Religia w szkole

Co jakiś czas pojawia się w mediach temat religii w szkole. Najczęściej jest to na początku roku szkolnego i na jego zakończenie. Mimo istniejących już rozwiązań pojawiają się głosy, że religia w szkole jest błędem, jest szkodliwa, nie przynosi zamierzonego celu, że jej nauka powinna być przeniesiona do kościoła. Kolejnym argumentem jest to że w szkole nie nauczy się porządnie religii gdyż jest hałas i brak skupienia do poznawania nauki o Bogu. Jest też cały zestaw argumentów typu: w mojej szkole, klasie był zły katecheta/nauczyciel i nie potrafił utrzymać dyscypliny, nic nas nie nauczył dlatego należy usunąć religię z nauczania w szkole. Jest jeszcze zdanie, że wiara jest sprawą prywatną a nie publiczną i dlatego nie ma miejsca dla niej w szkole.
Sposób nauczania religii w szkole jak i poziom czy jakość nauczających ma drugorzędne znaczenie. Nikt nie postuluje likwidacji czy przeniesienia lekcji wychowania muzycznego do filharmonii bo na lekcjach odrabia się zadania z innych przedmiotów czy też zajęcia są nudne. Co do tego, że nie wszędzie zajęcia te są na odpowiednim poziomie nie mam wątpliwości.
Szkoła ma przygotować młodego człowieka do życia w społeczeństwie i państwie. Religia jest jedną z najważniejszych o ile nie najważniejszą sferą życia człowieka. Wyłączenie nauki religii z programu szkolnego jest szkodzeniem przyszłym pokoleniom, gdyż przekazywane jest im niepełna, ułomna wiedza o świecie.
Religia w szkole to nie jest nauka duchowości jak i nie jest nauka wiary. Jest to poznawanie podstaw wiary katolickiej, dokonań Kościoła Katolickiego na przestrzeni wieków(prawodawstwo, architektura, ziołolecznictwo, nauka, oświata, malarstwo, muzyka).
Realizowanie nauki religii w salach katechetycznych jest dobrym punktem wyjścia do twierdzenia o rozdziale państwa i Kościoła. Łatwo jest wtedy zaakceptować pogląd, że wiara jest prywatną sprawą człowieka. Jest to widoczna realizacja postulatu rozdziału państwa i Kościoła. To że liberałowie postulują takie rozwiązanie i dążą do jego realizacji jest dla mnie zrozumiałe. Trudno mi zrozumieć, że katolicy popierają takie stanowisko, stają w jego obronie i również dążą do takich rozwiązań.

Zdobyć dziecko, to zapewnić sobie człowieka. Wychować pokolenie z dala od Boga i Kościoła, to karmić ognie liberalizmu do sytości. Gdy szkoła bierze rozwód z religią, to jej grzechem staje się liberalizm (…) Liberalizm zrozumiał straszliwą potęgę oświaty i z szatańską energią zabiega teraz w całym świecie o to, by posiąść dziecko. Usiłując zabić Chrystusa, zarządza on rzeź niewiniątek. „Porwij duszę dziecka z piersi jej matki, Kościoła – powiada liberalizm – a zdobędziesz świat”. Oto prawdziwe pole bitwy między wiarą a niewiernością, kto zwycięża tutaj, ten zwycięża wszędzie.

 

Fragmenty książki ks. dr Felixa Sarda y Salvany, Liberalizm jest grzechem. Wydawnictwo WERS, Poznań 1995.

 

http://www.piotrskarga.pl/ps,496,16,1134,1,PM,przymierze.html

Refleksje po pielgrzymce

Piesza pielgrzymka jest wyzwaniem dla naszej woli. Ostatecznie to ona decyduje o podjęciu tego wyzwania. To nasza wola zmusza obolałe ciało do wysiłku w kolejnym dniu. Wstajemy rano, często z bólem mięśni nie tylko nóg (i plecak nasz codzienny jest ciężki, i noszona tuba czy sztandar), ale mimo to ruszamy w trasę. Mimo poobcieranych stóp i bolących stawów – ruszamy!
Wola jest tu poddawana próbie – czy ulegniemy ciału czy też podejmiemy wysiłek w kolejnym dniu pielgrzymki. Rozum nie poddaje się presji ciała i daje rozkaz woli do dalszego marszu.
Jest to również próba dla naszego rozumu, – który poznaje ciało, aby wiedzieć ile może wymagać od niego. Rozum poznaje możliwości jak i ograniczenia ciała. Jeśli nie damy ciału możliwości odpoczynku to nie pójdziemy dalej.
Mimo zmęczenia i znużenia wola mobilizuje nas do zachowania odpowiedniej postawy w czasie sprawowanej codziennie Mszy Św. To też jest sprawdzian naszej motywacji do odbycia pielgrzymki, niesionych intencji i ich wagi dla nas.
Doświadczenie trudu pielgrzymowania jest dla mnie ogromną wartością. Pokazuje mi, że mogę, że jestem w stanie z Bożą pomocą przekraczać samego siebie, swoją słabość i ból. Gdy jesteśmy wyspani, wypoczęci, najedzeni i jest nam ciepło i sucho to uczestnictwo we Mszy św. jest łatwe i może być z czasem monotonne. Zupełnie inaczej wygląda nasze uczestnictwo we Mszy św., gdy boli nas każdy mięsień w stopach (nie wiedziałem, że w stopie jest tyle mięśni!), gdy są one poobcierane w niejednym miejscu. Nie inaczej jest z modlitwą różańcową, gdy odmawiając ją w marszu, walczymy z każdym krokiem. Podobnie wygląda nasza modlitwa, gdy rozpoczynając codzienny marsz, pierwsze tysiąc kroków robimy jak kaleka, gdy musimy się rozruszać, aby zapomnieć o bólu, aby móc iść do celu.

