Wotum Narodu dla Matki Bożej Częstochowskiej, Królowej Polski

Kościół Święty i Ojczyznę naszą – Polskę, oraz naród nasz i to, co go stanowi – Tobie Matko zawierzamy, w opiekę oddajemy i o uproszenie Bożego Miłosierdzia błagamy!”

MBczestochowa8 września 2011 r. odbyła się w Kaplicy Różańcowej na Jasnej Górze premiera dokumentalnego filmu w reżyserii Zdzisława Sowińskiego „Prawdziwie spadła z nieba”.
Film opisuje prace nad nowymi koronami i sukienką dla Matki Boskiej w cudownym, jasnogórskim obrazie. Tytuł filmu to słowa papieża Benedykta XVI wypowiedziane w 2010 roku w czasie poświęcenia nowych koron i prezentacji projektu sukienek.
W koronach wykorzystano m.in. ponad 2 tys. diamentów, meteoryty z Księżyca, Marsa i Merkurego, błękitne perły oraz kamienie z Ziemi Świętej, w tym kamień z Golgoty.
Są to dary serca pielgrzymów z Polski i zagranicy.
Nowe szaty i korony, to materialny obraz modlitw błagalnych i dziękczynnych pielgrzymów do Matki Bożej Jasnogórskiej.
Wykorzystana została biżuteria, monety, złoto, srebro, ale także plastikowe różańce, aluminiowe medaliki i zapisane modlitwy zamknięte w metalowych tulejkach.MB-fragment-sukienki Na sukni wyryto elektrokardiogram-wykres pracy serca-Matki Bożej i Narodu powierzającego Jej swoje troski i radości w modlitwach. W koralowych fałdach sukni Pana Jezusa umieszczono niewielki fragment skrzydła prezydenckiego samolotu, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem oraz obrączkę, którą wraz z adresem żony i modlitwą wyrzucił z pociągu więzień jadący do Auschwitz. Te dwa wota obrazują cierpienie rodzinne i narodowe i wyrażają naszą pamięć i hołd tym, którzy oddali życie za Ojczyznę.
Korony i sukienki są dziełem złotnika Mariusza Drapikowskiego i jego zespołu.
Są to już czwarte korony założone Matce Bożej w jasnogórskim obrazie.
Pierwsze korony papieskie otrzymała Matka Boża Jasnogórska 8 września 1717 r. Była to pierwsza ceremonia koronacji poza Rzymem. Korony podarowane przez papieża Klemensa XI skradziono w 1909 r. Ponowna rekoronacja Obrazu odbyła się w 1910 r koronami ofiarowanymi przez papieża Piusa X a trzecie pobłogosławił papież Jan Paweł II w 2005 r.
Obecne zostały założone we wrześniu ubiegłego roku. Korony i sukienki są wyrazem wdzięczności i miłości, cierpienia i nadziei Narodu Polskiego.
Warto przypomnieć, że papież Pius X w 1906 r. ustanowił dzień 26 sierpnia uroczystością Matki Bożej Częstochowskiej. W 1908 r. zezwolił na wpisanie na stałe do Litanii Loretańskiej wezwania: „Królowo Korony Polskiej”.
Obecnie każdego roku 3 maja obchodzona jest uroczystość Maryi, Królowej Polski.

 Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2011 roku

Błogosławiony Jakub Strzemię zwany również Strepa

Dawniej w Polsce i na świecie wspomnienie 1 czerwca lub w 3 niedzielę po Zielonych Świątkach, obecnie 21 października

