszczędności lub też zrezygnować z tak kłopotliwych i uciążliwych zmian jeśli nie ma korzyści ekonomicznych.

Klimontów

Klimontów - kolegiata św. JózefaZapraszamy do galerii zdjęć z Klimontowa – wsi w Polsce położonej na Wyżynie Sandomierskiej, około 30 km na zachód od Sandomierza. Wieś prawie 300 lat była miastem (1604-1870 rok). Klimontów leży  na Małopolskiej Drodze św. Jakuba.

W Klimontowie odwiedzamy kolegiatę św. Józefa (1643-1772), fundacji Jerzego Ossolińskiego, zaprojektowaną przez Wawrzyńca Senesa, gdzie zwraca uwagę nawa na planie elipsy przykryta kopułą.

Wolność katolicka

Kardynał Billot, (…) poświęcił liberalizmowi parę stron wyjaśnienia, w swoim traktacie o Kościele[53]. Oto jak przedstawia on podstawową zasadę liberalizmu:

„Wolność jest podstawową własnością człowieka, całkowicie świętą i nietykalną. Nie wolno jej szkodzić jakimkolwiek przymusem. W konsekwencji, wolność bez ograniczeń musi stać się nieruchomą skałą, na której budowane będą wszystkie elementy stosunków międzyludzkich, niezmienną normą, według której będą osądzane wszelkie sprawy z punktu widzenia prawa. Konsekwentnie, wszystko, co w społeczeństwie będzie posiadało zasadę nienaruszalnej jednostkowej wolności jako podstawę, będzie godziwe, sprawiedliwe i dobre. Wszystko pozostałe będzie niesprawiedliwe i nikczemne. Taka była myśl inicjatorów rewolucji 1789 roku, rewolucji, której gorzkie owoce w dalszym ciągu spożywa cały świat. Taki jest cały przedmiot Deklaracji praw człowieka od pierwszej do ostatniej linijki. Dla ideologii był to niezbędny punkt wyjścia do całkowitego przebudowania społeczeństwa w zakresie porządku politycznego, ekonomicznego, a nade wszystko, moralnego i religijnego”[54].

Ale zapytasz: czyż wolność nie jest cechą istot inteligentnych? Czyż, konsekwentnie, nie jest rzeczą słuszną, że porządek społeczny wywodzi się od niej? Odpowiem: bądźmy ostrożni! O jakiej wolności mówisz? Bo termin ten ma wiele znaczeń, a liberałowie wytężają swoją pomysłowość, aby je pomieszać. W związku z tym musimy je rozróżnić.

Jest wolność i wolność

Zajmijmy się przez chwilę filozofią. Najbardziej podstawowe rozważania wskazują nam, że istnieją trzy rodzaje wolności.

1° Po pierwsze wolność psychologiczna lub wolna wola, właściwa istotom obdarzonym inteligencją, która jest zdolnością zwracania własnego umysłu ku temu lub tamtemu dobru, niezależnie od wszelkiej wewnętrznej potrzeby (odruchu, instynktu, itp.). Wolna wola stanowi podstawową godność osoby ludzkiej, co oznacza bycie sui iuris, zależną samą od siebie, a zatem odpowiedzialną, w odróżnieniu od zwierząt.

2° Następnie mamy wolność moralną, która dotyczy korzystania z wolnej woli: dobre wykorzystanie, jeżeli obrane środki prowadzą do dobrego celu; złe wykorzystanie, jeżeli do niego nie prowadzą. Widać stąd, że ta wolność moralna jest zasadniczo związana z dobrem. Papież Leon XIII definiuje ją w sposób, który jest wspaniały, a jednocześnie bardzo prosty: wolność moralna, mówi, to „zdolność do poruszania się w dobru”. Wolność moralna, w związku z tym, nie jest absolutna; jest całkowicie relatywna w stosunku do Dobra, czyli ostatecznie w stosunku do prawa. Gdyż to właśnie prawo, przede wszystkim prawo wieczne, które znajduje się w boskiej inteligencji, a następnie prawo naturalne, które jest uczestnictwem stworzeń rozumnych w prawie wiecznym, to właśnie prawo określa porządek ustanowiony przez Stwórcę pomiędzy celami, które nakazał On człowiekowi (przetrwanie, rozmnażanie się, organizowanie społeczeństwa, osiągnięcie jako cel ostateczny summum bonum, którym jest Bóg), a środkami właściwymi do osiągnięcia tychże celów. Prawo nie jest przeciwieństwem wolności; wręcz przeciwnie, stanowi konieczną pomoc. To samo dotyczy również prawa cywilnego, które godne jest swej nazwy. Bez prawa wolność degeneruje się do samowoli, która oznacza „czynienie tego, co mi się podoba”. Pewni liberałowie, czyniąc z wolności moralnej absolut, głoszą dokładnie samowolę, wolność nierozróżniającą dobra lub zła, popieranie bez różnicy prawdy czy fałszu. Ale któż nie dostrzeże, że możliwość zaniedbania dobra, tak odległa od zasady i istoty wolności, jest znakiem niedoskonałości upadłego człowieka! Ponadto, jak wyjaśnia św. Tomasz[55], możliwość grzeszenia nie jest wolnością, lecz zniewoleniem: „Każdy, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu”[56].