W obronie rozumu

W 2010 roku ponad 900.naukowców podpisało list do ówczesnej minister pracy i polityki społecznej Jolanty Fedak zatytułowany „List otwarty w obronie rozumu”. Reakcja świata naukowego była spowodowana ukazaniem się nowej klasyfikacji zawodów, w której wpisano takie zawody jak wróżbita, astrolog, refleksolog, bioenergoterapeuta czy radiesteta oraz zawodowy żałobnik czy sprzątacz domowy. Napisano w tym liście, że „Uważamy za skandaliczne umieszczenie na tej liście szeregu profesji nie mających nic wspólnego z cywilizacją XXI w., a już na pewno z oficjalnie głoszoną przez Rząd RP ideą tworzenia społeczeństwa opartego na wiedzy”. Użyto też mocniejszych sformułowań w odniesieniu do zestawu nowych zawodów: – „przyczynia się do szerzenia zabobonów i zawiera elementarne błędy”. Komentowano w prasie, zwracając uwagę na to, że wykonujący nowe zawody mają tym samym prawo do bycia bezrobotnymi, mają prawo do zasiłków i formułowania ofert pracy oraz, że może to skutkować wprowadzeniem do powszechnej edukacji podstaw programowych dla szkół oraz standardy wymagań egzaminacyjnych dla tych zawodów. Sygnatariusze listu apelowali do rządzących, aby brali pod uwagę, że „Polska znalazła się w sytuacji, z której wyjście będzie niezwykle trudne. Nie pomogą nam w tym wróżbici i szamani, ale inżynierowie, naukowcy, nauczyciele, lekarze i wszyscy ciężko pracujący ludzie różnych zawodów”. Skutek listu był taki, że ministerstwo wykreśliło z zapisu odniesienie do uzdolnień do działania w obszarze zjawisk nadprzyrodzonych.

Ostatecznie zapis brzmi w następujący sposób: „Astrolodzy, wróżbici i pokrewni badają wpływ poszczególnych planet Układu Słonecznego i gwiazd stałych na środowisko ziemskie, opowiadają o wydarzeniach z przeszłości i przewidują przyszłe zdarzenia w życiu osobistym, korzystając z metod astrologicznych, w oparciu o cechy charakterystyczne dłoni klienta, wylosowane karty lub inne techniki, oraz ostrzegają i dają rady dotyczące przyszłości”.Co prawda w rządowym dokumencie nie ma ani słowa o potrzebie koncesji, o obciążaniu odpowiedzialnością, gdy przepowiednie nie sprawdzą się, nie mówiąc nic o odszkodowaniach za doprowadzenie klienta do niekorzystnego rozporządzenia swoim życiem, pracą, pozycją społeczną i osobistą.

I choć rządowe rozporządzenie dokładnie opisuje kompetencje i obowiązki zawodowe ciążące w Polsce na wróżbitach i osobach uprawiających magię i pokrewne zawody, to zwykły śmiertelnik nie może oprzeć się wrażeniu, że rządowe propagowanie magii jest dziwne i zastanawiające. Jest takie przeświadczenie, że jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to zazwyczaj chodzi o kasę.

Telewizyjny program autorski „Po prostu” Tomasza Sekielskiego, dziennikarza TVP1, nie pozostawia żadnych złudzeń. Rynek „przepowiadania przyszłości” dostarcza 2 miliardy rocznie przychodu (dla porównania jest to o pół miliarda więcej niż wynoszą wynagrodzenia wszystkich samorządowców w Polsce). Ci, którzy zaczynają działać na tym rynku szybko bogacą się. Na naiwności i słabości innych. Młoda wróżbitka odpiera w programie ten zarzut, twierdząc, że mamy XXI wiek i każda forma zarobkowania jest dobra. Według przytaczanych w programie danych w ubiegłym roku działało na rynku około 15 tysięcy firm zajmujących się „przepowiadaniem przyszłości” zatrudniających ponad 100 tysięcy osób (w 2000 roku ok. 2000 osób). Z usług wróżbitów w ubiegłym roku skorzystało ok. 3 mln Polaków, w której to liczbie 80% procent stanowią kobiety.W Warszawie na ulicy Miedzianej powstało ogromne wróżbiarskie call center zatrudniające ponad 120 wróżek udzielających telefonicznie porad 24 godziny na dobę. Istnieje uzasadnione podejrzenie, że dla wielu dyżurująca wróżka nie rozłożyła kart a jedynie uruchomiła swoją wyobraźnię. W stolicy działa też Warszawska Szkoła Astrologii, gdzie trzymiesięczny kurs astrologii kosztuje 1200 zł. W całej Polsce można skorzystać z różnych kursów weekendowych (tarota, astrologii) w cenie do 500 zł. Ostatnim hitem są kursy anioła, na których ludzie uczą się o aniołach i nawiązywaniu kontaktu z nimi.
Istniejący kryzys potęguje rozwój tego sektora. Z jednej strony ludzie boją się o swoją kondycję materialną i psychiczną a z drugiej nęcą ich szybkie i wysokie zarobki. Usługi wróżbitów i stawki za nie pobierane kształtują się w następujący sposób:

– wybór kierunku studiów i rodzaju pracy to koszt ok. 250 zł.

– wybór nazwy firmy i daty rozpoczęcia jej działalności to koszt 400-500 zł

– wybór szczęśliwego imienia dla dziecka to tylko 120-150 zł

– wybór partnera życiowego to koszt 200-300 zł.

ogloszenie wrozbityOzarowWielu wróżbitów ma swoje programy w telewizjach lokalnych, wielu prowadzi w Internecie nabór chętnych do usług oczyszczania z klątw na odległość (12 godzin od zaksięgowania opłaty na koncie), uwalniania od uroków, sprzedaży amuletów czy poleca wykonywanie rytuałów przyciągania pieniędzy, na znalezienie pracy, rozbudzania wewnętrznej mądrości i innych. Dla człowieka wierzącego uciekanie się do porad wróżbity, horoskopów, przepowiedni i magii jest grzechem przeciwko pierwszemu przykazaniu Bożemu „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” i cnocie Nadziei (gdyż pokłada się nadzieje w czymś innym niż Bóg). W Starym Testamencie wróżbiarstwo, wywoływanie duchów, czary były grzechem karanym śmiercią ( Pwt 18,10-12; Kpł 19,31; Kpł 20,27). Patrząc z innej strony, uzależnienie swojego życia od przepowiedni dotyczących przyszłości może, i już bardzo często doprowadziło do uzależnień, zniszczenia wolnej woli, zaburzeń psychicznych, utraty osobowości i wpłynęło destrukcyjnie na życie rodzinne i zawodowe wielu osób. Ma to podobne skutki do uzależnienia od gier hazardowych na automatach, o których pisałam w lutym 2012 roku w Misericordii.
Powinniśmy być bardzo ostrożni.

 

Pierwotnie tekst ukazał się w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w maju 2013 roku

O szkodliwości telewizji

 

1. Telewizja zmieniła życie wielkiej części ludzkości. Czyni ludzi biernymi, kradnie im czas i energię daną do czynienia dobra, którego cała ludzkość tak bardzo potrzebuje.