Jakub Strzemię (Strepa) urodził ok. 1340 roku na terenie Małopolski w polskiej rodzinie szlacheckiej.bl.j.strzemie W młodym wieku wstąpił do zakonu franciszkanów. Prawdopodobnie nowicjat i studia przed święceniami kapłańskimi odbył w Krakowie. Został członkiem Stowarzyszenia Braci Pielgrzymujących dla Chrystusa – wędrownych franciszkańskich i dominikańskich misjonarzy sprawujących opiekę duszpasterską nad katolickimi osadnikami, głównie z Polski i Niemiec i nawracających schizmatyków i pogan. Z poświęceniem pracował jako misjonarz na Rusi Czerwonej, Wołyniu, Podolu i Wołoszczyźnie (dzisiejsza Rumunia). W latach 1385-1388 Jakub Strzemię był gwardianem (kadencyjny przeor domu w zakonie franciszkańskim) klasztoru św. Krzyża we Lwowie. Dowodem wielkiego zaufania, jakim Jakub cieszył się w Rzymie, było mianowanie go przed rokiem 1391 inkwizytorem na całą Ruś. 27 czerwca 1391 papież Bonifacy IX powołuję Jakuba na arcybiskupa Halicza. Konsekracja biskupia nastąpiła w dzisiejszej katedrze tarnowskiej a święceń udzielał biskup przemyski Maciej Janin. W bulli nominacyjnej papież wymienił jego przymioty: gorliwość apostolską, wielkie wykształcenie, czystość życia, szlachetność obyczajów, wytrwałość w sądzie i zarządzie sprawami duchowymi i świeckimi.
Biskup Jakub Strzemię stał się organizatorem diecezji halickiej, budowniczym kościołów, w tym katedry lwowskiej oraz założycielem parafii. Jakub Strzemię jako pierwszy w swoich dokumentach używał nazwy miasta Lwów, do którego przeniósł w 1412 roku stolicę arcybiskupią.
h.strzemieW diecezji halickiej wprowadził adorację Najświętszego Sakramentu i procesje eucharystyczne. Okazywał szczególną cześć Matce Bożej; obrał Ją za główną patronkę swojej archidiecezji i miasta Lwowa. Na arcybiskupiej pieczęci miał również wizerunek Matki Bożej – widnieje na niej w szatach pontyfikalnych, klęcząc przed Nią a związane jest to ze zdarzeniem przekazanym przez tradycję, że kiedy modlił się wołając „Okaż mi się Matką”, ukazała mu się Matka Boża z Dzieciątkiem na ręku i powiedziała: „Masz Matkę i Syna”. Żył bardzo skromnie, przeznaczał wszystkie swoje dochody na utrzymanie szpitala Świętego Ducha oraz przytułku dla ubogich i pielgrzymów.
Zachowały się dokumenty i informacje, świadczące o konkretnych działaniach bł. Jakuba jako metropolity halickiego. Dnia 14 listopada 1394 – abp Jakub udziela przywileju odpustowego wiernym adorującym Najświętszy Sakrament w kościele Dominikanów we Lwowie. Dnia 8 marca 1401- nadaje odpusty dla modlących się przed posążkiem Matki Bożej „Jackowej” (alabastrowa figurka Matki Bożej z Dzieciątkiem Jezus na rękach, według tradycji sprowadzona do Lwowa przez św. Jacka Odrowąża) w kościele Dominikanów we Lwowie a 15 lutego następnego roku ustanawia modły do Matki Bożej w kościele parafialnym we Lwowie i nadaje odpusty za ich odmawianie. Zarządził, aby wieczna lampka paliła się przed tabernakulum, co nie było jeszcze wówczas w Kościele stałym zwyczajem.
Biskup Jakub Strzemię należał do zaufanych doradców królewskiej pary Jadwigi i Władysława Jagiełło.
Zmarł we Lwowie 20 października 1409 r.
W zapiskach kapituły lwowskiej po jego śmierci widnieje pochwała kronikarza: „Był to mąż wielkiej cnoty, sławny pobożnością życia prostego, mogący być wzorem i przykładem dla innych, senator uczciwy i pełen dobrej rady, granic kraju gorliwy obrońca”.
Mieszkańcy Lwowa otoczyli Jakuba Strzemię szczególnym kultem. Jego wstawiennictwu przypisywano ocalenie miasta od pożaru w 1527 r. i zwycięstwo nad Tatarami. W 1619 r. odnaleziono przypadkowo trumnę z ciałem arcybiskupa. W 1626 r., w obecności arcybiskupa lwowskiego A. Próchnickiego ciało przełożono do nowej, srebrnej trumny, którą umieszczono w alabastrowym pomniku w ścianie kościoła. Kult bł. Jakuba ponownie zaczął odżywać. Również, kiedy dotykano mitrą Jakuba chorych na bóle głowy, dolegliwości mijały. Stąd bł. Jakub jest patronem ludzi cierpiących na bóle i zawroty głowy.Przy jego grobie modlił się między innymi król Jan III Sobieski. Pod wpływem szerzącego się kultu i napływających wieści o otrzymywanych za sprawą zmarłego arcybiskupa łaskach, podjęto decyzję o wznowieniu procesu kanonicznego. 10 VII 1777 r. rozpoczęła we Lwowie prace diecezjalna komisja beatyfikacyjna. Po trzynastu latach Pius VI, dekretem z 11 IX 1790 r. zezwolił na obchodzenie wspomnienia Jakuba Strzemię 1 czerwca, lub w 3 niedzielę po Zielonych Świątkach. Współcześnie, po reformie kalendarza liturgicznego, wspomnienia to przesunięto na 21 października.
Relikwie bł. Jakuba, spoczywające w kaplicy Chrystusa Ukrzyżowanego katedry lwowskiej, po ostatniej wojnie przeniesiono do katedry tarnowskiej, a w 1966 r. przewieziono do Lubaczowa. Dziś relikwie przechowywane są jako depozyt katedry lwowskiej, w skarbcu katedry na Wawelu.bl.strzemie
Najbardziej znanym kościołem pod wezwaniem bł. Jakuba Strzemię jest Konkatedra w Lubaczowie.
Warto przytoczyć werset starej pieśni ku czci Błogosławionego: „O daj nam, Boże, na nasze łany i dziś Jakuby, zacne kapłany”.
Św. Józef Bilczewski (1860-1923), arcybiskup lwowski pisał o bł. Jakubie Strzemię:
W sercu Jakuba były wszystkie wielkie miłości: owe nieba i owe ziemi, a więc Boga, a więc Ojczyzny swojej doczesnej. Miłość Ojczyzny była dla niego przedłużeniem miłości ku Bogu i cała w czynach. Budował kościoły w Ojczyźnie, ale jeszcze więcej starał się budować Ojczyznę w Kościele. Ile razy król zajeżdżał na Ruś, nie omieszkał wysłuchać zdania swojego przyjaciela – biskupa. Radzili razem, pracowali razem. ‚I szła sprawa Boża ze sprawą Polski, jak dusza z ciałem złączona. I obie razem się wspierały, obie razem rosły”.
On wielkim jest darem, którym Pan Bóg uzacnił i uwielbił naszą Ojczyznę. On swój naród chciał mieć na miarę Bożą.
On, aby użyć słów Skargi – zostawił nam szczep roboty swojej, który zawżdy rodzi i którego owocu pożywamy”.

 

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W CZERWCU 2012 ROKU.

Osiemnaście reguł św. Ignacego Loyoli „o trzymaniu z Kościołem”

Do zachowania prawdziwej postawy, jaką powinniśmy przyjąć w Kościele wojującym  należy przestrzegać następujących reguł.