Przeciwnie, wolność kierowana przez prawo, umieszczona pomiędzy bezcennymi barierami, osiąga swój cel. Oto co mówi papież Leon XIII na ten temat:

„Warunki wolności człowieka są takie, że wymagają ochrony, pomocy i wsparcia, które byłoby w stanie skierować wszelkie jej ruchy w kierunku dobra, a odwrócić je od zła. Bez tego wolność stanowiłaby dla człowieka rzecz bardzo szkodliwą. – To przede wszystkim prawo, czyli reguła co należy czynić, a czego nie wolno czynić, jest tutaj potrzebna”[57].

Leon XIII konkluduje swoje wyjaśnienie godną podziwu definicją wolności, którą nazwę kompletną:

„W społeczności ludzkiej wolność godna swej nazwy nie zasadza się na czynieniu wszystkiego, co sprawia nam przyjemność: tak dzieje się w państwie radykalnego nieporządku, bałaganu, który owocuje uciskiem. Wolność opiera się na tym, że, z pomocą praw cywilnych możemy żyć łatwiej w zgodzie z nakazami prawa wiecznego”[58].

3° Wreszcie mamy wolność fizyczną lub wolność działania, czy też wolność w obliczu przymusu, która oznacza brak zewnętrznego przymusu utrudniającego nam działanie według sumienia. Z tej właśnie wolności liberałowie czynią absolut;

 

oni Jego zdetronizowali, abp Marceli Lefebvre, rozdz. IV

 

 

 

 

 


[53] – De Ecclesia tom II, s. 19-63.
[54] – Tłumaczenie za tekstem łacińskim, wg o. Le Floch, Le cardinal Billot, lumiere de la théologie, s. 44.
[55] – Komentując słowa Jezusa Chrystusa w Ewangelii św. Jana.
[56] – Jan 8, 34.
[57] – Encyklika Libertas, 20 czerwca 1888 r., PIN 179.
[58]Tamże, PIN 185.

Szacunek dla kościoła

Ten kto miłuje Boga ten miłuje również dom Boży, tęskni i powtarza za prorokiem: Zaiste, jeden dzień w przybytkach Twoich lepszy jest niż innych tysiące (Ps 83, 11). Także i my kochajmy dom Boży, gdyż jest to szkoła wiary, miejsce gdzie zyskujemy wiele łask, mistyczna Kalwaria. To w kościele uczymy się prawd wiary, tu wypraszamy dary i błogosławieństwa, tu przyjmujemy Sakramenty, tu spełnia się Najświętsza Ofiara, tu ukryty jest Król królów w tabernakulum. Odwiedzajmy zatem dom Boży jak najczęściej i tak chętnie jak dziecko odwiedza dom ojca. Będąc w tym miejscu zachowujmy się z głęboką czcią i pokorą, pamiętając kto tu jest obecny.

Gdy jesteśmy w kościele strzeżmy się wszelkiego nieuszanowania: Pan mieszka w swym świętym domu, niechaj zamilknie przed Nim cała ziemia (Ha 2,20). Św. Jan Złotousty podaje: „Pierwsi chrześcijanie szli do kościoła jak do pałacu wielkiego króla, gdzie aniołowie usługują, niebo stoi otworem, Chrystus siedzi na tronie”. Pustelnicy z Tebaidy nie śmieli nawet w kościele zakaszleć lub westchnąć. Św. Marcin, biskup, gdy znajdował się kościele drżał z trwogi: „bo jak nie mam się lękać, gdy wspomnę, iż stoję przed Bogiem, Królem nieba i ziemi, moim Sędzią sprawiedliwym?”. Podobnie pobożna cesarzowa Eleonora, żona Leopolda I, słuchała Mszy św. i kazania na klęczkach, a gdy ktoś zauważył, że powinna się oszczędzać i podczas kazania siedzieć odpowiedziała: ”Nikt z moich dworzan nie odważyłby się usiąść w mojej obecności, wszyscy się korzą przez nędzą grzesznicą, a ja miałabym stać hardo wobec mego Stwórcy i Boga?”. A jak to wygląda dziś to sami możemy widzieć będąc w kościele na Mszy. Patrząc na to jak jest zbudowany i wewnątrz ustawiony kościół mam wrażenie, że budowniczowie i projektanci nie zawsze mieli świadomość dla kogo jest przeznaczony kościół. Pomimo tych trudności okazujmy Bogu szacunek w Jego Domu.