2. Telewizja przytępia wrażliwość ludzi, ponieważ pokazuje wiele scen bólu, cierpienia i przemocy w czasie zbyt krótkim na uświadomienie sobie ich prawdziwej skali i znaczenia.

3. Telewizja zaciera granicę między dobrem i złem. Ułatwia anonimowym, pozostającym w ukryciu grupom na manipulowanie i kierowanie  całymi społecznościami.

4. Telewizja, pozostając w służbie pieniądza, degraduje odbiorców jedynie do poziomu tępych, bezwolnych konsumentów.

5. Telewizja dla wielu stała się nałogiem. Jej barwny, sztuczny świat dla milionów ludzi jest bożkiem, któremu poświęcają cały  wolny czas, zapominając o pradziwym Bogu.

6. Telewizja jest grabarzem rodzin: wyśmiewa wierność, uczciwość i poświęcenie się. Pochwala cudzołóstwo, rozwiązłość, przedstawia  kobietę jedynie jako obiekt namiętności.

7. Telewizja kradnie dzieciom ich czyste, spokojne dzieciństwo. Odbiera im radość bezpiecznego i moralnego poznawania świata.  Odkrywa przed czasem i wulgaryzuje tajemnicę życia i prokreacji.

8. Telewizja niszczy własne kultury narodów, zastępując je globalną propagandą i jednolitą pseudokulturą. Ośmiesza cnoty i prawdziwe  wartości, pozbawia ludzi prawdziwych ideałów.

9. Telewizja bombarduje odbiorcę scenami pełnymi okrucieństwa i sensacji. Rozbudza marzenia niemożliwe do zaspokojenia, powoduje  smutek, depresję i rozpacz. Zachęca do naśladowania pokazywanych patoligii, przestępstw i zbrodni.

ks. Franz Schmidberger FSSPX (Zawsze Wierni nr 168)

 

Jak wygląda praktyka możemy zapoznać się z artykułu w National Geographic Polska W latach 60 współczynnik dzietności w Brazylii wynosił 6,3 a współcześnie spadł do wartości 2,3 a nawet mniejszej.

[…] Nigdy nie dowiemy się, jakie konkretnie czynniki doprowadziły do obecnego stanu – usłyszałam od pewnego demografa w Cedeplar,  ośrodku badawczym w Belo Horizonte. Jeśli jednak ktoś chciałby spróbować sformułować przepis na wywołanie dramatycznego spadku  dzietności swojego narodu, mamy dlań sześciopunktowy plan działania:
[…]
Udostępnij większości mieszkańców kraju elektryczność i telewizję jednocześnie, a osiągniesz zdwojony efekt erozji tradycyjnych  relacji społecznych. Dodatkowo zapełnij ekrany obrazkami prezentującymi kolorową, piękną i budzącą zazdrość rodzinę o wysokich  dochodach i z niewielką liczbą dzieci.

Badacze znaczący wpływ na kurczenie się rodzin w Brazylii przypisują właśnie tasiemcowym telenowelom emitowanym wieczorami w całej  Ameryce Łacińskiej. Podczas mojej wizyty w Brazylii pokazywano m.in. serial Passione, którego głównymi bohaterami byli członkowie  targanej poczuciem winy za grzechy przeszłości rodziny przedsiębiorcy Gouveia. Wszyscy bez wyjątku przystojni i piękni. Posiadali  też mnóstwo pożądanych przez przeciętnego widza przedmiotów: motocykle, kryształowe żyrandole, markowe rowery i francuskie buty na  szpilkach. Wdowa Gouveia, stanowcza i wspaniałomyślna, miała troje dzieci. W zasadzie czworo, lecz jedno pozamałżeńskie. Jego  narodziny utrzymywano więc w sekrecie, a ono samo we wczesnym dzieciństwie zostało odesłane na wychowanie do Włoch z powodu… a  zresztą nieważne. Chodzi o to, że poza rodziną Gouveia w żadnym z wielu wątków tej opowieści nie pojawiła się inna rodzina  wielodzietna.

http://www.national-geographic.pl/artykuly/pokaz/odwrot-macho/

 

Czym jest modyfikacja genetyczna – GMO?

Czym jest GMO o którym jest tak głośno i wzbudza tak duże emocję? Jest to żywność modyfikowana genetycznie. Czy to jest złe, czy człowiek tak naprawdę nie robił tego od wieków i nie było o to hałasu a teraz jest to problem?

Chodzi o rodzaj modyfikacji genetycznych i to co się wprowadza do roślin. Nie jest problemem modyfikacja genetyczna powodująca większy, szybszy wzrost roślin czy też odporność na mróz.

Nie jest problemem modyfikacja genetyczna powodująca odporność na choroby, ale…
Na czym polega taka modyfikacja?

Dotychczas używało się różnego rodzaju środków owadobójczych „zewnętrznie” (np. opryski) tak teraz używamy ich „wewnętrznie”. Modyfikacja genetyczna polega na „wprowadzeniu” środka owadobójczego go genotypu rośliny. Zjadamy rośliny z wszczepionymi środami owadobójczymi, które dotychczas rozkładały się w warunkach naturalnych lub były usuwane poprzez mycie czy też gotowanie. W przypadku GMO niebezpieczeństwo dla człowieka tak naprawdę nie jest znane, ponieważ należałoby przeprowadzić badania trwające pewnie 20 lat albo i dłużej by stwierdzić wpływ takich roślin na zdrowie ludzi. Na tak długi czas firmy produkujące roślinność GMO po prostu nie stać. Są doniesienia prasowe, że żywność GMO powoduje choroby i jest szkodliwa dla ludzi jak i dla zwierząt.

http://www.alert-box.org/gmo/nowe-przelomowe-wyniki-badan-zostaly-opublikowane/

 