Reguła 1. Rezygnując z wszelkiego własnego sądu, trzeba mieć umysł gotowy i skory do okazania posłuszeństwa we wszystkim prawdziwej oblubienicy Chrystusa, Pana naszego, czyli naszej świętej Matce, Kościołowi hierarchicznemu.
Reguła 2. Pochwalać spowiedź przed kapłanem i przyjmowanie Najświętszego Sakramentu raz w roku, jeszcze bardziej w każdym miesiącu, a jeszcze lepiej każdego tygodnia, z zachowaniem wymaganych i należnych warunków.
Reguła 3. Chwalić częste słuchanie Mszy świętej, a także śpiewy, psalmy, długie modlitwy w kościele i poza nim. Podobnie godziny ustanowione w pewnych porach, przeznaczone na całe Boże oficjum i na wszelkie modlitwy i godziny kanoniczne.
Reguła 4. Wychwalać zakony, dziewictwo i wstrzemięźliwość, małżeństwo zaś nie tak jak te.
Reguła 5. Wychwalać śluby zakonne posłuszeństwa, ubóstwa i czystości, i inne sposoby doskonałego wyrzeczenia się. Trzeba też zwrócić uwagę, że ponieważ śluby się wiążą z doskonałością ewangeliczną, nie powinno się czynić ślubu co do rzeczy, które od niej oddalają, na przykład, że ktoś będzie kupcem lub że zawrze związek małżeński.
Reguła 6. Wychwalać relikwie świętych, oddawać im cześć i modlić się do świętych. Chwalić trzeba odprawianie stacji, pielgrzymowanie, odpusty, jubileusze, krucjaty i zapalanie świec w świątyniach.
Reguła 7. Chwalić postanowienia o postach i o wstrzemięźliwości, na przykład podczas Wielkiego Postu, dni krzyżowych, wigilii, piątków i sobót. Podobnie pokuty nie tylko wewnętrzne, ale i zewnętrzne.
Reguła 8. Wychwalać ozdabianie i budowanie kościołów, podobnie jak obrazy – i oddawać im cześć odpowiednio do tego, co przedstawiają.
Reguła 9. Wreszcie wychwalać wszystkie przykazania kościelne i być wewnętrznie gotowym do wyszukiwania dowodów w ich obronie, a nigdy do ich zwalczania.
Reguła 10. Powinniśmy być gotowi do uznania i pochwalania zarówno dekretów i poleceń, jak i obyczajów naszych przełożonych. Chociaż bowiem czasami nie są one godne pochwały, to jednak występowanie przeciw nim czy to podczas publicznych przemówień, czy to w rozmowach z ludźmi prostymi zrodziłoby raczej szemranie i zgorszenie wśród ludzi – i to zarówno przeciw przełożonym świeckim, jak duchownym. Toteż jak z jednej strony jest rzeczą szkodliwą mówić źle do ludzi pod nieobecność przełożonych, tak może być rzeczą pożyteczną, jeżeli się rozmawia o złych obyczajach z tymi, którzy mogą temu zaradzić.
Reguła 11. Wychwalać naukę [teologii] pozytywnej i scholastycznej. Jest bowiem raczej właściwością doktorów pozytywnych, na przykład świętego Hieronima, świętego Augustyna, świętego Grzegorza itd. wzbudzanie uczuć , żeby we wszystkim kochać Boga, naszego Pana, i służyć Mu, natomiast cechą teologów scholastycznych, na przykład świętego Tomasza, świętego Bonawentury i Mistrza Sentencji itd., jest raczej określanie lub wyjaśnianie dla naszych czasów rzeczy koniecznych do zbawienia wiecznego i do lepszego zwalczania i ujawniania wszelkich błędów i fałszów. Doktorzy scholastyczni bowiem, ponieważ są bardziej nowocześni, nie tylko opierają się na właściwym rozumieniu Pisma świętego oraz na Doktorach świętych i pozytywnych, ale też oświeceni mocą Bożą, wspomagają się soborami, kanonami i postanowieniami świętej naszej Matki, Kościoła.
Reguła 12. Powinniśmy się wystrzegać czynienia porównań między nami, którzy jeszcze żyjemy, a błogosławionymi, którzy żyli w dawnych czasach. Popełnia się bowiem niemały błąd, jeżeli się mówi, że ten więcej wie niż święty Augustyn, tamten to drugi święty Franciszek albo i lepszy od niego, a ów to drugi święty Paweł w dobroci i świętości itd.
Reguła 13. By we wszystkim utrafić w sedno, powinniśmy być zawsze gotowi wierzyć, iż białe, które widzę, jest czarne, jeżeli się tak wypowie Kościół hierarchiczny, w przekonaniu, że między Chrystusem, naszym Panem i Oblubieńcem, a Kościołem, Jego Oblubienicą, działa ten sam Duch, który nami kieruje i rządzi ku zbawieniu innych dusz. Świętą Matką naszą, Kościołem, rządzi bowiem i kieruje ten sam Duch i Pan nasz, który nam dał dziesięć przykazań.
Reguła 14. Chociaż jest pełną prawdą, że zbawić się może tylko człowiek przeznaczony i mający łaskę i wiarę, to jednak trzeba bardzo uważać na sposób rozmawiania i rozprawiania o tych wszystkich sprawach.
Reguła 15. Nie powinniśmy mieć zwyczaju wiele mówić o przeznaczeniu. Ale jeśli czasami w jakiś sposób się o tym mówi, trzeba tak mówić, żeby ludzi prostych nie wprowadzić w błąd jakiś, jak to się zwykło dziać, kiedy się mówi: już jest postanowione, czy mam być zbawiony czy potępiony – i czy będę dobrze postępował czy źle, nic się już nie zmieni. Przez to [ludzie] gnuśnieją i zaniedbują pełnienie uczynków, które prowadzą do zbawienia i postępu duchowego.
Reguła 16. Również trzeba zwrócić uwagę, żeby mówiąc o wierze wiele i z naciskiem, a bez rozróżnień i objaśnień, nie dawać ludziom sposobności do gnuśności i lenistwa w pełnieniu uczynków, i to zarówno przed tym, nim wiara zostanie ukształtowana przez miłość, jak i później.
Reguła 17. Podobnie nie powinniśmy tak wiele mówić o łasce i kłaść na nią tak wielkiego nacisku, by to zrodziło truciznę [błędu] znoszącą wolność woli. Tak więc można o wierze i o łasce mówić w miarę możliwości i za pomocą łaski Bożej ku większej chwale Jego Boskiego Majestatu, nie w taki jednak sposób – zwłaszcza w naszych tak niebezpiecznych czasach – żeby ucierpiały dobre uczynki i wolna wola, albo żeby je lekceważono.
Reguła 18. Chociaż ponad wszystko należy cenić usilną służbę Bogu, naszemu Panu, z czystej miłości, to jednak powinniśmy wielce wychwalać bojaźń Jego Boskiego Majestatu. Bo nie tylko bojaźń synowska jest rzeczą pobożną i świętą, ale także bojaźń służebna pomaga w wydobyciu się z grzechu śmiertelnego, jeżeli się człowiek nie zdobędzie na coś innego, lepszego albo bardziej pożytecznego. A kiedy się z niego wydobędzie, łatwo dojdzie do bojaźni synowskiej, która w całości jest miła i przyjemna Bogu, naszemu Panu, jest bowiem tożsama z miłością Boga.