 

wg – Życie Duchowe; t1, św. Józefa S. Pelczara

Nowy Różaniec

List apostolski Jana Pawła II Rosarium Virginis Mariae(RVM) proponuje osiem zmian w odmawianiu różańca (włączając w to nowe tajemnice) jako całościowy plan „ożywienia” różańca w całym Kościele. Podejście to w niepokojący sposób przypomina twierdzenie, podtrzymywane po dziś dzień, że nowa Msza wynikała z potrzeby „odnowienia” liturgii.

Po pierwsze, RVM proponuje, by odtąd ogłaszaniu każdej tajemnicy towarzyszyło „odczytanie odnośnego tekstu biblijnego, który, zależnie od okoliczności, może być krótszy albo dłuższy”.

Po drugie, „przy pewnych uroczystych okazjach wspólnotowych” (tj. publicznym odmawianiu różańca w parafiach) krótszy lub dłuższy tekst biblijny można „objaśnić krótkim komentarzem”.

RVM usprawiedliwia dodanie czytań biblijnych i komentarzy w następujący sposób: „Przyjęte w ten sposób, wchodzi ono w różańcową metodologię powtarzania, nie powodując znużenia, jakie wywoływałoby zwykłe powtarzanie informacji dobrze już przyswojonej. Nie chodzi bowiem o przywoływanie na pamięć informacji, ale o to, by pozwolić Bogu «mówić»”. Innymi słowy, tradycyjny różaniec powoduje znudzenie i nie pozwala Bogu „mówić”.

Po trzecie, „stosowne jest, by po zapowiedzeniu tajemnicy i proklamacji Słowa przez odpowiedni czas zatrzymać się i skupić na rozważanej tajemnicy, zanim rozpocznie się modlitwę ustną”.

Po czwarte, RVM zaprasza cały Kościół do przyjęcia zwyczaju występującego rzekomo w pewnych miejscach, polegającego na kładzenia akcentu na imię Jezus w każdym Zdrowaś Maryjo, „dodając do niego refren (tak zwane «dopowiedzenia») nawiązujący do rozważanej tajemnicy”. Nie sposób zgadnąć, czym miałby być ów refren, wyobraźmy sobie jednak skutek umieszczania w każdym Zdrowaś Maryjo nowych refrenów po imieniu Jezus, różnych dla każdej z 20 tajemnic nowego różańca.

Po piąte, RVM proponuje śpiewanie wszystkich Gloria podczas różańca, kiedy tylko jest on odmawiany publicznie, ponieważ: „Ważne jest, żeby «Chwała Ojcu», szczyt kontemplacji, zostało w różańcu dobrze uwydatnione”. Zauważmy, że w ten sposób Zdrowaś Maryjo, a więc i sama Matka Boża spychana jest w tym nabożeństwie na dalszy plan, podczas gdy właściwym celem różańca jest błaganie Maryi o szczególne łaski Boga, udzielane jedynie poprzez Jej wstawiennictwo, jako Pośredniczki wszelkich łask.

Szósta zmiana: RVM sugeruje, by pod koniec każdej dziesiątki różańca odmawiana była „modlitwa o osiągnięcie specyficznych owoców konkretnej tajemnicy”. Dokument sugeruje, że te nowe „krótkie modlitwy końcowe” dla każdej dziesiątki powinny powstać „w uzasadnionej różnorodności” i że „różaniec uzyskuje w ten sposób również rysy bardziej odpowiadające różnym tradycjom duchowym i różnym wspólnotom chrześcijańskim”.

 

W oparciu o: Krzysztof A. Ferrara; Nowy Różaniec

 

 

Przy odmawianiu różańca prywatnie, indywidualnie druga i piąta zmiana może być pominięta. Według tego listu odmawianie różańca ma wyglądać następująco: najpierw czytanie z Pisma św., potem moment milczenia przed każdym pierwszym Zdrowaś Maryjo rozpoczynającym kolejną dziesiątkę, następnie dopowiedzenie przy każdym imieniu Jezus, nawiązujące do rozważanej tajemnicy i na zakończenie każdej dziesiątki modlitwa o owoce rozważanej tajemnicy. Jak ma się odmawianie różańca przed ogłoszeniem tego listu? Skuteczność tradycyjnej formy różańca była potwierdzona wieloma cudami.