Hazard – ucieczka do świata marzeń

Kawiarnia czynna 24 godziny-miejsce ucieczki do świata marzeń

automaty

Automaty do gry

Malutkie miasteczko Ożarów ma aż dwie kawiarnie czynne 24 godziny na dobę. Do wejścia zachęcają duże świecące neony. Intrygują zaklejone całkowicie plakatami, przedstawiającymi rozświetlone neonami miasta, okna i drzwi. W trochę sennym miasteczku oferta otwarcia podwoi przez całą dobę zaskakuje.
Myliłby się bardzo ten, kto chciałby cokolwiek zjeść lub posiedzieć przy kawiarnianym stoliku. Wolne są tylko pojedyncze miejsca przed automatami. Można spędzić poranek, dzień, wieczór i noc w kawiarni, sam na sam z jednorękim bandytą, czyli automatem o niskich wygranych. I choć groźnie brzmi tylko słowo bandyta, to nie dajmy się temu zwieść. Polacy zostawiali ostatnio w różnych miejscach hazardu każdego roku więcej pieniędzy niż wydawali na alkohol czy leki.
Automaty o niskich wygranych są wszędzie; można je spotkać w osiedlowym sklepie, na dworcu, na stacji benzynowej, w podziemnych przejściach czy na bazarach. Do 2011 roku ich liczba w całej Polsce wynosiła ponad 55 tysięcy. Teraz zmniejszyła się gdyż w 2011 roku rząd podjął decyzję, że ma być mniej automatów, a więcej kasyn.
Założeniem ustawy o grach hazardowych było ograniczenie możliwości i skłonności Polaków do wydawania pieniędzy na tego rodzaju rozrywkę. A jaka jest rzeczywistość? Hazard w Polsce jest wszędzie: Jest nim kolektura Lotto, loteria-zdrapka, konkurs audiotele, konkursy sms-owe, różnego typu zakłady czy wszechobecne automaty do gry. Możemy też grać nie wychodząc z domu, korzystając z telewizora, telefonu komórkowego i komputera. To wciąga i uzależnia. Daje poczucie siły i skuteczności i zachęca do ponownych prób, gdy udaje się wygrać, a po przegranej i utracie poczucia pewności siebie rodzi się chęć odzyskania straty i odegrania się w kolejnych grach. W pułapkę najczęściej wpadają osoby niezamożne, emeryci chcący poprawić sytuację finansową dzieci i wnuków, matki na urlopie wychowawczym, samotni. Wszyscy oni widzą w hazardzie (w tym w grze na automatach) łatwą, bardzo prawdopodobną szansę na zdobycie pieniędzy i przeżycie emocji. Właśnie przeżywanie ogromnych napięć uzależnia i powoduje, że osoby grające nie patrząc na swoje możliwości finansowe nie są w stanie przerwać gry, bez względu na konsekwencje, tracąc swoje pensje czy emerytury, zadłużając się u znajomych i sąsiadów i w bankach. Ożarowskie „kawiarnie” mają już swoje ofiary.
I choć okna i drzwi kawiarni z automatami są szczelnie zaklejone, to problemów z uzależnieniem od gier nie można ukryć. Grający nie są wcale anonimowi. Mają swoje rodziny, dzieci, współmałżonków, którzy odczuwają skutki ich uzależnienia na co dzień, są ich ofiarami. Szkodę ponosi też społeczeństwo i praca.
W niektórych państwach automaty ostrzegają przed uzależnieniem, a nawet maszyna jest wyłączana po 90 minutach nieprzerwanej gry.
Możesz szukać pomocy: w Ośrodku Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego 9 w Warszawie, tel. 022/651-93-18, na stronach www.anonimowihazardzisci.org lub www.hazardzisci.org

Tekst był publikowany w miesięczniku „Misericordia” Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Ożarowie Mazowieckim w lutym 2012 roku

Trzecia bajka – Historia rozważania bycia parą

3. Historia rozważania o byciu „parą”

mak i chaber maleJej pocałunek bardzo lubi rozmyślać. Oczywiście, jak nie jest zajęty czymś innym. Tak naprawdę, to lubi, ale zbyt często nie rozmyśla, bo „tego innego” jest tak dużo, tak wiele go interesuje, że na rozmyślania nie pozostaje zbyt dużo czasu. Czasem jednak powracają obrazy, słowa, zdarzenia, które działy się przed chwilą, niedawno czy nawet w odległej przeszłości. Jej pocałunek widzi te słowa, te zdarzenia w zupełnie innym świetle. Dostrzega ich ważność.
Możecie powiedzieć, że ma spowolniony refleks lub jest gapą. Zapewniam was, że tak nie jest. Proszę was nie doprowadzajcie Go do łez takimi podejrzeniami.
Tak było i ostatnim razem. Pamiętacie ostatnią opowieść Jego pocałunku o pewnym spotkaniu i prezencie? Była tak niedawno. A myśl przybiegła nieoczekiwanie w zupełnie innym czasie. Jej pocałunek przypomniał sobie, że Jego rodzina w czasie niedawnego spotkania o Jego Pani i o Nim powiedziała „para”.
Mhy, ciekawe, jak to rozumieć? Czy coś mają wypisane na twarzach? Czy coś po nich widać? Czy zawsze jak pojawia się On i Ona, to już jest para? Czy podpisali jakąś umowę na bycie parą i określili warunki bycia nią? Tyle pytań i wątpliwości cisnęło się na myśl Jej pocałunkowi, że postanowił wszystko zbadać przy najbliższej okazji Jej i Jego spotkania sam na sam.
Jej pocałunek już wie, że pewne sprawy omawia się tylko we dwoje. Tak też mówi Jego pocałunek. A to już trzeba brać pod uwagę. On nie uznaje żartów w takich sprawach.
Jej pocałunek poprosił o pomoc Jego pocałunek i obaj postanowili zbadać, co łączy ich Panią i Pana i co oznacza „być parą”.
Trzeba było stworzyć miły klimat do rozmowy. Nie będę opowiadać szczegółów. O jednym was zapewniam – pocałunki wiedzą jak to się robi. W największym skrócie wygląda to tak: najpierw pytają się o pozwolenie, potem wymieniają ukłony, następnie znów się pytają o zgodę na bliskość. Wygląda to jak dworski taniec pokazywany nieraz w filmach kostiumowych. Zachęcone oznakami zadowolenia swoich właścicieli szukają miejsc, które nie zostało jeszcze obdarowane pieszczotami Ich pocałunków. Czasem miejsca się powtarzają, bo trudno spamiętać wszystkie pocałunki na wszystkich spotkaniach. Pocałunki bawią się doskonale próbując na wyścigi odnaleźć nowe, interesujące miejsce do ucałowania.
Zdarza się, że czasem Jej i Jego pocałunek tak się rozbrykają, że zapominają o Bożym świecie, o Pani i Panu też.
Muszą wysłuchać od czasu do czasu łagodnej perswazji i malutkiej reprymendy. Zapada wtedy cisza. Pocałunki sprawdzają ostrożnie miny Jej i Jego, przymilają się łaskocząc delikatnie, muskają i pytają czy już mogą rozpocząć zabawę od nowa. Przerwy nie są, na szczęście, zbyt długie.
Jej i Jego pocałunek wiedzą, jak bardzo są kochane przez Nią i przez Niego. Cieszą się z tego i dziękują Im za tę miłość.
Pocałunki nie znalazły od razu odpowiedzi na pytanie o istotę i fakt bycia parą. Postanowiły rozpocząć obserwacje. Monitoring-to słowo też jest im znane.
Szybko plan został ułożony, zadania podzielone miedzy Jej i Jego pocałunek, dziennik obserwacji został utworzony. W komputerze oczywiście. Jej i Jego pocałunek potrafią posługiwać się komputerem. Są z tego bardzo dumne. Nawet wiedzą, że jest taka kraina jak Internet. Zaglądały tam kilka razy. Ileż tam ciekawych rzeczy! Robią to jednak gdy Pani i Pana nie ma w pobliżu. Nie chcą ich opuszczać  gdy On i Ona są razem.
Zapisy z dziennika obserwacji przedstawimy wam wkrótce.
Koniec