(z Ćwiczeń duchowych św. Ignacego Loyoli)

 

A jak to wygląda w naszym przypadku, czy są to reguły którymi jesteśmy w stanie kierować się w życiu?

Święta Zofia Rzymianka

 

Wspomnienie 15 maja

Żyła najprawdopodobniej w II wieku po narodzeniu Chrystusa w czasach cesarza Hadriana. Była wdową pochodzącą ze wschodnich terenów Cesarstwa Rzymskiego. zofiaPrzybyła do Rzymu z trzema córkami: Pistis (Wiara), Elpis (Nadzieja) oraz Agape (Miłość), po łacinie Fides, Spes i Caritas.
W Rzymie poznały naukę Jezusa Chrystusa i pomimo trwających w mieście prześladowań przyjęły wiarę chrześcijańską. Swoją postawą i żarliwością były wzorem i przykładem dla współwyznawców. Informacja o Zofii i jej córkach szybko dotarła do władz. Zostały uwięzione gdyż nie chciały zaprzeć się wiary w Chrystusa. Po bezskutecznych próbach przekonania ich do porzucenia wiary, zostały poddane torturom. Najpierw nieletnie córki (Pistis miała 12 lat, Elpis 10 lat a Agape 9 lat), którym matka słowem dodawała otuchy a na końcu umęczono ich matkę.
Zofia znaczy z języka greckiego „mądrość”. W historii męczeństwa świętej Zofii i jej córek widać, na czym polega prawdziwa mądrość. Jest to poznanie Chrystusa, przyjęcie tego, co głosi i naucza oraz trwanie w wierze mimo męczeństwa i tortur. Mądrością jest odnoszenie wszystkiego, co nas spotyka do Boga. Tak jak dała nam przykład święta Zofia, Bóg jest naszą ostoją i żadne doczesne tragedie nie powinny oddalać nas od Niego.
Święta Zofia jest opiekunką wdów, jest wzywana w niedoli i w przypadku szkód wyrządzonych przez przymrozki.
Imiona córek Zofii są bardzo popularne na całym świecie: w Rosji i Bułgarii (Wiera, Nadzieżda i Lubow), jak również w krajach anglojęzycznych (Faith, Hope i Charity). W Polsce spotyka się jedynie imię Nadzieja.
Również imię Zofia cieszy się nie malejącą popularności. W Polsce jest znane od średniowiecza. To imię (Sonka) nosiła królowa polska od 1424 r., czwarta żona Władysława Jagiełły, matka Władysława III Warneńczyka i Kazimierza IV Jagiellończyka.
Najstarsze przedstawienia św. Zofii w Polsce pochodzą z XV w.
Najbardziej znaną świątynią poświęconą św. Zofii jest Hagia Sophia w Konstantynopolu, wystawiona w IV wieku przez cesarza Konstantyna Wielkiego, który edyktem mediolańskim w 313 r. zapewnił swobodę wyznania chrześcijanom.
W Polsce kościoły pod wezwaniem świętej Zofii nie są popularne. Jednym z najstarszych jest świątynia w Tarnogórze (woj. lubelskie) z połowy XVI wieku. W 1980 roku, po 50 latach zawieszenia działalności odrodziło się istniejące od 1410 roku, bractwo świętej Zofii przy kościele św. Marka Ewangelisty w Krakowie.
Święta Zofia była czczona od wieków w małopolskiej miejscowości Bobowa. Już w XIV wieku istniał tam kościół pod jej wezwaniem. Postać świętej była też w pieczęci miasta aż do utraty praw miejskich w 1924 r. Kilka lat temu obrano świętą Zofię patronką Bobowej.
Imię Zofia przeszło do przysłów ludowych: Święta Zofija kłosy rozwija, Święta Zofija kwiaty rozwija, Za świętą Zofiją pola w kłos wybiją, Na świętą Zofiję deszcz po polach bije, Dla świętej Zosi kłos się podnosi. Od imienia Zofia pochodzą nazwy wielu miejscowości w Polsce.

Aklamacja do św. Zofii:
„Sławna Święta Zofio
Tyś jest Bogu miła.
Z Twemi Trzema córkami
Racz się modlić za nami, Alleluja!”