W liście apostolskim dotyczącym odmawiania różańca zabrakło odniesienia do modlitwy anioła z objawienia w Fatimie. Z tego można wnosić, że ta modlitwa nie jest zalecana w nowym sposobie odmawiania różańca św.

Przy tak rozbudowanych propozycjach jedna część różańca to nie będzie już pół godziny ale przeciągnie się do dwóch godzin. Zastosowanie tych zmian powoduje skomplikowanie prostej modlitwy. Kto spamięta wszystkie dopowiedzenia do imienia Jezus oraz końcowe modlitwy? Czy można je gdzieś znaleźć?

Dusza oziębła

Dusza oziębła nie stara się być doskonała, bo to wymaga zaparcia się, walki i wytrwałej pracy, ale też nie chciałaby być zła. Unika ona wprawdzie grzechów ciężkich, ale lekceważy małe upadki, nie rzuca np. potwarzy, ale za to lubi obmawiać, nie żywi w sercu śmiertelnej nienawiści, ale za to czuje ku tym i owym wstręt lub antypatię, nie zabiera cudzego mienia, ale za to niewłaściwie lgnie do swojego, a gdy jest w zakonie nie kocha się w ubóstwie. Brzydzi się ciężkimi wykroczeniami przeciw czystości, ale utrzymuje nieraz niebezpieczną przyjaźń, chętnie czyta romanse i bywa na takich przedstawieniach w teatrze lub kinie, prowadzi zbyt poufałe rozmowy lub folguje uczuciom, myślom i marzeniom, które tylko jeden włos dzieli od grzechu śmiertelnego. Z drugiej strony czyni nieraz dużo dobrego, ale bez czystej pobudki, chce niby kochać Pana Boga, ale nie z całego serca, chce mu służyć, byle bez wielkiej pracy, modli się, ale bez skupienia i nabożeństwa. Dusza oziębła bada sumienie, ale powierzchownie, spowiada się, ale bez głębszego żalu i bez poprawy, przyjmuje Komunię świętą, ale bez pragnienia i pożytku. Spełnia swe obowiązki, ale zimno i nieraz niedbale, a jeżeli żyje w zakonie, lekceważy sobie drobne przepisy ustaw. Oprócz tego jest rozproszona, zmienna, gadatliwa i chciwa rozrywek lub wrażeń, przywiązana do rzeczy błahych, nieusposobiona do rzeczy poważnej, do posłuszeństwa i pokuty nieskora, łatwo folgująca próżności i miłości własnej. Dusza oziębła jest małoduszna w przykrościach, chwiejna w walce, często ponura i smutna albo przeciwnie, nieumiarkowanie wesoła. Wreszcie, jest zaślepiona co do swego stanu, tak że nic w nim złego nie widzi, a jeżeli czasem coś spostrzeże, nic sobie z tego nie robi. Stąd nie lubi czytać książek ascetycznych i słuchać nauk duchowych, aby nie tracić fałszywego spokoju. Słusznie przyrównano taką duszę do cierpiących na białaczkę, którzy niby nie słabi, wszystko słabo czynią, jedzą niechętnie, śpią niespokojnie i wloką się raczej, niż idą; tak i te blade dusze wszystko blado czynią, a mimo to uważają siebie za zdrowe.

Św. Józef Pelczar biskup

Początek tej niebezpiecznej choroby jest czasem bardzo nieznaczny. Jakie są jej przyczyny? Oto nieposłuszeństwo względem natchnień Bożych, małe ale częste i dobrowolne upadki, brak czuwania umartwiania zmysłów i namiętności, szukanie przyjemności ziemskich, zaniedbywanie modlitwy, rozproszenie ducha i pośpiech w działaniu, nadmiar zajęć zewnętrznych, nadmierne oddawanie się naukom świeckim albo polityce, gospodarstwu, pracy społecznej, zmiana stanu lub przewodnika, wreszcie lekceważenie rzeczy małych.
(…)
Oziębłość jest obrzydliwa dla Boga, bo mówi sam Bóg do duszy leniwego: Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3, 15-16).
(…)
Oziębłość sama przez się rodzi wiele grzechów powszednich, a kto je popełnia z przywiązaniem i bez wyrzutów sumienia, ten osłabia w sobie bojaźń Bożą i łatwo wpada w grzech ciężki, stąd słusznie oziębłość nazwano pobudką diabelską.
(…)
Straszny jest stan oziębłości, gorszy nawet – jak mówią święci – od stanu grzechu i trudny do wyleczenia, bo dusza oziębła nie widzi swojej choroby, a stąd nie chce używać lekarstwa.

 

Józef Sebastian Pelczar; Życie Duchowe; t1, Wyd. Św. Stanisława BM; Kraków 2012