Ze średniowiecza na XXI wiek

Otóż często usilnie i z ogromnym przejęciem wywiadywałem się u wielu świętością i wiedzą jaśniejących mężów, jakim to sposobem, posługując się jakąś pewną, a przy tym ogólną i prawidłową metodą, odróżnić mógłbym prawdę wiary katolickiej od błędów przewrotnych herezji. Na to zawsze, od wszystkich prawie taką otrzymywałem odpowiedź, że czy to ja czy kto inny zechce wyłowić oszustwa pojawiających się na widowni heretyków, nie wpaść w ich sidła i zdrowo, niewzruszenie wytrwać w zdrowej wierze, ten musi dwojakim sposobem wiarę swoją z pomocą Bożą ubezpieczyć: po pierwsze powagą Prawa Bożego, po drugie podaniem Kościoła katolickiego.
Tu mógłby zapytać ktoś: Jak to, jeżeli kanon Pisma świętego jest doskonały i pod każdym względem aż nadto sobie wystarcza, to po cóż jeszcze dołączać do niego powagę kościelnego rozumienia?
Otóż dlatego, że Pismo święte, wskutek właściwej mu głębi, nie wszyscy w jednym i tym samym znaczeniu przyjmują, lecz ten tak, a ów inaczej jego zwroty wykłada, tak że na pozór niemal ilu ludzi, tyle pojmowań z niego wysnuć można. Boć inaczej je Nowacjan, inaczej Sabeliusz, inaczej Donat wyłuszcza; inaczej Ariusz, Eunomiusz, Macedoniusz; inaczej Fołtyn, Apolinarys, Pryscylian; inaczej Jowinian, Pelagiusz, Celestiusz; inaczej na koniec Nestoriusz. Wobec takiej ogromnej gmatwaniny błędów jest rzeczą wprost konieczną wytyczyć linię wykładu pism prorockich i apostolskich według prawidła kościelnego i katolickiego czucia. W samym zaś znowu Kościele trzymać się trzeba silnie tego, w co wszędzie, w co zawsze. w co wszyscy wierzyli. To tylko bowiem jest prawdziwe i właściwie katolickie, jak to już wskazuje samo znaczenie tego wyrazu, odnoszące się we wszystkim do znamienia powszechności. A stanie się to wtedy dopiero, gdy podążymy za powszechnością, starożytnością i jednomyślnością. Podążymy zaś za powszechnością, jeżeli za prawdziwą uznamy tylko tę wiarę, którą cały Kościół na ziemi wyznaje; za starożytnością, jeżeli ani na krok nie odstąpimy od tego pojmowania, które wyraźnie podzielali święci przodkowie i ojcowie nasi; za jednomyślnością zaś wtedy, jeżeli w obrębie tej starożytności za swoje uznamy określenia i poglądy wszystkich lub prawie wszystkich kapłanów i nauczycieli.

Więc cóż ma uczynić chrześcijanin-katolik, jeśli jakąś cząsteczka Kościoła oderwie się od wspólności powszechnej wiary? Nic innego, jeno przełoży zdrowie całego ciała nad członek zakaźny i zepsuty. A jak ma postąpić, jeśliby jakaś nowa zaraza już nie cząstkę tylko, lecz cały naraz Kościół usiłowała zakazić? Wtedy całym sercem przylgnąć winien do starożytności: tej już chyba żadna nowość nie zdoła podstępnie podejść. Cóż zaś, jeśliby w obrębie dawności wyłowiono błąd dwóch czy trzech ludzi albo jednego miasta albo nawet jakiejś dzielnicy? Wtedy przede wszystkim starać się będzie nad zuchwalstwo czy nieświadomość kilku osób przełożyć powzięte w dawnych czasach postanowienia soboru powszechnego, jeśli takie istnieją. A jeśliby wypłynęła sprawa taka, co do której nic podobnego się nie znajdzie? Wtedy będzie się starał zebrać poglądy przodków i radzić się ich w tej mierze, rozumie się poglądy tych tylko przodków, którzy, choć żyli w rożnych miejscach i czasach, wytrwali jednak w społeczności i wierze jednego Kościoła powszechnego i okazali się przez to miarodajnymi nauczycielami; a to, co ci wszyscy jak jeden mąż – nie ten lub ów tylko – w jednym i tym samym duchu, otwarcie, często, wytrwale przyjmowali, pisali i uczyli – to niech uważa za niewątpliwy drogowskaz wiary.

http://www.antyk.org.pl/wiara/magisterium/commonitorium.htm

Jest to fragment “Commonitorium” świętego Wincenty z Lerynu  który zmarł w 450 roku.

Tu mamy jasno powiedziane jak traktowano w Kościele Katolickim wszelkiego rodzaju nowiniki i zmiany.