Modlitwa
Boże, któryś świętą Zofię przedziwnym męstwem matki chrześcijanki obdarzył, a święte jej córki Wiarę, Nadzieję i Miłość cnotami, których imiona nosiły, w najwyższym stopniu wzbogacił, daj nam za ich wstawieniem się nie z imienia tylko, lecz z uczynków i z wiernej Tobie służby być chrześcijanami. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, który żyje i króluje w Niebie i na ziemi. Amen.

 

PIERWOTNIE TEKST ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W MAJU 2012 ROKU.

11. Bajeczka o magicznym słowie

Pamiętacie Różdżkę Czułości? Przybyła niepostrzeżenie jakiś czas temu (w bajce nr 6).
Obiecałem wam, że napiszę, czy udało się nam, tzn. mnie –Jej pocałunkowi i Jego pocałunkowi ją zatrzymać na dłużej-może nawet na zawsze.
Było to tak: Dni toczyły się leniwie, pełne codziennych zajęć. Jej pocałunek mógłby z zamkniętymi oczami wymienić codzienne czynności swojej Pani: wstawanie, ubieranie, jedzenie, praca, jazda autobusem i tramwajem, powroty do domu, sprzątanie, robienie zakupów, gotowanie, pranie…Znacie to przecież-zawsze tak samo i zawsze to samo.
Niezupełnie. Jej pocałunek zauważył, że koniec tygodnia jest nieco inny. Pani więcej pracuje w domu, w mieszkaniu rozchodzi się rozkoszny zapach pieczonego ciasta.
Jej pocałunek lubi zgadywać, co tym razem Pani upiecze. Bawi się tym doskonale. Gdy wieczorem w piątek przyjeżdża Pan, zanim Pani wypaple, co zrobiła, zadaje szybciutko pytanie Jego pocałunkowi. Ten konkurs jest bardzo zabawny. Jego pocałunek też lubi tę zabawę. Nagrody są takie mu miłe, takie czułe i tkliwe. Są też nagrody pocieszenia. Jej pocałunek zawsze ma mnóstwo pomysłów.
Tym razem pyszny sernik czekał w kuchni, obiad był przygotowany, dom wypełniony zapachami.
Jej pocałunek czuł coraz częściej coś bardzo poważnego między Panem a Panią. Nawet Jego pocałunek ostatnio mruczał coś o decydującym spotkaniu.
Na razie postanowił nie analizować przyczyn napięcia tylko przygotować się na dobrą zabawę z Jego pocałunkiem. Konkurs „co Ona upiekła?” odpadał, bo zapach sernika od drzwi zdradzał odpowiedź.
Od samego wejścia Jego pocałunek robił do niego dziwne miny, pokazywał palcem na Pana, a raczej na kieszeń Jego marynarki i łapał się za głowę. Jej pocałunek niewiele zrozumiał z tej migowej i minowej mowy. Już miał się nadąsać gdy usłyszał głos Pana pełen ciepła i czułości. Udobruchany kiwnął na Jego pocałunek zapraszając go do zabawy. Pani wyszła do kuchni zrobić herbatę.
A tu pełne zaskoczenie! Pan szybko wyjął coś z kieszeni, upewnił się czy Pani nie nadchodzi i położył „to coś” obok filiżanki Pani.
Już miał uczynić wyrzuty Jego pocałunkowi, że nie zdradził sekretu tajemniczego, małego pudełeczka, ale ciekawość przeważyła. Wspólnie z Jego pocałunkiem próbowali poważyć wieczko pudełka. Nic z tego. Było mocno zaciśnięte. Nie pozostawało nic innego jak poczekać na Panią. Pocałunki stanęły po obu stronach pudełeczka w oczekiwaniu na rozwój wydarzeń.
bukiet makow Nareszcie Pani przyszła z kuchni z herbatą. Od razu zauważyła niespodziankę przy swoim nakryciu. Popatrzyła z czułością na Pana – Jej pocałunek zauważył lśnienie w Pani oczach – i bez słowa otworzyła czerwone, aksamitne pudełko. W środku był pierścionek. Światło odbiło się od szlifowanego oczka i rozsypało drżące blaski w powietrzu. Jej i Jego pocałunek westchnęły z zachwytu. Było tak, jak gdy przybyła po raz pierwszy Różdżka Czułości (w bajce nr 6).
Pocałunki w pierwszej chwili pomyślały, że to magiczna sztuczka Różdżki.
Padły jednak nieśmiałe słowa: „Kocham Cię. To pierścionek mojej mamy”.
Wszystko stało się jasne. Pocałunki padły sobie w objęcia. Czekały na ten moment, który kończył ich żmudne poszukiwania dotyczące „bycia parą”.
Różdżka Czułości tym razem była również obecna.
Koniec.

„Zamieszkały w Biblii”