 

Tatuaż

Tatuaże swoim rodowodem sięgają w głęboką starożytność, do samego Egiptu. Najstarsze znane tatuaże pochodzą z mumii kapłanki z ok. 2200 roku przed narodzeniem Chrystusa. Tatuaże mają swoje źródło w przesądach, zabobonach. Pierwotnym ich celem była ochrona przed złymi mocami lub kult zwierząt, sił przyrody czy też bożków. Spotykane były również tatuaże „wojenne” mające za cel wywołanie grozy i strachu u wrogów.
W starożytnym Rzymie tatuaż był noszony przez niewolników oraz przestępców.
Przez długi czas w Europie tatuowanie było domeną świata przestępczego i osób wybitnie ekstrawaganckich z najwyższych sfer. Nie miały one żadnych problemów z utrzymaniem statusu i nie miały chęci do brania pod uwagę opinii innych.
Od paru lat pojawiła się moda na posiadanie tatuażu. Jest on coraz bardziej widoczny i coraz bardziej obszerny. Okres wakacyjny sprzyja demonstrowaniu takich „ozdób”.
Czy posiadanie tatuażu jest obojętne duchowo, czy niesie za sobą jakieś zagrożenia? Jakie mogą być niebezpieczeństwa tatuowania swojego ciała?
Pismo Święte w Starym Testamencie mówi zdecydowanie w Kpł‚ 19, 26-27 o zakazie nacinania ciała jak i robienia tatuaży. Z Nowego Testamentu możemy przytoczyć 1P 3, 3-4 Ich ozdobą niech będzie nie to, co zewnętrzne: uczesanie włosów i złote pierścienie ani strojenie się w suknie, ale wnętrze serca człowieka o nienaruszalnym spokoju i łagodności ducha, który jest tak cenny wobec Boga.
Ciało człowieka jako stworzone przez Boga jest doskonałe (Rdz. 1,31) – A Bóg widział, że wszystko, co uczynił, było bardzo dobre). Nie ma powodu aby poprawiać Boga w tym co stworzył, nawet poprzez ozdabianie. Tatuaż, nawet współczesny, jest symbolem pewnych idei, jest znakiem który niesie za sobą pewne treści. To że dla nas jest to nieistotne, że może być niezrozumiałe nie oznacza wcale, że symbole lub znaki tracą swoje znaczenie. Stanowisko Kościoła wyrażone było przez papieża Hadriana I już w roku 787 po narodzeniu Chrystusa, zabraniało wykonywania tatuaży.
Pojawiają się opinie, że jest tatuaż chrześcijański i można go nosić. Sytuacje do uprawnionego noszenia katolickich tatuaży są sporadyczne i w Europie prawie nie występują a tym bardziej w Polsce. Jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie. Lepiej bowiem jest dla ciebie, gdy zginie jeden z twoich członków, niż żeby całe twoje ciało miało być wrzucone do piekła (Mt. 5, 29).
Chcąc zewnętrznie zamanifestować wiarę katolicką mamy symbole znane od setek lat. Takim znakiem może być szkaplerz karmelitański, obrosły w historię oraz w tradycję.
Tatuaże jak i piercing są to zewnętrzne objawy wewnętrznego nieuporządkowania. Tatuowanie może być nałogiem i nie ograniczać się do jednorazowej „ozdoby”. Oba te zjawiska są rodzajem samookaleczenia się. Tatuaż jak i piercing jest „niszczeniem” naszego ciała które zostało nam dane przez Boga jako środek do osiągnięcia zbawienia.

 

Kościół a architektura

Strzelno romanska kolumna przywarArchitektura jest to sztuka projektowania, konstruowania i wykonywania budynków oraz innych budowli przestrzennych; zajmuje się również organizowaniem przestrzeni używanej przez człowieka. Dawni ojcowie Kościoła przywiązywali dużą wagę do nauki, a zwłaszcza geometrii i perspektywy sądząc, że w geometrii Euklidesa odnajdą procesy myślowe samego Boga. Generalnie chrześcijaństwo w ciągu wieków poprzez architekturę wyrażało miłość do Boga, oddanie i cześć. Początki związków Kościoła i architektury sięgają V wieku – wcześniej były prześladowania chrześcijan i nie było możliwości budowy świątyń. Dosyć szybko wykształciły się kanony stawiania budynków sakralnych. Przede wszystkim budynki kościołów były orientowane względem stron świata w taki sposób, aby część prezbiterialna, mieszcząca ołtarz główny, była zwrócona ku wschodowi (łac. „oriens” – wschód). W domach modlitwy pierwszych wspólnot judeo-chrześcijańskich, praktykowano umieszczanie na wschodniej ścianie symboli religijnych, tak by wspólnota zebrana na modlitwie kierowała ją ku wschodowi.

Kiedy wstajemy do modlitwy, zwracamy się ku wschodowi, miejscu, gdzie podnosi się słońce”. Św. Augustyn.