Roman Brandstaetter

Roman Brandstaetter

Tymi słowami historyk literatury, biblistka prof. Anna Świderkówna określiła Romana Brandstaettera (1906-1987), polskiego pisarza, poetę, dramaturga, tłumacza i wybitnego znawcę Pisma Świętego.
W lecie 1987 roku zgłoszono czterotomowe dzieło „Jezus z Nazarethu” do nagrody Literackiej Nobla, ale nagła śmierć pisarza na zawał serca we wrześniu tegoż roku spowodowała wycofanie kandydatury. W tym wybitnym dziele autor połączył dogłębną znajomość Biblii i zwyczajów narodu wybranego z głębokim zrozumieniem zbawczej misji Jezusa Chrystusa nadając dziełu pełną poezji formę.
Roman Brandstaetter „zamieszkał w Biblii” podobnie jak jego przodkowie Żydzi, którzy w 1670 roku osiedlili się w Polsce uciekając przed prześladowaniami w Austrii. Na szlaku ich polskich wędrówek jest Brzesko, Tarnów, Warszawa i Poznań.
Pradziadek Romana, Abraham Brandstaetter osiedliwszy się w Tarnowie założył tam dwie tłocznie oleju, znany był ze swej dobroci (w każdy piątek na dziedzińcu swego domu rozdzielał biednym pieniądze, chleb i oliwę), mądrości i bogobojności wynikających z wcielania w życie nakazów Biblii.
Dziadek Romana, Mordechaj Dawid mieszkający w Tarnowie, badacz Biblii i Talmudu, był jednym z twórców literatury hebrajskiej i założycielem żydowskiego ruchu oświeceniowego w Galicji „Haskala” dążącego do wyjścia Żydów z izolacji społecznej i przeciwstawiającego się fanatyzmowi religijnemu.
To właśnie dziadek zostawił Romanowi Brandstaetterowi testament, który tak zapisał wnuk w w książce „Krąg biblijny”:
„Będziesz Biblię nieustannie czytał – powiedział do mnie. – Będziesz ją kochał więcej niż rodziców… Więcej niż mnie… Nigdy się z nią nie rozstaniesz… A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie przeczytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi”.
Roman Brandstaetter wychował się w domu gdzie przykładano wagę do tradycji i historii rodziny, do religii, kultury i literatury. Uczył się czytać i pisać z Biblii w polskim tłumaczeniu ks. Jakuba Wujka, odebrał staranne klasyczne wychowanie, uczył się gry na fortepianie, i już, jako 13 latek podjął pierwsze poetyckie próby. Ukończył szkołę powszechną i męskie gimnazjum w Tarnowie, a maturę zdał w Krakowie gdzie też studiował filozofię i literaturę polską w Uniwersytecie Jagiellońskim. Podejmował kolejne próby poetyckie i pisał do różnych czasopism. Po studiach przebywał w Paryżu na rządowym stypendium badając działalność polityczno-społeczną Adama Mickiewicza i uzyskał w 1932 roku tytuł doktora filozofii. Po wybuchu II wojny światowej Roman Brandstaetter uciekł do Wilna, gdzie ożenił się z Tamarą Karren. Poszukiwany przez NKWD, dzięki pomocy rodziny żony przez Moskwę, Iran i Irak dotarł do Jerozolimy. W Palestynie dostaje pracę w nasłuchu radiowym Polskiej Agencji Telegraficznej. Niestety opuszcza go żona, zakochana w polskim oficerze, lekarzu chirurgu.
To czas ogromnej przemiany wewnętrznej autora dramatu „Powrót Syna Marnotrawnego”.
Roman Brandstaetter przyjął za prawdę słowa Jezusa: „Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem (J 6,63).
W 1946 roku autor „Kupca Warszawskiego” wyjechał do Rzymu i tam przyjął chrzest w Kościele Katolickim. Poznał w polskiej ambasadzie Reginę Brochwicz Wiktor, asystentkę ambasadora RP prof. Kota – swojego profesora z okresu studiów w UJ. Wkrótce pobrali się a po 40 latach małżeństwa pisarz napisał po śmierci żony: „Była mym domem. Mój dom umarł. Anioł opuścił mój dom”. Dramaturg powrócił na stałe do Polski w 1948 roku, 10 lat spędził w Zakopanem, aby potem osiąść aż do śmierci w Poznaniu, gdzie został pochowany na cmentarzu w Miłostowie. Roman Brandstaetter kazał umieścić na płycie grobowca, w którym spoczęła wcześniej jego żona słowa z 1 Listu Apostoła św. Jana „Przeszliśmy ze śmierci do życia” (1 J 3,14).
Autor dramatów „Medea”, „Dzień gniewu”, „Cisza”, „Upadek kamiennego domu” zawsze aktywnie pracował zawodowo i społecznie. Był kierownikiem literackim Teatru Polskiego w Poznaniu, a następnie Opery, przewodniczącym rady Kultury w MRN w Zakopanem, członkiem korespondentem francuskiej Academie Rhodanienne des Lettres. Dokonał przekładów wybranych dzieł Szekspira: „Hamlet”, „Król Ryszard III”, Kupiec wenecki” i innych.
Przede wszystkim jednak dokonał cudownych przekładów z języka hebrajskiego czterech Ewangelii, Dziejów Apostolskich, Apokalipsy oraz Listów św. Jana a ze Starego Testamentu „Pieśni nad pieśniami”, Antologii poezji Starego Przymierza, Czterech poematów biblijnych, Psałterza i innych.

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Pomnik Romana Brandstaettera w Tarnowie

Roman Brandstaetter pozostawił po sobie ogromną spuściznę: dramaty, powieści, książki, tomiki poezji, jak Pieśń o moim Chrystusie, Hymny Maryjne, Dwie Muzy, Księga modlitw, Pieśń o życiu i śmierci Chopina i Księga modlitw starych i nowych. W 1975 roku wydał książkę „Krąg biblijny„ a potem „Krąg franciszkański”. Wiele opowiadań w tych książkach ma charakter autobiograficzny. Wszystkie wciąż powracają do Biblii, która dla pisarza była jednością Starego i Nowego Przymierza. Jednym z opowiadań jest „Lament nie czytanej Biblii”. Biblia, jako Słowo ma charakter osobowy. Skarży się i żali na właściciela, który ją kupił, postawił na półce, zapomniał o niej i w jego życiu nie odgrywa ona żadnej roli, choć uważa się za chrześcijanina. Anonimowy autor w Internecie zamieścił odpowiedź na lament Biblii. Tekst doskonale oddaje to, o czym myślę, czytając opowiadanie Brandstaettera.
„Droga Biblio!
Jesteś chyba jedyną księgą, która w różnych ludziach wywołuje tak mieszane uczucia. Każdy człowiek traktuje Cię inaczej. Dla jednego jesteś świętą księgą stanowiącą fundament życia duchowego, a dla drugiego, niestety, zwyczajną książką zapełniającą miejsce na półce. Często jednak i u tych drugich w końcu znajdujesz czołowe miejsce w życiu, nierzadko w ostatnich jego latach.
Uważam, że masz rację żaląc się na ludzi, dla których nie masz żadnego znaczenia. Ale nie wszyscy są tacy. Nie możesz o nich zapominać. Przecież tak wielu ludzi opiera na Tobie swoje życie, uczysz ich kochać, wybaczać, rozumieć innych… Oni wiedzieli, co robią wydając na Ciebie pieniądze i dźwigając Cię w torbie do domu. Nie zapominaj, Biblio, o tych osobach.
Pisząc ten list chciałabym Ci uzmysłowić, kochana Biblio, że istnieje na świecie bardzo wielu ludzi, dla których w Twoich naukach jest podstawa życia duchowego. Szacunek i miłość do Ciebie przekazywać oni będą przyszłym pokoleniom, które podobnie jak przodkowie poszukiwać będą na Twoich stronach wyjaśnienia sensu życia, pocieszenia lub pogłębienia swojej wiary. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy mogą wybrać inną, błędną drogę do poszukiwania tych uczuć, ale i oni prawdopodobnie przekonają się, że najlepszą drogą do osiągnięcia tego celu jesteś właśnie Ty, Biblio”.
Jaką Ty dajesz odpowiedź Biblii?

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w maju 2013 roku.

Użyczone talenty

Żadnego dobra Bóg nie dał mu [człowiekowi] na własność, lecz tylko użyczył. Kto bowiem zna prawdę, ten wie, że Bóg, Ojciec niebieski, wszystko dobre daje Synowi i Duchowi Świętemu, stworzeniu natomiast żadnego dobra nie daje, lecz tylko użycza. (…)

Zatem jeśli wszystko dobre, pocieszające i czasowe zostało tylko człowiekowi użyczone, jakiż ma powód do skargi, kiedy Ten kto mu pożyczył, żąda zwrotu? Powinien dziękować Bogu za to, że wypożyczoną rzecz zezwolił mu tak długo zatrzymać. Niech Mu też będzie wdzięczny, że nie cofa równocześnie wszystkiego, co pożyczył, byłoby przecież nader słuszne, gdyby odebrał wszystko mu użyczone, wtedy gdy człowiek się oburza, że On odbiera część tego, co nigdy nie było jego własnością, czego nie był panem. Toteż prorok Jeremiasz, gdy spadło nań wielkie cierpienie, słusznie wołał w Lamentacjach: „O, jakże wielkie miłosierdzie Pana, żeśmy nie pomarli!” (Lm 3,22). Gdyby ten kto mi wypożyczył bluzę, kurtkę i płaszcz, wziął mi swoją bluzę, a pozostawił na czas mrozów kurtkę i płaszcz, słusznie powinienem mu dziękować i okazywać radość. Winniśmy sobie jasno zdać sprawę z tego, jak niesłusznie postępujemy, gdy się złościmy i narzekamy z powodu utraty jakiejś rzeczy. Bo jeśli dobro, które mam, chcę uważać nie za wypożyczone, lecz dane mi na własność, wówczas chcę być panem i Synem Bożym wedle natury i w pełnym tego słowa znaczeniu, podczas gdy nie jestem nawet synem Bożym z łaski; bo Synowi Bożemu i Duchowi Świętemu właściwy jest jednakowy stosunek do wszystkich rzeczy.

Księga boskich pocieszeń; Mistrz Eckhart str 103-104

 

Z posługiwania się tym użyczeniem zdamy sprawę na Sądzie. Z tego jak wykorzystaliśmy użyczone nam dary, czy posiadane talenty zakopaliśmy czy też pomnożyliśmy je na chwałę Stwórcy i ku pomocy naszym bliźnim. Z tego będziemy rozliczani.

Stań do Apelu!

Historia Apelu Jasnogórskiego jest bardzo krótka w porównaniu z ponad tysiącletnią historią chrześcijaństwa na polskich ziemiach czy ponad 600.letnią historią JasApelnej Góry. Oficjalnie tradycja ta rozpoczęła się 8 grudnia 1953 roku. To tylko 60 lat. Zdarzenia, które poprzedziły pierwszy Apel i leżały u źródeł jego powstania wydłużają tę historię do 95 lat. To bardzo świeża i młoda tradycja a jakże wrosła w polski kościół. Już nie tylko na Jasnej Górze, ale w wielu kaplicach i kościołach oraz w domach wiernych o godzinie 21 wieczorem, w łączności z modlitwą w Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej, rozbrzmiewają te słowa:
Maryjo, Królowo Polski,
Maryjo, Królowo Polski,
jestem przy Tobie, pamiętam,
jestem przy Tobie, pamiętam,
czuwam
.
Modlitwa w intencji Polski i Kościoła „rozrosła się” do całego nabożeństwa. Na Jasnej Górze, przy uroczystych fanfarach odsłaniana jest ikona, wierni śpiewają „Bogurodzicę”, następnie trzykrotnie antyfonę apelu (wyżej zacytowaną). Potem następuje krótkie rozważanie, często związane z aktualnymi potrzebami Narodu i Kościoła. Następnie odmawiana jest jedna tajemnica Różańca a na prośbę ostatnich papieży począwszy od Jana XXIII, dołącza się Zdrowaś Maryjo w intencji Ojca Świętego. Nabożeństwo kończy się błogosławieństwem kapłańskim. Śpiewana jest antyfona „Pod Twoją obronę” i pieśń maryjna. Apel Jasnogórski jest transmitowany za pośrednictwem katolickich rozgłośni radiowych i telewizyjnych. Apel od 25 marca 1995 roku transmituje Radio Jasna Góra, Radio Fiat, a od 2 lutego 1996 roku Radio Maryja. Od 12 maja 2003 roku modlitwę pokazuje Telewizja Trwam.