Dzięki właściwemu zorientowaniu świątyni, również od wschodu (od ołtarza czy lektorium) rozbrzmiewa Słowo Boże, słowo nadziei, orędzie zbawienia. Słowo oświecające i uświęcające człowieka. Dodatkowo, zorientowanie świątyni w połączeniu z jej wydłużonym zazwyczaj planem, symbolizuje drogę człowieka, jaką musi on przebyć od strony zachodu (profanum) ku wschodowi (sacrum). Sam kościół staje się więc drogą świętą i uświęcającą zarazem, miejscem pielgrzymowania ku Ziemi Obiecanej – drogą zbawienia. W miarę tego pielgrzymowania od wejścia ku ołtarzowi, człowiek jest nieustannie oświetlany blaskiem przemieszczającego się w przeciwnym kierunku słońca.
Średniowieczny teolog Honoriusz d’Autun w traktacie „Zwierciadło Świata” pisze o świątyni jako o ciele Chrystusa: „prezbiterium przedstawia głowę Chrystusa, nawa główna – korpus, transept – ramiona, wielki ołtarz – serce, czyli centrum życia”.
Sposób umieszczania w średniowiecznych katedrach witraży również miał bogatą symbolikę. Od północnej, najciemniejszej za dnia strony, umieszczano przedstawienia walki Chrystusa ze złem. katedra NotreDamerozeta_poludniowa_detaleNajsłoneczniejszym miejscem w czasie sprawowania liturgii (a sprawowano ją wyłącznie do południa!) była strona wschodnia, gdzie często umieszczono witraże przedstawiające Odkupienie (np. Sainte Chapelle w Paryżu).Południowa ściana przedstawiała tematykę ewangeliczną, zapowiadającą czasy ostateczne, natomiast usytuowana od zachodu rozeta związana była z treściami apokaliptycznymi, np. w Sainte Chapelle przedstawiała Miasto Boże. Jak widać, witraże opowiadały dzieje Jezusa Chrystusa i tajemnicę Odkupienia świata.
Kościół stał się także podstawą średniowiecznej architektury, większość budowli, jakie powstawały w Europie były to bazyliki, katedry, kościoły i klasztory. Nowe budowle stwarzały możliwości dla malarzy i rzeźbiarzy przy ich ozdabianiu.
Okres średniowiecza ma charakter teocentryczny, zgodnie z którym w centrum zainteresowania nauki, religii i sztuki znajduje się Bóg; jemu należy podporządkować wszystkie sprawy ludzkie, całe życie człowieka.kolegiata romanska w Tumie pod Leczyca Xw.
Średniowiecze jest jedną z najdłużej trwających epok (od upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego w 476 r. do odkrycia Ameryki przez Krzysztofa Kolumba w 1492 r).
W architekturze występowały dwa style: romański i gotycki. Styl romański charakteryzował się prostą bryłą złożoną z podstawowych figur geometrycznych, masywnymi ścianami, małymi oknami, budowle były kamienne, wnętrza skromnie dekorowane. Czasem kolumny międzynawowe były wykorzystywane do przedstawiania cnót i grzechów.
W Polsce sztukę sakralną tego okresu reprezentują: rotunda św. Prokopa w Strzelnie, kolegiata NMP i św. Aleksego w Tumie pod Łęczycą (XII w.), kolegiata świętego Piotra i Pawła w Kruszwicy (XII w.).
Rozwój techniki budowlanej i użycie nowych materiałów (wypalanych cegieł) pozwolił w kolejnej epoce stylowej- gotyku, na budowanie strzelistych świątyń oświetlanych dużymi oknami. Podkreślało to majestat Boga i uskrzydlało wiernych przybywających do świątyń na modlitwy. Obok świątyń smukłe proporcje i strzelistość widoczne były także w zamkach, halach targowych, ratuszach miejskich i domach bogatych mieszczan.
Polskie kościoły gotyckie budowano najczęściej z czerwonej cegły (z powodu braku kamienia), stąd polski gotyk nazywa się ceglanym. Sztukę gotycką przenieśli do Polski cystersi. Klasztor i kosciol w WachockuPrzykładami budownictwa gotyckiego są kościół w Kołbaczu, kościół św. Jakuba w Sandomierzu, kościół i klasztor w Wąchocku, kościół Mariacki w Krakowie i w Gdańsku, ale też budowle świeckie jak Barbakan w Krakowie, Brama Krakowska w Szydłowie, zamek książąt mazowieckich w Ciechanowie czy budowle Torunia i Wrocławia.
W sztuce zarówno gotyckiej, jak i romańskiej powstało wiele dzieł architektonicznych, rzeźbiarskich i malarskich, które budzą podziw i uznanie wśród społeczeństw, aż do dnia dzisiejszego.
Kolejne okresy w historii architektury są wyrazem poszukiwań przez ludzi stylu oddającego ich aktualny stan myślenia. W renesansie czerpano ze wzorów antycznych, stosowano zasadę złotego podziału dającą wiernym w świątyniach poczucie harmonii, porządku, jasności i wzniosłości. Barok w Polsce, podobnie jak w innych krajach europejskich, przypada na czas kontrreformacji i długoletnich wojen. W przypadku Polski były to walki ze Szwecją, Rosją, Turcją oraz powstań kozackich: Kosińskiego, Nalewajki, Chmielnickiego.
Prekursorami nowego stylu byli jezuici, sprowadzeni do Polski w 1564 r., cieszący się poparciem dworu i magnaterii. W Polsce, podobnie jak w innych krajach Europy, pierwsze barokowe kościoły, budowane przez architektów – zakonników, były wzorowane na rzymskim Il Gesù ( Kolegiata Bożego Ciała w Jarosławiu, kościół św. Wojciecha i św. Stanisława Biskupa w Kaliszu, Kościół Jezuitów w Lublinie (obecnie katedra), kościół św. Piotra i Pawła w Krakowie, klasztor i kościół Matki Boskiej Anielskiej w Kalwarii Zebrzydowskiej i inne).
Do czasów współczesnych architektura sakralna nacechowana była głębokim przemyśleniem celu i sposobu wykonania budowli. Sam budynek i jego wystrój a k. Chrystusa Krola Krakowczęsto i otoczenie miały odniesienie do teologii, często ilustrowały Pismo Święte, wnętrza miały doskonałą akustykę pozwalającą, aby Słowo Boże i kazania docierały do wiernych bez względu gdzie się znajdowali w świątyni.
Współczesne kościoły to często pozbawione smaku budowle, które nie mają w sobie nic z duchowości czy transcendencji. Wyglądają często jak bunkry, markety, pałace maharadży. Sagrada FamiliaDzisiejsze kościoły to raczej rozpaczliwy krzyk zagubienia wiary i poczucia estetyki. Jednym z pozytywnych przykładów jest natomiast konsekrowana w 2010 roku bazylika Sagrada Familia (Świątynia Pokutna Świętej Rodziny) w Hiszpanii projektowana przez wybitnego architekta Antonio Gaudiego. Ma ona przedstawiać świat wielbiący swojego Stwórcę. Każdy detal świątyni jest osobno rzeźbiony gdyż w otaczającym nas świecie nie ma dwóch identycznych rzeczy czy osób. Świątynie to najbardziej rozpoznawalne i reprezentacyjne budynki w każdej miejscowości. To one kształtują nasze poczucie estetyczne. Podobno świątynie, jak żadne inne budowle, obrazują stan duszy społeczności, które je wznoszą. Chcielibyśmy, aby były piękne.

 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM W KWIETNIU 2012 ROKU.

 

Następny temat – Medycyna

Św. Pius X, papież

Wszystko odnowić w Chrystusie”. Taka była dewiza papieża Piusa X czyli Józefa Melchiora Sarto.
papiez_Pius_XJest on ostatnim kanonizowanym papieżem. Zasiadał na Stolicy Piotrowej od 1903 do 1914 roku. Prowadził wzorowe życie, jako człowiek, kapłan i dostojnik Kościoła a przede wszystkim doskonale sprawował urząd papieża. To było w dużej mierze powodem wyniesienia na ołtarze.
Św. Pius X jest odnowicielem muzyki kościelnej. Przywrócił Kościołowi jego muzykę – chorał gregoriański. W ogłoszonym motu proprio o muzyce kościelnej zaleca, aby śpiew był dominującą formą, muzyka instrumentalna nie powinna przytłumiać ani zastępować śpiewu. W dokumencie tym zawarte są trzy prośby:

– aby biskupi ustanawiali w swoich diecezjach komisje do czuwania nad należytym wykonywaniem muzyki kościelnej,
– w seminariach klerycy mają być kształceni w tym kierunku,
– pomnażać szkoły śpiewu, zakładać je nawet w wioskach o ile warunki na to pozwolą.

Św. Pius X zlecił wydanie ksiąg liturgicznych zawierających nuty, aby rozpowszechnić muzykę kościelną i śpiew gregoriański.
W roku 1905 ogłoszony został dekret „O codziennym przyjmowaniu Eucharystii”. Do tamtego czasu wierni przystępowali do Najświętszego Sakramentu zaledwie kilka razy w roku. Papież zalecał, aby komunia przyjmowana była nawet każdego dnia, gdy jesteśmy w zakonie, uczestniczymy w rekolekcjach lub bierzemy udział w misjach parafialnych. Na tamte czasy była to wielka zmiana. W odniesieniu do przyjmowania przez dzieci pierwszej Komunii, św. Pius X określił, że jeśli dziecko może rozróżnić Chleb Eucharystyczny od chleba materialnego oraz może zbliżyć się z nabożeństwem do ołtarza, jest to wystarczające do udzielenia pierwszej Komunii św. Określono, że jest to w okolicach dziewiątego roku życia.
Papież Pius X widział zagrożenia dla ludzi i Kościoła w panoszącym się od początków XX wieku moderniźmie. Potępił tę herezję i podjął z nią pełną determinacji walkę. Najważniejszym i największym dokumentem przygotowanym i ogłoszonym przez św. Piusa X była encyklika Pascendi Dominici gregis z 8 września 1907 r. W dokumencie tym jasno i wyraźnie przedstawione są założenia i tezy modernizmu: agnostycyzm, który odrzucał możliwość rozumowego poznania Boga, immanentyzm życiowy, zakładający, że Bóg nie jest Kimś obiektywnym, ale jedynie wytworem ludzkich potrzeb – każdy w zależności od potrzeb i sytuacji życiowej może stworzyć własny obraz Boga, i wreszcie ewolucjonizm, który zakłada, że religia zmienia się wraz z człowiekiem i odrzuca niezmienne dogmaty.
Encyklika była poprzedzona wydaniem dekretu Kongregacji Św. Oficjum, który potępił 65 błędnych zdań, zacytowanych z książek lub artykułów modernistów. Oto niektóre ze wskazanych błędów:
Błędne zdanie (nr 9): Ci, którzy wierzą, że Bóg jest rzeczywiście autorem Pisma Świętego, wykazują zbytnią naiwność lub brak wiedzy.
Błędne zdanie (nr 22): Dogmaty podawane przez Kościół, jako objawione nie są prawdami pochodzenia Boskiego, ale są swego rodzaju interpretacją faktów religijnych, którą umysł ludzki wypracował sobie z dużym wysiłkiem.
Błędne zdanie (nr 38): Nauka o Odkupieńczej śmierci Chrystusa nie jest nauką ewangeliczną, ale jedynie nauką św. Pawła.
Błędne zdanie (nr 57): Kościół okazuje się być wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych. 

Było to rozwinięcie tzw. Syllabusa Błędów papieża Piusa IX potępiającego idee wolności religijnej, rozdziału państwa od Kościoła, socjalizm, komunizm, tajne stowarzyszenia, towarzystwa biblijne i liberalne towarzystwa duchownych.
Papież dawał środki zaradcze do walki z tą herezją. Pierwszym było odnowienie nauki filozofii św. Tomasza z Akwinu i uczynienie jej podstawą w nauczaniu seminaryjnym. Przysięga antymodernistyczna miała być obowiązkowo wygłaszana przez wszystkich księży i biskupów przed uzyskaniem święceń oraz przez nauczycieli religii i profesorów w seminariach duchownych.
Św. Pius X był inicjatorem kodyfikacji prawa kościelnego. Istniejące zbiory praw kościelnych były rozproszone jak i częściowo nieaktualne z powodu upływu czasu. Ogłoszenie katechizmu nastąpiło za pontyfikatu następcy, papieża Benedykta XV. Jest znane, jako katechizm kardynała Gaspariego gdyż to on kierował całością prac.
Papież zachęcał do badania Pisma św. zakładając w Rzymie Papieski Instytut Biblijny. Pius X był prekursorem Akcji Katolickiej. W seminariach oprócz teologii dogmatycznej i moralnej wprowadził studia biblijne, historię Kościoła i ekonomię społeczną. Napisał i wydał, używany dla swej jasności i prostoty, katechizm w pytaniach i odpowiedziach.

Św. Pius X jest patronem Bractwa Kapłańskiego, które znane jest z przywiązania do Tradycji Katolickiej w swoim nauczaniu i działaniu.papiez_sw_Pius_X
Wiele uczynił dla Polski i Polaków, mimo iż kraj nasz był pod zaborami, a państwo polskie nie istniało na politycznej mapie świata. Do najważniejszych należy: wyniesienie do godności bazyliki świątyni jasnogórskiej i ustanowienie dnia 26 sierpnia uroczystością Matki Boskiej Częstochowskiej, zezwolenie na wpisanie na stałe do Litanii Loretańskiej wezwania „Królowo Korony Polskiej”, przekazanie na Jasną Górę drogocennej korony nałożonej na Cudowny Obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, doprowadzenie do koronacji wielu innych polskich obrazów Matki Bożej, m.in. w Dzikowie, Lwowie, Krakowie i Sulisławicach, kanonizacja śląskiego jezuity Melchiora Grodzieckiego, mianowanie pierwszych polskich biskupów dla Polonii amerykańskiej, założenie w Rzymie hospicjum dla polskich studentów.

Naczelny serwisu DziennikParafialny.pl napisał: „Przykład św. Piusa X może uczyć:
miłości do Najświętszej Eucharystii objawiającej się przede wszystkim w częstym przystępowaniu do niej,
miłości do Kościoła świętego i tego, że jest jeden prawdziwy Kościół, jedna prawdziwa wiara.
– tego, że słabości nie decydują o ostatecznej ocenie człowieka. Wiadomo, że Pius X palił papierosy. To nie przeszkodziło jego następcy w ogłoszeniu go świętym. Można mieć pewne słabości, a jednocześnie wychodzić poza to i działać rzeczy wielkie”. 

PIERWOTNIE TEKST  ZOSTAŁ OPUBLIKOWANY W MIESIĘCZNIKU „MISERICORDIA” SANKTUARIUM MIŁOSIERDZIA BOŻEGO W OŻAROWIE MAZOWIECKIM Ww WRZEŚNIU 2012 ROKU.