Wprowadzony w 1953 roku codzienny Apel w intencji prześladowanego przez władze komunistyczne Kościoła w Polsce, szybko stał się modlitwą uniwersalną w intencji Kościoła i jego wiernych. Nabożeństwo upowszechniło się w innych krajach po wprowadzeniu tekstu w kilku językach współczesnych i z intencjami dotyczącymi kościoła powszechnego przez ręce Maryi Królowej Świata i Kościoła.

Na stronie Duszpasterstwa Akademickiego na Jasnej Górze można przeczytać, że upatruje się początków apelu jasnogórskiego w zdarzeniu z 4 listopada 1918 roku. Polska odzyskała po 123 latach niepodległość. Jasną Górę spod okupacji austriackiej wyswobadzał podporucznik Artur Wiśniewski wraz z 22.Pułkiem Piechoty. Żołnierze tego Pułku stanęli wraz z ojcami paulinami o godzinie 21:15 przed Cudownym Obrazem Królowej Polski, dziękując za odzyskanie wolności przez Ojczyznę.
Kolejną historię leżącą u podstaw Apelu Jasnogórskiego wielokrotnie przytaczał, powołując się na ustną tradycję rodziny, pallotyn ksiądz Michał Kordecki, kapelan AK Grupy „Północ”, ps. Augustyn, słynny rekolekcjonista, pochowany w Ołtarzewie. To zdarzenia z życia oficera, lotnika Władysława Polesińskiego.
Dopiero w roku 2006 ukazała się nakładem wydawnictwa „Soli Deo” książka „Człowiek mocny Bogiem”, będąca biografią prekursora Apelu Jasnogórskiego.
Ksiądz prałat Zdzisław J. Peszkowski, doktor filozofii, harcmistrz, legendarny kapelan „Rodzin Katyńskich” oraz kapelan ZHP we wstępie do tej książki napisał, że Polesiński „był człowiekiem niezwykłej uczciwości, szlachetności i odwagi. Ojczyznę umiłował całą duszą, […]. „Człowiek mocny bogiem” to hasło jego życia”.
Kapitan Władysław Polesiński urodzony w 1906 roku w Żelechowie wstąpił do Korpusu Kadetów nr 2 w Modlinie a następnie ukończył w 1927 roku Oficerską Szkołę Lotniczą i podjął służbę w 2 Pułku Lotniczym w Krakowie. Równolegle studiował prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, co wymagało od niego heroicznego wysiłku.
W 1931 roku w czasie lotu ze Lwowa miał wypadek na Kujawach. Silniki samolotu odmówiły posłuszeństwa. Wewnętrzny głos nakazał, co ma robić. Działania te uratowały mu życie. Samolot spłonął doszczętnie. Po szczęśliwym powrocie do domu okazało się, że w godzinie wypadku żona poleciła go opiece Matki Bożej. Rodzina uznaje to za cud a kapitan obiera Matkę Bożą za swego dowódcę, swoją Hetmankę i codziennie o 21, w godzinie Jej cudownej interwencji, salutując, staje do apelu zdając meldunek z minionego dnia i prosząc o oświecenie, co ma z pomocą Mocy Bożej dokonać jutro. Kapitan podejmuje pracę apostolską wśród oficerów. Zakłada Rycerski Zakon Krzyża i Miecza, którego żołnierze również o godzinie 21 wieczorem w modlitwie łączyli się z Chrystusem stając do apelu przed Matką Bożą Częstochowską.
Kapitan Polesiński pisał „Z synowskim tedy oddaniem – często, szczerze a z ufnością – prośmy Ją, Królową Korony Polskiej, Patronkę Polskiej Młodzieży Akademickiej i Patronkę naszego Zakonu, o światło dla oczu, o moc dla ramion naszych, moc na to, byśmy zbudowali Polskę Chrystusową, w której panowanie Maryi stanie się w każdej dziedzinie rzeczywistością”. Oddał życie w obronie Warszawy w 1939 roku zestrzelony 16 września przez Niemców.
Zwyczaj wieczornej modlitwy do Jasnogórskiej Matki Bożej był praktykowany w przedwojennych sodalicjach mariańskich w szkołach i na uczelniach.
W okresie okupacji pallotyn, ks. Leon Cieślak skupiał o 21.godzinie młodzież akademicką na tajnych kompletach na modlitwie zawierzenia Maryi, a na Jasnej Górze paulin, o. Polikarp Sawicki gromadził grupy akademickie o tej samej porze przed Cudownym Obrazem Matki Bożej Częstochowskiej.
Po wojnie 8 września 1946 roku Prymas Polski kardynał August Hlond oddał cały naród polski Niepokalanemu Sercu Maryi.
Nabożeństwo Apelu Jasnogórskiego a w szczególności sam apel i pieśń rycerska „Bogurodzica” mają charakter wojskowy, kojarzą się z apelem w wojsku, w szkole, nawet z apelem poległych, z mobilizacją, porządkiem, To wezwanie dla każdego z nas, dla naszych rodzin o codzienne sprawozdanie z naszych działań w ciągu dnia, to powierzenie problemów naszej codzienności i lęków o dobro nas samych, rodziny czy narodu Maryi Królowej Polski, Maryi Matce Jezusa Chrystusa naszego Zbawcy. To modlitwa jak w „Credo” o „jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.
Stańmy wszyscy do Apelu!

Pierwotnie tekst był opublikowany w miesięczniku Misericordia Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w październiku 2013 roku.